Dodaj do ulubionych

proste pojęcia nie do pojęcia

10.07.20, 08:43

Dla was i społecznie.
Zaczynam.

Dla mnie - logarytmy. Kiedy czytam, rozumiem, robię kilka zadań, wychodzą, wracam do tego myślą za miesiąc - znów nie rozumiem. Jest to dla mnie kompletnie kontrintuicyjne. Mózg mi się cofa przed tym pojęciem jak urażony ślimak.

Społecznie - "to nie moja sprawa". Od drobiazgów - że sąsiadka nie może pojąć, że nie powinna smoczka cudzego dziecka analizować w kategoriach dobre/ złe, bo to nie jej sprawa, aż po sprawy duże, kiedy do ludzi nie dociera, że nie powinni cudzej orientacji seksualnej komentować, bo to nie ich sprawa. Aż się w głowie kręci, kiedy pomyśleć, ile zasad savoir vivre i poprawności politycznej mogłoby nie istnieć, gdyby ludzie pojęli koncepcję "to nie moja sprawa".
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 08:54
      Haha, ja nawet już nie pamiętam, po co sinus i cosinus, a ty o logarytmach.
      Co do drugiej rzeczy, nie bardzo się zgodzę, człowiek to istota stadna i taki nacisk społeczny i społeczne ocenianie kiedyś jednak trzymało stado w miarę w zdrowiu.
    • iwoniaw Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:00
      O ile logarytmy to jasna sprawa - są czym są i albo w końcu zakliknie ci to, co momentami widzisz, albo nie - o tyle już "nie moja sprawa" to nie jest pojęcie ścisłe i naukowe i być może sąsiadce mózg krzyczy "nie bądź obojętna". I tu już jednak wszystko jest kwestią umowną, dokładnie jak sv. A jeśli ktoś tego sv nie wyniósł z wychowania w dzieciństwie, to mu niekoniecznie wyczucie przyjdzie z czasem. Patrząc na ludzi mocno dorosłych widać, że niekulturalnych jest masa i stąd nietaktowne uwagi o smoczkach, orientacji i reszcie.
    • ophelia78 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:01
      Nie rozumiem koncepcji alkoholizmu jako choroby. Tak wiem co WHO na to. Ale dla mnie choroba to cos niezawinionego lub ew konsekwencja stylu zycia dlugofalowo.

      Choroba to ospa, grypa czy depresja. Chlanie to hobby.

      Wiem. Wiem ze autorytety mają na ten temat inny poglad. Ale jakos nie moge, no nie moge chlania zakwalifikowac jako choroby.
        • kosmos_pierzasty_x Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:18
          No i jeszcze uzależnienia, nie tylko od alkoholu, ale też, bywają skutkami nie fajnych przejść, na które ludzie nie mają wpływu. Można oczywiście napisać, że na konsumpcję alkoholu czy inne uzależnienia już mają, ale praktyka pokazuje, że to nie jest takie proste, w każdym razie nie dla wszystkich.
        • ajr27 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:31
          No daruj, to tak, jak byś napisała, że depresja jest konsekwencją długotrwałego pesymistycznego myślenia.
          Ja rozumiem, że alkoholizm ma ogromne negatywne konotacje, ale kwestionowanie go jako jednostki chorobowej jest co najmniej prymitywne.
          • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 13:05
            ophelia78 napisała:

            > Jesli ktos ma cukrzycę na ktora zapracowal "superdietą" to nie moze ot tak przestac miec cukrzycy.
            > Mimo ze sam na nią zapracowal.
            >
            Po pierwsze nie wpływa to w żaden sposób na zgodność Twojej definicji choroby z alkoholizmem, którego nie uznajesz za chorobę.
            Po drugie jeśli ktoś jest alkoholikiem, na co zapracował chlaniem, to nie może ot tak przestać być alkoholikiem. Mimo, że sam na ten alkoholizm zapracował.
        • tyggrysio Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:39
          Jej chyba chodzi o to, ze zaczynajac pic alkohol masz swiadomosc, ze to moze uzaleznic. Zaczynasz pic alkohol swiadomie - niektorzy maja kontrole nad tym ile pija, inni nie, ale kazdy z nich swiadomie kiedys sprobowal alkoholu po raz pierwszy.

          Przy depresji to chyba nie jest tak, ze czlowiek zaczynac wymyslac pesymistyczne scenariusze w swoim zyciu, majac ponadto swiadomosc, ze to go moze pograzyc w depresji.
          W takim sensie "wina" jest rozna, ale moze zle zrozumialam intencje tego, kto pisal o zawinionym alkoholizmie.
            • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:34
              nangaparbat3 napisała:
              > Masz świadomość że może uzależnić i głębokie przekonanie, że Ciebie to nie spotka.

              A to zależenie można 'spotkać'? Jak wirusa czy bakterię?

              > Bo nie.

              Bo wiedząc, że można się uzależnić zwracasz uwagę na to co robisz. Z całkowitą rezygnacją z alkoholu włącznie.
              • nangaparbat3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:30
                Wysoko stawiasz poprzeczkę.
                Ja akurat prawie nie piję, od kiedy jeżdżę autem (ostatnie 20 lat) nie piję nawet na imprezach, ale po prostu nie czuję potrzeby, żadnej w tym mojej zasługi nie ma.
                Za to jak obok mnie ktoś pali, często nie potrafię się powstrzymać, chociaż wiem, jak bardzo mi szkodzi.
                Nie rzucę kamieniem.
                • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:54
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Wysoko stawiasz poprzeczkę.
                  > Ja akurat prawie nie piję, od kiedy jeżdżę autem (ostatnie 20 lat) nie piję naw
                  > et na imprezach, ale po prostu nie czuję potrzeby, żadnej w tym mojej zasługi n
                  > ie ma.

                  Alkohol się pije bo się czuje 'potrzebę'.... Aha.


                  > Za to jak obok mnie ktoś pali, często nie potrafię się powstrzymać, chociaż wie
                  > m, jak bardzo mi szkodzi.
                  > Nie rzucę kamieniem.

                  Czyli chcesz uwolnić się od odpowiedzialności za własne wybory (palenie). Złodziej też nie powie, że kradzież jest zła - nie rzuci kamieniem.
                    • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:37
                      pade napisała:
                      > Od jakiej odpowiedzialności chce się uwolnić?

                      Odpowiedzialności za uzależnienie się od papierosów. Sama (własnymi czynami) do tego się doprowadziła więc odpycha odpowiedzialność i 'rozumie' innych.
                          • nangaparbat3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 12.07.20, 10:57
                            Ale kogo ja usprawiedliwiam?
                            Co prawda nie uzależniłam się, natomiast wiem, że źle robię, i wiem, że rozumiejąc, wiedząc, przewidując ewentualne fatalne skutki, można coś robić.
                            Człowiek to taka istota, która nie zawsze postepuje zgodnie z rozumem.
                            Gdyby serio potraktować to co piszesz, nikt nie powinien nigdy wziąć do ust alkoholu. Zakaz jak w islamie - ale nawet w islamie nie jest on skuteczny. Niestety.
                            • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 12.07.20, 15:15
                              nangaparbat3 napisała:
                              > Człowiek to taka istota, która nie zawsze postepuje zgodnie z rozumem.

                              Słowo klucz - POSTĘPUJE. Nie kicha ktoś na niego w Biedrze tylko ŚWIADOMIE pije i naraża się na uzależnienie. Uzależnienie jest skutkiem DZIAŁANIA a nie przypadku, wypadku, czy ingerencji osób trzecich.

                              CBDU.
                  • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:17
                    A kiedy się pije alkohol Araceli? Jak się czuje wstręt? Przecież Nanga dobrze to opisała. Ja akurat ją rozumiem, bo dla mnie alkohol to coś, co mogłoby nie istnieć. Czyli: nie mam potrzeby/chęci picia alkoholu.
                    • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:35
                      pade napisała:
                      > A kiedy się pije alkohol Araceli? Jak się czuje wstręt? Przecież Nanga dobrze t
                      > o opisała. Ja akurat ją rozumiem, bo dla mnie alkohol to coś, co mogłoby nie is
                      > tnieć. Czyli: nie mam potrzeby/chęci picia alkoholu.

                      Potrzebę picia nazywa się pragnienie i można ją zaspokoić wodą.
                        • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:40
                          sumire napisała:
                          > 🤦😁😁
                          > A potrzebę jedzenia można zaspokoić suchym chlebem, a jednak ludzie jedzą czeko
                          > ladę.

                          Można - i to już jest właśnie WYBÓR. Nikt nie rodzi się z 'potrzebą' picia procentów, palenia czy ćpania.
                          • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:38
                            araceli napisała:

                            > Można - i to już jest właśnie WYBÓR. Nikt nie rodzi się z 'potrzebą' picia proc
                            > entów, palenia czy ćpania.
                            >

                            Well, to jest taki troche odwieczny problem nature vs. nurture, czy w tym przypadku self-nurture. Prac na temat tzw. addictive personality powstalo multum i wciaz trudno o jednoznaczna odpowiedz, jak zreszta w kwestii kazdego personality - Araceli, personality bylo Ci dane by default w momencie urodzenia, czy jest stale ksztaltowane, podlega ewolucji? Hmmm … Jesli wiec przyjmie sie zalozenie, ze przynajmniej jakies elements naszego personality przynosimy sobie rodzac sie, to skad pewnosc, ze owe elements nie zawieraja rowniez podatnosci na addictions … ergo niektorzy rodza się z 'potrzebą' picia procentów, palenia czy ćpania. Ale ja sie nie upieram. Jak to jest z individual personality to wciaz w duzej mierze spekulacje smile Life.
          • memphis90 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:10
            >Jej chyba chodzi o to, ze zaczynajac pic >alkohol masz swiadomosc, ze to moze >uzaleznic
            A idąc do biedry po pieczywo masz świadomość, że możesz tam złapać koronawirusa. Ale idziesz do tej biedry świadomie. Niektórzy w tew biedrze złapią koronę, inni nie, ale każdy kiedyś podjął decyzję, że idzie do biedry po bulki. Ergo - sama jesteś sobie winna, jeśli masz koronawirusa, więc nie jest to żadna choroba.
            • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:50
              memphis90 napisała:
              > >Jej chyba chodzi o to, ze zaczynajac pic >alkohol masz swiadomosc, ze
              > to moze >uzaleznic
              > A idąc do biedry po pieczywo masz świadomość, że możesz tam złapać koronawirusa

              Bo przecież alkoholizm można 'złapać' jak ktoś na ciebie kichnie!

              Po raz kolejny przecieram oczy ze zrumienia, że takie bzdury wypisuje osoba, która rzekomo jest lekarzem...


              PS. Jeść trzeba - żłopać piwska już nie. Prote?
            • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:23
              zosia_1 napisała:

              > "tyle ze żeby się uzależnić to trzeba pic regularnie I raczej dość dużo' niekon
              > iecznie duzó wystarczy regularnie


              Mysle ze jednak na tyle duzo zeby sie upic. Jesli ktos pije kieliszek wina do obiadu regularnie to sie nie upija, a to chyba o ten specyficzny stan wlasnie chodzi.
              • 35wcieniu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 18:57
                Bzdura do potęgi. Jest cała masa alkoholików nieupijających się. Cała masa również kobiet, które sączą winko do obiadu albo drinka wieczorem, aż nagle orientują się że nie mogą bez tego żyć, upijanie się w ogóle nie jest konieczne do alkoholizmu.
        • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:51
          nangaparbat3 napisała:
          > Dziwne - uważasz, że alkoholizm jest zawiniony? Znasz kogoś, kto pije z mocnym
          > postanowieniem, że się uzależni?

          Jak ktoś zapier..la 150km/h przez miasto to też nie z "mocnym postanowieniem, że kogoś zabije". A jednak dorośli ludzie potrafią połączyć kropki.
              • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:51
                memphis90 napisała:
                > Czyli co, postulujesz powstrzymanie się od WSZYSYKICH czynności, które mogą sku
                > tkować uzależnieniem? Tak na wszelki wypadek...?

                Można się nie powstrzymywać ale potem nie pitolić, że się 'zachorowało'.
                  • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:42
                    pade napisała:
                    > Masz w rodzinie alkoholika?

                    Nie. Natomiast jako osoba niepijąca widzę zdecydowanie lekkie podejście ludzi do alkoholu i brzydzi mnie zwalanie odpowiedzialności za własne czyny na 'ojej to choroba'. Poszedłem do biedronki, ktoś na mnie kichnął i zaraziłem się straszną chorobą alkoholizmem!
                            • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 14:22
                              araceli napisała:


                              > > Ale większość ludzi jednak go spożywa. Bo go lubią.
                              >
                              > Więc sami sobie winni. CBDU
                              >
                              >
                              >
                              Serio?
                              zdrowie.radiozet.pl/Psychologia/Nalogi/Czy-alkoholizm-mamy-w-genach
                              A mogłabyś mi wytłumaczyć, jak człowiek głodny ma się powstrzymać od jedzenia, albo cierpiący ból fizyczny od leków?
                              Moim zdaniem między używaniem a nadużywaniem jest cienka granica, którą łatwo przekroczyć będąc w gorszej kondycji psychicznej. W jedną stronę łatwo, w drugą dużo trudniej.
                              • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:02
                                pade napisała:
                                > Serio?

                                Czytasz czasem co linkujesz czy liczysz, że rozmówca się nabierze na clikbajtowy tytuł?

                                > A mogłabyś mi wytłumaczyć, jak człowiek głodny ma się powstrzymać od jedzenia,

                                Tak tak - chęć procentów do jak pragnienie. Bicz pliz...
                                    • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:49
                                      araceli napisała:

                                      > Ojej - czekolada też jest pyszna ale jakoś nie wpieprzam 3 tabliczek dziennie u
                                      > sprawiedliwiając to 'złapaniem otyłości'.

                                      I większość spożywających alkohol też nie pije 2 butelek wina dziennie. Natomiast są tacy, dla których staje się to przymusem, nad którym przeważnie nie potrafią zapanować sami. Podobnie jak ludzie uzależnieni od seksu, zakupów czy leków.
                                      • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:51
                                        sumire napisała:
                                        > Natomiast są tacy, dla których staje się to przymusem,
                                        > nad którym przeważnie nie potrafią zapanować sami.

                                        'Staje się' w konsekwencji ich własnych czynów. Nikt ich alkoholizmem nie zaraził. O tym jest ta odnoga wątku.
                                        • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:01
                                          Nie, ta odnoga wątku wcale nie jest o tym, to tylko ty tak twierdzisz, przy okazji jaskrawie pokazując, że kompletnie nie rozumiesz mechanizmu uzależnień. Memphis podała ci przykład, żeby pokazać, że ludzie celowo robią rzeczy, które mogą być dla nich niebezpieczne. A czasami te rzeczy nawet nie wydają się niebezpieczne, a jednak dla niektórych stają się koszmarem.
                                          • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:10
                                            sumire napisała:

                                            > Nie, ta odnoga wątku wcale nie jest o tym, to tylko ty tak twierdzisz,

                                            Pierwszy post tej odnogi:
                                            Ophelia78:
                                            "Nie rozumiem koncepcji alkoholizmu jako choroby. Tak wiem co WHO na to. Ale dla mnie choroba to cos niezawinionego lub ew konsekwencja stylu zycia dlugofalowo.

                                            Choroba to ospa, grypa czy depresja. Chlanie to hobby.
                                            "

                                            > nie rozumiesz mechanizmu uzależnień

                                            Nie - to ty nie odróżniasz rozumienia od usprawiedliwiania. Ja rozumiem JAK ludzie się uzależniają i doskonale rozumiem, że nie zarażają się alkoholizmem bo ktoś na nich kichnał w Biedrze.

                                            >celowo robią rzeczy, które mog
                                            > ą być dla nich niebezpieczne

                                            Właśnie o tym piszę. Robią. SAMI robią. Da się ogarnąć - alleluja!
                                            • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:15
                                              araceli napisała:

                                              > Właśnie o tym piszę. Robią. SAMI robią. Da się ogarnąć - alleluja!

                                              Wszystko da się ogarnąć. A jak ma się depresję, to wystarczy przestać być smutnym.
                                              I skąd to na świecie bierze się tylu ludzi uzależnionych od różnych substancji i czynności, jeśli wystarczy po prostu nie spożywać tych substancji i nie wykonywać tych czynności? smile Takie to proste! Terapeuci uzależnień od dziś nie są potrzebni.
                                              • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:13
                                                sumire napisała:
                                                > Wszystko da się ogarnąć. A jak ma się depresję, to wystarczy przestać
                                                > być smutnym.

                                                Twierdzisz, że ktoś świadomie wykonuje czynności, które mogą skutkować depresją???

                                                > I skąd to na świecie bierze się tylu ludzi uzależnionych od różnych substancji
                                                > i czynności, jeśli wystarczy po prostu nie spożywać tych substancji i nie wykon
                                                > ywać tych czynności? smile Takie to proste! Terapeuci uzależnień od dziś nie są po
                                                > trzebni.

                                                Sugerujesz, że osoba, która nie pije może się uzależnić? Kichnie na nią alkoholik w Biedrze i bum? Oł łał! big_grin
                                                • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:25
                                                  araceli napisała:

                                                  > Sugerujesz, że osoba, która nie pije może się uzależnić?

                                                  Sugeruję, że teksty "po co ludzie piją, wystarczy żeby nie pili" są bez sensu. Rzeczy, od których można się uzależnić, jest na świecie cała masa. I w związku z tym mamy nie uprawiać seksu? Nie brać tabletek przeciwbólowych, kiedy nas boli? Nie pracować? Każda z tych rzeczy może stać się nałogiem. Mamy się powstrzymywać od wszystkiego, co może nas uzależnić? No to bardzo niewiele zostaje...

                                                  > Kichnie na nią alkoholik w Biedrze i bum? Oł łał! big_grin

                                                  Są pewne poziomy absurdu, na które staram się nie wchodzić.
                                                  • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:48
                                                    sumire napisała:
                                                    > Sugeruję, że teksty "po co ludzie piją, wystarczy żeby nie pili" są bez sensu.

                                                    Nikt nie pytał 'po co ludzie piją' wszysfcy dobrze wiemy. I tak - żeby się nie uzależnić od alkoholu wystarczy nie pić. Żeby nie uzależnić się od narkotyków wystarczy nie ćpać. I tak dalej.

                                                    Ale ty rozumiem z frakcji "jest ryzyko jest zabawa"? Macie prawo ale nie jęczcie o "złapaniu alkoholizmu".


                                                    > > Kichnie na nią alkoholik w Biedrze i bum? Oł łał! big_grin
                                                    >
                                                    > Są pewne poziomy absurdu, na które staram się nie wchodzić.

                                                    No to napisz to Memphis, która użyła porównania alkoholizmu do złapania korony w Biedrze "na własne życzenie". Tak - to co wypisujecie to absurd totalny.
                                                  • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:59
                                                    araceli napisała:

                                                    > Nikt nie pytał 'po co ludzie piją' wszysfcy dobrze wiemy. I tak - żeby się nie
                                                    > uzależnić od alkoholu wystarczy nie pić. Żeby nie uzależnić się od narkotyków w
                                                    > ystarczy nie ćpać. I tak dalej.

                                                    Żeby nie zostać pracoholikiem, wystarczy nie chodzić do pracy. Żeby nie zostać lekomanem, wystarczy nie brać leków. I tak dalej.

                                                    > Ale ty rozumiem z frakcji "jest ryzyko jest zabawa"? Macie prawo ale nie jęczci
                                                    > e o "złapaniu alkoholizmu".

                                                    Topsz.
                                                  • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 18:01
                                                    sumire napisała:
                                                    > Sugeruję, że teksty "po co ludzie piją,

                                                    Swoją drogą z tą dyskusją pięknie koresponduje wątek obok o 16-latce z 1,8 promila alkoholu we krwi. Stado jematek piszące, że to NORMALNE...

                                                    Kultura chlania ma się w PL bardzo dobrze. Ręka rączkę myje.
                                                  • mikamyka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 18:08
                                                    Raczej że zawodzenie 16latki na komisariat po to żeby sprawdzać promile jest nienormalne.
                                                    I nie ma to nic wspólnego z tym co nazywasz kultura picia
                                                    Skoro martwiła się o zdrowie to na pogotowie mogła zawieść a nie na komisariat nastolatkę która pierwszy raz w życiu się napila. Inna sprawa że to troll wątek bo nie wierzę że jakaś matka wiezie na komisariat córkę po to tylko żeby jej udowodnić promile, bo dopiero wtedy będzie miała podstawy do rozmowy o alkoholu.
                                                    To raczej przykład słabości wychowawczej
                                • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:23
                                  araceli napisała:
                                  Bicz pliz...
                                  >
                                  >
                                  Bicz pliz, google masz, czy Ci zablokowano? Poszukaj sobie danych, są, uwierz mi.
                                  Ja nie odnoszę się w tym wątku, ani w tej gałęzi wyłącznie do alkoholizmu. Odnoszę się do Twojej śmiesznej odpowiedzi na post Memphis:
                                  "Czyli co, postulujesz powstrzymanie się od WSZYSYKICH czynności, które mogą skutkować uzależnieniem? Tak na wszelki wypadek...?

                                  A zakupy robisz...?

                                  A seks uprawiasz...?

                                  Czyli świadomie ryzykujesz?"

                                  Araceli: "Można się nie powstrzymywać ale potem nie pitolić, że się 'zachorowało".
      • ortolann Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:31
        To inaczej: uzależnienie to choroba. Czy to od alko, czy od prochów czy od grania w Piotrusia.
        I nie ma znaczenia, że początki były niewinne i nie wróżyły wdepnięcia w bagno. Że styl życia doprowadził kogoś do choroby to inna sprawa.
        To jak z, np. cukrzycą wynikającą z otyłości albo z chorobami stawów, albo niewydolnością serca. Choroba jest - temu nie zaprzeczymy. A że wynikła stąd, że ktoś lubi wpieprzać tonami krówki opatowskie, no to już inna sprawa.
        • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:22
          A skąd pewność, że ludzie otyli wpieprzają tonami krówki bo lubią? A nie np. dlatego, że głód emocjonalny czy głód jedzenia to praktycznie to samo?
          I czy wiesz, że są ludzie uzależnieni od sportu i Ci również swoim trybem życia narażają się na choroby? Ale to jest "ładniejsze" uzależnienie, prawda?
          Kurczę, jak Wam łatwo oceniać innych ludzi...
          • larrisa Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:43
            pade napisała:

            > A skąd pewność, że ludzie otyli wpieprzają tonami krówki bo lubią? A nie np. dl
            > atego, że głód emocjonalny czy głód jedzenia to praktycznie to samo?
            > I czy wiesz, że są ludzie uzależnieni od sportu i Ci również swoim trybem życia
            > narażają się na choroby? Ale to jest "ładniejsze" uzależnienie, prawda?
            >
            Zdecydowanie rzadsze, bo wymaga więcej wysiłku niż jedzenie.
            • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:52
              "Zdecydowanie rzadsze, bo wymaga więcej wysiłku niż jedzenie."

              Ciekawe jak wygladaja proporcje osob uzaleznionych od alkoholu, jedzenia/gier/internetu a tych uzaleznionych od sportu/adrenaliny🤔 Poza tym ile kosztuje leczenie otylych a sportowcow. Bo adrenalinjunkie raczej nie zdaza sie rozchorowac🙈
              • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:26
                O tym, że często jeden nałóg zamienia się w inny nie słyszałaś?
                A to, że ludzie rzadko przyznają się do niewidocznych dla postronnych nałogów, wskutek czego statystyki mogą być niewiarygodne, a nie przyznają się, bo nie potrzebują społecznej pogardy, nie przyszło Ci do głowy?
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:52
                  "A to, że ludzie rzadko przyznają się do niewidocznych dla postronnych nałogów"

                  Zawsze uwazalam, ze badania, ktore opieraja sie na akietowaniu sa o kant dudy rozbic. A wiec moze porownajmy jedynie koszty leczenia osob otylych, ktore wcale nie musza deklarowac uzaleznienia oraz koszty leczenia urazow podczas uprawiania sportow, bez wnikania, czy to uzaleznienie, czy nie. 🤔
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:54
                  "O tym, że często jeden nałóg zamienia się w inny nie słyszałaś?"

                  Slyszalam, ze gruby zaczyna pic i siedziec w internecie, rzadziej chudnie i zaczyna nalogowo uprawiac sport. Ale nie mam zadnych statystyk na potwierdzenie obserwacji...
                  • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:49
                    Dodajcie workaholism - addiction przez wielu uwazane za "spolecznie beneficial" uncertain A ja sama znam prawie tuzin ludzi, ktorzy workaholism przyplacili mental breakdown, dlugim leczeniem, czesc znich rozpadem rodzin etc. I dla zadnej z tych osob nie jest to sprawa zamknieta raz na zawsze - co jakis czas powraca. Choc, oczywiscie, gdy pracuja jak "pstrowscy", ich employers sa uber happy, bo wyrabiaja ponad-normy bez mrugniecia okiem i proszenia o extra $$$ suspicious Tylko w jakims momencie nawet oni nie daja juz rady wiecej … Wtedy zaczynaja sie "koszty spoleczne". Life.
      • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:51
        Dla mnie uznanie alkoholizmu czy otyłości za choroby to przejaw tzw. medykalizacji życia społecznego. Coś o czym pisał Foucault w Narodzinach kliniki. Społeczeństwo nie chce akceptować tych zjawisk, więc uznanie ich za chorobę jest narzędziem kontroli, ograniczenia wolności. Alkoholika można na wniosek rodziny skierować na przymusowe leczenie. Gdyby alkoholizm nie był chorobą, to nie możnaby zmuszać do leczenia. Pomijając kwestie skuteczności leczenia lub jej braku, to gdyby alkoholizmu nie było na liście chorób to NFZ nie mógłby finansować odwyku czy terapii. I podobnie z otyłością, gdyby nie była chorobą tylko odmiennością wyglądu, to sądy nie mogłyby ingerować we władzę rodzicielską ludzi, którzy doprowadzają swoje dzieci do otyłości.
        • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:07
          Alkoholika można na wniosek rodziny skierować na przymusowe leczenie.

          Powaznie? W Polsce tak jest?

          Gdyby alkoholizm nie był chorobą, to nie możnaby zmuszać do leczenia.

          A mozna dorosla osobe zmusic do leczenia jakiejkolwiek choroby?
          • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:33
            ritual2019 napisał(a):

            > Alkoholika można na wniosek rodziny skierować na przymusowe leczenie.
            >
            > Powaznie? W Polsce tak jest?

            Teoretycznie tak. W każdej gminie istnieje komisja rozwiązywania problemów alkoholowych. Osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchylają się od obowiązku zaspokajania potrzeb rodziny albo systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, kieruje się na badanie przez biegłego w celu wydania opinii w przedmiocie uzależnienia od alkoholu i wskazania rodzaju zakładu leczniczego (art. 24 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi). Takie osoby, po stwierdzeniu ich uzależnienia, sąd może zobowiązać do poddania się leczeniu odwykowemu. Ustanawiany jest też kurator sądowy, który nadzoruje poddanie się leczeniu.


            > Gdyby alkoholizm nie był chorobą, to nie możnaby zmuszać do leczenia.
            >
            > A mozna dorosla osobe zmusic do leczenia jakiejkolwiek choroby?

            Można zmusić do leczenia na podstawie ustawy o ochronie zdrowia psychicznego (art. 31), ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (art. 26) i ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

            Nie będę się wypowiadać na temat skuteczności leczenia, które nie jest dobrowolne.
              • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:54
                Przyznaję. Ciekawe jest pochodzenie takich rozwiązań prawnych.
                W świecie ematki, jak mąż wpada w alkoholizm, to wystawia mu się walizki za drzwi, ale w świecie, w którym powstawało to prawo, trwałość małżeństwa była nadrzędną wartością, więc przymuszenie uzależnionego męża do leczenia było wyrazem troski państwa o dobro rodziny.

                A czy można zmusić osoby dorosłe do leczenia innych chorób? Sądownie nie, ale faktycznie, bywa, że leczy się ludzi, którzy wcale tego nie chcą. Uciążliwe, niechciane leczenie na całym świecie podawane jest jako argument na rzecz eutanazji.

                Ale w sumie to nie o tym był ten wątek. Pisząc o medykalizacji życia, chciałam tylko zmienić perspektywę z jednostkowej (gdzie oburza nas zdejmowanie z alkoholika odpowiedzialności za jego uzależnienie poprzez nazwanie go chorobą) na bardziej systemową/społeczną (gdzie zakwalifikowanie pewnych stanów/zachowań jako chorób staje się narzędziem kontroli państwa nad jednostką).
                • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:56
                  abecadlowa1 napisała:

                  > Przyznaję. Ciekawe jest pochodzenie takich rozwiązań prawnych.
                  > W świecie ematki, jak mąż wpada w alkoholizm, to wystawia mu się walizki za drz
                  > wi, ale w świecie, w którym powstawało to prawo, trwałość małżeństwa była nadrz
                  > ędną wartością, więc przymuszenie uzależnionego męża do leczenia było wyrazem t
                  > roski państwa o dobro rodziny.
                  >

                  Tak, to pewnie kwestia takiego podejscia.
              • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:11
                ritual2019 napisał(a):

                > Dziwi mnie ze prawo dopuszcza zmuszanie do odwyku.

                O prawie sie nie wypowiem, bo nie wiem jak dziala w tej sprawie. Niemniej znam co najmniej kilka instytucji, ktore (z pelnym wsparciem local unions!) potrafia legalnie (!) postawic przed pracownikiem ultimatum, ze albo podda sie kuracji odwykowej (na koszt pracodawcy i reszty podatnikow), albo zostanie zwolniony. Wiele z tych firm wspolpracuje z okreslonymi rehab centres, wielokrotnie to dziala tak, ze ktos pracujacy (i pijacy czy narkotyzujacy sie, czy obsessive gambler …) w miejscu XYZ jest wysylany na drugi koniec kraju do miejsca QRS na te 5-6 tygodni odwyku i po powrocie otrzymuje wciaz pelne wsparcie ale tez jest w jakims sensie "na oku", no bo zainwestowano w niego, dano mu szanse wiec …
                Jak to sie ma do praw jednostki do np. spicia sie na smierc to mozna dyskutowac, ale wszystko odbywa sie jak najbardziej zgodnie z prawem i dla wielu ludzi jest autentyczna, trwala pomoca w osiagnieciu i utrzymaniu sobriety. Serwus.
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:28
                  "te 5-6 tygodni odwyku i po powrocie otrzymuje wciaz pelne wsparcie ale tez jest w jakims sensie "na oku", no bo zainwestowano w niego, dano mu szanse wiec …
                  Jak to sie ma do praw jednostki do np. spicia sie na smierc to mozna dyskutowac"

                  Nad czym tu dyskutowac, spoleczenstwo placi, uczy, leczy i broni, wiec spoleczenstwo wymaga zwrotu inwestycji. 🙄
                  • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:49
                    1matka-polka napisała:

                    > spoleczenstwo placi, uczy, leczy i broni, wiec spolecze
                    > nstwo wymaga zwrotu inwestycji. 🙄
                    >

                    Pewnie masz racje choc who knows … na ile powinnismy miec prawo do "spicia sie na smierc" regardless …
                    A co w takim razie myslisz o prawie do samobojstwa? O tym, ze ogolnie (most societies) poczuwamy sie do "ratowania" ludzi przed takim krokiem lacznie z zamykaniem chetnych na odejscie z tego swiata w mental clinics etc. Placimy (taxpayers), wiec mamy prawo domagac sie kontynuowania zycia? Hmmmm …
                    • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:05
                      "A co w takim razie myslisz o prawie do samobojstwa? O tym, ze ogolnie (most societies) poczuwamy sie do "ratowania" ludzi przed takim krokiem lacznie z zamykaniem chetnych na odejscie z tego swiata w mental clinics etc"

                      A co mam myslec? Jak zrobisz to szybko i skutecznie, to nikt cie nie zdarzy zlapac.

                      "Placimy (taxpayers), wiec mamy prawo domagac sie kontynuowania zycia? Hmmmm …“

                      Na to wyglada. A jak jest epidemia, to nie mozesz wychodzic z domu, bo mandat 6000 zl a jak dalej bedziesz fikac, to wiezienie. Dla wspolnego dobra, tak to dziala.
                    • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:06
                      bi_scotti napisała:

                      > Placimy (taxpayers), wiec mamy prawo domagac sie kontynuowania zycia? Hmmmm …


                      Ostatecznie te wszystkie "przymusy" okazują się jednak propozycjami, z których alkoholik może skorzystać lub nie. Przymusowe leczenie nie będzie skuteczne, jeżeli alkoholik nie będzie współdziałał z terapeutami. Może też nie stawić się na leczenie, a wtedy straci pracę, rodzinę, w konsekwencji często również dach nad głową. I gdy jest na dnie, nadal oferuje mu się pomoc, z której może korzystać lub nie. Państwo gwarantuje miejsce w noclegowni, bezpłatne posiłki z pomocy społecznej i nadal bezpłatne leczenie na NFZ (do ubezpieczenia zgłasza PUP lub OPS), organizacje pozarządowe oferują "reintegrację społeczną i zawodową". W mojej ocenie ten przymus nie ogranicza aż tak bardzo wolności alkoholika. Da się go obejść.
                • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:06
                  bi_scotti napisała:

                  > ritual2019 napisał(a):
                  >
                  > > Dziwi mnie ze prawo dopuszcza zmuszanie do odwyku.
                  >
                  > O prawie sie nie wypowiem, bo nie wiem jak dziala w tej sprawie. Niemniej znam
                  > co najmniej kilka instytucji, ktore (z pelnym wsparciem local unions!) potrafia
                  > legalnie (!) postawic przed pracownikiem ultimatum, ze albo podda sie kuracji
                  > odwykowej (na koszt pracodawcy i reszty podatnikow), albo zostanie zwolniony.

                  Ale to zupelnie inna sytuacja i nadal czlowiek ma wybor, nie ma obowiazku pracowc
        • memphis90 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:21

          >podobnie z otyłością, gdyby nie była >chorobą tylko odmiennością wyglądu, to >sądy nie mogłyby ingerować we władzę >rodzicielską ludzi, którzy doprowadzają >swoje dzieci do otyłości.
          Czyli nie przyjmujesz do wiadomości, że np zapasienie 4 latka do 50kg wagi oznacza zrujnowanie jego zdrowia? Dla Ciebie to takie "oj tam, oj tam"? I że dziecko nie jest zabaweczką rodziców, z którą mogą robić co chcą, tylko są zobowiązani do dbałości o jego zdrowie i dobro?
          • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:30
            memphis90 napisała:

            > Czyli nie przyjmujesz do wiadomości, że np zapasienie 4 latka do 50kg wagi ozna
            > cza zrujnowanie jego zdrowia? Dla Ciebie to takie "oj tam, oj tam"? I że dzieck
            > o nie jest zabaweczką rodziców, z którą mogą robić co chcą, tylko są zobowiązan
            > i do dbałości o jego zdrowie i dobro?
            >

            Eeee??? Ja własnie napisałam coś zupełnie odwrotnego niż mi próbujesz imputować.
            Właśnie uznanie otyłości za chorobę pozwala zastosować środki prawne, które ograniczą wolność rodziców do działania na szkodę dziecka. Bo gdyby otyłość nie była chorobą, a tylko defektem wyglądu to na jakiej podstawie władza mogłaby ingerować w rodzinę? Zauważ, że wpisałam się w wątek, w którym forumki dyskutują, czy alkoholizm i otyłość są chorobą czy nie. A zajmuję w nim stanowisko, że uznanie tych zjawisk za chorobowe ma znaczenie systemowe. A to ma skutki m.in. takie, że władza zyskuje narzędzie do ograniczenia samowoli rodziców w upasieniu 4-latka do 50 kg.

            • danaide Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:37
              To ja też czegoś nie rozumiem. Nie rozumiem jak władza może zyskiwać narzędzia do kontroli rodziców pasących dziecko jednocześnie sprzedając, jak rozumiem, szkodliwe substancje w sekcji jedzenie, bez ograniczeń wiekowych i bez stosownych ostrzeżeń na opakowaniach. Chociażby. Oraz bez otaksowania tych substancji specjalnymi podatkami, z których dochód idzie nie likwidowanie skutków nadużywania tychże substancji. (Choć zakładam, że może przy moim stopniu odklejenia jest coś o czym nie wiem.)
        • memphis90 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:25
          >Dla mnie uznanie alkoholizmu czy otyłości >za choroby to przejaw tzw. medykalizacji >życia społecznego
          Bycie wioskowym głupkiem (niedobór jodu, niedoczynność tarczycy) albo wariatem lub błaznem (do wyboru: autym, depresja, chad i wiele innych) tudzież cyrkowym dziwadłem (bliźnięta syjamskie, hermafrodytyzm, zespół Ambras i in) to też kwestia społeczna, a wcale nie medyczna czyz nie...?
          • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:00
            memphis90 napisała:

            > >Dla mnie uznanie alkoholizmu czy otyłości >za choroby to przejaw tzw.
            > medykalizacji >życia społecznego
            > Bycie wioskowym głupkiem (niedobór jodu, niedoczynność tarczycy) albo wariatem
            > lub błaznem (do wyboru: autym, depresja, chad i wiele innych) tudzież cyrkowym
            > dziwadłem (bliźnięta syjamskie, hermafrodytyzm, zespół Ambras i in) to też kwes
            > tia społeczna, a wcale nie medyczna czyz nie...?
            >

            Tak przecież było przed powstaniem współczesnej medycyny. Wskazane przez Ciebie choroby i zaburzenia nie były znane, w związku z tym ludzie, którzy na nie cierpieli stawali się dziwadłami w rozmaitych freak shows. Dopiero rozwój medycyny sprawił, że "odmieńcy" zaczęli być traktowani jak ludzie, a ich schorzenia poddawane leczeniu. I nadal, kolejne zjawiska są włączane w sferę zainteresowania medycyny. Ktoś kto wcześniej był pijakiem (czyli popełniał grzech pijaństwa) dziś choruje na alkoholizm, a jednocześnie medycyna oferuje mu metody leczenia, z których może korzystać. Wcześniej uzależnienie od alkoholu było problemem tylko społecznym, dziś jest również medycznym, bo medycyna ma odpowiednie narzędzia żeby tym problemem się zajmować. Nie wiem dlaczego Cie to tak bulwersuje.
      • asfiksja Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:20
        >Chlanie to hobby.
        Tak. Pijaństwo (i obżeranie się) to hobby, pełna zgoda. Ale alkoholizm i otyłość to poważne choroby o ogromnych konsekwencjach nie tylko dla danej osoby, ale także dla rodziny i społeczeństwa. Nawet jak delikwent już jest trwale trzeźwy lub trwale zbije masę ciała to nadal i do końca życia cierpi na alkoholizm/otyłość.
    • kosmos_pierzasty_x Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:03
      Reakcje ludzi - niezmiennie. Zawsze zakładam, że są lepsi, mądrzejsi, bardziej lojalni, bardziej empatyczna, bardziej nowocześni niż potem się okazuje. Ednak po kilku latach PiSu i przez reakcje w pandemii, zaczynam się skłaniać do tego, żeby jednak a priori przypisywać ludziom en masse inne cechy niż wczasniej. Najwyżej sporadycznie będę miło zaskoczona... Lepsze to niż ciągle rozczarowania 😎

      Przedmiotów ścisłych też nie ogarniam na poziomie wyższym niż szkła podstawowa, ale w sumie mam to w nosie.