Dodaj do ulubionych

Do mam dzieci z trudnosciami

08.07.20, 19:03
Zagotowalam sie na rtg. Pomagam sie dziecku rozebrac na co technik mi wyjezdza z „ile on ma lat? Niech mu pani nie pomaga! Duzy chlopak musi sam” odbylam badanie kazalam dziecku poczekac przed gabinetem i wrocilam zeby powiedziec co o tym mysle. Babce glupio sie zrobilo mnie tez.
No i teraz mam pytanie - tulicie uszy po sobie czy wychowujecie ludzi zeby tezymali jezyk za zebami jak nie maja nic do powiedzenia?
Obserwuj wątek
    • ana119 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 19:16
      To zależy. Jakie ma dziecko schorzenie? Wyręczanie przy pewnej niepełnosprawności ciśnie się często z braku czasu. Znajoma z dzieckiem po wylewnie jednostronnym była w pewnym momencie uswiadomiona przez koleżankę że staje się sluga swojego dziecka było to zarejestrowane podczas imprezy ogródkowej - córka prosiła o podawanie napojów, miała ćwiczyć na rehabilitacji rękę chorą. Była chwila nerwów ale przetrawiła uwagę. Obecnie młoda uprawa sport. Z boku więc nie zawsze jest to atak tylko uwaga która ma zweryfikować podejście. U Ciebie może być podobnie
      • asia_i_p Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 22:14
        Wiesz co, o ile sobie wyobrażam, że do weryfikacji podejścia może mnie namawiać osoba bliska, której na mnie zależy i która zna sytuację, o tyle takie uwagi ze strony osób postronnych to arogancja - widziałam cię dwie minuty, ale już wiem, jak naprawić twoje życie. Podziękuję.
        • ana119 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 08:24
          Każde pytanie uważasz za aroganckie? Bez względu na ton i czego dotyczy? Polacy są opryskliwi jakby ciągle musieli uczestniczyć w wojnie słownej a zaradny to ten kto wytoczy od razu grube działa. Po dzieciach przedszkolnych już widać w którym domu dorośli uprawiają agresję słowną. Smutne to że nie ma wartości riposta żartem tylko cios w żołądek
          • asia_i_p Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 09:20
            Pytanie - nie. Nieproszoną radę - tak. Także, kiedy udaje pytanie.

            Przecież to szczyt megalomanii - nie znam cię, ale zakładam, że w dwie minuty rozpoznałam twoją sytuację na tyle, żeby cię pouczać; co więcej, zakładam, że jestem tak wyjątkowo mądra, że nikt inny nie wpadł na to wcześniej. W związku z tym matka autystyka musi co trzecią przecznicę odpowiadać, czy on naprawdę musi mieć na sobie te za małą koszulkę, bo wbrew głębokiej wierze każdego z pytających, takich mądrych jest na pęczki.
            • asia_i_p Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 09:24
              No i ma jeszcze jeden aspekt, o którym megalomani opętani szałem ratownika też oczywiście nie myślą. Dziecko słyszy średnio co trzy przecznice, że jest z nim coś nie tak. Spina się, matka się spina i tak sobie idą dalej spięci, z ratownik odchodzi z zaspokojoną kompulsją, dumny z siebie.
                • asia_i_p Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 09:45
                  Może też się nauczy mieć wywalone. Myślę, że w pewnym wieku dzieciom można już zacząć tłumaczyć, że ludzie zasadniczo chcą dobrze, tylko no właśnie, jak ono nie potrafi się oprzeć dajmy na to obgryzaniu paznokci, tak oni nie mogą się oprzeć takim zachowaniom. Dzieci w terapiach mają obcykany język terapeutyczny, a to się bardzo ładnie w tym języku daje opisać.
              • ana119 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 10:03
                Jest też problem anonimowości w miejscu zamieszkania. Widuję niepełnosprawnego nastolatka na wózku z rodzicami który ma jedną rękę w buzi a znajomi i tak witają się ściskając mu tę drugą rękę, poklepują, schylają się żeby coś do niego powiedzieć na powitanie. Idą w z nim do knajpy.
                Moje dziecko było często pytane przez lekarza o imię i nazwisko, proszone o samodzielnie rozbieranie choć to nie było proste w pewnym wieku. Chodząc z nim do różnych lekarzy spodziewałam się już pewnych zachowań i uprzedzalam, przypomniałam pod gabinetem. Z drugiej strony skąd lekarz ma wiedzieć nie znając dziecka że ma doczynienia z niepełnosprawnością której nie widać na zewnątrz
      • lily_evans11 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 09:38
        Aha. I przemiła pani od rtg cierpliwie i spokojnie czekałaby, aż dziecko z niedowładem się rozbierze w swoim tempie big_grin.
        Znając uprzejmość średniego personelu medycznego w NFZ-towych placówkach pewnie by z kolei opier... matkę, że nie pomaga.
      • karme-lowa Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 19:42
        berdebul napisała:

        > Z jednej strony nie wszystkie niepełnosprawności/trudności widać, a z drugiej t
        > o „syneczek mamusi” to częsty widok i trochę szkoda, że chłopcy są tak upupiani
        > .
        I co z tego, że nie widać? To trzeba komentować?
        Wiesz jak się wtedy czuje dziecko?
        Bo ja wiem.
        • tylkotakieo Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 11:53
          takie zachowanie ma być może na celu danie do zrozumienia, że dziecka nie należy uczyć, że zawsze będzie ciućkane, bo np. utrudnia jej pracę rozciągając wiele spraw w czasie. Można tej pani było spokojnie wyjaśnić co i jak, a nie przeżywać focha. Ona takich fochów się naogląda na codzień wystarczająco. Całe życie masz możliwość ciućkania nad dzieckiem i pomagania mu czy przyjdzie moment, że dziecko trzeba będzie wdrażać do samodzielności?
          Ta maniera "ważności" jest powszechna w społeczeństwie. Potem przedszkola i szkoły pełne są pępków świata, która obrażają się, że nauczyciel nad każdym jednym nie ciućka osobno. Ano nie ciućka, bo jest ich 25-28na raz.Przyjmujecie tylko swoją perspektywę. Ale to są wasze dzieci i wasza sprawa. To wasze dzieci nie rozumieją potem, że nie ma czasu na proszenie każdego z osobna o to, żeby zrobiły to, co mają zrobić wszyscy.
      • bi_scotti Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 19:37
        Girlfriend mojego Sredniego (rocznik '87) czasem musi odpowiadac na pytania roznych (sorry!!!) stupid people dlaczego kroi jedzenie mojemu synowi - jej partnerowi. Ale ona sobie wyrobila odpowiednie spojrzenie, ktore lepiej dziala niz jakiekolwiek verbal responses big_grin Niektorzy, wszedzie na swiecie, tak maja, ze musza, no musza wyrazic swoje zdanie choc nikt o nie nie prosi. To tez jakas forma disability, eh … Life.
        • black.emma Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 19:45
          bi_scotti napisała:

          > Ale ona sobie wyrobila odpowiednie spojrzenie, ktore lepiej dziala niz ja
          > kiekolwiek verbal responses big_grin
          Triss kiedyś pisała w jaki napis jej się układają żyły na czole w tego typu sytuacjach wink ja mam to samo. Nie mam dziecka z trudnościami a i tak czasem ktoś coś miał do powiedzenia (głównie w szpitalach).
            • black.emma Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 20:25
              Tak dokładnie o takiej sytuacji mówię. U mnie to był niemowlak z ciężkim zapaleniem płuc z wenflonem, po wielu inhalacjach, zmęczony - nie chciał się dać zbadać (jakoś tylko przez tylko przez tę jedną lekarkę, przy reszcie było ok). Nazwała go histerykiem. Raz. Po mojej "histerii" już nie rzucała chamskimi odzywkami.
            • kyrelime Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 22:28
              U mnie podobnie. Najbardziej mnie rozbawiło, jak mnie panie pielęgniarki ochrzaniły, że dziecko lat 2.5 nie ma smoczka! No jak to nie ma smoczka? By się mu wcisnęło i by spał przy kroplówce czy tam przestał wrzeszczeć po zastrzyku. I żeby nie było- ja tam byłam przez całą dobę i sama dziecko ogarniałam, byłam z nim przy tych zastrzykach i innych. A one by tak wolały same wziąć dziecko w środku nocy na zmianę wenflonu, a potem podrzucić do łóżeczka wpychając smoczek.
            • lily_evans11 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 09:45
              Średni personel medyczny w placówkach NFZ to przeważnie są proste chamki, którym dużo radości daje przewaga w danej sytuacji - tzn. pacjent/pacjent z rodzicami jest w sytuacji jakiejś zależności od nich. I tymi uszczypliwościami lub besztaniem chyba sobie rekompensują fakt, że już nie starczyło możliwości intelektualnych na bycie panią doktor tongue_out.
                • lily_evans11 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 10:11
                  No, ja przestałam z dzieckiem w ogóle korzystać z państwowej medycyny, bo zawsze były jakieś przeboje, większe z pielęgniarkami niż z lekarzami - chociaż dziecko było samodzielne, grzeczne, bardzo przestraszone, tak że nawet nigdy się nie skrzywiło.
                  O traktowaniu niemowląt i młodych matek przez położne po urodzeniu dziecka mogłabym z kolei całą czarną księgę napisać sad.
                  • potworia116 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 10:25
                    No patrz, a ja wręcz przeciwnie - serdeczne, opiekuńcze, ciepłe pielęgniarki i lekarze - zbyt zajęci, by poświęcać pacjentom czas, zbyt mądrzy, by słuchać o ich obserwacjach i wątpliwościach i stanowczo zbyt ważni, by zniżyć się do odpowiedzi na jakieś pytanie, zwłaszcza bez znaczących westchnień i wywracań oczami.
                    Dodajmy do tego, że ta pierwsza grupa zasuwa dwa razy ciężej, za wielokrotnie mniejsze pieniądze, a pacjenci pozwalają sobie wobec nich na bardzo niestosowne zachowania
                  • evolventa Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 10:43
                    Witaj w klubie, też mogłabym księgę napisać o wredocie pielęgniarek i położnych po porodzie...., chociaż już u młodszego było trochę lepiej (ten sam szpital), a może po prostu ja byłam bardziej asertywna i nie dałam sobie na głowę wejść. Ale to uprzedmiotowienie i paskudne traktowanie pamiętam do dziś....
                    • lily_evans11 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 11.07.20, 08:10
                      Wiesz co, nie spodziewałam się po prostu sekciarstwa w szpitalu o 2 stopniu referencyjności, a innego wybrać nie mogłam.
                      Ponadto hitem były panie, które narzekały na nadmiar pracy, a jak dowlokłam się do ich kantorka, to na stole królowały katalogi z Avonu i kawusia. Były tak zajęte macaniem tych kosmetyków, że nawet nie usłyszały, że ktoś puka (drzwi otwarte, więc doskonale widziałam, na czym polegała ciężka praca).
    • aerra Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 20:28
      Skoro ludzi nie mają oporów, żeby wychowywać mnie i moje dziecko, to ja też nie mam oporów w stosunku do nich. A że mam gadane i jestem złośliwa, to zdarza mi się tak odpowiedzieć, żeby im w pięty poszło.
    • molik28 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 20:58
      Wychowuję. Do mojego syna po rezonansie głowy baba wywaliła: taki duży chłopak, a nie może wyleżeć bez ruchu. W ogóle nie wiedząc co mu jest i czy nie ma jakichś zaburzeń neurologicznych i czy w ogóle jest w stanie wyleżeć bez ruchu w tej maszynie. Poczekałam chwilę aż syn wyjdzie i grzecznie wytłumaczyłam kobiecie, że powinna się zastanowić co mówi. Głupio jej się zrobiło, widać było że chlapnęła. Przeprosiła. Mojego syna to nie wzruszyło, bo i tak wcześniej mówiłam mu jak trudne to jest badanie i potem pochwaliłam, że w ogóle wyszło i wytrzymał. A kobieta mam nadzieję, że się zastanowi następnym razem.
    • asia.pelasia Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 21:58
      Kiedyś na pobraniu krwi mojemu 10- latkowi pielęgniarka też zwróciła uwagę w stylu „ taki duży i się boi”, więc zapytałam, czy tym bladym dorosłym facetom, którym pobierała krew wcześniej też rzucała takie wstawki. Złapała buraka na twarzy i już przestała się odzywać. A ja byłam tam pierwszy i ostatni raz 😒
    • enigma81 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 22:01
      Mój młody ma zaburzenia SI.
      Nikt mi nie robił takich uwag ale musiałam kiedyś dłuższą chwilę przekonywać lekarza na SOR, że podanie czegoś rozluźniającego (np "głupi Jaś") znacznie ułatwi im podłączenie kroplówki i składanie młodemu złamanej ręki o jego mniejszym stresie nie wspominając. Lekarz mnie przekonywał, że tu jest sor a nie sala operacyjna i się nie da. Ale byłam nieugięta.
    • asia_i_p Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 22:10
      Przeważnie tulę uszy, bo taką mam wadliwą naturę. Ale ponieważ ostatnio zaczynają mi wyrastać różne twarde i kłujące wyrostki, więc z reguły mam przygotowaną jakąś ripostę - nawet nieagresywną. Tyle, że jak mam tę ripostę w zanadrzu, to akurat nikt mnie nie zaczepia. Tyle, że ja jestem spokojna, bo nie czuję się tak bardzo w defensywie.

      Przykład - syn miał rytuał, że przy powrocie z przedszkola włazi sobie na schodki przy starym banku, schodki w pewnym momencie zamknęli - zasłonili taśmą. On się zaciął, pokłada się, jęczy i powoli rozkręca. Rozpakowujący się z samochodu robotnicy dzielą się natychmiast życzliwą radą, żebym mu nie pozwoliła siadać na ziemi, bo się przeziębi. Pierwszą uwagę przełknęłam, ale czuję, że mi dym zaczyna iść uszami, więc sobie ułożyłam w głowie, że jak jeszcze raz zaczną, to powiem, żeby mnie nie uczyli mojej roboty, bo ja ich nie uczę ich roboty - taki dosyć głupi tekst, ale akurat na tym poziomie między uległością a agresywnością, którego w danej chwili potrzebowałam. Miałam plan, więc się uspokoiłam wink - ale oczywiście w tej sytuacji dali mi spokój. smile
      • black_magic_women Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 22:32
        To ja podobnie. Najczęściej odbiera mi mowę i denerwuje się już w domu. Często jest też tak, że npm dziecko musi zostac na oddziale i boję sie ewentualnych konsekwencji. Za to jako matka trójki małych dzieci niemal codziennie spotykam się z radami. Co się nadenwrwuję to moje!
    • livia.kalina Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 22:38
      Bardzo dobrze zrobiłaś, tylko postaraj się podchodzić do tego mniej emocjonalnie. Tzn nie dla komfortu objeżdżanej osoby, tylko twojego własnego. Ludzi trzeba wychowywać, jak widać, i po reakcji baby widzisz, ze edukacja była skuteczna, na drugi raz się zastanowi i komuś oszczędzisz trudnej sytuacji. Ale sobie emocji oszczędzaj, po prostu nie bierz tego do siebie.
    • sandrasj Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 22:50
      Nie musiałam jeszczw reagować bo zanim umówię syna na jakiekolwiek badanie, konsultację informuje że syn jest niewspółpracującym dzieckiem. Po co na wizycie mam tłumaczyć historie jego 4,5 letniego życia. W przypadku umawiania np na badanie słuchu czy do stomatologa to ma ogromne znaczenie żeby poinformować przed.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 23:01
      Ja tam zawsze mam coś do dodania.
      Podkreślam, że mój dziubuś nie musi zarabiać w kopalni w wieku 9 lat, a jak mnie ktoś wq... to dla podkręcenia atmosfery kiedyś mówiłam do syna: królewiczu mój ;P
      Ogólnie jedni biją, drudzy olewają, trzeci uczą samodzielności już od pierwszego oddechu a kolejni lubią pomóc ubrać skarpetki 9 latkowi i wożą 18 letnie dzieci na imprezy, kto komu broni?


    • mikams75 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 08.07.20, 23:45
      im jestem starsza, tym latwiej mi sie odgryzc, kiedys taka nie bylam.
      Dobrze, ze powiedzialas i wcale nie powinno Ci byc glupio. Ludzie chlapia bez zastanowienie obserwujac dwuminutowy wycinek z czyjej sytuacji i niech beda swiadomi jak mylne moze byc pierwsze wrazenie.

      Z tego co kojarze, to twoje dziecko jest bardzo duze na swoj wiek, to pewnie dodatkowo myli, bo kazdy mysli, ze on jest 2-3 lata starszy. Kolezanka sie kiedys zalila, ze jej dziecko jest brane za uposledzone tylko dlatego, ze kazdy jego wiek ocenial na duzo wiecej i oczekiwal reakcji adekwatnych do wieku jaki widza.
        • m_incubo Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 11:09
          Moja siostra tak miała. Jej syn zawsze był wielki i wyrośnięty jak na swój wiek, jak miał dwa lata wyglądał spokojnie na 4, ile ona się nasluchala od bab w tramwajach, od pielęgniarek na szczepieniach, od życzliwych przechodniów. Nie zawsze miała siłę i ochotę tłumaczyć obcym ludziom po kilka razy dziennie, że młody nie jest upośledzony, tylko zachowuje się adekwatnie do wieku...
          • potworia116 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 12:48
            Ciekawe, jak by się czuli, matka i dziecko, gdyby ono rzeczywiście miało niepełnosprawność intelektualną.
            A w ogóle, trudno mi to sobie wyobrazić jak to w realu wyglądalo. "Pani kochana, idź z nim pani do jakiegoś doktora, on jakiś nie tego"?
            • m_incubo Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 13:18
              Myślę, że wbrew pozorom czuliby się podobnie uncertain
              Komentarze były różne, że powinna iść z nim do psychologa, czy jest opóźniony, bo W TYM WIEKU nie mówi (no gadał słabo, ale miał dwa lata...), albo z drugiej strony - że taki duży chłopak, a płacze, taki duży, a pielucha, może czas zacząć wychowywać. Gdyby to nie był mój siostrzeniec, też mogłabym obstawiać, że ma nie 2 lata tylko cztery. Jak miał 5 wyglądał na 7 o też się jeszcze zdarzały komentarze, że na pewno chodzi już do szkoły, więc czemu robi coś tam. To nie były jednostkowe przypadki.
              Teraz młody ma 13 lat, spokojnie wygląda na 16, ma ponad 1,80 wzrostu. Komentarze się skończyły.
              • mikams75 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 13:57
                podobnie kolezanka mowila - a czemu on nie mowi? A chlopczyku, nie wiesz jak masz na imie? A wstydzisz sie powiedziec ile masz lat? A na paluszkach chociaz umiesz pokazac? I wymowne spojrzenie na matke, ze nie nauczyla z komentarzem - no mamusia nie nauczyla? Taki duzy chlopiec a w wozku, a fe!

                To z tym wozkiem to i ja sie czasem nasluchalam, bo moje dziecko nie bylo wyrosniete ponad wiek ale zawsze mialo taka dorosla, powazna mine i proporcje ciala starszego dziecka (np. bez wystajacego brzuszka tyowego dla maluchow, bez duzej glowy itp.). Np w wieku 2,5-3 lat odbieralam ze zlobka i wiozlam do domu wozkiem, dziecko po aktywnym dniu zmeczone, ja po pracy tez, kawal drogi do domu, wiec wozek byl idealny. A najzabawniejsze bylo to, ze komentarzem rzucaly mamusie pakujace swoje maluchy do samochodow big_grin I ich dzieci na spacery poza ogrodkiem jechaly wozkiem, moje pieszo zasuwalo.
                • hanusinamama Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 17:15
                  Ja tez sie nasłuchałam ze 2,5 latke na wakacjach wózkiem wozimy. Tylko ze my dziennie robilismy po 10-12 km pieszo, dzieciak sporo z tego szedł ale jednak to ponad jej siły. Kolezanki dziecko juz bez wózka ale na plac zabaw 900 m od domu smaochodem jadą bo nie dojdzie smile
            • hanusinamama Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 17:12
              Nie. "oj taki biedny chłopiec. Zobacz krysiu piękny a upośledzony" albo "szkoda dzieciaka" albo moj hit "Patrz Zosia tak sie konczy jak stare baby sie biorą za rodzenie dzieci (koleżanka urodziła go majać 40 lat, to jej 4 dziecko), takie dałny sie rodzą". A dziecko uwaga bawiało się w piaskowinicy adekwatnie do swojego wieku smile
          • lily_evans11 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 11.07.20, 13:55
            Ehe. Znam to. Dziecko w 3 klasie SP o wzroście 150 cm wzrostu, wcześniej też nieźle ponad siatkę centylową. Teraz ma lat 14 i ludzie jej walą "proszę pani".
            Ludzie tak udupiają obce dzieci, że naprawdę można na całe życie nabawić się kompleksów z powodu jakiejś cechy, np. właśnie wzrostu.
          • kiddy Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 13:36
            Młody ma niecałe 7 lat, 134 cm wzrostu, od zawsze wygląda na starszego. W dodatku jest wysokofunkcjonującym autystą i ma niedosłuch centralny, w szumie często nie rozumie, że się do niego mówi i co się mówi.
    • lucky80 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 08:51
      współczuję. Niestety musimy mieć twardą skórę. Do dziś nie zapomnę jak kiedyś będąc w bułgarii z wtedy ponad 2-latkiem ciężko chorym akurat czekaliśmy na potwierdzenie ubezpieczenia, i zaczęłam karmić go piersią, bo to było jedyne co przyjmował. Bułgarska lekarka jak to zobaczyła to z ogromnym zainteresowaniem zapytała - czy wy w tej polsce takie duże dzieci karmicie piersią? takie rzeczy tylko w afryce widziałam..
    • potworia116 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 09:02
      Zanim Młoda dostała diagnozę potrafiłam się pieklić i wykłócać, idąc na wojnę z zawodowymi pouczaczami. Teraz mówię uprzejmie: "Ma autyzm, jej to nie dotyczy". Na ogół skutkuje, samozwańczy wychowawca się wycofuje, chociaż mnie jeszcze czasem bolą takie sytuacje.
        • 3-mamuska Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 20:22
          aerra napisał(a):

          > Pomijając skuteczność (bo skoro działa, to działa) to mam nadzieję, że zdajesz
          > sobie sprawę jak z gruntu nieprawdziwe jest to co mówisz?
          >


          Typowe takie polaczki....
          Ty im mówisz ze autyzm oni wiedza lepiej.
          Żal.
            • potworia116 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 10.07.20, 20:23
              aerra napisał(a):

              > A jakoś po polsku umiesz?
              > Moje dziecko ma ZA, jest bardzo mało rzeczy, które "go nie dotyczą" i żadna z n
              > ich nie ma nic wspólnego ze spektrum.
              >

              No, po twojemu polsku najwyraźniej nie umiem, bo nie mam pojęcia o co ci chodzi, przeciwko czemu protestujesz i co ma do tego twój syn.
              • aerra Re: Do mam dzieci z trudnosciami 11.07.20, 00:41
                A to akurat do 3-mamuśki było, bo właśnie pojecia nie mam o co jej chodzi.
                Mój syn ma tyle do tego, że napisała "Ty im mówisz ze autyzm oni wiedza lepiej." jako wyjaśnienie, że jednak trochę w temacie siedzę.
        • potworia116 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 10.07.20, 21:11
          aerra napisał(a):

          > Pomijając skuteczność (bo skoro działa, to działa) to mam nadzieję, że zdajesz
          > sobie sprawę jak z gruntu nieprawdziwe jest to co mówisz?
          >
          Mam nadzieję, że zdajesz swoje sprawę w jak pasywno-agresywny sposób zaczynasz rozmowę.
          Co konkretnie jest nieprawdziwe i skąd o tym wiesz, nie znając ani treści "pouczenia" ani specyfiki funkcjonowania mojej córki? Ach, po prostu "wiesz lepiej". Wybitnie w temacie wątku.
          • aerra Re: Do mam dzieci z trudnosciami 11.07.20, 00:44
            Nie, nie było to ani pasywno-agresywne, ani w ogóle nijakie, ot zwykłe pytanie - nie musisz być od razu agresywna i to całkiem otwarcie wink
            Skoro piszesz niekonkretnie, to nie irytuj się, że idzie ogólna odpowiedź. A dzieci ze spektrum dotyczy wszystko to samo co dzieci neurotypowe, więc odpowiedź: "ona ma autyzm, jej to nie dotyczy" jest zwyczajnie nieprawdziwa, w każdym kontekście. No chyba, że pytanie było: czy córka głosuje. No to nie, nie głosuje, bo nie jest pełnoletnia - ale autyzm nie ma z tym nic wspólnego.
        • georgia.guidestones Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 17:32
          Zalezy ile ma lat, pewne kwestie moze nadgonic, ale np zaburzen przetwarzsnia dzwiekow juz niekoniecznie, mozgu i calego oun/cun przeciez jefnak nie przeszczepiaja. Zauwaz ze sie super trafnie wypowiedzialas zgodnie z przeslaniem z watku, tzn wiesz najlepiej.
            • potworia116 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 10.07.20, 20:31
              Używam różnych zwrotów w zależności od kontekstu. "Nie dotyczy" pojawiło się ostatnio w tramwaju, kiedy córeczka długo lekceważyła zagadującą ją emerytkę i było reakcją na: "W tym wieku dziewczynka to już się powinna umieć przedstawić".

              Ach, ematki i ich rewolucyjna czujność. Zawsze gotowe ruszyć ze wsparciem i dobrym słowem.
              • aerra Re: Do mam dzieci z trudnosciami 11.07.20, 00:49
                No i popatrz, teraz podałaś kontekst. Ok, dla ciebie to jest "nie dotyczy" - dla mnie, to jest odpowiedź od czapy, bo niby inne dzieci ma dotyczyć, jakie jakaś emerytka ma stereotypy i poglądy na wychowanie kilkulatków? Neurotypowe dziecko już to koniecznie dotyczy? Bo tak?
                Poglądy innych na jej "wymagane" ze względu na wiek umiejętności jej nie dotyczą - owszem wink Ale nie dlatego, że ma autyzm, a dlatego, że jakaś obca pani wtrąca się ze swoimi uwagami nieproszona.
                • potworia116 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 11.07.20, 07:45
                  Ale pytanie wyjściowe było o to, jak radzimy sobie z nieproszonymi pouczeniami. No to ja radzę sobie właśnie tak - i nic ci do tego.
                  I owszem, sformułowane dla dzieci nt normy rozwojowe autystów nie dotyczą, moja córka rozwija się wg innego wzorca. A na obecnym etapie wolę powiedzieć "autyzm" niż wchodzić w spory o dobre wychowanie z przypadkowymi ludźmi. I o tym jest ten wątek - jak radzą sobie matki, nie jak bardzo nie mają racji emerytki.
                  I dziękuję za życzliwe i pouczenie i serdeczne dzielenie się doświadczeniami i przemyśleniami, ale nie potrzebuję ich tak samo, jak nie potrzebuję tramwajowych mądrości.
    • potworia116 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 09:02
      Zanim Młoda dostała diagnozę potrafiłam się pieklić i wykłócać, idąc na wojnę z zawodowymi pouczaczami. Teraz mówię uprzejmie: "Ma autyzm, jej to nie dotyczy". Na ogół skutkuje, samozwańczy wychowawca się wycofuje, chociaż mnie jeszcze czasem bolą takie sytuacje.
    • vodyanoi Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 10:53
      Wiesz, ichi51e, ta pani po prostu była... tobą. Tak, tobą. Od dawna widzę, że dokładnie ty się w ten sposób zachowujesz na tym forum. Puszczasz takie zdziwione i krytykujące jednocześnie uwagi, jeśli tylko akurat w twoim przypadku jest coś na plus dla twojego dziecka. Jak ty masz problem z dzieckiem - oczekujesz pełnego zrozumienia i wyrozumiałości. Jak najmniejszy problem ma ktoś inny (a twój syn akurat go nie ma), to jesteś właśnie taką krytykującą babą, którą ma się ochotę strzelić.
      Nie chce mi się teraz szukać przykładów, ale uwierz - mogłabym znalezc co najmniej kilkadziesiąt, w tym ostatnie o nauce zdalnej, o komputerze, o dostępie do gier itp.
    • zamyslona_ona02 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 14:08
      Jak ja lubię te troskliwe osoby, jak dobrze, że takie świetne komentarze dają. Zdrowym dzieciom tak samo. Dziecko dopiero co odpieluchowane, idzie sobie taki malec, zdarzy mu się wypadek i wracamy do domu, a ciotka dobra rada: "takie duże (?!?) dziecko i się posikało, wstyd", dziecko podskakuje sobie w kałuży o pojemności 20 ml, a wujek dobra rada: "ale mama będzie zła, będzie krzyczeć". O co chodzi w ogóle? Całkiem obce osoby, a mają potrzebę się wtrącić. Może to taka próba zagadania? Nie każdy jest dobry w small talk.
    • tol8 Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 17:03
      Kurde, ostatnio syn złamał rękę. Podczas zakładania gipsu babka wydała mu złożone polecenie, nie do wykonania dla niego. I też skwitowała to: nie rozumiesz???!!!
      Aż żałuję że nie wróciłam tak jak ty 😥
    • kiddy Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 17:16
      Ochrzanilam lekarkę przyjmująca moje niespełna 5 letnie dziecko do szpitala na usunięcie trzeciego migdała. Syn miał za sobą dwa endoskopowe badania tego migdała i bardzo się bał wszelkich rurek i kabli wystających z urzadzen medycznych. Pani chciała zajrzeć mu do buzi, gdy nagle pielegniarz wział do ręki endoskop, żeby wynieść go z gabinetu... Dziecko wpadło w histerię. My z mężem uspokajamy, tłumaczymy, a pani doktor powtarza w kółko: Czego płaczesz? Dziecko prawie się uspokoiło, ale ona już podminowana wrzasnęła (dosłownie): Czego ryczysz? Przecież nic ci nie zrobię!! Stanęłam między nią i dzieckiem i kazałam jej się uspokoić oraz ponownie zajrzeć do karty dziecka i przeczytać: ICD. F.84.0 oraz się ogarnąć, bo ma do czynienia z małym dzieckiem. Pani przeprosiła 🙄. W tym samym szpitalu podczas badania przy wyjściu lekarz używał metalowego "patyczka" laryngologicznego. Dziecko znowu w płacz. Pielęgniarka: Co za histeryk. Ja: Nie, autysta po operacji. Pani zrobiło się głupio. A to był szpital, który ma opinię przyjaznego dzieciom.
      • strachliwamama Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 20:34
        A ja mam taki problem, jutro idę po raz kolejny(6) z moim 6 latkiem do stomatologa na plombowanie czwórki gdzie ma duży ubytek, niestety wiele prób kończyło się spazmatycznym płaczem, synek strasznie boi się borowania. Leczenie z gazem rozweselającym tez nie przyniosło skutku, bo nie umie prawidłowo oddychać przez maseczkę. Jeśli jutrzejsza wizyta nie będzie przełomowa, to czeka go leczenie w narkozie, czego chciałabym uniknąć. Jednak brak mi już wiary, ze jutro będzie inaczej i Synek będzie współpracował. Jak wyglada u Was sytuacja z leczeniem zębów u dzieci z trudnościami?
        • aerra Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 21:31
          Dziękuję siłom wyższym i niższym, że w loterii genetycznej zęby młody trafił po ojcu, a nie po mnie. Nawet przy głupim przeglądzie ledwo paszczę otworzył, lakowanie trzeba było robić po jednym zębie na wizytę. Leczenia z borowaniem sobie nie chcę wyobrażać nawet.
        • sandrasj Re: Do mam dzieci z trudnosciami 09.07.20, 23:13
          Szczesliwie znalazłam gabinet z panią stomatolog która poza wiedzą ze swojej dziedziny ma ogromną wiedzę o zaburzeniach wszelkiego typu i o psychologii rozwojowej dziecka. Z polecenia innej mamy, może pocztą pantoflową udałoby się znaleźć kogoś takiego?
        • agata_abbott Re: Do mam dzieci z trudnosciami 11.07.20, 14:16
          Jestem świeżo po leczeniu zębów córki (świeżo - byłyśmy wczorajsmile). Po problemach z lakowaniem (lakierowaniem? Nigdy nie pamietamsmile) jej dentystka stwierdziła, ze nie ma co zabierać się za leczenie w sposób klasyczny, bo tylko się usztywni i następnym razem nie da sobie w ogóle do paszczy zajrzeć. A ze nasza dentystka przyjmuje również w MCS, to zaleciła leczenie w narkozie, na NFZ. No i jesteśmy już po. Miało być za trzy miesiące, ale zwolnił się termin - zadzwonili w srode po południu, wieczorem teściowie przywieźli Ewę do domu (była na wakacjach u dziadków), w czwartek badania krwi, a w piątek zabieg.
          Patrząc na to, jak się stresowała przed zabiegiem (kiedy wiedziała, ze będzie spać, ze nie będzie bolało), to decyzja o narkozie była bardzo dobra.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka