Dodaj do ulubionych

Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planów/luz

31.07.20, 11:08
Tak na bazie poprzedniego wątku o zobowiązaniu porozwodowym do utrzymania starych planów (w tamtym przypadku kupno mieszkania).
Ogólnie więcej tam wychodziło wiele nieporozumień a to dlatego, że autorka nie wykazywała w nim raczej aktywności. Z czystego lenistwa też juz mi się odechciało po dobie udzielać się w każdej nitce, z których wychodziło więcej dygresji niż faktów w związku z niejednoznacznością wpisów autorki.

Raczej będzie o chłopach może pośrednio też nexiach.
Sytuacja powiedzmy analogiczna jak w sąsiednim temacie czyli jest - do czasu spójna - rodzina XYZ, która to kreśli bardziej luźne/mocne plany co do przeznaczenia środków wynikających z progresji zawodowej i strategii odkładania. Może być na mieszkanie dla dziecka. W każdym bądź razie bach rozwód i co za tym idzie nie ma wspólnego budżetu, nie ma juz wspólnych oszczędności i sposobu wydatkowania, ale są różne obowiązki względem dziecka jak alimenty, wyjazdy, kontynuacja więzi przez wspólne spędzanie czasu.

No i powiedzmy, że do pewnego czasu stary czuje się zobowiązany dalej ciułać. Dlaczego przyjęłam, że to raczej był typ ciułacza niżeli przedstawiciela 1% populacji albo chociaż wyższej klasy średniej? Jakoś tak nie zapowiedział, że oto nie wyciągnię w tym momencie na mieszkanie, gdyż ma włożony w interes typu xyz i jak będzie stopa zwrotu to da, kwestia czasu albo we własną firmę zainteresował - odparł, że nie ma i wizji na odrobienie brak. Ok, ale wracając do poprzedniego założenia chłop sobie dalej ciuła, obniża stope życiową, ale jednocześnie odkładając zadaje pytanie "ale w sumie po co to wszystko i dlaczego kosztem moich wyrzeczeń?" Takie jakieś napięcie ma, że chciałby sobie pożyć i potrzeba jedynie bodźca by się przestawić.

Z czasem jak zauważono wizja życia się trochę zmieniła, przy nexii facet stwierdził, że nie warto ciułać, życie jest jedno, carpe diem i do przodu, roztrwonił wypracowane oszczędności albo wydał na potrzeby nowej rodziny. Niewykluczone, że nawet okropna nexia postukała się w czółko i zapowiedziała, że jak pasierbica mieszkanie będzie chciała to sobie weźmie kredyt jak to z reguły bywa i czy Alpy aktualne? <przy czym nie wiem skąd w sąsiednim temacie wypłynęło incelowskie przekonanie, że pańcia wymagała sponsoringu ze starych zaskórniaków pana, tak jakby kobieta w PL nie potrafiła zarobić na te narty>.

I tu się pojawiają luźne pytania czy w kontekście rozpadu poprzedniej rodziny facet ma prawo do modyfikacji planów życiowych? Na ile może sobie chłop pożyć korzystając z życia nawet jeśli pójdą na to stare oszczędności? Czy dziecko aby na pewno może się czuć okradzione? Itd.

Tak na luzie, bez spiny wink
Obserwuj wątek
    • ludzikmichelin4245 Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 14:16
      Myślę, że ciężko tu dojść do jakiegokolwiek porozumienia w dyskusji, gdyż ludzie ogólnie różnią się w kwestii postrzegania tego, w jakim stopniu należy wspierać dzieci. W moim domu rodzinnym funkcjonował i funkcjonuje raczej model, że to dzieci są dla rodziców (ale jednocześnie każde z nas otrzymało szansę studiowania, ale bez żadnej "wyprawki" na start w dorosłe życie). W wyniku tego modelu jest to my świadczylismy i świadczymy różne przysługi rodzicom, bez reguły wzajemności.
      I kiedy zderzam się z modelem przeciwnym, jest to czasem dla mnie ciągle nieco szokujące, że istnieje świat, w którym dorosłym ludziom po 30-tce funduje się nieruchomości, samochody, opłaca rachunki czy nieodpłatnie pilnuje dzieci na pełny etat, podczas gdy w "naszym domu" jest to oczywiste, że proszenie rodziców o pomoc to wstyd i dowód niesamodzielności. Ot, taki przykład - parę lat temu przechodziłam operację i ze szpitala wracałam taksówką, a torbę z rzeczami (nie mogłam dźwigać) do mieszkania wnosiła mi sąsiadka (swoją drogą nawet nie widziałam za bardzo sensu, żeby rodziców o operacji w ogóle informować).
      Staram się jednak mocno pracować nad sobą i tymi wdrukowanymi modelami relacji, żeby na historie jak ta z rzeczonego wątku nie reagować odruchowo protekcjonalnym tekstem, że "w doopach się poprzewracało" smile

      • triss_merigold6 Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 14:21
        Ot, taki przykład - parę lat temu przechodziłam operację i ze szpitala wracałam taksówką, a torbę z rzeczami (nie mogłam dźwigać) do mieszkania wnosiła mi sąsiadka (swoją drogą nawet nie widziałam za bardzo sensu, żeby rodziców o operacji w ogóle informować).
        szokujące
        świetnie Cie wytresowano

        ja uważam, że potrzeby dzieci first
          • ichi51e Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 01.08.20, 09:38
            To mozna o obi stronach powiedziec. Tak samo jak sa rodziny gdzie dzieci pelnia funkcje poddancza sa i rodzine gdzie taka funkcje pelnia rodzice. Zwlasza w rodzinach rozwiedzionych jest tendencja do podazania modelem matka niewolnica sie zaharaowuje (bo ojciec nic nie daje) i ojciec-bankomat ktory-gdyby-kochal-to-by-dawal (ale cie nie kocha wiec nie daje nie to co ja ktora sie zaharowywuje na smierc na nowe buty)
            • iwoniaw Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 02.08.20, 10:35
              ichi51e napisała:

              > To mozna o obi stronach powiedziec. Tak samo jak sa rodziny gdzie dzieci pelnia
              > funkcje poddancza sa i rodzine gdzie taka funkcje pelnia rodzice.

              No jednak nie to samo, bo na starcie dzieci mają układ taki, jaki rodzice w danej rodzinie stworzyli i schemat, jaki im mniej czy bardziej świadomie i celowo wpoili.

              Zwlasza w ro
              > dzinach rozwiedzionych jest tendencja do podazania modelem matka niewolnica sie
              > zaharaowuje (bo ojciec nic nie daje) i ojciec-bankomat ktory-gdyby-kochal-to-b
              > y-dawal (ale cie nie kocha wiec nie daje nie to co ja ktora sie zaharowywuje na
              > smierc na nowe buty)
              >

              Cóż, często matka rzeczywiście się zaharowuje (albo przynajmniej poświęca nieproporcjonalnie więcej niż ojciec sił i środków) nie dlatego, że ma mentalność niewolnicy, a po prostu jest odpowiedzualna (i nie przechodzi do porządku dziennego nad faktem braku butów, tylko robi tak, żeby dziecko nie chodziło boso). Podobnie trudno uznać za kochającego rodzica, który w ogóle się nie interesuje tym problemem - bo owszem, gdyby kochał, to by się zainteresował, czy masz w czym chodzić, można zaklinać rzeczywistość, ale uczucia/ich brak przekładają się TAKŻE na starania w kwestii dobrostanu materialnego.

              Co do zmiany planów, to akurat uważam, że życie różnie się toczy i plany mogą ylec korektom niezależnie od tego, czy w ogóle jest jakiś rozwód, a po rozwodzie tym bardziej, wszak wówczas kończy się wspólne życie, a zaczyna osobne i jasne jest, że każdy się zajmuje swoim i korzysta przy tym m.in. z własnych środków (także tych z podziału majątku wspólnego, jeśli jakiś był). Słabe jest natomiast obiecywanie czegoś i powtarzanie tej obietnicy do chwili zgłoszenia się potencjalnego beneficjenta, a wówczas stwierdzenie "a nie, tak tylko se gadałem" - ale to znów niezależnie od rozwodu i innych okoliczności. W ogóle to najlepiej nie obiecywać cudów na kiju awansem, tylko albo dać, jak się ma, albo ugryźć się w język i poczekać z deklaracjami na moment, gdy będzie się miało i możliwość i chęć obdarowania tu i teraz.
      • angazetka Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 14:56
        Ot, taki przykład - parę lat temu przechodziłam operację i ze szpitala wracałam taksówką, a torbę z rzeczami (nie mogłam dźwigać) do mieszkania wnosiła mi sąsiadka (swoją drogą nawet nie widziałam za bardzo sensu, żeby rodziców o operacji w ogóle informować).

        Upiorne. Na ch** mieć rodzinę, bliskich, skoro nie ma się od nich wsparcia?
        • netlii Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 15:06
          Bez przesady. Różnie ludzie definiują i wzmacniają w sobie poczucie niezależności a i próg bólu jest inny.
          Na tej zasadzie ludzikmichelin nie widziała podstaw by informować rodziców o operacji - nie wiem na ile było to groźne - co nie przekreśla scenariusza, że jakby poprosiła to by wsparcie otrzymała.
            • netlii Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 15:19
              Ok, w tym kierunku ewoluowało w niej utrwalone od lat przekonanie. Może skrajnie.
              ALE ja sama X lat wstecz przeżyłam dachowanie jako pasażerka. Mając kołnierz na szyje, kilka szwów do zdjęcia i ogólnie poobijana po kilku dniach właściwie bez pomocy rodziny wróciłam do mieszkania. Gdyby nie determinacja kolegi również wsiadłabym w autobus i sobie pojechala bez jego pomocy.
              Moja matka miala do mnie okrutne pretensje, że nie zadzwoniłam, nie poinformowałam. W sumie w jakim celu? Aby się umartwiała i co najwyżej pomogła przy transporcie ze szpitala.
              Może jest zosia-samosia z tej samej gliny co i ja?
              • snakelilith Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 16:07
                Ja mam podobnie. Nie informowałam i nie informuję rodziców o problemach, które potrafię rozwiązać sama. W wielu przypadkach wolę też poprosić o pomoc przyjaciół. Robię to dlatego, by rodziców nie martwić i nie stworzyć sytuacji, że muszę poradzić sobie z moim problemem i jednocześnie ze schizą matki czy ojca. Do tego nie dokładam sobie problemów w postaci wtrącania się w moje życie. Jak czytam nieraz o okołorodzinnych sajgonach na ematce, to zastanawiam się zawsze, na ci...l ci ludzie wszystko sobie mówią, z wszystkiego się zwierzają, a potem skarżą, że ktoś z rodziny chce za nich podejmować decyzje.
                • ludzikmichelin4245 Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 01.08.20, 09:13
                  snakelilith napisała:

                  > Ja mam podobnie. Nie informowałam i nie informuję rodziców o problemach, które
                  > potrafię rozwiązać sama. W wielu przypadkach wolę też poprosić o pomoc przyjaci
                  > ół. Robię to dlatego, by rodziców nie martwić i nie stworzyć sytuacji, że muszę
                  > poradzić sobie z moim problemem i jednocześnie ze schizą matki czy ojca. Do te
                  > go nie dokładam sobie problemów w postaci wtrącania się w moje życie. Jak czyta
                  > m nieraz o okołorodzinnych sajgonach na ematce, to zastanawiam się zawsze, na c
                  > i...l ci ludzie wszystko sobie mówią, z wszystkiego się zwierzają, a potem skar
                  > żą, że ktoś z rodziny chce za nich podejmować decyzje.
                  >

                  O to, to. Niestety często wsparcie występuje w pakiecie z uzurpowaniem prawa do wpływania na decyzje wspieranego lub z wpędzaniem w poczucie winy.
      • anorektycznazdzira Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 02.08.20, 07:33
        To błędne rozumowanie. Nie ma nic do rzeczy model co się dzieciom zapewnia, ponieważ jest UNIWERSALNYM zagadnieniem, czy się dotrzymuje obietnic danych dzieciom. A powinno się ich dotrzymywać zawsze i w każdym modelu dawania. Można nigdy nie dać mieszkania, ale też nigdy go nie obiecać a z rzeczy obiecanych (np. zapewnienie wykształcenia) wywiązać się w 100%. Można obiecać np. że się pozwoli zabrać z domu pościel i 2 garnki jak się dziecko będzie wyprowadzać bezpośredno po maturze, pozwolić, nic więcej nie dać- i to też jest ok.
        Qrest*em ojca z omawianego wątku nie jest to, że dał czy nie dał, tylko że uskładał, obiecał, a potem wydał na "nową rodzinę". Za jednym zamachem pokazał i czym jest dla niego dane córce słowo i gdzie jest córka w jego priorytetach.
    • mary_lu Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 14:25
      Mnie dziwi, że można smarować tak długi post o sprawach oczywistych.

      Ludzie zmieniają swoje poglądy, zmieniają partnerów, pracę, kontynenty, całe swoje życie.

      Nie można oczekiwać, że będzie ktoś ciułać na cele, na które ciułalo się w poprzednim małżeństwie (No chyba, że to kasa na przeszczep dla dziecka). Głupotą jest obwieszczenie dziecku, że z uciulanego na 18+tkę dostanie mieszkanie, bo do tej pory 3 razy można zbankrutować, zachorować, stracić pracę.
    • smillla Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 14:29
      Myślę, że jak się podejmuje bardzo poważne zobowiązanie, to ono nie może być "na gębę", tylko oficjalne i sformalizowane. Mieszkanie dla dziecka, na które oboje rodzice się zrzucają? No to jakiś fundusz na dziecko, ze zobowiązaniem comiesięcznych wpłat określonych przez każdą ze stron, a nie jakieś chaotyczne "co łaska". Jak się niczego nie podpisało, to trudno egzekwować.
    • berdebul Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 14:32
      Jeżeli się z kimś na coś umawiam, ale zmieniam zdanie to informuję osobę z którą się umawiałam. Koleś mógł zmienić zdanie, ale powinien o tym poinformować ex i córkę.
      Wypadało tez dać dziecku tamtą kasę z podziału majątku, a właściwie część, która pochodziła z oszczędności na mieszkanie, a Alpy finansować z własnego, wypracowanego przychodu.
    • aerra Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 15:12
      Wiesz, to jak się ktoś czuje, to tak jakby nie podlega negocjacjom, bo uczucia są trudnosterowalne. Więc dziecko może czuć się tak czy siak, i tak samo rodzice mogą się czuć. I na dodatek te uczucia nie muszą współgrać.
      Pytanie co się z nimi robi i jak reaguje.

      Osobiście uważam, że pan miał prawo zmienić zdanie, bo zmieniła się sytuacja - natomiast niuanse tego, czy dziecko ma prawo strzelić focha (bo jak czuć się zawiedzioną rzecz jasna jak najbardziej) to już kwestia tych drobnych szczegółów, których nie znamy.
      • elenelda Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 16:51
        Być może nigdy córce niczego nie obiecywał, ustalenia dotyczące zakupu mieszkania czynił z żoną (teraz już byłą żoną). Zastanawia mnie, co by było, gdyby nie doszło do rozwodu, ale pojawiłoby się młodsze rodzeństwo (w tymże małżeństwie). Rodzice ustalali wcześniej, że kupią starszej mieszkanie, pojawiło się drugie dziecko - co w takiej sytuacji? Kupić mieszkanie tylko dla starszej córki? Kupić na siebie i pozwolić córce czasowo w nim mieszkać?
          • arwena_11 Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 01.08.20, 10:32
            Moja koleżanka miała obiecane mieszkanie po babci. Obaj synowie babci , czyli ojciec mojej koleżanki i jego brat się na to zgodzili. I jak koleżanka miała 20 lat, to brat jej ojca ożenił się. Miał wtedy 43 lata. Rok później urodził mu się syn. I kiedy koleżanka chciała załatwić sprawę mieszkania formalnie, to babcia sie wycofala. Bo ma dwoje wnukow i mieszkaniem się podzielą.
              • arwena_11 Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 02.08.20, 12:55
                Ja uważam, że zachowała się fair. Ale też nie poinformowała wnuczki wcześniej tylko w momencie, jak koleżanka chciała uregulować sytuację prawnie. Dla babci było oczywiste, że z chwilą narodzin drugiego wnuka - poprzednie ustalenia są nieaktualne i uważała, że nie ma o czym informować.
                Skończyło się w sumie tym, że koleżanka nie dostała nawet części kasy z tego mieszkania. Babcia dostała udaru i wymagała pomocy na początku 24/7. Jej synowie uzgodnili, że zamieszka w domu młodszego syna i jego rodziny. Mieszkanie zostało sprzedane a kasa przeznaczona na dostosowanie dla niej części domu i na opiekunkę. Babcia z czasem odzyskała część sprawności - ale do śmierci mieszkała z synem. Część dostosowaną dla babci - przejął później kuzyn mojej koleżanki.
                Koleżanka myślała, że po śmierci babci jakaś część kasy trafi do niej. Okazało się, że bracia między sobą ustalili, że młodszy zajmie się matką w zamian za kasę z mieszkania.
                Moja koleżanka dowiedziała się o tym ze dwa lata po śmierci babci, kiedy zapytała się ojca czy już załatwił sprawy spadkowe. Okazało się, że spadku nie ma. No była rozżalona. Jej ojciec szybko jej wytłumaczył - że jak babcia zachorowała - to nie była chętna do zajmowania się nią - nawet za kasę z mieszkania. Tyle, że ona wtedy chyba nie załapała - że przy takim rozwiązaniu - jej ojciec nie ma kłopotu i nie ma pieniędzy. No żal do wszystkich miała jeszcze długo. Do tego doszedł żal, że nikt jej nie rozumie.
                • iwoniaw Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 02.08.20, 13:53
                  arwena_11 napisała:

                  No żal do wszystkich miała jeszcze długo. Do tego
                  > doszedł żal, że nikt jej nie rozumie.


                  Wiesz co, zasadniczo jak uważam, że w opisanej sytuacji i babcia i jej synowie sprawy majątkowe rozwiązali sensownie, tak poczuciu żalu i niezrozumienia koleżanki się nie dziwię - wygląda na to, że z dziewczyną nikt nie rozmawiał, dopiero pytany wprost ojciec jej "po fakcie wyjaśniał" kwestie, co do których najwyraźniej był przekonany, że ona sama się domyśli - no to tak nie działa, imo trudno oczekiwać, że ktoś (zwłaszcza młoda osoba bez większych doświadczeń, z którą w dodatku nie prowadzi się rozmów o życiu) ma akurat takie same "ustawienia domyślne". To coś jak mieć pretensje czy oburzać się na dziecko, któremu nic się nie mówi o pieniądzach, sytuacji finansowej w domu, że chciałoby czegoś tam i uważa, że rodzice mu tego nie kypują, bo go nie kochają i nie chcą mu sprawić przyjemności, a nawet nie wpadnie na to, że nie mają takiej możliwości itp.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 16:46
      Dziecko to zobowiązanie, jeśli chce się uczestniczyć w życiu rodziny to niestety są obostrzenia, nie zamieszkasz sobie w Gdańsku gdy twoje dziecko jest we Wrocławiu, nie możesz jechać do Ameryki na całe wakacje bo przecież miesiąc wakacji jest twój, nie możesz rozpieprzyć całej pensji na siebie, bo są zobowązania finansowe wobec dziecka. Jak ktoś tego nie pojmuje to jest marnym rodzicem.
        • kryzys_wieku_sredniego Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 17:38
          Ale nie uczestniczy w codziennym życiu dziecka. Moja koleżanka przez pół życia mała tatę w stanach, tylko, że on wyjechał jak ona miała 15 lat a jak ona miała lat 18 to jeździła do nieco co roku na 3 miesiace.
          Ogólnie nie wyobrażam sobie jak miałaby wyglądać opieka nad synem gdyby mąż mieszkał gdzieś daleko daleko i zabierał dziecko tylko w wakacje i ferie, jaki by miał wpływ na jego życie codzienne?

          Tak wiem, że są marynarze czy pracownicy platform ale oni po pół roku wracają do domu do rodziny gdzie chociaż przez chwilę jest normalnie.
    • beataj1 Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 31.07.20, 17:44
      Rozwód moim zdaniem całkowicie znosi ustalenia z byłym małżonkiem. Jeżeli w wyniku rozwodu dziecko nie staje się byłe (co też się zdarza ) to ustalenia w stosunku do dziecka nie powinny sie zmieniać.
      I nowa rodzina i nowe dziecko powinno być tego świadome. Bo nowa rodzina to nowe rozdanie i nie powinna zmieniać ustalenn starego rozdania.
      Natomiast, jak już tak się stanie, to się siada i wyjaśnia co i jak.
    • olena.s Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 01.08.20, 09:34
      Rozwód modyfikuje plany tych, którzy tego chcą i tych, którzy tego nie chcą.
      Jednak nie-g..wniarz, który postanawia poprawić sobie jakość życia prywatnego poprzez rozwód, jest w stanie wziąć na klatę konsekwencje. Jedną z nich jest uczciwe postawienie sprawy, na przykład wobec dziecka, z obietnic wobec którego nie g..wniarz się wycofuje.
    • nangaparbat3 Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 01.08.20, 10:03
      Tu nie ma czego rozkminiać.
      Rozwód nie tylko zmienia plany i priorytety, ale po prostu wywraca życie na nice. Tym bardziej na pierwszym miejscu powinno być zadbanie o dziecko/dzieci. Rozpad rodziny zaburza jego poczucie bezpieczeństwa i trzeba robić co tylko możliwe, by to ograniczć, zmniejszać, łągodzić. Ważne są: regularność kontaktów, dotrzymywanie słowa i dogadywanie się z drugim rodzicem. Dziecko musi wiedzieć, że dla jego dobra rodzice natychmiast odkładają na bok konflikt, jaki jest między nimi. Musi mieć zaufanie, pewność otrzymania wsparcia - nie mam na myśli spełniania każdej zachcianki, ale już dotrzymywanie obietnic jak najbardziej.

      W konkretnej sprawie: rodzice dziewczyny zasadniczo i do bólu zmodyfikowali swoje plany życiowe rozwodząc się, tato w dodatku zakładając nową rodzinę. Nie powinno to dziać się ze szkodą dziecka z poprzedniej rodziny.

      Jeśli z jakiegoś powodu jedno z rodziców nie może obietnicy dotrzymać, powinni się rodzice spotkać, wynegocjować formę pomocy dziecku na miarę aktualnych wspólnych możliwości, potem wspólnie przedstawić to córce, wytłumaczyć, co, jak i dlaczego.

      To co odbyło się w wątku, do którego nawiązujesz, nie było w porządku także ze strony matki - całkowicie pominęła potrzeby, możliwości i chęci ojca - powinna wszystko załatwiać w porozumieniu z nim, przynajmniej z początku. Niestety widzę chęć pokazania, kto tu lepszy, to nigdy nie wychodzi na dobre dziecku.

      Z tym że dla jasności: złamanie obietnicy wobec starszej córki dla wyjazdu w Alpy - żenada.
      • berdebul Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 01.08.20, 13:03
        W jaki sposób pominęła potrzeby i możliwości, jeżeli ojciec nie powiedział ani słowa, że kasy na mieszkanie nie da? Sam się zobowiązał do kupna samochodu - kupił trupa.
        Przyklepał, że da kasę na mieszkanie - wykręcił się, jak mieszkanie zostało znalezione.
        I to jest wina matki? Serio? suspicious
        • nangaparbat3 Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 01.08.20, 22:27
          Ojciec w tamtym wątku zachowuje się bardzo niefajnie, to prawda (kupienie własnemu dziecku rzęcha i niezadbanie, by dziecko jeżdziło bezpiecznie, to kryminał), ale uważam, że matka w tym układzie gra na siebie. Uważam, że mieszkanie powinno było być szukane/wybierane razem z ojcem, a wcześniej dogadanie z nim, jaki będzie jego wkład.
      • bistian Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 01.08.20, 13:21
        nangaparbat3 napisała:

        > W konkretnej sprawie: rodzice dziewczyny zasadniczo i do bólu zmodyfikowali swo
        > je plany życiowe rozwodząc się, tato w dodatku zakładając nową rodzinę. Nie pow
        > inno to dziać się ze szkodą dziecka z poprzedniej rodziny.

        Tutaj, wnioski niebezpiecznie zmierzają w kierunku dziecka pierworodnego, królewicza, który ma mieć wszystko, a reszta rodzeństwa ma być na posługi.
        Tak nie jest, rodzi się nowe dziecko, pula jest może nawet mniejsza i do tego do podziału na jedną osobę dodatkowo. To jest jak najbardziej uczciwe, a dzielenie skóry na niedźwiedziu jest zwyczajnie głupie, bo sytuacja jest dynamiczna, ba, całe życie jest dynamiczne i ze zmianami trzeba się zaprzyjaźnić, nie tylko zaakceptować.

        > Jeśli z jakiegoś powodu jedno z rodziców nie może obietnicy dotrzymać, powinni
        > się rodzice spotkać, wynegocjować formę pomocy dziecku na miarę aktualnych wspó
        > lnych możliwości, potem wspólnie przedstawić to córce, wytłumaczyć, co, jak i d
        > laczego.

        Dyskusja jest jak najbardziej konieczna i na miejscu, ale ludzie wolą nie rozmawiać, bo najczęściej tchórzą
    • anorektycznazdzira Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 02.08.20, 07:23
      Ależ każdy ma prawo do modyfikacji planów, zawsze i nieustannie.
      Jak obieca córce wyjście do zoo ale zdecyduje, że jednak idzie z kolegą na żużel- ma prawo, jest dorosły i niezawisły,
      Jak obieca synowi wypad na weekend nad jezioro, ale pojedzie ze swoim korpo na chlańsko- wolno mu.
      Obieca córce, że odłożył kasę i da jej na start- ale się rozmyśli i wyda na Alpy z nexią- ma prawo.

      Dzieci zaś mają prawo nazwać to po imieniu, czyli kłamstwem złamasa, oraz zastosować odpowiedni dla kłamliwego złamasa system kontaktów.
      Życie. Każdy ma prawo do swoich decyzji, a także do ich konsekwencji.
    • cegehana Re: Rozwód a prawo do modyfikacji życiowych planó 02.08.20, 08:08
      Każdy ma prawo, bo życie nie stoi w miejscu - moim zdaniem cały opis historii nie jest potrzebny. W życiu pewna jest tylko śmierć i podatki, męska stałość i starej baby taniec jednakowo krótko trwają, o dniu jutrzejszym nikt nic nie wie przed czasem i jeszcze parę pewnie takich mądrości można dopisać. Planując cokolwiek w życiu (czy to wakacje czy wspólną starość) należy mieć na uwadze, że okoliczności stale się zmieniają i szantażowanie pana jakimś "prawem" niewiele tu zmieniają. (Wymuszenie na nim zmiany decyzji przez szantaż emocjonalny czy inny sposób nie przyniesie dobrego efektu - nie warto szarpać się w ten sposób, raczej warto dbać o relacje dziecka z ojcem w okolicznościach takie jakie są, a nie jakie byśmy chcieli).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka