Dodaj do ulubionych

Co gdy w sprawie rozwodowej

30.06.20, 15:27
były mąż bardzo pomawia?
Zastanawiam się, czy coś s tym zrobić, czy nie ruszać.
Chodzi o to, że im dalej od rozstania ( mąż odszedł do kochanki), tym gorsze plotki o mnie sieje. Najpierw wyciągał intymne szczegóły. Teraz już pogrywa grubo. Niedawno się dowiedziałam, że podobno go biłam 😐
Bardzo mu uwierało, że jego bliscy mnie poparli. Z czasem udało mu się tak nasciemniac, że ma już ich po swojej stronie.
Cześć znajomych zresztą też.
Ja w tym wszystkim staram się być profesjonalna, w wielu sprawach szłam na rękę, nigdy przenigdy nie utrudniam kontaktu z dziećmi. A i tak robi ze mnie zła kobietę. To ja mam zranioną dumę, na logikę to ja powinnam prędzej takie jazdy odwalać.
Czy któraś z was spotkała się z takim zachowaniem? Jak to ukrócić? Powonnam się ludziom tłumaczyć z rzeczy, których nie robiłam?
Obserwuj wątek
      • princy-mincy Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 15:44
        Nie zgodze sie.
        Nam sie wydaje, ze milczac pokazujemy klase a tymczasem to wcale nie dziala, jesli jedna strona gra zgodnie z zasadami a druga je lamie i pomawia.
        Ja bym w sadzie powiedziala o tych pomowieniach, eksowi powiedziala, zeby przedstawil dowody bo inaczej rozwaze kroki prawne o pomowienia.
        Jesli autorka nie bedzie reagowac (w celu ukrocenia, nie namawiam do robienia tego samego) to daje przyzwolenie na dalsze pomowienia.
          • bergamotka77 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 16:08
            Whitney trzymaj się - pamiętam twoja historię. Niby tylko winni sie tłumaczą, ale czasem człowiek czuje sie bezsilny gdy go szkaluja a on niewiele moze zrobic. To test dla przyjaciol i znajomych a zachowanie eksa to klasyka rozwodowa.
          • princy-mincy Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 16:12
            Właśnie dlatego nie możesz milczeć.
            Mam w otoczeniu właśnie taką świeża rozwódkę, która długo milczała dla dobra dzieci, żeby je chronić a tymczasem okazało się, że eks mąż uznał jej milczenie za przyzwolenie. Oczernia ja, gdzie się da, zaczął też dzieciom mózgi brać, powtarza im cały czas, że matka kłamie i jest winna rozpadowi małżeństwa. Dzieci wiek wczesny nastolatki, co prawda nie potrafią podać konkretnego przykładu ale starszy zaczyna wierzyć ojcu bo przecież matka nie zaprzecza.
            • beata985 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 21:39
              Bardzo Ci współczuję sytuacji, rozwodu, pomówień Ale...No właśnie ale....czy masz jakiekolwiek dowody na te pomówienia,???
              Bo jeżeli, jeżeli nie znajdziesz świadków którzy to potwierdzą to jeszcze zrobi z ciebie wariatkę...Może dopytaj adwokata...
        • hrabina_niczyja Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 18:49
          Wiesz co, jakbym chciała dementować wszystko co eks powiedział na mój temat to by mi życia zabrakło. Myślisz, że to by coś zmieniło? Nic bardziej mylnego. Dostał rozwód ze swojej winy i starczy. Rodzina jego i tak pewnie, że skrzywdzili im dzieciaka 😀 Po co to się nad tym spinać. Olać.
        • 3-mamuska Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 19:15
          princy-mincy napisała:

          > Nie zgodze sie.
          > Nam sie wydaje, ze milczac pokazujemy klase a tymczasem to wcale nie dziala, je
          > sli jedna strona gra zgodnie z zasadami a druga je lamie i pomawia.
          > Ja bym w sadzie powiedziala o tych pomowieniach, eksowi powiedziala, zeby przed
          > stawil dowody bo inaczej rozwaze kroki prawne o pomowienia.
          > Jesli autorka nie bedzie reagowac (w celu ukrocenia, nie namawiam do robienia t
          > ego samego) to daje przyzwolenie na dalsze pomowienia.



          Milczeniem klasę 🤣🤣🤣🤣
          Skąd się takie myślenie bierze.
          Ja wyszłam ze milczeniem przyznajesz się do winy. 🤷‍♀️

          Uważam ze powinna to poruszyć na sprawie rozwodowej. Ze mąż cię oczernia, nastawiać przeciwko tobie rodziców ,a dziadków dzieci i ze boisz się wysłać dzieci do dziadków czy iść z wizyta, bo boisz się o to ze będą mieszać w głowie dzieciom albo się odsuną od własnych wnuków. Ze rozleci wpłynie na relacje wnuki-rodzina męża.
          Coś w tym stylu.
          O znajomych nie wiem czy jest sens wspominać.
            • ritual2019 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 09:42
              princy-mincy napisała:

              > Wiele kobiet tak mysli- poczytaj to forum. Pokaz klase, odejdz z godnoscia, mil
              > cz, pierz swoje brudy w domu.

              A co daje pranie brudow publicznie, wsrod znajomych? Ona bedzie dementowac a on towrzyc nowe, tak sie beda obrzucac blotem, bedzie ja to tylko stresowac.
            • hrabina_niczyja Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 23:11
              Ale one prawidłowo myślą. Też tak myślałam. Odeszłam z godnością, nie błagałam, nie prosiłam wróć, milczałam wśród znajomych i rodziny jego. A brudy upralam w sądzie i tam nie milczałam. Ty mylisz dwa pojęcia pochylić głowę, milczeć i niech na ciebie plują między nie kłapać dziobem wśród pociotków tylko załatwiać sprawę konkretnie, a konkretnie znaczy sądem. Tak to można do usranowa chodzić i dementować. Myślisz, że ja bym dziś nie musiała? Latami tak można. Tylko po co?
    • swinka-morska Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 15:44
      To że jego rodzina będzie po jego stronie - to powszechny standard.
      Nie należy oczekiwać niczego innego, nawet jeśli na początku dostaje się inne sygnały.
      Może zamiast tłumaczyć się, lepiej mówić otoczeniu "gość mnie szkaluje, nie potrafi się zachować przyzwoicie podczas rozwodu".
      Nikt nie doceni, że Ty jesteś "w porządku" - nie warto poświęcać temu za dużo uwagi ani wykonywać w tym kierunku jakichś specjalnych starań. Najważniejsze to wyjść z rozwodu z dobrym dla siebie i dzieci ustaleniem opieki, podziału majątku itd.
    • bread_pita Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 15:44
      Standard. Ja nie ruszałam. Męża rodzina początkowo bardzo mnie wspierała, ale rok po rozstaniu nagle całkiem się ode mnie odwrócili, aż do przesady (nieodbieranie telefonu, ostracyzm w czasie przypadkowych spotkań itp). Byłam bardzo zdziwiona, bo z moje strony nic się nie zmieniło, ale dziś już wiem, co zaczął o mnie opowiadać i przykro mi, ze mu uwierzyli. Minęło wiele lat i być może część rzeczy sam odkręcił, bo jego rodzina znów się do mnie odzywa, ale dobre relacje nie wróciły i nie wrócą.
      Moim zdaniem - nie chodź po ludziach i nie tłumacz się. Kto uwierzy i się od Ciebie odwróci, niech spada. Przyjaciel sam zapyta - Ciebie. Wtedy rozmawiaj.
        • umi Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 01:01
          Porusz, bedzie w protokole. I uwazaj na dzieci, moze zaczac nastawiac je przeciwko jesli wszystkie inne mozliwosci zawioda. Moze pomoglby tez mediator., ktory uswiadomilby mu, ze w ten sposob tylko utrudnia takze wlasne zycie. Przeciez on i tak jest z kims innym, po co mu wojenki? Macie wspolne dzieci, wiec nie da sie zerwac kontaktu zupelnie. Moze obca, niezaangazowana osoba uswiadomilaby mu, ze na takiej agresji tylko traci.
          Chyba, ze jemu chodzi o rozwod bez jego winy, mimo ze ona jest. Wtedy najlepiej od razu poradz sie prawnika.
    • prezent_urodzinowy Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 15:49
      Ale pytasz, co zrobić w sądzie, czy prywatnie? Jeśli w sądzie będzie tak bredził, to oczywiście się bronić i prostować (a najlepiej wyprzedzić atak). Prywatnie nic bym nie mówiła. Jeśli ktoś mu uwierzył, to znaczy, że Cie nie zna i chyba nie jest Twoim przyjacielem i tak?
        • 3-mamuska Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 19:17
          hrabina_niczyja napisała:

          > I zamiast się składać w całość po rozwodzie stałabyś się kopnięta babą z pianą
          > na psyku. Po co? Ja wiem, że emocje, że boli. Ale naprawdę, to jest tak trudny
          > czas, że nie ma co sobie jeszcze dokładać.


          Z pianę? Wyjaśnienie ze mąż kłamie i czy byłaś świadkiem kiedykolwiek lub jakiekolwiek takiej sytuacji? Której mówi mój były/mąż.
          • hrabina_niczyja Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 19:27
            Ale komu tu wyjaśniać? Teściom? Toż to jego rodzice. Znajomym? Ci zawsze wybiorą albo jedna albo druga stronę albo żadna i urwą kontakty. Komu? I po co? Jak wali teksty podpadające pod paragraf składać pozew i się nie cackać. Jak jedynie klepie, że ona do niczego, że słabo gotuje, a kiedyś zrobiła awanturę o skarpetki na podłodze to cóż. Ma prawo mieć swoje zdanie. W takich sytuacjach zawsze będę powtarzać. Rozwód ma się z tym człowiekiem jeden i albo gramy papierami i sądami albo sobie geby nie strzępimy.
        • homohominilupus Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 22:42
          hrabina_niczyja napisała:

          > I zamiast się składać w całość po rozwodzie stałabyś się kopnięta babą z pianą
          > na psyku. Po co? Ja wiem, że emocje, że boli. Ale naprawdę, to jest tak trudny
          > czas, że nie ma co sobie jeszcze dokładać.


          Akurat też mam rozwód za sobą. I rozwiedlismy się z klasą i wzajemnym szacunku, choć miałam powody by stać się baba z pianą. Nie jest to jednakowoż w moim stylu.

          Ale tutaj to jakiś hardcore. Przecież on może zacząć dzieci buntować przeciwko niej. I kłamie na jej temat i ja obrzydliwie pomawia. A powinien ogon podkulic i przeprosić za to, co zrobił. I nie musi znizac się do jego poziomu, wystarczy odpowiedziec na jego kłamstwa.
          I tak Whitney trzyma się dzielnie bo o ile dobrze pamiętam to jej były to straszny gnojek.
          • hrabina_niczyja Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 23:43
            To co on powinien i jak powinien to możesz sobie popisać na forum. On wie co powinien i według niego powinien właśnie to co robi teraz. I w przeciwieństwie do ciebie autorka jak i ja nie rozstałyśmy się z klasą, bo drugiej stronie tej klasy zabrakło. Więc pojmij, że ludzie rozstają się także bez klasy. Już bez przesady, jakby tą klasę rozwodową na plasterki mieli sprzedawać. Z klasą czy bez rozwódka jest się taka samą. Dlatego nie powinna się spalać na jakiekolwiek wyjaśnienia. Co mu powie? Przestań paplać? A teściom co? To nieprawda. Wiesz co wszyscy zrobią popatrzą z politowaniem, uśmiechną się, syn powie mówiłem, że wariatka, a rodzice nasz biedny syn z kim mu przyszło żyć. Nie wyjaśniać. Jak to co gada podpada pod paragraf to składać pozew w sądzie. Inaczej to tylko się spali, zrobi z siebie farsę i nic nie ugra, a jedynie pogrozi paluszkiem, a kary i tak nie będzie.
            • homohominilupus Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 00:01
              hrabina_niczyja napisała:

              > To co on powinien i jak powinien to możesz sobie popisać na forum. On wie co po
              > winien i według niego powinien właśnie to co robi teraz. I w przeciwieństwie do
              > ciebie autorka jak i ja nie rozstałyśmy się z klasą, bo drugiej stronie tej kl
              > asy zabrakło. Więc pojmij, że ludzie rozstają się także bez klasy. Już bez prze
              > sady, jakby tą klasę rozwodową na plasterki mieli sprzedawać. Z klasą czy bez r
              > ozwódka jest się taka samą. Dlatego nie powinna się spalać na jakiekolwiek wyja
              > śnienia. Co mu powie? Przestań paplać? A teściom co? To nieprawda. Wiesz co wsz
              > yscy zrobią popatrzą z politowaniem, uśmiechną się, syn powie mówiłem, że waria
              > tka, a rodzice nasz biedny syn z kim mu przyszło żyć. Nie wyjaśniać. Jak to co
              > gada podpada pod paragraf to składać pozew w sądzie. Inaczej to tylko się spali
              > , zrobi z siebie farsę i nic nie ugra, a jedynie pogrozi paluszkiem, a kary i t
              > ak nie będzie.


              To twoje zdanie. Ja sobie pozwolę mieć inne.
            • umi Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 00:56
              Niekoniecznie spalac. Przeciez mozna wyjasnic spokojnie i bez denerwowania sie. Wazne, zeby nie ukrywac prawdy i nie zaklamywac przeszlosci. Poki od rozstania nie minelo az tak duzo, ludzie jeszcze pamietaja jak to bylo. Poza tym jesli ona nie bedzie milczala, on bedzie wiedzial, ze nie moze bezkarnie klamac, bo dostanie kontrargumenty, ktore beda faktami.
              • hrabina_niczyja Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 23:16
                Ale po co? Myślisz, że ludzi to interesuje? Obcych? Bo swoi, rodzina i tak się poukładają po swojej stronie barykady. I to się właśnie stało, a autorkę to boli. Tylko oni nigdy, nigdy nie wrócą na jej stronę barykady. I dementowanie czegokolwiek mija się z celem. A co do ostatniego zdania to widać, że nie miałaś doczynienia z takim zawodnikiem. Na pewno się nie przestraszy i na pewno sobie jej kontrargumentów do serca nie weźmie.
    • umi Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 17:49
      Mysle, ze lepiej mowic glosno prawde niz uniesc sie duma i milczec. Jesli nie zareagujesz, poczuje sie bezkarny i bedzie te klamstwa eskalowal. A im dalej od rozstania, tym ludzie beda mniej pamietac jak wygladal Wasz zwiazek i ci z jego otoczenia moga dac sobie wmowic cokolwiek.
    • ritual2019 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 17:52
      Nie powinnas sie nikomu tlumaczyc. Nic nie poradzisz na to ze on cie szkaluje, niektorzy tak maja I tyle. Najwidoczniej nie jest szczesliwy skoro tak sie zachowuje. Kim mu w oko.
      A rodzina i znajomi ktorzy mu wierza...no co na to tez nic nie poradzisz, zerwij kontakty bo tacy nie sa ci potrzebni. Zostana tylko ci ktorzy wiedza jaka jestes, a z czasem mozesz miec nowych. Wzajemne obrzucanie sie blotem nie sprawi ze poczujesz sie lepiej. A swoja droga dlaczego cie obchodzi co on mowi innym?
          • ritual2019 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 18:25
            alin9 napisała:

            > Jeżeli są to szkalowania podchodzace pod paragraf to wiadomo co z tym zrobić.
            > Jeżeli rozpowiadanie po znajomych,że jesteś taka i owaka to nie nie warto zni
            > kać się do poziomu dna.

            Dokladnie.
            • pani_tau Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 08:01
              No nie wiem, mąż rozpowiada, że stosowała wobec niego przemoc fizyczną. Też byś milczała gdyby twój tak robił? A nie wiadomo co jeszcze wymyśla, może to, że go zdradzała śmiejąc mu się w żywe oczy.
              • ritual2019 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 08:35
                pani_tau napisał(a):

                > No nie wiem, mąż rozpowiada, że stosowała wobec niego przemoc fizyczną. Też byś
                > milczała gdyby twój tak robił? A nie wiadomo co jeszcze wymyśla, może to, że
                > go zdradzała śmiejąc mu się w żywe oczy.

                A ma dowody? Wzywal policje gdy zona to robila? Moze go zdradzala? Moze, ale to on odszedl do innej a ona nie ma nikogo, raczej swiadczy o tym kto kogo zdradzal.
                • pani_tau Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 16:30
                  służę uprzejmie: 1.Policji nie wzywał, bo się wstydził, bo myślał, że się ułoży, że jakoś się z żoną porozumie, bo tak ją kochał straszliwie, życie by za nią oddał, a ona tego nie odwzajemniała. 2.Zdradzała go, on w końcu nie wytrzymał i odszedł do uczciwej kobiety. Nikomu się nie żalił, bo postanowił, że będzie cierpiał w milczeniu, że będzie walczył o miłość swojego życia.
                  No i ludzie tego słuchają, żona milczy, ludzie myślą: no, widać chłop faktycznie nie wytrzymał. A taka się ta whitney miła wydawała, taka spokojna, jak to człowiek może się pomylić.
              • hrabina_niczyja Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 02.07.20, 01:18
                pani_tau napisał(a):

                > No nie wiem, mąż rozpowiada, że stosowała wobec niego przemoc fizyczną. Też byś
                > milczała gdyby twój tak robił? A nie wiadomo co jeszcze wymyśla, może to, że
                > go zdradzała śmiejąc mu się w żywe oczy.

                A widzisz, a ja milczałam, a teksty i zarzuty były podobne. Tylko ja po pierwsze udowodniłam kochankę jemu, a nie on mi, udowodniłam wyłączna winę w rozpadzie małżeństwa i udowodniłam w sprawie karnej, że lewej obdukcji lekarskiej sobie nie załatwiłam, bo to nie mnie ukarali, a jego. I to wszystko zrobiłam człowiekowi, który był niewinny, a o tym, że go zdradzałam przypomniał sobie dopiero na sprawie apelacyjnej, którą sam wniósł, bo nie zgadzał się z wyrokiem sądu 1 instancji. Mało tego, na tej samej sprawie dołączył dowód w postaci mojego kochanka- gość miał imię, nazwisko, adres i pesel. Problem w tym, że ja go nawet nie znałam. I tak go zdradzałam, że uwalił nawet w ostatecznej instancji z przekupionym świadkiem. I teraz mi powiedz, co ja miałam zrobić w stosunku do ludzi? Kłapać dziobem nieprawda, nieprawda? Po co? Teraz bym jedynie krótko skwitowała, no, ale rozwód z jego winy mam i zawiaski też dostał. Ale na to mam papier, a to zwykle gębę zamyka bardziej niż zwykle tłumaczenie porzuconej żony.
      • nessy Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 18:22
        ritual2019 napisał(a):

        > Nie powinnas sie nikomu tlumaczyc. Nic nie poradzisz na to ze on cie szkaluje,
        > niektorzy tak maja I tyle. Najwidoczniej nie jest szczesliwy skoro tak sie zac
        > howuje. Kim mu w oko.


        Dokładnie. Gdyby był szczęśliwy w nowym związku, nie zajmowałby się pierdołami a już na bank nie myślałby o tym, jak zaszkodzić byłej. Widocznie takie "cudowne" ma życie z obecną panią .
    • annajustyna Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 18:24
      Kochana, co też mój eks o mnie wygadywał. Ze dla pieniędzy za niego wyszłam, że to on się musiał zajmować dzieckiem. Olać i już. Gorzej, jak te bzdury na sprawie rozwodowej wyciągnie i zażąda orzeczenia winy...
    • trillian Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 18:26
      Zawsze jak czytam takie historie to się zastanawiam czy ci faceci byli zawsze takimi złamasami. Nie dlatego żeby iść w kierunku"widziały gały co brały", bynajmniej. Bardziej może dla przestrogi. Jakie były sygnały ostrzegawcze, małe wady które po fakcie okazały się być sygnałami ostrzegawczymi. Były takie? Czy każdy w miarę normalny facet, kochający ojciec jest w stanie odejść do koleżanki i wkręcać jeszcze światu że to żona była ta niedobra?
      • gama2003 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 19:43
        Niestety taka kanaliowatość potrafi wyjść dopiero przy rozwodzie. W chyba mechanizmie samooczyszczającym - że w miłości ( do kochanki ) i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone.
        Jak okiem i uchem sięgam to wręcz panowie przy rozwodzie jakby listę punktów ześwinienia sobie odhaczali. A tę listę to przekalkowaną mają. Identiko.
        • trillian Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 19:52
          No właśnie widzę daleko idącą powtarzalność. Pytanie czy coś ich łączy, nie wiem, na przykład byli też świniami dla poprzednich partnerek (chociaż kiedyś się wydawało że tamta to wariatka i że słusznie jej nie znosi), albo jakoś inaczej to było widać w stosunku do innych ludzi
          • m_incubo Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 10:25
            Mogę mówić tylko z własnego i własnych koleżanek doświadczenia, ale nigdy nie widziałam super gościa, który nagle, ni stąd ni zowąd stawał się totalnym gnojem.
            Ci faceci, którzy byli normalni, rozstali się normalnie, bez wielkich cyrków, nawet jeśli przyczyną była inna kobieta.
            Ci, którzy odwalali manianę z obrabianiem żonie dupy włącznie, już wcześniej mieli różne dziwne teksty i zachowania, które potrafiły wyjść choćby na wspólnym grillu. Ale wtedy się mówi oj, jedno piwko za dużo albo że nie ma ideałów, a poza tym to super gość.
            Ja tego w przyrodzie NIGDY nie widziałam, działa to w obie strony. Super babki podczas rozwodów nie zmieniały się w wiedźmy, podburzające dzieci i ściemniające ze facet skakał z łapami.
            Jak ktoś okazuje się gnojem, zawsze ostrzegał o tym wcześniej.
      • whitney85 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 20:59
        Nie widziałam sygnałów. Jeszcze rok temu było wszystko ok. Poznał ją i stał się nagle obcy. Inaczej na mnie patrzył, inaczej do mnie mówił, zupełnie inaczej traktował. Dlatego też szybko się domyśliłam.
        Przykro mi ale zdarza się, że ktoś się nagle bardzo zmienia.
          • 3-mamuska Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 21:27
            annajustyna napisała:

            > Nie zmienia się, tylko jego prawdziwe oblicze wychodzi na jaw...


            🤣🤣🤣🤣jasne już.
            Po prostu się zakochał, wolał być z ta druga a żona stała na drodze.
            Przestał mieć do ślubnej miłe uczucia i serce ,stad zamiana.

            Tak samo jak jednych ludzi lubisz i jesteś milsza ,a innych nie i jesteś oschła.
            • trillian Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 21:51
              To że chciał być z tą drugą jest oczywiste i zresztą z nią jest. O tym że jest złamasem nie świadczy to że się zakochał i odszedł do innej, ale to że nie potrafi szczerze spojrzeć na sprawę tylko wybiela się kłamiąc np. że żona go biła.
              Zastanawiam się tylko czy takie przywiazanie do swojego wyidealizowanego obrazu nie było widoczne wcześniej. Bo to jest jakaś walka po trupach o zrzucenie z siebie winy, pewnie nawet przed samym sobą.
                • trillian Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 12:37
                  Niestety, tacy rodzice nie staną po Twojej stronie, niezależnie od tego jakie numery wyciął ich syn. Z ulgą uwierzą lub tylko będą udawali że wierzą w wymówki które im przedstawi.

                  Ale w sądzie bym powiedziała, a nawet niech prawnik o to zapyta. Może nie odważy się składać fałszywych zeznań i będziesz miała zaprotokołowane że go nie biłaś wink tak na wszelki wypadek
          • maly_fiolek Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 08:48
            Nie zgodzę się, traumatyczne zdarzenia takie jak rozwód zmieniają człowieka. Widać to szczególnie u dzieci.
            Spotkałam się z sytuacją gdzie kobieta przed rozwodem była normalna, w miarę fajna a po czysta gorycz i kwas uncertain.
        • trillian Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 21:53
          whitney85 napisała:

          > Nie widziałam sygnałów. Jeszcze rok temu było wszystko ok. Poznał ją i stał się
          > nagle obcy. Inaczej na mnie patrzył, inaczej do mnie mówił, zupełnie inaczej t
          > raktował. Dlatego też szybko się domyśliłam.
          > Przykro mi ale zdarza się, że ktoś się nagle bardzo zmienia.

          Przykro mi, to musiało być tym bardziej bolesne. Tyle dobrego że chociaż teraz zadbał o to żeby ci wszystkie sentymenty do niego przeszły wink
          Coś mi się wydaje że pokaże jeszcze ciekawszą twarz jak ty kogoś poznasz.
      • trampki-w-kwiatki Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 12:17
        Ludzie są różni, jak to mówią. Nie wszyscy są stabilni. Nie wszyscy są zdrowi. Czasem w toku życia aktywują się jakieś zaburzenia, które wzmagają się w czasie takich wydarzeń jak rozwód.

        Mój rozwód był cichy, nikt z rodziny nawet nie wiedział, że doszło do rozstania, bo jakiś czas jeszcze mieszkaliśmy razem z przyczyn organizacyjnych. Pomogłam nawet exowi stanąć na nogi finansowo, ogarnąć sytuację z mieszkaniem. Współpracujemy na codzień przy wychowaniu córki, spotykamy się czasem na obiedzie. Postronni obserwatorzy myślą czasem, że może się zejdziemy, choć to bzdura, bo każde z nas ma już nowe życie uczuciowe, że tak powiem. A powód rozwodu był taki, że mogłam byłam zrobić szambo exowi i w sądzie, i w życiu prywatnym. I, mówiąc szczerze, pokusa była ogromna, bo i emocje były wówczas we mnie niezdrowe. Gdyby nie świadomość, że mamy dziecko, które mimo wszystko chcę wychować w zgodzie z jej ojcem, pohamowała mnie przed zrobieniem Armagedonu. Pokusa, żeby zachować się brzydko była ogromna. Na moje szczęście ex zachował klasę i znosił wszystkie moje ataki wkurwicy z należytym spokojem. Ale gdyby spokoju nie zachował, być może byłabym wściekłą suką żądną zemsty, nie wiem.

        Naprawdę, nie da się wszystkiego przewidzieć. Nie wiemy co ktoś może wywinąć, jak ktoś może się zmienić. A ludzie zmieniają się bardzo. Mój małżonek w czasie naszej znajomości zrobił ogromną przemianę, która nie pod każdym względem mi się podobała. A biorąc pod uwagę, że niektórzy swoich małżonków poznają jeszcze jako nastolatki, to już w ogóle co się dziwować i mówić "jak mógł /mogła nie zauważyć...".
        • trillian Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 12:24
          Nie, nie, nie chodziło.mi o to żeby się dziwować "jak można było nie zauważyć", wiem że ludzie sie zmieniają i jestem jak najdalej od "nie ma ofiar są ochotnicy". Zastanawiam się tylko jakie to mogą być sygnały, takie które dopiero po fakcie okazują się znaczące.
          I też uzasadniona złość i wkurw na kogoś kto nas skrzywdził to jednak coś innego niz opisuje Whitney, tutaj wygląda na to że ona miałaby podstawy do brzydkich zachowań z żalu, a tu jednak świnie podkłada on, który odszedł do nowej miłości.
    • la_mujer75 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 30.06.20, 22:37
      Honorowym należy byc w stosunku do ludzi, którzy wiedzą, co to znaczy.
      Ja bym walczyła o swój wizerunek.
      Nie wiem, jak dokładnie, ale gnidzie bym nie odpuściła.
      I pal licho tych pseudo znajomych, pal licho tych dziadków, ale nie pozwoliłabym szargać swojego imienia.
      Za chwilę najstarsze dziecko ci powie, że to Twoja wina, że tatus musiał Was zostawić!
      On specjalnie tak mówi, aby wybielić się w oczach rodziny i znajomych. Wiadomo.
      A Ty powinnaś się bronić, bo on obrzuca Cię gównem. A gówno zawsze śmierdzi. Nawet zeskrobane zostawia smród za sobą.
      To są pomówienia. A to jest karalne.
      Swojemu bym powiedziała, że jak nie odszczeka, to spotkamy się na kolejnej rozprawie w sądzie.
      Wiem, że masz ciężko, trójka dzieci , itd.
      Ale ja bym nie odpuściła gnidzie.
      • hrabina_niczyja Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 00:10
        A co byś zrobiła? Ale tak konkretnie. A jak nie odszczeka to co? Z czym do sądu byś poszła, że mąż w trakcie rozwodu z tobą powiedział matce, że żyć się z tobą nie dało? To pod paragraf nie podpada. Że w domu się kłóciłaś? To też nie. No to co byś zrobiła?
        • la_mujer75 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 08:17
          Nie wiem dokładnie co.
          Ja jestem ostra baba, jak mnie się wkurzy. Mój mąż o tym wie. I myślę, że mój by się mnie bał.
          Mój mąż wie, że ja zawsze na atak reaguję atakiem. O tym wszyscy wiedzą, bo ja lojalnie uprzedzam, że ze mną nie należy zaczynać. Jestem dobrym człowiekiem, ale zaatakowana, zawsze się bronię. Teściowa wielokrotnie sie przekonaławink
          Nie odpuściłąbym w takiej sytuacji. Prostowałabym informacje.
          I wyciągnęłabym najgorsze brudy męża. Nie miałabym oporów żadnych. Żadnych.
          Jwstanie zrozumieć, że mnie zostawia dla kogoś, ale że mnie oczernia?
          O, nie!
          Najwyżej bym wyszła na histeryczkę.
          • m_incubo Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 10:41
            No tak, nie wiesz co byś zrobiła, ale na pewno zrobiłabyś to skutecznie. Czyli tak samo jak on? To jak już będziesz wiedziała dokładnie, co należy zrobić, to wtedy doradzaj.
            Tak, wyszłabyś na histeryczke i potwierdziłabyś wszystkie jego słowa. Nikogo nie obchodziłoby, że ty jesteś twarda baba z którą się nie zadziera i że się tylko bronisz, bo nikogo, kompletnie nikogo takie rzeczy nie obchodzą.
            • la_mujer75 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 12:03
              Jak Pis obrzucał błotem PO, to oni też byli tacy honorowi i nie zniżali się do poziomu PiS'u. Nie prostowali, nie tłumaczyli, nie wyjaśniali, itd.
              Wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Suweren uwierzył we wszystko. I ciemny lud kupił bajkę o złym PO, które żarło ośmiorniczki .
            • la_mujer75 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 12:09
              Dodatowo ja znam np. swoją teściwą, wiem, jak bym musiała na nią wywrzeć wpływ, aby uwierzyła mi. Wiem co bym powiedziała, co bym wyciągnęła z przeszłości, na jakie wartości bym się powołała, itd.

              Powiem nieskromnie- całkiem nieźle potrafię manipulować ludźmi, których znam.
              Dalszych znajomych bym olała, bo by mi się nie chciało.
    • danaide Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 02:12
      Pomawia przed ludźmi czy w sądzie? Ma adwokata? Co on na to? Szczerze mówiąc pytam, bo mnie ręce opadają, jak w piśmie procesowym od adwokata czytam kłamstwa typu utrudnianie kontaktów, a na rozprawie eks nie wie co jest w piśmie i nie potwierdza wersji adwokata, dowodów też nie ma żadnych. A ja muszę marnować czas na sali sądowej, którego i tak nie ma nigdy dość, na prostowanie tych kłamstw...
      • whitney85 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 08:20
        Właśnie nie wiem co planuje, czego się spodziewać.
        Te pomówienia zaczęły się chyba nieprzypadkowo akurat niedługo przed rozprawą.
        Powiedziałam że wiem, co i mnie mówi i że to podchodzi pod paragraf.
        On zaprzeczył wszystkiemu oczywiście.
        Ogólnie niestety moje rozmowy z nim nie mają w ogóle sensu, próbowałam rozmawiać, coś ustalać na co on przytakiwał a potem np robił coś zupełnie przeciwnego.
            • ritual2019 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 09:03
              whitney85 napisała:

              > W kwestii dzieci. Np proszę by syn za dużo nie grał a on go sadza przed konsolą
              > zamiast, nie wiem, na spacer pójść, piłkę pokopać albo chociaż po prostu poroz
              > mawiać


              Ale na to nie masz wplywu, to jego czas z dziecmi, ma takie same prawa wiec jak spedza z nimi czas to nie twoja sprawa. Gdyby dzieciom dziala sie krzywda np zamykal ich w domu i wychodzil gdzies to co innego.
            • la_mujer75 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 12:21
              Założe się, że im bardziej będziesz określała swoje oczekiwania, jak on ma spędzać czas z dziećmi, tym bardziej on będzie robił odwrotnie.
              Tobie na złość.
              I Ty wyjdziesz na tą złą matkę, co to każe się tylko uczyć, sprzątać w pokoju, pomagać w domu, a tatuś będzie od przyjemności.
              Klasyka.
              Musisz pracować nad dziecmi. Oczywiście nie obrażać ich ojca, bo każde dziecko wtedy cierpi.
              Dużo, dużo rozmawiać z dziećmi. Mówić do nich- Np. Słuchajcie, jesteśmy teraz we czwórkę, kiedyś nas było 5, jak widzicie odeszłą jedna osoba, która pomoagała w domu. Wy jesteście coraz starsi, liczę na waszą pomoc. Józek , proszę Cie, abyś zajął się tym, czy tamtym, Zośka to i tamto, a Franek to i tamto.
              Traktuj dzieci z szacunkiem, ustalaj zasady i konsekwentnie ich przestrzegaj.
              ustał nowy porządek. I mów: tu panują takie i takie zasady, wszyscy mamy się do nich stosować, itd.
              Nie wiem, jakie są twoje dzieci. I jakie relacje łączyły ich do tej pory z ojcem.
              Moje zawsze mocno były związane ze mną. I są już duże- lat 12 i prawie 16.
              Ale wiem, że nawet jakby były młodsze, to do moich dzieci takie argumenty by trafiły.

              Uważaj, żebyś nie wciągnęła się w grę- tata jest fajny, a mama jest ta zła, bo wymagająca.
            • trampki-w-kwiatki Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 12:21
              Ale wiesz co, i bez rozwodu ludzie mają takie problemy, że ten drugi rodzic robi coś inaczej, nie tak jakbyśmy chcieli. No gra u taty, trudno. Ojciec traci cenny czas, zamiast budować więź, odwala chałę. Zbierze żniwa za kilka lat. Ty rób inaczej, po swojemu.
      • ritual2019 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 08:32
        danaide napisała:

        A ja muszę marnować czas na sali sądowej, którego i tak nie ma nigdy dość, na prostowanie tych kłamstw.
        > ..
        Po co w ogole marnowac czas na sali sadowej. Rozwody powinny odbywac sir bez tego.
    • szalona-matematyczka Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 09:08
      Whitney, ja juz w watku, w ktorym tak radosnie opisywalas rozstanie z mezem i pierwsza sprawe rozwodowa, sygnalizowalam ci, zebys sie nie cieszyla, bo czeka cie duzo niespodzianek. A to dlatego, iz twoj maz ma zabirzenie osobowosci (prawdopodobnie narcystyczne). Nic nie zrobilas z ta informacja, nic nie poczytalas na temat. Bo gdybys poczytala, to bys sie nie dziwila i bys byla przygotowana na to. Przygotuj sie na toll ze twoj ex bedzie dazyl by: jego rodzice cie znienawidzili, wasze dzieci.cie znienawidzily, i bedzie dazyl do tego by wasi przyjaciele, ba! nawet twoja najlepsza przyjaciolka sie od ciebie odwrocilla. Dobrze by bylo tez (dla niego) bys miala straty finansowe (nie placenie alimentow, albo pogrywanie alimentami, oczernianie w pracy, rujnowanie reputacji firmy ktora prowadzisz - tu repertuar jest szeroki). Narcyz chce znizczyc przeciwnika kazdym sposobem, a ty jestes jego wrogiem. Wyciagnij z tego wnioski, poczytaj, idz do eksperta na rozmowe. P.S. Wg mnie to blad, ze robisz rozwod bez orzekania o winie - juz to posalam i jeszcze raz napisze.
      • whitney85 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 22:06
        Nie wiem, nie lubię bać się na zaś, mam już na prawdę sporo na głowie. Faktycznie zrobił sobie ze mnie wroga, dziwnie się zachowuje ale wciąż liczę na to,. że odpuści.
        W końcu jak ktoś jest tak bardzo zakochany to nie jest przy okazji bardziej pozytywny dla świata...?
        • gama2003 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 22:47
          Wiesz. Wszystko może być

          Ty musisz być ta zła, bo pana uwierać może tląca się myśl, że jest zła...sem. Zła żona usprawiedliwia ewakuację w ramiona innej. Wręcz ratuje mu to wizerunek nie tylko we własnych oczach. Niech ma. I tak kiedyś będzie sobie pluć w lusterko, szczęśliwie w momencie, gdy Ciebie to obchodzić nie będzie.

          Wierzę, że był ok kiedyś. Mam w otoczeniu rozwód, w którym przyzwoity i fajny niegdyś facet odstawia takie teatry i numery, że oczy z orbit wychodzą. Do niedawna hojny i noszący żonę na rękach nagle podliczył ile go kosztowała ! Wymyslił, że od zawsze wyprowadzała mu kasę z konta. Wspólnego. Zakupy robiła domowe wszak.
          I wiele innych okropnych rzeczy. Jakby mu mózg wymienili. Co z jednej strony doskonale robi porzuconej żonie, bo znienawidziła dziada momentalnie i nic wspólnego mieć mieć nie chce. Tyle, że tam dziecko prawie dorosłe i rozumem ukształtowanym dysponuje. Tatuś niczego nie wmówi.
          U Ciebie dzieci małe, to jest ten najtrudniejszy punkt. Dlatego dla nich spokojnie dementuj kłamstwa.
          Trzymam za Ciebie kciuki.
        • hrabina_niczyja Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 02.07.20, 01:38
          To przestań liczyć. Widocznie coś będzie chciał ugrać. Typowe jakże. Najpierw ładnie, ciuciu podejść, żeby zmylić przeciwnika itd. Niestety dużo ludzi się na to łapie, więc tobie też się nie dziwię. Zmień myślenie. Skoro potrafił was zostawić to stać go też na inne złe rzeczy. Wiesz co mój zrobił? W moje urodziny przytaszczył o 8 rano pudło biżuterii. Wiesz co ja zrobiłam? Usiadłam i napisałam odpowiedź na pozew rozwodowy wnosząc o wyłączna winę męża nie mając nawet jego pozwu w domu. A wiesz co się stało? Za dni kilka listonosz mi ten pozew dostarczył. I niby w tym pozwie nic takiego nie było, bo niby chce rozwodu bez orzekania o winie, ale... I w tym "ale" było dużo punktów jaka to ja byłam niedobra. Tego, że kochanka w ciąży dopisać zapomniał. Na 1 rozprawie zmienił żądanie pozwu domagając się rozwodu z winy żony. Ale biżuterię przytargał.
          A co do zakochania? Nie, nie jest pozytywny dla ciebie. Dla świata może i jest, dla ciebie może nie być.
          • szalona-matematyczka Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 02.07.20, 16:39
            Hrabino, ta twoja chora sytuacja z bizuteria cos mi przypomniala. Kumpela zostala porzucona przez meza po roku malzenstwa, gdy dziecko mialo 6 miesiecy. On po prostu spakowal sie, poszedl do wczesniej wynajetego mieszkania (wiec musialo to byc planowane), a jej w dniu wyprowadzki napisal SMS, ze odchodzi. To nawet nie byla kochanka (w ciazy) jako powod. Jemu sie znudzilo. Facetowi 40+, dodam. Nie kontaktowal sie jakis czas, potem nagle zaczal pisac, dzwonic. Pod pretekstem dziecka wprosil sie na weekend. W ten weekend tez prezenciki, obiady w restauracji, opowiesci, ze czul sie samotny bez rodziny itp. W srode przyszedl pozew o rozwod. Kumpela jeszcze myslala, ze moze ten pozew nieaktualny, bo przeciez taki weekend byl. Srodze sie rozczarowala gdy do niego zadzwonila.
        • sasanka5 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 02.07.20, 08:58
          whitney85 napisała:

          > Nie wiem, nie lubię bać się na zaś, mam już na prawdę sporo na głowie. Faktyczn
          > ie zrobił sobie ze mnie wroga, dziwnie się zachowuje ale wciąż liczę na to,. że
          > odpuści.
          > W końcu jak ktoś jest tak bardzo zakochany to nie jest przy okazji bardziej poz
          > ytywny dla świata...?

          Litości! Zakochany Misiu opowiada kochance te same bzdury co innym o tym jaki to on biedny i poszkodowany i jak teraz MUSI WALCZYĆ z tym wszystkim. A kochanka Misia wspierać będzie i zachęcać do wojenki bo gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta, i przecież chce mieć u boku faceta wojownika a nie fajtłapę.
          Nie licz na taryfę ulgową z jego strony.
        • trillian Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 02.07.20, 12:18
          whitney85 napisała:

          > Nie wiem, nie lubię bać się na zaś, mam już na prawdę sporo na głowie. Faktyczn
          > ie zrobił sobie ze mnie wroga, dziwnie się zachowuje ale wciąż liczę na to,. że
          > odpuści.

          Nie odpuści. Na samym początku może miał wyrzuty sumienia i był miły, ale im dalej od rozejścia tym bardziej mu się zatrze co zrobił a bardziej jaskrawo będzie widział to jak go biłaś, obiadów nie gotowałaś i w ogóle byłaś okropna. Mechanizm obronny, nikt nie lubi o sobie myśleć że jest złamasem.
          Jeśli mu przejdzie i odpuści to za kilka lat, jak emocje zupełnie opadną.. może szybciej jak będzie miał kolejne dzieci i brak czasu na zabiegi mające ulżyć jego sumieniu.
    • kobietazpolnocy Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 09:56
      Dlaczego się nie bronisz?
      Masz wprost mówić - zarówno prywatnie jak i w sądzie - że on cię pomawia, opowiada nieprawdę, oczernia. Nie za bardzo rozumiem, co chcesz osiągnąć milczeniem. Przecież to oznaka tego, że coś musi być na rzeczy, skoro nie konfrontujesz tego, co on mówi.

      Nawet jak nie masz dowodów, nawet jak będzie to tylko słowo przeciw słowu, nie powinnaś siedzieć cicho. Milczenie w tym przypadku nie ma nic wspólnego z byciem szlachetną i pełną godności i honoru.
      • whitney85 Re: Co gdy w sprawie rozwodowej 01.07.20, 22:09
        Coraz wyraźniej widzę, że muszę zacząć. Zbyt w porządku byłam. Mimo to i tak słyszałam żale, w zasadzie co nie zrobię to jest źle. A ja nawet moje mieszkanie mu udostępniam a sama wychodzę, gdy przychodzi do dzieci. I też mnie to w zasadzie uwiera.