Dodaj do ulubionych

Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji

02.07.20, 11:08
Macie tak, że czasami intuicja Wam coś podpowiada? Słuchacie tego głosu?
Byłam ostatnio na kijach i już wracałam, kiedy mi się coś przydarzyło. Miałam do przejścia jeszcze kilkaset metrów, z jednej strony gęste krzaki, z drugiej kawałek pola i też krzaki, dalej skrzyżowanie polnych dróg na sporej polanie, potem znowu ze dwieście metrów polną drogą z gęstymi zaroślami po obu stronach. I jak szłam w stronę tej polany, na tych pierwszych kilkuset metrach minęłam kobietę z wózkiem. Przy samej polanie się odwróciłam, kobieta z wózkiem była daleko, oprócz niej nie było nikogo. Na polanie się zatrzymałam i zaczęłam się rozciągać. Po chwili od tej strony, z której ja nadeszłam, wyszedł facet. Szedł powoli, tempem spacerowym i rozmawiał przez telefon. Zatrzymał się kilka metrów ode mnie i przez telefon opowiadał jakiejś kobiecie, gdzie jest i że jest tu jakaś kapliczka. Z oddali z drogi prostopadłej zbliżał się facet koło sześćdziesiątki na rowerze. I teraz myślę, że postąpiłam nierozsądnie, bo nie zrobiłam nic, a facet z telefonem wzbudził moją nieufność - rozmowa była nienaturalna, on nie powinien się tam znaleźć i gdyby faktycznie nadszedł z tamtej strony, to te kilkaset metrów musiałby pokonać biegiem, bo wcześniej go nie było. I zamiast ruszyć od razu nawet przed facetem z rowerem, to ja się rozciągałam dalej, jak rowerzysta przejechał, to dopiero po chwili ruszyłam między te krzaczory na ostatnich dwustu metrach. Facet z telefonem ruszył za mną, szłam szybko, on też. Udało się, że minął nas znowu ktoś na rowerze tym razem jadący z przeciwka. Ja się co kawałek odwracałam na tyle, żeby widzieć, czy koleś się nie zbliża, on szedł szybko, telefon trzymał raz przy uchu, raz nie, ale już nie rozmawiał. I tak sobie myślę, że nie zachowałam się rozsądnie w tej sytuacji, bo intuicja mi mówiła, że coś tu nie gra, ale sama siebie uspokoiłam, bo było jasno, byli jacyś ludzie, tzn. od czasu do czasu się pojawiali. Nawet nie przeszło mi przez myśl, żeby spróbować się przyczepić do faceta z rowerem albo choćby zacząć wiać, jak koleś szedł za mną (chociaż to akurat chyba nie byłby najlepszy pomysł), a właściwie przyszło mi to wszystko do głowy, ale od razu sama sobie mówiłam, że to głupie. Jedyne co zrobiłam, to ustawiałam się tak, żeby faceta mieć na oku i myślałam, jak i gdzie w razie czego wbić mu kij. I tak sobie myślę, że głupie takie zachowanie, bo lepiej było zagadać do faceta z rowerem i wyjść na panikarę niż ryzykować. Diabli wiedzą, czy gdyby nie jechał ten kolejny rowerzysta z przeciwka, to koleś by mi czegoś nie zrobił, albo gdybym biegała i była bez kijów. Słuchacie intuicji czy staracie się siebie uspokoić?
Obserwuj wątek
    • kira02 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 11:32
      Słuchamy intuicji, po to właśnie jest. Zresztą intuicja to są takie wlasnie drobne sygnaly, ktore mózg rejestruje w podświadomości, ale na poziomie swiadomym nie umiesz ich sobie wytłumaczyć i racjonalizujesz, "ze to przecież nic takiego, na bank jestem panikara".
    • gama2003 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 11:37
      Kilka razy w życiu nie posłuchałam intuicji i były to ogromne błędy. Coś Ci nie pasowało i słusznie, facet prawdopodobnie stał gdzieś wcześniej w krzakach, co na odludziu przestraszyłoby każdego. Zachowywał się dziwnie.
      Mam żelazne postanowienie słuchania intuicji i od jakiegoś czasu wręcz chyba w tym przesadzam.

