Dodaj do ulubionych

najgorsze wakacje w życiu...

30.06.20, 20:15
Miałyście takie? U mnie chyba właśnie się zaczęły - leje od trzech dni, wczoraj zalało nam kwaterę, a dzisiaj w dodatku mąż się pochorował.
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 20:26
      Miałam: Bałtyk, rok 2001, moje dotychczasowe szczescie do pogody nad morzem- zawiodło, lało przez kilka dni i to tak, że dojście na obiad do restauracji na rogu naszej ulicy było problemem. Jak w końcu wyszło slonce to dostalam udaru słonecznego. Ledwo mi przeszło i musieliśmy wracać do domu
    • sumire Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 20:35
      Wiele, pierwsze zagraniczne były koszmarem na przykład. Psującym się autokarem do Hiszpanii z rodzicami. Hotel był okropny. I jeszcze prawie wtedy utonęłam, bo poważnie przeceniłam moje umiejętności pływackie i nieznajomy wyciągał mnie z wody. A potem tym psującym się autokarem znowu się wracało przez dwa dni. Nie zna życia, kto we wczesnych latach 90. nie podróżował tak na wczasy big_grin
      Na innych wakacjach, zimowych, snowboarder we mnie wjechał PIERWSZEGO DNIA i wracałam z nich w gipsie od kostki po tyłek. Ale panowie ratownicy górscy byli przefajni za to smile
      • lellapolella Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 21:03
        sumire napisała:

        Nie zna życia, kto we wczesnych latach 90. nie podróżował tak na wczasy big_grin

        To jeszcze wciąż się zdarza, choć niewykluczone, że trzeba mieć szczęściewink Parę lat temu jechałam do Pragi prehistorycznym autobusem. Bez klimy w masakrycznych upałach, w dodatku wóz zepsuł się tuż za niemiecką granicą i dodatkowo grzał. Okna, rzecz jasna, były trwale nieotwieralne. W końcu odkręcono zewnętrzną klapę od silnika i wtedy już w ogóle zaczął się kabaret- zatrzymywały nas wszystkie możliwe służby po drodze. Wciąż mi się zdawało, że zaraz się obudzębig_grin
        Najgorsze wakacje w życiu- Zawoja, miałam chyba ze dwanaście lat. Wciąż lało jak z cebra, siedzieliśmy zamknięci w pokoju na prywatnej kwaterze i wierciliśmy mamie dziurę w brzuchu, żeby natychmiast wracać do domu. Brat płakał, ja pisałam wiersze o tym, jak zmarnowano mi życie- wszystkie kończyły się moją tragiczną śmiercią i rozpaczą rodzinybig_grin Kiedy mama wreszcie przebolała straconą kasę, swoje plany i skróciła pobyt, wyszło słońce. Widziałam te cholerne góry w jego blasku zza szyb autobusu i wiedziałam, że moja noga już nigdy nie postanie w podobnych okolicznościach przyrody. Słowa dotrzymałam.
      • kropka_kom Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 23:00
        chococaffe napisała:

        > W dzieciństwie jak byłam tak uczulona na komary, że lądowałam na ostrym dyżurze
        > na co drugim wyjeździe. A potem zastrzyki z penicyliny. Pierwsze kolonie.
        >
        a to przechodzi z czasem ? bo moja córka ma straszne odczyny po komarach sad
        • chococaffe Re: najgorsze wakacje w życiu... 01.07.20, 06:38
          Przechodzi. To znaczy bywa, ze przy ugryzieniu pojawia się naprawdę minimalna opuchlizna, komary sa mi wierne i cały czas mnie kochają, ale fenistil sobie doskonale radzi. Kiedy byłam dzieckiem puchłam tak, że skóra niemal pękała.
          • morgen_stern Re: najgorsze wakacje w życiu... 01.07.20, 13:09
            kosmos_pierzasty napisała:

            > Heloł, pytanie brzmi: "Miałyście takie?" Czyli można odpowiedzieć, że nie, chyb
            > a że język polski ostatnio zmienił się niepostrzeżenie i teraz na takie pytanie
            > zamknięte dopuszczalna jest tylko jedna, akurat pożądana, odpowiedź.

            Ale w domyśle czeka się na barwne opowieści o nieudanych urlopach, a nie informacji, że taka i taka forumka nie miała nieudanego urlopu i było wszystko ok, wybacz, ale po prostu jest to informacja nic nie wnosząca i nieinteresująca. Wyobraź sobie, że jeszcze kilkanaście innych dziewczyn zrobiłoby to samo, co ty. Wątek byłby zaiste fascynujący 😀
    • nuclearwinter Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 20:47
      Tak, pojechałam chora nad morze z - jak się później okazało - ciężkim zapaleniem płuc. Okropnie się męczyłam, ledwo chodziłam, na nic nie miałam siły a do tego miałam ataki kaszlu, które kończyły się niemalże rzyganiem. W drodze powrotnej (w pociągu) już ledwo siedziałam, a zaraz po powrocie wylądowałam w szpitalu 😀
    • chicarica Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 20:52
      W sumie dwa razy przeżyłam jakiś totalny huragan na greckich wyspach, jeden na Rodos a drugi nie pamiętam gdzie. W basenie pływały parasole i leżaki, wody na ulicach było po kolana i rodzina dzwoniła czy jeszcze żyjemy bo w tv polskiej pokazali jakieś pandemonium. Raz akurat mieliśmy coś w rodzaju nocy poślubnej i jakoś umknęło naszej uwadze wink a drugi raz trwało dłużej, tak ze 3 dni lało jak z prysznica, w sumie sporo plusów bo się wyspałam wtedy za wszystkie czasy wink
    • mamamisi2005 Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 20:52
      Mimo że daleko mi do natury Pollyanny to akurat z wyjazdów wakacyjnych zawsze jestem zadowolona. Mimo że oczywiście nie zawsze wszystko było super (albo prawie nic 😉). Zawsze bardzo czekam na urlop i ładowanie się wrażeniami.
      Gdy wspominamy z chłopem wakacje sprzed 15-20 lat to czasami aż śmieszne jest, jak inaczej je odbieramy. On to domator i wakacyjna zrzęda, choć zazwyczaj pogodny
    • kkalipso Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 20:54
      Pojechaliśmy w kilka par na wakacje mimo pięknego miejsca, super apartamentów, pogody coś nam odpierdzieliło i każdy pokłócił się z każdym....wracaliśmy nadąsani z zamiarem wykreślenia z życia. Po miesiącu się po przepraszaliśmy i znów było fajnie. Nawet nie pamiętamy, o co nam chodziło. Nie to, że to był jakiś dramat, ale diabły w nas wstąpiły.
      • pani_tau Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 21:27
        O borze, dwadzieścia lat temu przez kilka miesięcy spotykałam się z chłopakiem, który przez cały ten czas namawiał mnie na wyjazdy z jego sparowanymi znajomymi. Był sympatyczny i super przystojny, ale szybko skończyły się nam tematy do rozmowy i nastąpiło pożegnanie. Koleżanki mi współczuly, no bo taki miły i przystojny a ja byłam niemal w euforii, bo wreszcie nikt mnie już nie nudził w ogólności a o wyjazdy, które jawiły mi się jako któryś tam krąg piekła w szczególności. Jeszcze teraz się z tego śmieję 😄.
      • dvdva Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 21:08
        Pozar w Grecji, pojechalismy na plaze, wieczorem zaczelo palic sie kolo naszego hotelu. Zamkneli drogi, siedzielismy w samochodzie i czekalismy az je otworza. W hotelu byly nasze paszporty, wszystko. Puscili nas chyba o trzeciej w nocy, dojechalismy, hotel stal. Nastepnego dnia zaczelo lac i wiac wiec troche sie ugasilo, mielismy w ten dzien wylot i pamietam jak nastepnym turnusem miotalo po plycie lotniska, wszyscy zmokli.
        Najgorsze wakacje to jednak nad jeziorem z bylym. Trafila nam sie wscibska pani, od ktorej wynajmowalismy kwatere. Za wszelka cene chciala mi wepchac swoja corke (ktora miala rozpoczac studia w moim miescie) by ze mna zamieszkala... caly czas lalo.
    • hrabina_niczyja Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 21:00
      A jak. Mazury. Lało non stop. Kwatera rodem PRL w środku lasu i niczego. 3 dnia myślałam, że tych drzew przybywa codziennie i niedługo będzie ich tyle, że już stąd nie wyjedziemy. Zarządziłam wyjazd do miasta w trybie natychmiastowym, bo już lepiej po knajpach chodzić niż tak siedzieć. Morze, pogoda co prawda idealna, ale kuźwa Krynica? Myślałam, że zwiędnę na tym zadupiu. No i domek, w którym noc w noc rżnęły nas komary, były korniki, a o 22 robiło się pusto w całym ośrodku i cicho, bo dzieci spały. Aha i Krasnobród. Na weekend spoko, ale na tydzień zdecydowanie za długo. Jakbym miała jeszcze dzień dłużej chodzić przy tym pieprz.. m zalewie to bym się chyba utopiła. Wakacje wakacjami, ale zadupia bez niczego mnie zwyczajnie wkurzają, więc na weekend w takie coś dam się w robić. Na dłużej po moim trupie.
    • leanne_paul_piper Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 21:13
      Nad Bałtykiem parę lat temu. Pojechaliśmy specjalnie dla kotów, a kotom się nie podobało.
      I Gran Canaria. Duże rozczarowanie, przede wszystkim ludźmi. Tak nieuprzejmych ludzi, okazujacych jawna niechęć turystom, nie spotkałam nigdzie na świecie.
    • madame_edith Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 21:22
      Ehhh dałam sie namówić gościowi, którego uważałam za neutralnego kolegę na wspólny wyjazd na zasadzie „razem raźniej”. Nie powiem, żeby mnie znajomi nie ostrzegali, że takich cudów to nie ma...
      wyznał mi miłość, chęć budowania wspólnego życia i do końca pobytu nie zrozumiał ani miny 😳😳😳😳, ani słów: „nieeeeeeee”, „nie damy temu szansy”, „nic kompletnie nas nie łączy”. Stara baba a głupia.
    • mona-taran Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 21:24
      Wszystkie od mniej-więcej 11 do 16 roku życia. Wszyscy szli na plażę, na promenadę czy tam robili co innego, a ja musiałam albo szybciej wracać, albo wcale nie mogłam iść bo musiałam pomagać babci przy sprzątaniu po letnikach. Dostawałam wolne tylko jak przyjeżdżała rodzina i musiałam dotrzymywać towarzystwa młodszej kuzynce..
    • asia_i_p Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 22:09
      Nie pamiętam takich.
      Jedne się skończyły ostrym zatruciem gronkowcem, w lodach najprawdopodobniej, i parotygodniowym szpitalem, ale same wakacje były fajne.

      Tylko obudzenie w szpitalu rzeczywiście dziwne, miałam wysoką gorączkę, jakieś majaczenia i wydawało mi się, że ciągle jestem na wczasach, a pielęgniarki to moje kuzynki, więc im się bardzo wyrywałam przy instalowaniu kroplówki, bo jako bratanica pielęgniarki wiedziałam, że laik tego robić nie powinien, a już na pewno nie kilkuletnie kuzynki! Bardzo na mnie nakrzyczały, bo uznały, że histeryzuję, chyba nie załapały, że majaczę. Mam prawie dobową dziurę w pamięci przed tym obudzeniem w szpitalu, pamiętam wyjazd od ciotki, którą odwiedzałyśmy po drodze, ale już nie przyjazd do domu, nie pamiętam przyjęcia do szpitala, punkcji kręgosłupa - zero aż do obudzenia się rano w szpitalu.
    • heca7 Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 22:30
      Ja ich nie pamiętam ale uczestniczyłam w nich mając 2 lata wink Urlop w Iławie, lipiec. Lało całe dwa tygodnie, temperatura nie przekraczała 13 stopni- matka sobie reformy kupiła z tego zimna. Wiało jakby się kto powiesił, zrywało z ludzi foliowe peleryny. Do tego rodzice musieli chodzić na stołówkę czyli do pobliskiej restauracji gdzie mieli wykupione obiady. A tam na talerzu kawałek chleba i trójkącik serka w folijce. Tyle to sami sobie by mogli kupić. Jakby tego było mało domki znajdowały się przy ruchliwej drodze a dokładnie na zakręcie. Codziennie przed 7 rano ciężarówka z pobliskiej mleczarni wpadła w ten zakręt z ogromnym hukiem baniek i budziła ośrodek big_grin Za to w lesie była klęska urodzaju grzybów, ludzie wynosili je z lasu w koszulach. Tyle dobrego, że moi rodzice poznali wtedy w tym ośrodku swoich przyjaciół , z którymi znamy się do dziś i już trzecie pokolenie utrzymuje kontakt. Ja tego wyjazdu oczywiście nie pamiętam ale matka przynajmniej raz w miesiącu o nim wspomina wink
      Kilka lat później- to już dobrze pamiętam wybraliśmy się właśnie z tymi przyjaciółmi do Rumunii. Oni maluchem w 3 osoby, my dużym fiatem w 4. Pod namiot big_grin Do dziś pamiętam jak dojechaliśmy na pole namiotowe i pierwszy raz zobaczyłam spękaną od suszy ziemię. Najpierw nie mogliśmy rozstawić namiotów, nie dało się wbić śledzi. O okopaniu namiotów nawet nie marzyliśmy wink Potem jak rozstawiliśmy przyszła ulewa, taka jakiej w życiu nie widziałam. Ziemia wyschnięta więc nie wsiąkało, przez nasze namioty płynął potok. Wszystko wypłynęło. Ale sam wyjazd był ok wink
      Na innym z tymi samymi przyjaciółmi staliśmy dwa dni na ruskiej granicy. Mnie i matkę wzięli na osobistą a ciotce kazali napisać życiorys. Sęk w tym, że ciotka jakimś cudem nie miała w szkole rosyjskiego! Tylko...francuski. Trzeba było notatkę napisać za nią wink Ale poza tym wyjazd był udany a rodzice przyciągnęli do domu komplet srebrnych sztućców big_grin

      Moje dorosłe bywały kiepskie ale do najgorszych ich zaliczyć nie mogę.
      • hrabina_niczyja Re: najgorsze wakacje w życiu... 01.07.20, 19:03
        O rany, też byłam w Iławie jako dzieciak z matka. Nie było wogole dzieci, sami dorośli i późni nastolatkowie. Domek jak domek, bez łazienki. Chodziło się do wspólnych toalet. Matka panikara nie dość, że się bała tych toalet, bo zboczeniec może tam siedzieć to jeszcze bała się w tym domku spać, bo jej zboczeniec okno wibije i wejdzie. Do tego padało co drugi dzień. Koszmar mojego dzieciństwa, nuda jak trzeba. A potem przyszły dziki i spacerowały po ośrodku, dla matki to już było za dużo, więc następnego dnia stałyśmy z walizkami gotowe do wyjazdu 😀
    • z_pokladu_idy Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 22:56
      Mialam chyba 13 lat, gdy pierwszy i ostatni raz wyjechałam z rodzicami na wakacje. Wcześniej wysyłali mnie do babci, która o pierdołę potrafiła się na mnie obrazić i nie odzywać tydzień. To nie były byle jakie wakacje, bo zagraniczne, chyba na 10 dni, z czego połowa przypadła na uroczą podróż autokarem do samej Hiszpanii. Oczywiście dostałam pierwszy raz w życiu okres. Matka się na mnie ciągle wściekała, bo marudziłam, że chcę poleżeć, a oni nawykupywali wycieczek i kazali zachwycać się tańczącymi fontannami. Kąpać się też nie mogłam, bo kto to widział, żeby przy pierwszym okresie tamponów używać. I tak siedziałam w 30 stopniach na plaży i patrzyłam, jak się mama pluska, żeby broń bosze włosów nie zamoczyć. Kolejne wakacje spędzałam siedząc w domu. Żadnych obozów, czy kolonii nie było, bo jak się już w dorosłym życiu dowiedziałam, nie wyszłam z inicjatywą. Do tej pory robię się nerwowa na myśl o wakacjach. Gdyby nie dziecko, siedziałabym w ogrodzie z książką.
      • lellapolella Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 23:49
        Ja, Boże broń, nie wychodziłam z inicjatywą, ale i tak co roku musiałam jechać, bo świeże powietrze. Co to za odpoczynek po roku szkolnym, gdy trzeba wstawać codziennie wcześnie rano, a na dodatek każdy dzień zaczyna się gimnastyką i ścieleniem łóżek pod linijkę? Zaprawdę, powiadam ci, nie żałuj kolonii.
      • hrabina_niczyja Re: najgorsze wakacje w życiu... 01.07.20, 19:11
        Nie żałuj. Kiedyś kolonie to był koszmar wojskowy. Nie zapomnę tych na Słowację. Kilkadziesiąt godzin w autokarze. Jak dojechaliśmy to nas ulokowali w pokojach i to by było na tyle. Problem w tym, że my byliśmy zwyczajnie głodni. Zresztą głodni byliśmy codziennie, bo kolacja o 18 i na tym koniec. Nie zapomnę jak o 21 poszliśmy do kuchni, żeby coś nam dali jeść i pić. Opiekunki siedziały i futrowały ile wlezie, a nam nie dali nic, bo kolacja już była. Pobudka o 7 rano dzień w dzień. Do tego co niedziela zabierały nas do kościoła na msze, a kościół był 5 kilometrów w jedną stronę dalej i co najlepsze na tej mszy nas pilnowały, żeby nikt się nie urwał. Kolonie to było dla mnie zło zła.
    • czekoladazkremem Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 23:09
      Miałam wtedy lat piętnaście - za sobą ciężki rok szkolny - egzamin, walka o dostanie się do wymarzonego liceum, cały lipiec przepracowany w szklarniach mojej ciotki, oczywiście kasę zgarnęła moja matka. Wyjazd na obóz harcerski miał to wszystko wynagrodzić - cały miesiąc w Borach Tucholskich, awans na przyboczną, miało być pięknie. Słońce świeciło przez tydzień, podczas którego urządzaliśmy obóz - kopaliśmy latryny, budowali kuchnię, szykowali ognisko itp. Potem przez bite trzy tygodnie lało. Codziennie. Mieliśmy wszystko mokre, sienniki, śpiwory, nawet chleb przesiąknięty był wilgocią. Rano zakładałam na siebie mokry mundur. Ogniska były, ale po niespełna godzinie trzeba było gasić, bo śmierdziało i gasło. Ale był też plus - poznalam wtedy fantastycznego chłopaka, przez prawie cztery lata byliśmy nierozłączni. Potem on umarł, ale to już zupełnie inna historia.
    • jak_matrioszka Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 23:37
      Z pierwszej (i jedynej) kolonii wrocilam juz pierwszego dnia, zaledwie kilka godzin po wyjezdzie - z rozyczka.

      Od 15.r.z. jezdzilam pod namioty, rok w rok w deszczu, wiec namiot nieodlacznie kojarzy mi sie z mokrym wszystkim i rozbijaniem sie w 2 minuty w drobnym deszczu w przerwie miedzy wiekszymi ulewami smile Nie mam pojecia jak to jest mieszkac pod suchym namiotem, w sloncu, w czasie upalnych nocy - mozliwe ze to jeszcze gorsze wink

      W zeszlym roku bylismy nad jeziorem w Niemczech, mielismy cala plaze dla siebie. Powod? Jak to ze zdumieniem skonstatowalo moje dziecko: jest prawie 20 stopni i nikt nie plywa??? O 30+ stopniach tylko tu na forum czytalam, nie trafilam na ani jeden taki dzien przez cale wakacje.

      Zadnych z tych wakacji nie zaliczam do "najgorszych", najgorsze to dopiero przede mna wink
    • kornelia_sowa Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 23:37
      Bałtyk 2012.

      Kwatera (załatwiała koleżanka) okazała się być zagrzybiała norą przeznaczoną chyba dla krasnoludków.

      Pogoda była koszmarna. Bez przerwy siąpiło, wiało na zmianę lub łącznie.
      Ze by dziecko się nie nudziło non stop siedzielismy w jakichś salach zabaw.

      Potem udało się zmienić kwaterę, ale Bałtyk już na zawsze mi obrzydł
      • samawsnach Re: najgorsze wakacje w życiu... 01.07.20, 07:49
        "Kwatera (załatwiała koleżanka) okazała się być zagrzybiała norą przeznaczoną chyba dla krasnoludków."
        O, to chyba nierzadkie. Moja koleżanka była z siostrą w takim pokoju - w zaniedbanym pomieszczeniu wielkości chusteczki do nosa mieściły albo one dwie, albo ich walizkiwink Do tego właścicielka była non stop na bani, a koleżanka z racji zawodu czuła się w obowiązku wyedukować panią w kwestii możliwości znalezienia dla siebie pomocy.
              • hrabina_niczyja Re: najgorsze wakacje w życiu... 01.07.20, 19:20
                O Jeżu, Bieszczady! Koleżanka namówiła mnie na wyjazd dla singli, wszystko zorganizowane. No dobra, dałam się namówić. Szczęściem zdecydowałam się dojechać własnym autem. Dojechałam, patrzę jakaś rudera nie budynek. Ok myślę, jakoś będzie. W środku pokoje 4 osobowe, łazienki wspólne. Wszystko mi opadło. Na nieszczęście skład pokoju to była laska w depresji po porzuceniu przed ołtarzem, jakaś niedoszła zakonnica co zrezygnowała i przyjechała szukać duchowego ukojenia, moja koleżanka i ja. Zeszłam na kolacje, zobaczyłam ser topiony, beznadziejny chleb, dżem i jakaś mielonkę. Reszta ludzi na pierwszy rzut też jakaś nie teges. Zakręciłam i wróciłam do domu.
                • sumire Re: najgorsze wakacje w życiu... 01.07.20, 20:44
                  Ale dodam, że góry mają swój urok smile Kiedyś byliśmy w Beskidzie Żywieckim, jedynym wolnym pokojem w schronisku (wcześniej dzwoniliśmy, żeby zarezerwować, ale ktoś zapomniał zapisać) była goprówka. Ogrzewania zero, w nocy zamarzło nam całe żarcie (i my też), bułkami można było okno wybić.
                  Niemniej wspominam miło smile
    • danaide Re: najgorsze wakacje w życiu... 30.06.20, 23:40
      Te chyba takie będą. Każdy, nawet najgorszy wyjazd zawsze jest wyjazdem, zmianą klimatu i myślenia, przygodą.

      Wyjazd wiosenny padł. Miałyśmy jechać w czerwcu nad morze. Zwyczajowo wykupuję turnus w sprawdzonej miejscówce w lutym/marcu. Jak było - wiadomo. Nie kupiłam. Potem gadano o maseczkach na plaży, więc i w kwietniu się nie zreflektowałam. Od czerwca znikł obowiązek maseczek na plaży. Innych atrakcji nie przewidziałam. Koronawakacje mnie nie kręcą. Dziadek w kleszczach lęku (namiętnie ogląda wiadomości w tv), babcia gdzieś pomiędzy lękiem przed koroną a marzeniami o wyjeździe w pakiecie z ramieniem wystawionym do szczepionki - mała nie pojedzie nawet na te 10 dni. Do ojca dziecko jechać nie chce. Na wyjazd okazjonalny (dobry człowiek zaproponował, super sprawa, nie mogę odżałować) nie chce. Zaczęto duży remont, więc błogosławię deszcz jeśli jest. A lipiec zaczyna się dopiero za 20 minut...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka