niemaznaczenia
17.07.20, 07:58
Z czasów dzieciństwa pamiętam że bawiliśmy się cała bandą dzieciaków z sąsiedztwa, z domów na naszym osiedlu, z niedalekich bloków. Ktoś tam miał rodzinę na zachodzie, więc fajne ciuchy i gadżety. Inny chłopak chętnie przyjmował zaproszenia na obiad jak się bawiliśmy w domu, ojciec innej dziewczynki był podobno ważnym dyrektorem, a jeszcze innej milicjantem. Ojciec jeszcze innego chłopaka był w "długiej delegacji", a potem okazało się że siedział za kradzież (nie jeden raz zresztą). Jednak wszystkie te dzieci mniej lub bardziej zgodnie bawiły się ze sobą, a tematy rodziców, kim są i jakie mają poglądy praktycznie nie istniały.
Teraz z wątków na forum wynika, że sporo część osób zaczyna przekładać swoje zapatrywania na to, z kim się bawi ich dzieci. Broń Boże więc, aby rodzice kolegi/koleżanki dziecka mieli inne zapatrywania polityczne, bo na pewno tamte dziecka nimi przesiąka.
W innym wątku ktoś pisze " olewam towarzyskie umizgi że strony kobiet żyjących z socjalu, a są takie madki w szkole mojego dziecka. Nie zadaję się i dziecku też nie rekomenduje tych rodzin", co mną dość mocno wstrząsnęło ze względu na pogardę i wyższość prezentowane prze autorkę. Jeszcze inny wątek to porady zarwania kontaktów z dzieckiem, którego rodzice często wymieniają psy. Itd itp.
Czy naprawdę karanie dzieci poprzez nakazanie zarwania kontaktów i rówieśnikami i zamknięcie się w swojej enklawie/kręgu osób o podobnym statusie majątkowym, zapatrywaniach politycznych jest właściwym podejściem? Czy nie idziemy do absurdu, że do naszych dzieci niedługo będziemy dopuszczać/nie dopuszczać rówieśników, których rodzice mają nie mniej niż x książek (literatury naukowej i uznanej beletrystyki) w domu, albo których rodzice są wyłacznie wege, albo których rodzice nie pobierają zasiłku czy 500+, albo których rodzice nie są eko, bo mają kominek?
Tworzymy grupy, podgrupy, najczęściej ustawiając się z pozycji tych "lepszych" i "światlejszych" i uzurpujemy sobie prawo do posiadania jedynie słusznego stanowiska co jest właściwe. Przynajmniej taka jest najpowszechniejsza postawa na forum I przekładamy to potem na nasze dzieci. Czy mnie jest to jednym z powodów polaryzacji społeczeństwa?