Dodaj do ulubionych

antysport w rodzinie - długie

26.07.20, 12:33
Jeden w moich synów wyraźnie odstaje od reszty rodziny jeśli chodzi o zamiłowanie (czy też jego brak) do sportu. Jesteśmy rodziną, która stara się spędzać czas aktywnie - weekendowe wypady w góry, do lasu na spacer, na rowery, zwiedzanie ruin zamków etc. Dzieciom staramy się zaszczepić miłość do aktywności i sportu. Od małego chodzą na basen, jakieś szkółki piłkarskie, wspinaczki, etc. No i o ile najstarszy i najmłodszy super się odnajdują tak środkowy nie bardzo. Na basen uwielbia chodzić ale poskakać, ponurkować, pozjeżdżać ze zjeżdżalni, powydurniać się, ale jak już szkółka pływacka i trener to już nie, bo on się męczy i go bolą nogi/ręce/cokolwiek. Na piłkę nożną chodzi bez marudzenia, bo chodzą tam koledzy z klasy. Na wypad w góry nie, bo go będą boleć nogi. Na rowery tylko krótkie trasy, bo on nie lubi jak się męczy i bo bolą nogi/plecy etc. I kurczę nie wiem co z nim począć. Staramy się uwzględniać w naszych planach jego nastawienie - skracamy trasy, jak można gdzieś podjechać wyciągiem to korzystamy ze względu na niego, na rowerach reszta zasuwa z przodu a ja jadę z nim w ogonie w jego tempie, gadamy sobie, nie poganiam go. A i tak kurczę marudzi. I może bym mu odpuściła, ale potem jak oglądamy zdjęcia z wyjazdów to widać, że ostatecznie miał z tego frajdę - opowiada podekscytowany: a pamiętasz jak nam sarenka przebiegła? a pamiętasz jak znaleźliśmy tego wielkiego muchomora? a pamiętasz jak zrobiliśmy piknik na samej górze? Także w sumie mu się to podoba, ale kurczę zawsze marudzenie musi być. Że on nie lubi, czy to daleko, nogi go będą boleć. Nie jest typem sportowca, ale też tą nieszczęsną przysłowiową łamagą nie jest. Radzi sobie - pływa świetnie, w piłę wali solidnie. No i teraz nie wiem - odpuścić mu, zostawić w domu z babcią przed TV a sami mamy jechać na jakiś wypad rowerowy? Byłoby mi przykro, że coś traci. Raz czas z rodziną, a dwa że zawsze potem miło wspomina te wyjazdy, lubi zdjęcia oglądać, zawsze z przejęciem opowiadam historie babciom. Odpuścić mu i patrzeć jak się przepoczwarza w kanapowca? Czy po prostu olać jego marudzenie i stękanie? Poradźcie dziewczyny.
Obserwuj wątek
      • czarny_dol Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 12:45
        Wiesz co nie wydaje mi się. Obserwuję go jak szaleje z kolegami na podwórku, jak się wydurnia na basenie. Wtedy nie marudzi, nic go nie boli. Ale nie powiem - też mi przyszło do głowy, że kurczę może coś z sercem, z ciśnieniem krwi. Nie wiem. Może faktycznie zagadam do pediatry - niech pokieruje na jakieś badania.
        • turzyca Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 15:05
          > Obserwuję go jak szaleje z kolegami na podwórku, jak się wydurnia na basenie. Wtedy nie marudzi, nic go nie boli.

          Ale nie zauważysz w takich obserwacjach minimalnego zwolnienia tempa, które pozwala na zaczerpnięcie oddechu. Problemem może być stały wysiłek w narzuconym tempie.
          Zaproponowałabym Ci dobrego fizjoterapeutę, który sprawdzi aparat ruchowy, postawę, ale też może przede wszystkim napięcie mięśniowe. Bo nieco niższe napięcie mięśniowe powoduje, że człowiek musi wkładać w wysiłek więcej energii, bo, bardzo upraszczając, żeby napiąć mięsień do jakiegoś tam poziomu musi zużyć dodatkową energię, żeby najpierw napiąć go do poziomu, który dla reszty jest naturalny. Przy czym to może być różnica, która lekarzowi zupełnie umyka.
          Jeśli to ten przypadek, to fizjoterapeuta dobierze ćwiczenia, które trochę wyrównają ten stan.

          Z drugiej strony podeszłabym do sprawy od strony psychiki i to na dwóch poziomach:
          1) znalazła chłopakowi jego własny indywidualny sport. Niech będzie dopasowane do jego upodobań, oddzielne od rodziny. I wspierała go jak tylko mogę, bo syndrom środkowego się kłania.
          2) tłukla jak ważna jest systematyczna praca do osiągnięcia wyników, że to normalne, że coś nam nie wychodzi, że jesteśmy gorsi i że czasem potrzebujemy więcej wysiłku. Ale jak zrezygnujemy z tego wysiłku, bo inni są lepsi, to my tracimy - tego grzyba, sarenkę itd. Plus empatyczne zrozumienie, żadnego "a ten znów się wlecze na końcu".
      • hanusinamama Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 13:21
        Ok u ciebie to było powodem. Jednak dla wiekszości dzieci spacer to zwyczajnie nuda...sorry ale kontemplacja piękna przyrody u 10latka to coś kosmicznego. Moja jak ma iśc do parku linowego czy nad jezioro to spokojnie w jedną strone 4 km zrobi i wróci z uśmiechem na ustach. Jak nie ma "celu" spacer to 2km spacer to dla niej koszmar.
        • mikams75 Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 14:57
          Wiele i doroslych osob nie lubi lazic bez celu, wiec ten cel trzeba sobie wymyslec np. Jedziemy pociagiem 1-2 stacje i idziemy do domu pieszo, idziemy na lody gdzies tam, jedziemy odwiedzic babcie 15 km od domu. Zalezy co sie tam ma w okolicy.
        • kiddy Re: antysport w rodzinie - długie 27.07.20, 11:58
          Nuda to jedno, ale indywidualne predyspozycje to drugie. Ja i córka jesteśmy świetnymi piechurkami. Lubimy chodzić, możemy iść długo i sprawia nam to przyjemność. Syn i mąż nie znoszą chodzenia, rower, basen - tak, najlepiej na maksa, do padania na nos, ale marsze czy po prostu chodzenie w celach praktycznych (zakupy, pokonanie odległości do przystanku itd.) męczy ich obu bardzo. Natomiast dla mnie i córki rower - tak, ale tylko rekreacyjnie, dla przyjemności, nie żadne tam "kto szybciej, ile fabryka dała", jak jeżdżą mąż i syn; basen - tak, ale też bez ciśnienia. Obie lubimy jogę. I teraz tak. Moje chłopaki mają bardzo podobne sylwetki, są wysocy, mają bardzo długie nogi, syn jest bardzo szczupły. Syn jest dzieckiem z motorem w pupie, ciągle się rusza, po domu w czasie choroby robi 8000 kroków, on się po prostu nie męczy. Poza chodzeniem. Chodzenie to zło wink. Ja i córka jesteśmy raczej krępe, średniego wzrostu i z tych mocniej zbudowanych. I tu ważne: obie mamy astmę i przyśpieszone tętno.
          Dziecko autorki wątku jest po prostu inne niż reszta rodziny. Po prostu. Ma inne predyspozycje, inną wytrzymałość. Dla niego wysiłek fizyczny może nie być relaksem, jak dla reszty rodziny, tylko sytuacją stresową dla organizmu.
    • tiszantul Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 12:48
      "Jesteśmy rodziną, która stara się spędzać czas aktywnie"

      Fajna sprawa, ale jeśli człowiek ma wybór. Narzucana aktywność to koszmar. Wy się staracie aktywnie spędzać czas, a chłopak nie chce się starać? Może chciałby mieć trochę wolnego czasu zamiast aktywnie zajmować się jego spędzaniem?

      - Co jutro robicie?
      - Nie wiem, zobaczy się. Nareszcie weekend. A ty?
      - U mnie to co zawsze, od samego rana będę aktywnie spędzał czas z rodzicami
    • 35wcieniu Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 12:49
      Jestem i zawsze byłam identycznym typem, na dodatek starzy mieli zamiłowanie do gór (zwłaszcza ojciec) więc nie wypowiem się obiektywnie, ale mogę powiedzieć że (pomimo mile wspominanych sarenek i pikników) w wieku nastu lat się w końcu zbuntowałam i powiedziałam: "nigdy więcej gór z rodzicami" i istotnie już nigdy więcej z nimi w górach nie byłam.
      Zajęło mi ładnych parę lat zanim wróciłam, jako dorosła osoba. Lubię, ale z umiarem- dużym. A aktywności fizycznej ogólnie jak nie lubiłam, tak nie lubię.
      • tiszantul Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 13:10
        "w wieku nastu lat się w końcu zbuntowałam i powiedziałam: "nigdy więcej gór z rodzicami" i istotnie już nigdy więcej z nimi w górach nie byłam"

        Dodatkową atrakcją jest wolna chata i samodzielność, jak rodzice wyjadą w góry. Dla nastolatka same korzyści
      • redwineiswhatilike Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 19:10
        35wcieniu napisał(a):

        > Jestem i zawsze byłam identycznym typem, na dodatek starzy mieli zamiłowanie do
        > gór (zwłaszcza ojciec) więc nie wypowiem się obiektywnie, ale mogę powiedzieć
        > że (pomimo mile wspominanych sarenek i pikników) w wieku nastu lat się w końcu
        > zbuntowałam i powiedziałam: "nigdy więcej gór z rodzicami" i istotnie już nigdy
        > więcej z nimi w górach nie byłam.
        > Zajęło mi ładnych parę lat zanim wróciłam, jako dorosła osoba. Lubię, ale z umi
        > arem- dużym. A aktywności fizycznej ogólnie jak nie lubiłam, tak nie lubię.
        >


        Mam podobnie smile
        W dzieciństwie łażenie z rodzicami po górach, spanie w schronisku. Znienawidziłam to.
        Po latach zaczęłam sama chodzić po górach ale w swoim tempie. Żadne schroniska tylko porządny apartament. Uwielbiam chodzić i chodzę bardzo dużo ale jeśli chodzi o biegi, rower, kajaki to absolutnie nie, nikt mnie nie zmusi. Chyba że krótko, rekreacyjnie, jak najbardziej ale nie 60 km dziennie na rowerze i spanie w namiocie.
    • kanna Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 12:52
      Spróbujcie pojechać gdzieś sportowo tylko ze środkowym - nie rodzinnie, ale we trójkę.

      Środkowe dziecko musi robić wiele rzeczy, żeby zostać zauważone między najstarszym (w domyśle - najmądrzejszym i najsprawniejszym) oraz najmłodszym (w domyśle:: najsłodszym).

      Być moje jego oporowanie wynika z chęci zwrócenia na siebie uwagi. Uwaga negatywna tez jest ok .
    • tiszantul Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 12:52
      "Dzieciom staramy się zaszczepić miłość do aktywności i sportu. Od małego chodzą na basen, jakieś szkółki piłkarskie, wspinaczki, etc."

      Dramat. Dziecko chciałoby wrócić do domu i odpocząć po lekcjach, zająć się czymś co lubi, ale nie, musi latać na basen, szkółkę piłkarska i wspinaczkę, bo jego rodzice kochają sport
    • wapaha Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 12:54
      Mam na stanie młodego człowieka lubiącego aktywność na własnych zasadach
      To typ tzw "męczliwy" - męczy się szybciej niż inne dzieciaki i musi po prostu odpocząc. Potrafi wyjść na dwór o 13 i biegać i bawić się do prawie 22 ( z przerwami na posiłki i siku) ale jak już przyjdzie i siądzie jest nieprzytomny tongue_out Trzeba go wykąpać bo sam zamula i "umiera" z przemęczenia tongue_out Zdecdyowanie nie jest typem sportowca- nuży go i męczy długie chodzenie, rowerem po 13 km trasy może jeszcze trochę pojeździć-jeżeli chce. Godzinami może ćwiczyć układy z aikido z Jo ( kijem). Ale...na jego zasadach a nie na naszych.
      Wyniki ok
    • tiszantul Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 13:02
      "Odpuścić mu i patrzeć jak się przepoczwarza w kanapowca?"

      Wyłącznie dzięki kanapowcom możecie chodzić po tych górach i lasach. Wyobraź sobie, co by się działo, gdyby chociaż połowa kanapowców ruszyła w te góry i lasy. Nie tylko koniec przyjemnej turystyki, ale i katastrofa ekologiczna. Nawet byś do tych gór i lasów nie dojechała, takie byłyby korki
    • mae224 Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 13:02
      Znałam dwie mamusie trenerki, nauczycielki fitness i w-f. Obie miały córki, które nie kumały tej fascynacji. Jako nastolatki cierpiały, aż wreszcie zaczęły jeździć tylko z ojcem (zwiedzanie, dobra kuchnia, imprezy) i były wreszcie szczęśliwe.
      • mikamyka Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 14:42
        Moja mama uważała że najlepszy jest areobik oczywiście z nia, 2 razy w tygodniu. Nienawidziłam tego. Teraz jak by mnie ktoś zmuszał to chyba bym się na plasko na ziemi położyła w ramach oporu. Nie znoszę do tej pory uprawiania sportu do muzyki, podrygiwania w rytm, pokrzykiwania jakiejś entuzjastji, a podskoki i wszelki obciążanie kolan to dla mnie ból.
        Lubię pływać i ćwiczyć joge, rower tylko po miescie ( gry zespołowe też ujdą ), ale Areobik to dla takiej osoby jak ja katusze. Nic mi to nie dawało i nie rozumiem po co poza spełnianiem życzenia matki miałam to robić (ból, zmęczenie, nuda, irytacja - jedynie z tym mi się kojarzy). Na zasadzie bo ona wie lepiej co powinnam

        Może akurat ten rower mu nie pasuje ( jakieś fizyczne ograniczenia albo charakterologicznie mu nie podchodzi)
    • hanusinamama Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 13:17
      Widać nie lubi. Ty lubisz...wyobraź sobie ze cie ktoś zmusza, zebyś lezała plackiem tydzien nad basenem. Mecząrnia co? Wiec dla niego te wasze "atrakcje" to też męczarnia.
      Mam znajomych, rodzice ciągali ich po górach "bo to taka piękne pacja, oni zaszczepią w dzieciach miłość do gór". No więć te dzieci szczerze gór nienawidzą. Do tego stopnia, ze jak jechaliśmy na studiach ze znajomym to oni tez nie pojechali.
      • czarny_dol Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 13:33
        No właśnie stąd też ten wątek - nie chcę go zamęczać i mu jakiś uraz z dzieciństwa wypracować. Ale z drugiej strony - kurczę to nie jest tak, że on ma sensowną alternatywę. On by sobie pograł na konsoli albo pooglądał coś w TV. No i tego już nie mogę zaakceptować.
        • agonyaunt Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 13:49
          A właściwie dlaczego nie? Przecież ani konsola, ani TV nie muszą być głupią rozrywką. Gdybym miała do wyboru bezmyślne naście kilometrów w pięknych okolicznościach przyrody, a jakąś fajną grę wymagającą myślenia albo ciekawy program, to wolałabym zostać w domu.
        • m_incubo Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 15:08
          Hmm, a kiedy ten dzieciak, ustawicznie animowany na basenach, rowerach, w górach i zamkach ma czas pobyczyć się na kanapie i zagrać sobie na ps4? Możliwe, że nie jest aż tak outdoorowym typem jak reszta, ja np. też nie jestem, a mój mąż bardzo, aż do przesady, każdy weekend musi być gdzieś, muszą być góry, rower, kajak, codziennie basen. I ok, dopóki nie oczekuje ode mnie, że ja będę mu w tym przy każdej okazji towarzyszyć. Otóż nie. Lubię góry, ale cztery razy do roku, nie czterdzieści. Lubię rower, ale wystarczy mi, że raz objechałam Balaton, nie chcę objeżdzac jezior co sobotę. Chodzić uwielbiam, ale nie w systemie mamy 12 godzin żeby dojść, zrobić pętelkę i wrócić, bo mnie to z miejsca zniechęca. I uwielbiam też spędzić weekend na graniu w wiedzmina i biada temu, kto mi w tym przeszkodzi.
          Dlugo zajęło staremu przyswojenie sobie tego. Dzieci mam dość aktywne, zwłaszcza średniego, lubią sporty, ale nie oczekuję, że wspinaczka, basen i ruiny zamków to będzie ich główny sposób spędzania KAŻDEGO weekendu.
          Pozwalam na maratony serialowe, granie do nocy na ps4 i wloczenie się po mieście bez rolek i roweru.
          Lubię sporty i wycieczki. Natomiast to co ty opisujesz, jawi mi się jako piekło na ziemi.
            • agonyaunt Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 19:46
              A ty na wycieczki to jeździsz w weekendy na 1h czy jednak robisz co lubisz trochę dłużej, bo to frajda?

              Chociaż w wakacje daj mu raz pograć przez cały dzień, ot tak po prostu, żeby się dobrze bawić po swojemu (a przy okazji zobaczyć, że dupa od kanapy może boleć bardziej niż od siodełkasmile).

              Brzmisz trochę jak terrorystka, jak mawiał klasyk, nie idź tą drogą. Masz tu masę przykładów jak się takie przymuszanie kończy, posłuchaj doświadczonych.
            • hanusinamama Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 20:09
              1H na cały tydzien? I sie dziwisz ze w wakacje chce sobie pograc. A niech gra cały dzien jezu od kulku takich dni nie zrobi się z niego matoł ani nie umrze. Jak byłam w drugiej ciązy mąz zabrał starsza na narty...cały dzien przeleżałam przed Tv i obejżałam cały sezon Trapped ( to nie było ciąża zaawansowana, normalnie pracowałam do konca wiec leżeć nie ,musiałam....miałam ochote na taki dzien lenia).
            • trillian Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 20:10
              czarny_dol napisała:

              > Tak jasne. Właśnie po to. Żeby się ślinił na jego widok. Niektóre komentarze os
              > łabiają.
              > Syn gra w PS4 w weekendy po 1h w roku szkolnym. W wakacje jak jesteśmy w domu t
              > o codziennie po 1h. Wystarczy?

              najwyraźniej nie wystarczy
            • laura.palmer Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 21:04
              czarny_dol napisała:

              > Syn gra w PS4 w weekendy po 1h w roku szkolnym. W wakacje jak jesteśmy w domu t
              > o codziennie po 1h. Wystarczy?

              Jemu jak widać nie wystarcza i wcale się nie dziwię, bo to bardzo mało. Przejście jednej gry przy takich ograniczeniach zajmuje mu chyba cały rok szkolny. Daj mu jakieś rozsądne limity, bo skończy się tak, że w wieku nastoletnim będzie ci siedział po nocach, żeby się w końcu w spokoju nagrać. Ja bym pozwoliła na dwie godziny w weekendy w roku szkolnym, a teraz w wakacje też spokojnie dwie godziny dziennie, bo przecież z tego co piszesz, to bardzo aktywny chłopak.
          • m_incubo Re: antysport w rodzinie - długie 27.07.20, 09:14
            No musi w tym czasie pedałować pod górkę, oglądać muchomory i siedzieć w basenie, ale NIE chlapiąc się beztrosko, tylko koniecznie pływając 10 długości.
            Oczywiście max godzinę dziennie w wakacje, a w roku szkolnym tylko w weekend smile
    • kryzys_wieku_sredniego Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 13:26
      Zabierać, wysyłać na zajęcia.
      Mój nie lubi chodzić do szkoły, przy zajęciach sportowych też kręci nosem ale lubi lekcje pływania, nie ma w nim za grosz rywalizacji, nigdy się nie zgłosi do odpowiedzi tylko gdy jest wprost pytany coś odpowie, sam nie krzyknie, że wie. Ja byłam inna.
      Jak jesteśmy na wycieczce to pyta często: kiedy wracamy ;P.
      Kondycje ma, nie "jojka", nie protestuje, on woli bawić się z kolegami.
    • agonyaunt Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 13:34
      Kardio i orto na wszelki wypadek, ale przede wszystkim posłuchaj syna. To że reszta rodziny lubi rowery i góry, wcale nie oznacza, że on też musi. Jak widać on woli inne formy ruchu, więc czemu za wszelką cenę chcecie go zmusić do polubienia waszego sposobu na wolny czas? Wy sobie idźcie na rowery, on niech idzie na piłkę z kolegami. A może wy czasami zamiast gnać na wycieczki spędzicie weekend według pomysłu syna, na przykład wydurniając się na basenie albo grając w coś koło domu? Przecież to, że nie pojedzie z wami wcale nie oznacza, że od razu zostanie otyłym kanapowcem. Zaszczepianie zamiłowania do sportu na siłę na ogół kończy się kompletnym obrzydzeniem tegoż sportu, więc nie warto przesadzać.
    • laura.palmer Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 14:26
      A czy to dziecko ma czas, żeby posiedzieć w domu i zwyczajnie odpocząć tak jak lubi, czyli przed TV lub konsolą? Z tego co piszesz on chodzi na basen, na treningi piłkarskie, weekendy ma zajęte aktywnościami lub pracami w domu i mam wrażenie, że robicie wszystko, byle on tylko przed tą konsolą nie usiadł. A co się właściwie stanie, jak usiądzie? Ja sama w jego wieku lubiłam oglądać telewizję czy pograć na komputerze, były to lata 90-te i nikt tv i gier za bardzo dzieciom nie limitował. Wyrosłam na ludzi (jak większość rówieśników), a telewizora nawet w domu nie mam. Nie wiem jakim cudem miałby Ci wyrosnąć kanapowiec z chłopaka, który chętnie chodzi na piłkę i basen. Dajcie mu żyć. smile
    • maggi9 Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 14:47
      Ja byłam w sumie takim dzieckiem. Nużyła mnie długa, jednostajna aktywność fizyczna. Długie wycieczki rowerowe? Długie spacery? Łojezu to było jakieś takie nudne i długie chodzenie, szczególnie pod górę, mnie faktycznie męczyło. Szczególnie z rodzicami. Chociaż miło wspominam jakieś aktywności, które następowały u celu tej wycieczki - kąpanie w strumyku, zbieranie jagód etc. Za to narty, windsurfing, tenis czy zabawy w wodzie były spoko i to mnie nie męczyło.
      Nie pamiętam czy byłam w związku z tym mocno jęczącym dzieckiem czy jednak cierpiałam w milczeniu big_grin
      Wyrosłam z tego, teraz właśnie uwielbiam długie wycieczki rowerowe, chodzenie, w szczególności po lesie, jakiś łąkach i innych odludnych miejscach. Może Twój syn też taki jest.
    • mikams75 Re: antysport w rodzinie - długie 26.07.20, 15:04
      Moje dziecko jak bylo mlodsze to chetnie wychodzilo z domu na rower, wedrowki, narty itp. az nastap etap jekow, ze meczace, nudne, ni to, nie tamto, ciagle jeki i niezadowolenie. Odpuscilam. Wazne, zeby alterbatywa nie byly np. gry komputerowe. Bez obaw, w kanapowca sie dziecko nie zmienilo, owszem lubi zalegac z ksiazka, bo to taki typ, ale po przerwie sama zaczela sie dopominac o wspolne wyjscia i miec pretensje, ze jej nie zabieram nigdzie. Zaczela ponownie korzystac ze sportow bez jekow.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka