Nie do końca planowana ciąża...

    • waleria_s Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 01:19
      Masz już rok w plecy przez źle zdaną maturę, nie przewidzisz przebiegu ciąży (nudności, wymioty, ale i huśtawka emocjonalna, problemy ze skupieniem się) i może okazać się, że sesja Cię przerośnie. Samotne macierzyństwo nie sprzyja zdobywaniu wykształcenia. Jesteś na takim etapie, gdy nic nie masz- oszczędności, umiejętności/zawodu, studiów, utrzymują Cię rodzice. Myślę, że rodzice po przetrawieniu info o ciąży pomogliby, ale pomyśl- jaka to dla nich radość, że ledwie wypuścili córkę z gniazda, żeby za moment ładować się w pieluchy? Przecież finansowo wszystko będzie na ich głowie- wyprawka, wizyty lekarskie itd., ja bym się zapadła pod ziemię, że obarczam tym wszystkim rodziców, a nie płodzimierza.
      • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 08:57
        Wizyty? A to będąc studentka w ciąży trzeba po prywatnych ginekologach latać? Może jeszcze poród w prywatnym szpitalu? Dwie ciąże na NFZ prowadziłam, grosza nie płaciłam za wizyty
        • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:02
          Widocznie oceniłaś, że możesz sobie pozwolić na olanie np. usg w 12 tygodniu i połówkowego u dobrego specjalisty.
          • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:15
            A to na nfz nie robi sie dwoch usg w crazy? I dlaczego trzeba robic u dobrego specjalisty? Czy osoby wykonujace usg w ramach nfz sa z lapanki z ulicy?
            • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:19
              To są te same osoby co wykonują też prywatnie smile ale nagle jak na NFZ to pewnie całą wiedzę traci
              • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:20
                Makowski czy Roszkowski?
                • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:21
                  Mam Ci jeszcze nazwisko ginekologa podawać na forum? big_grin
                  • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:22
                    To są warszawscy guru usg dla ciężarnych.
                    • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:26
                      Wiem. I oczywiście w całej stolicy tylko dwóch lekarzy umie USG w ciąży zrobić. Normalnie kraj trzeciego świata, medycyna w zaniku... No ale jak ktoś musi do GURU to czemu nie. Mnie koleżanka wmawiała że jak chodzę do publicznej kliniki leczenia niepłodności to na pewno w ciążę nie znajdę bo trzeba zapłacić...
              • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:30
                gru_z_gru napisała:

                > To są te same osoby co wykonują też prywatnie smile ale nagle jak na NFZ to pewnie
                > całą wiedzę traci


                To jest patologia polskiego systemu. Ludzie wierza ze prywatnie bedzie lepiej a lekarze daja im zludzenie ze tak jest po to zeby placili. Kto nie zadba odpowiednio o zdrowie a juz w szczegolnosci ciazy a potem dziecka
                • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:33
                  Często prywatnie jest lepiej, a droga do szybkiego przyjęcia na NFZ na diagnostykę czy zabieg do szpitala, wiedzie przez konsultację prywatną u lekarza pracującego w danym szpitalu - testowałam ileś razy, żeby nie chrzanić się z kolejkami.
                  • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 10:30
                    Czyli korupcja pelna para.
                • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:37
                  Mój lekarz przyjmuje na NFZ, w gabinecie prywatnym i pracuje w szpitalu. Prywatnie ma się śliczna poczekalnię, toaletę w gabinecie i przestronny gabinet, publicznie jest brzydko i ciasno. Nie widziałam powodu żeby płacić co miesiąc z estetykę wnętrz... USG miałam robione w szpitalu, akurat jeden z najnowszych szpitali, świetnie wyposażony. Wszystko bezpłatnie. Namawiał mnie na poród w tym szpitalu, ale wizja jazdy przez całe miasto do porodu mnie zniechęciła i wybrałam dobry szpital bliżej
                  • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:39
                    Hm... a nie przyszło Ci do głowy umówić się na poród?
                    • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:41
                      Na cesarkę? Absolutnie nie, chciałam w miarę możliwości rodzić naturalnie. Ja się boję wszelkich zabiegów, usunięcie znamienia mnie czeka i już przeżywam smile i dwa razy rodziłam naturalnie, z tego za drugim razem w przyszpitalnym domu narodzin
            • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 11:07
              Na nfz nie robią badań genetycznych, chyba że są ku temu przesłanki. Przesłanki to np urodzenie dziecka z ZD, przebycie poronienia po ciąży z wadą genetyczną. Fakty są takie, że 70% dzieci z ZD rodzą w Polsce młode kobiety, które nie mają dostępu do darmowej diagnostyki prenatalnej.

              USG u pierwszego lepszego ginekologa to nie jest USG genetyczne. Lekarz musi mieć odpowiednie certyfikaty, umieć wypatrzyć anomalie płodu.

              Znasz kobiety, które o wadzie genetycznej płodu dowiedziały się przed porodem? Bo ja znam dwie. Tacy właśnie "specjaliści" trafiają się na NFZ.
              • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 11:23
                OMG opieka prenatalna w Polsce jest zenujaca.
          • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:17
            Mój lekarz jest dobrym specjalistą. Na tyle dobrym że prywatnych pacjentek mu też nie brakuje.
            • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 12:35
              Mój lekarz, mój lekarz. Świat się nie ogranicza do twojego lekarza.

              Ja swoją ciążę prowadziłam i na nfz, i prywatnie. Państwowo też chodziłam do dobrego lekarza, ale nie miałam żadnych szans by się zapisać do niego z tzw ulicy, bez znajomości.

              To jak wygląda prowadzenie ciąży na nfz w mniejszych miastach to juz w ogóle tragedia. Np moja kuzynka miała zrobione w ciąży 4 usg: w 8tc, w 16tc, w 25 tc i po 35tc. I teraz zagadka: które z nich było usg genetycznym? Żadne. Te zdjęcia miały wartość jedynie jako pamiątka do albumu, bo wartość diagnostyczna usg w 16tc jest bliska zeru. Całe szczęście, że dziecko było zdrowe.

              Niestety w Polsce wciąż nie brakuje kobiet, które po porodzie mają niespodziankę w postaci ZD u dziecka. Właśnie dzięki takim procedurom nfz i niedouczonym lekarzom.

              A tak zupełnie na marginesie: jedyną partią polityczną, która widzi problem i chce zagwarantować Polkom lepszy dostęp do darmowych badań prenatalnych jest... PO. O dziwo żadna z partii lewicowych nie miała tego w swoim programie, a szkoda.
        • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:07
          Studentki też rodzą dzieci z wadami genetycznymi. Tobie się wydaje, że kobiety w Polsce cierpią ze zbytku i dlatego wydają setki PLN na prywatne prowadzenie ciąży? Rozśmieszyłaś mnie z rana.
          • waleria_s Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:16
            Mnie też to rozśmieszyło. W PL raczej lata się prywatnie do ginekologa z musu, nie zachcianki, jak tu prowadzić tak ciążę, nie wiem.
          • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 09:20
            A co mają prywatne wizyty do wad genetycznych? Nie wiem po co wydają kasę, zawsze chodzę na NFZ, w ciąży miałam wszystkie badania. No ale może to realia warszawskie
            • m_incubo Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 13:00
              Tak, to są realia warszawskie. Spróbuj poszukać sobie specjalistów od genetycznego usg prowadząc ciążę na NFZ w Jaśle np.
        • trampki-w-kwiatki Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 11:05
          Chyba w Warszawie takie cuda jak prowadzenie ciąży na NFZ. W moim mieście się nie da. To znaczy, prowadzą, ale USG nie zrobią. Znaczy zrobią usg końca pierwszego trymestru, ale dopiero w trzecim na przykład i lekarz w gabinecie na NFZ ma taki sprzęt, że ciężko w ogóle stwierdzić czy to ludzki płód czy kalafior.
          Więc no.
          • trampki-w-kwiatki Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 11:08
            I jeszcze jedno. Moja dość droga pani doktór od usg jest naprawdę skuteczna w egzekwowaniu od państwowej służby zdrowia postępowania zgodnego z obowiązującym prawem i życzeniem pacjentki. Widziałam na własne oczy jak walczyła o przyjęcie na terminację pacjentki z płodem z poważnymi wadami genetycznymi, których istnienie szpitalny pan doktór kwestionował,bo na jego sprzecie żadnych takich rzeczy nie było widać.
    • mona-taran Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 08:04
      Przeżyłam, współczuję. Miałam 20 lat jak urodziłam syna. Mieszkałam z despotyczną babcią i bałam się jej powiedzieć, więc wybrałam moment jak ksiądz po kolędzie chodził i nie mogła się drzeć bo przecież mógł właśnie pod drzwiami stać:p
      U mnie co prawda ojciec dziecka był obecny, nawet ślub wzięliśmy żeby po niespełna 3 latach się rozwieść..
      Ogólnie to lekko nie było, ale życia mi ta ciąża nie zmarnowała wink
      • asia_i_p Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 15:47
        >więc wybrałam moment jak ksiądz po kolędzie chodził i nie mogła się drzeć bo przecież mógł właśnie pod drzwiami stać:p

        Piękne. smile Jak z powieści. Ja wiem, że wtedy pewnie było ci bardzo nie do śmiechu, ale scena jest stylowa.
        • mona-taran Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 15:52
          Teraz sama się z tego śmieję, ale wtedy faktycznie daleka byłam od wesołości :p
    • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 08:54
      Czuc trolla, ale niewazne. W normalnym kraju moglabys poprostu usunac ciaze. W twoim przypadku bedziesz musiala poprosic rodzicow o pieniadze i zrobic to nielegalnie. Masz prawie 20 lat i nie pracujesz? Nie studiujesz...OMG skad tacy sie biora i dlaczego rodzice na to pozwalaja? Jesli zdecydujesz sie urodzic to co zamierzasz? Isc na studia? Kto bedzie utrzymywal ciebie i dziecko? Mozesz liczyc na jakies zasilki? Jak ty sobie to w ogole wyobrazasz? Ktos bedzis musial zajac sie niemowlakiem, kto? Jestes dorosla kobieta a zachowujesz sie jak 14-latka. Ale tak zostalas wychowana, nie twoja wina. Masz dwie opcje, usunac ciaze i wziac odpowiedzialnosc za swoje zycie a nie skamlac ze po liceum to ty pracowac nie mozesz. Mozesz, sa prace do ktorych studiow nie potrzeba, trzeba checi. Druga opcja to urodzic i byc na utrzymaniu rodzicow, bo z niemowlakiem to raczej trudno bedzie ci sie usamodzielnic. Rodzice pewnie tez pracuja wiec raczej sie nim nie zajma, chyba ze na to liczysz. No moze beda chcieli wychowywac kolejne dziecko. Dowiesz sie wkrotce.
      • agnieszka_kak Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 10:49
        ma 19 lat, w takim wieku idzie sie w Polsce na studia, to normalne...
        • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 11:00
          agnieszka_kak napisała:

          > ma 19 lat, w takim wieku idzie sie w Polsce na studia, to normalne...

          Czyli w Polsce wszyscy ida na studia? Wow. Autorka watku jednak nie poszla, zmarnowala rok, ani sie w tym czasie nie uczyla ani nie pracowala, ale zaszla w ciaze.
          • trampki-w-kwiatki Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 11:09
            Też mnie dziwi to przekonanie, że człowiek po liceum koniecznie musi iść na dzienne studia. Każdy jeden.
            • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 11:20
              Moze isc, ale zeby to bylo normalne ze kazdy idzie? A kazdy sie nadaje? Jak widac autorka watku chyba nie. Poza tym dlaczego nie pracowala zeby cos zarobic w trakcie szkoly sredniej nie wspominajac o tym roku ktory miala poswiecic na poprawienie matury?
            • dr.amy.farrah.fowler Re: Nie do końca planowana ciąża... 27.07.20, 12:21
              Po liceum jesteś zasadniczo człowiekiem bez zawodu. Ponieważ uwalono większość zawodówek i sporą część techników, jako obciachowe i nieprzystające do nowej gospodarki, w której każdy musi być specjalistą ds. marketingu, albo co najmniej antropologiem kultury oraz zgodnie z procesem bolońskim wymuszono zwiększenie odsetka osób z wyższym wykształceniem, mamy całe stada osobników po Wyższych Szkołach Lansu, Grillowania i Kosmetologii, z licencjatem albo i magistrem, które przed wojną nie zdałyby nawet małej matury.
      • homohominilupus Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 11:14
        Dokładnie, w normalnym kraju. Strach pomyśleć jak ci nawiedzeni prolajfowcy wyprali ludziom mózgi.
    • agnieszka_kak Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 10:48
      Laczenie studiow i dziecka jest jak najbardziej mozliwe, pewnie nawet latwiejsze niz laczenie pracy i dziecka, o ile masz kogos do pomocy codziennie. Albo chlopaka albo kogos z rodziny. Jak nie masz to sie nie da, nikt ci nie przyjmie do zlobka noworodka. Poza tym wyklady/cwiczenia sa w roznych godzinach, czesto wieczornych.
      Teoretycznie mozna zrobic kilkuletnia przerwe w studiach (albo miedzy studiami a liceum). W praktyce nie widzialam ludzi, ktorzy po takiej przerwie wracaliby do nauki.
      Zdecyduj na czym ci bardziej zalezy- na studiach, pozniejszej pracy, karierze, spokoju w zyciu, czy na dziecku. Wspolczuje, wolalabym nie wybierac.
      • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 11:05
        agnieszka_kak napisała:

        > Laczenie studiow i dziecka jest jak najbardziej mozliwe, pewnie nawet latwiejsz
        > e niz laczenie pracy i dziecka, o ile masz kogos do pomocy codziennie.

