Dodaj do ulubionych

Moje dziecko nigdy nie...

27.07.20, 17:16
Jechało stojąc w samochodzie trzymając się za oparcia foteli.

Co wy same robiłyście, na co wam pozwalano, co było powszechną praktyką a teraz mrozi wam krew w żyłach gdy pomyślicie, że wasze dziecko wzięło by w tym udział?

Obserwuj wątek
    • bulzemba Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 17:19
      Tłumacząc rodziców dodam, że pierwszy fotelik samochodowy dla większego dziecka zobaczyłam jako nastolatka i byłam zaskoczona takim barbarzyństwem że można takie duże dziecko przywiązywać jak w dyby.

    • malia Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 17:23
      Jeździłam leżąc na tylnym siedzeniu, albo z siostrą kotłowalyśmy się tam w dowolny sposób. W domu wszyscy palili, moja córka chyba nigdy nie siedziała w zadymionym, jak jeździliśmy do palących dziadków czyli moich rodziców, to wychodzili sami z siebie palić na dwór, przy nas nigdy tego nie robili.
        • bi_scotti Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 17:57
          Hmmm … mysle, ze pewnych rzeczy moje dzieci "nigdy" ale takiej 100% pewnosci to nie mam, bo kazde jezdzilo na obozy, na wakacje do dziadkow w PL, potem na rozne samodzielne wyprawy po swiecie wiec duuuuzo sie na pewno podzialo bez mojej wiedzy wink To zreszta odnosi sie chyba do wszystkich ukladow rodzice-dzieci: sooner or later dzieci robia jakies swoje "cos", o czym rodzice nigdy lub prawie nigdy sie nie dowiedza big_grin Moi tez umarli nigdy sie o pewnych "zakazanych owocach" nie dowiedziawszy, eh wink
          Z tego, co wiem, to zadne z moich dzieci nie sprzelalo z broni palnej - ja zaliczylam lekcje PO w polskiej szkole lacznie ze strzelaniem z KBKS na strzelnicy, chyba nawet w 2 czy 3 klasach pod rzad a potem chyba jeszcze raz na uni … tak mi sie wydaje … Jestem tez prawie pewna, ze zadne z moich dzieci nigdy nie kopalo i nie korzystalo z obozowej latryny. Chociaz moze moja najstarsza w Afryce jakis zblizony experience zaliczyla … hmmm … Chyba tez zadne nigdy nie pilo mleka prosto od krowy ani nie jadlo prosiaka pieczonego nad ogniskiem. Life.
        • bi_scotti Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 18:11
          jak_matrioszka napisała:

          > I myśl o tym, że twoje dziecko mogłoby spedzić noc w namiocie mrozi Ci krew w ż
          > yłach????


          Sorry, zaraz sie dowiem, ze umiem czytac drzewka ale skoro wpis pod moim, to czy pytanie do mnie? Odpowiedz: nie, nie mrozi smile Rodzinnie spedzalismy i spedzamy wiele dni/weekends/wakacji pod namiotami, lacznie z winter camping. Wtedy to faktycznie krew marznie w zylach tongue_out Ja wiele razy pisalam o milosci do namiotu przekazanej mnie przez moich rodzicow i podanej dalej moim dzieciom. Namiot rulez wink Cheers.
          • jak_matrioszka Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 18:17
            Wbiłaś sie nad mój wpis, wiec (chwilowo, bo kolejni moga sie dopisać) jest pod Twoim. Wyraźnie jednak widać, że nie odpowiadam Tobie, tylko autorce odnogi, która wymieniła spanie pod namiotem. Nie mam pojecia o czym Ty pisałaś, jak zreszta połowa forum.
            • 1matka-polka Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 19:20
              "Wyraźnie jednak widać, że nie odpowiadam Tobie, tylko autorce odnogi“

              Ona sie wbija gdzie bądź i rżnie głupa, ze jest taka słodko nieogarnięta, tiu, tiu, tiu, czy tam za stara, zeby sie czegos nowego nauczyc🙄
            • bi_scotti Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 19:31
              jak_matrioszka napisała:

              > Wbiłaś sie nad mój wpis,

              Just for the record: Ty sie wpisalas o 18:11, ja o 17:57 - nie bylo opcji "wbicia sie" nad Twoj wpis albowiem jeszcze go wtedy nie bylo. Aczkowliek, oczywiscie, time is relative wink, eh. Cheers.
              • alicia033 Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 20:12
                bi_scotti napisała:

                >Aczkowliek, oczywiscie, time is relative wink, eh.

                nie chodzi o czas, tylko o to, że zamiast podpiąć swój post pod pierwszy w tym wątku znowu podpięłaś swoją odpowiedź pod ostatni wtedy post w wątku.
                Ale pewnie do samej śmierci nie uda ci się tego załapać, skoro od prawie 20 lat masz nieustająco ten sam problem z ogarnięciem niezmiennego schematu forumowego drzewka.
    • iberka Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 18:01
      Nie wchodziło na dach wieżowca i nie spoglądało w dół z dachu. Ja byłam urwisem i miałam miliony pomysłów + pomysłowe koleżanki i kolegów wink. Jako przedszkolak przechodziłam z przedszkola do przedszkola prz z ogrodzenie (dwa przedszkola sąsiadujące); w weekendy korzystałam z przedszkolnego placu zabaw przechodząc przez ogrodzenie. .. Zwiedzałam piwnice i strychy najdłuższego bloku mieszkalnego w Krakowie; wchodziłam na kultowego szkieletowa; biegałam w tunelu gdzie miało być metro,a jest szybki tramwaj i takie tam różne. Wyrosłam mając lat 9/10 i stałam się grzeczną dziewczynką, którą jestem do dziś smile
    • andaba Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 18:03
      Albo ja nie robilam jako dziecko nic mrożącego krew w żyłach, albo jestem mało przewrażliwiona.
      Poza tym - pozwalali, jak pozwalali, albo niektóre rzeczy były oczywiste, albo robione na zasadzie "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

      Jedyne, co mnie przjemuje grozą, ale doraźnie malo śmiertelne jest - to wspomniane już przez kogos wędzenie.
    • jak_matrioszka Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 18:11
      Chodziłam do kościoła, całkiem sama, dziecka samego nie puszczam.
      Wisiałam za oknem na dwunastym pietrze, teraz mieszkamy niżej, co mnie pod tym jednym wzgledem cieszy.
      Poza tym moje dzieci sa ostrożniejsze niż ja, wiec nie wiem co one beda swoim dzieciom zabraniać "z własnego doświadczenia" wink
    • ingaki Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 19:12
      Moje dziecko nie łaziło po garażach i z nich skakało z z dość wysoka.
      Nie jechało w bagażniku 400 km.
      Nie chodziło samo do szkoły od 2giej klasy około godziny w tym jazda autobusem.
      Nie szwęda się nie wiadomo gdzie i z kim po podwórkach do zmierzchu.
    • yuka12 Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 22:28
      Wychodziło z mieszkania na parterze przez okno, przechodziło przez rzekę na nie zabezpieczonej wąskiej kładce, zwiedzało odludne i z licznymi wejściami do bunkrów brzegi rzeki, siedziało w zadymionym pociądu/samochodzie/pomieszczeniu nieraz po kilka godzin, spało w kilkadziesiąt osób na wielkiej sali z 3 toaletami i kilkoma umywalkami, nie chodziło same do szkoły w wieku 7 lat i nie spędzało samo wakacji u krewnych (nawet bbabci).
    • ga-ti Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 22:34
      Ja byłam bardzo ostrożnym dzieckiem i wielu szalonych, niebezpiecznych rzeczy nie robiłam (mimo że koleżanki i koledzy robili).
      Jeździłam bez fotelika, bez pasów, w dziwnych pozach na tylnym i przednim siedzeniu, fakt. Rodzina paliła i raczej na dzieci nie zwracała uwagi, też fakt.
      Moje dzieci robią wiele z opisanych rzeczy, które podajecie, że Wasze nigdy wink
    • fibi00 Re: Moje dziecko nigdy nie... 27.07.20, 23:23
      Jazda bez fotelika się nie liczy bo za moich czasów w samochodzie pasy były tylko z przodu więc siłą rzeczy dzieci siedziały z tyłu luzem i robiły co chciały.
      Wracając do pytania. Moje dzieci nigdy nie chodziły same do i ze szkoły będąc pierwszoklasistami. Nie pozwoliła bym też 8 i 10latkowi (nie umiejącym pływać) pojechać bez opieki nad staw "wykąpać się" -a moja mama pozwoliła mnie i bratu. Moi synowie mają 9 i 13 lat, umieją pływać a mimo to i tak bym ich nie puściła na żadne stawy,jeziorka czy rzeki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka