Dodaj do ulubionych

A co sądzicie o malzenstwach na odległość ?

02.08.20, 21:56
On tam , ona tu. Żyją tak wiele lat. Moze całe życie. Jak to wyglada ? Co Myśli cię ?
Obserwuj wątek
    • ga-ti Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 02.08.20, 22:13
      Znam takie małżeństwa, gdzie rozstanie wynika ze specyfiki pracy, np. on marynarz, rejsy ma 4-5 miesięczne, później miesiąc, dwa w domu, bardzo trudne, zwłaszcza gdy są dzieci. On kierowca tira, jeździ po europie, w drodze 3-4 tygodnie, później tydzień w domu, mają się dobrze, razem ze 30 lat, mówią, że w dobie telefonów i kamerek jest ok. On praca w dużym mieście, w domu na weekendy, ponoć tydzień szybko mija. On lub ona praca za granicą, na kilka miesięcy, wszystko ok, gdy to sytuacja sporadyczna, powiedzmy raz w roku na zbiory, w znanych mi przypadkach, gdy wyjazdy były cykliczne związki się rozpadały.
      Nie wiem, niektórym to pasuje, inni zakładają że tylko na tym czasem, później będzie normalnie, czasem życie wymusza takie rozwiązanie. Na szczęście technologia pozwala na bezproblemowy kontakt. A czasem małżonek w domu staje się gościem, coraz bardziej obcym.
    • mysiulek08 Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 02.08.20, 22:20
      jak juz przy marynarzach jestemy

      ciotka z wujem obchodzili ostatnio 50lecie malzenstwa, dwoje dzieci, jedno bardzooo w zyciu ustawione, drugi mniej ze wzgledu na chorobe, mimo, ze ciotunia nigdy nie byla moja ulubiona ciotka, to jednak malzenstwo z perspektywy czasu udane

      6miesiecy w morzu, dwa na ladzie, wiecej wujek nie wytrzymywal
    • kafana Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 02.08.20, 22:25
      Przed Laty Znałam babkę, której maz siedział w stanach niemal od 20’lat. On przyjeżdżał raz na 2-3 lata a ona latała tam z mniejwiecej podobna częstotliwością. Żyło jej się wygodnie miała ładny dom, ciuchy, kasę na dziecko i jakaś mało wymagająca prace. Dużo znajomych i ogólnie towarzyska. Całkiem wygodniesmile byłam za młoda żeby wiedzieć coś o jakiś przygodach ale zakładam ze mała szansa by się wydały po obu stronach oceanu.
    • bywalec.hoteli Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 02.08.20, 22:44
      Znam sporo co wyjechało za granice robić karierę do innego oddziału korpo, a małżonek został w kraju macierzystym. To działało o tyle, ze ten ekspat w tygodniu zajmował się tylko praca i kariera, a na weekendy jeździł do domu. Po kilku latach albo powrót do kraju albo ... kolejny wyjazd. Pewnie nie każde małżeństwo wytrzymywalo to.
    • mayaalex Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 02.08.20, 23:15
      Ja tak mialam przez ostatnie piec lat (maz weekendowy, nie w kazdy weekend ale jednak w wiekszosc plus wakacje), z dwojka malych dzieci. Z dziecmi zdecydowanie odradzam, chyba ze to jakas wyjatkowa sytuacja na chwile.
      Bez dzieci - zalezy od osobowosci i temperamentu, mysle ze to moze w niektorych zwiazkach bardzo dobrze funkcjonowac.
      Aha, w tej chwili maz przez rok bedzie na miejscu, dzieki covidowi - i przyzwyczajenie sie na nowo do bycia razem tez nie jest zawsze latwe wink Nie wiem, co bedzie za rok ale raczej nie zgodze sie na powrot do tego, co bylo (czyli maz w domu w weekendy) bo mam wrazenie, ze to bylby koniec naszej rodziny. Teraz dopiero widze, jak nienormalna byla nasza sytuacja i jak ciezka dla wszystkich. Natomiast chetnie pozbede sie go z domu na pare dni raz na jakis czas i chetnie sama pojade gdzies w zwiazku z praca (jesli wroca takie wyjazdy, nie wiem co tu covid zmieni) bo tak w ogole to lubie byc sama od czasu do czasu smile
    • ga-ti Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 02.08.20, 23:30
      Po necie krąży taki dowcip, trochę 'brzydki', ale w temacie:

      Rozmawiają żony kierowców którzy przeszli na emeryturę. Jedna się żali:
      - jak ten mój stary mnie wkurw..a, łazi po chacie bez celu, ciągle marudzi, przeszkadza mi...czasami chcę go zabić. Jak Ty dajesz sobie radę ze swoim?
      - Proste kupiłam mu na złomie kabinę ciężarówki, całe dnie tam siedzi nawet śpi w tym łóżku, gotuje sobie i raz na trzy tygodnie wraca do chaty.
      -To ja też tak zrobię.
      Dwa tygodnie później znów się spotykają.
      - I co pomogło?- pyta jedna.
      - Rewelacja pomysł, siedzi tam ,dupy nie zawraca, a wczoraj jak zapukałam w kabinę to wciągnął mnie do środka, przeleciał, jak nigdy i na koniec 100zł w stanik włożył...
    • igge Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 02.08.20, 23:40
      Sądzę, że to kiepski pomysł i trzeba być odpowiednią osobą by to znieść i może nie widzieć w tym problemu.
      Życie wymusiło, że coś w tym stylu od lat ( nie od zawsze) znoszę i nienawidzę.
      Nie zmienia/ nie polepsza sytuacji fakt, że mąż bywa w nieprzewidywalny i nie do zaplanowania sposób w domu, więc jednak bywa i mieszka z nami. Na dzień, na dwa, na trzy, na noc, na kilka godzin, na prawie tydzień, na dwa tygodnie, może dłużej. Tzn musi być ekstremalnie elastyczny i brać zlecenia jak się znienacka pojawiają ( rzadziej są odwoływane, wtedy się cieszę, jak teraz, bo pandemia)
      Wygląda to tak, że są miesiące kiedy ma niemal nonstop zlecenia bez przerwy lub z super krótkimi przerwami np 1 dzień, dwa dni w domu. Są miesiące luźniejsze, z dłuższymi przerwami.
      Stuprocentową pewność, że będzie mam tylko w święta. No , może zimą. Trochę w wakacje.
      Co sobie ustalę rytm życia z trudem, zaczynam się przyzwyczajać trochę - bach wraca, jest mega radość, zero obowiązków, a potem znika. Do bani jest tęsknić za nim wciąż.
      Niby te zlecenia są z reguły 2-5 dniowe. Tygodniowe. Najdłuższe trwają dwa tygodnie. Ale czasem układają się jedno za drugim, pod rząd, bez powrotu do domu lub z tymi za krótkimi wiecznie przerwami w domu. Niby powinnam się cieszyć bo jest więcej kasy, więcej zarabia wtedy ale nie. Jak pandemia skończy się to chyba serio utnę mu nogę, rękę, żeby nie mógł pracować.

    • agnieszka_kak Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 03.08.20, 08:53
      Mnostwo ludzi tak obecnie zyje. Zona w Polsce, facet w Niemczech/ Holandii, czy nawet gdzies w Polsce tylko wyjazdowo. W domach sa w weekendy, albo raz na miesiac, albo tylko zima. Mialo byc 5 miesiecy, zrobilo sie 5 lat. Ilez ja znam takich historii...
      Nie dotyczy to jedynie emigrantow ekonomicznych. Kolezanka wyjezdzala na granty naukowe. Brala co sie trafilo- Chiny, Japonia, Szwecja. Za trzecim razem maz jej powiedzial, ze mieszkanie maja w Warszawie I jak jeszcze raz wyjedzie na stypendium to koniec.
      Wyjechala do Holandii, rzeczywiscie nastapil rozwod.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 03.08.20, 09:41
      Znam tylk ojeden taki układ. Ale pan nie mieszka gdzie indziej, tylko wyjeżdża w ramach pracy na dłuższy czas. Pani w domu siedzi z trójką małych dzieci - ja bym się pochlastała, ale u nich to funkcjonuje dobrze, przynajmniej na zewnątrz, pani jest bardzo energiczna, a poza tym ma do pomocy mamę. Zastanawiam się, moż eten związek trwa właśnie dzięki tym długim rozstaniom...?
    • arista80 Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 03.08.20, 10:07
      Poznałam kilka kobiet co żyją w taki sposób. One, pracujące we Włoszech jako opiekunki, a mężowie w Polsce. Wiele z nich że tam skąd pochodzą (najczęściej wschód polski, niedaleko granicy z Ukrainą) wiele rodzin tak żyje. Najczęściej zaczyna się od polecenia przez kogoś, "to tylko na pare miesięcy", "dopóki nie staniemy na nogi", potem te miesiące przekształcają się w lata, i potem tak się przyzwyczajają (szczególnie jak jest regularna kasa) Wiele z nich twierdziło, że taki układ im odpowiada, że z mężem jest okey i dalej się kochają. Mnie natomiast bardziej zastanawiało jak tym kobietom udawało się żyć z dala od ich dzieci. Niektóre z nich, wyjeżdżając zostawiały dzieci w wieku 3/4 lata. Dla mnie nie do pomyślenia, jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że życie może układać się różnie.
    • volta2 Re: A co sądzicie o malzenstwach na odległość ? 03.08.20, 12:34
      zasadniczo zwolenniczką nie jestem, ja miałam rozstanie łącznie na 5 miesięcy, i po 1 miesiącu spotkanie było trudne, ale zaraz dolączyłam na stałe, potem co miesiąc mąż przylatywał na 4 dni, i to były słabe 4 dni. za to pozostałe 28 na łączach, bardzo fajne, sprzyjała temu też solidna różnica czasowa (mąż wypoczęty po pracy, wyluzowany, przed snem, miał dla mnie całkiem sporo czasu, rodzicielsko dużo gorzej, bo dzieciom taka forma kontaku się nie podobała w ogóle, uciekały po 3 minutach sprzed monitora)

      teraz się przygotowuję mentalnie na dłuższe rozstanie, no ale kontrakt jeszcze nie wygrany i nie ma co gdybać. mąż twierdzi, że się boi, że nam się małżeństwo rozleci a ja wręcz przeciwnie - jeśli wygra, to będzie z uwagi na lokalizację kontraktu dla mnie mega atrakcyjny. i nie ma szans na to, że go o(d)puszczę. z uwagi na dzieci - musimy zostać w kraju, no ale od czego są święta, ferie i wakacje?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka