Dodaj do ulubionych

wolnożyjący kot w domu?

20.07.20, 15:37
kilka m-cy temu pojawił się u nas duży, dorosły kocur, ma przycięte ucho, więc podejrzewam, że to wolnożyjący i wysterylizowany, na początku zjadał tylko gdy zostawał sam, teraz już jest na tyle oswojony, że pozwala na głaskanie i bardzo mu się pieszczoty podobają, ociera się, kładzie się, pokazuje brzuszek, lekko łapie zębami za palce....ale nie chce wejsc do domu, widać, ze boi się pomieszczeń

żal mi go i chętnie zaproszę go do domu, ale czy taki kot będzie chciał? czy ogranie kuwetę?
Obserwuj wątek
      • ms.piggy Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 15:50
        bo biedak zimą zmarznie, ostatnio po burzy tez przyszedl caly mokry, głośno miauczał, w dzień widze, że śpi byle gdzie na ziemi, ostatnio sypia w garaży, specjalnie zostawiam uchylone okno.
        przedtem chodził po całej ulicy i każdy coś mu tam dawał, teraz przeniósł sie do mnie
    • 35wcieniu Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 16:02
      Kuweta to najmniejszy problem, pewnie by ogarnął, ale w większości przypadków takie koty w domu się zupełnie nie odnajdują (chociaż są wyjątki).
      Lepiej mu zrób na zimę jakieś mini wejście do garażu jeżeli sie boisz że będzie mu zimno.
        • ms.piggy Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 16:12
          moze tam zostac, ale jak rano wyjezdam do pracy, to budzi sie i ucieka
          on tak bardzo domaga się pieszczot, przerywa jedzenie żeby być głaskanym, od wczoraj pozwala się podnieść i przenosić - bo nie da sie przy nim chodzić, przechodzi slalomem miedzy nogami, przechylony na bok, zeby tylko sie ocierać, wiec jak ide, to kot pod pachę
    • katriel Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 16:20
      Do moich rodziców się taka wolnożyjąca kotka wprowadziła (i została na stare lata nakolankową pieszczochą). Ale to był długotrwały proces, w sumie jakieś - szacowałabym - dwa lata. Z początku tylko siadała w progu i patrzyła, , potem przychodziła na jedzenie i od razu wychodziła z powrotem, do spania w domu przekonała ją dopiero fala mrozów. Kuwety raczej nie używała, wolała wychodzić na dwór.
    • default Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 17:47
      Był u nas kiedyś taki kot. Przychodził kiedy chciał, zostawał ile chciał i szedł sobie w nieznane. Nieraz na kilka tygodni. Po czym wracał złachany, domagał się żarcie i spania w cieple. Pieszczot niekoniecznie, choc nie był płochliwy, nie bał sie wejść do domu, nie bał się naszych psów (bardziej one jego), nasze koty ignorował. Czasem zostawał na miesiąc, wychodząc tylko do ogrodu. Czasem wpadał na dzień lub dwa i znowu znikał. Kuwety nie ogarniał - w czasie dłuzszych pobytow, gdy mu się zachciało w nocy, a okna były pozamykane - nie budził nas, tylko dyskretnie walił do brodzika albo do wanny ....
      W końcu kiedyś juz nie wrócił.
    • heca7 Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 18:46
      Może zainwestuj w budę dla kota. Taką ze styropianu z wejściem z boku. Do środka należy włożyć pocięty polar. Tak mi mówiła kotomaniaczka, która dokarmia u nas na osiedlu bezdomne koty. W takiej budce kot wolnożyjący doskonale znosi mrozy. Ten pocięty polar trzeba raz na jakiś czas spulchniać ręką żeby się nie ugniatał i wymieniać.
    • mysiulek08 Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 19:16
      mam takiego w domu, sam wybral

      przychodzil i przychodzil, na tarasie mial legowisko z kocem elektrycznym, miche, regularnie tepil gryzonie, zmniejszal populacje kroliczkow, na wycieraczce nie raz, nie dwa byly dowody wdziecznosci, oblaskawil wariatke Kicie.Yode (ktora kilka lat wczesniej pogonila go tak, ze nie wiedzial gdzie zwiewac, ale mlody byl), ale dom go nie interesowal
      w koncu ledwo sie przywlokl, rozwalona lapa, cieknacy ropien na torsie, wet, czyszczenie, szycie i zdrowienie na budzie dostawczaka (mial pelne luksusy, w dzien lazil, na noc wracal), az ktorej nocy w wielkim deszczu, przynioslam go do domu (na budzie bylo mu glosno) i juz zostal, wyjscie przestalo go interesowac, bardzo szybko zalapal do czego sluzy kanapa i chyba z ulga przyjal, ze czas na kocia emeryture, jest wielkim, przekochanym kocurem, taki misiek smile

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/qtaPBivmS4CRGzCPZB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/6F0pWcVSEExqwgL7PB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/lPYjaq5iVMxcgB5zNB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/AZB9d8l3mzaub21BiB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/Y5LWSaU0b7TKjRjY9B.jpg

      wiec jak widzisz, jest nadzieja smile

      jesli akceptuje garaz, to zrob mu tam legowisko, jakies wieksze pudlo,

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/SpN4U6IfscdZ1112NB.jpg

      koc, kuweta z najzwyklejszym zwirkiem bentonitowym, woda, micha, moze jakis podest, zeby latwiej wchodzil i wychodzil i obserwuj, glaskaj, baw sie (sznurek z papierkiem na koncu smile), moze wet zeby zrobil przeglad, krople na kark na pchly i kleszcze, odrobaczenie i zobaczysz jak sie sytuacja rozwinie
      • ms.piggy Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 20:02
        cudowna metamorfoza, jaki ma tłuściutki brzuszek..ten mój nie chce się bawić, w ogóle nie wie co to zabawa, boi sie gdy nawet kawałkiem trawy zamacham, ktoś musiał go skrzywdzic, bo od razu kuli ogon
        • mysiulek08 Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 20:17
          jak sie boi, to nie, bez zabawy, ale jak lubi glaskanie i sie obciera to dobrze, czasu potrzebuje, zeby sie przekonac, a kawalek wlasnej podlogi i dachu czyni cuda, wiem co mowie smile czasami tylko potrzeba wiecej czasu

          mamy kotke, ktora zgarnelismy spod krzaka z ledwo co urodzonymi kociakami (dwa przezyly, dwa byly juz martwe), ona musiala sporo zlego przezyc do czlowieka, zlamany ogon, uszkodzone oko po pobiciu, skrzywiona psyche, bala sie wszystkiego, podniesionej reki, podniesionego glosu, ruchu, dramat po prostu, jazdy do weta to byla zasikany i zabiegunkowany transporter i placz...

          teraz laduje sie na kolana (ale nie na kazde), pozwala glaskac, bawi sie, gada radosnie ale zajelo jej to...6 lat...
    • ewcia.1980 Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 20:48
      Ja zaadoptowałam ze schroniska roczną kotkę, która wcześniej była bezpańskim kotem wolnożyjącym.
      Kotka była dość przyjazna i lubi się "pomiziać" ale jest ewidentnie kotem , którego nie da się zamknąć w domu.
      Do domu jest wpuszczana i codziennie przychodzi , ale .... trochę pośpi, zakręci się i domaga się na dwór.

      U mnie wygląda to tak, że w drzwiach garażowych ma takie okienko na czipa.
      W ciągu dnia może wchodzić przez nie kiedy chce.
      W garażu ma miske z jedzeniem i picie oraz kilka miejscówek do spania.
      Ma tu też kuwetę z której potrafi korzystać ale w sumie .... nie korzysta z niej bo załatwia się na dworze (nasikane do kuwety było kilka razy)
      No i wiosną i latem wchodzi do garażu tylko zjeść i za chwilę wychodzi (zimą jak zmarznie to przychodzi pospać)

      Od czasu do czasu wchodzi do domu.
      Tak jak pisałam ... trochę pośpi, pokręci się koło mnie i wychodzi na dwór.
      Zazwyczaj w domu jest ok 2-3h w ciągu dnia i wieczorem (tu już różna ilość czasu, zależy to też od pory roku)
      W tym momencie (od około godziny) jest w domu.
      Śpi wyłożona jak królowa w salonie.
      Jak się wyśpi to będzie chciała wyjść na dwór.
      I jak to będzie przez 22 to ją jeszcze wypuszczę a w garażu ustawię blokadę okienka tak, że będzie mogła wejść ale już nie wyjdzie.
      W nocy przyjdzie i będzie spała w garażu a rano mąż ją wypuści i ustawi opcję w okienku, że będzie mogła wchodzić i wychodzić.
      Jeśli natomiast będzie spała w domu dłużej niż do 22 to już dziś nie wyjdzie na dwór tylko przeniesie się na noc do piwnicy.

      Są koty, których się nie da zamknąć w domu.
      I kota o którym piszesz absolutnie nie zmuszałabym do pobytu w domu jeśli nie wyraża takiej chęci.
      Miejscówka w garażu absolutnie wystarczy
      • ewcia.1980 Re: wolnożyjący kot w domu? 20.07.20, 21:05
        No .... właśnie wstała i jeszcze ledwo patrząc na oczy poczłapała się pod drzwi wyjściowe smile
        Została wypuszczona.
        I od razu byłam w garażu dosypać jedzenia i ustawić odpowiednio "okienko"
        Jak teraz wyszła to jest szansa, że ok 24-1 przyjdzie do garażu i będzie " miauczunić" pod drzwiami, że chce wejść do domu smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka