Dodaj do ulubionych

Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę?

25.07.20, 18:14
Tak sobie czytam sąsiedni wątek, w którym pani rozważa urodzenie 4 dziecka i...podziwiam smile
Podziwiam za siłę - mam tutaj na myśli psychikę bo jak wiemy odpowiednie nastawienie daje moc, siłę do działania.
I wiecie co, być może to kwestia charakteru ale...moje macierzyństwo zrównało mnie z ziemią. I jako mama jedynaka, nigdy nie miałam sił na ponowny drugi poród.Płacz dziecka mnie rozwalał na łopatki, nieprzespane noce powodowały spadki nastroju, przebywanie w domu sam na sam z dzieckiem zrobiło ze mnie dzikuskę...wiem, wiem potem place zabaw...ale tam znowu ten nieznośny płacz innych dzieci, to latanie za moim i uważanie/ochrona przed wypadkami non stop przez długie lata.
Moim zdaniem osoby decydujące się na drugą i kolejną ciążę muszą mieć niesamowicie silną psychikę. Ja niestety nigdy nie byłam odporna na stresy a przy dzieciach wiadomo wizyty u lekarza, na sorze - nie należą do przyjemności.
Poza tym notoryczny lęk o dziecko, kiedy już samodzielnie wychodzi z domu...
Moje macierzyństwo odebrało mi resztki sił, wiary w siebie. Teraz wiem, że lepszą opcją w moim wypadku byłaby rezygnacja z macierzyństwa.
Bycie matką wymaga jednak niesamowicie silnej psychiki smile
Obserwuj wątek
    • ludzikmichelin4245 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 18:31
      Nie czytałam wątku o czwartym dziecku, ale dziękuję Ci za wpis - w dużej mierze oddaje, dlaczego raczej się nie zdecyduję na macierzyństwo. Ze swojej strony dodam jeszcze, że nie jest dla mnie oczywiste, że "dar życia" to coś jednoznacznie dobrego - nie zniosłabym myśli, że - przy tych wszystkich negatywnych prognozach dla ludzkości - kiedyś moje dziecko może być na tyle nieszczęśliwe, że pomyśli, że wolałoby się nie urodzić - a ja przyłożyłam rękę do tego pomnażania cierpienia przez sam fakt powołania go na świat. Ale - zaznaczam - to jedynie moje własne odczucia, których nie rozciągam na całą populację.
    • dolcenera Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 18:50
      To co opisujesz to są po prostu normalne rzeczy w życiu. Zmęczenie , czy dzieckiem czy trudną pracą, długotrwałe niewyspanie przy stresującej sesji, lęk o bliskich w czasie ciężkiej choroby, zdziczenie po dłuższej izolacji domowej np przez wielomiesięczną koronę etc I wcale nie musi być związane z macierzyństwem , tylko z egzystencją ogólnie.

      Aha do udanego macierzyństwa trzeba tez złowić zaangażowanego tatusia inaczej jest kiepsko.
      • damartyn Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 19:05
        Mnie się wydaje , że macierzyństwo daje ogromną siłę. Znam masę kobiet , które zmieniły się po urodzeniu dziecka, nabrały pewności siebie, zaczęły inaczej (odważniej ) postrzegać świat.
        Sama nigdy nie byłam panikarą. Nie sadzę żebym była wyjątkiem ale powiem , że nigdy nie byłam też z dziećmi na SOR-rze z powodu jakieś niepokoju. Raz szyliśmy rękę na pogotowiu. Czasami wiadomo- dawały popalić ale to przywilej progenitury. Dzieci już odchowane i wykształcone. Może to znak obecnych czasów taki lęk?

        • lellapolella Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 21:51
          Moje dzieci też już odchowane i wykształcone- coś może być w znaku czasów faktycznie, bo macierzyństwo także i mnie dało siłę. To było prawdziwe wejście w dorosłość, nabrałam odpowiedzialności i pewności siebie. To była cezura- wcześniej przejmowałam się, jak postrzegają mnie inni, czułam się często niekompetentna. Potem nagle miałam wylane na rady i sugestie, a do tego stać mnie było na podejmowanie naprawdę kontrowersyjnych decyzji i trzymanie się ich.
          Nie uważam się za osobę o silnej psychice, do tego nigdy nie przepadałam za dziećmi- dla swoich zrobiłam wyjątek i to dało mi i wciąż daje po prostu szczęście.
          Ale czwórka by mnie chyba jednak przerosławink
          • shmu Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:43
            Choc moje jeszcze dosc male, to ten wpis dokladnie oddaje tez moje odczucia. Na czworke bym sie pewnie nie zdecydowala, ale gdzies tam zaluje, ze moze mam szanse tylko na jeszcze jedno dziecko... A moze juz nie.

            Mi dziecko dalo ogromna sile. Nabralam pewnosci siebie, i ponadto do tej pory uwazalam, ze moje dziecko jest latwe... dopoki nie poczytalam/pogadalam z kobietami, ktore przy podobym zachowaniu dziecka uwazaly, ze ich jest dosc trudne. Wydaje mi sie, ze to kwestia nastawienia poprostu.

            Nie dziwie sie wiec ale podziwiam kazda rodzine/kobiete decydujaca sie na kazde kolejne dziecko, bo to jednak ciezka praca i duzo wyrzeczen.
    • obrus_w_paski Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 19:51
      Wspolczuje. Moje jedyne jak na razie dziecko niemowlak nie ma nic wspólnego z tym co opisałaś. I właściwie od razu bym chciała następne tylko się boje czy pierwsze to taka wersja demo wink jak na razie czuje się jakbym była na wakacjach. Do tej pory mieliśmy tylko raz 24h marudzenia i jak sobie wyobraziłam ze niektórzy maja takie sytuacje non stop...są dzieci trudniejsze, to nie kwestia siły rodzica
    • andaba Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:09


      Mam taka teorie, dlaczego dzieci sie drą. Bo wyczuwają emocje matki. Mój najstarszy syn majac kilka miesięcy raz wył jak potępieniec - byl to wieczór, w którym uciekł mi kot. Ja cała spanikowana szukałam kota, dziecko niby nakarmilam, niby utuliłam, ale cały czas bylam przerażona kotem. Znalazłam kota - dziecko sie uspokoiło. Dosłownie w minucie. Ja sie uspokoiłam, uspokoił się mały.


      Nie mam silnej psychiki, absolutnie, ale jestem, jak to sie mowi, mało nerwowa, nie przejmuje sie byle czym, nie martwie się wszystkimi nieszczęściami jakie moga spaść na moje dzieci, jak kichnie to nie mam wizji zapalenia pluc. Pierwsze dziecko nie było dla mnie zadnym zaskoczeniem, bawilam w życu mnóstwo dzieci, pracowałam z noworodkami - wszystko było dla mnie naturalne i rutynowe. tym bardziej przy kolejnych.

      Podejrzewam, że to dzięki temu moje dzieci mi wcale w kość nie dały.
      Niestety, wiem, że to się łatwo mówi, każdy chciałby być spokojny...
      • ichi51e Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:16
        Na pewno jak kto w zyciu nerwowa matka nakreca dziecko a placzliwe dziecko nakreca matke. Naprawde sa tez osoby ktore na dziecko reaguja histerycznie i ktore reaguja spokojnie (wydaje mi sie ze to autentycznie jest wrazliwosc sluchowa na dzwieki) - mnie np w zyciu dziecko nie obudzilo w nocy (podobnie jak mojej matki) za to tz zrywal sie jak tylko dziecko glosniej sapnelo.
      • shmu Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 23:04
        Duzo prawdy w tym, ze dziecko wyczuwa i powtarza emocje rodzica, ale...

        Sa dzieci latwiejsze i trudniejsze. Nie dorzucalabym umeczonej matce (ani tacie), ze to ich wina, bo to poprostu w wiekszosci nie prawda. Dziecko ma taki charakter/faze i tyle.
      • trampki-w-kwiatki Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 08:23
        Takie teorie mają wszystkie matki niemowląt z promocji, więc wiesz.

        Dzieci się drą, bo coś im dolega. Problemem jest jedynie znalezienie przyczyny, źródła bólu.

        Moja młoda hardcorowo znosiła ząbkowanie. I miała problemy neurologiczne. Ale o tym wszystkim dowiedzieliśmy się dopiero po roku, bo przez 12 miesięcy wmawiano nam, że "taka jej uroda" i po prostu się drze.
        I też zalecano mi spokój.

      • jolie Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 08:36
        Twoja teoria Andaba jest trochę wredna i moje dzieci absolutnie jej nie potwierdzają - najbardziej promocyjny i spokojny jako noworodek i niemowlę był syn, w ciąży z którym beczałam chyba codziennie, adrenaliny i kortyzolu miał pewnie ode mnie w nadmiarze. A poród sn był bardzo szybki, po złym kolorze wód. Jeżeli ja miałabym tworzyć jakieś swoje osobiste teorie, to moi synowie z cc byli tymi z trudnym temperamentem (a wcale nie jest powiedziane, że to miało kluczowe znaczenie, znam promocyjne dzieci po cc).
        • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 02.08.20, 13:08
          Bingo.
          Jak wróciłam ze szpitala z noworodkiem, byłam oazą spokoju mimo trudnej sytuacji i samotności.
          Byłam bardzo pozytywnie nastawiona.
          Wszystkie cechy wcześniacze mojego dziecka, w dodatku zlewane i niezauważone przez lekarzy ze specjalistycznej poradni (NFZ, co niestety wiele tłumaczy) tak mi dały w kość, że po niecałym miesiącu zaczęłam być wrakiem. Dziecko wyło, prężyło się, wybudzało się co piętnaście minut, chodziłam z nim w kółko całe noce i po prostu w końcu płakałam.
          Straszny, zły czas, w którym do dziś nie widzę okrucha czegokolwiek dobrego dla mnie jako matki.
    • trillian Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:14
      W sferze przyziemnej mnie zmęczyło/męczy. Tak czysto fizycznie: nieprzespane noce, noszenie leniwego klocka. Rozbijają mnie choroby, wypadki, zbite kolana. Męczy mnie niezamykająca się buzia przedszkolaka po nieprzespanej nocy i moje wyrzuty sumienia że nie wykorzystuje w pełni tego czasu kiedy dziecko chce ze mną rozmawiać (i tak fajnie gada). Do cieni zaliczam też nieustanny lęk o dzieci.

      Natomiast życiowo macierzyństwo dało mi olbrzymią siłę i motywację. Mając może z 20% czasu sprzed dzieci jestem w stanie zrobić 200% tego co wcześniej: zawodowo i poza... Wzrosła mi pewność siebie, asertywność, motywacja do kończenia rozgrzebanych spraw, chęć do poprawy otoczenia, do grzebania w ogródku. No ogólnie bardziej chce mi się żyć smile
      • milva24 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:54

        > Natomiast życiowo macierzyństwo dało mi olbrzymią siłę i motywację. Mając może
        > z 20% czasu sprzed dzieci jestem w stanie zrobić 200% tego co wcześniej: zawodo
        > wo i poza... Wzrosła mi pewność siebie, asertywność, motywacja do kończenia roz
        > grzebanych spraw, chęć do poprawy otoczenia, do grzebania w ogródku. No ogólnie
        > bardziej chce mi się żyć smile

        Mam dokładnie tak samo.
      • ogi.78 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:20
        trillian napisała:

        > Natomiast życiowo macierzyństwo dało mi olbrzymią siłę i motywację.

        Zazdraszczam.
        I jeszcze dopiszę, że zawsze i wszędzie to JA (matka) byłam wszystkiemu WINNA.

        Przykłady z mojego macierzyństwa:
        - dlaczego dziecko jest niejadkiem?
        - bo matka nie nauczyła!

        - dlaczego boi się dentysty i pobierania krwi?
        - bo matka nie przyzwyczaiła!
        Itp., itd.
        Był czas kiedy mój własny mąż po 6mscach pracy w Norwegii, podczas swojego urlopu stwierdził że dziecko jest za szczupłe i jest to moja wina bo zaniedbuję je uncertain

        • damartyn Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:35
          ogi.78 napisała:


          > I jeszcze dopiszę, że zawsze i wszędzie to JA (matka) byłam wszystkiemu WINNA.
          >
          > Przykłady z mojego macierzyństwa:
          > - dlaczego dziecko jest niejadkiem?
          > - bo matka nie nauczyła!
          >
          > - dlaczego boi się dentysty i pobierania krwi?
          > - bo matka nie przyzwyczaiła!
          > Itp., itd.
          > Był czas kiedy mój własny mąż po 6mscach pracy w Norwegii, podczas swojego urlo
          > pu stwierdził że dziecko jest za szczupłe i jest to moja wina bo zaniedbuję je
          > uncertain
          >

          Z tego co piszesz, to już od razu widać, że problem nie w samym macierzyństwie. Przede wszystkim nie wiń się tylko przyjrzyj się temu , co co jest nie tak i nie bój się tego zmienić. Wiem, ze są rożne sytuacje życiowe , czasami przymus ale dziecko MAMY , a nie mam. Chłop potrzebny jest na miejscu nie tyle do pomocy ale do pełnego współuczestnictwa w wychowywaniu i dzieleniu się obowiązkami.
        • trillian Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:48
          U mnie połowa sukcesu to zaangażowany ojciec dzieci. Gdybym miała się z tym zmierzyć sama, albo tłumaczyć przed kimś z moich decyzji i domniemanych zaniedbań to by nie było tak różowo. Ok, tłumaczę babciom dlaczego nie je mięska, ale to mnie nie dotyka, bo wiem że tak już mają, poza kwestią jedzenia są wspierające
    • morgen_stern Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:17
      Jako stara-mloda matka chyba mogę się wypowiedzieć z ciekawego punktu widzenia, mianowicie późnego pierwszego macierzyństwa. Bo niby spodziewałam się wszystkiego, nieprzespanych nocy, braku czasu dla siebie, strachu o dzieci etc., przygotowałam się teoretycznie bardzo rzetelnie, ale i tak te pierwsze miesiące przetoczyły się przeze mnie jak czołg. Na razie wydaje mi się, że najbardziej bolesna była i w pewnym sensie nadal jest rezygnacja z własnej niezależności i swobody, która przez tyle lat była czymś oczywistym. Chaos związany z dwójką niemowląt w domu, całkowite i absolutne podporządkowanie im każdej minuty mojego życia jest obezwładniającym i trudnym doświadczeniem. Do tego stopnia, że aż trudno mi uwierzyć, że są kobiety, które wchodzą w to bez żadnego wewnętrznego protestu i przynajmniej czasowej niezgody na to bezwzględne zawłaszczenie ich życia.
      • trillian Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:24
        okres niemowlęcy to czas kiedy dzieci głównie biorą, później oddają, więc ich winy (to że zabrały matce jej życie) się zmazują wink
        no i jednak co dwoje niemowląt to nie jedno.
        Moje pierwsze było standardowe, sporo spało, czasem płakało. Drugi egzemplarz promocyjny (może z wyjątkiem nocnych pobudek): pierwsze pół roku głównie spało, potrafiło dociągnąć do 8 godzin w ciągu dnia, teraz mi raczkuje pod biurkiem i nie potrzebuje mojej uwagi poza odpowiadaniem na "pytania": baa? Ale nie wyobrażam sobie mieć dwójki na raz. To jednak nie jest standardowa opcja w macierzyństwie wink
      • andaba Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:33
        Zostałaś rzucona na głęboką wodę.
        Już samo to, że dwójka jednocześnie mogłoby doprowadzic niejedną matkę do rozpaczy, dodatkowo wiek, co za tym idzie jednak mniej sił, nie czarujmy się, trzy - inaczej sie patrzy na swiat mając tyle lat ile masz, inaczej mając dwie dychy mniej, cztery - jezeli ktoś czekał na dzieci (obojetnie z jakich powodów) 25 lat to nie są one dla niego oczywiste jak dla kogos, kto zachodzi w ciąże majac lat 23 - i z pewnością bardziej o nie drży. I pięć - jak bardzo by tych dzieci nie pragnął - to przyzwyczaił się do życia bez dzieci.
        Dużo tego. Chyba mało która matka (poza tymi samotnymi i z chorymi dziećmi) dostaje tyle "szczęścia" naraz.
        Trudno sie dziwić,że tak to widzisz.
      • szmytka1 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:50
        to samo przeżywałam, tzn ten ból utraty niezależności i wolności (nie mam zadnych pomocnikow babc itp) mając dzieci z dużą różnicą wieku. Starsze już samodzielne i od nowa w ten kierat i uwiązanie. I do tego musiałam poł roku sama być z nimi i często bywam sama z dziecmi z powodu pracy męża. Ostatnio do gina zdarzyło mi się samej iść to się czułam jakbym ze smyczy była spuszczona wink A dziś wyszłam sama na 4 h, łaziłam po sklepie oglądając buty, nawet nie mierząc, ale nikt nie uciekał, nikogo nie trzeba było pilnowac, patrzeć czy nie rozwala pudeł itd.
        • hanusinamama Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 10:55
          Jak młodsza miała 6 mcy umarła mi babcia. Dzieciak na cycu ( i na diecie bezmlecznej wiec jakiekolwiek MM odpadało) wiec uwiązana do dziecka była bardzo. No i trafił sie pogrzeb, jezu jak mi na tej stypie było dobrze. Sąsiadka się śmiała ze to moja pierwsza impreza od dawna. Posiedziałam, kawe wypiłam w spokoju, pogadałam z ciotkami...wróciłam odmieniona (dla jasności babcia była bardzo podła nie cierpiałam strasznie jak umarła). Chyba zawsze tą stype będę pamietać.
      • obrus_w_paski Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 21:17
        Często mysle o tej sławnej „utracie niezależności” jako również młoda (stażem) matka. I ja tej tęsknoty za „niezależnościa” w ogóle u siebie nie widze. Tzn fakt- nie mogę nagle sama wyjśc na cały dzień (sama- bo z dzieckiem wychodzę na kilkunastokilometrowe spaceru bez problemu), nie mogę nagle zdecydować na pójście do kina na nocny seans, są faktycznie rzeczy których robić teraz nie mogę, ale i tak za moim życiem przed dzieckiem NIE tęsknie. Ja chcialam żeby moje życie się zmieniło i żeby się zmieniło właśnie na takie a nie inne. Droga do zdrowej ciąży była bardzo trudna, długa i wyboista, i licząc od pierwszego pozytywnego testu jestem w niebie właściwie każdego dnia. Żeby nie było- czasem jestem zmęczona. Czasem mam ochotę na jedna lampkę wina. Ale i tak każdego dnia mam poczucie takiego szczęścia jakiego nie miałam przez całe moje życie. Wiem wiem rzygam tęcza i mam pieluszkowe zapalenie mózgu wink ciekawe czy minie jak dziecię zacznie chodzic wink

        Ah morgan no i ty masz dwójkę na raz. Naprawdę mamy bliźniaków zupełnie szczerze uwazam za bohaterki. Mam koleżankę z bliźniakami i maluchy są super kochane ale zupełnie niesynchronizowane; jak jedno śpi to drugie płacze, jak jedno je to drugie potrzebuje przewinięcia itp ❤️
        • yuka12 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 21:34
          Wierz mi, dużo zależy od samego dziecka. Mój młodszy do dzisiaj w jakimś stopniu wymaga uwagi, co chwila przychodzi się przytulać, sam nie potrafi sobie zorganizować rozrywki poza filmiami i grami w necie czy na komórce. Nie umie się zakolegować z inntmi chłopcami, zavto często wygłasza głupio-mądre opinie, dyskutując zawzięcie nawet o duprele. Jest bardzo męczący nawet teraz, a jak był dzieckiem i trzeba było go non stop animować (poza momentami zabaw lego czy układania puzzli), po prostu chodziłam wypruta z sił. Przy czy nie miałam nic przeciwko zabawom z dziećmi i nawet do któregoś momentu to lubiłam. Ale zmęczenie i konieczność bycia wszystkim w jednym, zwłaszcza dla takiego dziecka jak syn, totalnie mnie wykończyło.
          • andaba Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 21:46
            Dużo zależy od tego, co się w życiu robi. I co się lubi.
            Bylam, córką, uczennicą, pracownicą - zawsze byłam zależna od czegoś lub kogoś. Potem urodziłam dziecko - i przestałam być od czegokolwiek zalezna, mogłam robic co chciałam, z dzieckiem w wózku czy na ręku mozna było wszystko.
            No fakt, na dyskotece, w nocnym kinie nie byłam nigdy w zyciu - ale tez bym byc nie chciała, tu gdzie lubię chodzić dzieci nie przeszkadzają.
            • obrus_w_paski Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:18
              Andaba dobrze powiedziane- paradoksalnie z niemowlakiem czuje więcej niezależności, albo może : inny rodzaj niezależności. Ale tez oprócz charakteru dziecka sporo zależy od otoczenia- moj mąż np.bardzo dba o moj odpoczynek. Jestem sowa i ranne wstawanie to dla mnie koszmar. To moj mąż zajmuje się dzieckiem jeśli akurat obudziło się radosne o 5 am (rzadko się zdarza) i pozwalają mi spac do 8-9, takie rzeczy dużo ułatwiają. Raz zostałam na kilka dni sama i wtedy była lekka masakra.
              Ale tez trzeba przyznać ze to wsyzstko ma ręce i nogi przy jednym dziecku. Przy dwóch niemowlakach naraz jest zupełnie inna historia wink

              No i żeby nie było tak cukierkowo to mam ocd odnośnie bezpieczeństwa dziecka- może kiedyś popełnię o tym wątek
          • obrus_w_paski Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:11
            Ja mam jeszcze niemowlaka wiec problemy o którychś piszesz są ni obce (przynajmniej z punktu widzenia rodzica 😅), wszystko się może zdarzyć, jak na razie niemowlaka mam bezproblemowego. Pisałam wyżej ze jest tak super ze aż nie mam odwagi starać się o kolejne chociaż wstępnie chciałam od razu. Ale może moje pierworodne dziecię to tylko wersja demowink
        • gru_z_gru Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 21:57
          Ja mam już drugie nie tylko chodzące ale wręcz biegające i nadal nie czuję żalu za tym jak było wcześniej. Zresztą uważam że niczego nie straciłam tylko pewne rzeczy odłożyłam na później, dzisiaj koncentruje się na czymś innym - z wyboru. Poza tym wiele rzeczy po prostu robię z dziećmi i jest fajnie
        • hanusinamama Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 10:57
          A ile ma twoje dziecko? MOje była na cycku, przez pierwsze 6-8 miesiecy nie dało sie wyjśc dalej niz do sklepu na szybkie zakupy (wyjątkiem była stypa babci, jak ja wtedy odpoczełam...). Wiesz znajoma w tym samym czasie miała dziecko na butelce i spokojnie wychodziła z kolezankami wieczorem.
      • kornelia_sowa Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 21:56
        Na pewno inaczej jest zostać matką w wieku 25+ i dekadę czy dwie później
        Mam na myśli reakcję organizmu na zmęczenie, stres, brak snu, siły fizyczne.
        No i dokładnie to,co piszesz- niezgoda na zawłaszczenie każdej minuty życia.


        Przez lata przyzwyczajona byłas do robienia czego chcesz i kiedy chcesz. Dłużej przyzwyczajona niż 25 latka.

        Druga sprawa to samo dziecko- mój straszy to dość spokojne dziecko było, za to córka- huragan to przy niej leniwy dziad.
        Mamy w rodzinie bliżnięta-siostrzeńcy męża.
        Ich matka twierdzi, ze oni razem nigdy nie byli tak wymagający jak moja córka (zostawała z nią czasem). No, nie siadłam na tyłku przez 4 lata. Teraz ma 5 i zaczyna być nieco spokojniejsza, ale to generalnie wulkan energii i jest bardzo wygłodniała interakcji z drugim człowiekiem. Samodzielna zabawa? To dobre dla nudziarzy wink


      • fantomowy_bol_mozgu Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 07:30
        Pięknie napisane, Morgen. Dla mnie to również było trudne doświadczenie, to poczucie, że mój czas już nie należy do mnie. Potem się trochę przyzwyczaiłam, trochę poukładałam sobie życie po swojemu i jest lepiej (na tyle, że zdecydowałam się na drugie).
        Ale to może też być kwestia charakteru, ja mam bardzo dużą potrzebę posiadania własnej przestrzeni i własnego czasu, i sam fakt, że dziecko po prostu jest przy mnie 24h na dobę powoduje duży dyskomfort.
      • kretzkrety Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 10:50
        Pamiętam, że kilka lat przed tym, zanim zdecydowaliśmy się ostatecznie na dziecko, mój chłop powiedział coś takiego "a za te dwa lata to chciałbym mieć już dziecko". Ja usłyszałam "a za dwa lata to położysz się do tej trumny, bo twoje życie się skończy". I choć potem sama zdecydowałam się na ciążę i córkę kocham nad życie, to myślę sobie często, że moje niegdysiejsze uczucia miały wiele wspólnego z rzeczywistością. Rezygnacja z niezależności, choć była czymś, czego się spodziewałam, była (a właściwie jest, bo mój berbeć ma dopiero dwa lata) bardzo, bardzo bolesna.
        Inną rzeczą, której się spodziewałam był deficyt snu, ale nie przypuszczałam, że będę znosić go tak źle. W tych najgorszych momentach przyjaciółki sugerowały mi, że to na pewno depresja poporodowa i powinnam szukać pomocy. Cóż, "depresja" przeszła jak ręką odjął, gdy wreszcie zaczęłam sypiać w blokach dłuższych niż 90 minut big_grin
        • yuka12 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 14:42
          Właśnie. Inaczej znosi się nawet bardzo aktywne dziecko, jeżeli można się wyspać. U mnie niewysypianie się trwało prawie 9 lat z przerwami, bo syn nie tylko OD ZAWSZE zasyoia ok. 22:30-23:00, to jeszcze często chorował, co przejawiało się m. in. nocnym kaszlem. Przerwy były wtedy, kiedy nie chorował lub mąż przejmował nocną wartę (częściej pod koniec tego okresu). Z drugiej strony rozumiem, co przechodzą rodzice dzieci autystycznych, z dusznościami czy niepełnosprawnościami.
      • asia_i_p Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 29.07.20, 20:13
        Ja miałam przy pierwszym dziecku tak, jak piszesz. A przy drugim po prostu nie poczułam tego zawłaszczenia życia. Drugie, chociaż je bardzo kochałam i w sumie przeszkolona już przez pierwsze złapałam więź szybciej niż z pierwszym, po prostu nie wyparło już tak bezwzględnie wszystkiego. Dodało pracy, obaw, ale już nie naruszyło granic, nie wdarło się w samo centrum jaźni.
        Zakładam, że są kobiety, które już przy pierwszym mogą mieć to, co ja przy drugim - że wystarczająco mocno stoją na nogach, że je ten przypływ z nóg nie ścina. Że mają dziecko, a nie zostają przez to dziecko pożarte smile .
        • z_lasu Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 30.07.20, 11:14
          Hmm... Ja to widzę inaczej. Po drugim dziecku nie utraciłaś niezależności, bo jej już nie miałaś. To pierwsze dziecko zmienia wszystko. Kolejne już nie mają dla tej kwestii większego znaczenia. Nie odczułaś różnicy, bo stan braku niezależności był już dla Ciebie stanem normalnym.
          • asia_i_p Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 30.07.20, 17:16
            Możliwe, chociaż ja wyraźnie czułam różnicę jakościową.
            Że sobie jestem, mam do zrobienia to, to i to, w tym nakarmienie dziecka, zabranie go na spacer. To były czynności, które były na liście, jak każde inne, to nie było wszechogarniające zajmowanie się dzieckiem. I to dalej ja ustalałam listę.

            Może też ważna była wiedza, że to przejściowe. Ja sobie nie musiałam wyobrażać, że to kiedyś minie, ja już wiedziałam, że mija, bo córka miała 8 lat, kiedy pojawił się syn, już była bardzo samodzielna, zostawała czasem sama w domu - więc już wiedziałam, że nie dożywocie. I znowu - może są kobiety, które te proporcje łapią już przy pierwszym dziecku.
    • m_incubo Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:30
      >Bycie matką wymaga jednak niesamowicie silnej psychiki

      Nie, nie wymaga. Bycie matką nie wymaga nawet szczególnych zdolności. Widocznie ty akurat wyjątkowo kiepsko się do tego nadajesz, bywa, podobnie jak tylko niektóre kobiety postrzegają macierzyństwo jako absolutny cud. Jesteś po prostu na drugim biegunie.
      • ogi.78 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 11:50
        m_incubo napisała:

        > bywa, podobnie jak tylko nie
        > które kobiety postrzegają macierzyństwo jako absolutny cud. Jesteś po prostu na
        > drugim biegunie.

        Czyli 2 skrajności...wolałabym być w tej grupie postrzegającej macierzyństwo jako cud - byłoby mi o wiele łatwiej życiowo...
    • satur9 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:45
      Jedyną "siłą" pani w sąsiednim wątku jest sponsor płodzimierz który za to wszystko płaci. Ona się tylko i wyłącznie dzięki dopływowi pieniędzy po prostu ochoczo oddaje wściekliźnie macicy. To się oczywiście źle skończy i będziemy za jej bombelkowe urojenia płacić wszyscy jako podatnicy.
    • szmytka1 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:45
      No cóż, z grubsza miałam tak samo, bardzo trudny poród, komplikacje, uraz psychiczny, jeżdżenie po lekarzach, trudne ogólnie dziecko. Wyczerpanie psychiczne i fizyczne, ale lata biegły a starsze ciągle gadało, że chce rodzeństwo. No i doszła myśl, że zaraz zostaniemy sami. I z założeniem jeszcze przed zajsciem w ciążę, że będzie cc, mam drugie dziecko. W domu nastolatek i przedszkolak. A żeby oczywiscie nie było tak rożowo, to miałąm cc z komplikacjami, ale pierwszy rok dziecka mi to wynagrodził, bo drugie było na początku bezproblemowe. Teraz nieraz we 2 tak mnie wkurzą, że słow brak, ale nie żałuję.
    • gru_z_gru Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 20:55
      Myślę że nie tyle silnej psychiki co pewnych konkretnych cech. Mnie macierzyństwo nie tyle daje siłę co sporo radości. Kocham moje dzieci i lubię, mam dwoje, jeszcze dwoje partnera, może to nie koniec wink Ale ja jestem odporna na stres, rzadko odczuwam lęk, dobrze znoszę dyskomfort, a konkretnie - łatwo przystosowuje się do nowych warunków. Na pewno to że dzieci są zdrowe ułatwia sprawę oczywiście.
    • joanna05 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 21:03
      Mnie dało. Z każdym dzieckiem czułam się silniejsza. Już zapomniałam wszelkie niedogodności okresu niemowlęctwa. Teraz, gdy już odchowane i "wychodza na ludzi", fajnie popatrzeć, jakimi fajnymi dorosłymi się staja. I że się miało w tym swój udział.
      Chciałam trójkę, mam dwójkę, to choć psy sobie sprawiłam "do wychowywania" wink na stare lata.
    • yuka12 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 21:22
      Zależy. Od samej matki, dziecka, parnera/męża czy innych ludzi wokoło oraz samej sytuacji życiowej, bo dzieci ma się w domu przez kilkanaście lat i dużo się wtedy może zmienić.
      Moja pierworodna była i jest dzieckiem promocyjnym, chociaż niewiele przypomina superutalentowane pociechy ematek wąskich specjalistek 😁. Ale poza okresami "buntu i naporu" jest dzieckiem rozważnym, rozsądnym, z którym idzie się dogadać, co sami w sobie jest ogromną zaletą. Popalić dał mi młodszy, do dzisiaj mam przynajmniej raz dziennie ochotę wsadzić go do okna życia, tylko za duży urósł i od dawna się nie mieści 😁. Na szczęście z wiekiem robi się bardziej komunikatywny (i krzykliwo-obrażalski też 😉). O jego perypetiach zdrowotnych już kiedyś pisałam. Gdyby dziecko nr 2 choć trochę swoją naturą i zdrowiem było zbliżone do dziecka nr 1, wtedy jak najbardziej głosiłabym pochwałę macierzyństwa, ile to siły i radości daje i jak bardzo zmienia życie na plus. Ale po swoich przeżyciach jestem teraz bardzo ostrożna w głoszeniu takich poglądów, bo np. w moim przypadku macierzyństwo coś dało (cierpliwość, dojrzałość, dużo większą otwartość i wyrozumiałość, emigrację), jak i bardzo dużo zabrało (mnie samą czyli niezależność, do tego zdrowie i negatywy emigracji). Wiele siły zabrały mi lata problemów zdrowotnych syna i związane z tym nieprzespane noce, zupełnie bez żadnego wsparcia czy pomocy z zewnątrz. Choć nie było to nic bardzo poważnego, jednak mocno ograniczyło perspektywy rozwoju zawodowego przez prawie dekadę. Skutki odczuwam do dzisiaj.
    • jolie Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 21:32
      Mam 3 synów urodzonych w różnym okresie mojego życia- dwójka do 30-tki, a trzeci (nieplanowany) syn w wieku 37 lat. Przeżywałam (i przeżywałam) macierzyństwo różnie w zależności od czasu, w którym się pojawili. Różnie też postrzegam moją siłę czy jej brak. Przy pierwszym - euforia, 30 cm ponad chodnikami, nie przejmowalam się absolutnie niczym, chodziłam jak naćpana od zrobienia testu. Obiektywnie mieliśmy wówczas z mężem najmniej, a cieszyliśmy jak wariaci. Syn urodził się raczej z trudnym temperamentem, miał szereg nadwrażliwości, ale pewnie to przeoczyłam przez brak doświadczenia. Nieprzespane noce trwały chyba z rok , ale miałam 28 lat i jakoś to znosiłam, dostałam jakiejś siły, na macierzynskim znalazłam nową pracę i poszlam do niej, gdy syn miał 6 miesięcy (to był błąd). Druga ciąża przypadła w bardzo trudnym dla mnie okresie, syn planowany, bo nie chcieliśmy dużej różnicy wieku miedzy dziećmi. Nie przewidziałam, że zachoruję, ciąża, połóg i pierwsze pół roku to była mordęga. Los jednak wynagrodził mi to bezproblemowym niemowlakiem, tak irracjonalnie czułam, że dziecko 'chce mi pomóc', jest taki słodki, śliczny, dużo śpi, musiałam skrócić kp przez leki i ciężko to przeżywałam. Ten niemowlak i starszy syn w domu wówczas chyba tylko trzymali mnie przy życiu, gdzieś tam w chwilach rozpaczy mówiłam sobie, że dla nich muszę być zdrowa, mąż miał prawdziwy koszmar z moimi huśtawkami nastroju, pracą i dwójką małych dzieci. Po przejściu czegoś takiego jakoś inaczej patrzyłam na moje późniejsze problemy z pracą (bo oczywiście się pojawiły), miałam jakąś metafizyczną perspektywę i spokój w sobie. Trzeci syn pojawił się nieplanowany -tu przeczołgała mnie ciąża i zły wynik badań prenatalnych, pisałam już kilkakrotnie o tym koszmarze na forum. Ten trzeci to powtórka z pierwszego -mało śpiący i drażliwy, ale fakt, że urodził się całkowicie zdrowy spowodował kolejną euforię, ja po prostu zwariowałam, gdy go zobaczyłam, zalała mnie taka fala miłości, że to było doświadczenie wręcz fizyczne -ciepło, które przepełnia ciało i niejednokrotnie beczałam ze szczęścia, gdy patrzyłam, jak śpi (mam nawet takie zdjęcie w telefonie, gdy śpiący wygląda zupełnie jak te maluchy z akwareli Wyspiańskiego -nie pamiętam czy Mietek czy Staś). Bywam jak najbardziej zmęczona- i fizycznie, i psychicznie, teraz na tapecie jest dojrzewanie mojego najstarszego syna i jego buntownicze zachowania (my rodzice i szkoła jesteśmy beznadziejni), odpuszczam już z braku czasu, ale martwię się jak najbardziej, bo jest pogubiony, dużo rozmawiamy. Podsumowujac (bo bardzo się rozpisałam) - macierzyństwo sporo mi zabrało (przede wszystkim beztroskę i bycie samej sobie sterem i okrętem), ale dało chyba więcej - radość, rozwinęłam się jako osoba, dzieci codziennie mnie czegoś uczą o mnie samej. No i nie mam już od lat problemów z wagą😀.
    • eilian Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:06
      Mnie chyba dodało siły, takiej psychicznej. Pamiętam, że zwłaszcza po drugim porodzie, który był bardzo ciężki czułam się jakbym miała nadludzką siłę. Chociaż wiem, że miliardy kobiet przede mną i po mnie rodziły dzieci, to jednak czułam się absolutnie wyjątkowa. Miałam wrażenie, że mogę wszystko. A może to były tylko hormony, kto wie.
          • elf1977 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 12:56
            trillian napisała:

            > Przez stworzenie mam na myśli też poród, ale to drażliwy temat na forum, więc n
            > ie chcę się zagłębiać wink w każdym razie podziw dla natury i samej siebie trzyma
            > mnie do dzisiaj
            Pomijając samozachwyt, etap od spłodzenia do urodzenia dziecka uważam za najłatwiejszy. Najczęściej poważne problemy z dzieckiem pojawiają się znacznie później.
            • trillian Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 13:06
              elf1977 napisała:

              > trillian napisała:
              >
              > > Przez stworzenie mam na myśli też poród, ale to drażliwy temat na forum,
              > więc n
              > > ie chcę się zagłębiać wink w każdym razie podziw dla natury i samej siebie
              > trzyma
              > > mnie do dzisiaj
              > Pomijając samozachwyt, etap od spłodzenia do urodzenia dziecka uważam za najła
              > twiejszy. Najczęściej poważne problemy z dzieckiem pojawiają się znacznie późni
              > ej.

              Co to znaczy "najczęściej"? Problemy mogą się pojawić zawsze, u jednych po porodzie u innych przed. Moja pierwsza ciąża była bardzo łatwa, druga koszmarna. Problemowość niemowląt oceniam dokładnie odwrotnie (na szczęście poważne problemy nas ominęły).
    • nena20 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:13
      Po pierwszym dziecku przez wiele lat nie chciałam słyszeć o następnym. Po 10 latach urodziłam drugie dziecko. Jakże inne macierzyństwo, trafiło się łatwiejsze....pierwsze na tym etapie było mega trudne i wymagające. Jestem szczęśliwa, jeszcze jedno takie bym chciała....tylko stara jestem 41 lat. Choć przyznam miewam myśli o trzecim.....
    • kamin Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:38
      Mnie dało dużo siły. Przy pierwszym dziecku (wywalczonym po ivf) wpatrywałam się rozanielona w wózek i kombinowałam kiedy sobie zrobić jeszcze dwójkę kolejnych. A młody był trudnym niemowlakiem i do tej pory bywa bardzo męczący ze swoimi humorkami.
      Niestety trójki dzieci mi się nie udało mieć. Czasem myślę o adopcji, ale tu już przyznam trochę sił i determinacji mi brakuje.
      • czarne-jagody Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 22:56
        U mnie 2 dziecko duze trudniejsze w niemowlectwie niż 1. Już w szpitalu była niespokojna I dużo płakała o tak to trwało kilka miesięcy. Nie byłem ja jako matka bardziej niespokojna niż przy 1 dziecku. Do tej pory mi słabo jak sobie o tym pomyśle. Teraz jest bardzo wrażliwa ale I bardzo zdolna. Macierzyństwo daje mi nowe wartości i doświadczenia ale też wymaga dużego zaangażowania i czasu.
    • 123zielona123 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 25.07.20, 23:17
      Jako jedynaczka , córka samotnej matki zawsze marzyłam o dużej rodzinie. Pierwsze macierzyństwo powiedziało mi nigdy więcej za żadną cenę.
      wW ciąży czułam rozpierającą energię i radość. Przez 3 miesiące. Potem okazało się, że szyjka nie trzyma trzeba założyć szew. W szpitalu trafiłam na fajnych lekarzy i pielęgniarki. Warunki higieniczne pod prysznicem i w toaletach były gorzej niż koszmarne. Byłam 2 tygodnie w szpitalu potem tydzień w domu i tak w kółko. Mąż musiał do pracy, a telefonów wtedy nie było.
      To w domu był koszmar leżałam plackiem nie ruszając się bo stawiała mi się macica.
      Poród trwał długo, już mnie wieźli na cesarkę, ale okazało się ,że dziecko za nisko, i było siłami natury. Nawet połozyli mi go na brzuchu ale widziałam tylko plecy i pupę i przypominało mi to taki salceson w jelicie.
      Gdy byłam już na sali pielęgniarka przyniosła mi syna, ale zanim go dostałam wydał jakieć kichnięcie -bulgot i pobiegła z nim z powrotem. Tyle , że zauważyłam że ma ciemnorudą bujną czuprynę. Dalejj okazało się, że ma mocną żółtaczkę nie trzyma ciepła i słabo przybiera na wadze. No i jeszcze podejrzewają zespół Downa. do tego doszedł mi zastój mleka i wyduszanie na siłę dzie chciałam się posikać z bólu.
      Po dwóch tygodniach wróciliśmy do domu. Mąż po przywiezieniu nas musiał wrócić do pracy.
      Tu koszmar nr 2. dDostałam zapakowanego w rożek. Chciałam zobaczyć. czy ma wszystkie paluszki siusiaka i w ogóle. Rozpakowałam. Cienkie nóżki i rączki, jasne futro na twarzy i czole, brak sutków i pępowiny. Chciałam ubrać, ale zaczął machać kończynami, a ja nawet nie wiedziałm jak go dotknąć, a tu problemy z utrzymaniem ciepła. Myślałam tylko o tym, że pewnie zaraz umrze i to będzie moja wina.
      Koszmar nr 3. Usilowałam karmić tz. trzymałam go przy cycku. Trzeciego dnia przyszła połozna i stwierdziła,że dziecko jest głodne, odwodnione i nie je. I jeść nie będzie bo przez 2 tygodnie miało butlę z dużym otworem, więc ściągać i karmić butelką.
      Koszmar następny
      Dobrze,że przyjechała teściowa bo z następnych trzech miesięcy niewiele pamiętam. Nie spałam, bo bałam się że przestanie oddychać. ale nie byłam w stanie wstać do dzieka bo plątały mi się nogi i nie widziałam gdzie ono jest! Tak jakbym była pijana albo miała wysoką gorączkę.
      Potem już było lepiej, chociaż dzieciak to było żywe srebro.
      Jak poszedł do szkoły pojawiły się następnę problemy , wszelkie możliwe dys-, problemy ze słuchem, wada wymowy, ADHD. Musiałam przejść na pół etatu, aby się nim zająć bo wychowawczyni w pierwszej klasie stwiedziła, że on się nie nauczy czytać i pisać
      Syna mam fajnego, wyszedł na ludzi. ma znajomych, dziewczynę, chodzi na imprezy. KOCHAM GO

      Ale gdybym wiedziała jak to wygląda nie wiem czy chciałabym to powtórzyć
        • 123zielona123 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 00:13
          Teraz zdaję sobie z tego sprawę, ale to był rok 1995 i nikomu nie przyszło do głowy, że pilnie potrzebuję psychiatry. Ale z następnych dzieci zrezygnowałam smile
          ogólnie dziecko kosztowało mnie sporo, bo po pewnym czasie straciłam pracę.

          Praca, ćwiczenia i odrabianie lekcji z dzieckiem to też był koszmar- bo przynajmniej wtedy wszelkie PPP niczego nie oferowały. Wychodziłam do łazienki aby popłakać, uspokoić się i wracałam do lekcji. synowi też nie było łatwo. Ale jak napisałam wyszedł na ludzi smile
          Ja po prostu miałam pecha. gdyby nie komplikacje ciązowe chodziłabym do szkoły rodzenia, nauczyli by mnie w szpitalu karmić, a jak bym miała jeszcze jakąś siostre kuzynkę czy sąsiadkę z małym dzieckiem to bym się czuła pewniej
          • damartyn Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 00:26
            ale nie ma obowiązku bycia najszczęśliwszą kobietą świata z powodu urodzenia i wychowywania dziecka. Bardzo fajnie , ze tu pojawiły się rożne doświadczenia. Macierzyństwo bez lukru też się zdarza. Pytanie początkowe -daje siłę czy odbiera -pokazuje w tym wątku jakie bywają rzeczywiste scenariusze. Mnie się jednak wydaje , ze w globalnym rozrachunku macierzyństwo uruchamia w matkach lwice i tam gdzie czasami nie zawalczyłyby o siebie, o dziecko zawalczą zawsze albo prawie zawszewink .
      • trampki-w-kwiatki Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 08:16
        Dzięki za tę historię.
        Być może to depresja poporodowa. Miałam podobne odczucia po porodzie i dziś uważam, że to była depresja, ale nikt się tym nie zainteresował, a ja też nie bardzo dawałam sobie pomóc (uważałam, że skoro dziecko takie wywalczone po latach niepłodności, to nie mam prawa do złych uczuć, więc na zewnątrz chodziłam uśmiechnięta, a w domu po prostu umierałam).
        Niemowlak mój był trudny, terapeuci i lekarze nie potrafili mi pomóc, nie umieli znaleźć przyczyn nieprawidłowego rozwoju. Problemy zdrowotne w końcu rozwiązały się same, ale kosztowało mnie to tyle nerwów, że szkoda słów.

        W efekcie jedno wiem na pewno. O niczym nie jestem tak gorąco przekonana jak o tym, że to już moje ostatnie dziecko i nigdy przenigdy nie zdecyduję się na kolejną ciążę. Raz mi wystarczy. Więcej bym nie zniosła.

        Co ciekawe, może właśnie dlatego, że wiem na pewno, że córka jest moją jedyną, chłonę każdą chwilę jej dzieciństwa. Obserwuję jak się rozwija, jak bawi się z innymi dziećmi, jak reaguje, jakim jest człowiekiem. Staram się zagospodarować każdy wolny dzień tak, jakby to było święto. Nie lubię, gdy tracimy ten cenny czas. Minimalizuję swoje okołodomowe obowiązki, żeby zmieścić jak najwięcej czasu dla dziecka. Albo robię wszystko wtedy, gdy młodej nie ma w domu. Jemy razem, kąpiemy się razem i zasypiamy razem. Chłonę tę bliskość, póki młoda jest na tyle mała, że jej potrzebuje, bo lada chwila z tej potrzeby wyrośnie.
        • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 21:00
          Kochana, nic się nie dzieje, mam po prostu same niezbyt pozytywne doświadczenia, od ciąży do dziś właściwie - samotne macierzyństwo jest naprawdę ciężkie, przede wszystkim czasowo, finansowo, ale i emocjonalnie. Szczerze - jakbym wiedziała, w życiu nie pozwoliłabym żadnemu chłopu się zapłodnić tongue_out.
          Może jak kobieta naprawdę dobrze zarabia i może za wiele rzeczy bez problemu zapłacić albo druga opcja - sobie lekko wszystko traktuje, nie martwi się przyszłością, zwisa jej, co się dzieje z jej dzieckiem, to widzi to inaczej.
          Możliwe, że byłabym szczęśliwsza, gdybym nie była tym jedynym odpowiedzialnym rodzicem, jedynym filarem.
          Moje dziecko też nigdy nie było łatwe. Jesteśmy zupełnie inne i w sumie chyba trochę słabo się rozumiemy. Teraz to wychodzi, ale nie będę tego tutaj rozwijać, bo zaraz harpie się rzucą. I nigdy nikt mnie od tego nie odciążał psychicznie. Uważam, że przegrałam - nie było mi takie trudne brzemię potrzebne ani trochę.
          A może po prostu taka osoba jak ja nie powinna być rodzicem, a przekonałam się o tym za późno.
          • wapaha Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 21:05
            No ja wiem , pisałaś nie raz ale dzisiaj zabrzmiało to jakoś..szczególnie smutno

            Uważam, że przegrałam - nie było mi takie trudne brzemię potrzebne ani trochę.

            Ej , to nie żadna gra. Ani żaden koniec. Teraz moze byc kiepsko-relacje z ludzmi są w ogóle trudne a już dwie kobiety w jednym gospodarstwie domowym to jak bomba zegarowa. Ty sie bardzo zmieniłas ( na plus!), młoda dorasta, zobaczysz że znajdziecie sie w którymś miejscu drogi
          • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 21:05
            Aha, i słynny "uśmiech dziecka" ani trochę nie równoważy mi różnych trudnych, przykrych sytuacji, przez które musiałam przejść, niestety bardzo boleśnie też zweryfikowało mi się otoczenie, taki już mam "dar", że podejmuję nie takie decyzje i otaczam się nie takimi ludźmi, jak trzeba.
              • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 21:14
                Ja nie czuję się źle, żeby była jasność, nie jest tak, że wstaję z łóżka nieszczęśliwa i widzę świat w czarnych barwach.
                Po prostu macierzyństwo nie uszczęśliwia mnie, a raczej nawet odbieram je jako trudne i wymagające doświadczenie.
                Chciałabym tylko, żeby moja córka stała się osobą rozsądną, działającą na swoją, a nie cudzą korzyść, podejmującą decyzje, które nie czynią jej szkody - wtedy mogłabym spokojnie odetchnąć i uznać, że na coś te wszystkie moje trudności się przydały. Mam jednak wrażenie, że w jej lekkomyślnym podejściu do wielu rzeczy i unikaniu myślenia o konsekwencjach zdecydowanie bliżej jej do rodziny własnego ojca - a tam naprawdę nic dobrego się nie dzieje i nie ma po prostu wartościowych ludzi.
                • wapaha Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 21:17
                  Niestety, nie można nie doceniać genów.
                  Zrobiłaś co mogłaś- będzie co będzie
                  W dalszym ciągu to będzie jej życie -wiadomo twoje zmartwienie jak to matki, nawet gdy dziecko na protezę już zbiera- ale to jej życie, nie przeżyjesz za nią , nie wpłyniesz na pewne cechy osobowości

                  Chciałabym tylko, żeby moja córka stała się osobą rozsądną, działającą na swoją, a nie cudzą korzyść, podejmującą decyzje, które nie czynią jej szkody

                  Być może nie będzie. C'est la vie...Wciąż jeszcze jesteś ty, i ty jestes ważna
                • triss_merigold6 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 23:25
                  Im bardziej chcesz, podkreślasz i ciśniesz, tym bardziej wpychasz ją w bunt.
                  Mam jednak wrażenie, że w jej lekkomyślnym podejściu do wielu rzeczy i unikaniu myślenia o konsekwencjach ma 14 lat i pełne prawo do lekkomyślności i labilności, nie jest starą przeżytą babą, którą niszczy rozgoryczenie
                  • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 09:14
                    Ale ja ponoszę skutki tej bezmyślności.
                    Sama jedna.
                    I mam prawo mieć dość tego, że ktoś oczekuje, że się będzie go traktować jak dorosłego, a jednocześnie ma postawę 2-latka.
                    Pewne postawy też odbiją się na przyszłości i chyba sama coś o tym wiesz - czy to nie ty cisnęłaś syna korkami itp., żeby się ogarnął i dostał do przyzwoitej szkoły?
                    Co ma do tego rozgoryczenie.
                    Po prostu są dzieci mniej i bardziej kłopotliwe, mniej i bardziej zadowolone i akceptujące różne rzeczy w życiu, możesz dawać mnóstwo na różnych polach i dziecko i tak będzie cię kłuć, że nie tak, i że za mało.
                    • gru_z_gru Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 09:23
                      lily_evans11 napisała:

                      >
                      > I mam prawo mieć dość tego, że ktoś oczekuje, że się będzie go traktować jak do
                      > rosłego, a jednocześnie ma postawę 2-latka.
                      >
                      Znaczy masz dość bycia matką nastolatki smile no pewnie że masz prawo. Natomiast to że ona czegoś oczekuje to nie znaczy że musi to dostawać
                    • wapaha Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 09:25
                      I mam prawo mieć dość tego, że ktoś oczekuje, że się będzie go traktować jak dorosłego, a jednocześnie ma postawę 2-latka.

                      Pewnie cię to nie pocieszy ale to normalne - dzieciak dorasta , coraz wiecej mu wolno, palma odbija i chce przesuwać granice bo "jest taki dorosły", w dodatku wygląda juz "dorośle" ale we łbie jeszcze w wielu aspektach dzieciak
                      Serio, nastolatki tak mają..nie tylko te wczesne ale nawet starsze
                • gru_z_gru Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 26.07.20, 23:33
                  Może mając (nad)odpowiedzialną matkę, przejmującą się, przewidująca ona odreagowuje. Coś o tym wiem wink Tylko, że to co dzisiaj widzisz jako lekkomyślność i brak myślenia o konsekwencjach, w przyszłości może stać się odwagą i skłonnością do podejmowania wyzwań. U mnie to poszło w tym kierunku i dało naprawdę fajne efekty. Już nie skaczę z zamkniętymi oczami w przepaść, ale nadal pomysły miewam... niekonwencjonalne wink I wiele fajnych rzeczy by się w moim życiu nie wydarzyło gdyby nie to, że nie rozkminiam za bardzo konsekwencji.
                  • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 09:16
                    Mogłabym sporządzić całą listę, jak w rodzinie jej ojca na młodych ludziach odbijał się o odbija brak myślenia o konsekwencjach, nie będę dawać pożywki co niektórym, ale uwierz mi, że żyjąc w ten sposób można wylądować w niezłym g... życiowym, łącznie z wyrokami sądowymi (karnymi), trwałym bezrobociem itp.
                    • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 09:20
                      Że już nie wspomnę o odwyku. Cała ta rodzinka to jest pier...ne wykształcone patolstwo, a mi facet nawijał równo makaron na uszy, bo chyba żadna kobieta bez kompleksów i deficytów emocjonalnych nie chciałaby kogoś z takim "fajnym" zapleczem rodzinnym i toksycznymi rodzicami.
                      Większość różnych spraw wyszła na jaw, kiedy moja córka była mała i dorastała, kiedy już była na świecie, ale pewne zadatki były wcześniej.
                      Tam nie ma normalnej osoby, bez dziwnych historii tego typu, z którą ona mogłaby kiedykolwiek mieć kontakty.
                    • gru_z_gru Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 09:25
                      Bo może tak być ale nie musi. Ja też nie będę dawać pożywki i pisać jakie rzeczy potrafiłam odwalić, rodzicom szczerze współczuję. Co nie zmienia faktu że dziś jestem ogarnięta i radzę sobie w życiu, a problematyczne cechy nauczyłam się wykorzystywać pozytywnie. Aha, jedną rzecz. Na pewno bardzo mi pomogło to że skutki swojej bezmyślności ponosilam ja a nie rodzice
                      • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 09:39
                        Czasem się nie da inaczej.
                        Jeśli ktoś np. wie, ma ograniczenia od lekarza i przykazane, żeby nie naruszać kolana, a potem gdzieś idzie, popisuje się skokami, od nowa zerwane więzadło boczne rzepki - to sorry, ale nieletni z nogą jak bania sam się nie dostarczy do lekarza, sam nie zostanie przyjęty bez rodzica itp. itd. Ktoś też płaci za wizytę. No i to zajebiste tłumaczenie - bo koleżanka skakała z czegoś tam, to ona też musiała. Nie po to, żeby zejść, dostać się gdzieś, ale dla rozrywki. Ku..wa to są nastolatki, czy dzidzie jełopy, że tak debilnie spędzają czas?
                        Następnym razem to już będzie zabieg artroskopowy, wg słów ortopedy. I kto będzie obsługiwał uziemioną księżniczkę ze szwami w kolanie? Zgadnij.
                        A to tylko przykład.

                        Innych nie wymienię, bo są jeszcze głupsze i będą mi wypominane do usr.nej śmierci.
                        • gru_z_gru Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 09:44
                          A widzisz, ja bym musiała taka wizytę pokryć z kieszonkowego. I nikt by mnie nie obsługiwał ponad niezbędne minimum: lezalabym w domu nudząc się koszmarnie, to pewne refleksje wywoływało. Choć jako 15 latka z uszkodzonymi kolanami postanowiłam pokazać że umiem jeździć na rolkach po poręczy... To właśnie nie dzidzie tylko nastolatki tak działają.
                          • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 09:51
                            Ale i to niezbędne minimum męczy, kiedy musisz komuś np. przez 3 tygodnie asystować w łazience, podawać i odnosić wszystkie posiłki, ściągnąć go niemal na własnych plecach ze schodów, bo trzeba na kontrolę do lekarza itp.
                            Ponad rok temu przeżyłam po prostu horror. Wiem, że nie absolutnie nadawałabym się na opiekunkę osoby niepełnosprawnej ruchowo, leżącej itp. itd. - i fizycznie, i psychicznie. Serio podziwiam matki dzieci poważnie niepełnosprawnych - myślę, że niestety byłabym jedną z nielicznych matek, które by się z tego wymiksowały.
                            Chcę po prostu spokojnie żyć.
                            I wiedzieć, że dziecku coś nie odpier...li, w wyniku czego zaszkodzi swojemu zdrowiu, życiu albo perspektywom życiowym.
                            • wapaha Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 10:03
                              Ku..wa to są nastolatki, czy dzidzie jełopy, że tak debilnie spędzają czas?

                              Postawiłabym jednak znak równości. - niestety jełopy
                              I niestety- mimo że ty będziesz jakoś wspierac- ona poniesie największe konsekwencje-bo jest uziemiona, nie będzie miałą dalszych zabaw ani fanu a funkcjonowanie w ortezie i pewnie bólu- na pewno nie jest dla niej fajne

                              Za wizytę nie kazałabym płacić- ale resztę konsekwencji jak najbardziej niech ponosi sama. Nie musisz jej wcale asystować w łazience. To duża panna i TYLKO kolano- nie ma szwów ani gipsu żeby nie mogła go moczyć. Jak najbardziej może sobie poradzić sama. Będzie jej ciężko no ale cos za cos. To samo z posiłkami-bez przesady. Rączek jej nie połamało tylko uszkodziło kolano - może sobie sama poradzić -tak samo jak ze wszystkim innym. Poza ortezą powinna miec jeszcze kule łokciowe- a chodzić musi, bo to jeden z etapów rehabilitacji
                              Możesz się wkurzać i smucić- ale i tak nie zmieni to faktu- że to ona płaci za swoją głupotę. To czy ty zareagujesz na to smutkiem czy wściekiem -nic nie zmieni
                              • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 10:10
                                Teraz tak.
                                Boję się ewentualnej operacji i powtórki z tego, co było w tamtym roku - ciężki gips od podeszwy stopy po tyłek. To był hardcore. Dla niej, ale dla mnie też.

                                Ale to tylko przykład. Są też i inne sytuacje, w których obrywa za swoje pomysły, a niczego jej to nie uczy. Myślę, że też zdrowo oberwie za swoje obecne nastawienie do nauki, i durne pomysły, i będzie beczała, jak się dostanie do podłego liceum - a przy takiej osobowości słaba szkoła z dzieciakami, które mają na wszystko wyje...ne, to równia pochyła. Liczę na to, że teraz szkoła w 8 klasie weźmie ich w obroty i że pójdzie na te egzaminy przygotowana z musu wink. Wszyscy w klasie chcą się dostać do dobrego liceum, te trochę słabsze dzieciaki bardzo się poprawiły, a ona, uwaga, chce szkoły "bez kujonów i gdzie jest czas na rozrywki, i imprezy" - znaczy ściek po prostu.
                                Wiesz, dla mnie pewne rzeczy były oczywiste i mniej więcej już rozumiałam związek między swoimi działaniami, a efektami - ona jest wiecznie zdziwiona i "pokrzywdzona" tym, co jej się przydarza.
                                    • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 10:29
                                      Dokładnie triss. U nas ze 3 topowe, kilka dobrych/bardzo dobrych (w których młoda by sobie świetnie poradziła bez nerwicy szkolnej i presji, bo głupia nie jest), a kilka takich, że przyjmowano dzieciaki z wynikami 85-90 punktów... I te szkoły to jest dramat intelektualno-mentalny...
                                  • lily_evans11 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 10:26
                                    Ale tu nawet nie chodzi o topowe szkoły.
                                    Tylko, że w każdym przyzwoitym liceum trzeba się uczyć, żeby przejść do następnej klasy, trzeba się dobrze nauczyć z wybranych przedmiotów na maturę, żeby dostać się na wybrane studia itp. I nie ma to nic wspólnego z wyścigiem szczurów, presją itp., tylko z uczciwym odrobieniem swojej roboty, żeby osiągnąć spodziewane efekty.
                                    Po prostu dziwi mnie to, że dziecko wykształconej matki, żyjącej z pracy umysłowej, mające w otoczeniu praktycznie same dzieci "paskowe", niektóre startujące w różnych konkursach itp., i to z jakimiś sukcesami, patrzy tylko na to, żeby się nie uczyć w szkole średniej i imprezować, no i jeszcze wystroić się, i koniecznie makijaż. Praktycznie nawet nie ma takich znajomych sad.
                                    Byłyśmy dość przypadkowo w bardzo fajnym liceum, takim dla mądrych dzieci, ale bez presji, trafiłyśmy na dyrektorkę, córka zachwycona, do momentu, kiedy dowiedziała się, że tam jest.... strój szkolny. I z powodu tego nieszczęsnego podkoszulka wolałaby gorszą szkołę, ale taką, gdzie się można polansować ciuszkami i włosami w ciągle innym kolorze. A takie szkoły, to u nas są akurat g...niane. Idą tam dzieciaki, które na egzaminie mają 85- max 120 punktów, no to o czym my mówimy.
                                    W klasie ma tylko 2 takie damulki, które zresztą wychowawczyni ustawia do pionu, jak próbują przyjść wymalowane, reszta jest normalna, normalne ciuchy, sport, różne zajęcia, książki, netflix, zamiast przesadnego pindrzenia się przed lustrem. Nie wiem, czemu jej się zawsze takie głupie rzeczy (i osoby) podobają.
                                    • wapaha Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 10:32
                                      Nie wiem, czemu jej się zawsze takie głupie rzeczy (i osoby) podobają.

                                      przychodzi mi na myśl jedno- bo tego nie ma
                                      nie jest to próbą dowalenia tobie w żaden sposób- ale nie mając matki która się maluje, dba o makijaż, dba o swój strój i szuka nowości, lubi się przebierać i spędzać na shopingu ubraniowym czas z córką mając z tego radość- widac szuka tego gdzie indziej. No niektóre dziewczynki tak mają- niektóre z tego nigdy nie wyrastają. Moja mama się nie malowała i używała słynnego na forum kremu Nivea a ja gdy tylko mogłam i byłam sama w domu wyszukiwałam kosmetyki ( bo mimo ze ich nie uzywała to je miała, widac ciągle chciałą użyć) malowałam się, ba-stosowałam często przebieranki w tym wulgarne dosyć tongue_out - szpilki, minóweczka , makijaż i takie tam wink Skąd ? Przecież nie miałam tego w domu, w tv tym bardziej bo to nie te czasy wink- jako dorosła nadal stosuję minimalizm kosmetykowy ale moja ówczesna przyjaciółka z którą robiłam rewie- wręcz przeciwnie- zawsze w makijażu, zawsze ułożone włosy, szpilki, długie paznokcie..
                                      Także tę- dziewczynka chce być dziewczynką
                                      • triss_merigold6 Re: Macierzyństwo: daje czy odbiera siłę? 27.07.20, 10:42
                                        przychodzi mi na myśl jedno- bo tego nie ma

                                        zgadzam się
                                        Przy czym, ja miałam matkę, która o siebie dbała (makijaż, manicure, fryzjer, sukienki i żakiety szyte u krawcowej etc.), ale prezentowała kobiecość stonowaną i elegancką, podczas gdy mnie kusiła ta ekspansywna, krzykliwa, efektowna i w tę stronę też eksperymentowałam. Obcasy kochałam od 13. roku życia, staranna tapeta też była grana, podobnie jak farbowanie włosów i trwałe.

                                        na co dzień od lat jestem biurowo powściągliwa big_grin