Dodaj do ulubionych

selekcja towarzyska (dłuższe)

17.07.20, 07:58
Z czasów dzieciństwa pamiętam że bawiliśmy się cała bandą dzieciaków z sąsiedztwa, z domów na naszym osiedlu, z niedalekich bloków. Ktoś tam miał rodzinę na zachodzie, więc fajne ciuchy i gadżety. Inny chłopak chętnie przyjmował zaproszenia na obiad jak się bawiliśmy w domu, ojciec innej dziewczynki był podobno ważnym dyrektorem, a jeszcze innej milicjantem. Ojciec jeszcze innego chłopaka był w "długiej delegacji", a potem okazało się że siedział za kradzież (nie jeden raz zresztą). Jednak wszystkie te dzieci mniej lub bardziej zgodnie bawiły się ze sobą, a tematy rodziców, kim są i jakie mają poglądy praktycznie nie istniały.

Teraz z wątków na forum wynika, że sporo część osób zaczyna przekładać swoje zapatrywania na to, z kim się bawi ich dzieci. Broń Boże więc, aby rodzice kolegi/koleżanki dziecka mieli inne zapatrywania polityczne, bo na pewno tamte dziecka nimi przesiąka.
W innym wątku ktoś pisze " olewam towarzyskie umizgi że strony kobiet żyjących z socjalu, a są takie madki w szkole mojego dziecka. Nie zadaję się i dziecku też nie rekomenduje tych rodzin", co mną dość mocno wstrząsnęło ze względu na pogardę i wyższość prezentowane prze autorkę. Jeszcze inny wątek to porady zarwania kontaktów z dzieckiem, którego rodzice często wymieniają psy. Itd itp.

Czy naprawdę karanie dzieci poprzez nakazanie zarwania kontaktów i rówieśnikami i zamknięcie się w swojej enklawie/kręgu osób o podobnym statusie majątkowym, zapatrywaniach politycznych jest właściwym podejściem? Czy nie idziemy do absurdu, że do naszych dzieci niedługo będziemy dopuszczać/nie dopuszczać rówieśników, których rodzice mają nie mniej niż x książek (literatury naukowej i uznanej beletrystyki) w domu, albo których rodzice są wyłacznie wege, albo których rodzice nie pobierają zasiłku czy 500+, albo których rodzice nie są eko, bo mają kominek?

Tworzymy grupy, podgrupy, najczęściej ustawiając się z pozycji tych "lepszych" i "światlejszych" i uzurpujemy sobie prawo do posiadania jedynie słusznego stanowiska co jest właściwe. Przynajmniej taka jest najpowszechniejsza postawa na forum I przekładamy to potem na nasze dzieci. Czy mnie jest to jednym z powodów polaryzacji społeczeństwa?
Obserwuj wątek
    • trillian Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:09
      Nie wiesz co tam sobie wtedy rodzice myśleli, pamiętasz to z perspektywy dziecka. Dzisiejsza perspektywa dziecka może być podobna.
      To co mogło się zmienić to większa ingerencja dorosłych w zabawę, helikopterowe rodzicielstwo jest obecnie w natarciu.
      • niemaznaczenia Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:15
        Może i masz rację, chociaż bywaliśmy w różnych domach, a jakoś nie pamiętam aby moi rodzice zabraniali przychodzić komuś do mnie, alby, abym miała szlaban na chodzenie do kogoś, a przecież musieli wiedzieć z grubsza z kim się "zadaję" wink

        Co to współczesnego turborodzicielstwa i obecnego imperatywu "aktywnego zajmowania się dzieckiem", pełna zgoda.
        • izabelka55 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:07
          No moi rodzice czasami mówili, z kim ty się zadajesz, ale na tym się kończyło, bo ja odpowiadałam, że ja zadaje się z x a nie obchodzą mnie jej rodzice. No niestety ja też wyrażam opinie o kolegach syna, trudno niektórzy nie są zbyt mądrzy, no i ostrzegam bo jak ktoś ma kuratora to nie jest to fajne środowisko. No ale bawi się z kim chce, oby tylko miał świadomość, że nie wszyscy są super.
    • anika772 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:21
      Ludzie dobierają się na zasadzie jakichś podobieństw, stylu życia, spędzania wolnego czasu itp.
      I tak, są domy i rodziny (przypadki dość ekstremalne w moim odczuciu) do których moje dzieci nie pójdą; zresztą same nigdy nie wpadły na ten pomysł, bo też wolą koleżanki i kolegów, z którymi mają coś wspólnego.
    • laura.palmer Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:30
      Ja się w dzieciństwie zaprzyjazniłam z dziewczyną z nizin społecznych (zasiłkowcy i ojciec pijak), mieszkała w bloku obok i dzieliłysmy podwórko. Skonczyło się tak, że ukradła moim rodzicom sporą kwotę pieniędzy, a mi parę drobiazgów. sad Bogatsza o to doświadczenie będę raczej trzymać swoje dzieci zdala od takich ludzi.
      • vodyanoi Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:42
        Do mnie kiedyś przyszła pewna Ola z klasy, po lekcjach. Jak poszłam do toalety, to zajrzała mi do szafy i ukradła lalkę Barbie. To był 1991 r. Potem ta lalka podobno siedziała na centralnym miejscu w jej pokoju (nigdy tam nie byłam, wiedziałam od koleżanek). Rodzicom się nie przyznałam.
        Teraz Ola ma własne dzieci w wieku mojego syna i mieszka blisko moich rodziców. Mój syn, jak jest u dziadków, to z dziećmi Oli bawi się na placu zabaw. Zabraniam mu przyprowadzania kogokolwiek do dziadków do domu.
      • lily_evans11 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:45
        Moje dziecko przeżyło podobną rzecz, z tym że to była tzw. bogata patologia - mamcia z kasą, za to z licznymi przygodami damsko-męskimi i stale popadająca w tarapaty na tym polu, bo każdy kolejny partner był przemocowy.
        Dziecko - w pierwszej chwili wygadane, przylepne, wiedzące, jak komu co powiedzieć, na dłuższą metę nie do zniesienia, agresywne, nie słuchające nikogo (szkoła się go zresztą pozbyła po roku w białych rękawiczkach).
        Po tym, jak koleżanka zaproponowała mojej córce jakieś dziwaczne zabawy z seksualnym podtekstem i ukradła jej 10 złotych, bo leżało na widoku - moja powiedziała, że poza szkoła w ogóle nie chce jej widzieć.


        Dziecko teraz mam już na tyle duże, że nie da się go trzymać z daleka od kogoś - ale póki co, samo też wyciąga wnioski.
      • rulsanka Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 12:57
        Ja też miałam przyjaciółkę z nizin, alkohol, przemoc, wyzwiska - byłam świadkiem nie raz. A ona nigdy nawet wulgaryzmu nie powiedziała. Skończyła UW. Super dziewczyna, nie wolno nikogo skreślać! Z kolei ja w na początku podstawówki ukradłam znajomym dzieciom dwie rzeczy: fujarkę i ciężką metalową kulkę, które ogromnie mi się podobały. Chciałam też podwędzić koledze strzelbę na kapiszony, ale dobrze jej pilnował big_grin Potem zrozumiałam sens koncepcji własności.
      • mio-nuskropka Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 17:15
        laura.palmer napisała:

        > Ja się w dzieciństwie zaprzyjazniłam z dziewczyną z nizin społecznych (zasiłkow
        > cy i ojciec pijak), mieszkała w bloku obok i dzieliłysmy podwórko. Skonczyło si
        > ę tak, że ukradła moim rodzicom sporą kwotę pieniędzy, a mi parę drobiazgów. sad
        > Bogatsza o to doświadczenie będę raczej trzymać swoje dzieci zdala od takich
        > ludzi.

        Mojej koleżance zdarzyło się coś podobnego, tylko kasę zwinęło dziecko z podobnej klasy (obie wyższa klasa średnia, rodzice w mediach, te rzeczy). Oczywiście racja, że lepiej trzymać dziecko z dala od "takich" ludzi, tylko pod warunkiem, że wiesz, co to są "tacy" ludzie i jak ich zidentyfikować.
        • znowu.to.samo Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 20:28
          To ja miałam zgoła inną przygodę. Razem z bratem odwiedzaliśmy bardzo majętną sąsiadkę. To był przełom lat 80/90 my z bratem mieliśmy gdzieś po 10 lat. Sąsiadka troche młodsza, miała całe szuflady lego i lalek Barbie aż nam z bratem oczy wychodziły z orbit, bo na tamte czasy to był luksus.
          I tak raz ją namówiliśmy żeby nam dała po samochodziku Lego, bo po co jej całe stosy Lego, no nie?
          Sąsiadka chętnie się zgodziła ale jakoś to doszło do jej rodziców i musieliśmy oddać ze smutkiem zabawki, i już nigdy nie mogliśmy się z sąsiadką bawić figurując zapewne jako jakaś patologia co wydębia od bogaczy zabawki
    • lily_evans11 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:41
      Owszem, pamiętam większy egalitaryzm w zawieraniu znajomości, ale nie pamiętam, żeby ktoś zadawał się z leniwymi patologiami. Za komuny większość ludzi pracowała, a nie żyła z socjalu, poza "niebieskimi ptakami" - nawet jeśli czyiś rodzice nie byli wykształceni, to nie byli nadmiernie leniwi, roszczeniowi, nieogarnięci, do pracy trzeba było wstać. Praktycznie miałam może 1 koleżankę, której mama nie pracowała - dziewczyna była przewlekle chora, miała specjalną dietę i orzeczenie o niepełnosprawności. Ale ta matka ostro w domu się zwijała, nie siedziała z piwkiem i fajkami za pieniądze pracujących tongue_out.
      Mieliśmy w szkole bardzo zaniedbaną dziewczynkę z rodziny wielodzietnej, bodajże ośmioro tych dzieci było i tam faktycznie patolnia pełną gębą odchodziła. Dziewczyna miała swoje dziwne zachowania, brudne rzeczy - i zapewniam Cię, że przyjaciół to w szkole nie miała.
      BTW wqrwiające jest to, że szkoła nic z tym nie robiła, że dzieci marniały, a nikt tego nigdzie nie zgłaszał, tylko jakaś kaska pewnie szła.

      Z drugiej strony - dzieci bawiąc się z kolegami czy gdzieś tam chodząc, będąc zapraszane, same widzą, czy jest fajnie, życzliwie, czy dzieje się tam coś dziwnego albo coś, co jest dla nich niekomfortowe. Nie trzeba ich izolować.
      Moja córka powiedziała ostatnio, że w życiu już nie będzie spać u pewnej koleżanki (spoza klasy), bo była tam po prostu głodna, jedzenie bardzo wydzielone, na obiad tylko chuda zupka, no i ogólnie gdziekolwiek chodzi, rodzice są o wiele bardziej serdeczni dla cudzych dzieci, i o wiele więcej się dzieje, w sensie różnych rozrywek. Akurat zakładałam dokładnie, że tak będzie, moja znajoma jest bardzo porządną osobą, ale ogromnie oszczędną (choć nie musi) i mało empatyczną. Dziewczyny bardzo się lubią. Młoda jest już na tyle duża, że sama się o tym przekonała i wyciągnęła swoje wnioski, a krzywda żadna jej się nie stała.

      Natomiast w życiu nie pozwoliłabym iść do domu, o którym wiem, że się pije lub są jakieś awantury albo że rodziców nigdy nie ma, i jest nadmierna swoboda. Dziwisz się temu?

      Dodam, że w życiu dorosłym też raczej mamy znajomych o podobnym światopoglądzie, podejściu do różnych istotnych spraw, nawet stylu życia - co się więc dziwić, że i dzieci wolą też jedne osoby bardziej, inne mniej.
      • lily_evans11 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:53
        I mam wrażenie, że mylisz objaw z przyczyną.
        Kiedyś pewne, majątkowe, społeczne, intelektualne różnice były po prostu mniejsze. I to nie są nawet różnice wyłącznie materialne - tylko w podejściu do życia. Są ludzie przedsiębiorczy, nazwijmy to umownie, i są tacy, którzy lubią innych obwiniać za swój brak sukcesów i czekać, żeby im coś dać (oczywiście to są skrajności, ale naprawdę trudno jest się dogadać np. z tymi drugimi czasem).
        • vodyanoi Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:01
          I dostęp do pewnych rzeczy był utrudniony.
          Ja np. nie pozwoliłam się synowi bawić z dwiema dziewczynkami na wakacjach. Dziewczynki miały po 7 lat, telefony z netem i podsłuchałam ich rozmowę, jak jedna drugiej mówiła "wpisz teraz filmy dla dorosłych". Tzn. nie tyle zabroniłam, co mieli bawić się bez telefonów. Dziewczynkom to jednak nie odpowiadało, więc zabawa się urwała.
          Teraz np. nie pozwalam synowi chodzić tam, gdzie dostęp do gier jest nieograniczony. Odbierałam z takich domów dziecko-zombie - nadpobudliwe, płaczące, nerwowe. Położenie dzieciaka spać po kilku godzinach gry (!) było szalenie trudne. To jest właśnie dla mnie współczesna patologia.
          • lily_evans11 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:04
            No właśnie. Dzieciaki dużo czasu spędzały na podwórzu, co najwyżej przyniosły z domu swoje zabawki.
            Nawet TV przez cały dzień zawierała tylko "przyzwoite" treści, gdyby ktoś chciał posadzić dzieci przed odbiornikiem wink.
            Teraz te różnice wychowawcze miewają bardziej niesympatyczne skutki.
      • arwena_11 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 11:39
        Ja na podwórku czy w szkole miałam różnych znajomych. Ale jak miałam np 6-7 lat i jeszcze mieszkaliśmy z babcią, to wiedziałam że do X i Y się do domu nie chodzi. To były rodziny menelskie. Te dzieci bywały u nas czasami. Były to rodziny, znane mojej rodzinie znani byli rodzice - bo chodzili kiedyś razem do podstawówki.

        Na nowym mieszkaniu już były może 1-2 takie rodziny. Nie bawiliśmy się razem. Oni po prostu byli na innym etapie ( 10-11 latki piły, wąchały klej ). Do szkoły ze mną nie chodziły.

        Moje dzieci chodziły do prywatnej szkoły podstawowej i gimnazjum. Siłą rzeczy miały do czynienia tylko z dziećmi z tych szkół lub szkoły muzycznej czy z zajęć dodatkowych. A tam dzieci z rodzin "menelskich" nie było. W liceum to nie znam rodziców. U syna w szkole byłam przez 3 lata dosłownie 7 razy - w tym raz to była studniówka, raz zebranie w czasie strajku.
        U córki bywam na zebraniach raz w roku na semestr. Rodziców znam na zasadzie "dzień dobry" "co słychać". Jednej mamie pomagałam udostępniając pismo do dyrektora w sprawie weryfikacji oceny ( w sensie mój mąż napisał w sprawie córki, a ona również potrzebowała - i wychowawczyni skontaktowała ją z nami ).

        Dzieci same widzą różnicę między domami. Córka moja raz była u jakiejś koleżanki ( poznały się na obozie ) i więcej nie chciała tam iść. Bo było brudno. Ale tamta dziewczynka u nas bywała. Potem ich drogi się naturalnie rozeszły.
    • wrotek0 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:42
      W moich czasach (ponad 50 lat temu) też tak było, w szkole i na osiedlu pełen przekrój. U moich dzieci (dzieciństwo na przełomie stuleci) - też. Chodziły do publicznej szkoły w małym mieście, gdzie były bardzo różne dzieci i z różnymi się kolegowały. Nigdy nie wnikałam, dopóki było bezpiecznie. Uważałam, że taka lekcja obserwacji innych domów, rodzin im się przyda i nauczy tolerancji. Widziały, że u kolegów inaczej się żyje, spędza wolny czas, jada - rozmawialiśmy o tym, ale nigdy z poczuciem, że nasz styl życia jest lepszy / gorszy.
      My też mamy znajomych / przyjaciół, z którymi łączą nas wspólne wspomnienia i nie tylko - o bardzo różnym statusie materialnym a nawet poglądach politycznych. Nie zamykamy się w swojej klatce i młodzi chyba podobnie.
    • asfiksja Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 08:44
      Ja z dzieciństwa pamiętam, że miałam koleżanki i kolegów tylko z podobnego środowiska (czego oczywiście nie byłam wtedy świadoma). Jedyne dzieci z trudnych środowisk widziałam na obozie harcerskim. Dzieci te miały wszy, zepsute przednie zęby, gorzej się wysławiały i zachowywały się - w moim ówczesnym przekonaniu - dziwacznie. Więc nie projektuj postawy swoich rodziców na wszystkich.
      Teraz też posyłam dzieci do dobrych szkół i wysyłam na płatne obozy, firmowane przez znane mi organizacje i ludzi, nie na (pół)darmowe kolonie, na których mogłyby spotkać dzieci z trudnych środowisk. Uważam, że integrację takich dzieci należy załatwiać odgórnie, na poziomie co najmniej samorządowym, a najlepiej państwowym, nie oddolnie.
      • niemaznaczenia Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:05
        Typowe ematkowe ekstrema.

        "Trudne" środowisko to od razu muszą być klimaty a'la Balcerek z Alternatyw 4, czyli żuleria i menelnia

        Ale jak są to dzieci z zamkniętego zamożnego osiedla, gdzie ojciec lubi sobie wciągnąć krechę snobistycznej koki i od czasu do czasu spuści łomot żonie, to już jest to akceptowalne uncertain Za takimi dziećmi można jechać na (płatny) obóz, bo półkolonie z dofinansowaniem są dla uboższych, więc z założenia podejrzanych uncertain
        • lily_evans11 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:29
          Ale zapewniam Cię, że po 2-3 spotkaniach z dziećmi takiej bogatej patologii czy rozmowie z tymi rodzicami też będziesz widzieć, w czym rzecz i też nie zechcesz, żeby Twoje dziecko tam chodziło (bo te dzieci na bank będą miały zaburzenia zachowania, znam raptem 2 takie rodziny, gdzie dużo jest nie halo mimo pieniędzy, jedna dziewczyna agresywna jak żulica, druga ma psychotropy).
          Z kolei ludzie na tyle ubodzy, że biorą darmowe czy dofinansowane kolonie - mogłabym kolejny raz podzielić się przeżyciami/obserwacjami z takowej: nagminnie wszy, bójki, wyżeranie cudzych porcji w stołówce, drobne kradzieże, molestowanie. Do dziś nie rozumiem, jak matka mogła mnie na coś takiego wysłać, to było jakbym z normalności trafiła do poprawczaka. Lepiej już było w domu siedzieć.
        • trillian Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:22
          "bogata patologia" może nie rzuca się aż tak w oczy jak biedna, ale prędzej czy później to widać.
          I ja na przykład nie chciałabym żeby moje dziecko chodziło do domu gdzie ojciec wciąga krechę snobistycznej koki, tak jak nie wyślę na kolonie razem z ekipą ze świetlicy środowiskowej. No taka jestem klasistka, ale mało mam tych dzieci to dbam o każde.
        • aerra Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 11:28
          Chciałabyś. Bogatą patologię się omija tak samo jak biedną patologię. Bo zwyczajnie - staramy się trzymać daleko od patologii, a nie wartościujemy znajomych pod względem majątku. Przy czym owszem, w tym najbliższym gronie są ludzie o podobnym, trochę niższym, trochę wyższym, statusie majątkowym, ale to wychodzi naturalnie, ze wzgledu na to, że mamy wspólne hobby, które nie jest bardzo tanie, bo mamy wspólne interesy itd. Wsród dalszych zajomych już jest z kolei bardzo różnie, począwszy od takich, którzy łapią każdą robotę, do takich, którzy posiadają więcej domów w różnych zakątkach Polski i świata niż palców u rąk.
          A dziecko w klasie miało takiego chłopca, który owszem, chyba statusem majątkowym przewyższał wszystkich (i bardzo to pokazywał), ale jakimś dziwnym trafem nie wszystkie dzieci chciały u niego bywać. A potem się okazało, że tatuś jest przemocowy, mamusia znalazła sobie obrońcę i się rozwiodła i dzieci ze szkoły zabrała. Nikt specjalnie nie tęskni, chociaż co dziecko winne, że tak go wychowano, a te jego teksty to kopia słów ojca.
      • maliniak665 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 23.07.20, 12:28
        asfiksja napisał:


        > Teraz też posyłam dzieci do dobrych szkół i wysyłam na płatne obozy, firmowane
        > przez znane mi organizacje i ludzi, nie na (pół)darmowe kolonie, na których mog
        > łyby spotkać dzieci z trudnych środowisk. Uważam, że integrację takich dzieci n
        > ależy załatwiać odgórnie, na poziomie co najmniej samorządowym, a najlepiej pań
        > stwowym, nie oddolnie.



        Yebłam big_grin


      • niemaznaczenia Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:08
        Trudno bawić się z każdym, ale w grupie były różne konfiguracje, jedne dzieci przychodziły, inne odchodziły. Nikt jednak nie wartościował, że z Anią się bawimy bo ma ciocię w Chicago, a Oli unikamy, bo nie ma ojca, a mama jest sprzątaczką. A tym bardziej nie narzucali nam tego rodzice.
        • lily_evans11 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:16
          A ja widzę, że ludzie owszem izolują dzieci, ale od rodzin o destrukcyjnych zachowaniach, od domów, gdzie jest nieróbstwo i alkohol.
          I wiesz co, mojego dziecka nikt nie unikał i nie szydził za to, że nie ma ojca. W klasie ma nawet 2 koleżanki w opiece naprzemiennej - szkoła niepubliczna, w większości zamożne rodziny, poza mną zapewne wink.
          Za to ja w rejonowej podstawówce, w tak chwalonych przez Ciebie egalitarnych czasach blokowisk, byłam bardzo szykanowana za to, że moi rodzice byli rozwiedzeni, a moja mama mało zarabiała jako nauczycielka i alimenty też miała niespecjalne. Osiedle było pierwotnie osiedlem zakładowym, do szkoły ze mną poszły dzieciaki ludzi, którzy musieli pracować z moim ojcem jako kierownikiem, znali szczegóły rozwodu, znali jego kochankę i późniejszą drugą żonę. Nie ma nic gorszego niż takie zastałe, znające się świetnie środowisko, bez zmian, bez bardziej mobilnych ludzi.
          Moje dziecko celowo posłałam do prywatnej szkoły. Jakiekolwiek tarcia były zawsze na płaszczyznach charakterologicznych, a nie na takiej, że nie masz takich butów jak ja albo że twoja matka mieszka sama.
        • ichi51e Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:50
          Oczywiscie ze byl podzial. Np dzieci partyjniakow, dzieci policjantow, dzieci z marginesu, dzieci ludzi z aspiracjami do bycia potomkami arystokratow (ciesz sie jesli nie spotkalas jak mialam w rodzinie, kazde spotkanie zaczynalo sie od ustaleni kto po kim i z kim spokrewniony), dzieci biedne co cie okradly z fabulandu wiec na drugi raz czlowiek unikal... to ze kazdy z kazdym to zludzenie.
        • trillian Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:32
          niemaznaczenia napisał(a):

          > Trudno bawić się z każdym, ale w grupie były różne konfiguracje, jedne dzieci p
          > rzychodziły, inne odchodziły. Nikt jednak nie wartościował, że z Anią się bawim
          > y bo ma ciocię w Chicago, a Oli unikamy, bo nie ma ojca, a mama jest sprzątaczk
          > ą. A tym bardziej nie narzucali nam tego rodzice.

          To fajnie że masz takie wyobrażenie.
          Ja tam miałam w klasie dzieci z którymi się nie bawiło, była dziewczynka z domu dziecka z jakimiś deficytami, było kilku chłopaków którzy mocno odstawali poziomem zadbania, terz wiem że to były po prostu domy ciężko patologiczne.

          No i jednak trochę mieszasz status zawodowy/finansowy z patologią. Dzieci sprzątaczki nie są i nie były mniej popularne towarzysko, bo to takie niuanse, których dzieci nie wychwycą albo jest to dla nich nieistotne. Mój syn na przykład teraz chce zostać astronautą a jeszcze niedawno śmieciarzem - to dla niego równie atrakcyjne zajęcia.
          Ale już to że ktoś ma śmierdzące ubranie, wszy a jego ojciec śmierdzi alkoholem i lepiej mu zejść z drogi - to dzieci wiedzą i zawsze wiedziały. Czy to było dodatkowo wspierane przez rodziców, czy nie. W szkole przecież ci rodzice nie chodzą za dziećmi i nie kontrolują kontaktów.
    • berdebul Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:05
      Tamci ludzie nie zmieniają przedmiotów, tylko krzywdzą czujące istoty. Masz ochotę zadawać się z patologią - zadawaj.
      Mam znajomych z różnych klas społecznych, z różnymi zarobkami. Nie mam znajomych wśród patologii, która bije/pije/krzywdzi zwierzęta.
      • lily_evans11 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:09
        O dokładnie.
        Dzięki za ten wpis, bo to jakoś umknęło.
        Co to kuwa ma być, że często WYMIENIAJĄ ZWIERZĘTA?

        Ostatnio powiedziałam, co o tym myślę, znajomej, która faktycznie miała już różne zwierzątka i oddawała różnym ludziom, bo "dziecko nie chciało pomagać i się zajmować". Ona twierdzi, że te zwierzęta trafiły w lepsze warunki, np. pies tam, gdzie więcej przestrzeni i właściciele chętni do szkolenia zwierzaka z lękiem separacyjnym.
        No to jej powiedziałam szczerze, że skoro gdzie indziej mają lepsze warunki, to u niej najwidoczniej są one słabe i że naprawdę nikt nie ma obowiązku brać sobie na głowę takiego przymusu i zobowiązania, bo "dziecko chce". I o dziwo, nawet mi przyznała rację.
        • tiszantul Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 13:17
          "Podpisze sie. "Ludzie, ktorzy czesto wymieniaja psy"- WTF?!"

          Przecież człowiek ma prawo do dzielenia życia osobistego z różnymi psami. Sam obóz postępu twierdzi, ze małżeństwa z psami są wykluczone. Zresztą małżeństwo dopuszcza rozwód. Dopiero ultrakonserwatywne katolickie małżeństwo z psem można by uznać za nierozerwalne, ale nie sądzę, by polski Kościół był w stanie coś takiego wprowadzić.
          W stosunku do ludzi podstawowa porada to "zerwij kontakty", "wystaw walizki", zmiana partnera to normalna rzecz, ale zmiana psa to już coś oburzającego. W ten sposób otrzymujemy:
          Czy człowiek powinien się męczyć z drugim człowiekiem, którego przestał lubić? Nie.
          Czy człowiek powinien się męczyć z psem, którego przestał lubić? Tak.
          Czy jeszcze inaczej - relacje z ludźmi są przelotne, okazjonalne i czasowe, w przeciwieństwie do relacji z psem, która trwa do śmierci. Siłą rzeczy najczęściej jest to śmierć psa. Która jednak oszczędza psu cierpień, gdyby to właściciel (posiadacz) psa zmarł
    • conena Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:09
      moje dzieciństwo przypadło na słodkie lata 80, wówczas w szkołach była ostra rejonizacja, jak ktoś był z nie tego osiedla to był klasowym dziwolągiem. mieszkaliśmy w blokowiskach, warunki mieliśmy takie same, dopiero w latach 90 zaczęły się pojawiać widoczne różnice materialne.
      pamiętam, że wtedy matki dokładnie wiedziały kto gdzie pracuje, kto z kim sypia, która żona dostaje w pysk od męża, z kim warto się trzymać, a z kim nie i w ramach tych grup dzieciaki się znały i trzymały razem. inna sprawa, że w moim wielkim bloku typowa Karina z Sebkiem to była może jedna taka parka i też stanowili sensację, nie normę. a teraz proporcje się całkiem odwróciły.

      ja z pełną świadomością tego co robię filtrowałam i filtruję towarzystwo moich dzieci. nie po to wkładam masę czasu, pieniędzy i zaangażowania w ich wychowanie żeby się zepsuły przez kontakt z małymi patusami. póki są małe muszę czuwać, jak dorosną same będą wiedziały od kogo trzymać się z daleka. i m.in. dlatego nie posłałam ich do topowej szkoły, w której uczą się bogate dzieci lekarzy i lokalnego establiszmentu, a gdzie kwitnie handel receptami, dragami i dopalaczami. patologia to nie muszą być wcale bezrobotne dresiary z fajką w kąciku ust.

      zapamiętaj na zawsze słowa Kazimierza:
      Wolę towarzystwo, w którym mogę korzystać
      A nie takie, w którym ciągle ktoś chce mi coś zabrać
      Bo lepiej na swej drodze spotkać kogoś mądrego
      Niż dać się wysysać przez innego, głupiego.
        • conena Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:25
          może faktycznie. chyba byłam za mała w drugiej połowie lat 80 żeby dostrzegać różnicę w ubraniach i zabawkach, zaczęłam kumać dopiero jak mój ojciec zaczął jeździć dobrymi samochodami i zmieniliśmy mieszkanie na duże, a to były wczesne lata 90.
          • triss_merigold6 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:57
            Może to było widoczne w tradycyjnie syfiastych rejonach albo osiedlach stricte branżowych jak wojskowy Rembertów. Na nowych osiedlach rodziny były przemieszane, od właścicieli małych firm i rzemieślników "na swoim", przez pracowników różnych zakładów i instytucji, po pojedyncze rodziny w mieszkaniach służbowych.
                • wapaha Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:23
                  No to mieszkałam na nowym osiedlu wedle tej definicji i nie pamiętam mocno drastycznych różnic. Z mojego otoczenia z klasy miałam jedną koleżankę "bogatą", która miała dużo rzeczy z "Pewexu", dziadów na stanowisku, mamę na stanowisku i tatę pracującego w Niemczecch
      • tiszantul Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 11:47
        "zapamiętaj na zawsze słowa Kazimierza:
        Wolę towarzystwo, w którym mogę korzystać
        A nie takie, w którym ciągle ktoś chce mi coś zabrać"

        to że ludzie lubią korzystać i nie lubią, gdy ktoś ich wykorzystuje to raczej mało odkrywcze spostrzeżenie, szczególnie jak na "wybitnego obserwatora otaczającej nas rzeczywistości". I takie mądrości należy "zapamiętać na zawsze"?

        "Bo lepiej na swej drodze spotkać kogoś mądrego
        Niż dać się wysysać przez innego, głupiego"

        Ciekawe ile autor myślał nad tą błyskotliwą koncepcją. Co my byśmy zrobili bez Kazika i jego "nadzwyczaj trafnych obserwacji socjologicznych"
        • conena Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 11:53
          bez Kazika? poszukaj odpowiedzi w TVP, tam nie grają Kazika. czas antenowy jest zarezerwowany dla głęboko przemyślanych, poetyckich, pełnych dwuznaczności i możliwych do wielorakiej interpretacji tekstów Zenona Martyniuka.
    • piesiedwa Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:09
      W moimo dczuciu taka selekcja musiala nastapic samoistnie bo bawilam sie z kim chcialam a dopiero w pracy zaczelam miec kontakt z ludzmi z przekroju spoleczenstwa i ciezkie to bylo. Kilka miesiecy zajelo mi przetrawienieinfo, ze ludzie potrafia byc az tak samodestrukcyjni czy umyslowo ogranieczeni bez wzgledu na status majatkowy.
    • mia_mia Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:13
      Wcale nie było tak różowo i sielankowo. Fakt, że wszyscy chodzili do szkół państwowych, a na jednym
      osiedlu był większy przekrój społeczny, ale nie do wszystkich można było chodzić, nie wszystkie znajomości były akceptowane (np. był chłopiec, który strasznie przeklinał, jak się pojawiał rodzice nagle wołali dzieci na obiad czy w innych pilnych sprawach).
      W szkole też widać było pewne podziały.
    • leann32 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:28
      Moje dzieci moga bawic sie z kazdym, oprocz patologii.
      Niestety ale po godzinnym pobycie pod blokiem z paroma 6-7 latkami z takiej rodziny, moj 6 latek zapytal mnie co to znaczy „ostro ru.c,hac”
      Ucielam kontakt zanim zapamiętał i zanim nie otrzymawszy wlasciwej odpowiedzi nie postanowilby zasiegnąc opini w sprawie odpwoiedniego tłumaczenia zwrotu na przyklad pań przedszkolnek.
      • droch Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 11:46
        > Niestety ale po godzinnym pobycie pod blokiem z paroma 6-7 latkami z takiej rodziny, moj 6 latek zapytal
        > mnie co to znaczy „ostro ru.c,hac”

        Z jednej strony, to niedobrze. Ale z drugiej, czy zamierzasz z własnej inicjatywy wprowadzać go w arkana łaciny podwórkowej? smile
        • triss_merigold6 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 11:58
          Doprawdy, zdąży ją poznać. Nie musi jej poznawać w wieku 6 czy 7 lat.
          Osobiście bardzo pilnowałam, żeby moje dzieci nie integrowały się z towarzystwem, które ma niekontrolowany dostęp do internetu. O ile na terenie szkoły miałam na to umiarkowany wpływ, o tyle poza szkołą owszem.
          • droch Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 12:10
            Łacinę pozna wtedy, kiedy pozna, a nie wtedy, gdy rodzice będą chcieli, tak to działa. Podobnie z papierosami, alkoholem, seksem itp.
            Absolutnie jestem za tym, żeby izolować dziecko od patologii, chuliganerii itp. Ale też nie reagować spazmami, że sześciolatek poznał nowe, "straszne" słowo.Nie bądźmy hipokrytami, nikt np. nie zmaże napisów ze wszystkich murów w mieście, jak nie usłyszy, sam sobie zaraz przeczyta.
    • vodyanoi Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:37
      Ja np. zdaję sobie sprawę, że moje dzieci nie są odpowiednim towarzystwem według wielu osób.
      A to dlatego, że: nie wierzą w boga (żadnego), a jednocześnie są religijnie wykształcone przeze mnie (przeczytana cała biblia, dużo informacji o innych religiach, wiarach i bogach).
      Są uświadomione seksualnie i nie jest to dla nich wstyd ani powód do ekscytacji.
      Słowa kopulacja i rozmnażanie odmieniają we wszystkich przypadkach kilka razy dziennie, gdyż akurat jest to powód ekscytacji mojego syna, szczególnie w okresie letnim. Ekscytacja dotyczy kowali, ślimaków, mrówek, pszczół itp. I mój syn potrafi rzucić w rozmowie ostatnio poznany fakt, że np. ślimaki są obojniakami lub u kowali to samica podczas kopulacji ciągnie samca, a sama kopulacja potrafi trwać i kilka dni. Potrafi tak powiedzieć na przystanku obcej osobie (która sama go zagaduje) i widzę, jaka jest czasem reakcja na słowo "kopulacja", szczególnie u starszych osób.
      • ib_k Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:41
        Są uświadomione seksualnie i nie jest to dla nich wstyd ani powód do ekscytacji.

        i dalej

        gdyż akurat jest to powód ekscytacji mojego syna, szczególnie w okresie letnim.

        coś ci się nie klei, i dobrze by było nauczyć jeszcze dzieci że na wszystko jest odpowiedni czas


        • mikamyka Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:20
          Tak samo jak ja bym nie chciała jakby kolega z pracy opowiadał mi z ekscytacja o kopulacji , tak samo wyobrażam sobie że np 7 letnia dziewczynka wcale nie musi chcieć słuchać wywodów o kopulacji od kolegi.
          Obcy dorośli ludzie mogą być co najwyzej zdziwieni. Ja uznałabym że dziecko moze mieć pewne ograniczenia społeczne i nie rozumie konwencji stąd to opowiadanie obcym ludziom, w sytuacjach nieadekwatnych o rozmnazaniu. Jakby kontekstu nie rozumial. Chyba że to zupełnie maluszek, to rozumiem że może nie chwytac co i do kogo mówi.
            • mikamyka Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 18.07.20, 10:06
              Jedna będzie chciała, inna nie. I uważam że nie powinno się przekraczać czyichś granic. A raczej ten wspomniany 8 latek nie wyczuwa do kogo i w jakiej sytuacji ma o tym mówić . Chyba że pyta najpierw koleżanek , a opowiedzieć ci o kopulacji ? Inna sprawa że taka koleżanka niekoniecznie może wiedzieć co to kopulacja, bo może słownictwa nie znać.

              Miałam religijnego kolegę w klasie i najnormalniej w świecie jak to jeden taki wyczuł ( fascynat tematu rozmnażania) to specjalnie mu o kopulacji ludzi opowiadal. Bo na siłę chciał przekonać tego pierwszego że to neutralny temat. To było bardzo niekomfortowe dla tego religijnego, uciekal jak mu się udalo.

              Jak ten 8 latek do dorosłych mówi co mu przyjdzie do glowy to polbiedy. A inne dzieci mają prawo mieć lub nie mieć ochoty słuchać o fascynacji rozmnażaniem, i to z dowolnych powodow mogą nie chciec (obowiązku się tłumaczyć też nie mają).
              • olena.s Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 18.07.20, 12:41
                Twoje podejście raczej dowodzi tego, że masz problem z tematami okołoseksualnymi i robisz z nich tabu, nawet jeżeli dotyczą ślimaków czy modliszek.
                Równie dobrze dziecko może nie chcieć słuchać o wrednej Kaście albo o wyższości Legii na Polonią.
              • tiszantul Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 18.07.20, 20:55
                "Jak ten 8 latek do dorosłych mówi co mu przyjdzie do glowy to polbiedy. A inne dzieci mają prawo mieć lub nie mieć ochoty słuchać o fascynacji rozmnażaniem, i to z dowolnych powodow mogą nie chciec (obowiązku się tłumaczyć też nie mają)."

                Dorosły też ma prawo nie słuchać
      • vodyanoi Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:45
        A, i jeszcze opowieść ze strasznej Warszawy, w której w przedszkolach dzieci uczą masturbacji.
        Moje dziecko wygłosiło kiedyś wykład na temat pedofilii przy swoim kuzynie. "Jeśli pojedziesz gdzieś i tam będzie wujek albo obca osoba i ten ktoś będzie chciał zrobić zdjęcie twojej gołej pupy albo dotknąć i powie, żeby nie mówić nikomu, to natychmiast musisz komuś powiedzieć, nie wolno słuchać, żeby nie mówić". To jest skrót tego, co moje dziecko słowo w słowo przekazało i zapamiętało to właśnie z zajęć w przedszkolu. Zdaję sobie sprawę z tego, że w pewnych kręgach byłoby skreślone, jako demoralizujące innych.
        • lily_evans11 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:54
          No... jak moje dziecko było w poprzedniej szkole, jedna mama, pani nauczycielka z doktoratem, powiedziała mi ze zgrozą, że jak ta wychowawczyni mogła im mówić o takich rzeczach! O złym dotyku, o pedofilach! Że to za wcześnie i ona się czuje zbulwersowana!
          Wychowawczyni 1-3 była bardzo religijną panią w szkole wyznaniowej, więc w ogóle chwała jej za poruszenie takiego tematu, w sposób jasny i przystępny, dokładnie było o dotykaniu bez zgody, straszeniu i co wtedy robić.
          Matka - o dziwo bez odchylenia kościółkowego. Do dziś nie wiem, co ją w tym przekazie zbulwersowało big_grin.
        • niemaznaczenia Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:31
          Też uważam, że dobrze jest kiedy dziecko ma wiedzę na temat rozmnażania, pedofilii itd., ale jeśli to nie jest przedszkolak, raczej dziwne są jego "misjonarskie" zapędy. Warto nad tym popracować, bo w starszym wieku może sobie narobić nieprzyjemności brakiem umiejętności powstrzymywania się do "szczerego" komentowania wszystkich i na wszystkie tematy.
        • vodyanoi Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:34
          Jak ktoś pyta, to dostaje odpowiedź. A pytają, wyobraź sobie i tę odpowiedź dostają. Mogą nie pytać i nie zaczepiać. "A na co chłopczyku tam patrzysz?" Odp. "Na kopulujące kowale".

          Lato w pełni, dziecko jeszcze młode i jak się czymś zafascynuje, to gada o tym naokrągło. Doskonale wiesz, że dzieci tak mają. No ale oczywiście twoje się interesują tylko tym, na co ty im pozwolisz i nie pozwalasz na nadmierną fascynację żadnym tematem - żeby przypadkiem nie wyszło na autystyka i nie było wstydu, prawda?
          A jakby mój syn miał autyzm, to co? Jakiś zarzut? To obelga miała być?
      • black.emma Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:40
        vodyanoi napisał:

        > Ja np. zdaję sobie sprawę, że moje dzieci nie są odpowiednim towarzystwem wedłu
        > g wielu osób.
        > A to dlatego, że: nie wierzą w boga (żadnego), a jednocześnie są religijnie wyk
        > ształcone przeze mnie (przeczytana cała biblia, dużo informacji o innych religi
        > ach, wiarach i bogach).
        > Są uświadomione seksualnie i nie jest to dla nich wstyd ani powód do ekscytacji

        Rzeczywiście masz takie sygnały, czy tylko sobie wmawiasz?
        Mam znajomą, która też bardzo się chwali jak to jej dziecko jest uświadomione, a w praktyce to wygląda tak, że 7-letni chłopiec opowiada kolegom o r.aniu i p.zdach.
        • wapaha Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:49
          Mój 8 latek od jakiegoś czasu ma "fazę" na porody. Tzn. jak np. boli go brzuch to mówi : "oj mamo boli mnie jakbym rodził", często pyta o poród ( wczoraj np.pytał dlaczego musiał się urodzić przez cesarskie cięcie), częsciej używa sformułowania " brzuch jak w ciąży", " rodzenie", "rodzić". Jakiś czas temu zaczał wykazywać zainteresowanie rozmnażaniem, seksem, różnicami w budowie ciała
          Czy mnie to martwi ? Nie wiem. Obserwuję go -by wyłapać czy to "norma rozwojowa" czy coś wiecej. W zerówce w przedszkolu-standardowo bo nie pierwszy i nie ostatni taki znany mi przypadek- przechodził etap w którym dzieciaki pokazują sobie tyłki i siusiaki w krzakach
          • waleria_s Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 12:07
            To jest normalny etap. Dziecko wyraźnie zauważa różnice między płciami, a to nieuchronnie prowadzi pytania o rozmnażanie, seks. Pokazywanie sobie miejsc intymnych w krzakach to nie jest nic zdrożnego, dzieciaki mogą mieć po prostu silną fazę na te różnice w budowie, że będą podglądały, chciały oglądać nago członków rodziny, rówieśników itd. Nie masz powodu do obaw.
            • wapaha Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 12:27
              Wiem , że to normalny etap. Obawy jakieś tam mam- bo widzę co się dzieje. O ile znam swoje dziecko, znam środowisko rodzinne i najbliższych znajomych o tyle nie jestem w stanie zapanować nad wszystkim-zwłaszcza nad innymi dzieciakami mającymi nieograniczony dostęp do internetu. Obserwuję
              Ale z tym porodem to już mnie irytuje wink
      • tiszantul Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 12:04
        "A to dlatego, że: nie wierzą w boga (żadnego)"

        Mogą uwierzyć w przyszłości, gdy zaczną podejmować samodzielne decyzje. Być może wierzą nawet teraz, tylko boją się Tobie powiedzieć. Jesteś pewna swojej stuprocentowej kontroli nad nimi?

        "Słowa kopulacja i rozmnażanie odmieniają we wszystkich przypadkach kilka razy dziennie"

        Nie wierzą w Boga i pasjonują się kopulacją. Normalnie nowocześni Europejczycy. Matka pęka z dumy.

        "sama kopulacja potrafi trwać i kilka dni. Potrafi tak powiedzieć na przystanku obcej osobie (która sama go zagaduje) i widzę, jaka jest czasem reakcja na słowo "kopulacja", szczególnie u starszych osób"

        Ciekawe, czy będziesz tak samo nowoczesna, gdy nieznajomy na przystanku zacznie Ci opowiadać o "trwającej kilka dni kopulacji". Na pewno spotka się z pozytywną reakcją z Twojej strony, w końcu tak miło spotkać osobę otwartą i postępową w naszym katolickim zaścianku
      • bo_ob Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 12:13
        vodyanoi napisał:

        > Ekscytacja dotyczy kowali, ślimaków, mrówek, pszczół itp. I mój syn p
        > otrafi rzucić w rozmowie ostatnio poznany fakt, że np. ślimaki są obojniakami l
        > ub u kowali to samica podczas kopulacji ciągnie samca, a sama kopulacja potrafi
        > trwać i kilka dni. Potrafi tak powiedzieć na przystanku obcej osobie (która sa
        > ma go zagaduje)

        Bardzo chętnie spotkałabym twojego syna na przystanku wink
      • tiszantul Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 12:16
        "Są uświadomione seksualnie i nie jest to dla nich wstyd ani powód do ekscytacji"

        Natomiast jak najbardziej jest to powód do ekscytacji dla ich matki, która chwali się na forum jakie ma świadome dziecko. Nie obawiasz się, ze w okresie dojrzewania dzieci zauważą, ze matka, korzystając ze swojej dominującej pozycji w relacji narzucała im swoje przekonania i ramach buntu pójdą na pielgrzymkę do Częstochowy?
        • olena.s Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 16:18
          Dla mnie też fakt, że moje dziecko zostało uświadomione bezpoleśnie i bezproblemowow zanim durnie zaczęliby głupio chichotac, rumienić się i (jak kol. małgosiagosia ponizej) upewniać, że nie mówi się "kopulacja ślimaków" tylko "je...nie" jest powodem do głębokiego zadowolenia. Z różnych powodów. Głównie z takiego, że małe dziecko przyjmuje informacje zahaczające o seks w sposób naturalny, z taką samą ciekawością, jak informację o tym, skąd się biorą chmury, albo co to jest wulkan. I ani dziecko ani rodzic nie przeżywają żadnego zakłopotania. Czy to nie na tym forum kilkanaście lat temu wspominano, jak kto został uświadomiony? Z tej lektury wysnułam wniosek, że jedyną wygraną była właśnie forumka, która została poinformowana o podstawach biologii tak wczesnie, że w ogóle tego nie pamiętała. Cała reszta miała jakieś zgrzyty.

    • matacznik Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:42
      niemaznaczenia napisał(a):

      > Czy mnie jest to jednym z powodów polaryzacji społeczeństwa?
      >
      Wychowałem się na warszawskim Bródnie. Na podwórku bawili się wszyscy. Klatkę dalej była melina, a pan domu częściej siedział niż nie
      • triss_merigold6 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:14
        Mam podobne wspomnienia z krótkiego pobytu w szkole na Bródnie. W latach 80-tych to było odrażające robotnicze blokowisko, którego nienawidziłam z całego serca. Jedna z lokalnych met była w naszym bloku na drugim końcu korytarza i czasem klienci w potrzebie tłukli się po ciemku od drzwi do drzwi, bo ktoś ukradł żarówki..
        Czyż muszę dodawać, że jako dorosła jak, tylko mogłam, kupiłam mieszkanie na osiedlu ogrodzonym i strzeżonym osiedlu? Cóż za ulga nie mieć wiecznie wysyfionych ścian, zasikanej klatki, zniszczonej zieleni i zdemolowanego placu zabaw.
        • mava Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 21:27
          to zupełnie jak ja.
          Przez dziwaczną meldunkową rezjonizacje za PRL, moja matka mogła starać sie wyłacznie o mieszkanie na Pradze = wtedy na Bródnie.
          szczerze nienawidziłam tego miejsca. Chodzilam juz wtedy do szkoły średniej ale na Bródnie nie miałam żadnych koleżanek/kolegów. I z przyjemnoscia wyprowadziłam sie stamtąd, jako dorosła juz.
          Też mieszkam na osiedlu grodzonym, po lewej stronie Wisły.
        • gru_z_gru Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 22:04
          To może dobrze trafiłaś. Mieszkałam przez pewien czas na grodzonym osiedlu z ochrony. Jak wbiegł koleś po dopalaczach z nożem to ochroniarz zabarykadował się w budce. pijaków nie brakowało, tylko bogatsi niż na Targówku, ale sąsiad zaszczany nieraz spał na klatce. Lepiej tak niż pan doktor miał do paxjentow w tym stanie iść
          • mava Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 18.07.20, 02:15
            jakim cudem "wbiegł koleś po dopalaczach z nożem"? miał klucz do bramy?
            Osiedle grodzone z założenia ma ogrodzenie wokoł + brame/furtkę, do ktorej trzeba miec kod lub klucz.
            Na moim osiedlu (grodzonym) nigdy podobne ekscesy miejsca nie miały (a mieszkam na takim 20 lat).
            Domniemywam, że jednak konfabulujesz (= kłamiesz zwyczajnie).
            • gru_z_gru Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 18.07.20, 09:26
              To logiczne, jak na Twoim nie miały miejsca to znaczy że na moim też i muszę kłamać big_grin u nas poza furtkami na klucz był wyjazd z podnoszonym szlabanem obok budki ochrony. I koleś wbiegł tamtedy. Zastanawiam się tylko jaki cel miałoby nie. Takie kłamstwo. Chwalenie się nieudolnością ochrony miałoby mi coś dać?
    • qs.ibidem Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:42
      Zmieniło się od tamtych czasów mnóstwo czynników. Począwszy od naukowych (np. w latach 70 ludzie nie byli świadomi, że palenie szkodzi; teraz nie pozwoliłabym na wizyty w domu, w którym się pali) po społeczne - zainteresowanie lub brak tym co robi dziecko działa w obie strony; kiedyś były one mniej w centrum zainteresowania i również chroniło się je przed światem dorosłych ("nie przy dzieciach", a z mediów było radio i dobranocka w tv) Teraz są częścią świata, który, co tu dużo mówić, jest jednak dla dorosłych. I trzeba je na to przygotować (chciaż kto chce, może to nazwać "helikopterowaniem" wink W dzieciństwie miałam przyjaciółkę, która wychowywała się w rodzinie ŚJ. Ani ona ani ja nie zorientowałyśmy się o tym do czasów nastolatkowych, po prostu nie byłyśmy częścią świata dorosłych. Przed zwykłym urwisem dzieci obronią się same, ale na obronę przed sąsiadem lat 5, który klnie i używa słów mocno obraźliwych na określenie swojego dziadka, hm, na to dam im więcej czasu. A przy odrobinie szczęścia nie będą mieć innych okazji, by musieć z nim przebywać.
      To o czym piszesz jest bardzo prostym schematem "akcja - reakcja".
    • lauren6 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:42
      Moi rodzice mieli podobny stosunek do twoich i bawiłam się z lokalną patologią. Kilka razy po takiej zabawie u nas w domu znikały moje rzeczy, które potem znajdywałam u "koleżanek". Po latach moja matka przyznała, że ginęła też jej biżuteria, pieniądze, ale nie zgłaszała tego na policję, bo nie chciała psuć mi relacji koleżeńskich. Oczywiście z nikim z tamtego towarzystwa nie utrzymuję dziś kontaktów.

      Tak, mam dziś pretensje do rodziców, że wtedy lepiej nie dobierali mi towarzystwa. Przy swoich dzieciach nie zamierzam popełnić tego błędu. Z resztą np dzieci PISowców są specyficzne. Jak na placu zabaw małpowały opozycję i nabijały się z Konstytucji to moje dziecko samo oceniło, że te dzieci są dziwne i nie chce się z nimi bawić. Tym bardziej nie życzę sobie, żeby utrzymywały kontakty z kimś okrutnym, kto znęca się nad zwierzętami.
    • wapaha Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:48
      Ciekawy temat
      Próbuję sobie przypomnieć-a pamięć mam dobrą- patologiczne dzieciaki i jest mi ciężko. Może dlatego, że o ile na podwórku bawiliśmy się nieraz razem ( dużo było dzieciarni, mam wrażenie że dużo wiecej niż teraz) o tyle nie oznaczało to z automatu głębszej zażylości i "bywania" w domu. Mimo że byłam dzieckiem wiedziałam z kim sie bliżej nie zadawac i kogo nie zapraszać do domu. To sie chyba nazywa proces wychowawczy- że dziecko wyrasta w okreslonym środowisku, ma okreslone wzorce, postawy i może nawet samo nie potrafi ich nazwać- ale odruchowo się od nich odsuwa. Co dziwne-jeździłam do babci na wieś. Gdzie była bieda. I alkoholizm też. Ale ccałymi dniami bawiłam się z dzieciakami można powiedzieć z "patologi". Ja sama- mysląc teraz- zauważam różnicę w zachowaniu jednych i drugich. Ta "miejska" patologia była cwana, złośliwa, agresywna ta "wiejska" szczera i wesoła ( dzieciaki w sumie zostawione samopoas, może jakaś chęć "ucieczki" z klimatu domu ). Nie wiem o co chodzi

      Na podwórku jest jedno z którym syn ma zakaz zadawania się. Chłopaki mają fazy- raz się bawią krótko wspólnie, raz w ogóle. Chłopak rozwala wszystkie zabawy. Patologia pełną gębą niestety - znam od go od urodzenia, znam jego rodziców ( po sąsiedzku kurtyuazyjna wymiana zdań). Nie piją. Ale biją. Wyzywają od s...nów dzieciaka i siebie. Puszczają samopas. Dzieciak od 4 rż wychowany przez internet, mówiący na "ty" do dorosłych, wyzywający dorosłych ( rodzice nie reagują). Zwróciłam kiedyś rodzicom uwage i prosiłam o reakcję na jego zachowanie- nie wiem co gadali na mnie- ale 5 latek na drugi dzień groził mi mówiąc, że "mój tata sie tobą jeszcze zajmie"..

    • bo1 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:48
      Mam inne doświadczenia i nie uważam, że obecne podziały czy selekcja są silniejsze niż dawniej. Pamiętam, a były to czasy PRL-u, że na podwórku zawsze były jakieś dzieci z rodziny A, którym nie wolno było bawić się, a nawet rozmawiać z dziećmi z rodziny B, bo np. matki A i B były skłócone. Rodzice chętnie rozciągali nieporozumienia między dorosłymi na dzieci. Pamiętam też dwóch braci z parteru, którym rodzice nigdy nie pozwalali wychodzić na podwórze w obawie przed integracją z naszą hałastrą. Siedzieli z nosami przy szybie, łapczywie obserwując nasze zabawy. Dzieciaki same raczej unikały kolegów z tzw. elementu, bo ten element był agresywny, wulgarny i nieprzewidywalny. Zadawanie się z nimi bywało niebezpieczne. Unikało się też z oczywistych względów dzieciaków brudnych i śmierdzących. Pamiętam też (późna podstawówka) kilka idiotek z mojej klasy, które próbowały stworzyć zamkniętą enklawę wyłącznie dobrych uczniów i nie mogły pojąć, dlaczego ja, świetna uczennica, rozmawiam i wygłupiam się z taką Ewką czy Elką, u których od dwój aż gęsto. Rodzice lubili wiedzieć, kogo odwiedzają i kogo goszczą ich dzieci, wypytywali o to dość starannie i bywało, że ten czy ów kolega ich aprobaty nie uzyskiwał. Czyli nic nowego. Motywy podziałów mogą być bardzo różne, ale podziały są stare stare jak świat i długo jeszcze będą nam towarzyszyć.
    • kosmos_pierzasty_x Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:52
      Nie pozwoliłabym lub utrudniała kontakty z pewnymi osobami, np. tzw. patologią lub dziećmi maksymalnie zapsutymj przez nadmiar kasy i brak rozsądku rodziców.

      Ale 2 z 4 przyjaciółek mojego dziecka pochodzą ze środowiska zupełnie innego niż nasze i to są świetne dziewczyny. Rodzice jednej o odmiennych poglądach politycznych. Pomijamy więc ten temat w rozmowach. Moje dziecko też uczy się dyplomacji 🙂 Na niespodziewaną deklarację koleżanki 'Gdybym mogła głosowałabym na Dudę', odparło 'Aha'.
    • fitfood1664 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:55
      żyjąc na emigracji miałam chęć by ja i moja rodzina "brataliśmy się" z grupą etniczno religijną o nienajlepszej opinii, bo jak to tak, wolność równość i braterstwo, skończyło się na pobiciu mojego dziecka przez tamte, innym razem na kradzieży zabawek... ciężko nie ulegać stereotypom, przestaliśmy, tak więc pierwsza nie rzucę kamieniem
    • stasi1 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 09:55
      U mnie w dzieciństwie wszyscy mieli tyle samo więc nie mogło być podziału według majątku. Ja miałem mniej zabawek niż inni bo byłem mało upierdliwym dzieckiem. Skoro rodzice nie chcieli dać to nie miałem. Rodzice wychodzili z założenia skoro nie dopominam się to nie dostanę.
      Później zauważyłem że zazdrościłem koledze który miał macochę. Coś miał lepszego niż ja.
      Ostatnio miałem syna w domu przez tydzień. Ma 8 lat i mieszka z mamą. Zważywszy że w okolicy nie mam zbyt dużo znajomych z dziećmi w jego wieku zaprowadzałem go do dalekiej kuzynki do jej córki. Trochę żałowałem że oni to tacy typowi pisowaci. Ale chciałem aby dziecko z kimś się bawiło. Raz przychodzę po niego, a tu nie chcą aby on wyszedł od nich. Przecież tak ładnie się bawią. Ona w kompie on telewizor ogląda.
          • triss_merigold6 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 12:01
            Taaa... ośmiolatek jest już całkiem sensownym towarzystwem na różne wyjazdy, aż się prosi, żeby go gdzieś zabrać, pochodzić po szlakach, pozwiedzać, zaliczyć wszystkie parki linowe (inne) w okolicy etc. Ale nie, lepiej mu na siłę organizować towarzystwo jakichkolwiek dzieci, bo cóż taki biedny ojciec ma zrobić.
            • lauren6 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 14:12
              Tu nawet nie chodzi o organizowanie towarzystwa jakichkolwiek dzieci. Autor komentarza napisał, że "przyszedł po dziecko". Czyli chodziło o zwykłe podrzucenie syna pociotkom, by ojczulek miał czas dla siebie, bo on nawet tam z nim u kuzynki nie siedział.

              Biedny żuczek, po tygodniu musiał być zmęczony towarzystwem własnego dziecka.
          • daniela34 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 12:45
            Z punktu widzenia faceta to powinien być przecież idealny układ "jestem tatą od fajnych wyjazdów w weekendy, od wakacji, od wycieczek do parków rozrywki (czy czego tam), mama jest od pilnowania szkoły w tygodniu i od wymagania porządku w pokoju." A tu sporo facetów najchętniej przywozi dziecko i sadza przed tv/komputerem/szuka dziecku towarzystwa/przekazuje pod opiekę babci. A potem jest wielkie zdziwienie, że dziecko nie ma specjalnej ochoty na te kontakty.
        • stasi1 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 18.07.20, 11:25
          Łatwo ci mówić ale w międzyczasie miałem rehabilitacje kręgosłupa. Było wyjście zostaje w aucie i gra na tablecie kiedy ja jestem na badaniu. Zostaje u tych kuzynowstwa. Zostaje z moją mamą(chodzi o dwóch laskach). Na tydzień wyszło że 3 razy w aucie raz u kuzynki i raz z babcią. Mama dziecka wiedziała że w tym czasie jak go będę miał będę chodził na rehabilitacje. Oczywiście miał wybór że będzie z drugą babcią i leżącym dziadkiem.
          Kuzyni niby odjechani ale ogólnie ich lubię. Zawsze jak mam czas to jadę z ich najmłodszą do lekarza. Telewizor wyszedł na końcu, nie wiedziałem że będzie go sam oglądał.
          • danaide Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 18.07.20, 12:44
            To ematka. Tu połowa matek zaliczyła epizod samotnego macierzyństwa, więc one doskonale wiedzą jak to jest być samemu z dzieckiem, bo nigdy wówczas nie splamiły się pomocą kogokolwiek i nigdy, przenigdy ich dziecko nie było wtedy "sprzedane" komukolwiek ani telewizora na oczy nie widziało.

            Nic o facecie nie wiedziały - a najechały. Brawo.
            • stasi1 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 19.07.20, 09:48
              Na drzwiach ośrodka jest tabliczka: Bez osób odwiedzających.Jak mnie przyjmowali codziennie mierzyli temperaturę, wpisywali temp do broszurki i musiałem się podpisać. Sądzisz że specjalnie dla mnie zrobiły by jeszcze jedną rubrykę i wpisali temp dziecka? Zresztą co to by dało? Też by siedział na korytarzu i grał. Od miejsca parkowania do ośrodka było mniej niż 200metrów, w cieniu więc chłopak się zamknął. Rzeczywiście mama się trochę tego obawiała
                • stasi1 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 20.07.20, 11:39
                  Nie wiem czy gdyby tego wirusa nie było to byliby zadowoleni że syn na korytarzu gra. Mi w żaden sposób nie przyszło do głowy że miałby iść ze mną. Swoją drogą ja chyba za dużą miarę przykładam do siebie. W jego wieku już sam nocowałem w domu(znaczy trochę jak byłem młodszy). Chociaż niby babcia była 50 metrów obok.
                  • triss_merigold6 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 20.07.20, 11:41
                    Czyli byłeś zaniedbanym dzieckiem, a teraz zaniedbujesz własne dziecko. Taka sztafeta pokoleniowa. Miałeś tydzień, trzeba było wyjechać na wakacje zamiast bawić się własnym zdrowiem, na to masz czas przez resztę roku. A potem będzie foch i zdziwienie, że dzieciak się u ojca nudzi.
                    • stasi1 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 21.07.20, 09:13
                      Akurat jak byłem w rehabilitacji to się nie nudził, miał tablet. Pewnie byłem zaniedbywanym dzieckiem, dlatego swojego syna jak mogę to ciągnę na rower, na spacer, na lody. Pograć w piłkę, na basen do kolegów. Nawet mamie się czasem skarży; Mamo muszę iść na rower? Mama ; oczywiście że nie.
                      Co do zaniedbywania to nawet jak byłem mały to się dziwiłem że wszyscy znajomi pytali się czy mogą wyjść i kiedy wrócą. U mnie nie było tego problemu. Wychodziłem kiedy miałem czas(nie zawsze ten czas był bo w domu trzeba było dużo robić, chyba nawet więcej niż u moich kolegów)
    • olena.s Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:06
      Nie pozwoliłabym małemu dziecku swobodnie chodzić do ludzi, którzy w mojej ocenie mogliby je skrzywdzić. Acz nigdy nie zdarzyła się taka okoliczność.
      Co do przeszłości: to chyba przede wszystkim zależy, gdzie kto mieszkał. Ja np. na osiedlu spółdzielczym, gdzie część mieszkań zajęli pracownicy wielkiego zakładu przemysłowego, a wszystkie ich dzieci jeździły latem 'do babci na wieś'. Parę bloków dalej były jakieś mieszkania komunalne. Kilometr dalej - dom dziecka. Inteligencji w tym wszystkim cieniutka warstewka. I całe towarzystwo dziecięce bawiło się razem. Częściej na podwórku niż w domach (ciasnawo było), ale jednak. Z wyjątkiem dzieci z DD - im do nas było za daleko. I te dzieci z DD które znałam były wyraźnie inne od reszty.
      Natomiast przed końcem podstawówki towarzystwo się mniej więcej rozsortowało, pi razy drzwi zgodnie z tym, czy szło do LO czy gdzieś indziej. I to rozsortowanie było mocno zbieżne z wykształceniem rodziców.
      Ale gdybym mieszkała dwa przystanki dalej, pewnie moje doświadczenie byłoby inne, bo towarzystwo byłoby mniej wymieszane.
      W każdym razie w efekcie tych doświadczeń uważałam, że dobrze jest zetknąć się naturalnie i na równej stopie z bardzo różnymi dziećmi, z bardzo różnych kręgów społecznych - zdejmuje to opaskę z oczu. Ponieważ podczas roku szkolnego mój dzieciak miał tony różnorodności rasowej, narodowej, wyznaniowej, światopoglądowej, ale mało różnorodności co do warstw, to w miarę możliwości latem celowo i demiurgicznie stykałam swojego dzieciaka z młodymi z różnych środowisk nastawiając się jednak na komentowanie i reagowanie (istotnie zdarzyło mi się, kiedy znajome dzieci wiejskie zaczęły używać quadów w wieku coś 10 lat).
      • triss_merigold6 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:27
        Natomiast przed końcem podstawówki towarzystwo się mniej więcej rozsortowało, pi razy drzwi zgodnie z tym, czy szło do LO czy gdzieś indziej. I to rozsortowanie było mocno zbieżne z wykształceniem rodziców.

        identycznie
        po zakończeniu podstawówki każdy poszedł do swojego świata
        • niemaznaczenia Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:44
          U mnie tak nie było, bo sporo osób w liceum miało rodziców bez dyplomu. Może dziwnie trafiłam, ale często te osoby miały wpojoną przez rodziców silniejszą motywację do nauki niż potomkowie "dynastii" lekarskich albo prawniczych. Czyjaś mama po techniku ogrodniczym i tata po zawodówce nie oznaczają dla mnie "patologii".
          • olena.s Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 15:49
            W liceum to ja nawet nie wiem, kim byli rodzice połowy klasy. Ewidentnie wiedziałam to o domach, w których bywałam często. Pisałam o relacjach w bardzo wymieszanym środowisku w podstawówce. Otóż z tamtego grona generalnie do LO poszły dzieciaki z rodzin wykształconych. Nie w 100 procentach ale w większości.
    • makurokurosek Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:09
      Nie było tak pięknie jak piszesz. Owszem dzieci miały mniejszą świadomość kim są rodzice koleżanki i jakie mają poglądy ale "dzieci elitarne" przynajmniej w moim mieście trafiały do powiedzmy lepszych klas, dla nich też były stworzone klasy dwujęzyczne w liceach z wykładowym angielskim ( mówię o latach 80), dla nich przeznaczone były obozy wakacyjne w Rumuni czy Bułgarii i wbrew temu co piszesz nie mieszały się tak z tłumem.

      Co do pozostałych dzieci, nie wiem jak twoi rodzice ale moi nigdy nie byli zachwyceni gdy nawiązywaliśmy zbyt zażyłe kontakty z dziećmi z rodzin typowo patologicznych, i królował w tych działaniach ojciec który sam był alkoholikiem
    • memphis90 Re: selekcja towarzyska (dłuższe) 17.07.20, 10:19
      Obejrzałam ostatnio "Genialną przyjaciółke" i moja konstatacja jest taka, że tak czy inaczej istniały całe enklawy ludzi o podobnym statusie i nawet jeśli rodzina Solarow czy DonAchillego królowała w dzielnicy biedoty i miała najlepsze mieszkanie dokładnie 5m od linii kolejowej, to dla bogatych rodzin Neapolu była nikim.