proste pojęcia nie do pojęcia

10.07.20, 08:43

Dla was i społecznie.
Zaczynam.

Dla mnie - logarytmy. Kiedy czytam, rozumiem, robię kilka zadań, wychodzą, wracam do tego myślą za miesiąc - znów nie rozumiem. Jest to dla mnie kompletnie kontrintuicyjne. Mózg mi się cofa przed tym pojęciem jak urażony ślimak.

Społecznie - "to nie moja sprawa". Od drobiazgów - że sąsiadka nie może pojąć, że nie powinna smoczka cudzego dziecka analizować w kategoriach dobre/ złe, bo to nie jej sprawa, aż po sprawy duże, kiedy do ludzi nie dociera, że nie powinni cudzej orientacji seksualnej komentować, bo to nie ich sprawa. Aż się w głowie kręci, kiedy pomyśleć, ile zasad savoir vivre i poprawności politycznej mogłoby nie istnieć, gdyby ludzie pojęli koncepcję "to nie moja sprawa".
    • alpepe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 08:54
      Haha, ja nawet już nie pamiętam, po co sinus i cosinus, a ty o logarytmach.
      Co do drugiej rzeczy, nie bardzo się zgodzę, człowiek to istota stadna i taki nacisk społeczny i społeczne ocenianie kiedyś jednak trzymało stado w miarę w zdrowiu.
      • asia_i_p Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 08:57
        No trzymało, ale kosztem eliminacji - społecznej, czasem nawet fizycznej - jednostek, które nie przystawały. Kosztem całej masy indywidualnych nieszczęść.
        • alpepe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:00
          Ale indywidualne szczęście i nieszczęście nie ma nic do gadania, liczy się populacja, czy nam się to podoba, czy nie.
          Nie mówię, że to jest dobre, po prostu nic nie zrobisz z tym mechanizmem.
          • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:13
            Tylko tak się przypadkiem złożyło, że populacji polepszyło się kiedy zaczeła brac pod uwagę indywidualne nieszczęścia.
            • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:42
              "że populacji polepszyło się kiedy zaczeła brac pod uwagę indywidualne nieszczęścia."

              Moze rozwin...
              • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:47
                Spójrz na mapę świata i zobacz gdzie jest najmniej konfliktów społecznych, wojen, dyktatur, głodu, nędzy i czy w nie przypadkiem w społeczenstwach (cały czas dalekich od ideału, ale w istniejącym swiecie najlepiej sobie radzącym) w których uznano prawa jednostki.
                • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:48
                  p.s. ergo - na prawach jednostki zyskuje społeczeństwo
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:09
                  "Spójrz na mapę świata i zobacz gdzie jest najmniej konfliktów społecznych, wojen, dyktatur, głodu, nędzy"

                  Tam gdzie ludzie byli bardzo pracowici, bezwzgledni i aktywnie przy pomocy wojen, kolonizacji i przejmowania dobr i terytoriow. zadbali o swoje?😂
                  • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:24
                    Konkrety.
                    • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:37
                      chococaffe napisała:

                      > Konkrety.


                      Anglosasi wyznania protestanckiego skolonizowali caly swiat.
                      • kobietazpolnocy Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 19:10
                        1matka-polka napisała:

                        > chococaffe napisała:
                        >
                        > > Konkrety.
                        >
                        >
                        > Anglosasi wyznania protestanckiego skolonizowali caly swiat.
                        >

                        Podobnie jak katoliccy Francuzi, Hiszpanie, Portugalczycy i Belgowie.
                        • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 21:09
                          "Podobnie jak katoliccy Francuzi, Hiszpanie, Portugalczycy i Belgowie."

                          Czyli bardziej ogolnie chrzescijanie i Europejczycy.
                • a23a23 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:33
                  Ale czy nie jest tak, że było to możliwe dopiero od osiągnięcia pewnego poziomu cywilizacyjnego? Dopiero jak nie każdy w społeczności musiał chodzić na polowania, to znalazło się miejsce dla takich, co robią piękne ozdoby, ale niekoniecznie chcą zabijać - wcześniej po prostu by nie przeżyli.
                  • dr.amy.farrah.fowler Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:04
                    Nie tyle poziomu cywilizacyjnego, co osiadłego trybu życia (=uprawa roli). Jak musiałeś codziennie zapierdzielać z miejsca na miejsce, to posiadanie pięknych przedmiotów i taszczenie ich nie miało sensu.
                    • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:15
                      Nie do końca. Różne przedmioty i tak ze sobą taszczyli, upiększone nie musiały być cięższe. Natomiast specjalizacja w czynnościach nie prowadzących bezpośrednio do wytworzenia żywności była możliwa tylko wtedy, gdy grupa potrafiła pozyskać i przechowywać (!) nadwyżki żywności, a także była chętna, żeby tą żywnością płacić za daną "specjalizację".
                    • potworia116 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:17
                      Koczownicze plemiona też miały swoją sztukę, niekiedy olśniewającej piękności.
                      • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:29
                        A szamanów (wyspecjalizowanych, którzy tylko z tego żyli) - miały?
          • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:26
            alpepe napisała:

            > Ale indywidualne szczęście i nieszczęście nie ma nic do gadania,
            > liczy się populacja, czy nam się to podoba, czy nie.
            >
            Obie macie rację.
            Robiłem kiedyś badania, w ramach których korelowałem m.in. PKB per capita z wymiarami kultury. I tylko dystans władzy i indywidualizm istotnie korelowały z dochodami (indywidualizm minimalnie bardziej): im większy dystans władzy, tym niższe dochody, im większy indywidualizm, tym wyższe dochody. Oczywiście przyczyny mogą być odwrotne: to bogactwo wyzwala indywidualizm, a nie indywidualizm bogactwo, ale korelacja zachodzi.
            Z drugiej strony skrajny indywidualizm w USA kontra bardziej kolektywistyczne podejście państw skandynawskich pokazuje, że jednak lepiej się żyje w kraju, który dba o wspólnotę.
            Trzeba miarkować.
            • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 13:27
              To bardziej kolektywistyczne podejście nie neguje indywidualności i jej praw.
              • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 13:39
                chococaffe napisała:

                > To bardziej kolektywistyczne podejście nie neguje indywidualności i jej praw.


                Kolektywizm tak, wypaczenia nie!
                • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:14
                  1matka-polka napisała:

                  > Kolektywizm tak, wypaczenia nie!
                  >
                  To nie jest kolektywizm w rozumieniu radzieckim, tylko biegun wymiaru kultury: indywidualizm to jeden koniec, kolektywizm drugi. Równie dobrze można mówić wysoki / niski indywidualizm.
              • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:41
                chococaffe napisała:

                > To bardziej kolektywistyczne podejście nie neguje indywidualności i jej praw.
                >
                Nie neguje. Zwłaszcza jeśli chodzi o prawa człowieka i tak dalej.
                Natomiast w jednych kulturach ludzie są bardziej skłonni poświęcić swoje korzyści dla korzyści ogółu (także, choć niewyłącznie dlatego, że w dłuższej perspektywie uważają, że to dla nich lepsze), a innych mniej. To nie jest skala binarna tylko spektrum.
                • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:46
                  Pytanie czy do jakiego stopnia to skłonność a do jakiego przymus. A przymus definiuję m.in, konsekwencjami nie poddania się temu przymusowi (może być od kary śmierci po plotki cioci Wiesi)
                  • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:55
                    chococaffe napisała:

                    > Pytanie czy do jakiego stopnia to skłonność a do jakiego przymus.
                    >
                    Sądzę, że w większości jest to zinternalizowane w procesie socjalizacji, czyli skłonność, ale nabyta.
                    • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:15
                      "Sądzę, że w większości jest to zinternalizowane w procesie socjalizacji, czyli skłonność, ale nabyta."

                      A ja dodatkowo sadze, ze niektorzy ludzie maja mniejszy potencjal do internalizowania roznych rzeczy ale w pierwszym swiecie spokojnie sobie zyja, bo wolnosc i tolerancja, no i sie rozmnazaja, wiec liczba nonkonformistow jakos tam wzrasta.
                      Natomiast w mniej tolerancyjnych spolecznosciach, wszelkie wybryki ponad norme kulturowa sa szybko i dotkliwie karane, czesto smiercia, albo smierc nastepuje na skutek chlosty, czy odciecia stopy, wiec takie spoleczenstwa sa bardziej homogeniczne jesli chodzi o sklonnosc do podporzadkowywania sie religii, czy ideologii...
                      • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:18
                        Czyli poszczegolne spoleczenstwa roznia sie od siebie na poziomie biologicznym, gdyz dokonuja brutalnej selekcji swoich czlonkow pod wzgledem charakterow i przydatnosci do pewnych dzialan🤔
      • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 08:57
        kiedyś jednak trzymało stado w miarę w zdrowiu.

        Kiedy i w jakim zdrowiu?
        • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:34
          Zawsze i do tej pory. Atomizacja spoleczenstw pierwszego swiata doprowadzi do tego, ze przyjdzie silna grupa i zrobi porzadek🙄 Bo na razie tylko u 1000 000 0000? zanika stadnosc, klanowosc i narodowosc, a pozostale 6,5 miliarda ludzi tym sie wlasnie kieruje🙄
          • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:40
            Konkrety a nie slogany proszę
            • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:49
              Ty tez rzucasz haslami. Sprawa wyglada tak, ze ewolucja czlowieka zatrzymala sie na razie na etapie mentalnosci klanowej. Doskonale to widac, kiedy obserwujemy dzieci, czy doroslych, ktirzy jednostkowo zostaja wrzuceni w nowe srodowisko - wczasy odchudzajace, kolonie, otoz ludzie ci w wiekszosci za wszelka cene chca sie przynajmniej sparowac pierwszego dnia, drugiego zas juz tworza grupy wzajemnej adoracji. Pojedyncze osoby kraza odrzucone, badz niezdecydowane miedzy grupami🙄 Grupe wyznacza pokoj, namiot, godzina zajec. Grupy walcza z innymi grupami, o lepsze miejsce, godziny, trenera🙄 wiekszosc chce byc w jakiejs grupie, natychmiast po kazdym nowym rozdaniu. 🙄
              • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:56
                Ok. A konkrety i przykłady, a nie standardowe bla, bla, bla? Zwłaszcza w kontekscie istniejącego świata a nie wyobrażonego? Daj przykład z historyczno-geograficzny tego 'zdrowia" wynikający z eliminacji jednostki.
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:15
                  Konkrety sa takie, ze wyjedz na kolonie, to sama zobaczysz.

                  " Daj przykład z historyczno-geograficzny tego 'zdrowia" wynikający z eliminacji jednostki."

                  Zdrowie bierze sie np. stad, ze zabiera sie innym dostep do wody jedzenia. Bo jakos zawsze tak sie dzueje, ze tych rzeczy jest za malo dla wszystkich🤔

                  Poza tym zaczelo sie od: "nacisk społeczny i społeczne ocenianie kiedyś jednak trzymało stado w miarę w zdrowiu." a nie zadna eliminacja jednostki. Skup sie dzoana.
                  • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:24
                    aha, czyli bez konkretów, tylko bla, bla a zaraz będa lewaki i feministki. Ziew.
                    • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:29
                      No ale jakich konkretiw, ze ciocia Krysia wyjechala na wczasy odchudzajace i wstapila do grupy Poziomki? Czy jakies doswiadczenia naukowe na grupach ludzkich? Tez zmanipulowane. Ja sie opieram najbardziej na teorii gier i teorii doboru naturalnego. Te teorie sa aktualne, nikt ich nie podwazyl, i mozna je potwierdzac przy pomocy tworzenia modeli swiata i przeprowadzania symulacji w komputerze😊
                      • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:35
                        Już pisałam - wybierz przykłady "zdrowia kiedyś" z historii i geografii. Nie zdawaj się na zmanipulowane badania wink na swój własny rozum zdaj się i powiedz nam kiedy i które społeczeństwo było zdrowe wink
                        • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:43
                          "już pisałam - wybierz przykłady "zdrowia kiedyś" z historii i geografii."

                          Nieprawda, za kazdym razem piszesz cos innego i wymyslasz to czego nie bylo w drzewku🙄

                          Ale jak juz chcesz zdrowie kiedys, to przed rolnictwem ludzie byli zupelnie zdrowi podobnie jak dzikie zwierzeta.
                          • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:51
                            Czyli przykladów dalej nie ma tylko bla, bla. Jeszcze raz - ziew i bye.
    • iwoniaw Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:00
      O ile logarytmy to jasna sprawa - są czym są i albo w końcu zakliknie ci to, co momentami widzisz, albo nie - o tyle już "nie moja sprawa" to nie jest pojęcie ścisłe i naukowe i być może sąsiadce mózg krzyczy "nie bądź obojętna". I tu już jednak wszystko jest kwestią umowną, dokładnie jak sv. A jeśli ktoś tego sv nie wyniósł z wychowania w dzieciństwie, to mu niekoniecznie wyczucie przyjdzie z czasem. Patrząc na ludzi mocno dorosłych widać, że niekulturalnych jest masa i stąd nietaktowne uwagi o smoczkach, orientacji i reszcie.
    • ophelia78 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:01
      Nie rozumiem koncepcji alkoholizmu jako choroby. Tak wiem co WHO na to. Ale dla mnie choroba to cos niezawinionego lub ew konsekwencja stylu zycia dlugofalowo.

      Choroba to ospa, grypa czy depresja. Chlanie to hobby.

      Wiem. Wiem ze autorytety mają na ten temat inny poglad. Ale jakos nie moge, no nie moge chlania zakwalifikowac jako choroby.
      • semihora Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:14
        Po prostu zaczynasz od hobby, a potem już jesteś w sidłach uzależnienia i MUSISZ. Dlatego alkoholizm to choroba, a hobbystyczne picie nie.
        • kosmos_pierzasty_x Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:18
          No i jeszcze uzależnienia, nie tylko od alkoholu, ale też, bywają skutkami nie fajnych przejść, na które ludzie nie mają wpływu. Można oczywiście napisać, że na konsumpcję alkoholu czy inne uzależnienia już mają, ale praktyka pokazuje, że to nie jest takie proste, w każdym razie nie dla wszystkich.
      • afro.ninja Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:21
        To jest choroba mózgu.
      • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:24
        ophelia78 napisała:

        > dla mnie choroba to cos niezawinionego lub ew konsekwencja stylu zycia dlugofalowo.
        >
        Alkoholizm to właśnie konsekwencja stylu życia długofalowo. Spełnia Twoją własną definicję choroby.
        • ajr27 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:31
          No daruj, to tak, jak byś napisała, że depresja jest konsekwencją długotrwałego pesymistycznego myślenia.
          Ja rozumiem, że alkoholizm ma ogromne negatywne konotacje, ale kwestionowanie go jako jednostki chorobowej jest co najmniej prymitywne.
          • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:43
            ajr27 napisał(a):

            > No daruj,
            >
            Może przeczytaj, co napisałem i w odpowiedzi na co.
        • ophelia78 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:25
          No niekoniecznie....
          Jesli ktos ma cukrzycę na ktora zapracowal "superdietą" to nie moze ot tak przestac miec cukrzycy. Mimo ze sam na nią zapracowal.
          • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 13:05
            ophelia78 napisała:

            > Jesli ktos ma cukrzycę na ktora zapracowal "superdietą" to nie moze ot tak przestac miec cukrzycy.
            > Mimo ze sam na nią zapracowal.
            >
            Po pierwsze nie wpływa to w żaden sposób na zgodność Twojej definicji choroby z alkoholizmem, którego nie uznajesz za chorobę.
            Po drugie jeśli ktoś jest alkoholikiem, na co zapracował chlaniem, to nie może ot tak przestać być alkoholikiem. Mimo, że sam na ten alkoholizm zapracował.
      • nangaparbat3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:19
        Dziwne - uważasz, że alkoholizm jest zawiniony? Znasz kogoś, kto pije z mocnym postanowieniem, że się uzależni? A ilu znasz w ogóle niepijących?
        • tyggrysio Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:39
          Jej chyba chodzi o to, ze zaczynajac pic alkohol masz swiadomosc, ze to moze uzaleznic. Zaczynasz pic alkohol swiadomie - niektorzy maja kontrole nad tym ile pija, inni nie, ale kazdy z nich swiadomie kiedys sprobowal alkoholu po raz pierwszy.

          Przy depresji to chyba nie jest tak, ze czlowiek zaczynac wymyslac pesymistyczne scenariusze w swoim zyciu, majac ponadto swiadomosc, ze to go moze pograzyc w depresji.
          W takim sensie "wina" jest rozna, ale moze zle zrozumialam intencje tego, kto pisal o zawinionym alkoholizmie.
          • nangaparbat3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:21
            Masz świadomość że może uzależnić i głębokie przekonanie, że Ciebie to nie spotka. Bo nie.
            U niektórych to przekonanie okazuje się fałszywe, ale nikt nie wie, jak się to u niego potoczy.
            • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:34
              nangaparbat3 napisała:
              > Masz świadomość że może uzależnić i głębokie przekonanie, że Ciebie to nie spotka.

              A to zależenie można 'spotkać'? Jak wirusa czy bakterię?

              > Bo nie.

              Bo wiedząc, że można się uzależnić zwracasz uwagę na to co robisz. Z całkowitą rezygnacją z alkoholu włącznie.
              • nangaparbat3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:30
                Wysoko stawiasz poprzeczkę.
                Ja akurat prawie nie piję, od kiedy jeżdżę autem (ostatnie 20 lat) nie piję nawet na imprezach, ale po prostu nie czuję potrzeby, żadnej w tym mojej zasługi nie ma.
                Za to jak obok mnie ktoś pali, często nie potrafię się powstrzymać, chociaż wiem, jak bardzo mi szkodzi.
                Nie rzucę kamieniem.
                • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:54
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Wysoko stawiasz poprzeczkę.
                  > Ja akurat prawie nie piję, od kiedy jeżdżę autem (ostatnie 20 lat) nie piję naw
                  > et na imprezach, ale po prostu nie czuję potrzeby, żadnej w tym mojej zasługi n
                  > ie ma.

                  Alkohol się pije bo się czuje 'potrzebę'.... Aha.


                  > Za to jak obok mnie ktoś pali, często nie potrafię się powstrzymać, chociaż wie
                  > m, jak bardzo mi szkodzi.
                  > Nie rzucę kamieniem.

                  Czyli chcesz uwolnić się od odpowiedzialności za własne wybory (palenie). Złodziej też nie powie, że kradzież jest zła - nie rzuci kamieniem.
                  • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:15
                    Od jakiej odpowiedzialności chce się uwolnić? Przecież pisze "nie rzucę kamieniem". Co oznacza nie potępię, jeśli ktoś nie rozumie.

                    • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:37
                      pade napisała:
                      > Od jakiej odpowiedzialności chce się uwolnić?

                      Odpowiedzialności za uzależnienie się od papierosów. Sama (własnymi czynami) do tego się doprowadziła więc odpycha odpowiedzialność i 'rozumie' innych.
                      • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 14:24
                        big_grin
                        A wiesz, że można brać odpowiedzialność i jednocześnie rozumieć innych?
                        • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 14:25
                          Dlatego właśnie kluby AA prowadzą byli alkoholicy, czy tam niepijący alkoholicy (nie wiem jak to się dokładnie określa).
                        • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:00
                          pade napisała:
                          > A wiesz, że można brać odpowiedzialność i jednocześnie rozumieć innych?

                          Mylisz 'rozumienie' z usprawiedliwianiem (zdejmowaniem odpowiedzialności).
                          • nangaparbat3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 12.07.20, 10:57
                            Ale kogo ja usprawiedliwiam?
                            Co prawda nie uzależniłam się, natomiast wiem, że źle robię, i wiem, że rozumiejąc, wiedząc, przewidując ewentualne fatalne skutki, można coś robić.
                            Człowiek to taka istota, która nie zawsze postepuje zgodnie z rozumem.
                            Gdyby serio potraktować to co piszesz, nikt nie powinien nigdy wziąć do ust alkoholu. Zakaz jak w islamie - ale nawet w islamie nie jest on skuteczny. Niestety.
                            • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 12.07.20, 15:15
                              nangaparbat3 napisała:
                              > Człowiek to taka istota, która nie zawsze postepuje zgodnie z rozumem.

                              Słowo klucz - POSTĘPUJE. Nie kicha ktoś na niego w Biedrze tylko ŚWIADOMIE pije i naraża się na uzależnienie. Uzależnienie jest skutkiem DZIAŁANIA a nie przypadku, wypadku, czy ingerencji osób trzecich.

                              CBDU.
                  • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:17
                    A kiedy się pije alkohol Araceli? Jak się czuje wstręt? Przecież Nanga dobrze to opisała. Ja akurat ją rozumiem, bo dla mnie alkohol to coś, co mogłoby nie istnieć. Czyli: nie mam potrzeby/chęci picia alkoholu.
                    • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:35
                      pade napisała:
                      > A kiedy się pije alkohol Araceli? Jak się czuje wstręt? Przecież Nanga dobrze t
                      > o opisała. Ja akurat ją rozumiem, bo dla mnie alkohol to coś, co mogłoby nie is
                      > tnieć. Czyli: nie mam potrzeby/chęci picia alkoholu.

                      Potrzebę picia nazywa się pragnienie i można ją zaspokoić wodą.
                      • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:39
                        araceli napisała:

                        > Potrzebę picia nazywa się pragnienie i można ją zaspokoić wodą.
                        >

                        🤦😁😁
                        A potrzebę jedzenia można zaspokoić suchym chlebem, a jednak ludzie jedzą czekoladę.
                        • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:40
                          sumire napisała:
                          > 🤦😁😁
                          > A potrzebę jedzenia można zaspokoić suchym chlebem, a jednak ludzie jedzą czeko
                          > ladę.

                          Można - i to już jest właśnie WYBÓR. Nikt nie rodzi się z 'potrzebą' picia procentów, palenia czy ćpania.
                          • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:42
                            "Nikt nie rodzi się z 'potrzebą' picia procentów, palenia czy ćpania."

                            Polemizowalabym...
                          • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:38
                            araceli napisała:

                            > Można - i to już jest właśnie WYBÓR. Nikt nie rodzi się z 'potrzebą' picia proc
                            > entów, palenia czy ćpania.
                            >

                            Well, to jest taki troche odwieczny problem nature vs. nurture, czy w tym przypadku self-nurture. Prac na temat tzw. addictive personality powstalo multum i wciaz trudno o jednoznaczna odpowiedz, jak zreszta w kwestii kazdego personality - Araceli, personality bylo Ci dane by default w momencie urodzenia, czy jest stale ksztaltowane, podlega ewolucji? Hmmm … Jesli wiec przyjmie sie zalozenie, ze przynajmniej jakies elements naszego personality przynosimy sobie rodzac sie, to skad pewnosc, ze owe elements nie zawieraja rowniez podatnosci na addictions … ergo niektorzy rodza się z 'potrzebą' picia procentów, palenia czy ćpania. Ale ja sie nie upieram. Jak to jest z individual personality to wciaz w duzej mierze spekulacje smile Life.
                          • nangaparbat3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 12.07.20, 10:59
                            To już pojechałaś. Procenty na przykład łagodzą/znoszą lęk. A z potrzebą nieodczuwania przykrych doznać (właśnie lęku) jak najbardziej się rodzimy.
          • memphis90 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:10
            >Jej chyba chodzi o to, ze zaczynajac pic >alkohol masz swiadomosc, ze to moze >uzaleznic
            A idąc do biedry po pieczywo masz świadomość, że możesz tam złapać koronawirusa. Ale idziesz do tej biedry świadomie. Niektórzy w tew biedrze złapią koronę, inni nie, ale każdy kiedyś podjął decyzję, że idzie do biedry po bulki. Ergo - sama jesteś sobie winna, jeśli masz koronawirusa, więc nie jest to żadna choroba.
            • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:50
              memphis90 napisała:
              > >Jej chyba chodzi o to, ze zaczynajac pic >alkohol masz swiadomosc, ze
              > to moze >uzaleznic
              > A idąc do biedry po pieczywo masz świadomość, że możesz tam złapać koronawirusa

              Bo przecież alkoholizm można 'złapać' jak ktoś na ciebie kichnie!

              Po raz kolejny przecieram oczy ze zrumienia, że takie bzdury wypisuje osoba, która rzekomo jest lekarzem...


              PS. Jeść trzeba - żłopać piwska już nie. Prote?
              • astrologia333 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:08
                "Po raz kolejny przecieram oczy ze zrumienia, że takie bzdury wypisuje osoba, która rzekomo jest lekarzem..."

                Serio? Nigdy nie zostało to potwierdzone, a przecież nie ma się czego wstydzić.
        • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:41
          Tyle ze zeby sie uzaleznic to trzeba pic regularnie I raczej dosc duzo ale istotne sa tez przyczyny tego picie.
          • zosia_1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:16
            "tyle ze żeby się uzależnić to trzeba pic regularnie I raczej dość dużo' niekoniecznie duzó wystarczy regularnie
            • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:23
              zosia_1 napisała:

              > "tyle ze żeby się uzależnić to trzeba pic regularnie I raczej dość dużo' niekon
              > iecznie duzó wystarczy regularnie


              Mysle ze jednak na tyle duzo zeby sie upic. Jesli ktos pije kieliszek wina do obiadu regularnie to sie nie upija, a to chyba o ten specyficzny stan wlasnie chodzi.
              • 35wcieniu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 18:57
                Bzdura do potęgi. Jest cała masa alkoholików nieupijających się. Cała masa również kobiet, które sączą winko do obiadu albo drinka wieczorem, aż nagle orientują się że nie mogą bez tego żyć, upijanie się w ogóle nie jest konieczne do alkoholizmu.
        • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:51
          nangaparbat3 napisała:
          > Dziwne - uważasz, że alkoholizm jest zawiniony? Znasz kogoś, kto pije z mocnym
          > postanowieniem, że się uzależni?

          Jak ktoś zapier..la 150km/h przez miasto to też nie z "mocnym postanowieniem, że kogoś zabije". A jednak dorośli ludzie potrafią połączyć kropki.
          • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:49
            Dokładnie ten sam przykład chciałam podać.
            • memphis90 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:13
              Czyli co, postulujesz powstrzymanie się od WSZYSYKICH czynności, które mogą skutkować uzależnieniem? Tak na wszelki wypadek...?

              A zakupy robisz...?

              A seks uprawiasz...?

              Czyli świadomie ryzykujesz?
              • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:47
                "Tak na wszelki wypadek...?

                A zakupy robisz...?

                A seks uprawiasz...?“

                Twierdzisz, ze uzaleznienie od wlasnych neuroprzekaznikow jest rownie prawdopodobne, co od substancji obcych typu alko/heroina?
              • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:51
                memphis90 napisała:
                > Czyli co, postulujesz powstrzymanie się od WSZYSYKICH czynności, które mogą sku
                > tkować uzależnieniem? Tak na wszelki wypadek...?

                Można się nie powstrzymywać ale potem nie pitolić, że się 'zachorowało'.
                • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:20
                  Co Ty wygadujesz?
                  Masz w rodzinie alkoholika? Bo brzmisz bardzo radykalnie, jak ktoś, kto żył z kimś uzależnionym, albo zerwał z uzależnieniem.
                  • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:42
                    pade napisała:
                    > Masz w rodzinie alkoholika?

                    Nie. Natomiast jako osoba niepijąca widzę zdecydowanie lekkie podejście ludzi do alkoholu i brzydzi mnie zwalanie odpowiedzialności za własne czyny na 'ojej to choroba'. Poszedłem do biedronki, ktoś na mnie kichnął i zaraziłem się straszną chorobą alkoholizmem!
                    • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:50
                      Nie rozumiesz, czym jest uzależnienie.
                      No bywa.
                      • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:15
                        sumire napisała:
                        > Nie rozumiesz, czym jest uzależnienie.

                        Nie odnoszę się do tego czym jest ale do tego jak go się nabywa. Nie rozumiesz. No bywa.
                        • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:19
                          Tak tak, wiem, można nie pić i pogardzać alkoholem.
                          Ale większość ludzi jednak go spożywa. Bo go lubią. I tylko część z nich się uzależnia. Tak, wiem, nie uzależniliby się, gdyby pogardzali alkoholem.
                          • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:25
                            sumire napisała:
                            > Tak tak, wiem, można nie pić i pogardzać alkoholem.

                            Następna formowa histeryczka big_grin

                            > Ale większość ludzi jednak go spożywa. Bo go lubią.

                            Więc sami sobie winni. CBDU
                            • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:44
                              Araceli i jej poczucie moralnej wyższości big_grin
                              • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 13:07
                                sumire napisała:
                                > Araceli i jej poczucie moralnej wyższości big_grin


                                Co ma z tym wspólnego moralność? Odpływasz...
                            • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 14:22
                              araceli napisała:


                              > > Ale większość ludzi jednak go spożywa. Bo go lubią.
                              >
                              > Więc sami sobie winni. CBDU
                              >
                              >
                              >
                              Serio?
                              zdrowie.radiozet.pl/Psychologia/Nalogi/Czy-alkoholizm-mamy-w-genach
                              A mogłabyś mi wytłumaczyć, jak człowiek głodny ma się powstrzymać od jedzenia, albo cierpiący ból fizyczny od leków?
                              Moim zdaniem między używaniem a nadużywaniem jest cienka granica, którą łatwo przekroczyć będąc w gorszej kondycji psychicznej. W jedną stronę łatwo, w drugą dużo trudniej.
                              • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:02
                                pade napisała:
                                > Serio?

                                Czytasz czasem co linkujesz czy liczysz, że rozmówca się nabierze na clikbajtowy tytuł?

                                > A mogłabyś mi wytłumaczyć, jak człowiek głodny ma się powstrzymać od jedzenia,

                                Tak tak - chęć procentów do jak pragnienie. Bicz pliz...
                                • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:06
                                  To nie musi być tylko chęć procentów.
                                  Ktoś zwyczajnie może lubić smak piwa. Albo wina. Zdaję sobie sprawę, że dla osoby całkowicie niepijącej to może być niesłychanie dziwne, ale tak jest.
                                  • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:19
                                    sumire napisała:
                                    > Ktoś zwyczajnie może lubić smak piwa. Albo wina.

                                    Ojej - czekolada też jest pyszna ale jakoś nie wpieprzam 3 tabliczek dziennie usprawiedliwiając to 'złapaniem otyłości'.
                                    • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:49
                                      araceli napisała:

                                      > Ojej - czekolada też jest pyszna ale jakoś nie wpieprzam 3 tabliczek dziennie u
                                      > sprawiedliwiając to 'złapaniem otyłości'.

                                      I większość spożywających alkohol też nie pije 2 butelek wina dziennie. Natomiast są tacy, dla których staje się to przymusem, nad którym przeważnie nie potrafią zapanować sami. Podobnie jak ludzie uzależnieni od seksu, zakupów czy leków.
                                      • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:51
                                        sumire napisała:
                                        > Natomiast są tacy, dla których staje się to przymusem,
                                        > nad którym przeważnie nie potrafią zapanować sami.

                                        'Staje się' w konsekwencji ich własnych czynów. Nikt ich alkoholizmem nie zaraził. O tym jest ta odnoga wątku.
                                        • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:01
                                          Nie, ta odnoga wątku wcale nie jest o tym, to tylko ty tak twierdzisz, przy okazji jaskrawie pokazując, że kompletnie nie rozumiesz mechanizmu uzależnień. Memphis podała ci przykład, żeby pokazać, że ludzie celowo robią rzeczy, które mogą być dla nich niebezpieczne. A czasami te rzeczy nawet nie wydają się niebezpieczne, a jednak dla niektórych stają się koszmarem.
                                          • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:10
                                            sumire napisała:

                                            > Nie, ta odnoga wątku wcale nie jest o tym, to tylko ty tak twierdzisz,

                                            Pierwszy post tej odnogi:
                                            Ophelia78:
                                            "Nie rozumiem koncepcji alkoholizmu jako choroby. Tak wiem co WHO na to. Ale dla mnie choroba to cos niezawinionego lub ew konsekwencja stylu zycia dlugofalowo.

                                            Choroba to ospa, grypa czy depresja. Chlanie to hobby.
                                            "

                                            > nie rozumiesz mechanizmu uzależnień

                                            Nie - to ty nie odróżniasz rozumienia od usprawiedliwiania. Ja rozumiem JAK ludzie się uzależniają i doskonale rozumiem, że nie zarażają się alkoholizmem bo ktoś na nich kichnał w Biedrze.

                                            >celowo robią rzeczy, które mog
                                            > ą być dla nich niebezpieczne

                                            Właśnie o tym piszę. Robią. SAMI robią. Da się ogarnąć - alleluja!
                                            • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:15
                                              araceli napisała:

                                              > Właśnie o tym piszę. Robią. SAMI robią. Da się ogarnąć - alleluja!

                                              Wszystko da się ogarnąć. A jak ma się depresję, to wystarczy przestać być smutnym.
                                              I skąd to na świecie bierze się tylu ludzi uzależnionych od różnych substancji i czynności, jeśli wystarczy po prostu nie spożywać tych substancji i nie wykonywać tych czynności? smile Takie to proste! Terapeuci uzależnień od dziś nie są potrzebni.
                                              • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:13
                                                sumire napisała:
                                                > Wszystko da się ogarnąć. A jak ma się depresję, to wystarczy przestać
                                                > być smutnym.

                                                Twierdzisz, że ktoś świadomie wykonuje czynności, które mogą skutkować depresją???

                                                > I skąd to na świecie bierze się tylu ludzi uzależnionych od różnych substancji
                                                > i czynności, jeśli wystarczy po prostu nie spożywać tych substancji i nie wykon
                                                > ywać tych czynności? smile Takie to proste! Terapeuci uzależnień od dziś nie są po
                                                > trzebni.

                                                Sugerujesz, że osoba, która nie pije może się uzależnić? Kichnie na nią alkoholik w Biedrze i bum? Oł łał! big_grin
                                                • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:25
                                                  araceli napisała:

                                                  > Sugerujesz, że osoba, która nie pije może się uzależnić?

                                                  Sugeruję, że teksty "po co ludzie piją, wystarczy żeby nie pili" są bez sensu. Rzeczy, od których można się uzależnić, jest na świecie cała masa. I w związku z tym mamy nie uprawiać seksu? Nie brać tabletek przeciwbólowych, kiedy nas boli? Nie pracować? Każda z tych rzeczy może stać się nałogiem. Mamy się powstrzymywać od wszystkiego, co może nas uzależnić? No to bardzo niewiele zostaje...

                                                  > Kichnie na nią alkoholik w Biedrze i bum? Oł łał! big_grin

                                                  Są pewne poziomy absurdu, na które staram się nie wchodzić.
                                                  • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:48
                                                    sumire napisała:
                                                    > Sugeruję, że teksty "po co ludzie piją, wystarczy żeby nie pili" są bez sensu.

                                                    Nikt nie pytał 'po co ludzie piją' wszysfcy dobrze wiemy. I tak - żeby się nie uzależnić od alkoholu wystarczy nie pić. Żeby nie uzależnić się od narkotyków wystarczy nie ćpać. I tak dalej.

                                                    Ale ty rozumiem z frakcji "jest ryzyko jest zabawa"? Macie prawo ale nie jęczcie o "złapaniu alkoholizmu".


                                                    > > Kichnie na nią alkoholik w Biedrze i bum? Oł łał! big_grin
                                                    >
                                                    > Są pewne poziomy absurdu, na które staram się nie wchodzić.

                                                    No to napisz to Memphis, która użyła porównania alkoholizmu do złapania korony w Biedrze "na własne życzenie". Tak - to co wypisujecie to absurd totalny.
                                                  • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:59
                                                    araceli napisała:

                                                    > Nikt nie pytał 'po co ludzie piją' wszysfcy dobrze wiemy. I tak - żeby się nie
                                                    > uzależnić od alkoholu wystarczy nie pić. Żeby nie uzależnić się od narkotyków w
                                                    > ystarczy nie ćpać. I tak dalej.

                                                    Żeby nie zostać pracoholikiem, wystarczy nie chodzić do pracy. Żeby nie zostać lekomanem, wystarczy nie brać leków. I tak dalej.

                                                    > Ale ty rozumiem z frakcji "jest ryzyko jest zabawa"? Macie prawo ale nie jęczci
                                                    > e o "złapaniu alkoholizmu".

                                                    Topsz.
                                                  • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 18:01
                                                    sumire napisała:
                                                    > Sugeruję, że teksty "po co ludzie piją,

                                                    Swoją drogą z tą dyskusją pięknie koresponduje wątek obok o 16-latce z 1,8 promila alkoholu we krwi. Stado jematek piszące, że to NORMALNE...

                                                    Kultura chlania ma się w PL bardzo dobrze. Ręka rączkę myje.
                                                  • mikamyka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 18:08
                                                    Raczej że zawodzenie 16latki na komisariat po to żeby sprawdzać promile jest nienormalne.
                                                    I nie ma to nic wspólnego z tym co nazywasz kultura picia
                                                    Skoro martwiła się o zdrowie to na pogotowie mogła zawieść a nie na komisariat nastolatkę która pierwszy raz w życiu się napila. Inna sprawa że to troll wątek bo nie wierzę że jakaś matka wiezie na komisariat córkę po to tylko żeby jej udowodnić promile, bo dopiero wtedy będzie miała podstawy do rozmowy o alkoholu.
                                                    To raczej przykład słabości wychowawczej
                                • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:23
                                  araceli napisała:
                                  Bicz pliz...
                                  >
                                  >
                                  Bicz pliz, google masz, czy Ci zablokowano? Poszukaj sobie danych, są, uwierz mi.
                                  Ja nie odnoszę się w tym wątku, ani w tej gałęzi wyłącznie do alkoholizmu. Odnoszę się do Twojej śmiesznej odpowiedzi na post Memphis:
                                  "Czyli co, postulujesz powstrzymanie się od WSZYSYKICH czynności, które mogą skutkować uzależnieniem? Tak na wszelki wypadek...?

                                  A zakupy robisz...?

                                  A seks uprawiasz...?

                                  Czyli świadomie ryzykujesz?"

                                  Araceli: "Można się nie powstrzymywać ale potem nie pitolić, że się 'zachorowało".
                                  • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:41
                                    pade napisała:
                                    > Bicz pliz, google masz, czy Ci zablokowano?

                                    Wystarczy przeczytać to co zaklinowałaś ale nie sam tytuł, który jest zwykłym kłamstwem.

                                    > Araceli: "Można się nie powstrzymywać ale potem nie pitolić, że się 'zachorował
                                    > o".

                                    No i czego z tego zdania nie rozumiesz? Jak podejmujesz RYZYKO to bum! Czasem realizuje się czarny scenariusz. Proste?
                                    • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 21:22
                                      Właśnie o to chodzi, że to nie jest proste.
      • ortolann Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:31
        To inaczej: uzależnienie to choroba. Czy to od alko, czy od prochów czy od grania w Piotrusia.
        I nie ma znaczenia, że początki były niewinne i nie wróżyły wdepnięcia w bagno. Że styl życia doprowadził kogoś do choroby to inna sprawa.
        To jak z, np. cukrzycą wynikającą z otyłości albo z chorobami stawów, albo niewydolnością serca. Choroba jest - temu nie zaprzeczymy. A że wynikła stąd, że ktoś lubi wpieprzać tonami krówki opatowskie, no to już inna sprawa.
        • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:22
          A skąd pewność, że ludzie otyli wpieprzają tonami krówki bo lubią? A nie np. dlatego, że głód emocjonalny czy głód jedzenia to praktycznie to samo?
          I czy wiesz, że są ludzie uzależnieni od sportu i Ci również swoim trybem życia narażają się na choroby? Ale to jest "ładniejsze" uzależnienie, prawda?
          Kurczę, jak Wam łatwo oceniać innych ludzi...
          • ichi51e Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 19:02
            Otoz to. Najpierw stworzylismy spoleczenstwo ktore szybciej zaakceptuje pijaka i przemocowca niz „pipe” a potem otwieramy szeroko oczy jak to - to mezczyzni tez maja uczucia???!
          • larrisa Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:43
            pade napisała:

            > A skąd pewność, że ludzie otyli wpieprzają tonami krówki bo lubią? A nie np. dl
            > atego, że głód emocjonalny czy głód jedzenia to praktycznie to samo?
            > I czy wiesz, że są ludzie uzależnieni od sportu i Ci również swoim trybem życia
            > narażają się na choroby? Ale to jest "ładniejsze" uzależnienie, prawda?
            >
            Zdecydowanie rzadsze, bo wymaga więcej wysiłku niż jedzenie.
            • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:48
              To nie ma znaczenia czy rzadsze czy częstsze. Jedno i drugie to uzależnienie.
              • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:53
                pade napisała:

                > To nie ma znaczenia czy rzadsze czy częstsze. Jedno i drugie to uzależnienie.

                Ma znaczenie dla spoleczenstwa, chodzi o koszty i estetyke, jak sama pisalas...
                • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:23
                  Ja tu nie piszę o kosztach tylko o ocenach.
            • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:52
              "Zdecydowanie rzadsze, bo wymaga więcej wysiłku niż jedzenie."

              Ciekawe jak wygladaja proporcje osob uzaleznionych od alkoholu, jedzenia/gier/internetu a tych uzaleznionych od sportu/adrenaliny🤔 Poza tym ile kosztuje leczenie otylych a sportowcow. Bo adrenalinjunkie raczej nie zdaza sie rozchorowac🙈
              • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:26
                O tym, że często jeden nałóg zamienia się w inny nie słyszałaś?
                A to, że ludzie rzadko przyznają się do niewidocznych dla postronnych nałogów, wskutek czego statystyki mogą być niewiarygodne, a nie przyznają się, bo nie potrzebują społecznej pogardy, nie przyszło Ci do głowy?
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:52
                  "A to, że ludzie rzadko przyznają się do niewidocznych dla postronnych nałogów"

                  Zawsze uwazalam, ze badania, ktore opieraja sie na akietowaniu sa o kant dudy rozbic. A wiec moze porownajmy jedynie koszty leczenia osob otylych, ktore wcale nie musza deklarowac uzaleznienia oraz koszty leczenia urazow podczas uprawiania sportow, bez wnikania, czy to uzaleznienie, czy nie. 🤔
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:54
                  "O tym, że często jeden nałóg zamienia się w inny nie słyszałaś?"

                  Slyszalam, ze gruby zaczyna pic i siedziec w internecie, rzadziej chudnie i zaczyna nalogowo uprawiac sport. Ale nie mam zadnych statystyk na potwierdzenie obserwacji...
                  • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:49
                    Dodajcie workaholism - addiction przez wielu uwazane za "spolecznie beneficial" uncertain A ja sama znam prawie tuzin ludzi, ktorzy workaholism przyplacili mental breakdown, dlugim leczeniem, czesc znich rozpadem rodzin etc. I dla zadnej z tych osob nie jest to sprawa zamknieta raz na zawsze - co jakis czas powraca. Choc, oczywiscie, gdy pracuja jak "pstrowscy", ich employers sa uber happy, bo wyrabiaja ponad-normy bez mrugniecia okiem i proszenia o extra $$$ suspicious Tylko w jakims momencie nawet oni nie daja juz rady wiecej … Wtedy zaczynaja sie "koszty spoleczne". Life.
      • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:51
        Dla mnie uznanie alkoholizmu czy otyłości za choroby to przejaw tzw. medykalizacji życia społecznego. Coś o czym pisał Foucault w Narodzinach kliniki. Społeczeństwo nie chce akceptować tych zjawisk, więc uznanie ich za chorobę jest narzędziem kontroli, ograniczenia wolności. Alkoholika można na wniosek rodziny skierować na przymusowe leczenie. Gdyby alkoholizm nie był chorobą, to nie możnaby zmuszać do leczenia. Pomijając kwestie skuteczności leczenia lub jej braku, to gdyby alkoholizmu nie było na liście chorób to NFZ nie mógłby finansować odwyku czy terapii. I podobnie z otyłością, gdyby nie była chorobą tylko odmiennością wyglądu, to sądy nie mogłyby ingerować we władzę rodzicielską ludzi, którzy doprowadzają swoje dzieci do otyłości.
        • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:07
          Alkoholika można na wniosek rodziny skierować na przymusowe leczenie.

          Powaznie? W Polsce tak jest?

          Gdyby alkoholizm nie był chorobą, to nie możnaby zmuszać do leczenia.

          A mozna dorosla osobe zmusic do leczenia jakiejkolwiek choroby?
          • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:33
            ritual2019 napisał(a):

            > Alkoholika można na wniosek rodziny skierować na przymusowe leczenie.
            >
            > Powaznie? W Polsce tak jest?

            Teoretycznie tak. W każdej gminie istnieje komisja rozwiązywania problemów alkoholowych. Osoby, które w związku z nadużywaniem alkoholu powodują rozkład życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchylają się od obowiązku zaspokajania potrzeb rodziny albo systematycznie zakłócają spokój lub porządek publiczny, kieruje się na badanie przez biegłego w celu wydania opinii w przedmiocie uzależnienia od alkoholu i wskazania rodzaju zakładu leczniczego (art. 24 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi). Takie osoby, po stwierdzeniu ich uzależnienia, sąd może zobowiązać do poddania się leczeniu odwykowemu. Ustanawiany jest też kurator sądowy, który nadzoruje poddanie się leczeniu.


            > Gdyby alkoholizm nie był chorobą, to nie możnaby zmuszać do leczenia.
            >
            > A mozna dorosla osobe zmusic do leczenia jakiejkolwiek choroby?

            Można zmusić do leczenia na podstawie ustawy o ochronie zdrowia psychicznego (art. 31), ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (art. 26) i ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

            Nie będę się wypowiadać na temat skuteczności leczenia, które nie jest dobrowolne.
            • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:36
              Wow.
              A co do innych chorob to tez mozna zmusic do leczenia?
              Dziwi mnie ze prawo dopuszcza zmuszanie do odwyku.
              • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:54
                Przyznaję. Ciekawe jest pochodzenie takich rozwiązań prawnych.
                W świecie ematki, jak mąż wpada w alkoholizm, to wystawia mu się walizki za drzwi, ale w świecie, w którym powstawało to prawo, trwałość małżeństwa była nadrzędną wartością, więc przymuszenie uzależnionego męża do leczenia było wyrazem troski państwa o dobro rodziny.

                A czy można zmusić osoby dorosłe do leczenia innych chorób? Sądownie nie, ale faktycznie, bywa, że leczy się ludzi, którzy wcale tego nie chcą. Uciążliwe, niechciane leczenie na całym świecie podawane jest jako argument na rzecz eutanazji.

                Ale w sumie to nie o tym był ten wątek. Pisząc o medykalizacji życia, chciałam tylko zmienić perspektywę z jednostkowej (gdzie oburza nas zdejmowanie z alkoholika odpowiedzialności za jego uzależnienie poprzez nazwanie go chorobą) na bardziej systemową/społeczną (gdzie zakwalifikowanie pewnych stanów/zachowań jako chorób staje się narzędziem kontroli państwa nad jednostką).
                • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:56
                  abecadlowa1 napisała:

                  > Przyznaję. Ciekawe jest pochodzenie takich rozwiązań prawnych.
                  > W świecie ematki, jak mąż wpada w alkoholizm, to wystawia mu się walizki za drz
                  > wi, ale w świecie, w którym powstawało to prawo, trwałość małżeństwa była nadrz
                  > ędną wartością, więc przymuszenie uzależnionego męża do leczenia było wyrazem t
                  > roski państwa o dobro rodziny.
                  >

                  Tak, to pewnie kwestia takiego podejscia.
              • demodee Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:31
                > A co do innych chorob to tez mozna zmusic do leczenia?

                Owszem, np.choroby zakaźne. Prądkujących gruźlików zamyka się, nawet siłą, w szpitalu i leczy.
                • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:07
                  demodee napisała:

                  > > A co do innych chorob to tez mozna zmusic do leczenia?
                  >
                  > Owszem, np.choroby zakaźne. Prądkujących gruźlików zamyka się, nawet siłą, w sz
                  > pitalu i leczy.

                  Wow
              • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:11
                ritual2019 napisał(a):

                > Dziwi mnie ze prawo dopuszcza zmuszanie do odwyku.

                O prawie sie nie wypowiem, bo nie wiem jak dziala w tej sprawie. Niemniej znam co najmniej kilka instytucji, ktore (z pelnym wsparciem local unions!) potrafia legalnie (!) postawic przed pracownikiem ultimatum, ze albo podda sie kuracji odwykowej (na koszt pracodawcy i reszty podatnikow), albo zostanie zwolniony. Wiele z tych firm wspolpracuje z okreslonymi rehab centres, wielokrotnie to dziala tak, ze ktos pracujacy (i pijacy czy narkotyzujacy sie, czy obsessive gambler …) w miejscu XYZ jest wysylany na drugi koniec kraju do miejsca QRS na te 5-6 tygodni odwyku i po powrocie otrzymuje wciaz pelne wsparcie ale tez jest w jakims sensie "na oku", no bo zainwestowano w niego, dano mu szanse wiec …
                Jak to sie ma do praw jednostki do np. spicia sie na smierc to mozna dyskutowac, ale wszystko odbywa sie jak najbardziej zgodnie z prawem i dla wielu ludzi jest autentyczna, trwala pomoca w osiagnieciu i utrzymaniu sobriety. Serwus.
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:28
                  "te 5-6 tygodni odwyku i po powrocie otrzymuje wciaz pelne wsparcie ale tez jest w jakims sensie "na oku", no bo zainwestowano w niego, dano mu szanse wiec …
                  Jak to sie ma do praw jednostki do np. spicia sie na smierc to mozna dyskutowac"

                  Nad czym tu dyskutowac, spoleczenstwo placi, uczy, leczy i broni, wiec spoleczenstwo wymaga zwrotu inwestycji. 🙄
                  • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:49
                    1matka-polka napisała:

                    > spoleczenstwo placi, uczy, leczy i broni, wiec spolecze
                    > nstwo wymaga zwrotu inwestycji. 🙄
                    >

                    Pewnie masz racje choc who knows … na ile powinnismy miec prawo do "spicia sie na smierc" regardless …
                    A co w takim razie myslisz o prawie do samobojstwa? O tym, ze ogolnie (most societies) poczuwamy sie do "ratowania" ludzi przed takim krokiem lacznie z zamykaniem chetnych na odejscie z tego swiata w mental clinics etc. Placimy (taxpayers), wiec mamy prawo domagac sie kontynuowania zycia? Hmmmm …
                    • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:05
                      "A co w takim razie myslisz o prawie do samobojstwa? O tym, ze ogolnie (most societies) poczuwamy sie do "ratowania" ludzi przed takim krokiem lacznie z zamykaniem chetnych na odejscie z tego swiata w mental clinics etc"

                      A co mam myslec? Jak zrobisz to szybko i skutecznie, to nikt cie nie zdarzy zlapac.

                      "Placimy (taxpayers), wiec mamy prawo domagac sie kontynuowania zycia? Hmmmm …“

                      Na to wyglada. A jak jest epidemia, to nie mozesz wychodzic z domu, bo mandat 6000 zl a jak dalej bedziesz fikac, to wiezienie. Dla wspolnego dobra, tak to dziala.
                    • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:06
                      bi_scotti napisała:

                      > Placimy (taxpayers), wiec mamy prawo domagac sie kontynuowania zycia? Hmmmm …


                      Ostatecznie te wszystkie "przymusy" okazują się jednak propozycjami, z których alkoholik może skorzystać lub nie. Przymusowe leczenie nie będzie skuteczne, jeżeli alkoholik nie będzie współdziałał z terapeutami. Może też nie stawić się na leczenie, a wtedy straci pracę, rodzinę, w konsekwencji często również dach nad głową. I gdy jest na dnie, nadal oferuje mu się pomoc, z której może korzystać lub nie. Państwo gwarantuje miejsce w noclegowni, bezpłatne posiłki z pomocy społecznej i nadal bezpłatne leczenie na NFZ (do ubezpieczenia zgłasza PUP lub OPS), organizacje pozarządowe oferują "reintegrację społeczną i zawodową". W mojej ocenie ten przymus nie ogranicza aż tak bardzo wolności alkoholika. Da się go obejść.
                      • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:11
                        Większą trudność, niż alkoholik dążący do wolnej autodestrukcji, ma chyba jednak współuzależniona rodzina, która heroicznym wysiłkiem nie pozwala mu utonąć w nałogu i poświęca własne życie na ratowanie kogoś, kto tego nie chce.
                        • pade Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:31
                          Jak współuzależniona, to jednak pozwala.
                • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:06
                  bi_scotti napisała:

                  > ritual2019 napisał(a):
                  >
                  > > Dziwi mnie ze prawo dopuszcza zmuszanie do odwyku.
                  >
                  > O prawie sie nie wypowiem, bo nie wiem jak dziala w tej sprawie. Niemniej znam
                  > co najmniej kilka instytucji, ktore (z pelnym wsparciem local unions!) potrafia
                  > legalnie (!) postawic przed pracownikiem ultimatum, ze albo podda sie kuracji
                  > odwykowej (na koszt pracodawcy i reszty podatnikow), albo zostanie zwolniony.

                  Ale to zupelnie inna sytuacja i nadal czlowiek ma wybor, nie ma obowiazku pracowc
        • memphis90 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:21

          >podobnie z otyłością, gdyby nie była >chorobą tylko odmiennością wyglądu, to >sądy nie mogłyby ingerować we władzę >rodzicielską ludzi, którzy doprowadzają >swoje dzieci do otyłości.
          Czyli nie przyjmujesz do wiadomości, że np zapasienie 4 latka do 50kg wagi oznacza zrujnowanie jego zdrowia? Dla Ciebie to takie "oj tam, oj tam"? I że dziecko nie jest zabaweczką rodziców, z którą mogą robić co chcą, tylko są zobowiązani do dbałości o jego zdrowie i dobro?
          • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:30
            memphis90 napisała:

            > Czyli nie przyjmujesz do wiadomości, że np zapasienie 4 latka do 50kg wagi ozna
            > cza zrujnowanie jego zdrowia? Dla Ciebie to takie "oj tam, oj tam"? I że dzieck
            > o nie jest zabaweczką rodziców, z którą mogą robić co chcą, tylko są zobowiązan
            > i do dbałości o jego zdrowie i dobro?
            >

            Eeee??? Ja własnie napisałam coś zupełnie odwrotnego niż mi próbujesz imputować.
            Właśnie uznanie otyłości za chorobę pozwala zastosować środki prawne, które ograniczą wolność rodziców do działania na szkodę dziecka. Bo gdyby otyłość nie była chorobą, a tylko defektem wyglądu to na jakiej podstawie władza mogłaby ingerować w rodzinę? Zauważ, że wpisałam się w wątek, w którym forumki dyskutują, czy alkoholizm i otyłość są chorobą czy nie. A zajmuję w nim stanowisko, że uznanie tych zjawisk za chorobowe ma znaczenie systemowe. A to ma skutki m.in. takie, że władza zyskuje narzędzie do ograniczenia samowoli rodziców w upasieniu 4-latka do 50 kg.

            • danaide Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:37
              To ja też czegoś nie rozumiem. Nie rozumiem jak władza może zyskiwać narzędzia do kontroli rodziców pasących dziecko jednocześnie sprzedając, jak rozumiem, szkodliwe substancje w sekcji jedzenie, bez ograniczeń wiekowych i bez stosownych ostrzeżeń na opakowaniach. Chociażby. Oraz bez otaksowania tych substancji specjalnymi podatkami, z których dochód idzie nie likwidowanie skutków nadużywania tychże substancji. (Choć zakładam, że może przy moim stopniu odklejenia jest coś o czym nie wiem.)
        • memphis90 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:25
          >Dla mnie uznanie alkoholizmu czy otyłości >za choroby to przejaw tzw. medykalizacji >życia społecznego
          Bycie wioskowym głupkiem (niedobór jodu, niedoczynność tarczycy) albo wariatem lub błaznem (do wyboru: autym, depresja, chad i wiele innych) tudzież cyrkowym dziwadłem (bliźnięta syjamskie, hermafrodytyzm, zespół Ambras i in) to też kwestia społeczna, a wcale nie medyczna czyz nie...?
          • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:00
            memphis90 napisała:

            > >Dla mnie uznanie alkoholizmu czy otyłości >za choroby to przejaw tzw.
            > medykalizacji >życia społecznego
            > Bycie wioskowym głupkiem (niedobór jodu, niedoczynność tarczycy) albo wariatem
            > lub błaznem (do wyboru: autym, depresja, chad i wiele innych) tudzież cyrkowym
            > dziwadłem (bliźnięta syjamskie, hermafrodytyzm, zespół Ambras i in) to też kwes
            > tia społeczna, a wcale nie medyczna czyz nie...?
            >

            Tak przecież było przed powstaniem współczesnej medycyny. Wskazane przez Ciebie choroby i zaburzenia nie były znane, w związku z tym ludzie, którzy na nie cierpieli stawali się dziwadłami w rozmaitych freak shows. Dopiero rozwój medycyny sprawił, że "odmieńcy" zaczęli być traktowani jak ludzie, a ich schorzenia poddawane leczeniu. I nadal, kolejne zjawiska są włączane w sferę zainteresowania medycyny. Ktoś kto wcześniej był pijakiem (czyli popełniał grzech pijaństwa) dziś choruje na alkoholizm, a jednocześnie medycyna oferuje mu metody leczenia, z których może korzystać. Wcześniej uzależnienie od alkoholu było problemem tylko społecznym, dziś jest również medycznym, bo medycyna ma odpowiednie narzędzia żeby tym problemem się zajmować. Nie wiem dlaczego Cie to tak bulwersuje.
      • rosapulchra-0 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 13:02
        Przecież sama sobie odpowiedziałaś: "Ale dla mnie choroba to cos niezawinionego lub ew konsekwencja stylu zycia dlugofalowo."
      • asfiksja Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:20
        >Chlanie to hobby.
        Tak. Pijaństwo (i obżeranie się) to hobby, pełna zgoda. Ale alkoholizm i otyłość to poważne choroby o ogromnych konsekwencjach nie tylko dla danej osoby, ale także dla rodziny i społeczeństwa. Nawet jak delikwent już jest trwale trzeźwy lub trwale zbije masę ciała to nadal i do końca życia cierpi na alkoholizm/otyłość.
    • kosmos_pierzasty_x Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:03
      Reakcje ludzi - niezmiennie. Zawsze zakładam, że są lepsi, mądrzejsi, bardziej lojalni, bardziej empatyczna, bardziej nowocześni niż potem się okazuje. Ednak po kilku latach PiSu i przez reakcje w pandemii, zaczynam się skłaniać do tego, żeby jednak a priori przypisywać ludziom en masse inne cechy niż wczasniej. Najwyżej sporadycznie będę miło zaskoczona... Lepsze to niż ciągle rozczarowania 😎

      Przedmiotów ścisłych też nie ogarniam na poziomie wyższym niż szkła podstawowa, ale w sumie mam to w nosie.
      • lily_evans11 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:50
        Ja zawsze zakładam, że są gorsi, głupsi, bardziej wredni i nietolerancyjni niż norma przewiduje. No i powiem, że bywam miło zaskoczona big_grin.
        • kosmos_pierzasty_x Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:19
          No więc właśnie 🙄
      • bo_jestem_jedna Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:45
        Mysle, ze wiekszosc ludzi zaklada u innych glupote najczesciej, co widac po odpowiedziach na forum. Zawsze ktos sie przyczepi, jakby myslal, ze ty tego nie wzielas pod uwage, nie rozpatrzylas, nie zauwazylac.... ale ona to tak, a zatem wie wiecej.
    • asfiksja Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:18
      Pierwsza rzecz, jaka mi przychodzi do głowy - całkowicie bez zastanawiania się to nie rozumiem mentalności antyszczepionkowców
      OK, dopóki nie zdemaskowano Wakefielda - nawet rozumiałam. U ludzi bardzo prostych, niepiśmiennych - ewentualnie rozumiałabym. Ale w naszych obecnych realiach - ani w ząb. No po prostu nie pojmuję, jak można DOPUSZCZAĆ u swojego dziecka polio itd. Jest to coś, co nie mnie przerasta mentalnie, jak można być tak głupim.
      • dr.amy.farrah.fowler Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:34
        No nie? Po "rewelacjach" Wakefielda a przed jego zdemaskowaniem - rozumiem, mogli przypuszczać, że coś jest na rzeczy. Ale jak wyszły wszystkie kanty i oszustwa, a rzekome rewelacje sprawdzono, bo pół branży rzuciło się to weryfikować - to już nijak.

        Tak samo nie rozumiem, jak w roku 2020 można jeszcze wierzyć w homeopatię. Ktoś wyjaśni?
    • demodee Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:21
      > gdyby ludzie pojęli koncepcję "to nie moja sprawa".

      Koncepcja "to nie moja sprawa" nie jest pojęciem obiektywnym.

      Przykład:

      Sąsiedzi spod szóstki często i głośno się kłócą, ale w godzinach 16-18.00 czyli nie zakłócają ciszy domowej. Sąsiad strasznymi epitetami obrzuca żonę, ona w odpowiedzi rzuca talerzami o ziemię. Ty pójdziesz do dzielnicowego, żeby zgłosić podejrzenie pomocy domowej, ktoś inny powie, że to nie jego sprawa, bo to są dorośli ludzie, żadne nie woła pomocy, i w taki dziwny sposób rozwiązują swoje problemy rodzinne, a wtrącanie się do ich spraw małżeńskich jest tak samo nietaktowne, jak pytanie o orientację seksualną.
      • azja001 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:36
        W takiej sytuacji jest jednak domniemanie istnienia przemocy więc reagować należy żeby sprawca nie czuł się bezkarnie. Nie moja sprawa to coś co piwinno dotyczyć wyglądu zewnętrznego, orientacji seksualnej, przekonań religijnych
        Dla mnie nie do pojęcia jest wybór kobiet co do aktywności zawodowej czyli brak takiej aktywności. Zajmowanie się tylko domem, gotowaniem, brak własnej gotówki.
        • kosmos_pierzasty_x Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:41
          azja001 napisała:


          > Dla mnie nie do pojęcia jest wybór kobiet co do aktywności zawodowej czyli brak
          > takiej aktywności. Zajmowanie się tylko domem, gotowaniem, brak własnej gotówk
          > i.
          No zaraz... Właśnie skomentowałaś negatywnie, nie wprost, ale jednak, wybór, który dotyczy wyłącznie zainteresowanej rodziny. To jak? Negatywne ocenianie zapatrywań religijnych czy orientacji seksualnej jest be, ale już cudzą decyzję o wyborze tzw. tradycyjnego modelu rodziny można komentować?
          • iwoniaw Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:56
            W punkt 😂 Nieładnie jest komentować, że Ziuta mieszka z Kazią, a Wiesia jest katoliczką latającą do kościoła trzy razy w tygodniu, ale że Krysia ogranicza się do prowadzenia domu, bo zarabia Marian, to już można krytykować 😂

            Właśnie na tym polega złudność przekonania, że coś nie jest "czyjąś sprawą" - otóż ludzie NIE wtrącają się tam, gdzie uważają, że nikomu się krzywda nie dzieje. Jeśli sąsiadka coś gada o smoczku czyjegoś dziecka czy jego orientacji, to wyłącznie dlatego, że ma silne przekonanie, iż bez jej cennej porady zatrzyma się świat, a/lub sprawy, w których zabiera głos jej jak najbardziej dotyczą.
          • azja001 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:34
            Nie oceniam, po prostu jest to dla mnie nie do pojęcia że dorosły człowiek w pełni oddaje swój los i byt w ręce kogoś innego. Nie nawracam, nie walczę z tym niby tradycyjnym modelem, niech sobie będzie jak ktoś lubi.
            Odpowiadam na pytanie co jest niby proste ale nie do pojęcia.
            Wiele sfer może być właśnie takich nie do pojęcia ale nie ograniczamy przez to wolności innym bo oczywistym jest że każdy człowiek ma równe prawa. Krzyki w sferze publicznej o tym że dana grupa to nie ludzie i zabranianie zawierania związków jednopłciowych to już ograniczanie innym wolności, nie pojmowanie tego jak to pan może z panem ale nie narzucanie innym tylko swojej wizji świata jest już całkiem powszechne i nikomu nie szkodzi
            • demodee Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:41
              > zabranianie zawierania związków jednopłciowych to już ograniczanie innym wolności,

              A czy nie jest ograniczaniem wolności zabranianie zawierania formalnych związków osobom żonatym/zamężnym? Przecież każdy człowiek (bez względu na stan cywilny) ma równe prawa, zabranianie wielożeństwa to jest właśnie narzucanie innym tylko swojej wizji świata!
              • azja001 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:54
                To może pójdźmy dalej, co tam... Zabranianie morderstw to narzucanie innym swojej wizji świata. Tylko jaki ma być cel idiotycznych kontrargumentów. W całej Europie ludzie zawierają małżeństwa jednopłciowe już od lat, wszyscy się w tym odnaleźli i nie schizują jak w Polsce
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:01
                  "Zabranianie morderstw to narzucanie innym swojej wizji świata."

                  Oczywiscie, a w kazdej spolecznosci pewne morderstwa sa dopuszczalne, inne nie. Morderstwa honorowe, w obronie wlasnej, w obronie majatku, terytorium, aborcja, to sa rodzaje morderstw, czy tez zabojstw dopuszczalnych. I od razu uprzedzam, ze jestem za prawem do aborcji, podobnie jak za prawem do obrony wlasnej, obrony majatku, itp... I nie musze sobie mydlic oczu, ze jest to czyms innym niz jest🙄
                • demodee Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:04
                  > W całej Europie ludzie zawierają małżeństwa jednopłciowe już od lat, wszyscy się w tym odnaleźli i nie schizują jak w Polsce

                  A w krajach muzułmańskich faceci zawierają małżeństwa z wieloma kobietami już od lat, wszyscy się w tym świetnie odnajdują i nie schizują jak w Polsce.
                  • azja001 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:23
                    Wielożeństwo miało zapewne swoje ekonomiczne uzasadnienie a ponieważ kraje muzułmańskie się nie adaptują do zmian cywilizacyjnych w kwestiach niestety praw człowieka to już ich duży problem. Wielożeństwo, obrzezanie, wydawanie za mąż dziewczynek nastoletnich. Tkwią w średniowieczu bo taki jest tradycyjny model życia rodzinnego. Stawianie obok Polski z jej tradycyjnym modelem i odmawianiem ludziom możliwości zawarcia związku małżeńskiego nie jest zaletą dla naszego kraju. Obawiam się wielożeństwo byłoby dla Polaków nie do udźwignięcia bo na dzisiaj sporo panów miga się od płacenia alimentów nawet na jedynaków
                    • demodee Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 21:29
                      > Stawianie obok Polski z jej tradycyjnym modelem i odmawianiem ludziom możliwości zawarcia związku małżeńskiego nie jest zaletą dla naszego kraju.

                      To prawda, w Polsce mnóstwo ludzi nie ma prawa do zawarcia związku małżeńskiego, na przykład żonaci/zamężne. Czas to zmienić.
                  • livia.kalina Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:14
                    No ale my należy do kultury europejskiej czy kultury krajów muzułmańskich?
                    • demodee Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 21:30
                      > No ale my należy do kultury europejskiej czy kultury krajów muzułmańskich?

                      A małżeństwa jednopłciowe to podwalina kultury europejskiej czy jakaś nowa naleciałość?
                      • memphis90 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:29
                        Mając na uwadze co robili Grecy...? Skoro mowa o podwalinach....
                        • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:34
                          memphis90 napisała:

                          > Mając na uwadze co robili Grecy...? Skoro mowa o podwalinach....
                          >

                          A co? Uprawiali mesko-meski seks, gdzie role byly odgornie ustalone i tylko strona aktywna miala prawo do spolecznie akceptowalnego orgazmu? 😁
                        • demodee Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:55
                          > Mając na uwadze co robili Grecy...? Skoro mowa o podwalinach....

                          Czy w starożytnej Grecji istniały małżeństwa jednopłciowe (dwóch mężczyzn tworzących rodzinę), czy tylko związki typu dojrzały żonaty facet + młodzieniec spoza rodziny do seksu i dyskusji filozoficznych?

                          Czy w jakimkolwiek społeczeństwie (poza dzisiejszą Europą Zachodnią) istniały małżeństwa jednopłciowe, w sensie dwoje osób tej samej płci na zasadach partnerstwa prawnego i majątkowego, z dziećmi?

                          Czy któraś z ematek biegłych w naukach społecznych może podać taki przykład?
              • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:13
                demodee napisała:


                > A czy nie jest ograniczaniem wolności zabranianie zawierania formalnych związkó
                > w osobom żonatym/zamężnym? Przecież każdy człowiek (bez względu na stan cywilny
                > ) ma równe prawa, zabranianie wielożeństwa to jest właśnie narzucanie innym tyl
                > ko swojej wizji świata!

                To jest zwiazane ze skutkami prawnymi wynikajacymi z malzenstwa oraz okreslona kultura. W zwiazkach partnerskich dokladnie bez slubu nie ma to znaczenia.
        • demodee Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:42
          > W takiej sytuacji jest jednak domniemanie istnienia przemocy

          Ja bym nie domniewywała przemocy, bo ja osobiście nie lubię, gdy wyzywa mnie się od (załóżmy) "szmat", ale sąsiadce może akurat dominacja przez partnera i upokorzenie podnosi libido? Nie każda kobieta pada facetowi w ramiona, gdy on wzdycha i pisze dla niej wiersze.

          Można by ewentualnie domagać się, by sąsiad nie wykrzykiwał słów uznanych przez SJP za wulgarne tak głośno, że aż słyszy to całe osiedle, ale to raczej wszystko, co ja bym zrobiła w tej sytuacji. Wszystko inne uważam za wtrącanie się w nie swoje sprawy.
      • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:39
        Śmiem twierdzić, że wątkodajka miała na myśli zjawiska, które nikomu nie szkodzą, a jedynie nie pasują do czyjejś wizji świata, a nie sytuacje, w których potencjalnie lub realnie dzieje się komuś krzywda.
        • iwoniaw Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:47
          zjawiska, które nikomu nie szkodz
          > ą, a jedynie nie pasują do czyjejś wizji świata, a nie sytuacje, w których pote
          > ncjalnie lub realnie dzieje się komuś krzywda.

          No nie wiem, przywołany smoczek wszak bywa oskarżany o niszczenie prawidłowego zgryzu. Od smoczka już tylko krok do chodzika, który może zagrażać prawidłowemu rozwojowi układu ruchu i można tak długo, wszak wścibska sąsiadka komentująca brak czapki czy kocyk przy +20 stopniach to z innego punktu widzenia zatroskana o zdrowie dziecka osoba chcąca uchronić niewinną istotę od śmierci z chłodu lub gorąca. Nawet ci nienawistnicy chcący "leczyć gejów" to najczęściej osoby z przepranym na tyle skutecznie mózgiem, że naprawdę wierzą, iż naprawiają świat...
        • vivyan Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:30
          Też tak to rozumiem. Oczywistym jest, że gdy komuś się dzieje krzywda, należy reagować. Natomiast w przypadku "nierozumienia" cudzych wyborów nie krzywdzących nikogo, nie mających złego wpływu na społeczeństwo, środowisko i na samego komentującego gorąco polecam to obrazek poniżej (żeby nie było, sama go czasem przywołuję w głowie, jak mi się ciśnie na usta "a nie byłoby lepiej gdyby..." wink )
      • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:10
        demodee napisała:

        > Sąsiedzi spod szóstki często i głośno się kłócą, ale w godzinach 16-18.00 czyli
        > nie zakłócają ciszy domowej. Sąsiad strasznymi epitetami obrzuca żonę, ona w o
        > dpowiedzi rzuca talerzami o ziemię. Ty pójdziesz do dzielnicowego, żeby zgłosić
        > podejrzenie pomocy domowej, ktoś inny powie, że to nie jego sprawa, bo to są d
        > orośli ludzie,

        Masz prawo poskarzyc sie na halas, nie musi to byc zaklocanie ciszy nocnej.
    • 18lipcowa3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:43
      Kradnę od Opheli78 tylko zamiast ALKOHOLIZM wstawiam OTYŁOŚĆ .




      ''Nie rozumiem koncepcji alkoholizmu jako choroby. Tak wiem co WHO na to. Ale dla mnie choroba to cos niezawinionego lub ew konsekwencja stylu zycia dlugofalowo.

      Choroba to ospa, grypa czy depresja. Chlanie to hobby.

      Wiem. Wiem ze autorytety mają na ten temat inny poglad. Ale jakos nie moge, no nie moge chlania zakwalifikowac jako choroby.''
    • triss_merigold6 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 09:44
      Nie rozumiem ludzi zaangażowanych ideologicznie czy religijnie, traktujących to serio, angażujących się. Na poziomie racjonalnym, analizy motywów i potrzeb - ok, ogarniam, potrafię to opisać. Zrozumieć, poczuć, zidentyfikować się - absolutnie nie.

      Przy czym odnoszę się do realiów europejskich, a nie np. walki chłopów z latyfundystami w Ameryce Południowej.
      • m_incubo Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:31
        Mam bardzo podobnie, właściwie tak samo. Rozszerzam to jeszcze do wszelkich subkultur, zrzeszeń, wspólnot.
        Niby rozumiem, że niektórzy (większość??) tak mają, ale osobiście uważam ludzi angażujących się w ten sposób za w jakimś stopniu ograniczonych, nie chwalę się tym na co dzień wink
        • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:10
          A frankowiczów domagających się przewalutowania kredytów też zaliczasz do tej grupy ludzi ograniczonych? A rodziców dzieci autystycznych, którzy zakładają stowarzyszenie po to by stworzyć dla swoich dzieci miejsca terapii, nauki, pracy? Przecież każdorazowo takie grupy społeczne powstają wokół problemów niezauważanych przez państwo, a ich działania mają prowadzić do realnej zmiany. W dodatku często są skuteczni, więc czemu nazywasz ich ograniczonymi?
          • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:23
            abecadlowa1 napisała:
            > Przecież każdorazowo takie grupy społeczne powstają wokół problemów niezauważan
            > ych przez państwo, a ich działania mają prowadzić do realnej zmiany. W dodatku
            > często są skuteczni, więc czemu nazywasz ich ograniczonymi?

            100/100. Nic nie robi się samo smile
            • m_incubo Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:58
              Bałagan robi się sam i same wąsy rosną.
          • m_incubo Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:57
            Nie, ale zaliczam wszelkie zawody hierarchiczne, typu wojskowi, policjanci, z hobby harcerstwo.
            Mówiąc stowarzyszenia i zrzeszenia ideologiczne bardziej miałam na myśli ministrantów, neokatechumenat, pielgrzymki, antyszczepionkowców, narodowców, kibiców w typie kiboli, subkultury. Zawsze MNIE to mierziło i uważam ludzi czujących potrzebę bycia w takich stadach za w JAKIŚ sposób ograniczonych. Tak mam i już, wszystkie wyżej wymienione opcje są z gatunku po moim trupie i nigdy np. nie wyszłabym za mąż za wojskowego czy byłego ministranta.
            Nie chodzi mi o fanów książek Musierowicz i bywalców zlotów fantasy.
            Przeczytaj tytuł wątku i nie wyjeżdżaj mi tu z niepełnosprawnymi, naprawdę wystarczy czytać i nie wszędzie trzeba wrzeszczec o niepełnosprawnych, samotnych matkach i homoseksualistach.
          • m_incubo Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:00
            Za kogo uważam frankowiczów nie ma znaczenia, bo to nie jest ideologiczna społeczność, ale owszem, nie mam najlepszego zdania, nie mam też oczywiście kredytu we frankach.
          • m_incubo Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:02
            Mam wrażenie, że triss i ja piszemy całkiem co innego, niż zrozumiałyście, to znaczy ja na pewno piszę o czym innym, za triss się nie wypowiadam
            • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:05
              m_incubo napisała:
              > Mam wrażenie, że triss i ja piszemy całkiem co innego, niż zrozumiałyście, to z
              > naczy ja na pewno piszę o czym innym, za triss się nie wypowiadam

              Na pewno nie Triss bo ona w klimatach wojsko czy harcerstwo dziecko tresuje wink
              • m_incubo Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:22
                No ale o wojsku i harcerstwie to ja pisałam, nie triss. Dla mnie takie klimaty to jedno wielkie wtf smile
            • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:19
              m_incubo napisała:

              > Mam wrażenie, że triss i ja piszemy całkiem co innego, niż zrozumiałyście, to z
              > naczy ja na pewno piszę o czym innym, za triss się nie wypowiadam
              >

              Dobra, myślę, że przerysowałam w drugą stronę wink
              Ale te wszystkie przykłady funkcjonują na tej samej zasadzie - ludzie realizują jakieś swoje potrzeby poprzez przynależność do różnych grup. Ponieważ nie dzielimy z nimi tych potrzeb to nie rozumiemy, po co to robią.
              A propos tego podwątku - kiedyś słyszałam, jak ktoś argumentował na rzecz akceptacji dla agresywnych grup kiboli: że to dobrze, że mają przestrzeń do zaspokajania swojej agresji na sobie nawzajem. Bo gdyby tam się ich energia nie kanalizowała to pewnie byliby bardziej szkodliwi społecznie robiąc krzywdę zwykłym ludziom. Nie wiem, czy to słuszna perspektywa, ale pokazuje, że dla każdego znajdzie się racjonalne uzasadnienie big_grin
      • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:47
        triss_merigold6 napisała:
        > Nie rozumiem ludzi zaangażowanych ideologicznie czy religijnie, traktujących to
        > serio, angażujących się.

        Bo wiesz - zmiany mają to do siebie, że nie robią się same. Czy to prawa wyborcze kobiet czy oświetlenie przejścia dla pieszych - ktoś coś musiał w tym kierunku ZROBIĆ. Wiem - dla urzędniczego pierdzistołka to może być nie do przeskoczenia w zrozumieniu wink
      • lily_evans11 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:16
        Hm. Gdyby nie zaangażowanie ideolo pewnych kobiet jakieś 100 czy ponad 100 lat temu, nie mogłabyś dzisiaj studiować, głosować, a zapewne i pracować w urzędzie.
        Ja jestem z kolei za bardzo zajęta swoim codziennym życiem, ogarnianiem pracy, ściąganiem kasy z ludzi, i non stop zmęczona itp. itd. - ale zaangażowanie w sprawach, które uważam za słuszne, doceniam jak najbardziej.
        • chococaffe Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:20
          100/100
    • runny.babbit Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:10
      Nie rozumiem podejścia "nie interesuje się polityką bo to wszystko jedno i to samo". Mam ochotę spytać wtedy czy serio nie widza różnicy pomiędzy Polską w różnych dekadach i pod różnymi rządami, a tak globalnie różnic między chociażby państwem demokratycznym, autorytarnym i totalitarnym....takie mam przemyślenia w związku z nadchodzącymi wyborami, bo niestety znam wiele osób które tak twierdzą.
      • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 13:56
        O, mam tak samo. Ja rozumiem, że ktoś może być akurat na życiowym zakręcie i nie mieć głowy do analizowania programów 11 kandydatów. Ale jako życiowa postawa jest to dla mnie niepojęte.
      • pola84 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 19:11
        To ja mam podobne. Plus bardzo mnie mierzi "po co mieszać się do polityki". No może po to, że to ona ustawia nam życie, więc fajnie byłoby mieć na to wpływ. To pewnie jakiś wpływ PRL, albo transformacji, bo tylko kilkanaście procent Polaków należy do związków zawodowych, średnia europejska to między 20 a 30 procent, a w niektórych krajach nawet 60. Po takim kraju, gdzie powstała Solidarność, to rzeczywiście można byłoby oczekiwać, że więcej Polaków będzie chciało się angażować w walkę o prawa pracowników.
        • memphis90 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:34
          Jest jakiś związek zawodowy ludzi na śmieciowkach albo DG?
        • yuka12 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:30
          Powiem ci - bo np. w UK te związki często walczą o zrzeszonego pracownika, więc bycie członkiem ma sens. Poza związkami zresztą nie bardzo jest gdzie się poskarżyć, bo jest owszem sąd pracy, ale trzeba mieć dowody i wsparcie prawnicze i w dodatku wnieść stosowne opłaty. W przypadku małych firm i niższych stanowisk bardziej opłaca się zrezygnować z pracy.
    • hanusinamama Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:16
      "to nie moja sprawa" bardziej rozumiem jako "mąz tłucze żonę za ściąną, to nie moja sprawa".
    • nangaparbat3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:25
      "Kto zawinił?" zamiast "jak rozwiazać problem?"
      To wieczne szukanie winnego powoduje, że ludzie popełniający błędy czy pomyłki często boją się o nich powiedzieć i zamiast zaradzić kłopotom natychmiast, kiedy jeszcze można - najcześciej - zrobić to małym kosztem , pakują siebie i innych w jeszcze większe problemy.
      • daniela34 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:39
        Nie zawsze problem jest do rozwiązania, czasem już nic nie da się zrobić. I wtedy wskazanie, kto zawinił niektórym ludziom przynosi ogromną ulgę. Czasem chodzi o karę, ale czasem wystarczy stwierdzenie winy.
        • nangaparbat3 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:25
          Cóż, tej ulgi nie rozumiem. Ona niczego nie rozwiazuje. Można by raczej skupić się na szukaniu sposobów, by na przyszłość uniknąc podobnych rzeczy.
          • danaide Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:38
            Raczej nie trzeba już szukać sposobu na to jak nie urodzić się drugi raz...
          • yuka12 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:34
            Każda sytuacja jest inna. W mojej firmie szukano sposobów i większość dostosowywała się, ale były 2 czy 3 osoby, które wiedziały lepiej, bo zawsze robiły po swojemu itd. Zdecydowanie lepsza byłaby wtedy rozmowa w 4 oczy z tymi osobami, zamiast ciągłych nacisków na resztę.
    • daniela34 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:38
      Nie rozumiem homofobii. Niby wiem, ale nie rozumiem. I jako osoba wychowana w tradycji katolickiej im bardziej słucham biskupów i niektórych księży tym bardziej nie rozumiem tej postawy. Ja kurczę chyba jakichś innych przykazań sie uczyłam.
      • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 10:45
        daniela34 napisała:
        > Nie rozumiem homofobii. Niby wiem, ale nie rozumiem. I jako osoba wychowana w t
        > radycji katolickiej im bardziej słucham biskupów i niektórych księży tym bardzi
        > ej nie rozumiem tej postawy. Ja kurczę chyba jakichś innych przykazań sie uczył
        > am.

        Ja również. W ogóle nie rozumiem najazdu na cokolwiek co nikomu nie robi krzywdy.

        W tym klimacie jeszcze - najazd na weganizm, który nie tylko nikomu krzywdy nie robi ale wręcz pomaga (nie - nie jestem weganką wink).
        • dr.amy.farrah.fowler Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:13
          To nie jest najazd na weganizm, tylko na wegan, którzy odczuwają imperatyw moralny komunikowania każdemu, kto nie odżywia się jak oni, że jest mordercą.
          • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 18:24
            Nie. To jest nienawiść do każdej inności i traktowanie cudzych wyborów jako zamachu na wybory własne. Weganin nie musi nic robić ani mówić poza odmową spożycia mięsa, żeby spotkać się z agresją.
            • araceli Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 18:29
              z_lasu napisała:
              > Weganin nie musi nic robić ani mówić poza odmową spożycia
              > mięsa, żeby spotkać się z agresją.

              Dokładnie tak.
            • dr.amy.farrah.fowler Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 18:59
              Może 30 lat temu.

              Inna rzecz, że dla ludzi z pokolenia 50-60 lat, pamiętających komunę i jedzenie ziemniaków z kapustą pomysły z gatunku "jem tylko biodynamiczną soczewicę zrywaną przez dziewice w blasku Księżyca" zapewne jawią się jako objaw przewrócenia w dooopie.
              • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 20:31
                To właśnie 30 lat temu było to dziwactwo, które wzbudzało zdumienie, ale nie wzbudzało agresji. Raczej politowanie. Za to teraz strach się przyznać, szczególnie od czasu jak PIS zaczął jawnie szczuć swoich wyznawców przeciwko każdej "odmienności".
              • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 21:01
                dr.amy.farrah.fowler napisał(a):

                > ludzi z pokolenia 50-60 lat, pamiętających komunę i jedzenie
                > ziemniaków z kapustą pomysły z gatunku "jem tylko biodynamiczną soczewicę zryw
                > aną przez dziewice w blasku Księżyca" zapewne jawią się jako objaw przewrócenia
                > w dooopie.
                >

                A skad takie generalization? Mam kilkoro znajomych (roczniki 1940-50-60), ktorzy sa vegetarians od lat + kilka osob z tej samej generations, ktorzy sa vegans. Niektorzy "mieli tak" juz gdy sie poznawalismy jakos w latach 60-70tch XX wieku, innym przyszlo z czasem, czesc ewoluowala od bycia pescaterian do vegetarian do vegan, inni w druga strone. A i wsrod "miesozercow" czy raczej omnivores tez widze, ze z wiekiem wiekszosc je coraz mniej miesa zarowno ze wzgledow zdrowotnych jak i widely-understood "ideolo". Vegetarianism czy veganism nie zostaly wymyslone po 1990 roku tongue_out Inna sprawa, ze za tzw. naszych czasow, nikt nikogo do niczego nie nawracal, bary mleczne byly truly barami bez potraw odzwierzecych, nawet w najgorszym czasie gdy nie bylo "niczego" mozna bylo w miare normalnie kupic jajka, bialy ser, jablka, ziemniaki, kapuste kwaszona, fasole/w ogole tzw. straczkowe etc. czyli calkiem okay podstawy (choc nudne nonstop, for sure) calkiem sensownej vegetarian diet. Nie tworzmy mitow! Cheers.
            • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 21:16
              "Weganin nie musi nic robić ani mówić poza odmową spożycia mięsa, żeby spotkać się z agresją.“

              A weganie atakuja producentow i konsumentow miesa:

              Rzeźnicy we Francji piszą do ministra. Chcą ochrony przed "agresywnymi weganami"

              www.google.com/amp/s/wiadomosci.onet.pl/swiat/rzeznicy-we-francji-domagaja-sie-ochrony-przed-agresywnymi-weganami/r1x52vw.amp🙉🙉🙉
              • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 21:18
                www.google.com/amp/s/wiadomosci.onet.pl/swiat/rzeznicy-we-francji-domagaja-sie-ochrony-przed-agresywnymi-weganami/r1x52vw.amp
          • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 18:41
            Eee tam. Nawet stąd pamiętam wątki, w których niektóre panie ze zgniłą satysfakcją informowały, że gdyby do nich weganin przyszedł na obiad, toby dziwakowi podały mięso.
            • iwoniaw Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 18:42
              sumire napisała:

              > Eee tam. Nawet stąd pamiętam wątki, w których niektóre panie ze zgniłą satysfak
              > cją informowały, że gdyby do nich weganin przyszedł na obiad, toby dziwakowi po
              > dały mięso.

              Nie "niektóre panie" tylko "wrażliwy i delikatny" troll z Jury, jeśli już.
              • daniela34 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 18:56
                I jeszcze matek polek chyba.
                • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 20:45
                  Nie tylko, nie tylko. Wiele forumek reagowało agresją, tyle tylko, że bardziej oględnie niż trolle ubierało ją w słowa.
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 20:53
                  daniela34 napisała:

                  > I jeszcze matek polek chyba.

                  Jasne, i jeszcze powodz i gradobicie🙄
      • hanusinamama Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:03
        Ja nie rozumiem stwierdzenia "promowanie homoseksualizmu". Tzn co reklamowanie jak nowego szamponu? Sie napatrzę mi się kobiety zachce??Tzn ze jestem hetero bo na codzien widzę głownie pary hetero? Hmmm
      • aguar Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:07
        Też nie ogarniam tego od takiej strony właśnie fobii, że ktoś się może NAPRAWDĘ bać, że w jakikolwiek sposób może mu to zaszkodzić, jeśli niewielka część społeczeństwa będzie żyła w związkach i rodzinach homoseksualnych. Za to od tej strony to ogarniam, że gnębiąc kogoś, można poczuć się lepiej, dowartościować...
    • sumire Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:04
      Rasiolstwa i ksenofobii nie rozumiem, tym bardziej w wykonaniu osób, które nigdy w życiu nie miały kontaktu z osobą innego pochodzenia i nawet nie miały jak nabyć uprzedzeń.
      Homofobii również.
    • beataj1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:28
      Trochę wywołane przez wątek o alkoholizmie.
      Zupełnie nie rozumiem tego, że alkohol ma taki dobry PR.
      Wiadomo, że to toksyna, że niszczy zdrowie (nawet w niewielkich ilościach), że ma negatywny wpływ, wywołuje agresję i inne niespecjalnie pozytywne zachowania - wynik: kac fizyczny i moralny.
      Generalnie: niczym nie rożni się od narkotyków.
      Mało tego: każdy kto bierze narkotyki zawsze zaczynał od alkoholu.
      A mimo to uważany jest za coś zupełnie innego od innych substancji zmieniających świadomość. Ma ważną rolę społeczną: na zasadzie szampan podkreślający wyjątkowość chwili, czy winko do kolacji.

      To mnie regularnie zadziwia to globalne podejście że w sumie alkohol to jest dla ludzi i że używajmy i to fajne, miłe i przyjemne.
      A narkotyki to zło. A przecież alkohol ma o wiele gorsze koszta społeczne niż narkotyki.
      • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:33
        "to globalne podejście“

        U muzulmanow to raczej nie, oni marihuanen.
      • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:41
        To mnie regularnie zadziwia to globalne podejście że w sumie alkohol to jest dla ludzi i że używajmy i to fajne, miłe i przyjemne.
        A narkotyki to zło. A przecież alkohol ma o wiele gorsze koszta społeczne niż narkotyki.

        Wiekszosc ludzi ktorzy pija alkohol nie sa od niego uzlaeznieni. Narkotyki np marijuana tez sa legalnie w niektorych krajach. Roznica miedzy ciazkimi narkotykami a alkoholem jest zasadnicza.
        Ludzie pija alkohol w wielu krajach codziennie i cale masy nie sa alkoholikami. Mam wrazenie ze wielu w Polsce podchodzi dosc histerycznie do alkoholu.
        • hanusinamama Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:15
          Myśle ze uzaleznionych jest duzo wiecej niz nam sie wydaje. Ostatnio sie dowiedziałam, ze 3 moich znajomych to alkoholicy. Żaden nie ejst menelem, żadnego pijanego nie widziałam, pili po kryjomu w domu. Alkohol jest uzywka i jest łatwodostępny. I jest trucizną dla organizmu w kazdej ilości.
      • kosmos_pierzasty_x Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:50
        O, Beataj podpisuję się. Myślę, że odpowiedź na pytanie dlaczego wiele państw tak swobodnie podchodzi do tematu jest jedna - pieniądze.
      • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:57
        beataj1 napisała:

        > Mało tego: każdy kto bierze narkotyki zawsze zaczynał od alkoholu.
        >
        Raczej od mleka
        • beataj1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:25
          Ale mówimy o toksycznych substancjach zmieniających świadomość.
          • pani_tau Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:29
            Też nie rozumiem tego, że alkohol jest cacy a marihuana be mimo, że pijani niejednego wyprawili na tamten świat czego nie można powiedzieć o upalonych.
            Pamiętam taki plakat: po jednej stronie z hasłem ALKOHOL kobieta z podbitym okiem i zdaniem "Zupa była za słona" po drugiej z hasłem MARIHUANA ta sama kobieta, tyle, ze uśmiechnięta - "Zupa była za słona, ale zjadł całą i poprosił o dokładkę".
            • ritual2019 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:35
              pani_tau napisał(a):

              > Też nie rozumiem tego, że alkohol jest cacy a marihuana be mimo, że pijani niej
              > ednego wyprawili na tamten świat czego nie można powiedzieć o upalonych.


              Hmmm, np sporo wypadkow drogowych powoduja osoby pod wplywem narkotykow takze marihuany.


              • pani_tau Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 13:34
                ritual2019 napisał(a):

                > pani_tau napisał(a):
                >
                > > Też nie rozumiem tego, że alkohol jest cacy a marihuana be mimo, że pijan
                > i niej
                > > ednego wyprawili na tamten świat czego nie można powiedzieć o upalonych.
                >
                >
                > Hmmm, np sporo wypadkow drogowych powoduja osoby pod wplywem narkotykow takze m
                > arihuany.
                >

                Chodziło mi o to, że po marihuanie nie włącza się agresor, czego nie można powiedzieć o alkoholu. Pijany może cię zaszlachtować w alkoholowym widzie, upalony takich akcji nie odstawia. I ja, wzorem profesora Vetulaniego, pijących alkohol omijam łukiem możliwie jak najszerszym natomiast gdy poczuję zapach marihuany to wiem, że towarzystwo jest niegroźne.
                Co do prowadzenia samochodu to faktycznie wypalenie większej ilości marihuany podnosi prawdopodobieństwo wypadku. Natomiast jeden joint, zwłaszcza w przypadku osób, które palą regularnie prawdopodobieństwo to obniża. Tak w każdym razie wychodzi z badań.
                Wszystko to nie oznacza, że marihuana powinna być nielegalna, bo oczywiste jest, że w kwestii negatywnych skutków społecznych alkoholu nie zakasuje nawet gdyby bardzo, ale to bardzo się starała.
                Notabene wiele osób, w tym ja, nie może prowadzić po pseudoefedrynie ponieważ ta niebezpiecznie wydłuża czas reakcji, a jednak leki z tą substancją można dostać bez recepty.
            • dr.amy.farrah.fowler Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:46
              A to akurat wiadomo, z powodu czystego rasizmu. Marychę do Stanów przywieźli meksykańscy imigranci, więc uskuteczniono histerię, że powoduje "żądzę krwi" i ogólnie jest to brzydkie ziele palone przez brzydkich Meksykańców.
      • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:10
        Bo to element tożsamości kulturowej tongue_out
        Istnieje nawet muzem wódki
        • matacznik Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:19
          abecadlowa1 napisała:

          > Istnieje nawet muzem wódki
          >
          Istnieje też muzeum śledzia, choć jeśli chodzi o tożsamość kulturową, to raczej szwedzka ikona.
        • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:19
          abecadlowa1 napisała:

          > Istnieje nawet muzem wódki

          A dla innych "uzaleznionych" Museum Czekolady! Mniam forever tongue_out Cheers.
      • aguar Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:10
        Ma sens to, co piszesz.
      • cosmetic.wipes Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:00
        Alkohol w dawkach homeopatycznych krzywdy nie zrobi.
        Za to fajki są bardzo interesujące. Palenie nie ma żadnego pozytywnego aspektu, wyłącznie minusy, a jednak jest w legalnym obiegu.
        • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:14
          cosmetic.wipes napisała:

          > Palenie nie ma żadnego pozytywnego aspektu, wyłącznie minusy, a jednak jest w legalnym obiegu.
          >

          Jak nie? A aspekt wizerunkowy? Pamiętam z młodości, że z papierochem w paszczy wyglądało się doroślej i bardziej atrakcyjnie big_grin

          A jeszcze aspekt towarzysko-informacyjny. W niemal wszystkich zbiorowościach ludzkich najciekawsze kwestie omawia się podczas przerwy na papierosa.
          • cosmetic.wipes Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:22
            abecadlowa1 napisała:

            > cosmetic.wipes napisała:

            > Jak nie? A aspekt wizerunkowy? Pamiętam z młodości, że z papierochem w paszczy
            > wyglądało się doroślej i bardziej atrakcyjnie big_grin

            Teraz chyba są inne trendy wśród młodzieży.

            > A jeszcze aspekt towarzysko-informacyjny. W niemal wszystkich zbiorowościach ludzkich najciekawsze kwestie omawia się podczas przerwy na papierosa.

            Owszem, mam takie doświadczenia, ale nie muszą one być powiązane z fajką. Tak samo działa przerwa na lunch, kawę czy w każdym innym celu. Czyli kluczowa jest przerwa, nie papieros.
          • yuka12 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:43
            W ksżdym z moich miejsc pracy palacze mieli więcej przerw i jakoś to bardziej akceptowano niż np. potrzebę częstszego korzystania z toalety. Dodatkowo rzadko palili w pojedynkę - w większej firmie tworzyli niemal mimi społeczność 😀.
            • yuka12 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:44
              *każdym, mini
        • rycerzowa Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:30
          cosmetic.wipes napisała:

          > Palenie nie ma żadnego pozytywnego aspektu,
          > wyłącznie minusy, a jednak jest w legalnym obiegu.
          >

          Dowiedziono, że palenie zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania na raka jelita grubego.
          I na coś jeszcze, ale nie będę już siać propagandy.

          PS. Nie palę.
          • cosmetic.wipes Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 15:34
            rycerzowa napisała:

            > Dowiedziono, że palenie zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania na raka jelit
            > a grubego.


            Palenie czy nikotyna?
            Bo różnica jest jakby zasadnicza.
    • 7katipo Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:48
      Uwielbiam logarytmy. Rozwiązywanie zadań z nimi kręciło mnie bardziej, niż krzyżówki.
      Ale ja nigdy nie twierdziłam, że jestem normalna 😉
    • asia_i_p Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 11:51
      Doprecyzuję kwestię "mojej sprawy" tak, jak ją widzę.

      Bezsprzecznie moje są sprawy dotyczące mojego ciała oraz należące do moich obowiązków zawodowych, rodzinnych, z pewnymi ograniczeniami także ludzkich (ograniczenia zaraz).

      Bezsprzecznie nie moje są niedotyczące mnie sprawy, które w żaden sposób nie należą do moich obowiązków i mnie nie obchodzą.

      W szarej strefie są sprawy, które mnie nie dotyczą bezpośrednio, nie należą do moich obowiązków, i wciąż mnie obchodzą. I w szarej strefie rozstrzygam dwoma regułami - aksjomatem, że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się czyjaś wolność, uznając pewną hierarchię wolności, czyli np. nietykalność cielesna ma pierwszeństwo przed autoekspresją i nie mogę się wyrażać waląc kogoś po mordzie - oraz Coveyowskim pojęciem sfery wpływu. Żeby coś z szarej strefy było moją sprawą, nie mogę naruszać czyjejś wolności i powinno to pozostawać w mojej strefie wpływu.

      Czyli na konkretach:
      - sąsiad bije żonę albo zastrasza wrzaskiem - to jest przestępstwo, mam obywatelski obowiązek przeciwdziałać, w ogóle nie jestem w szarej strefie, jestem w strefie moich obowiązków, czyli ewidentnie moja sprawa, jak mam odwagę to interweniuję osobiście, jeśli nie, dzwonię na policję;

      - sąsiad i żona po prostu głośno się kłócą - ich wolność budowania związku, niewygodne dla mnie, ale moją sprawą będzie tylko, jeżeli generowany przez nich hałas rzeczywiście zaburza moje życie;

      - sąsiadka nosi brzydkie buty - jej wolność autoekspresji, jak boli, mogę popatrzeć w moją stronę, jak pyta, mogę wyrazić swoje zdanie, dopóki nie pyta - nie moja sprawa;

      - dziecko sąsiadki ma smoczek, a ja uważam, że to niezdrowe - do moich obowiązków nie należy dbanie o zgryz dziecka sąsiadki, nie ma tu też bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, więc jestem w szarej strefie, kwestia wolności sąsiadki mniej istotna, bo mówimy nie o niej, tylko o jej dziecku, ale dochodzi kwestia strefy wpływu - o ile nie jestem z sąsiadką w stosunkach koleżeńskich ani nie jestem dla niej autorytetem w dziedzinie zgryzu, to moja interwencja ma szansę ją wkurzyć, a nie zmienić jej zachowanie, czyli kwestia jest poza moją strefą wpływu, czyli nie moja sprawa;

      - jeżeli bardzo mnie boli ten smoczek - no to proszę bardzo, wciągam sprawę w swoją sferę wpływu, zaprzyjażniam się z sąsiadką albo studiuję ortodoncję; za dużo zachodu? czyli jednak nie moja sprawa.

      I przez cały czas pamiętać:
      - jest statystycznie bardzo mało prawdopodobne, żebym rozumiała czyjąś sprawę lepiej niż on sam;
      - jest statystycznie bardzo mało prawdopodobne, żebym wymyśliła cudownie działające rozwiązanie, którego ktoś jeszcze nie spróbował.
      • danaide Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:01
        Cudownie rozpracowane.

        Tylko jednak zgodzić się z założeniami na końcu skoro na ematce jest statystycznie wielce prawdopodobne, że ematka będzie lepiej od Ciebie wiedziała czy powinnaś zostawić męża i dlaczego (choć w detalach już nie pomoże) albo jakie powinnaś założyć spodnie (i to pomimo tego, że sama próbowałaś wielokrotnie zakładać różne spodnie z marnym skutkiem - mokka, to a propos Twojego wątku, ale bez uraz, po prostu dobry przykład na obalenie tezy).
        • asia_i_p Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:33
          Ematka jest wyjątkiem od każdej reguły smile
    • lady_mary Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:03
      Nie rozumiem jak można wierzyć w boga. Jakiegokolwiek. Przyjmuję do wiadomości, że ludzie wierzą, akceptuje ich wybory, ale niezmiennie mnie dziwi, że oni nie widzą, że to ściema jest.
      • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:04
        A ja od biedy jestem w stanie zrozumieć samą wiarę w boga, ale za chiny ludowe nie mogę pojąć jak dorośli ludzie mogą wierzyć w moc magicznych obrzędów.
        • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:47
          A ja wierzę w ceremonię ayahuasca, a w boga nie big_grin
          Inne obrzędy też bywają atrakcyjne.
          • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 14:58
            Działanie ayahuaski jest realne, więc nie widzę związku. A co do atrakcyjności, to jest dla mnie zrozumiałe, że beza w ukwieconym kościele może być atrakcyjna, nie pojmuję tego, że wielu ludzi autentycznie wierzy w moc sprawczą tych obrzędów.
            • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:07
              "nie pojmuję tego, że wielu ludzi autentycznie wierzy w moc sprawczą tych obrzędów."

              I przez to, ze nie wierzysz omija cie calkiem pokazne spektrum rozmaitych wrazen i emocji, do ktorych nigdy nie bedziesz miala dostepu😔
              • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:19
                Z tego powodu, że nie choruję na schizofrenię też zapewne omija mnie pokazne spektrum rozmaitych wrazen i emocji, ale jakoś mnie to nie martwi. Rozumiem, że powinno?
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:23
                  A dlaczego niby powinno? Po prostu ten kawalek swiata cie omija i tyle. A schizofrenia to choroba, ktora zdecydowanie batdziej utrudnia zycie w spoleczenstwie, niz poczucie sensu i zaspokojenia po spelnieniu rytualu.
                  • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:48
                    > A schizofrenia to choroba, ktora zdecydowanie batdziej utrudnia zycie w spoleczenstwie

                    Za to ile doznań! A zdaje się, że to właśnie uznałeś za istotne.

                    > niz poczucie sensu i zaspokojenia po spelnieniu rytualu

                    Nic się nie zmieniło poza złudzeniami. No nie, podziękuję, wolę jednak funkcjonować w realu. Na trzeźwo.
                    • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:21
                      "Za to ile doznań! A zdaje się, że to właśnie uznałeś za istotne.“

                      To sa raczej doznania negatywne, z tego co czytałAM, wiec nic przyjemnego, chyba ze dla masochistow...

                      "Nic się nie zmieniło poza złudzeniami. No nie, podziękuję, wolę jednak funkcjonować w realu. Na trzeźwo."

                      A ja bym wolala zyc w krainie teczowych jednorozcow, gdybym mogla wybierac.
                      • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:27
                        No właśnie ja jeszcze mogę wybierać, więc wybieram życie bez otumaniania się kadzidlanym dymem.
                        • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 16:35
                          z_lasu napisała:

                          > No właśnie ja jeszcze mogę wybierać, więc wybieram życie bez otumaniania się ka
                          > dzidlanym dymem.

                          Mozesz wybierac sposob postrzegania swiata? Gratuluje, prawdziwa ematka z ciebie🙄
                      • dr.amy.farrah.fowler Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:29
                        Doznania z gatunku "wierzę na stopro, że jak facet w sukience zwiąże nam ręce kawałkiem materiału, a potem pokropi wodą, to będziemy żyli długo i szczęśliwie oraz nigdy się nie rozstaniemy" trudno uznać za coś pozytywnego, niczym się nie różnią od uwierzenia we własną wszechmoc po paru kieliszkach wódki.
                  • dr.amy.farrah.fowler Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:48
                    Wierzenie w bogów zaś utrudnia życie w społeczeństwie, życie jednostek oraz życie całych społeczeństw i narodów.
            • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:16
              Ale te wierzenia na ogół nie są szkodliwe. Ludzie potrzebują w coś wierzyć, bo to nadaje życiu jakiś porządek, sens. W gruncie rzeczy to jest naprawdę obojętne, w którego boga wierzysz, albo które obrzędy kultywujesz. Czymś trzeba życie wypełnić. Ciężko się żyje ze świadomością, że całe moje życie to krótki, nic nie znaczący odcinek czasu pomiędzy narodzinami a śmiercią. A w skali kosmosu znaczę równie wiele co pojedyncza bakteria. Wierzenia i obrzędy, nawet najbardziej nieracjonalne, czynią życie znośniejszym, tak samo jak seks, sport, sztuka i dobre jedzenie.
              • z_lasu Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:21
                Moim zdaniem nie tak samo. Bardziej jak alkohol.
              • dr.amy.farrah.fowler Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:30
                Wierzenia to jedna z bardziej szkodliwych rzeczy, jakie wymyśliła ludzkość.
              • alicia033 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:18
                abecadlowa1 napisała:

                > Ale te wierzenia na ogół nie są szkodliwe.

                OJP
                Te wierzenia jak najbardziej są szkodliwe, dzielą i wykluczają osoby osoby ich niepodzielające, a ofiary samej tylko takiej "religii miłości" jak chrześcijaństwo idą w grube dziesiątki milionów.
                • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 09:31
                  "ofiary samej tylko takiej "religii miłości" jak chrześcijaństwo idą w grube dziesiątki milionów."

                  A ofiary marksizmu w ostatnim stuleciu? A jakos wiara w marksizm nikomu tu nie przeszkadza.
                • abecadlowa1 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:16
                  alicia033 napisała:

                  > abecadlowa1 napisała:
                  >
                  > > Ale te wierzenia na ogół nie są szkodliwe.
                  >
                  > OJP
                  > Te wierzenia jak najbardziej są szkodliwe, dzielą i wykluczają osoby osoby ich
                  > niepodzielające, a ofiary samej tylko takiej "religii miłości" jak chrześcijańs
                  > two idą w grube dziesiątki milionów.
                  >

                  Dobra, masz jednak rację.
      • mae224 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:54
        W boga to jeszcze, ale w nieomylność kościoła, to jest dopiero nie do pojęcia 🤣🤣🤣
        • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:59
          mae224 napisała:

          > W boga to jeszcze, ale w nieomylność kościoła, to jest dopiero nie do pojęcia ?
          > ?🤣🤣

          Ja nie moge zrozumiec, ze mozna uwierzyc w to, ze kobieta niczym nie rozni sie od mezczyzny a plec to performens i konstrukt spoleczno-kulturowy🤔
      • yuka12 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:48
        Wiara jest łaską. Czyli albo się wierzy albo nie. Zrozumiałam to, gdy z osoby bardzo wierzącej (nie krk) stałam się w kilka miesięcy niemal ateistką.
    • jak_matrioszka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 12:57
      Tak zupełnie prywatnie to nie jestem w stanie nauczyć sie Lebenshol'a. Od 20 lat próbuje, nawet czasem zagram, ale zapominam jak to działa i nieomal codziennie musze sie uczyć od nowa.

      A na zdziwienia społeczne to chyba za stara jestem. Przyzwyczaiłam sie i albo mnie śmieszy, albo wywołuje uczucie bezsilności. Na przykład wczoraj przeczytałam, że spełniły sie życzenia lokaknych władz i ludzie mniej jeżdża do centrum samochodami. I władza jest zdziwiona, bo maja z tego powodu ubytek w budżecie rzedu 10 mil. smile Do tej pory jak zmniejszali liczbe miejsc parkingowych, to kompensowali opłaty mandatami i wychodzili na swoje. Sytuacji kiedy ludzie zrobia to, o co prosza, nie przewidzieli big_grin Albo takie coś: obroty w monopolowym wyrosły o 97% - hurra! big_grin Autentyczna radość, bo ludzie wiecej alkoholu kupuja smile Oficjalnie zaleca sie pić mniej, albo wcale, ale jak widać kupować to już dobrze big_grin
      • pomurnik91 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:48
        Może to alkohole kolekcjonerskie, ludzie kupują, stawiają na półce i podziwiają estetyczna butelkę 😝
    • alba27 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 13:22
      Mam dwa takie pojęcia, pierwsze z nich to klocki LEGO, mimo instrukcji kompletnie sobie z tym nie radzę, patrzę na obrazek i na klocek i dalej nie wiem o co chodzi. Druga sprawa to gry komputerowe, grałam kilka razy, ale nie potrafię pojąć dlaczego są ludzie, którym nie szkoda czasu na kilkugodzinne granie😉
      • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:34
        1. Smiecenie. Nie rozumiem jak mozna niesc w torbie, plecaku, kieszeni cos tam wazaca kanapke w papierze albo batonik w wrapper ale gdy juz pozostaje tylko papier czy wrapper, to za ciezko doniesc do kosza na smieci - nie ma problemu z rzuceniem na ziemie suspicious To samo dotyczy puszek/butelek po napojach, petow z (szczegolnie samochodowych) popielniczek, boxes po take-out food a teraz i maseczek czy rekawiczek, ktore "ktos" musi, no musi po prostu rzucic na chodnik juz zaraz-natychmiast here & now uncertain
        2. Przeswiadczenia doroslych ludzi, ze skoro on/ona cos umie/moze zrobic to dotyczy to reszty populacji. Forever zaskakuja mnie hasla typu "skoro ja moglem sie odchudzic 30 kg w ciagu pol roku, to ty nie mozesz?" albo "skoro ja moglam zmienic kolo w ciezarowce sasiada, to ty nie mozesz?" etc. etc. etc. I mowia to wielokrotnie ludzie nieglupi, mozna by pomyslec, ze inteligentnie analizujacy reality, w sumie czesto kind dla reszty swiata. A jednak wciaz ten judgement oparty na poczuciu, ze oni sami (i ich osiagniecia/doswwiadczenia) stanowia/powinny stanowic template dla wszystkich uncertain
        Moze sobie jeszcze cos przypomne - fajny watek - szansa na swoisty innocent venting wink Dzieki! Cheers.
        • kosmos_pierzasty_x Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:40
          Bi, pełna zgoda. Te dwie kwestie też mnie dziwią.
          • kosmos_pierzasty_x Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 17:47
            Choć z drugiej strony, dziwią mnie też ludzie cierpiący na przypadłości psychiczne typu depresja, wybuchowość, itd... I nie chcący ich leczyć. Okopani na stanowisku, że oni wiedzą najlepiej i żadna pomoc im nie jest potrzebna. Tzn. Snake mi kiedyś wytłumaczyła przyczynę takiego zachowania i intelektualnie to sobie ułożyłam. Ale tak po ludzku to nadal nie wiem, jak można nie chcieć dać sobie pomóc, w jakim celu utrudniać życie sobie i otoczeniu... 🙄

            I nie mam na myśli przypadków, gdy pomoc jest nieskuteczna i przychodzi rozczarowanie, czy zniechęcenie, ale takie, kiedy nawet nie podejmuje się prób poprawy sytuacji, bo 'się wie lepiej'.
        • danaide Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:42
          Mnie śmiecenie nie dziwi tak bardzo jak to, że osoby odpowiedzialne za porządek nie stawiają kubłów/więcej kubłów tam, gdzie śmieci się pojawiają częściej lub w większych ilościach. Coś jak z alejkami w parku. Słyszałam, że projektowanie parków (może w Anglii?) polegało na tym, że siało się trawę i pozwalało ludziom wydeptać ścieżki. Proste? Proste. Dziwi mnie, że w wielu analogicznych wypadkach tak to po prostu nie działa.
          • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 11:56
            "jak to, że osoby odpowiedzialne za porządek nie stawiają kubłów/więcej kubłów tam, gdzie śmieci się pojawiają częściej"

            Mnie to nie dziwi, bo za smieci trzeba placic i pilnowac oprozniania, wiec lepiej zlikwidowac kosze.
            • yuka12 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 12:54
              U nas w związku z covid otaśmoeano wszystkie kosze publiczne i ograniczono możliwość wywozu śmieci na wysypisko. Skutek - walające się odpadki przy drogach i chodnikach i chmury czarnego dymu w ogródkach (co kilka dni na chwilę u różnych sąsiadów).
    • alina460 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:45
      Piłka nożna (i wiele innych gier i sportów) - nigdy nie zrozumiem tej społecznej fascynacji. Na szczęście dość nieszkodliwej smile
      • bi_scotti Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:52
        alina460 napisała:

        > Piłka nożna

        * Baseball
        * Cricket
        * American football
        * Polo
        * Golf
        wink Cheers.
    • bo_jestem_jedna Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 15:59
      Dziwi mnie, ze ludzie wszystko musza oceniac, dzielic na lepsze- gorsze, takie sobie, troche lepsze.

      Slyszac co inni mowia, zastanawiam sie czy jest jakas lekcja, ktora moge z tego wyciagnac dla siebie, dla swojego zycia. Nie interesuje mnie narzucanie komus, ocenianie, wydawanie opinii (chyba ze ktos pyta), zakladam, ze juz przemyslal sobie ta sprawe i wybral najlepsze dla siebie rozwiazanie.
    • kobietazpolnocy Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 19:40
      Nie wiem, czy kiedykolwiek nazwałabym logarytmy czymś prostym... wink

      A co pytanie o to, co mnie nieustannie dziwi:

      - nienawistna homofobia: To że ktoś nie do końca rozumie, może nawet traktuje jak dziwactwo bądź coś niesmacznego - jestem w stanie sobie wyobrazić. Ale nienawiść prowadząca do przemocy, prześladowań, nierzadko śmierci - tego nigdy nie potrafiłam tak do końca zrozumieć. Że aż tak to rusza ludzi? Niemal jak info o pedofilii współcześnie, a przecież nawet w przeszłości musiało być jasne, że to są dwie odrębne sprawy o zupełnie innym poziomie zagrożenia dla społeczeństwa.

      - fanatyzm piłkarski (może dotyczyć też innych dyscyplin), zwłaszcza w przypadku niby to rozwiniętych społeczeństw europejskich, które wiedzą jak absurdalne są pieniądze związane z tym sportem, jak dużo jest tam korupcji, itd. I te autentyczne przeżywanie rozgrywek klubowych, pucharów, itd. I ogólnie nabożność z jaką traktuje się kluby (ważniejsze niż sami zawodnicy). Jak ktoś chce oglądać plemienność w 21 wieku w Europie, to rozgrywki piłkarskie są do tego najlepsze.

      - okrucieństwo (świadome i z premedytacją) wobec słabszych, zwłaszcza małych dzieci. Żadne traumy i choroby nie są dla mnie żadnym wytłumaczeniem. Mam fizjologiczną reakcję na samą myśl o tym i świadomość, że są ludzie, którzy to robią celowo i dla przyjemności jest dla mnie nie do pojęcia na żadnym poziomie.

      - nałogi. Niby wiem, że to choroby, że niektórzy mają większą skłonność, ale wciąż nie potrafię sobie wyobrazić tego, by być uzależnionym od alkoholu, narkotyków, zakupów, hazardu, itd. Jest to tak obce mojej naturze, że nie potrafię nie myśleć o tym inaczej jak o słabości danych ludzi.

      - antyszczepionkowcy: już wcześniej wspomniani. Potrafię zrozumieć jeszcze sceptycyzm wobec nauki, zwłaszcza wobec kwestii tak nieintuicyjnych jak kwarki, czy czarne dziury, ale szczepionki? Wobec tylu dowodów na to, że działają i chronią?

      - popularność alkoholu: dla mnie mógłby w ogóle nie istnieć. Nie ruszają mnie opowieści o tym jak to ktoś się kiedyś nawalił i co wtedy robił, w ogóle nie czuję klimatu pań domu popijających od lunchu, itd. Alkohol piję od czasu do czasu, na przyjęciach czy do obiadu, ale spokojnie mogłabym się obejść bez.

      - i na koniec lajtowo: nie potrafię nigdy do końca pojąć, że są ludzie którzy autentycznie nie lubią czekolady i słodyczy wink Że wszystkich słodyczy można nie lubić, to jasne, nikt nie je wszystkiego. Ale tak w ogóle, bez wyjątku - jakaś część mnie nie może tego do końca zaakceptować.
      • kobietazpolnocy Re: proste pojęcia nie do pojęcia 10.07.20, 19:58
        A przypomniało mi się jeszcze:

        - śledzenie życia celebrytów: nawet tu na forum sporo osób się orientuje, kto z kim, kiedy, itd. Zupełnie nie jestem w stanie tego pojąć. Dla mnie ci celebryci, aktorzy i producenci są absolutnie obojętni i dopiero z tego forum dowiedziałam się, kim jest pani Rozenek i że się jej powszechnie nie lubi (choć wciąż nie wiem dlaczego) i że Englert to babiarz, itd.

        - trochę może bardziej kontrowersyjnie tutaj, ale nigdy nie potrafiłam pojąć tego jak łatwo i jak wiele kobiet podąża za modą i da sobie wmówić jakąkolwiek definicyję "atrakcyjności". To że chcę się ładnie wyglądać, to jasna sprawa, ale ilość czasu i energii jaką kobiety od wieków wkładały w to, by wyglądać tak a nie inaczej jest dla mnie nie do pojęcia. Dotyczy to zarówno golenia głów w starożytnym Egipcie, jak noszenia cudzych tresek w dziewiętnastym wieku, powiększania piersi czy plastyki krocza (auć na samą mysl), fit obsesji, jak i wydawania fortuny na tipsy i lakiery do paznokci. Może to moje własne lenistwo albo skąpstwo, ale nigdy nie widziałam w tym jakiegokolwiek sensu.
        • iwoniaw Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 14:22
          O, golenie głów w starożytnym Egipcie to przy ich klimacie czysta wygoda i pragmatyzm - na galę zakładasz perukę z odpowiednim fryzem i ozdobami, a na co dzień przynajmniej chłodniej i higieniczniej bez włosów przyklejających się do czaszki 😉 Co do reszty w zasadzie się zgadzam - upiększanie się przez zaboegi inwazyjne i/lub uciążliwe to coś, czemu mówię nie (a "w zasadzie" dlatego, że pewne rzeczy są dla części populacji kompletnie nieprzeszkadzające, a nawet wprawiające w dobry humor, podczas gdy inna część wzdraga się na samą myśl).
          • kobietazpolnocy Re: proste pojęcia nie do pojęcia 13.07.20, 14:11
            Ja tam nie wiem, depilacja CAŁEGO ciała kilka tysięcy lat temu? Nawet teraz tyle z tym jest zachodu i kłopotów. Dla mnie w ogóle obsesja usuwania włosów tam gdzie się da nie ma zbyt wiele wspólnego z wygodą i pragmatyzmem.
      • auksencja15 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:36
        Z tymi słodyczami to ja.u mnie role słodyczy pełnia słone i pikantne przekąski. Czekolada i ciastka, ciasteczka, żelki i inne mogą dla mnie nie istnieć. Zero zainteresowania. Ale słone przekąski to raj
        • kermicia Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:38
          Nie ciągnie cię latem do lodów? Albo zimą do szarlotki na ciepło? Dla mnie nie do pojęcia smile
          • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:58
            kermicia napisała:

            > Nie ciągnie cię latem do lodów? Albo zimą do szarlotki na ciepło? Dla mnie nie
            > do pojęcia smile

            Mnie nie ciagnie. Wole piwo i chipsy.
          • auksencja15 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 17:17
            Zawsze wybiorę słone, jak mam wybrać coś niezdrowego. Nie lubię ciast z owocami w ogóle, z grzeczności zjem sernik lub makowiec, bita śmietana i kremy mnie zamulają i czuje mdłości, kupione ciasta sa dla mnie zawsze zbyt słodzone. Jako dziecko jadłam słodycze, ale nie rzucałam się na nie i już wtedy wolałam chipsy czy orzeszki czy słone paluszkibig_grin A dobra, lubię czekoladę gorzka, taka min 85%, ale to chyba wytrawna przegryzka. Gorzkie czekolady uwielbiam od dziecka. Lody zjem jak ktoś mnie poczęstuje, sama nie kupię, bardziej traktuje to jak wybawienie w upał, wiec tez wybiorę zimne piwo albo mrożona herbe zamiast. Czasem lubię sobie zmiksować mrożone owoce jako deser, wychodzi domowy sorbet, chyba się liczy jako lody w sumie.
            • kobietazpolnocy Re: proste pojęcia nie do pojęcia 13.07.20, 14:07
              Wierzę ci, ale jakaś część mnie nie może tego zrozumieć wink Tzn. ja też nie jem wszystkiego co słodkie jak leci (np. za pavlovą w ogóle nie przepadam, za kremami również nie, no chyba że w małych ilościach), ale w 100% przypadków wybiorę sobie jakieś pyszne ciasto, zwłaszcza w co lepszych cukierniach w Polsce, zamiast słonych paluszków..
      • jolie Re: proste pojęcia nie do pojęcia 12.07.20, 12:33
        Ja nie lubię czekolady od dziecka. Najprawdopodobniej dlatego, że jestem uczulona, organizm sam się broni. Sernikiem i lodami za to nie pogardzę.
        • kobietazpolnocy Re: proste pojęcia nie do pojęcia 13.07.20, 14:08
          jolie napisała:

          > Ja nie lubię czekolady od dziecka. Najprawdopodobniej dlatego, że jestem uczulo
          > na, organizm sam się broni. Sernikiem i lodami za to nie pogardzę.

          To już rozumiem, czekolada to tylko przykład pożywienia "deserowego".
    • szarsz Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:53
      logarymy: a rozumiesz potęgowanie?


      • 1matka-polka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 10:56
        szarsz napisała:

        > logarymy: a rozumiesz potęgowanie?
        >
        >

        Jestes brutalna.
      • asia_i_p Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 13:59
        Potęgowanie jest intuicyjne całkowicie. Wiem do czego zmierzasz, ale uwierz mi, jeżeli ty mi teraz wyjaśnisz te logarytmy, to ja ci je zrozumiem. Po minucie będę miała ten moment "no przecież". Zrobię kilka zadań. Prawidłowo. Po czym z czasem mój mózg się z tego zrozumienia wycofa i znowu nie będę rozumiała logarytmów. Przetestowane kilkakrotnie. Jakbym nie miała właściwej półeczki w mózgu na to pojęcie big_grin .
    • mikamyka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 14:12
      Nie tyle pojęcie co podejście części ludzi do otyłości. Znam ludzi otyłych ( nie z powodów zdrowotnych) , którzy wprost mówią : lubię jeść i będę jadł tak jak jem ...Tak jakby konsekwencje tej otyłości były malo znaczące dla funkconowania albo nie istnialy.
      Rozumiem to jako uzaleznienie od jedzenia, ale nie to że nic z tym nie robią. Bo z wiekiem cierpią fizycznie z powodu otyłości coraz bardziej.
      A z matematyki pamiętam że z liczbami urojonymi miałam problem ( zdałam ale po korepetycjach ) i chyba nadal bym miała trudnosci z tematem. Szczęśliwe chyba już w życiu nie będę tego potrzebować
Pełna wersja