        O ile bedzie to osoba w pelni dyspozycyjna plus dodatkowo bedzie utrzymywac dwoje ludzi czyli matke i jej dziecko
        • agnieszka_kak Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 15:44
          Zakladam, ze dziecko finansuje ojciec. Kluczowa jest ta dyspozycyjnosc osoy do pomocy. Samemu sie nie da.
          Gdybym byla bez pomocy zdecydowalabym sie usunac, gdybym miala pomoc- urodzic.
    • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 13:26
      Zaraz pewnie spadną na mnie gromy, ale szczerze napiszę Ci, jak ja to widzę i jak bym postąpiła.Uwaga: nie zaliczam się do wzorcowych kobiet, jakie chciałby widzieć rząd i społeczeństwo oraz nie jestem katoliczką.
      1. Zdecydowalabym się urodzić. Poszlabym normalnie na studia. Urodzisz dopiero na wiosnę, jeśli będziesz się dobrze czuć, zdobędziesz wymaganą frekwencję. Prawdopodobne sa tez zajecia zdalne, wiec tym wieksze ssanse. Jeśli masz normalnych, nie patologicznych rodziców, któreś weźmie sobie opiekę na Ciebie po porodzie a potem wspolnie ogarnięcie opiekę nad dzieckiem w czasie egzaminów. Masz duże szanse zaliczenia roku, bo środowiska akademickie składają się na ogół z oswieconych i życzliwych ludzi. Wesprą młodą mamę. Na drugim roku już dziecko odchowane, możliwy żłobek. W razie częstych nieobecności najwyżej wydluzysz studia. Ludzie je wydłużają z powodów mniej istotnych niż opieka nad małym dzieckiem.
      Kluczowa w tym rozwiązaniu jest wspierająca rodzina. Jeśli taką masz - wszystko masz, i dziecko, i studia.
      Nie pośpiesz sobie, będziesz, mieć ciężko rok, ale rok nie wyrok, a potem będzie coraz fajniej.
      2. Jeśli ojciec dziecka nie podoba Ci się jako człowiek, nie mów mu, że jesteś z nim w ciąży, nie wpisuj dziecku jego ojcostwa, nic od niego nie chciej i wymyśl historyjkę odwracającą podejrzenie jego ojcostwa.
      Tzn zrobisz co zechcesz, ale ja bym postąpila tak, jak powyzej. Albowiem wraz z nabyciem dla dziecka oficjalnego ojca, nabylabys możliwy wrzod na posladkach na najbliższych 19 lat lub na dłużej. Taki niefajny gość w randze ojca będzie mógł Cię dreczyc na milion sposobów, czego absolutnie nie są warte zadne alimenty. Może ci nie dac spokojnie skupiać się na swoich studiach, pracy, bo wystąpi o opiekę naprzemienną i będziesz musiała ciągle wszystko z nim omawiać, ustalać, nigdy nie będziesz mieć od niego spokoju. Jesli zacznie pic czy cpac sad będzie przymuszal twoje dziecko do pobytów u niego. Będziesz się sądzić o alimenty, widzenia... Tak jest. Zatem: Dziecko-tak, ojciec -nie.
      3. Jeśli ktokolwiek spróbuje Ci mówić, że dziecko zrujnuje Ci przyszłość, to olej to, bo dziewczynie, która ma dobrą i solidarną matkę, babkę, dziecko niczego nie rujnuje. Po prostu będziesz miała kolejną kochaną osobę w rodzinie, tylko się cieszyć!
      A jeśli.myslisz, że objawi się w twoim życiu jakiś męski ideał, który na wejściu odtrąci Cię że wzgardą krzycząc Precz samotna matko!, to wiedz, że to dupek a nie ideał i sama od takich wiej. Znam mnóstwo par, gdzie dziewczyna/kobieta ma dziecko i wchodzi w związek z bardzo fajnym mężczyzną, i jest ok. Możesz też tak mieć.
      Powodzenia i gratulacje!
      Tylko rozważ to, co napisalam o potwierdzeniu ojcostwa. Lepiej od początku twardo się zaprzec i być dreczona najwyżej pytaniami matki, niż wszystko wyspiewac, wskazać ojca i potem przez całe życie się z nim użerać. Dziecko przy dobrej rodzinie to żaden problem, problemem może być wredny ojciec dziecka. Ale tego da się uniknąć trzymając buzię na kłódkę.
      • annajustyna Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 13:33
        Przy tym ojcu to jeszcze dodam, że mógłby na starość dręczyć dziecku alimentami na siebie, nawet gdyby sam na nie nie łożył, nie opiekował się etc.
      • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 15:00
        Najglupsza rada w tym w tym watku.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 15:10
          Raczej jedna z najmądrzejszych.
          • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 15:50
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Raczej jedna z najmądrzejszych.

            Idiotyczna, operta na poboznych zyczeniach oraz zlych wskazowkach.
            Po pierwsze to opiera sie na pomocy rodzicow , a jakze inaczej w koncu autorka tej rady wie doskonale ze inaczej sie nie da. Ale rodzice nie musza byc chetni do pomocy, ale ona pisze ze w razie gdyby nie byli to sa patologiczni. Jej rada to urodz a rodzice niech utrzymuja ciebie i wnuka a jakby nie chcieli to patologia.
            Po drugie to samotne wczesne macierzynstwo komplikuje wiele spraw w zyciu i znowu autorka tej rady wmawia autorce watku ze tak nie jest. Owszem jest.
            Po trzecie to namawia ja na zatajenie danych ojca dziecka - dziecko jak i ojciec maja prawo wiedziec o sobie.
            Owszem, najglupszy wpis.
            • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 16:59
              Odpowiadam na zarzuty:
              Zakładam pomoc rodziców córce w trudnej sytuacji jako normę. Po to ma się rodzinę, bliskich, by świadczyć sobie wzajemną pomoc, gdy zajdzie potrzeba. To ludzkie. Dbamy o naszych najbliższych, wspieramy.
              Uważam za zachowanie patologiczne odtracenieprzez rodziców młodej córki w nieplanowanej ciąży i odmowę udzielenia jej pomocy.

              Kolejna sprawa: wbrew temu, co twierdzisz, piszę, że nie będzie lekko, zwłaszcza w pierwszym roku, ale, w przeciwieństwie do Pan oburzonych ta ciążą, nie rozdymam do rangi zdobycia korony ziemi faktu posiadania dziecka przez kobietę i nie demonizuję związanych z tym trudności.
              Jest to na poczatku glownie praca, dużo pracy. Zdrowa młodą mama zapewne da radę, zwłaszcza przy życzliwym wsparciu bliskich. Po co robić z posiadania dziecka cos ciężkiego niczym tluczenie młotem w kamieniolomach, do udzwigniecia tylko przez zasobne w lata i doświadczenia bohaterki?
              Opiekowanie się dzieckiem nie jest łatwe, ale też nie jakieś nieziemsko trudne. Nie rozumiem tego straszenia i czarnowidztwa.

              A co do skomplikowania wielu spraw: Każdy ma jakieś swoje komplikacje, nie przezyjemy życia niczym niejaki Truman z pewnego filmu, bo nie żyjemy w sztucznie spreparowane iluzji, tylko na tej ziemi. Pełnej zakrętów i wybojow, a jednak pięknej. A może ktoś chce mieć zycie skomplikowane a piękne? Bardziej je chce, niż proste i wedle sztampy? Czy inaczej: wedle wyobrażeń krytycznych kanapowych ciotek o tym, co wypada, kiedy, komu, etc? Nie uważam, że największą,gm życiowym osiągnięciem jest nieskomplikowanie.
              Trzecia sprawa: Jeśli ciążą i dziecko mają być dla dziewczyny pozytywnym doswiadczeniem a w nowej konfiguracji rodziny ma być maksymalny dobrostan, nie można tam wpuszczać konia trojanskiego w postaci szkodliwego plodzimierza, bo wtedy to, co mogło być ogarnialne, będzie systematycznie utrudnianie, a potencjalnie pozytywne doświadczenie rodzinne zmieni się w stres i pole konfliktów. Nie jest to dobre dla dziecka i lepiej dac mu spokojne dziecinstwo niż klotnie i zagrozenia z racji szurnietego tatusia w aktach i w pretensjach.
              Można dziecku powiedzieć, kto jest ojcem, gdy będzie dorosłe. A wychować je do dorosłości w spokoju.
              Tyle.
              • malgosiagosia Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 17:10
                Popieram, podziwiam i gratuluje madrego spojrzenia na zycie.
              • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 17:19
                Nie zakladaj tego jako normy bo to nie jest norma. Rodzina moze nie pomoc z roznych powodow i nie bedzie jej to czynic patologiczna. Ta corka jest dorosla i podejmuje decyzje za ktore powinna byc odpowiedzialna. Jak widac rodzice jej pomagali a ona zamiast sie przygotowac do poprawy matury oraz pracowac zaszla w ciaze. Wiecej pomocy niczego jej nie nauczy.
                Wychowywanie dziecka to jest ciezka praca, a bycie samotnym rodzicem podwojnie. To nie straszenie a realia i bledem jest roztaczanie przed autorka pieknej przyszlosci. Bedzie jako tako z ogromna pomoca rodzicow, samodzielnie to bedzie tragedia. Ojciec dziecka jak i dziecko maja prawo wiedziec o sobie teraz a nie gdy dziecko bedzie dorosle, czy sie to matce podoba czy nie. Ona nie ma prawa z gory oceniac negatywnie jego intencji oraz pozniejszego zachowania bo go nie zna. A jesli jego nazywasz pogardliwie plodzimierzem to jak nazwiesz ja? Zbytnim rozsadkiem w tej kwestii sie nie wykazala.
                • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 17:55
                  Strasznie jesteś zasadniczą i usztywniona. Pouczasz mnie ex cathedra o nieszczęsnym życiu samotnych matek, a coś mi każe wątpić, czy masz w tym zakresie doświadczenie. Czy w ogóle jesteś mamą.
                  Nie będę się tu uzewnetrzniać, ale uśmiałam się z tych tragicznych wizji, jakie przedstawiasz i z twego oburzenia na słowo Plodzimierz.
                  Będę tak się wyrażać, bo to śmieszne słowo, kojarzy mi się z zespołem Atrakcyjny Kazimierz i piosenką On wciąż był sprawcą wielu ciąż jako mąż i nie mąż. Tego posłuchaj, to dopiero się zagotujesz!
                  Ach, wiem, gardzisz frywolną strofą, zatem polecam Elektrę albo Medeę. Tam znajdziesz satysfakcjonującą porcję tragedii oraz odpowiednio srogie wersje zycia rodzinnego.
                  • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:08
                    Owszem jestem, nawet bylam przez jakis czas samotna matka. Nie pouczam cie, nie zgadzam sie z twoja optymistyczna wersja samotnego macierzynstwa ktora jest scisle zalezna od pomocy rodzicow. Taka wlasnie zakladasz, mowiac autorce zeby sie nie martwila, bo rodzice pomoga a jesli nie to etykieta patologiczni. A plodzimierz wraz plodzimiera splodzili, sa siebie warci.
                    Ps. Nie slyszalam nigdy o atrakcyjnym kazimierzu, elektrze ani medei, i jakos nie mam ochoty uslyszec, pewnie dlatego ze ty to polecasz.
                    • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:12
                      A, to wiele tłumaczy😀.
                  • rosapulchra-0 Re: Nie do końca planowana ciąża... 25.07.20, 23:22
                    To najma, pisała przecież, że zaraz po śmierci męża przygruchała sobie nowego kochasia.
              • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 17:47
                Jeśli panna ma lat 20 to nawet jeśli jest fikcyjna to jej rodzice są pewnie między 45 a 55. To jest wiek w którym się chodzi do pracy a jednocześnie już można mieć samemu rodziców lub dziadków wymagających pomocy, tzw. sandwich generation. Rodzice już pomogli jej, żeby się douczyła do matury, ile jeszcze są w stanie wyciągnąć?
                • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:08
                  Oni to wiedzą najlepiej. Może są w stanie pomagać i stać ich na wiele. Pozwólmy ludziom być wsoanialomyslnymi, wielkodusznymi i dawać tyle, ile tylko chcą.
                  • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:11
                    smillla napisała:

                    > Oni to wiedzą najlepiej. Może są w stanie pomagać i stać ich na wiele. Pozwólmy
                    > ludziom być wsoanialomyslnymi, wielkodusznymi i dawać tyle, ile tylko chcą.

                    Nikt im nie zabrania ale ty robisz z tego ich powinnosc.
                    • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:15
                      No bo fakty są takie, że dla przyzwoitych ludzi w tych okolicznościach powstaje powinność.
                    • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 01:58
                      raadhiyah2020 napisała:

                      > smillla napisała:
                      >
                      > > Oni to wiedzą najlepiej. Może są w stanie pomagać i stać ich na wiele. Po
                      > zwólmy
                      > > ludziom być wsoanialomyslnymi, wielkodusznymi i dawać tyle, ile tylko ch
                      > cą.
                      >
                      > Nikt im nie zabrania ale ty robisz z tego ich powinnosc.

                      Nie wy zakładacie i wmówicie ze napewno nie pomaga i ze ona nie ma wręcz prawa myśleć o tym ze rodzice mogą pomoc.
                      • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 10:00
                        Ona nie powinna tego zakladac. Jest dorosla i nie powinna obciazac rodzicow swim dzieckiem, nawet soba, powinna pracowac zeby chociaz czesciowo pokryc swoje potrzeby. Mowa o prawie 20-latce a nie 12-latce. Gdyby moja corka tak sie zachowywala to przyznam ze bylabym bardzo niezadowolona i bardzo rozczarowana.
                  • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:17
                    No, właśnie, oni to wiedzą najlepiej, tymczasem ty zakładasz w ich imieniu, że pomogą i że to normalne i oczekiwane i po to są. Jednocześnie zakładasz że pana należy obciąć, a - uwaga - on też ma rodziców zapewne, i ci jego rodzice będą dla dziecka tak samo bliską rodziną jak rodzice tej dziewczyny. A o nich to już nie wiesz kompletnie nic, ale odcinasz ich z całym pakietem.
                    • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:28
                      Ale czy oni to jest problem tej dziewczyny?
                      Ona ma swoją rodzinę. Z jakiej racji ma się zajmować obcą rodziną?
                      • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:38
                        Oni są rodziną tego dziecka, tak samo, jak jej rodzice. Poza tym chyba można rodziców ojca pozwać o alimenty, jeśli ojciec się wykręca. W każdym razie ja jako zimna sucz bym powiedziała - pomożemy ile możemy, ale najpierw niech się zaangażuje szczęśliwy tata, bo to jego odpowiedzialność nie nasz. I rodzice taty tez miłe widziani.
                        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:43
                          No to przekonuj dziewczynę, żeby czemu prędzej do trudnej i nerwowej sytuacji wdopuscila ileuś tam wkurzonych i nieobliczalnych dodatkowych graczy i uważała, że to jej pomoże w samotnym macierzyństwie.
                  • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:29
                    > Oni to wiedzą najlepiej. Może są w stanie pomagać i stać ich na wiele. Pozwólmy ludziom być wsoanialomyslnymi, wielkodusznymi i dawać tyle, ile tylko chcą.

                    Tak ale ty już ich pomoc wpisałaś w jej budżet to raz, czyli takie dzielenie skóry na niedźwiedziu, dwa, że może pozwólmy też dziadkom z drugiej strony. To, że laska nie chce być z facetem wcale z automatu nie czyni go patologicznym ojcem. Twoje rady są kompletnie od dupy strony bo od razu arbitralnie założyłaś komu pozwolić na pomoc w jakim zakresie i od razu założyłaś, że te osoby, którym pozwolisz, będą tym zaszczytem uszczęśliwione.

                    A należy zacząć od telefonu do faceta i powiedzieć „okres mi się spóźnia, jak nie dostanę przez najbliższy tydzień to zrobię test” i patrzeć na reakcję. Tylko nie tę od razu bo wiadomo że spanikuje, tylko dać mu parę dni. Wtedy ma furtkę do powiedzenia po tygodniu „ufff jednak dostałam okres”.
                    • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:38
                      Mieszasz. Sprawą jest prosta: Jest jak najbardziej dopuszczalne wybranie opcji nieinformowania o tożsamości ojca dziecka. Dziewczyna ma do tego prawo i może z tego skorzystać. Moim zdaniem to dobra możliwość.
                      Ona ma wybór co do informowania.
                      Nie ma takiej konieczności.
                      Nie wmawiaj, że powinna, skoro prawo wcale tego tak nie widzi. To ty tak twierdzisz, że powinna. Skieruj do niej swoje argumenty, a ja pozostanę przy swoich. Dziewczyna zdecyduje, co bardziej jej odpowiada.
                      • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:39
                        Ma prawo ale ty już zdecydowałaś za nią co dla wszystkich najlepsze chociaż o facecie nie wiesz nic poza tym, ze ona nie planuje z nim wspólnego życia. I poza jej prawem jest tez prawo dziecka do tego, żebyś nać ojca.
                        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:45
                          Gdzie jest to prawo wyartykulowane?
              • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 17:50
                > Po to ma się rodzinę, bliskich, by świadczyć sobie wzajemną pomoc, gdy zajdzie potrzeba. To ludzkie. Dbamy o naszych najbliższych, wspieramy.

                No. Ale najbliższej osobie z rodziny na wszelki wypadek w ogóle nie mówimy, że jest najbliższą osobą z rodziny.
                • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:01
                  Tego mężczyzny dziewczyna nie chce mieć w swojej rodzinie. Nie jest i nie będzie jej rodziną ani bliskim. Dlaczego miałaby mu pomagać i się nim zajmować?
                  • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:10
                    nie musi miec go w rodzinie ale jesli ona zdecyduje sie urodzic to on .a prawo wiedziec ze jest ojcem, jej syn mam prawo wiedziec kto jest jego ojcem.
                    • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:16
                      A gdzie to jest napisane, że kobieta musi ujawniać tożsamość ojca swojego dziecka? Kto tak twierdzi, że MUSI?
                      • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:55
                        Slyszalas o prawie dziecka do poznania swoich korzeni?
                        Ojcowie tez maja prawa.
                        Autorka watku ostatnia rzecz jaka powinna rozwazac to sprowadzanie na swiat bejbisia. Ona sugestie aborcji kilunastu milimetrow tkanki uwaza za drastyczna ale zwalenie na glowe rodzicom dlugoterminowego utrzymywania siebie i dziecka jakos drastyczne jej sie nie wydaje. Ona powinna zalatwic aborcje jak najszybciej, bez informowania rodzicow jesli mozna, chyba ze sie nie da. Potem porawic mature i dostac miejsce na uni, podjac prace na czesc etatu i poprosic rodzicow o pomoc finansowa na dziennych studiach.
                        Dawanie jej rad type urodz a rodzice niech ci pomoga bo od tego sa oraz nie dopusc ojca dziecka do jego zycia sa durne a autorka zbyt madra nie jest.
                        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:15
                          Powtórzę: prawa, na które się powolujesz, to jedynie sugestie i zalecenia, a nie egzekwowalne normy.
                          Faktem jest WYBÓR kobiety w kwestii informowania badż nie o ojcostwa dziecka. To kobiety mają de facto prawo nie ujawnić ojca dziecka.
                          Nie ograniczają przysługujących kobietom praw wmawiajac im, że coś powinny i muszą gdy wcale nie muszą.
                          Probujesz ograniczać kobietom kolejne ich prawo związane z reprodukcją. Niefajnie.

                          Ciesze się też, że tak wytrwale że mną polemizujesz zywiac przekonanie, że dziewczyna pójdzie za moja radą. Proponuję, byś do swoich racji przekonywala ją a nie mnie. Zwłaszcza, że nazywasz mnie durną. Przegrać polemikę z durną wstyd...
                    • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:19
                      raadhiyah2020 napisała:

                      > nie musi miec go w rodzinie ale jesli ona zdecyduje sie urodzic to on .a prawo
                      > wiedziec ze jest ojcem, jej syn mam prawo wiedziec kto jest jego ojcem.

                      Wiesz nie stawiaj wyżej prawa jakiegoś faceta niż dziewczyny i dziecka.
                      Skoro panowie maja takie prawa to gdzie są ci wszyscy alimenciarze ,którzy nie płaca lub ukrywają dochody żeby płacić jak najmniej? Na własne dzieci?
                      Matka i dziadkowie maja prawo bronić malucha.
                      Gdzie są ci wszyscy panowie dzieci które mieszkają w domach dziecka?

                      Wiec wiesz.
                      • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:24
                        Amen. W jej przekonaniu wszyscy mają prawa, tylko matka dziecka nie ma.
                        Na szczęście jest dokładnie odwrotnie. Kobiety w Polsce jeszcze mają prawo do nieujawniania tożsamości ojca dziecka. I mogą z tego prawa korzystać.
                        Że też niektore kobiety kobietom próbują ograniczać prawa, mnożyć przymusy..
                      • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:34
                        Maluch nie jest zagrozony, a jesli on taki straszny to autorka mogla z nim w relacje nie wchodzic. A poza tym to on ma obowiazek wspolutrzymywac to dziecko jesli sie urodzi a nie jej rodzice.
                        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 21:13
                          Jak to niektóre kobiety lubią wpedzac w problemy inne kobiety, zwłaszcza, gdy te młodsze, ładniejsze i z piękną przyszłością przed sobą.
                          Wpedzać w wyrzuty sumienia, że ew.skorzystalyby z pomocy rodziców- nie, kobieta musi pamiętać, że ma być meczennicą, sama walczyć z przeciwnościami, styrać się i uchrzanić, nie byc szczęśliwą, chodzić w nimbie tragedii...

                          Wpedzaja w poczucie winy za to, że młoda dziewczyna uprawiala seks z kimś, z kim nie odbyła cnotliwej pielgrzymki do Santiago di Compostella i tenże okazał się po czasie jakiś nie fajny. A tu ciąża. To teraz ma pokutowac meldujac posłusznie wszystko temu panu i jego famili oczekując ich werdyktu w sprawie jej ciąży, a potem znosząc pokornie ich mieszanie w swoim życiu.
                          Uchron mnie łosie od takich Ciotek Dobrych Rad...
                          • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 17:33
                            smillla napisała:

                            > Jak to niektóre kobiety lubią wpedzac w problemy inne kobiety, zwłaszcza, gdy t
                            > e młodsze, ładniejsze i z piękną przyszłością przed sobą.
                            > Wpedzać w wyrzuty sumienia, że ew.skorzystalyby z pomocy rodziców- nie, kobieta
                            > musi pamiętać, że ma być meczennicą, sama walczyć z przeciwnościami, styrać si
                            > ę i uchrzanić, nie byc szczęśliwą, chodzić w nimbie tragedii...
                            >
                            > Wpedzaja w poczucie winy za to, że młoda dziewczyna uprawiala seks z kimś, z ki
                            > m nie odbyła cnotliwej pielgrzymki do Santiago di Compostella i tenże okazał si
                            > ę po czasie jakiś nie fajny. A tu ciąża. To teraz ma pokutowac meldujac posłus
                            > znie wszystko temu panu i jego famili oczekując ich werdyktu w sprawie jej ciąż
                            > y, a potem znosząc pokornie ich mieszanie w swoim życiu.
                            > Uchron mnie łosie od takich Ciotek Dobrych Rad...

                            • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 17:38
                              I co, ciotunia wyszła z siebie?...😁
                        • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 02:01
                          raadhiyah2020 napisała:

                          > Maluch nie jest zagrozony, a jesli on taki straszny to autorka mogla z nim w r
                          > elacje nie wchodzic. A poza tym to on ma obowiazek wspolutrzymywac to dziecko j
                          > esli sie urodzi a nie jej rodzice.


                          Weź bo padnę sex a miłość i małżeństwo do grobowej deski to jednak przepaść.
                          Takie panie światowe obyte i jakoś im umyka, ze ktoś może być dobry w seksie niekoniecznie we wspólnym życiu.
                          • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 09:57
                            Niekomu nie umyka ze mozna czerpac przyjemnosc z seksu z osobami z ktorymi sie nie chce zwiazku do grobowej deski. Tobie natomiast umyka ze z takiego seksu nie sprowadza sie na swiat potomostwa. Dziecku nalezy sie dobry start, naleza sie rodzice, ktorzy go chca i moga zapewnic mu wsparcie emocjobalne, finasowe, swoj czas itd. W tym przypadku to nie zachodzi bo autorka watku sama jest niedojrzala, zupelnie zalezna od rodzicow, kompletnie nie nadajaca sie w tym momencie na matke, dodatkowo ojca tego dziecka juz wyklucza z jego zycia.
                            • trampki-w-kwiatki Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 17:48


                              > Niekomu nie umyka ze mozna czerpac przyjemnosc z seksu z osobami z ktorymi sie
                              > nie chce zwiazku do grobowej deski. Tobie natomiast umyka ze z takiego seksu ni
                              > e sprowadza sie na swiat potomostwa

                              Phi, cóż za brednie.
                              Tak się składa, że dopóki to kobiety zachodzą w ciążę i sprowadzają dzieci na świat, do nich zależy wybór, czy przyjdą na świat w małżeństwie, związku nieformalnym czy w żadnym związku i dziecko będzie mieć tylko matkę.
                              Gdybym w życiu nie miała męża czy tam innego stałego partnera nadającego się na ojca zrobiłabym sobie dziecko z nasienia dawcy i tyle.
              • bo_jestem_jedna Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 18:31
                Tylko po co sobie tak komplikowac zycie, ludzie. Dziecko zrobi sobie pozniej, widac, ze plodna, bez zbednych komplikacji, ktore teraz beda sie pietrzyc.
      • stephanie.plum Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 17:10
        zrobiłabym dokładnie tak samo.
      • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:10
        Myślę, że to szalenie egoistyczne zwalać się na głowę rodzicom ze swoją ciążą i jednocześnie niczego nie wymagać od ojca dziecka. Rodzice tej dziewczyny mają swoje życie, swoją pracę, być może swoje choroby i własne młodsze dzieci do odchowania. Dodatkowo mogą mieć pod opieką własnych rodziców z chorobami starczymi typu demencja. Tylko brzuchatej córki na ich wyłącznym utrzymaniu im brakuje do szczęścia.

        Dziecko jest przede wszystkim odpowiedzialnością tych, którzy je zrobili. Matki i ojca. Nie dziadków, pradziadków, znajomych królika. To powinna być decyzja tej dziewczyny i faceta czy ciąża będzie kontynuowana i jeśli tak to co z tym dzieckiem zrobią. Jest wiele par chętnych by adoptować niemowlaka.
        • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:17
          lauren6 napisała:

          > Myślę, że to szalenie egoistyczne zwalać się na głowę rodzicom ze swoją ciążą i
          > jednocześnie niczego nie wymagać od ojca dziecka. Rodzice tej dziewczyny mają
          > swoje życie, swoją pracę, być może swoje choroby i własne młodsze dzieci do odc
          > howania. Dodatkowo mogą mieć pod opieką własnych rodziców z chorobami starczymi
          > typu demencja. Tylko brzuchatej córki na ich wyłącznym utrzymaniu im brakuje d
          > o szczęścia.
          >
          > Dziecko jest przede wszystkim odpowiedzialnością tych, którzy je zrobili. Matki
          > i ojca. Nie dziadków, pradziadków, znajomych królika. To powinna być decyzja t
          > ej dziewczyny i faceta czy ciąża będzie kontynuowana i jeśli tak to co z tym dz
          > ieckiem zrobią. Jest wiele par chętnych by adoptować niemowlaka.


          ????
          Masz szklana kule ze wiesz co jej rodzice maja?

          A ja bym wolała pomoc córce nawet moim kosztem materialnym czy czasowym przez 2-3-4 lata niż skazywać ja na przymus użerania się przez wiele lat z plodziarzem.
          Ale ja kocham moja córkę.
          • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:34
            Ja widzę bardzo tendencyjne myślenia: facet to na pewno kawał drania, który złośliwie będzie jej utrudniał życie. Rodzice mają moralny obowiązek utrzymać wnuka, bo inaczej są patologią i nie kochają córki.

            Co jeśli Twoja córka będzie prowadzić rozrywkowy tryb życia i co roku będzie sobie sprawiać dziecko z nowym facetem. Wszystkie wnuki z pokorą przyjmiesz pod swój dach w imię miłości do córki?

            Miłość do dziecka nie jest jednoznaczna z nie stawianiem mu granic. Jako matka powinnaś takie rzeczy wiedzieć.
            • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:52
              lauren6 napisała:

              > Ja widzę bardzo tendencyjne myślenia: facet to na pewno kawał drania, który zło
              > śliwie będzie jej utrudniał życie. Rodzice mają moralny obowiązek utrzymać wnuk
              > a, bo inaczej są patologią i nie kochają córki.
              >
              > Co jeśli Twoja córka będzie prowadzić rozrywkowy tryb życia i co roku będzie so
              > bie sprawiać dziecko z nowym facetem. Wszystkie wnuki z pokorą przyjmiesz pod s
              > wój dach w imię miłości do córki?
              >
              > Miłość do dziecka nie jest jednoznaczna z nie stawianiem mu granic. Jako matka
              > powinnaś takie rzeczy wiedzieć.


              JAKBYŚ NIE ZAUWAŻYŁA MÓWIMY O CIĄŻY 20-latki a nie o płodzeniu dzieci do 30.
              Ale ty oczywiście już wiesz i sobie dopowiadasz.
              Znam 1 dziewczynę która ma 3 dzieci przed i tuż po 20 .Wyszła za mąż oboje pracują ona skończyła szkole. Jej facet ma dobry fach w ręku. Początkowo pomagali rodzice. Od 2 ciąży są samodzielni.
              Wiec wiesz śmieszą mnie takie histerie jakby nigdy w życiu żadna kobieta nie zaszła w ciąże w okolicy 20. A każda która zaszła skoczyła pod mostem jako alkoholiczka i narkomanka. 🤦‍♀️
              • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 21:25
                > Znam 1 dziewczynę która ma 3 dzieci przed i tuż po 20 .Wyszła za mąż oboje pracują ona skończyła szkole. Jej facet ma dobry fach w ręku. Początkowo pomagali rodzice.

                Wytęż wzrok i znajdź różnicę między tą sytuacją a opisywaną. Pierwszy do finansowego zabezpieczenia bombelka powinien być jego tata a nie rodzice panienki. W twojej historyjce ten warunek został spełniony.

                • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 21:34
                  mio-nuskropka napisał(a):

                  > > Znam 1 dziewczynę która ma 3 dzieci przed i tuż po 20 .Wyszła za mąż o
                  > boje pracują
                  ona skończyła szkole. Jej facet ma dobry fach w ręku. P
                  > oczątkowo pomagali rodzice.
                  >
                  > Wytęż wzrok i znajdź różnicę między tą sytuacją a opisywaną. Pierwszy do finans
                  > owego zabezpieczenia bombelka powinien być jego tata a nie rodzice panienki. W
                  > twojej historyjce ten warunek został spełniony.
                  >


                  Nie zauważyłaś ze główny temat stał się poboczny.

                  Ich tez rodzice utrzymywali jego rok ,dziewczynę i dziecko dłużej bo młodsza. Potem praca mieszkanie i druga ciąża.
                  Wiec tu tez można utrzymywać córkę z dzieckiem 2-3 lata.
                  Pomoc stanąć na nogi.
                  • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 03:22
                    3-mamuska napisała:

                    > Nie zauważyłaś ze główny temat stał się poboczny.
                    >
                    > Ich tez rodzice utrzymywali jego rok ,dziewczynę i dziecko dłużej bo młodsza.
                    > Potem praca mieszkanie i druga ciąża.
                    > Wiec tu tez można utrzymywać córkę z dzieckiem 2-3 lata.
                    > Pomoc stanąć na nogi.
                    >

                    Nie o to chodzi. Tu byli bardzo młodzi ludzie, którzy musieli szybko dorosnąć, zdecydowali się na to i dostali wsparcie, które zaprocentowało. A wątkodajka kombinuje, jak tu dalej być rozpieszczonym dzieciakiem, któremu się wydaje, że jak zamknie oczy, to go nikt nie widzi. No ale albo rybki albo akwarium, jak chce się dalej być dzieckiem to raczej się nie sprowadza własnego dziecka na świat.
                • dr.amy.farrah.fowler Re: Nie do końca planowana ciąża... 27.07.20, 13:09
                  No więc właśnie: ja bym chętnie pomogła, na miarę możliwości, parze ludzi w związku, która chce być ze sobą i ma plany zakładania rodziny, i konkretne perspektywy usamodzielnienia się, tylko dziecko przytrafiło im się wcześniej niż planowali. Ale panieneczce, która się rozrywkowo bzykała zamiast się uczyć do poprawiania matury? Phleeeeeze.
          • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 21:22
            > A ja bym wolała pomoc córce nawet moim kosztem materialnym czy czasowym przez 2-3-4 lata niż skazywać ja na przymus użerania się przez wiele lat z plodziarzem.

            Nie ma przymusu użerania się z płodziarzem, może dokonać aborcji, poza tym wcale nie wiesz czy płodziarz się tematem nie zachwyci.

            > Ale ja kocham moja córkę.

            Demagogia. Miłością się wnuka ani siebie ani córki nie nakarmi, nie każdy ma warunki - kasę, siły, czas, dyspozycyjność przez lata na to, żeby przyjąć na klatę kolejne dziecko. Jeśli ty masz to fajnie, to łatwo gadać o tym, że sam fakt kochania jest wystarczający, ale nie każdy ma.
            • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 21:31
              Jakie lata? Studentka przez pierwszy rok dostanie 1500 co miesiąc, więc wydatki dziecięce z tego na luzie ogarnie (na zdrowe dziecko, na poważnie chore to i pracujący mogą mieć duży kłopot), jeszcze powinno dać się odłożyć, na studiach może pewnie liczyć na stypendium socjalne, może kredyt studencki - są bardzo preferencyjne? Po roku zostaje jej 500 na dziecko, zawsze coś. Matka może iść na studia zaoczne, może iść na dzienne i po roku posłać dziecko do żłobka. Jako samotna + studentka ma sporo punktów. Trzylatek już normalnie może iść do przedszkola.Z każdym rokiem jest łatwiej.
            • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 02:11

              Serio a jeśli ona ma ochotę na dziecko a na płodziarz nie?
              Jakoś coś wam się pomieszkało.
              Czarne protesty jak to kobieta ma prawa jako to ma głos i wolność wyboru ,ale tu nie ma prawa.
              Wybrać sobie czy chce się męczyć z odpadem.

              Może za 2-3 lata pozna fajnego faceta który uzna małe za swoją. Hello geny to nie wszystko.
              Tak samo jak dawca spermy czy dawczyni jajeczek. Odda i ma gdzieś czy z tego będzie dziecko i nie życzą sobie ,żeby mu po 15-20 latach stanęło w drzwiach 30 ludzi i powiedzieli mamo/tato.



              > Nie ma przymusu użerania się z płodziarzem, może dokonać aborcji, poza tym wcal
              > e nie wiesz czy płodziarz się tematem nie zachwyci.
              >
              > > Ale ja kocham moja córkę.
              >
              > Demagogia. Miłością się wnuka ani siebie ani córki nie nakarmi, nie każdy ma wa
              > runki - kasę, siły, czas, dyspozycyjność przez lata na to, żeby przyjąć na klat
              > ę kolejne dziecko. Jeśli ty masz to fajnie, to łatwo gadać o tym, że sam fakt k
              > ochania jest wystarczający, ale nie każdy ma.

              Wiesz tyle ze jej rodzice narazie nie mogą zdecydować czy chcą czy nie pomoc.
              Z miłością pozwolę jej podjąć decyzje bez przymusu. Ma prawo i do aborcji jak i urodzenia dziecka i nie mieć kontaktu z facetem.

              Ciekawe czy gdyby dziecko było z gwałtu i kobieta chce urodzić bo uważa ze to dziecko to również jej dziecko/geny (w połowie ) nie jest niczemu winne to musi poinformować tatusia gwałciciela? I znosić jego wizyty u dziecka?
              • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 03:18
                3-mamuska napisała:

                >
                > Serio a jeśli ona ma ochotę na dziecko a na płodziarz nie?
                > Jakoś coś wam się pomieszkało.
                > Czarne protesty jak to kobieta ma prawa jako to ma głos i wolność wyboru ,ale t
                > u nie ma prawa.
                > Wybrać sobie czy chce się męczyć z odpadem.

                Skąd ten pomysł że sam fakt, że płodziarz by został poinformowany o dziecku oznaczałby, że ona byłaby na niego skazana? Mało to kobiet odstawia nierokujących tatusiów na boczny tor? Po prostu płodziarz zgodnie z prawem ma wobec dziecka obowiązki, nawet, jeśli nie planuje w jego życiu uczestniczyć.
              • malgosiagosia Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 03:40
                Zgadzam sie z Toba.
        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:20
          Z grzeczności i braku egoizmu oddać część władzy nad własnym życiem komuś nieodpowiedniemu?
          Dla mnie nie wchodź,i w grę. Inne niech ryzykują, jeśli chcą.
          • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:36
            Skazywanie siebie i dziecka na życie na garnuszku u rodziców to też jest oddawanie kontroli nad swoim życiem osobom trzecim. Czasami rodzice potrafią być dużo bardziej toksyczni niż płodzimierz.
            • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:47
              lauren6 napisała:

              > Skazywanie siebie i dziecka na życie na garnuszku u rodziców to też jest oddawa
              > nie kontroli nad swoim życiem osobom trzecim. Czasami rodzice potrafią być dużo
              > bardziej toksyczni niż płodzimierz.


              🤣🤣🤣🤣
              U mnie w rodzinie 4 takie ciąże i nikt na nic nie został skazany.
              Ty tez nie wiesz czy jutro cię nie wlanie samochód i nie będziesz skazana na pomoc innych. 🤦‍♀️
            • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 21:17
              Tylko od rodziców można się uniezależnić w kilka lat, felerny plodzimierz to 20 letni wyrok.
              • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 22:20
                Dla własnej wygody pozbawiłabyś dziecko ojca, dziadków i rodziny z tej strony. To jest obrzydliwe i okrutne, przede wszystkim dla tego dziecka, które ma prawo znać swoje korzenie. Nie masz pojęcia czy dawca spermy byłby płodzimierzem, czy tatą. Nie wiesz czy i jakie relacje miałoby to dziecko z ojcem. Może to konkretne dziecko wolałoby mieć nieobecnego ojca, niż NN w rubryce ojciec w akcie urodzenia.
                • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 22:57
                  To może by poczekać z decyzjami na czas świadomego oświadczenia woli dziecka? Nie uprzedzać faktów już na etapie ciąży?
                  Uscislajac: dziecko ma prawo pytać o swoje korzenie ale matka nie ma obowiązku mu ich ujawniać. Dlaczego uparcie twierdzicie, że matka nie ma prawa do zachowania milczenia w tej kwestii, skoro ma?

                  A że ma, to rzeczywistość uwzględnia model rodziny tylko z jednej strony, matki. Może nieczęsto spotykany, ale uprawniony.

                  Wygoda kobiety... tak, to w oczach strażniczek patriarchatu obrzydliwe i niedopuszczalne!
                  Wskazana jest maksymalna niewygodna, uciemiezenie i zależność od plodzimierza, skoro już się zostało matką...
                  I wór pokutny jako strój a poczucie tragedii jako nastrój....
                  • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 23:18
                    Matka ma prawo nie ujawniać kim jest ojciec dziecka. Ja jedynie piszę, że jest to robienie sobie dobrze kosztem własnego dziecka. Nazwijmy egoizm po imieniu.
                    • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 23:24
                      lauren6 napisała:

                      > Matka ma prawo nie ujawniać kim jest ojciec dziecka. Ja jedynie piszę, że jest
                      > to robienie sobie dobrze kosztem własnego dziecka. Nazwijmy egoizm po imieniu.

                      To ty tak myślisz , koszmarny ojciec za którym się ciągnie wstyd i smród ,będzie gorszym obciążeniem dla dziecka niż niewiedza.
                      Wyjawienie to dopiero egoizm dla kilku groszy alimentów.
                      • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 23:31
                        Ale skąd wyście wzięły tego koszmarnego ojca?
                        • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 23:34
                          to znaczy jasne, że za chwilę się pojawi info o tym, że ojciec się do niczego nie nadaje gdyż internety wiele zniesą a historyjka jest raczej zmyślona, ale na początku nie było takiego info. Że pan nie byłby zadowolony z takiego rozwoju sytuacji - no jasne, nikt by nie był, ale to nie znaczy, że by się nie opamiętał.
                        • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 00:38
                          mio-nuskropka napisał(a):

                          > Ale skąd wyście wzięły tego koszmarnego ojca?


                          Z nikąd ,skoro historyka zmyślona.
                          Rozmawiamy o tym czy ojciec powinien wiedzieć o dziecku.
                          Którzy są sytuacje ze nie musi wiedzieć a wręcz nie powinien.
                          • panna.nasturcja Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 00:41
                            3-mamuska napisała:

                            > Rozmawiamy o tym czy ojciec powinien wiedzieć o dziecku.
                            > Którzy są sytuacje ze nie musi wiedzieć a wręcz nie powinien.


                            Dziecko ma prawo znać swoje korzenie. Skoro nie rozumiesz podstaw psychologii to może choć Konwencję o Prawach Dziecka przeczytaj?
                            • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 00:48
                              panna.nasturcja napisał(a):

                              > 3-mamuska napisała:
                              >
                              > > Rozmawiamy o tym czy ojciec powinien wiedzieć o dziecku.
                              > > Którzy są sytuacje ze nie musi wiedzieć a wręcz nie powinien.
                              >
                              >
                              > Dziecko ma prawo znać swoje korzenie. Skoro nie rozumiesz podstaw psychologii t
                              > o może choć Konwencję o Prawach Dziecka przeczytaj?

                              🤣🤣🤣🤣
                              Powiedz to matce która się bzyknęła na dyskotece w jakiś mieścinie i wróciła w ciąży. I szukaj wiatrów w polu.

                              Dziecko będzie znało swoje korzenie moja mamę siostry brata kuzynów. 😛
                              • panna.nasturcja Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 00:52
                                3-mamuska napisała:

                                > Powiedz to matce która się bzyknęła na dyskotece w jakiś mieścinie i wróciła w
                                > ciąży. I szukaj wiatrów w polu.
                                >
                                > Dziecko będzie znało swoje korzenie moja mamę siostry brata kuzynów. 😛


                                Jak zwykle nie masz pojęcia o czym piszesz i wykazujesz się koszmarną ignorancją.
                                Ale to nic nowego.

                                Mama, jej siostra, kuzyni to nie ojciec.
                                A jak dziecko nie może poznać ojca to potrzebuje informacji o nim.
                                Poczytaj sobie trochę, akurat w Wielkiej Brytanii było mnóstwo badań na ten temat. Bo się kompromitujesz.
                                • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 01:15
                                  panna.nasturcja napisał(a):

                                  > 3-mamuska napisała:
                                  >
                                  > > Powiedz to matce która się bzyknęła na dyskotece w jakiś mieścinie i wró
                                  > ciła w
                                  > > ciąży. I szukaj wiatrów w polu.
                                  > >
                                  > > Dziecko będzie znało swoje korzenie moja mamę siostry brata kuzynów. 😛
                                  >
                                  >
                                  > Jak zwykle nie masz pojęcia o czym piszesz i wykazujesz się koszmarną ignorancj
                                  > ą.
                                  > Ale to nic nowego.
                                  >
                                  > Mama, jej siostra, kuzyni to nie ojciec.
                                  > A jak dziecko nie może poznać ojca to potrzebuje informacji o nim.
                                  > Poczytaj sobie trochę, akurat w Wielkiej Brytanii było mnóstwo badań na ten tem
                                  > at. Bo się kompromitujesz.


                                  Weź daj sobie spokój myślisz ze nie ma dzieci które nie wiedzą, bądź nie chcą znać ojca?
                                  Myślisz ze na całym świecie jest tak cudownie i każdy sobie z dziobków spija?
                                  Kompromitujesz to się ty powołując się na psychologię, to jak ksiądz poucza o antykoncepcji wiedzę sobie w książkach i gazetach można poczytać ,tylko nie zawsze ona przekłada się na życie. Naiwnie.

                                  Mój brat nie znał ojca wyjechał, gdy ten był malutki. Potem dostaliśmy papiery ze facet nie żyje nie dało rady go znaleść bo facet żył jak włóczęga nawet rodzina nie wiedziała gdzie jest.
                                  Znalał po latach jego córki, a przyrodnie swoje siostry nie chcą kontaktu. I tyle z jego prawa do poznania ojca i rodziny. Nie zna nikogo z jego rodziny. I co mu po jego imieniu i nazwisku?
                                  Ma rodzinę na miejscu i fajny z niego faceta.
                                  Wiec swoje książkowe wywody swoje a życie swoje.

                                  Kuzynka męża wróciła z Włoch w ciąży , dziecko w akcie ma wpisane popularne imię tatusia i nazwisko matki. Potem została przysposobiona przez męża mamy. I sobie może jechać szukać Mohameda. 😅

                                  Świat jakbyś nie zauważyła nie jest czarno-biały.
                                  Pani mądralińska.
                                  • panna.nasturcja Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 01:29
                                    3-mamuska napisała:

                                    > (...)

                                    Po każdym Twoim poście przekonuję się, że Einstein miał rację.
                                    • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 01:52
                                      panna.nasturcja napisał(a):

                                      > 3-mamuska napisała:
                                      >
                                      > > (...)
                                      >
                                      > Po każdym Twoim poście przekonuję się, że Einstein miał rację.


                                      To już nie psycholog ma racje? Wow szybko zmienisz swoje guru 😂
                    • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 23:30
                      Zrobienie sobie źle a być może i dziecku żle ale dobrze plodzimierzowi byłoby zatem zdrowym podejściem?... Osobliwe.
                  • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 23:30
                    > Dlaczego uparcie twierdzicie, że matka nie ma prawa do zachowania milczenia w tej kwestii, skoro ma?

                    gdzie tak ktoś napisał?

                    > Wygoda kobiety... tak, to w oczach strażniczek patriarchatu obrzydliwe i niedopuszczalne!

                    Wygoda kobiety - jak najbardziej. Wygoda kobiety kosztem wygody jej matki i ojca, podczas, gdy z człowieka który jest sprawcą całej historii zdejmuje się całkowitą odpowiedzialność, bo być może (nawet tego nie wiadomo! Po prostu "raczej nie byłby zadowolony", za to matka dziewczyny z całą pewnością będzie klaskać uszami z radości) nie dorósł - no chyba ochoojałaś. To właśnie jest obrzydliwe i niedopuszczalne, wrzucanie garba w pierwszej kolejności osobom, o których się wie, że niekoniecznie będą mieć lepsze środki, ale na pewno trudniejszą pozycję, żeby odmówić, i postawienie ich pod ścianą. To nie jest feminizm, to jest to, co robi patriarchat, czyli boys will be boys i nawet nie ma im co głowy zawracać, a w robotę się ubierze jakąś kobietę, odwołując się do jej poczucia przyzwoitości, miłości, odpowiedzialności. Obrzydliwe.
                    • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 07:54
                      Chwilkę, chwilkę!
                      Wskaż zatem paragraf, który zobowiązuje kobietę do podawania tożsamości ojca jej dziecka oraz, aby nie był to martwy paragraf, sankcje karne, które jej groza przy niepodaniu.

                      Nie wiem, ile razy możesz tak uparcie wpierac kłamstwo, że kobieta musi podać tę tożsamość. To już się robi chore. Odwolaj się do twardych danych i KRIO lub KK, daruj sobie życzeniowe manifesty w rodzaju listów intencyjnych, deklaracji, konwencji, Czekam.

                      Kolejne: Postrzegasx dziecko jako, cytuję ,garba, - i dla mnie no to jest obrzydliwe. A w dodatku bezsensowne, bo mentalnie oparte w XIX w.
                      Teraz dziecko to nie garb i obciążenie, tylko luksus. Deficytowe dobro, którym nie warto się dzielić z byle kim i tym sposobem zatruwac sobie życia. Dzisiaj kobieta, po początkowej pomocy własnej rodziny lub niani, jest w stanie samodzielnie wychować dziecko, zarabiać, fajnie żyć jako samotna matka. Nie musi wcale monitowac o pieniądze i wspolwychowywanie gościa, który pieniędzy by skapil a wspolwychowywanie rozumiał jako uprzykrzanie życia byłej partnerce. Może sobie kobieta spokojnie wychowywać dziecko jako samotna mama, i otrzymać pomóc stamtąd, skąd zechce, i nikt nie rzuci w nią kamieniem, i naprawdę nic w zwiazku z uznawaniem ojca nie musi, wszystko może.
                      To chyba jedno z nielicznych praw, które oddaje władzę i decyzyjnosci kobiecie - ale tobie to przeszkadza, chciałabyś je ograniczyć, bo zawsze ktoś ma być ważniejszy niż kobiera-matkaa i jej wola.

                      Co do rodziców- może oni wcale nie uważają, że dziecko to taki straszny ,garb, ? Może po prostu uznają, że trzeba się przeorganizowac, że będzie trochę więcej obowiązków, ale do licha, są żłobki, przedszkola i opieka nad dzieckiem wcale nie oznacza śmierci z przemęczenia kilkorga młodych i zdrowych osób. Co za demonizowanie i przesada!

                      Dzisiaj w Polsce dzieci jest mało i każde, panieńskie czy małżeńskie, ma szansę na wychowanie się w przyzwoitych warunkach. Nie ma tragedii. Jakąkolwiek konfigurację rodzinną stworzy jego matka. To nie XIX wiek.
                      • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:00
                        Cherie, na samotne macierzyństwo, fanaberyjne z zachcianki czy potrzeby i bez podawania danych ojca dziecka, może pozwolić sobie samodzielna finansowo, ustawiona kobieta.
                        Dojrzała kobieta, a nie panienka, która zamierza wrócić z brzuchem do rodziców i radośnie zmusić ich do pomocy organizacyjnej i finansowej, bo panienka bezrobotna.
                        Rozumiesz, panienka, żeby odciążyć swoich rodziców, ma się postarać o uzyskanie alimentów od gościa, z którym zaszła w ciążę. To jej obowiązek i tylko pod tym warunkiem rodzice powinni zgodzić się jej pomóc.
                        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:21
                          A to już rodzice powinni się wypowiedzieć, czy i jak widzą sprawę angażowania Płodzimierza.Nikt nic nie musi, zanim nie pogada z tymi z którymi zamierza stworzyć team.
                          • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:23
                            Najpierw powinna bardzo grzecznie prosić rodziców o pomoc i pokazać swoje starania. A starania, to nie fanaberyjne rzucenie tekstem "nic od niego nie chcę", bo jej nie stać na honorowe wzruszenia.
                            • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:45
                              I tu się zgodzę. Grunt to szczere przedstawiwnie rodzicom sytuacji, prośba o pomoc i odplacenie właściwą postawą rodzicom, gdy zdecydują się pomóc. Pilne studiowanie, zajmowanie się dzieckiem, pilnowanie się w celu unikania kolejnych wpadek, obowiazkowość, dazenie do samodzielnosci,czyli trzeba dojrzeć.
                        • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 18:40
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Cherie, na samotne macierzyństwo, fanaberyjne z zachcianki czy potrzeby i bez p
                          > odawania danych ojca dziecka, może pozwolić sobie samodzielna finansowo, ustawi
                          > ona kobieta.
                          > Dojrzała kobieta, a nie panienka, która zamierza wrócić z brzuchem do rodziców
                          > i radośnie zmusić ich do pomocy organizacyjnej i finansowej, bo panienka bezrob
                          > otna.
                          > Rozumiesz, panienka, żeby odciążyć swoich rodziców, ma się postarać o uzyskanie
                          > alimentów od gościa, z którym zaszła w ciążę. To jej obowiązek i tylko pod tym
                          > warunkiem rodzice powinni zgodzić się jej pomóc.


                          Chryste ja bym wolała córkę z brzuchem bez odpadu i bez informowania jego.
                          Pomagałby córce oby nie musiała wiązać się choćby dzieckiem z jakimś plodziarzem.

                          To ze ty sobie nie wyobrażasz ze panienka na wrócić z brzuchem to nie koniecznie każdy rodzic panny.
                          • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 20:42
                            No to teraz sobie uzmysłów, że nie jest ważne jakie ty jako babcia masz życzenia, tylko co jest dobre dla dziecka. Pomijając skrajne, patologiczne przypadki dla dziecka korzystne jest posiadać dwójkę rodziców.
                            • arwena_11 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 20:54
                              Naprawdę dla dziecka najlepsze jest posiadanie ojca odpadu? Błękitnego ptaka, który będzie tylko balastem dla rodziny dziecka?

                              Bo zakładam, że nie wpisujesz w papiery faceta, który nie rokuje na przyszłość. Faceta, który jest przemocowcem, alkoholikiem, błękitnym ptakiem czy innym artystą, który ma dwie lewe ręce do pracy i nie będzie płacił alimentów?

                              Gdyby mojej córce odbiło - i w przypływie zaćmienia umysłu zrobiła sobie dziecko z kimś takim - zdecydowanie wolałabym mieć do utrzymania córkę i wnuka niż jeszcze dodatkowo płodzimierza.

                              A i gdyby moja córka wpadła- zdecydowanie nie byłaby to dla nikogo w rodzinie tragedia.
                              • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 22:42
                                Skoro schodzimy na tematy patologii to są też takie przypadki, że to młoda matka i jej konkubent znęcają się nad dzieckiem, a o tym fakcie służby były informowane przez biologicznego ojca.

                                Tak, w interesie dziecka leży posiadanie dwójki rodziców. Nawet jeśli ojciec to błękitny ptak to może mieć normalnych rodziców, którzy będą dobrymi dziadkami.
                                • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 22:58
                                  Zgadzam się.
                                  Zasadniczo uważam, że dziecko ma prawo do posiadania korzeni i rodziny z obu stron. Od ojca - nawet jeśli rodzice nie są razem - może mieć rodzeństwo cioteczne, kuzynów, dziadków, dalszych krewnych, widuje ich przy okazji świąt i rodzinnych uroczystości. Zna jakąś historię rodziny, ma wiedzę, że np. ciotka X szyła stroje do teatru, kuzyn Z pływał na frachtowcach, siostra cioteczna uprawia szermierkę, a wujek B to gawędziarz <wstaw inne>
                                  • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 00:02
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Zgadzam się.
                                    > Zasadniczo uważam, że dziecko ma prawo do posiadania korzeni i rodziny z obu st
                                    > ron. Od ojca - nawet jeśli rodzice nie są razem - może mieć rodzeństwo cioteczn
                                    > e, kuzynów, dziadków, dalszych krewnych, widuje ich przy okazji świąt i rodzinn
                                    > ych uroczystości. Zna jakąś historię rodziny, ma wiedzę, że np. ciotka X szyła
                                    > stroje do teatru, kuzyn Z pływał na frachtowcach, siostra cioteczna uprawia sze
                                    > rmierkę, a wujek B to gawędziarz <wstaw inne>



                                    OJCIEC / MATKA TO NIE TEN CO DAŁ MATERIAŁ GENETYCZNY A TEN CO WYCHOWAŁ.
                              • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 11:07
                                A skad wiadomo ze facet z ktorym zaszla w ciaze autorka watku to alkoholik czy przemocowiec? Ona napisala ze nie nie bedzie zadowolony z news o ciazy co nie czyni go przemocowcem czy alkoholikiem.
                                • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 15:16
                                  > Ona napisala ze nie nie bedzie zadowolony z news o ciazy

                                  Co więcej, ona się spodziewa niezadowolenia od wszystkich, zarówno od sprawcy ciąży jak i od dziadków, ale laski tutaj od razu zawyrokowały, że w takim razie pan to jest odpad i nie ma co mu głowy zawracać bo i tak nie stanie na wysokości zadania, a dziadkowie no to inna rzecz, staną i to z radością, no bo muszą suspicious suspicious suspicious
                                  • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 16:24
                                    mio-nuskropka napisał(a):

                                    > > Ona napisala ze nie nie bedzie zadowolony z news o ciazy
                                    >
                                    > Co więcej, ona się spodziewa niezadowolenia od wszystkich, zarówno od sprawcy c
                                    > iąży jak i od dziadków, ale laski tutaj od razu zawyrokowały, że w takim razie
                                    > pan to jest odpad i nie ma co mu głowy zawracać bo i tak nie stanie na wysokośc
                                    > i zadania, a dziadkowie no to inna rzecz, staną i to z radością, no bo muszą :&
                                    > #62; suspicious suspicious


                                    Pan nie będzie zadowolony ,będzie chciał wymigać , co potrzebujesz wiedzieć więcej żeby być pewnym ze pan się na ojca nie nadaje i nie będzie utrzymywał kontaktu z dzieckiem?
                                    Patologia , ja dziękuje żeby dziecko musiało czuć odrzucenie dawcy i jego niechęć.
                            • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 21:21
                              Dla dziecka korzystnie jest mieć spokojny dom i szczęśliwą matkę.
                              • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 21:44
                                No, kosztem dziadków postawionych pod ścianą. Swoją drogą, postawiona pod ścianą babcia też jest matką, więc zasadniczo pannicy powinno zależeć na tym, żeby jej matka, a babcia jej dziecka, była szczęśliwa. No
                                to sposób proponujesz wyborny. Weźżew końcu załap, że twoje porady są dla samodzielnej i stabilnej finansowo osoby a nie dla łaski która wisi na innych i sama grosza w życiu nie zarobiła. Niestety w takiej pozycji nie ma się komfortu decydowania kto ci będzie pomagał, a pójście drogą na skróty, czyli kogo w tę pomoc najłatwiej wmanipulować, bo inaczej ta osoba będzie pewnie mieć poczucie winy, jest głęboko niemoralne i obrzydliwe.
                                • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 22:09
                                  Dlaczego zakładasz, że kogoś trzeba stawiać pod ścianą i manipulować? Nie bierzesz pod uwagę, że ktoś pomaga, bo tego chce?
                                  • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 05:37
                                    > Dlaczego zakładasz, że kogoś trzeba stawiać pod ścianą i manipulować? Nie bierzesz pod uwagę, że ktoś pomaga, bo tego chce?

                                    Ponieważ postawienie rodziców przed faktem "no hejka, będę mieć dzidziusia, papie nie zamierzam o tym mówić, nie mam gdzie mieszkać i nie mam pracy, jeśli mi nie pomożecie to nie bardzo wiem, co mam robić" jest postawieniem pod ścianą, czy ci się to podoba czy nie i niezależnie od tego, czy rodzice by przyjęli tę wiadomość z radością czy niekoniecznie. To jest tak zwana propozycja nie do odrzucenia. Trudno tu mówić o jakimś wyborze z ich strony. A raczej niekoniecznie się ucieszą, sądząc po tym, że panna wie, że zawiodła ich oczekiwania. Gdyby chcieli dzidziusia, to by nie inwestowali w to, żeby młoda się kształciła, tylko w wyprawę ślubną.
                                    • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 10:58
                                      😀 tak wlasnie. Dodam ze jesli ta propozycje utrzymywania corki i wnuki odrzuca to dostana etykiete:'patologia-wyrodni rodzice i dziadkowie'.
                                    • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 16:34
                                      mio-nuskropka napisał(a):

                                      > > Dlaczego zakładasz, że kogoś trzeba stawiać pod ścianą i manipulować? Nie
                                      > bierzesz pod uwagę, że ktoś pomaga, bo tego chce?
                                      >
                                      > Ponieważ postawienie rodziców przed faktem "no hejka, będę mieć dzidziusia, pap
                                      > ie nie zamierzam o tym mówić, nie mam gdzie mieszkać i nie mam pracy, jeśli mi
                                      > nie pomożecie to nie bardzo wiem, co mam robić" jest postawieniem pod ścianą, c
                                      > zy ci się to podoba czy nie i niezależnie od tego, czy rodzice by przyjęli tę w
                                      > iadomość z radością czy niekoniecznie. To jest tak zwana propozycja nie do odrz
                                      > ucenia. Trudno tu mówić o jakimś wyborze z ich strony. A raczej niekoniecznie s
                                      > ię ucieszą, sądząc po tym, że panna wie, że zawiodła ich oczekiwania. Gdyby chc
                                      > ieli dzidziusia, to by nie inwestowali w to, żeby młoda się kształciła, tylko w
                                      > wyprawę ślubną.



                                      A jaka propozycje nie do odrzucenia dostają rodzice? Informacja o ciąży nie jest równoznaczna z tym ze oni będą do czegoś przymuszeni.

                                      Dziewczyna dostanie komunikat pomożemy/nie pomożemy ,bo nie chcemy nie mamy kasy.
                                      I wtedy decyduje ze a)robi aborcje, b)rodzi oddaje do adopcji, c) sama ogarnia, d) jednak powiadamia pana choćby tuż przed porodem robi testy (bo pewnie tatuś będzie chciał dowodu) i podaje go o alimenty. e) odegrania dom samotnej matki.


                                      Wiec wiesz.
                                      Ona ma poinformować mamę, która ja sponsoruje wiec to jest pierwsza osoba
                                      do informacji. Pan może się dowiedzieć jak dziecko się urodziny. Teraz na etapie decyzji o samym kontynuowaniu ciąży bądź nie , jego udział nie jest potrzebny.
                                      Potem się zastanawiam co dalej.

                                      Ona nie przyszła do matki tuż prze porodem czy noworodkiem ,patrz jesteś babcia tu masz pieluchy butelkę ,ja idę do szkoły ze zmusza matkę do czegoś.
                              • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 22:37
                                Bezrobotna samotna matka bez zawodu i perspektyw życiowych nie jest żadną gwarancją spokojnego i szczęśliwego domu.
                                • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 23:08
                                  Czemu tak dolujesz dziewczyny w położeniu założycielki wątku? Co Ci to daje, że wmawiasz im bezwartosciowość i to bezterminowo bo nawet perspektyw im odmawiasz... Projektujesz coś na nie? Coś sobie tym zalatwiasz? Twój zapał w potępianiu jest dziwny, coś tam za nim musi stać. Ale nie pytam, to nie to miejsce.

                                  Dla równowagi przedstawię mój opis: Młoda, zdrowa i energiczna mama, studiująca i z perspektywami na dobry zawód za kilka lat, z wlasnym mieszkaniem i pomocnymi dziadkami, niebiednymi, bez ogonów w postaci odpadowego plodzimierza, niczym nie obciążona poza dzieckiem i studiami a potem dzieckiem i pracą, ma wszelkie szansę na szczęśliwe i satysfakcjonujace życie i jej dziecko takoż.

                                  Poczytaj wypowiedzi poniżej. Piszą tam dziewczyny, które są dziś dobrze się mającymi mamami młodo urodzonych wpadkowych dzieci. Żadna nie donosi, że jest na dnie i że spotkała ją tragedia. Jest ok. I tak właśnie najczęściej się sprawy mają. Czego życzę każdej dziewczynie w ciąży.
                                  • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 23:12
                                    Piszą tam dziewczyny, które są dziś dobrze się mającymi mamami młodo urodzonych wpadkowych dzieci.

                                    a któraś miała owo dziecię no name, z nieznanego ojca?
                                  • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 00:06
                                    Czemu tak dolujesz dziewczyny w położeniu założycielki wątku? Co Ci to daje, że wmawiasz im bezwartosciowość i to bezterminowo bo nawet perspektyw im odmawiasz... Projektujesz coś na nie? Coś sobie tym zalatwiasz? Twój zapał w potępianiu jest dziwny, coś tam za nim musi stać. Ale nie pytam, to nie to miejsce.

                                    Tak działają nieszczęśliwe baby które musza się wyładować na kimś.
                                    Może zazdrości młodej ze matka zostanie .🤷‍♀️

                                    Zupełnie nie przeszkadza jej to , ze tak zdołować kogoś bez wsparcia może się różnie skończyć😕
                                  • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 05:41
                                    smillla napisała:


                                    > Dla równowagi przedstawię mój opis: Młoda, zdrowa i energiczna mama, studiująca
                                    > i z perspektywami na dobry zawód za kilka lat, z wlasnym mieszkaniem i pomocny
                                    > mi dziadkami, niebiednymi, bez ogonów w postaci odpadowego plodzimierza, niczym
                                    > nie obciążona poza dzieckiem i studiami a potem dzieckiem i pracą, ma wszelkie
                                    > szansę na szczęśliwe i satysfakcjonujace życie i jej dziecko takoż.

                                    Przedstawiłaś nie opis tylko swoją projekcję i wishful thinking, która zakłada, że są zdrowi, zamożni, skorzy do pomocy dziadkowie bez większych zobowiązań (typu ich własne młodsze dzieci i/lub ich właśni rodzice/dziadkowie). Tylko, że nie wiesz, czy takie warunki tam są ale na tej swojej fantazji opierasz poradnictwo.
                                • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 00:04
                                  lauren6 napisała:

                                  > Bezrobotna samotna matka bez zawodu i perspektyw życiowych nie jest żadną gwara
                                  > ncją spokojnego i szczęśliwego domu.


                                  🤣🤣🤣🤣🤣🤣 skarbnica mądrości 🤦‍♀️
                          • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 11:17
                            Dziecko zawsze wiaze z jego ojcem, ma 50% jego genow. Dziecku mozna powiedziec ze biologiczny ojciec nie zyje ale jak wiadomo klamstwo ma krotkie nogi, predzej czy pozniej wyjdzie na jaw. Jesli kobieta nie chce miec zadnych zwiazkow to jedyna opcja jest usuniecie ciazy.
                      • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:07
                        Otrzyma pomoc nie skąd zechce, tylko od rodziców jeśli się zgodzą i od opieki społecznej w wymiarze niewielkim.
                        No, dobra teraz jest przez rok kosiniakowe 1000 zł i 500+ więc nie kiwając palcem weźmie 1500 zł przez rok.
                        Nie stać jej na luksus pominięcia tatusia.
                        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:15
                          Plus alimenty z funduszu alimentacyjnego. Chyba, że się mylę, bo tego pewna nie jestem.
                          • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:22
                            Mylisz się.
                            Żeby pani dostała alimenty z FA, najpierw muszą one zostać zasądzone przez sąd rodzinny i opiekuńczy od pana, który widnieje w akcie urodzenia.
                            Dlaczego podatnik (FA) miałby mieć pierwszeństwo przed rodzicem w płaceniu na czyjeś dziecko? FA wypłaca kasę, jeśli ojciec jest nieściągalny, nie więcej niż 500 zł na dziecko i przy limicie dochodów na głowę, w tym samym czasie alimenciarzowi narasta dług wobec państwa.
                            • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:29
                              A coś mi światło, że pewna znajoma znajomej dostała alimenty z funduszu,u przy ojcu nieznanym. Muszę to sprawdzić tzn.zasade, a nie tamtą kobietę.
                              • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:33
                                Dostała zasiłek z tytułu samotnego wychowywania dziecka, który przysługuje kobiecie, jeśli ojciec dziecka jest nieznany lub siedzi w zakładzie karnym, o ile pamiętam.
                                Zawrotna kwota 170 zł, faktycznie poszaleje kobiecina.
                                • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:54
                                  Nie znam jej osobiście, ale dobre i 170 za darmo co miesiąc. Ja raczej muszę sobie na wszystko zarobić, więc czas mi teraz wziąć sie do roboty i opuścić wątek, a szkoda, bo ciekawy!
                                  • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:59
                                    Dobre 170 zł zamiast alimentów? Nawet jeśli pan jest nieściągalny teraz, to wystarczy, że dostanie jakiś spadek i komornik zwindykuje <casus znajomej, pan były zalegał na ponad 70 tysięcy, odziedziczył mieszkanie i krótko się nim cieszył>.
                            • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 18:43
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Mylisz się.
                              > Żeby pani dostała alimenty z FA, najpierw muszą one zostać zasądzone przez sąd
                              > rodzinny i opiekuńczy od pana, który widnieje w akcie urodzenia.
                              > Dlaczego podatnik (FA) miałby mieć pierwszeństwo przed rodzicem w płaceniu na c
                              > zyjeś dziecko? FA wypłaca kasę, jeśli ojciec jest nieściągalny, nie więcej niż
                              > 500 zł na dziecko i przy limicie dochodów na głowę, w tym samym czasie alimenci
                              > arzowi narasta dług wobec państwa.


                              A jak pani nie wie kto jest ojcem?
                              Kuzynka męża dostawałaz funduszu, płodziarz Mohamed nawet nie wiedział o dziecku ,uznać tez nie było jak ,ani wpisać w akt urodzenia. Wiec wiesz.
                              • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 18:47
                                Jak pani nie wie, kto jest ojcem to może ubiegać się o zasiłek z tytułu samotnego wychowywania dziecka, w wysokości 170 zł, a nie o alimenty.
                                • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 00:08
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Jak pani nie wie, kto jest ojcem to może ubiegać się o zasiłek z tytułu samotne
                                  > go wychowywania dziecka, w wysokości 170 zł, a nie o alimenty.

                                  Ona dostawała 500zł trochę lat temu.
                                  Wiem bo o tym rozmawiałyśmy.
                        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:27
                          A fundusz alimentacyjny? A stypendium? A zwolnienie z opłat żłobkowych i przedszkolnych? Zasiłki celowe?
                          Finanse da się zorganizować. W czasach, gdy niektórzy cynicznie żyją z socjalu, bo nie lubię pracować, młoda dziewczyna po wpadce, studiująca i korzystająca z publicznej pomocy, jest dla mnie jak najbardziej akceptowalna.
                          • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:36
                            FA wyjaśniłam - służy do wypłacania w zastępstwie nieściągalnych ojców zasiłku alimentacyjnego w kwocie 500 zł max, przy progu dochodowym. Ojciec musi mieć najpierw te alimenty zasądzone.
                            Zwolnienie z opłat żłobkowych i przedszkolnych - tak, jeśli ma zamiar żerować na podatniku i będzie bez dochodów, aczkolwiek - jeśli zamieszka z rodzicami - MOPS zbada liczbę osób w gospodarstwie domowym.
                            Panienka nie studiuje jeszcze, dopiero zamierzała.
                          • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:39
                            Stypendium niby z jakiego tytułu? Że uboga? Stypendia socjalne na uczelni są wypłacane, jeśli dochód gospodarstwa domowego studenta nie przekracza kwoty X na osobę, wliczają oczywiście rodziców.
                            • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:52
                              Z tego co pamiętam to dorosła osoba z dzieckiem jest już liczona osobno nie przy rodzicach
                              • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:58
                                Nie wiem jak przy stypendiach socjalnych, na 100% studenci składający podania musieli wykazywać dochody rodziców na podstawie PIT-ów.
                                • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 10:21
                                  Ale nie studenci którzy mają swoje dzieci, ich się uznaje za osobna jednostkę rodzinną. Przynajmniej u mnie na studiach tak było
                      • araceli Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:31
                        smillla napisała:
                        > Może sobie kobieta spokojnie wychowywać dziecko jako samotna mama,
                        > i otrzymać pomóc stamtąd, skąd zechce,


                        Skąd zechce???? To sobie popłynęłaś w oparach absurdu big_grin
                        • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:37
                          No... i to w rzetelnych oparach, dobry towar, mocno klepie.
                      • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 17:37
                        > Nie wiem, ile razy możesz tak uparcie wpierac kłamstwo, że kobieta musi podać tę
                        > tożsamość.

                        tak, to co wypisujesz to już się robi chore. Wskaż, gdzie napisałam to kłamstwo, które mi zarzucasz.
                        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 17:41
                          Poczytaj swoje posty, ja nie chce sobie zatruwać wieczoru.
                          • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 17:47
                            pisałam, że dziecko ma prawo znać ojca, no bo ma, i to jest zupełnie coś innego od twoich bredni.

                            Lista praw dziecka:
                            Prawa cywilne i wolności osobiste, umożliwiające rozwój dziecka:

                            Prawo do życia i rozwoju,
                            Prawo do tożsamości i identyczności (prawo do nazwiska, imienia, obywatelstwa, wiedzy o własnym pochodzeniu),
                            Prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania,
                            Prawo do wyrażania własnych poglądów i występowania w sprawach jego dotyczących w postępowaniu administracyjnym i sądowym,
                            Prawo do wychowywania w rodzinie i kontaktów z rodzicami w przypadku rozłączenia z nimi,
                            Prawo do wolności od przemocy fizycznej lub psychicznej, wyzysku, nadużyć seksualnych i wszelkiego okrucieństwa,
                            Prawo do godności i szacunku.
                            Prawo do nietykalności osobistej,
                            Prawo nierekrutowania do wojska poniżej 15. roku życia.

                            www.mjakmama24.pl/prawo-i-finanse/porady-prawne/prawa-dziecka-aa-RbLg-saD7-smVH.html

                            Idź i niepierdol więcej.
                          • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 17:59
                            Ty ze swoimi strażniczkami patriarchatu jesteś zakałą feminizmu. Sfrustrowaną idiotką, która w imię miłości własnej i źle rozumianej wolności byłaby w stanie skrzywdzić własne dziecko.

                            Ciekawe co byś powiedziała swojej córce wychowywanej bez ojca, gdyby któregoś dnia przyprowadziła do domu swojego o 20 lat starszego faceta, który jest jej biologicznym ojcem. "Sorry mała, przykro mi że sypiasz z własnym tatą, ale wiesz to wszystko w imię walki z patriarchatem?"

                            Nie wiem kto cię kobiecino skrzywdził, że aż tak nienawidzisz mężczyzn. To nie istotne. Szkoda tylko jeśli swoim jadem możesz zatruć swoje dzieci.
                            • triss_merigold6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 18:23
                              Zgadzam się.
                              Btw, z tego co Smillla pisała wynika, że jej marzeniem było zostać garkotłukiem na utrzymaniu męża i w sposób tradycyjny dzielić role oraz prowadzić dom. Niestety, nie znaleźli się zainteresowani takim układem, skutkiem czego została zmuszona do podjęcia pracy zawodowej, a finalnie wylądowała jako samotna matka bez jelenia, który by na nią zasuwał.
                              • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 19:01
                                Nie zaprzeczam, że chciałam byc w związku, w którym ja mogłabym zajmować się dziećmi i domem, a mężczyzną zarabianiem. Czy to jest zakazane?
                                • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 19:09
                                  Dokładniej: Czy tego także kobietom nie wolno?
                                  • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 19:21
                                    A w ogóle to bawi mnie, gdy Gross zaproszona do narożnika wyciąga ludziom jakieś treści o nich, które uważa za kompromitujące. W moim przypadku tą obwieszczaną hańbą ma być fakt, że chciałam byc w domu z dziećmi gdy mężczyzna zaangażowany w pracy zawodowej.
                                    Połowa kobiet w gm kraju tak się hańbi, więc chyba za takie koncepcje nikt nie poślę mnie na stos. No, może Triss. Ale nie da rady że względu na moje wszelkie przewagi, z wyłaczeniem wskazań wagi łazienkowej. 😉
                                • dr.amy.farrah.fowler Re: Nie do końca planowana ciąża... 27.07.20, 15:20
                                  Zakazane, nie. Głupie, tak (jak się nie ma własnego majątku umożliwiającego, jakby co, bycie rentierem).
                            • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 18:50
                              lauren6 napisała:

                              > Ty ze swoimi strażniczkami patriarchatu jesteś zakałą feminizmu. Sfrustrowaną i
                              > diotką, która w imię miłości własnej i źle rozumianej wolności byłaby w stanie
                              > skrzywdzić własne dziecko.
                              >
                              > Ciekawe co byś powiedziała swojej córce wychowywanej bez ojca, gdyby któregoś d
                              > nia przyprowadziła do domu swojego o 20 lat starszego faceta, który jest jej bi
                              > ologicznym ojcem. "Sorry mała, przykro mi że sypiasz z własnym tatą, ale wiesz
                              > to wszystko w imię walki z patriarchatem?"
                              >
                              > Nie wiem kto cię kobiecino skrzywdził, że aż tak nienawidzisz mężczyzn. To nie
                              > istotne. Szkoda tylko jeśli swoim jadem możesz zatruć swoje dzieci.


                              Ale bzdura to ze ojciec nie jest wpisany nie znaczy ze dziecko nie dowie się kim on jest.

                              Widzę ze dyskusja cię przerasta i tylko wyzwiskami sypiesz.

                              Ja podziękuje za tatusia który pijany leży w rowie lub sprzedaje narkotyki lub siedzi.
                              No cud tatuś dla dziecka powód do dumy. 🤦‍♀️
                              Tylko się chwalić.
                              • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 19:07
                                Oczywiście. Przecież matka w każdej chwili może ujawnić tę tożsamość ojca. Np.w potrzebie zdrowotnej czy innej. Ale wtedy, kiedy sama uzna za stosowne, kiedy będzie taka istotna potrzeba.
                                Jest zresztą obszerna praktyka prawną w tym zakresie: dzieci adoptowane mają prawo poznania tożsamości rodziców biologicznych po 18stce. I system prawny nie uważa, że w wieku 16 lat będą nieświadomie uprawiać seks z własnymi rodzicami. Jest to tak mało prawdopodobne.
                            • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 19:45
                              Kiedy czytam takie ostre wyzwiska, dostaje informację zwrotną następującej tresci: Kobiecie strasznie źle, bo już sobie wybetonowala w głowie pewne ścieżki, poustawiala mnóstwo tabliczek zakazu: tego nie wolno, tamtego nie wolno, kierunek jest jedynie słuszny, A tu się dowiaduje, że można inną drogą, mniej surową i zakazową, i nawet lepiej to jakoś wygląda...
                              Przykro jest trochę zbyt póżno skonstatowac, że może nie trzeba było tak się trzymać surowych zasad i zakazów, że można było swobodniej... No to najlepiej zakrzyczeć ten dyskomfort wyzwiskami na kogoś, kto zasial ziarno zwątpienia. Typowa reakcja.
                • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 23:07
                  lauren6 napisała:

                  > Dla własnej wygody pozbawiłabyś dziecko ojca, dziadków i rodziny z tej strony.
                  > To jest obrzydliwe i okrutne, przede wszystkim dla tego dziecka, które ma prawo
                  > znać swoje korzenie. Nie masz pojęcia czy dawca spermy byłby płodzimierzem, cz
                  > y tatą. Nie wiesz czy i jakie relacje miałoby to dziecko z ojcem. Może to konkr
                  > etne dziecko wolałoby mieć nieobecnego ojca, niż NN w rubryce ojciec w akcie ur
                  > odzenia.

                  Przecież ty uważasz żeby dziecko nie powinno się urodzić wiec co cię obchodzą jego korzenie?
                  • lauren6 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 23:20
                    Uważasz, że w troll wątku jakiejś ordojurki namawiałabym kogoś do aborcji? 🤦‍♀️

                    Lol. Polecam baranka w ścianę.
                    • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 23:22
                      lauren6 napisała:

                      > Uważasz, że w troll wątku jakiejś ordojurki namawiałabym kogoś do aborcji? 🤦‍♀
                      > ️
                      >
                      > Lol. Polecam baranka w ścianę.


                      Wzajemnie 🤦‍♀️😂
                      Skoro to troll po co się wypowiadasz 🧐
        • gru_z_gru Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 19:38
          Nie każdy uważa córkę w ciąży za brzuchaty kłopot, który mu się zwalił na głowę
        • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 21:14
          > Myślę, że to szalenie egoistyczne zwalać się na głowę rodzicom ze swoją ciążą i jednocześnie niczego nie wymagać od ojca dziecka. Rodzice tej dziewczyny mają swoje życie, swoją pracę, być może swoje choroby i własne młodsze dzieci do odchowania.

          zgadzam się w całej rozciągłości. Zwrócenie się do nich o pomoc, i to w sytuacji, w której już raz tę pomoc dali i oberwali rykoszetem w postaci brzuchatej córki z typem którego ona nie zamierza wciągać do zabawy jest bardzo nie halo i na miejscu rodziców bym powiedziała "już raz się dobry uczynek na as zemścił,, fool me once shame on you, fool me twice shame on me" i zaoferowali pomoc tylko jako dodatek do partycypacji ojca bombelka.
      • turzyca Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 01:24
        >Urodzisz dopiero na wiosnę, jeśli będziesz się dobrze czuć, zdobędziesz wymaganą frekwencję. Prawdopodobne sa tez zajecia zdalne, wiec tym wieksze ssanse. Jeśli masz normalnych, nie patologicznych rodziców, któreś weźmie sobie opiekę na Ciebie po porodzie a potem wspolnie ogarnięcie opiekę nad dzieckiem w czasie egzaminów. Masz duże szanse zaliczenia roku, bo środowiska akademickie składają się na ogół z oswieconych i życzliwych ludzi. Wesprą młodą mamę. Na drugim roku już dziecko odchowane, możliwy żłobek.

        Kolejna...
        Serio, radzisz jej chodzenie na zajęcia w połogu? Pełną sesję jakieś trzy miesiące po porodzie? To jest prosta droga do wyleczenia z listy studentów.

        Jeśli rodzi w marcu to po pierwszej sesji bierze dziekankę na rok, rodzi i zajmuje się dzieckiem, po czym zaprowadza dziecko do żłobka - w idealnym układzie radziłabym od 1 grudnia, żeby miało czas na spokojne przyzwyczajenie się, niektórzy zalecają nawet wcześniej, zanim zacznie się lęk separacyjny - i od połowy lutego wraca na studia, kombinując tak, żeby mieć zajęcia w trakcie godzin otwarcia żłobka. Dlatego potrzebuje zresztą studiów dziennych, bo da się je odbywać w godzinach 8-16. To jest do poukładania bez angażowania tysięcy osób i zarżnięcia się do niemożliwości, ale trzeba to zrobić zgodnie z systemem a nie wbrew niemu.
        I w tym scenariuszu gdy dziecko będzie miało rok, ona będzie w połowie pierwszego roku studiów, nie na drugim.
        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:07
          To już kwestia szczegołów, bo jeszcze przecież w grę wchodzą samopoczucie i zdrowie, czyli sprawy nieprzewidywalne. Ale ogólnie powinno dac się tak rozplanować studia, żeby móc je kontynuować uwzględniając dziecko, tylko pewnie wolniej będą przebiegać.
          Przydałby się takim dziewczynom merytoryczny doradca w kwestii toku studiów. Bo często myślą, że coś muszą odpuścić, bo nie ma rozwiazań, a wcale tak.nie jest, tylko trzeba znać opcje.
          • turzyca Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 21:07
            >To już kwestia szczegołów,

            Nie, to nie jest kwestia szczegółów tylko podstawowej odpowiedzialności za swoje słowa. Dziewczyna nie wie, jak się studiuje i jak się jest młodą matką. Nie należy jej snuć wizji, że jak ktoś się zajmie noworodkiem, to ona w połogu będzie śmigać na wykłady, bo jak się posłucha i nie złoży wniosku o dziekankę, to zawali studia.
            • waleria_s Re: Nie do końca planowana ciąża... 25.07.20, 09:43
              turzyca napisała:

              > >To już kwestia szczegołów,
              >
              > Nie, to nie jest kwestia szczegółów tylko podstawowej odpowiedzialności za swoj
              > e słowa. Dziewczyna nie wie, jak się studiuje i jak się jest młodą matką. Nie
              > należy jej snuć wizji, że jak ktoś się zajmie noworodkiem, to ona w połogu będz
              > ie śmigać na wykłady, bo jak się posłucha i nie złoży wniosku o dziekankę, to z
              > awali studia.
              >
              >
              Na pierwszym roku w ogóle można dziekankę? Coś mi świta, że u mnie nie dało rady, musiał być zaliczony I rok. I roku nie można było też poprawiać warunkowo, zostawała tylko opcja, żeby przystępić do rekrutacji jeszcze raz.
              Także w takiej sytuacji trzeba od razu wczytywać się w regulamin studiów.
              • morekac Re: Nie do końca planowana ciąża... 25.07.20, 10:09
                >I roku nie można było też poprawiać warunkowo, zostawała tylko opcja, żeby przystępić do rekrutacji jeszcze raz.
                Może nie wszędzie i nie ze wszystkiego, ale warunki na 1 roku są możliwe.
              • turzyca Re: Nie do końca planowana ciąża... 27.07.20, 01:18
                >Coś mi świta, że u mnie nie dało rady, musiał być zaliczony I rok. I roku nie można było też poprawiać warunkowo, zostawała tylko opcja, żeby przystępić do rekrutacji jeszcze raz.

                Kiedyś faktycznie uczelnie były bardzo rygorystyczne, co zresztą wymuszało państwo, bo chodziło o to, żeby uniemożliwić ucieczkę od poboru. Odkąd zlikwidowano pobór, powiązano dotację ze studentem, a na uczelnie weszły roczniki niżowe regulaminy zostały znacznie złagodzone i w wielu miejscach można wyczyniać dzikie cyrki i trzeba się bardzo postarać, żeby człowieka wywalili.
                Ale faktycznie to jest celna uwaga - niech autorka wątku przejrzy regulamin studiów na wybranym kierunku i jeśli on nie pozwala na wzięcie urlopu dziekańskiego na pierwszym roku w ogóle (bo "w szczególnie uzasadnionych sytuacjach" to jest jej sytuacja zdecydowanie), to niech poszuka takiego, który umożliwia, i skorzysta z naboru wrześniowego. Znajdzie bez problemu.


                Pomijamy przy tych rozważaniach fakt, że nawet na Politechnice 20 lat temu dawano dziekankę matkom, bo to jednak bardzo wyjątkowa sytuacja. A w obecnej sytuacji prawnej są duże szanse, że uczelnia naraziłaby się na proces.
        • smillla Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 08:13
          Może ten sposób lepszy, ale grunt, że sposoby są!
    • bo_jestem_jedna Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 14:57
      Nie widze innego rozwiazania jak usunac. Jak jest problem to go rozwiazuje a nie brne dalej, zeby przesuwac go po rodzinie. Zycie szybkiego podjecia decyzji.
    • lena.113 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 20:11
      byłam dokładnie w twoim wieku kiedy zaszłam w ciążę...
      Mam teraz 25 letnia córkę, w ciąży rozpoczęłam studia dzienne, po porodzie mialam rok dziekanki i mieszkałam w domu rodziców.
      Tak teraz sobie myślę,że masz łatwiej, bo jakieś własne pieniądze miec będziesz w przeciwieństwie do mnie,dostaniesz przez rok 1000 zl kosiniakowe i 500 plus,a na studiach mozesz miec tez stypendia i socjalne i naukowe.
      Ja nie miałam nic tylko naukowe.
      Ojcu musisz powiedzieć, nieważne jakie alimenty ale będą nawet 500 zl to dużo dla twojej samodzielności, a może będzie dobrym ojcem i odciąży cię zajmie się dzieckiem to tez wazne
      Ja wyszłam za mąż, ale po 15 latach małżeństwo się rozpadło i tak długo....
      Dasz rade ,nie rezygnuj z planów ,studiów
      A...teraz tez jest łatwiej bo np na pół etatu ,jakby dziecko poszło do żłobka mozesz zatrudnic się np w sklepie,knajpie ,studentów pracujących mnóstwo...
      • lena.113 Re: Nie do końca planowana ciąża... 22.07.20, 20:33
        A dziadkowie, czyli moi rodzice byli tuz po 40...brali ich za rodziców, na początku była konsternacja,potem usłyszałam ,że jak się dzieci rodza to radość, dramat jest jak ludzie umierają...i to fakt
        Moja najmłodsza siostra jest niewiele starsza od mojej córki...
        Pociesze cie,że jako 20 latka macierzyństwo żadnym umęczenie dla mnie nie było,po porodzie chuda byłam przy wyjściu ze szpitala, drugie dziecko urodziłam w wieku 37 lat i tutaj już nieprzespane noce byly męczące...
        Natura chyba chciala by kobiety rodzily młodo...
        • trampki-w-kwiatki Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 18:05
          No ja ci powiem, że jako 20 latka to akurat cholernie chciałam być mamą. Mój brat wtedy sprowadził na świat swoje dziecko i bardzo im zazdrościłam. Bawiłam dziecię, jeździłam z nim na wakacje, zabierałam do siebie na noc. Gdybym wtedy miała jakiegoś starszego od siebie i ogarniętego zawodowo faceta, spokojnie mogłabym urodzić dziecko i pobyć trochę matką polką. W międzyczasie studiować coś zacznie, a potem pójść do pracy. Ostatecznie moja matka była ze mną cztery lata w domu i wiele innych matek też nie pracowało mając małe dzieci.

          Dziecko urodziłam dopiero będąc już po trzydziestce i to wcale nie był dobry moment.

    • ponis1990 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 19:35
      Cześć, urodziłam dziecko dokładnie w tym wieku, studia skończyłam dzięki uprzejmości głównie kuzynki, która bardzo mi pomogła w opiece. Też miałam takie rozterki jak ty, podjać studia, nie podjać, nie żałuję - do pracy poszłam później. Z tym, że miałam rentę rodzinną po ojcu. Teraz młody ma jedenascie lat prawie, ja stałą pracę. Nie czuję, żebym zmarnowała sobie życie, dziecko to maly cud, on już wyrasta, a ja wciąż młoda ;p Nie brakowało mi szaleńczego życia studenckiego, na imprezy i spotkania towarzyskie można chodzić całe życie. Pech tylko trafił, że dziecko urodziło mi się bardzo chorowite, no ale na to już reguły nie ma. Nigdy nie chciałam robić tzw. kariery, studia wybrałam nieskomplikowane ( i tak nie było łatwo pogodzić zajeć z wizytami u specjalistów itp., dobrze, że młody był bardzo spokojnym dzieckiem i dał sie mamie uczyć). Natomiast jeśli planowałaś jakąś rozbudowaną karierę zawodową, no to może być ciężko z niemowlakiem pod pacha, tak samo studia typu medycyna czy coś . Za to odkryłam jedno, czy ciąża jest w młodym wieku, czy w starszym - i tak te same problemy, gdybym teraz znowu zdecydowała sie na ciążę, to też trzeba mysleć o jakiejś opiece, żłobku itp smile
      • ponis1990 Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 20:03
        Doczytałam troszkę wątku, i trochę zmienia to optyke, to jest że ojciec dziecka nie rokuje. No to tu sie też wypowiem bo temat znam - dziecko jest super, ale juz nie super jest chodzenie w ciąży samej (na szkołe rodzenia się nie zdecydowałam, nie chciałam siedzieć sama wśrod par), nie super jest rodzenie samotnie na porodówce, nie super jest oglądanie szczęśliwych par, nie super jest samotne siedzenie w szpitalach z dzieckiem przy zabiegach i operacjach, nie super jest brak wsparcia ze strony partnera... Przemyslałabym temat czy na pewno chcę sie podjąć samotnego macierzyństwa, bo młode macierzyństwo to jedno, ale samotne to już inna bajka
        • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 23.07.20, 20:32
          Nie jest fajnie.
          Szkola rodzinie nie jest przymusowa.
          Na porodówkę można jechać z siostra/mama kuzynką wszystko zależy od podejścia. Układów w rodzinie.
      • raadhiyah2020 Re: Nie do końca planowana ciąża... 24.07.20, 11:13
        Nie do konca. Potomstwo nie bedac samotnym rodzicem jest inne, do tego etap zycia jest istotny. Majac juz prace, doswiadczenie zawodowe, dach nad glowa, partnera ktory z ktorym sie dzieli obowiazki wiele ulatwia.
    • taki-sobie-nick Re: Nie do końca planowana ciąża... 26.07.20, 00:18
      Tak niezależnie od wszystkiego, ponieważ wątek doszedł do 460 wpisów, a ja wypowiedziałam się już ad meritum, to muszę napisać, bo się uduszę: kolejny przykład użycia wyrażenia "nie do końca" jako synonimu słowa "nie".

      "Nie do końca" planowana ciąża to ciąża częściowo planowana*! tongue_out

      *Niezależnie od sensowności wyrażenia "częściowo planowana ciąża".
      • znana.jako.ggigus Re: Nie do końca planowana ciąża... 26.07.20, 15:24
        Może dla Ciebie to ciąża częściowo planowana. Dla kogoś innego nie do końca planowana ciąża nie jest planowana i ją usuwa. Jak ktoś nie chce aborcji, to jej nie robi. I tyle.
    • ewamaria.star Re: Nie do końca planowana ciąża... 26.07.20, 16:55
      Nie wiem, czy da się skasować wątek, ale wszystko jest już wyjaśnione. Powiedziałam mamie o ciąży i znalazłyśmy jakieś rozwiązania. Nie było tak źle jak tutaj wcześniej panikowałam. Dziękuję wszystkim życzliwym za rady i sugestie smile
      • 3-mamuska Re: Nie do końca planowana ciąża... 26.07.20, 18:49
        Cieszę się ze doszliście do porozumienia.
        Oby się wszystko poukładało.
        🤞🏻🤞🏻🤞🏻
      • mio-nuskropka Re: Nie do końca planowana ciąża... 26.07.20, 19:27
        no i.....? nic nie powiesz na czym stanęło?
    • milupaa Re: Nie do końca planowana ciąża... 27.07.20, 00:26
      Może się mylę ale autorka postu nie pisze jak 19 latka smile))))) Może to być zwykła prowokacja. A wy się podniecacie.
      • milupaa Re: Nie do końca planowana ciąża... 27.07.20, 00:29
        Mam 20 letniego przyszywanego siostrzeńca, mądry chłopak ale nawet on nie używa takich zwrotów i sformułowań o nie myśli w ten sposób.
Pełna wersja