      Umiesz budować napięcie. Zdenerwowałam się czytając😉
      • barbibarbi Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 03.07.20, 17:33
        Też parę razy nie posłuchałam i źle na tym wyszłam. Na początku toksycznej (jak się później okazało) znajomości z pewnym delikwentem, coś mi mówiło, że on jakiś dziwny jest, nienaturalnie przymilny, że coś z nim nie tak. Nie posłuchałam, z czasem przestałam zauważać to, co wcześniej mnie ostrzegało, gdy znajomość się rozwinęła, to wyszło jego prawdziwe oblicze i okazało się dokładnie tak, jak mi podpowiadała intuicja na początku, że to świr jest.
        • barbibarbi Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 03.07.20, 17:42
          I jeszcze jedno, jak się w końcu uwolniłam od tej znajomości, po długim i destrukcyjnym czasie, pomyślałam sobie "boziu, tyle czasu zmarnowałam, żeby w końcu zrozumieć jaki z niego kawał fi..ta, a przecież ja to wiedziałam od samego początku"
          Trzeba słuchać intuicji.
    • dvdva Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 11:54
      Mialam tak pare razy.
      Ostatnio wracalam w nocy, po 10 juz bylo. Na ulicy nikogo oprocz pana z psem w oddali. Szlam chodnikiem, katem oka widzialam jak jedzie za mna samochod (zauwazylam go tez pare minut wczesniej jak wykonywal dziwne manewry. Zero ruchu, a on zatrzymal sie na skrzyzowaniu, stal, potem szybko ruszyl, za chwile zwolnil… ogolnie strasznie chaotycznie jechal). No wiec samochod mnie wyprzedzil, facet stanal, przebiegl do mnie na chodnik, zaczal za mna isc i pytac sie, ktora godzina. Nie zwolnilam, odparlam, ze nie mam zegarka, wyminelam go. Cos tam mamrotal "nie masz zegarka, pfff", pokrecil sie chwile jeszcze, wsiadl i odjechal.
      Dzwonki alarmowe mi sie od razu wlaczyly, pewnie chcial mi ukrasc komorke czy cos.
    • stephanie.plum Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 12:01
      kiedyś wypłaciłam sporą sumę pieniędzy w kasie w banku.
      kiedy wychodziłam, z kolejki do kas odłączył się facet, i ruszył też do wyjścia.

      było to w jakiejś "galerii handlowej".

      tknęło mnie, więc zamiast na parking, ja myk! do sklepu z ciuchami.
      i niby oglądam, ale popatruję co robi facet. a on zaokrętował w kiosku naprzeciwko, i niby jakąś prasę ogląda.

      no to ja polazłam w głąb sklepu, kupiłam spodnie i czapkę, a ubrana byłam w płaszcz i spódnicę.
      kasy nie były widoczne z wejścia, poprosiłam o dużą torbę, przebrałam się w przebieralni w te spodnie, włosy pod czapkę, a spódnicę i płaszcz ciabach do torby.

      po czym wybiegłam ze sklepu wołając "zaczekaj na mnie", za jakimś starszym panem, który właśnie przechodził korytarzem.

      "podejrzany" nadal tkwił przy prasie w kiosku naprzeciwko, wpatrzony w wejście do "mojego" sklepu.

      to, że chciał mnie okraść, mogło się uroić w mojej chorej głowie, ale ...słuchałam intuicji!
    • aguha Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 12:03
      Słucham intuicji.
      Wieki temu, jeszcze mieszkając w domu rodzinnym, miałam swoją ulubioną trasę biegową w pobliskim lesie. Biegałam tą trasą prawie codziennie przez parę lat. Wydawało mi się, że jest bezpiecznie. Jak się okazało, do czasu. Pamiętam, że parę dni przed zdarzeniem czułam niepokój i wrażenie, że coś mi nie pasuje – biegając słyszałam w pobliżu trzaski, łamanie gałęzi, tak jakby jakiś zwierzak się kręcił. Tego dnia na tyle coś mi nie pasowało, że nie wbiegłam do środka lasu, tylko pobiegłam skrajem. W pewnym momencie wyskoczył zza drzewa mężczyzna, zaczął mnie gonić. Biegałam całe szczęście zawsze z psem, który na upartego mógłby wyglądać na psa obronnego (charakter miał jednak bardzo przyjacielski), poza tym jednak biegałam szybko. Udało mi się uciec bez problemu. Nic mi się nie stało, ale uraz na długo pozostał. Od tamtej pory nie biegam już więcej po lesie, a jak już, to nie sama. Teraz myślę, że miałam wtedy więcej szczęścia, niż rozumu.
    • 1maja1 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 12:10
      Ja w sredniej szkole chodzilam nie raz z kolezanka na stop a jak sie nam na pociag nie chcialo czekac. Zatrzmal sie raz facet, ucieszony, Ja z tylu widze, ze on co chwile obczaja mnie w lusterku. Kolezanka miala wysiasc wczesnieja ja dalej sama z tym kolesiem kolejne 12km. Nie wytrzymalam tego napiecia, wysiadlam razem z nia, a koles tak zawiedziony, nie mogl uwierzyc I przekonywal mnie, ze czemu wysiadlam, on mnie podwiezie. Acha, dziekuje bardzo, byc moze uniknelam gwaltu. Nigdy tego nie zapomne.
    • str8.up Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 12:14
      Zazwyczaj intuicja mi niewiele podpowiada, bo jestem mało spostrzegawcza i chodzę zamyślona. Raz mogłabym uniknąć kradzieży, jakbym się w porę ogarnęła co się dzieje, ale czy to byłoby posłuchaniem intuicji czy włączeniem logicznego myślenia, to nie wiem. Z drugiej strony, to poza kradzieżami nic szczególnego mi się nie przytrafiło, więc być może słucham intuicji, tylko nawet nie zdaję sobie z tego sprawy smile
    • nenia1 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 13:20
      A różnie, bo bywam często zamyślona, więc nie obserwuję dokładnie otoczenia, ale raz pamiętam bardzo silne odczucie, nie wiem czy to była kwestia tego, że byłam w ciąży, ogólnie historia wydarzyła się bardzo blisko mojego domu, i była splotem dziwnych okoliczności, miało być banalnie bo wybrałam się tylko na przegląd do dentysty, bardzo blisko, wystarczyło dojść uliczką do starego cmentarza i przejść przez niego na skróty, może z 10 minut maks pieszo, mieszkałam wtedy w takiej ładnej parkowej dzielnicy. Była późna jesień szybko się robiło ciemno, liści pełno na ulicy, poszłam sama, bo blisko. Jak wracałam był już mrok, weszłam na cmentarz, słyszałam gdzieś w oddali jakieś dzwoneczki, ale zlekceważyłam to, potem się okazało, że był to sygnał, że zamykają bramy na cmentarzu, więc jak doszłam do tej którą miałam wyjść, już była zamknięta, wróciłam do tej którą weszłam, też okazała się zamknięta, więc w perspektywie miałam noc na cmentarzu, o ile nikt by mnie nie usłyszał, a jakby usłyszał to by pewnie spieprzał bo nie ma jak wołać po zmroku "pomocy, zamknęli mnie tutaj" albo "wypuście mnie" na cmentarzu. A że byłam młoda i głupia, ale na szczęście wysportowana, to wspięłam się po koszach na śmieci przez płot i opuściłam się z drugiej strony na rękach. Idę ulicą, drogi musiałam nadłożyć przez ten zamknięty cmentarz i mija mnie z naprzeciwka mężczyzna, niby nic, ale w oczach miał coś tak strasznego, to były szalone oczy, aż mi po grzbiecie mróz przeleciał. Od razu wiedziałam, że coś jest mocno nie tak.
      Idę sobie jednak dalej spokojnie, ale już ostrożnie, po chwili się odwracam, i widzę, że się zatrzymuje, obraca i idzie za mną. Pustka na ulicy, ciemno, przyśpieszam, on również, słyszę swoje coraz szybsze kroki i jego za mną, przechodzę skosem na drugą stronę, on skręca za mną, i wtedy obok zatrzymuje się taksówka, ktoś wysiada, ja buch do środka i mówię taksówkarzowi co i jak, że zaraz właściwie obok mieszkam, że w ciąży jestem, że szaleniec za mną idzie, zawiózł mnie pod dom i nawet pieniędzy nie chciał.
    • kornelia_sowa Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 15:37
      Słucham.Miałam wiele razy dziwne sytuacje.

      Pierwsza zapamiętana- dzieciństwo- mam moze 7 lat, kuzynka 6. Jestem rocznik 80 więc to czasy kiedy dzieci biegały całymi dniami w wakacje po wsi. Babcia wysłała nas do siostry dziadka z jakimś mlekiem czy masłem. Niewazne.
      Idziemy sobie po łąkach i dróżkach. Już widać dom ciotki- został tylko sad młodych jabłonek do pokonania, a ja zaczynam odczuwac jakiś dziwny niepokój. Obok rok młodsza kuzynka, za którą czuje się odpowiedzialna, świergocze wesoło. A mi jest dziwnie.
      Pod wpływem tego niepokoju, łapię ją za rękę i mówię: "Chodz, wracamy"
      Ona na to-"co ty , już prawie jesteśmy"
      W brzuchu mi się zaczyna wywracać i wiem, ze nie możemy iść dalej. Ściskam jej ze złością rękę i ciągnę w druga stronę.
      Zaczyna płakać, ale leci za mną.
      Obracam się raz za razem i po kilku chwilach zza jednej z jabłonek wychodzi obcy, brudny facet i patrzy na nas.
      Wiem, ze jak jej powiem, to ze strachu pewnie się przewróci i on nas dogoni.
      Nic nie mówię, tylko ją ciągnę za sobą.
      Facet chwilę szedł w naszą stronę, ale odpuścił

      Nie był to miejscowy,bo miejscowych się znało.
      Od tej pory nigdzie już same nie chodziłysmy- nie tak daleko.

      Na wakacjach w hotelu w Egipcie- jeszcze nie mieliśmy dzieci, ale nad basenem było ich mnóstwo.
      Leżymy z męzem na leżakach i nagle nad basen przychodzi mężczyzna- nie pierwszy, nie ostatni. Siada na brzegu, nogi moczy w basenie, a mnie zaczyna coś znowu w brzuchu "niepokoić".
      Nie, zby mi miało się coś stać (siedzieliśmy po przeciwnej stronie, ale dziwny jakiś. Mówię meżowi, ale on się z tego śmieje.
      Ja z faceta nie spuszczam oczu. I dzieje się-facet wraca na swój leżak- z tobry czy plecaka wyciąga płetę (taką na nogę, jak nurkowie maja) i cos jeszcze. Wraca nad basen i zaczyna tą płetwą gmerac w wodzie- raz w prawo, raz w lewo. No, niby nic, ale ja już mam zmysły wyostrzone.
      Wreszcie wyciągnął nóż i zaczął nacinać tą płetwe- jakby palce robił. Obok masa kilkuletnich dzieci. Szturcham meża. No, sa dowody, zę chyba wariat- wstajemy, zeby zawiadomić ochronę, ale chyba ktoś nas ubiegł, bo lewdo wstaliśmy- wypadło z hibiskusów ze 6 facetów - gościa na ziemię, nad basenem pisk. Dzieci płacz-rodzice krzyk.

      Potem od rezydentki dowiedzieliśmy sie, zę był to obywatel niemiecki, chory psychicznie. No, w biurze podróży nie wymagają zaświadczenia o nie byciu psycholem. Przyleciał sam. Wracał pod eskortą (opieką) rezydenta niemieckiego naćpany uspokajaczami prosto do niemieckiego wariatkowa
    • lilia.z.doliny Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 16:37
      Moja intuicja ostatnio przysnela.Jakis miesiac tenu poszlam z psem na spacer stałą trasą. Troche odludzie, ale zawsze kogos sie spotka. Po drodze minal mnie chlopak z psem i rzucil, ze tam sie kreci jakis dziwny facet. Podziękowałam za info i poszlam dalej. Faktycznie, po kilkudziesieciu metrach zza drzew wylonil sie mezczyzna. W srednim wieku, w kamizelce, jakiejs czapce. Stal podpierajac sie na karabinie (?). Niedaleko od tego niejsca jest klub strzelecki, wiec generalnie luz. Ale moj pies.. zawsze spontaniczny i witajacy każdego czlowieka wylewnie, teraz po prostu stanal w miejscu i sie zjezyl na calej dlugosci. Jak nie ona. Jakos tak odruchowo usmiechnelam sie fo faceta, od odpowiefzial usmiechem i rzucil: masz pieknego psa. Podziekowalam, poszłyśmy w łąki i lasek. Ale jakos nieswojo bylo, szybko zawrocilam do domu. Tego mezczyzny juz nie bylo. Za to na koncu drogi staly trzy wozy oolicyjne, a nade mna fruwal helikopter operacyjny. Z samochodu wybiegl policjant i spytal mnie, czy widzialam cos podejrzanego na spacerze. Powiedzialam, co i jak, policjanci ruszyli z kopyta w tamta strone. Dopiero w domu dotarlo do mnie, ze jestem po prostu glupia, bo po ostrzezeniu faceta z psem powinnam zawrocic. Uspokoilam sie po dwoch dniach indifferent
    • te_de_ka Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 16:47
      Umówiłam się z koleżanką na spacer z psami na odludziu. W pewnej chwili odebrałam telefon, ktoś mnie pilnie potrzebował na już, więc mówię do niej, sorki muszę szybko biec do auta i wracać. A ona mi mówi, że nie ma sprawy, sama sobie jeszcze pospaceruje. Biegnąc do tego auta minęłam faceta, o którym pomyślałam, że nie chciałabym go drugi raz spotkać na odludziu. Ale że czas mnie naglił, szybko o nim zapomniałam i gdy już byłam w aucie nagle przypomniałam sobie, że przecież ten zombi (tak go odebrałam) szedł w stronę mojej kumpeli, która została w lesie. No i przez chwilę biłam się z myślami, bo pomyślałam, że ona tam sama, z drugiej strony ma psa, który gdyby ją zaatakowano, na pewno by się napastnikowi rzucił do gardła, poza tym wcale nie powiedziane, że zombi poszedł akurat tą ścieżką, gdzie ona. No ale jednak postanowiłam pobiec z powrotem w jej stronę, żeby zobaczyć, czy wszystko z nią ok. Wybiegam za zakręt i widzę, jak w oddali ta moja znajoma rozmawia z tym facetem, jakby nigdy nic. Na ten widok w pierwszej chwili pomyślałam, że jestem wariatką, muszę szybko wracać a biegam jak głupia po lesie tam i z powrotem, a dziewczyna pewnie ucina sobie small talk i tyle. No ale w tej samej chwili przypomniałam sobie, że ona mówiła sama o sobie, że jest introwertyczką i nie lubi zbytnio ludzi. Koniec końców zadzwoniłam do niej i powiedziałam, żeby podeszła do mnie szybko, bo chcę ją o coś zapytać i jednocześnie zaczęłam machać ręką w geście przywołania, jakbym nagle bardzo jej potrzebowała. Podbiegła do mnie bez ociągania, powiedziałam, że facet wydał mi się dziwny a ona mi na to, że bardzo się bała, bo on ją zaczepił, zapytał coś o psa, wywiązała się rozmowa, którą nie wiedziała jak zakończyć, a cały czas miała ochotę wiać co sił w nogach i dziękowała mi, że to tete-a-tete przerwałam.

      A teraz inna sytuacja: widzę jak jakiś obcy facet namawia moją małą sąsiadkę taką ok. 6 lat, żeby z nim szła w kierunku przeciwnym niż do domu. Im bardziej on ją namawia, tym bardziej ona nie chce. Trwało to dłuższą chwilę, nie wiedziałam, co zrobić w tej sytuacji. Jakoś nie miałam odwagi, żeby podejść i zapytać bezpośrednio jego, kim jest i czego od tego dziecka chce, więc wykręciłam nr do sąsiadki-matki. Odbiera jakaś sekretarka i mówi, że szefowa jest na bardzo ważnym spotkaniu i wyraźnie zapowiedziała, żeby z nikim nie łączyć. NO ale jak już zadzwoniłam, to postanowiłam być konsekwentna tym bardziej, ze facet zaczął chwytać małą za rękę i ciągnąć za sobą. Przedstawiłam się z imienia i nazwiska i nalegam na tę sekretarkę, żeby jednak oddała telefon na chwilę matce, bo chodzi o jej córkę. W końcu przekonałam sekretarkę i wywołała sąsiadkę z bardzo ważnego spotkania a ta, gdy wysłuchała mojego opisu sytuacji, roześmiała się do mnie mówiąc, że z małą jest jej brat czyli wujek małej i nie muszę się martwić. Wstydu się nażarłam przez głupią intuicję!
      • anika772 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 21:04
        Co do drugiej sytuacji: po pierwsze, szkoda że się wstydziłaś i nie podeszłaś od razu. Mała powiedziałaby że to wujek i sprawa załatwiona. Po drugie, matka nie powinna się z tego śmiać tylko podziękować Ci za czujność. A Ty nie masz się czego wstydzić, bo opisana sytuacja wyglądała niepokojąco.
      • lot_w_kosmos Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 18:01
        Aha, jak was czytam - to bez urazy - kobiety same ściągają na siebie problemy.
        Łażenie cpo odludnych miejscach, lasach, krzakach, cmentarzach...... Po nocy w dodatku.
        Serio?
        Ja wiem, że niebezpieczeństwo może przyjść w biały dzień we własnym domu ze strony sąsiada psychopaty.
        Ale to, co opisuje wiele z was, to jest jawne proszenie się o zgwałcenie i utratę życia lub zdrowia.
        • nenia1 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 18:45
          My Polki i tak jesteśmy bardzo ostrożne, neurotyczne i pełne lęków, w Skandynawii kobiety samotnie pokonują pustkowia, śpią w namiotach, chodzą po górach i nikt tam nikomu nie mówi, że same ściągają na siebie problemy bo biegają albo chodzą po lesie, po prostu korzystają ze swoich praw i nie chodzą wszędzie z męskim opiekunem.
        • morgen_stern Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 19:00
          Chyba sobie jaja robisz? Co to za kraj, co to za miejsce, że kobieta musi wciąż chodzić czujna jak pies gończy i bać się o zdrowie i życie, bo jak się coś stanie, to usłyszy potem, że sama się prosiła? Czy ty siebie czytasz? To jest najgorsze, co można powiedzieć kobiecie. Faceci wiadomo, to zwierzęta, nie można mieć pretensji, ot, takie już są te chłopaki, ale kobieta to powinna się pilnować!
          A już myślałam, że takie teksty tylko u strasznego pokolenia, jakie to przygnębiające.
          • iwoniaw Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 19:20
            simply_z napisała:

            > mnie tylko zastanawia ta ilość odludnych lasów i pól, jakbyśmy żuli co najmniej
            > w Utah albo w stanie Maine, gdzie tak w Polsce jest? pytam serio.

            Wszędzie, nawet w największych miastach? Przecież to nie chodzi o to, że w promieniu dziesięciu km nie ma żadnej ludzkiej siedziby. Wystarczy mniej uczęszczana, a gorzej oświetlona uliczka, droga od przystanku do domu wzdłuż jakichś krzaków itp. Nie tak dawno czytałam w wiadomościach regionalnych jednego z miast wojewódzkich, że znaleziono zwłoki, najprawdopodobniej bezdomnego, w stanie daleko posuniętego rozkładu (spece oceniali, że biorąc pod uwagę warunki leżał kilka tygodni zanim został znaleziony). Nie byłoby w tej smutnej sprawie nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że ciało znaleziono raptem kilka metrów (!) od przystanku komunikacji miejskiej, w środku gęsto zaludnionego osiedla (blokowisko!), tyle że w niekoszonej trawie obok chaszczy, które miasto zasadniczo nawet kosi, ale jak mu się przypomni. Nietrudno sobie wyobrazić, że przypadkowa osoba czekająca ma tym przystanku samotnie też mogłaby mieć niemiłą przygodę zakończoną w takich chaszczach, a raczej trudno mówić, że czekanie na autobus miejski na przystanku to chodzenie po odludziach, prawda?
        • yuka12 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 20:46
          Spójrzmy na taki Poznań. Jest sibie park na Cytadeli, całkiem spory, mnóstwo ścieżek, trochę drzew i parę bardziej odludnych miejsc. W środku miasta. W biały dzień w tygodniu w niektórych miejscach kręci się tam mało ludzi. Czy rzeczywiście bezmyślne jest bieganie po tym parku zamiast wzdłuż ruchliwych ulic okalających park? I kiedy jest to głupie - rano i po południu jesienią, kiedy jest więcej ludzi ale i ciemnawo czy w środku snia, kiedy jest jasno i pustawo? I czy niemądre jest nałożenie do biegania obcisłych legginsów/szortów czy trzeba li i jedynie długie dresy z obszerną bluzą z długim rękawem, żeby sobie jakiś pan broń boże nie pomyślał, że to bieganie to wstęp do gry? Już wiem - biegać na bieżni w domu, ale tu znowu sąsiedzi z dołu by się skarżyli. O można iść do siłowni, ale tam też panowie mogą nie tak spojrzeć i nie każda siłownia jest przy centralnej ruchliwej ulicy. Czyli jakby się nie obejrzeć, zawsze kobieta jest winna 😉.
          • lot_w_kosmos Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 03.07.20, 07:28
            Ależ oczywiście, wszystkie macie rację.

            Dokładnie tak samo, jak pieszy ma rację, kiedy ma pierwszeństwo na przejściu.

            Wszystko się zgadza.

            Tylko generalnie ja mam w dudzie moją rację i prawa w takich konkretnie przypadkach. O wiele ważniejszy jest mój dobrostan schowany w koronkowych majtkach i moje życie, od mojego europejskiego prawa do chodzenia po ciemnych odludnych zaułkach.
            • te_de_ka Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 03.07.20, 09:44
              Jak patrzę tak retrospektywnie na moje życie, to te odludzia gdzie chodzę z psem, są tak samo niebezpieczne jak:
              - taksówki, bo miałam raz bardzo nieprzyjemną sytuację, która jak się okazało była również mocno niebezpieczna, wtedy zupełnie nie wiedziałam, jak wyjść z takiej opresji;
              - winda, bo tam też zdarzyło mi się spotkać napastliwą osobę;
              - garaże podziemne, gdzie zazwyczaj jest pusto do tego pełno zaułków, znajomą zaczepił w takim miejscu ochroniarz i przeżyła mega stres;
              - duże zbiorowiska, bo w tłumie krążą ocieracze i złodzieje kieszonkowi na przykład;
              - chodniki sąsiadujące ze ścieżkami rowerowymi, bo trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby wyminąć wszystkich na rowerach, rolkach i cholernych hulajnogach, których nie słychać, gdy jadą pieszemu za plecami;
              - autobusy miejskie, bo może je prowadzić naćpany kierowca, który spowoduje, że pojazd pełen pasażerów spadnie z wiaduktu;
              - no i przede wszystkim drogi, po których jeżdżę autem, bo wypadki są wszędzie.
              Masz rację, jeśli mój dobrostan jest ważniejszy, to nic tylko siedzieć w domu w tych koronkowych majtkach, poczekać na męża i nie myśleć o moich europejskich prawachsmile
                • te_de_ka Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 03.07.20, 10:43
                  Ja nie chcę drwić, raczej wskazać na absurd takiego rozumowania. Można się samoograniczać, ja po napaści tak właśnie zrobiłam, ale można też przeanalizować ryzyka i świadomie je zminimalizować wykorzystując swoje przewagi albo nawet te przewagi wzmocnić. Ogólnie strach może mieć pozytywne albo negatywne skutki.
                  • nenia1 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 03.07.20, 11:38
                    te_de_ka napisał(a):

                    > Ogólnie strach może mieć pozytywne albo negatywne skutki.

                    Dokładnie tak, można życie podporządkować lękowi, mając jednak świadomość ceny jaką się za to płaci i że się wszystkiego i tak nie przewidzi i nad wszystkim nie ma się kontroli. A ta iluzja "niebezpiecznych odludnych terenów" bierze się moim zdaniem z braku przyzwyczajenia do nich i z opowieści, to w głowie jest, bo sama widzę po sobie jak wyjadę gdzieś na zadupie, to też mi najpierw nieswojo, potem się przyzwyczajam. Statystki mówią wyraźnie, że dużo bardziej niebezpiecznie jest w miastach niż w lasach, no ale mamy w głowach różne schematy, dotyczące niestety również dzikich zwierząt, też są przypadki, że ludzie zakatują zwierzę, bo się bali a w rzeczywistości zwierzę bało się jeszcze bardziej, no ale jak ktoś wie o wilku tyle co z Czerwonego Kapturka to potem wyobraźnia pracuje.
                  • yuka12 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 03.07.20, 20:03
                    Zgadzam się. Sporo w życiu chodziłam po mniej ludnych terenach lub o godzinach, kiedy większość smacznie spała (z duszą na ramieniu), a najbardziej niebezpieczne momenty (np. próbę gwału) przeżyłam w akademiku pełnym ludzi i na otwartej klatce schodowej z 20 mieszkaniami. Bo będąc na otwartej przestrzeni mogę uciec, zdecydowanie ciężej jest to zrobić z pokoju w akademiku.
      • jowita771 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 19:03
        Przeszłam ten ostatni odcinek, cały czas tłumaczyłam sobie, że się nakręcam. Potem było miejsce, gdzie byli ludzie i tam miałam zaparkowany samochód. Podeszłam do samochodu, otworzyłam bagażnik, koleś stanął z pięć metrów za mną. odwróciłam się i spojrzałam na niego, wyglądał na zaskoczonego, stał przez chwilę. Potem przyłożył telefon do ucha i ruszył dalej.
      • jowita771 Re: Sytuacje niebezpieczne, słuchanie intuicji 02.07.20, 18:57
        Słowo "kapliczka" na pewno nie, bo on go nie użył. Napisałam tak, żeby nie przedłużać, bo mówił o kapliczce, ale określił ją jakoś inaczej, nie pamiętam jak, ale to było jakieś słowo, które nie pasowało. W każdym razie żaden miłośnik kapliczek to nie był, opowiadał jakby to było coś, czym się interesuje, ale jednocześnie nie umiał nazwać kapliczki. I kilka razy powiedział coś, jakby chciał podkreślić, że rozmawia z kobietą, "widziałaś" itp. Mnie się nie spodobała cała ta rozmowa, miałam wrażenie, że koleś udaje, że rozmawia. W czasie rozmowy powiedział, że zrobi zdjęcie i wyśle, niby zrobił i po dwóch sekundach zapytał przez telefon, czy widziała zdjęcie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka