Dodaj do ulubionych

przez dwa kalifaty i kraj częściowo niepodległy

01.08.20, 13:46
To się przejechałam.
I po pierwsze puchnę z dumy, bo bałam się okropnie. Jechałam sama w Pireneje, samochodzikiem.
Bałam się:
- że mnie rozjadą na niemieckiej autostradzie (głównie dlatego, że nie zdążę się rozpędzić na wjeździe)
- że nie poradzę sobie z kupnem benzyny w automacie
- że będę miała kłopoty z płaceniem za autostradę
- że zabłądzę
Przypominam - jestem po 60, a przez pierwsze 40 lat żyłam w przeświadczeniu, że nie jestem zdolna do prowadzenia samochodu.

Wszyscy się o mnie bali, rodzina i przyjaciele, a to niekoniecznie działą wzmacniająco.
Wsparł mnie brat. Wczoraj mu bardzo dziękowałam, bo to było ważne i istotna przeciwwaga dla innych ojejejej. Sama???? Taki kawał???

No więc dumna jestem z siebie nie dlatego, że pojechałam i wróciłam, ale że bojąc się tak bardzo pojechałam.

Przy okazji pochwalę autko, bo tu czasem się pojawiają pytania o małe samochodziki. Yaris hybrid automat. Byłam już nią na południu Europy, ale to nie to samo co Autobahny, okazało się, że ma znakomite przyspieszenie (dotąd wydawało mi się, że w mieści i przy małych prędkościach, a tu się okazało, że jak się na autostradzie rozkręci - hoho) i całkiem mocny silnik, sprawdziła się na 1000%, zużycie benzyny ostatecznie 5, 4, chociaż to dlatego, że mnóstwo spowolnionych odcinków, w Niemczech w i Czechach. Z drugiej strony nabieram podejrzeń, że przy prędkości powyżej 130-140 zaczyna się toczyć sama i znowu jej spada - może ktoś wie, jak to jest?

Różnice między krajami z perspektywy kierowcy: w kalifatach kierowcy przestrzegają przepisów, w kraju częściowo niepodległym już tylko częściowo, na Wyspie Wolności - big_grin big_grin big_grin

Zrobiłam ponad 3800 km - traumą okazała się droga z Kudowy do Wrocławia, własciwie można by ją nazwać torem przeszkód. Zdarzyło mi się wyprzedzić pana (na oko mój rówieśnik) w czerwonym alfaromeo, kiedy zjeżdżałam na prawo kątem oka (ach, to widzenie peryferyjne u kobiet) zauważyłam coś czerwonego - dziad przyspieszył gwałtownie. We Francji jest to powód do odebrania prawa jazdy.
Na 14 km od rodzinnego miasta zobaczyłam pierwszy wypadek.
Na 4 km od domu młodzieniec wyjechał na mnie z podporządkowanej. Temu wybaczylm, uznałam, że początkujący.
W każdym razie wróciłam cała i zdrowa (przed wyjazdem wykupiłam polisę z opcją przewozu trupa) i bardzo się cieszę smile


Obserwuj wątek