proste pojęcia nie do pojęcia

    • pomurnik91 Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 14:42
      Mnożenie macierzy przez macierz, to jest jakieś złe, chore i zboczone, uczyłam się tego trzy razy do kolokwium, zapominałam zaraz po i nadal mam traume. Nieco później bardzo ucieszyła mnie informacja że gdyby mi to kiedyś było potrzebne to można to zrobić w excelu
    • kermicia Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 16:25
      Ciekawy wątek smile
      Moje zdziwienia światem:
      1. nieumiejętność gospodarowania swoimi zasobami, życie ponad stan, zadłużanie się na konsumpcję, wieczny debet na kredytówkach. Umarłabym z nerwów nie mając oszczędności i co miesiąc spłacając jakieś kolejne długi. Uważam, że lepiej żyć skromniej, wydając to, co się realnie ma do dyspozycji i gromadząc powoli jakiekolwiek środki na czarną godzinę. Np. na kolejny covid. W sumie wiele razy przed większym zakupemz gatunku "przyjemności" dochodziłam do wniosku, że większą przyjemność daje mi kasa na koncie niż np. torebka.
      2. biegłe opanowanie wielu języków obcych - pół życia chodziłam na kursy i wyjeżdżałam do zagranicznych szkół językowych, a ledwo ogarniam powierzchownie! dwa języki obce. Totalnie zazdroszczę osobom, które porozumiewają się bez wysiłku w kilku językach, rozumieją filmy i czytają książki. O ile gramatyka jakoś tam się mnie trzyma, tak słówka wyparowują z głowy chwilę po niby-zapamiętaniu. To jedna z porażek mojej edukacji.
      3. otyłość i brak wewnętrznych hamulców powstrzymujących przed coraz głębszym popadaniem w obżarstwo. Dlaczego ci ludzie nie mają syreny alarmowej w głowie? Nie mam pojęcia, co by się musiało stać, żebym poszła tą drogą i obudziła się z wagą np. 150 kg.
      4. związki z osobami, którym daleko do bycia zadbanymi, że tak powiem. Widuję to każdego dnia, głównie dotyczy zapuszczonych facetów, którym ktoś w życiu jednak towarzyszy, codziennie ich ogląda w łóżku i przy stole, wącha, całuje się z nimi, płodzi kolejne dzieci. Jak to możliwe, że normalne kobiety nie czują obrzydzenia widząc poobgryzane do kości pazury, wielkie bębny piwne, ubytki w niedomytych zębach, zaczeski lub łyse placki na środku głowy, paskudne stopy z grzybicą i inne atrakcje? Widzę takie pary w parkach, tramwaju, w sklepach i knajpkach. Ja bym koło takiego niechluja nawet nie usiadła, a one... Przyzwyczajenie? Ślepota na to, co widzi się non stop? Dla mnie niepojęte.

      • jolie Re: proste pojęcia nie do pojęcia 11.07.20, 18:18
        Odnośnie do punktów 1. i 3. - mam tak samo. Punkt 4. - też się zgadzam, ale może ma to jednak związek z pewną nadwrażliwością węchową, ktorą ja mam? Moze inni jej nie mają? Dla mnie nie do przejścia są zepsute zęby i jaszczurczy oddech. Ale to nie dotyczy tylko mężczyzn, znam kobiety z tragicznym uzębieniem, oddechem i zapachem ciała. I jak najbardziej mają partnerów.
        • mikamyka Re: proste pojęcia nie do pojęcia 13.07.20, 13:20
          To jest kwestia osobnicza z odczuwaniem zapachów. Ja np jestem bardzo przeczulona , noszę przy sobie zawsze jakiś zapach na wszelki wypadek żeby sobie podetknac pod nos. Mam przyjaciółkę która przez te lata się przyzwyczaiła do ludzi z brakami w higienie i widzę że zupełnie nie reaguje
          A co do towarzyszek życia takich brudasów to podejrzewam że one same tylko tak pozornie są odswierzone, ale niekoniecznie dbają o higienę . Makijaż , fryzura, strój przykrywa niedomycie. A panowie sobie tapira na głowie nie zrobią, nie wymaluja ust żeby wyglądało że dbają o siebie, a panie zakryja brudne pazury kolorowym lakierem na paznokciach
      • kobietazpolnocy Re: proste pojęcia nie do pojęcia 13.07.20, 14:17
        Punkt 1 - to też z mojej listy. To nie jest tak, że nie lubię sobie kupować rzeczy, ale nie mogłabym spać po nocach, myśląc o tym, skąd wezmę pieniądze na kolejne rachunki, czynsz albo jakieś niespodziewane wypadki.

        Punkt 3 - dla mnie to jest coś pokrewnego innym uzależnieniom, które część mnie nie potrafi uznać za chorobę całkowicie pozbawiającą człowieka kontroli. Niby wiem, że od pewnego momentu to jest choroba, ale do tego momentu trzeba jednak dojść.
        Poza ludźmi, którzy już jako dzieci byli źle karmieni, może nawet całkowicie zaniedbani, to w głębi duszy nie jestem w stanie aż takiej otyłości zrozumieć.
Pełna wersja