Dodaj do ulubionych

covid co z dzieckiem?

06.08.20, 14:34
Przepadek z życia
- dziecko małe, ma covid (ok 3 lat), same w domu chore na 100% nie zostanie
- ojciec się zaraził - szpital
- reszta rodziny na kwarantannie albo chora albo w grupie dużego ryzyka
- matka w każdej chwili może iść też do szpitala

Co w takie sytuacji z dzieckiem? Jest jakaś pomoc? Bierze się do szpitala z rodzicem na oddział dorosły? Do szpitala dziecięcego?
Obserwuj wątek
    • chococaffe Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 14:50
      Kiedyś słyszałam o podobnej sytuacji - nie covidowej tylko wypadkowej - rodzic w szpitalu, reszta rodziny bardzo daleko, znajomych na miejscu zero (był w trasie). Małe dziecko (niecały roczek), bez urazów został w pokoju z rodzicem (pieluchy przynosili z innego piętra, z oddziału pediatrycznego) Ale to chyba zależy od decyzji lekarza.
    • gaskama Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 14:52
      Idzie z rodzicami do szpitala. Mamy aktualnie wśród znajomych podobny przypadek. Tyle, że tam trójka dzieci w różnym wieku. Stan ojca bardzo słaby, matki w miarę. Dzieci przechodzą dobrze.
          • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:07
            a co w takiej sytuacji? chory 3 latek nawet sam nie zostanie w szpitalu przecież, polskie szpitale dla dzieci są przygotowane na obsługę dzieci tylko przy założeniu, że 24 h/ dobę waruje przy dziecku rodzic.
            chore dziecko samo nawet nie zje a pielęgniarka go nie będzie karmić.
              • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:11
                dalej nie czaje jak w polskich warunkach ma się w szpitalu obsłużyć sam chory 3-latek. takie dziecko to się karmi, przebiera, na nocnik sadza. Często łóżko jest takie, że bez pomocy dorosłego dziecko samo nie wyjdzie nawet.
              • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:13
                ty w polsce mieszkasz? serio widziałaś takie małe dzieci same w szpitalu cały dzień? to chyba z bidula. wiele razy miałam dzieci w szpitalu i nigdy nie widziałam takich małych samych. pielęgniarki 2 na oddział, bez szans dzieckiem się nie zajmą, nie nakarmią, do łazienki nie zaprowadzą. nawet leków nie podają innych niż zastrzyk czy kroplówka, każdy inny podaje rodzic. tak działają polskie szpitale.
                • mia_mia Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:23
                  Przykro mi, ale czego i od kogo oczekujesz? Rodzica pod respiratorem lub choćby z „wąsami” ganiającego za trzylatkiem po szpitalu zakaźnym? Zdrowych kuzynów, którzy się zajmą dzieckiem na oddziale zakaźnym? Sytuacja z gatunku paskudnych, więc nie ma rozwiązania.
                • jakis_wolny Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:51
                  bib24 napisała:

                  > ty w polsce mieszkasz? serio widziałaś takie małe dzieci same w szpitalu cały d
                  > zień? to chyba z bidula.

                  Oj widziałam....serce mi pękało. Co z tego, że z głodu nie umrze? Cały dzień samo. Samo w całej sali. Nie wypuszczane z łóżeczka. Wrzucone zabawki i tyle. Rozdzierający płacz, na który nikt nie reagował.
                  I to nie tylko dzieci z domu dziecka, z "normalnych rodzin" też.

                      • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:14
                        no właśnie? albo co jak alergik z duszeniem? już widzę jak 2 pielęgniarki na oddział będą się przejmowaly dietą. moje dziecko jest alergikiem spozywczym i jakbym w szpitalu nie donosiła żarcia jadło by tynk albo się udusilo.
                        • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:23
                          Tak, masz racje, szpital to umieralnia, nikt tam o diecie nie słyszał. Chore dziecko w żadnym razie NIGDY nie powinno trafiać do szpitala, bo na pewno tam umrze. Na duszenie na przykład.
                          • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:29
                            niesamowita jesteś. wiesz co można dostać jak się ma uczulenie na jajka? suchy chleb, kartofle. zupy już nie bo ma kluski. itd.
                            3 latek jak tydzień słabiej zje może faktycznie z głodu mieć problemy. moja córka jak we wczesnej podstawówce porządnie zachorowała i pobyla na oddziale, jadła słabo bo byla chora mocno straciła 25% masy ciała. dobrze że była grubsza i miała z czego schodzić.

                            nie masz za grosz empatii, chyba w umieralni pracujesz i się przyzwyczaiłaś do nieszczęścia.
                        • mamamisi2005 Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 08:11
                          No nie wiem. Nie mam na szczęście jakiś bogatych doświadczeń szpitalnych, ale gdy syn był hospitalizowany to jak najbardziej dieta uwzględniała wykluczenia. Byłam z nim, ale gdy musiałam go zostawić na kilka godzin, to był w tym czasie dobrze zaopiekowany. Fakt, że obsługa dzieci opierała się na rodzicach - jeśli byli, personelu było mało.
                          • lwica_24 Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 08:54
                            Jako dziecko byłam hospitalizowana. Mama wpadała raz dziennie na góra pół godziny. Jakiejś specjalnej traumy nie miałam i nie am. To samo dotyczy brata. Po powrocie do domu bawilismy sie w szpital.
                            • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 09:08
                              1 szpitale są różne, są takie gdzie dostaje dziecko traumy mimo rodzica.
                              2 nie mialaś pewnie 3 lat
                              3 od tamtej pory kilkakrotnie były cięcia liczby pielęgniarek na oddziale

                              • lwica_24 Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 09:30
                                Ad 1. Byłam w mało przyjaznym szpitalu. Lepiej poznałam go na studiach.
                                Ad 2. Miałam mniej niz 3 lata. Brat miał chyba 4 albo 5.
                                Ad 3. Cięcia pielęgniarek były, ale ,zapewniam, nawet wtedy pielęgniarki nie bawiły się z dziećmi, miały co innego do roboty. Dzis sprzet jest jednorazowy - wtedy nie. Dziś sa pampersy- wtedy nie. itd.
                            • trillian Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 09:41
                              lwica_24 napisała:

                              > Jako dziecko byłam hospitalizowana. Mama wpadała raz dziennie na góra pół godzi
                              > ny. Jakiejś specjalnej traumy nie miałam i nie am. To samo dotyczy brata. Po po
                              > wrocie do domu bawilismy sie w szpital.


                              Łatwo się tak chojraczy po kilkudziesięciu latach. Coś mi mówi że gdybyś miała zostawić swojego trzylatka w szpitalu to jednak byś się pofatygowała z nim, gdyby była taka możliwość.
                              Zresztą to były inne czasy. Teraz nie ma tylu pielęgniarek, po prostu szpital zakłada ze rodzic jest przy dziecku (lewituje i śpi na taborecie ale jest).
                              Ja też byłam jako dziecko w szpitalu.
                              W tym samym byłam niedawno ze swoim dzieckiem. Co ciekawe spotkałam pielęgniarkę z 30 letnim stażem i ona mi mówiła że dla niej to było straszne, jak przychodziła pora końca odwiedzin i czas pożegnań maleńkich dzieci z rodzicami. Nie trzeba chyba wielkiej wyobraźni żeby zrozumieć jak przykre może być dla dziecka oddzielenie od rodzica w obcym miejscu, gdzieś robią nieprzyjemne zabiegi i w dodatku zostaje się samemu na noc.
                              • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 09:51
                                ja już nie chcę dyskutować z ludźmi, którzy twierdzą, że to żaden problem 3latek sam w szpitalu. nie przekonam. mnie wystarczy, że moje dziecko było w szpitalu jak miało 5 lat, na okropnym oddziale, gdzie rodzic miał się na noc wynieść. traumę miała wiele lat. jakby była sama w dzień to pewnie by się jeszcze leczyła psychiatrycznie.

                                dzieci są różne, oddziały rożne, pielęgniarki nie są od karmienia, zmieniania pieluch, już pomijam pocieszanie dziecka, które jest chore i to poważnie. to, że ktoś się super bawił na oddziale nie znaczy, że inne dziecko też tak będzie mieć.

                                i tyle. więcej nie piszę bo po co, tyle osób tu uważa, że taki dzieciak sobie sam poradzi...
                                • morekac Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 10:16
                                  bib24 napisała:

                                  > ja już nie chcę dyskutować z ludźmi, którzy twierdzą, że to żaden problem 3late
                                  > k sam w szpitalu.

                                  Ktoś twierdzi, że żaden? Ale jeśli trafia się pod respirator, to nie jest to największe zmartwienie, że się dziecko straumatyzuje. W szpitalu (czy pogotowiu opiekuńczym) pewnie przeżyje w niezłej kondycji fizycznej, a traumę będzie miał również wtedy, gdy zajmie się nim przypadkowa ciotka.
                • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:55
                  >y w polsce mieszkasz? serio >widziałaś takie małe dzieci same w >szpitalu cały dzień
                  Tak.

                  >to chyba z bidula
                  Nie. Owszem, bywały dzieci z ośrodków opiekuńczych (mówimy tu o dzieciach głęboko uposledzonych), ale też dzieci rodziców chorych, rodziców po wypadkach, rodziców mieszkających w innych częściach kraju (czasem dziecko wymaga leczenia w ośrodku o wyższym st referencyjnosci), dzieci hospitalizowanych przewlekle (mało kogo stać na zamieszkanie przez np rok w szpitalu z dzieckiem) albo np samotni rodzice z więcej niż jednym dzieckiem.
              • trillian Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:13
                mia_mia napisał(a):

                > To akurat bzdura, matki z dziećmi na oddziale to nie jest norma. Dziecko nie zg
                > inie z głodu, ale trauma prawdopodobna😟

                matki z dziećmi na oddziale to jest norma zdecydowanie
                  • trillian Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:28
                    Rodzic na zwolnieniu z dzieckiem w szpitalu a pozostałe dzieci poupychane po rodzinie (jeśli drugiego rodzica brak) - tak to działało kiedy ja byłam w szpitalu z dzieckiem. Jedno dziecko było samo na oddziale, ale tam chyba w ogóle rodziców nie było. Półtora roku miało i nawet mu nie przeszkadzało to że cały dzień spędzał zamknięty w łóżeczku. Na szczęście to szpital kliniczny, więc studenci go animowali, karmili i przewijali. W innych warunkach nie wyobrażam sobie tego. 2 pielęgniarki na oddział miały co robić.
                      • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:00
                        Jasne, Ty wiesz lepiej, że nie zdarzają się dzieci bez rodzica i że nie ma szans, żeby ktoś się dzieckiem zajął uncertain Ja Ci mówię, że to się zdarza i że pielęgniarki się zajmują. Ty teoretyzujesz sobie, ja mowie z praktyki.
                • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:59
                  >Kiedy ostatnio miałeś dziecko w >szpitalu?
                  Nie muszę mieć dziecka w szpitalu, żeby mieć kontakt z dziecmi w szpitalu.

                  >eraz z każdym maluchem jest rodzic >przez całe dobę.
                  Nie z każdym i nie zawsze całą dobę.
                  • trillian Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:07
                    Właśnie niczego, dlatego wiem że dzieci się nie zostawia w szpitalu po prostu. Nie mam pretensji do pielęgniarek że zamiast zajmować się dziećmi wydają np. leki. Po prostu szpitale w Polsce są urządzone pod to, że z małymi dziećmi są opiekunowie. Ok, zdarza się że przez kilka godzin dziecko zostaje samo, bo np rodzice w stanie ciężkim a nikt z rodziny nie wie że dziecko w szpitalu. Albo dzieci z rodzin o ekstremalnie trudnej sytuacji (brak pieniędzy na pobyt w szpitalu opiekuna).
                    O ile tych przypadków jest niewiele to jakoś to może działać (w sensie że dzieci przeżyją, z traumą ale przeżyją). Gdyby nagle wyeliminować wszystkich opiekunów z oddziałów dziecięcych to po prostu system by się zawalił.
                    • trillian Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:09
                      A i jeszcze dodam że to "urządzenie pod opiekunów" ogranicza się po prostu do zmniejszenia liczby personelu, bo np, miejsca dla rodziców już nie ma. Matki śpią między łóżeczkami na karimatach, kąpią się w umywalkach, ale są.
                      • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:12
                        zgadzam się z każdym twoim słowem. i dodam, że covid u nas jest od marca. można by jednak w dużych miastach wymyślić jakiś system opiekuńczy dla dzieci bardzo chorych rodziców na okres najcięższej choroby, gdzie opiekunami byłby np osoby, które już covid przechorowały. po jaką cholerę takie dziecko ma zajmować miejsce w szpitalu potrzebne choremu?
                        • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:33
                          >można by jednak w dużych >miastach wymyślić jakiś system >opiekuńczy dla dzieci bardzo >chorych rodziców

                          Póki co nie było informacji o ANI JEDNYM dziecku porzuconym na śmierć z powodu ciężkiej choroby obydwu opiekunów oraz wszystkich dziadków, ciotek, kuzynek, przyjaciółek rodziców jednocześnie. Czyli nie jest to tak palący problem, żeby przymuszać obce osoby do pełnienia funkcji opiekuńczych tylko dlatego, że przechorowaly COVID. W hipotetycznej sytuacji jak powyżej chore dziecko może być hospitalizowane, a zdrowe iść do pogotowia opiekuńczego. Nie rozumiem też dlaczego pogotowie opiekuńcze jest nagle takim strasznym fuj, a identyczny w założeniach "system opiekuńczy dla dzieci bardzo chorych rodziców" ma być nagle ok?
                          • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:49
                            nigdzie nie napisalam że pogotowie opienkuńcze jest be. cały czas chce się dowiedzieć co ma zrobić moja kuzynka, jak też się zacznie dusić a dziecko ma chore. jeżeli pogotowie opiekuńcze przyjmuje dzieci z covid do opieki i taki jest system to ok.
                          • morekac Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 06:48
                            We Włoszech była sytuacja 2 chłopców w wieku szkolnym, którzy trafili na kwarantannę, po tym jak zmarła ich babcia, a matka (zresztą służba zdrowia) z covidem trafiła do szpitala. Ponieważ były to już starsze dzieci, krewni i sąsiedzi dostarczali im posiłki pod drzwi, a ktoś zawsze czuwał w kamperze przy domu. Media donosiły o tym, bo sytuacja była mocno nietypowa. O porzuconych 3 latkach nie donosiły, chyba ten problem był jakoś rozwiązywany. Zasadniczo w przypadku wypadków i innych zachorowań policja, pogotowie czy strażacy nie mają zwyczaju pozostawiania nieletnich bez opieki.
                    • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:27
                      >wiem że dzieci się nie zostawia w >szpitalu po prostu
                      Dobrze, że masz tę wiedzę, w hipotetycznej sytuacji (oboje z mężem walczycie o życie na respiratorach z powodu covid czy wybuchu saletry) po prostu wstaniesz i pójdziesz się zająć bombelkiem.

                      >O ile tych przypadków jest niewiele >to jakoś to może działać
                      A nie o tym cały czas mówimy...? Że zdarza się, że dziecko musi być bez rodziców i że daje sobie radę i tak od razu nie umiera z głodu i konieczności żarcia tynku?
    • mia_mia Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:05
      To niemożliwe, wirusa nie ma, a nawet jeśli jest to ojciec i matka są 80+?
      Młodsi i piękni chorują bezobjawowo.

      A tak na poważnie, jeśli dziecko zachoruje ląduje w szpitalu dziecięcym, samo (lub z bezobjawowym rodzicem). Jeśli rodzice chorzy to w szpitalu nie będą się zajmować maluchem, jeśli trochę chorzy to nie trafią do szpitala.
    • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:21
      No, to jest przypadek jaki chcialam wpisac w tym watku z najnowszymi wytycznymi MEN.

      Ciekawa jestem, co ematki proponuja w takiej sytuacji i co zrobia te, ktore maja wiecej niz jedno dziecko, w tym zlobkowicza/przesdszkolaka plus jakies szkolne, kiedy to szkolne przywlecze im koronosyf. Zwlaszcza, jesli sie pochoruje cala rodzina. Albo cala rodzina bez jednego z dzieci. Kto to ogarnie i jak oni widza w tym swoja prace zawodowa, zwlaszca jesli ktorys z rodzicow wyladuje w szpitalu. Jak ematka chce ogarnac meza pod respiratorem, ciezko chore jedno z dzieci i zdrowego szkolniaka bedacegow domu/zdrowego malucha bedacego w domu plus drugie chore na dzieciecym zakaznym plus np. wlasna lzejsza korone. A co zrobi w wariancie, jak oboje wyladuja pod respiratorem. A zeby jeszcze bardziej uwiarygodnic, co jesli sie ma np. bardzo wiekowych tesciow czy rodzicow i nikogo wiecej albo rodzine dalej (np. w innym kraju). I nie ma kto z dzieciakiem siedziec. Mozemy tez dodac jakis kredycik, ale niekoniecznie suspicious

      Chetnei poczytam madre rozwiazania zwlaszcza od tych, ktore sie tak cieszyly, ze moze wszystkie dzieci bez wyjatku do tych przepelnionych, bezmaseczkowych szkol z kwiczaca higiena zaciagna.
        • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:36
          No fakt, wedlug ematki korona tylko tesciow ukatrupi, nawet rodzicow ominie, bo tylko wredne tesciowe (i tesciowie do kompletu) przycigaja wirusa. Reszta jest chroniona magia jednorozcow, wiec moze lazic bez maseczek w tlumie na kilka setek osob, z ktorych kazda zna sie z innym pakietem kolejnych setek.
      • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:36
        >Jak ematka chce ogarnac meza pod >respiratorem,
        Nijak. Jak mąż leży pod respiratorem na OIOM, to aktualnie rodzina nawet za bardzo wstępu nie ma.

        > ciezko chore jedno z dzieci
        Towarzyszę dziecku w szpitalu.

        >zdrowego szkolniaka
        Przejmuje babcia, ciocia, sąsiadka lub pogotowie opiekuńcze.

        >A co zrobi w wariancie, jak oboje wyladuja pod >respiratorem
        Naprawdę oczekujesz odpowiedzi na pytanie JAK będę zajmować się dziećmi, będąc w śpiączce pod respiratorem...? Naprawdę, głupie pytania tez mają pewną granicę...

        >co jesli sie ma np. bardzo wiekowych tesciow >czy rodzicow
        Tj mam mieć rodzicow 80+ i niemowlaki na stanie? To ile lat ja mam mieć w tej historii?
        • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:39
          Przejmuje babcia, ciocia, sąsiadka lub pogotowie opiekuńcze. - Nie ma babci i cioci. Czyli rozumiem, ze ematka ryzykuje dla dziecka pogotowie opiekuncze?

          Naprawdę oczekujesz odpowiedzi na pytanie JAK będę zajmować się dziećmi, będąc w śpiączce pod respiratorem...? - No... tak. Wypadaloby wiedziec, zanim sie pod ten respirator trafi. Gdyz dziecko jest niepelnoletnie, a dorosly jest dorosly i za nie odpowiada.

          Tj mam mieć rodzicow 80+ i niemowlaki na stanie? - Okeey... Czyli nie dosc, ze tylko tesciowie choruja, to jeszcze tylko 80+? W sumie "bardzo wiekowi" moglo byc mylace. Zmienmy na starsi + majacy problemy ze zdrowiem. Co wtedy?
          • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:08
            >Nie ma babci i cioci
            No jeśli nie masz ani jednej babci,cioci, koleżanki, sąsiadki,siostry, przyjaciółki itd, to rzeczywiście masz zagwozdkę.

            >Czyli rozumiem, ze ematka ryzykuje dla >dziecka pogotowie opiekuncze?
            Piszesz, że nie masz żadnej babci, cioci, normalnie nikogo, ani jednej osoby na świecie, ktora moglaby zająć się dzieckiem. To co innego proponujesz? Już zaplanowałaś co wówczas?

            >Wypadaloby wiedziec, zanim sie pod >ten respirator trafi
            A co jeśli skrupulatnie wybrany i wyznaczony opiekun trafi ze mną pod respirator albo wręcz umrze? Ile planów B, C, D, E....Z mam miec zanim zdam sobie sprawę, że nie da się zaplanować WSZYSTKIEGO?

            >Okeey... Czyli nie dosc, ze tylko >tesciowie choruja, to jeszcze tylko 80+
            Jak się komentuje to w dobrym tonie jest przeczytać CO się komentuje. Inaczej wychodzą straszne głupoty. Podpowiem : komentujesz "a co, jesli ma się mocno wiekowych rodzicow", a nie "chorują tylko osoby 80+".
          • morekac Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:19
            >Czyli rozumiem, ze ematka ryzykuje dla dziecka pogotowie opiekuncze?

            A jaki ona wybór w takiej sytuacji? Ma w stanie ciężkim zajmować się dzieckiem? Może jeszcze respiratora odmówi, bo inaczej zła matka z niej będzie?
            • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:26
              No, zawsze mozna zmniejszyc ryzyko znalezienia sie pod respiratorem, prawda? To chyba pierwsze, co przychodzi do glowy?

              Nie pytam, zeby sie dop.przyc, serio interesuje mnie jak ludzie to widza. Tamten watek mocno wbil mnie w ziemie. O ile argumenty o zajeciach praktycznych (te od Triss) byly dla mnie jeszcze logiczne, to cala reszta juz mniej. Ciezko mi uwierzyc, ze wszystkie piszace znaja mnostwo ofiarnych singli, ktorzy w razie W ochoczo przybiegna na pomoc, nie baczac na to, ze za chwile sami moga sie zarazic, a potem miec problem w pracy. Nie to, zebym ogolnie negowala takie stanowisko. Po prostu zastanawialo mnie, czy to lekkomyslnosc, czy wiecej wariantow na sytuacje W, ktorych nie dostrzegam. Na razie wchodzi na to, ze jednak lekkomyslnosc.
              • trillian Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:31
                Kiedyś zrobiłam tu ankietę w jakim wieku są dzieci ematki i większość to późna podstawówka+. Matek małych dzieci jest niewiele, stąd pewnie brak zainteresowania takim tematem.
                • kyrelime Re: covid co z dzieckiem? 08.08.20, 12:55
                  Ja mam małe dzieci i przewiduję, że jeśli znajdę się w szpitalu z jakiegokolwiek powodu ( bez covida też przecież też może mnie to spotkać) to dziećmi zajmie się ktoś z rodziny lub nawet przyjaciół. Ja też nie wyobrażam się nie zajęć ich dziećmi, gdyby była taka potrzeba. Gdyby było ryzyko zarażenia się covidem to podzielilibyśmy się z mężem, tzn.jeden z nas by zamieszkał z tymi dziećmi do czasu wyniki covidu. Wzięlibyśmy urlop, l4, czy cokolwiek. Praca jest dla nas ważna, pieniądze z nieba nam nie spadają, ale to są naprawdę sytuacje wyjątkowe.
              • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:41
                >No, zawsze mozna zmniejszyc >ryzyko znalezienia sie pod >respiratorem, prawda?
                Nie, pytanie było "a co jeśli...", a nie "jak zmniejszyć ryzyko zachorowania".

                >Po prostu zastanawialo mnie, czy to >lekkomyslnosc
                Ja się zawodowo stykam z zarazkami, w tym covid. Mogę się zarazić każdego dnia. Sugerujesz, że powinnam rzucić pracę i siedzieć w domu z bombelkami, bo inaczej jestem lekkomyślna, bo co jeśli ja covid, i mąż covid, a rodzice nagle staną się 80+, a sąsiadka nie singielka itd, itd, itd.
                • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:08
                  Ja się zawodowo stykam z zarazkami, w tym covid. Mogę się zarazić każdego dnia. Sugerujesz, że powinnam rzucić pracę i siedzieć w domu z bombelkami, bo inaczej jestem lekkomyślna, bo co jeśli ja covid, i mąż covid, a rodzice nagle staną się 80+, a sąsiadka nie singielka itd, itd, itd. - Tak sie stykasz bez zadnej ochrony? Bo zdaje sie, ze chyba nie do konca. Watek jest w kontekscie przepelnionych szkol bez maseczek. Czyli teoretycznie predzej sie zarazisz od dziecka, niz w pracy.
              • laura.palmer Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 07:47
                umi napisała:

                > No, zawsze mozna zmniejszyc ryzyko znalezienia sie pod respiratorem, prawda? To
                > chyba pierwsze, co przychodzi do glowy?

                Wyjazd samochodem za miasto też może się skończyć pod respiratorem. Śmiem twierdzić, że jest większe ryzyko trafienia pod ten respirator jadąc np. autostradą A4, gdzie CODZIENNIE jest jakiś wypadek, niż chorując na covida w wieku 30-40 lat, zwłaszcza że mowa o obojgu rodzicach.

                Oczywiście wy nie jeździcie nigdzie autem, żeby zminimalizować ryzyko? suspicious
        • hannamontanna Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:48
          memphis90 napisała
          > Naprawdę oczekujesz odpowiedzi na pytanie JAK będę zajmować się dziećmi, będąc w śpiączce pod respiratorem...? Naprawdę, głupie pytania tez mają pewną granicę

          Głupie to jest nie zastanawianie się TERAZ, kto zajmie się dzieckiem, gdybym trafiła pod respirator.  
          • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:00
            Naprawde, masz listę z tysiącem rozgałęzień dla każdego "a co jeśli"? I tam rozwiązania na każdą okolicznosc? A co jeśli respirator, a co jeśli nie respirator, tylko wypadek drogowy, a co jeśli babcia również się rozchoruje, a co jeśli ciotka będzie za granicą, a co jeśli koleżanka nie będzie miała ochoty i mąż jej nie pozwoli, a co jeśli sąsiadce rozładuje sie telefon i nie odbierze, a będzie dzwonił ten szpital od respiratora...?

            Sprawa jest prosta - dzieci weźmie ktoś z rodziny (ten, kto będzie miał akurat warunki i ochotę), albo sąsiadka. Albo pogotowie opiekuńcze. Ja będę nieprzytomna.
            • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:09
              Czyli olejesz co sie z nimi stanie? Pojdziesz na zywiol, a co bedzie to bedzie?

              W sumie spodziewalam sie takiej odpowiedzi juz po tamtym watku. Ludzie w ogole nie mysla, gdyby chociaz troche zastanowili sie nad takim " a co jesli" nie robiliby w zyciu wielu glupot, po ktorych potem placza.

              Nikt nie wiezmie dzieciaka, nawet to pogotowie opiekuncze bedzie sie migalo. Jesli juz, trafi na oddzial zakazny i bedzie tam sam. Bo skoro cala rodzina ma korone, to raczej takie dziecko bedzie nosicielem. I kazdy, kto je wezmie sie zarazi. Wiec odpada kazdy, kto nie ma zdrowia jak kon i ma jakies powazniejsze zobowiazania (np. wlasne dzieci albo dzieci w pogotowiu opiekunczym, ktore przeciez tez sie moga zarazic - skad potem brac miejsca w szpitalu?).

              I to by bylo na tyle, dla wszystkich zwolennikow pospolitego ruszenia bez maseczek suspicious
              • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:35
                >Czyli olejesz co sie z nimi stanie?
                O, umieranie pod respiratorem to teraz "olewanie" i "pójście na żywioł"? Napisałam Ci, ze mam wokół siebie rodzinę i przyjaciół, mam sąsiadów i znajomych, chętnych do pomocy, ale w chwili wyimaginowanej potrzeby każda z tych osób będzie mogła mieć swoje sprawy i ograniczenia, no i może też zwyczajnie nie żyć. Więc nie ode mnie zależy kto i kiedy dostanie dzieci, kiedy ja będę walczyć o życie.

                >gdyby chociaz troche zastanowili >sie nad takim " a co jesli" nie robiliby >w zyciu wielu glupot
                Masz rację. Przemyślałam sprawę głęboko i postanowiłam zachować się odpowiedzialnie i NIE MIEĆ COVID. Ani wypadku drogowego. I stanowczo nie będę obok zakamuflowanych magazynów saletry w czasie, kiedy będą wybuchać. Trzeba być rozsądnym!

                >Jesli juz, trafi na oddzial zakazny i >bedzie tam sam.
                Trudno. Nie mówimy tu o sytuacji, w której podrzucam starą babcię na oddzial, bo chce sobie jechać na Barbados, tylko o sytuacji, w której umieram. Nie dam się jakiemus nickowi z internetów wpędzić w poczucie winy, że egoistycznie umieram zamiast niańczyć bombelka.

                > I kazdy, kto je wezmie sie zarazi.
                Nie, to akurat nieprawda.

                I> to by bylo na tyle, dla wszystkich >zwolennikow pospolitego ruszenia >bez maseczek
                Tak z ciekawości, a gdzie JA piszę cokolwiek o pospolitym ruszeniu bez maseczek...? Bo nie przypominam sobie, ale możesz mi udowodnić i wkleić taką moją wypowiedź...
                • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:01
                  Masz rację. Przemyślałam sprawę głęboko i postanowiłam zachować się odpowiedzialnie i NIE MIEĆ COVID. Ani wypadku drogowego. I stanowczo nie będę obok zakamuflowanych magazynów saletry w czasie, kiedy będą wybuchać. Trzeba być rozsądnym! - No a nie? Co z tego, ze sie oburzasz, kiedy to prawda? Life is brutal and full of zasadzkas. Nic nie pomoze zabicie poslanca, on tylko przynosi wiadomosc o sytuacji, nie ja wywoluje.

                  Nie dam się jakiemus nickowi z internetów wpędzić w poczucie winy, że egoistycznie umieram zamiast niańczyć bombelka - Wez pod uwage, ze nie ja to napisalam tongue_out Nawet nie zasugerowalam, do tego jasno okreslilam swoje intencje. Czyli te slowa sa Twoje i oddaja Twoje uczucia, nie moje.

                  Tak z ciekawości, a gdzie JA piszę cokolwiek o pospolitym ruszeniu bez maseczek...? Bo nie przypominam sobie, ale możesz mi udowodnić i wkleić taką moją wypowiedź... - Pospolite ruszenie bez maseczek ma byc we wrzesniu, w szkolach. Rozumiesz: szkola bez maseczek -> wieksze ryzyko zakazenia -> covid u dziubdziusia -> cala rodzina z covidem. Dlatego zainteresowalam sie tym, co sprawia, ze wiekszosc na forum jest mimo tego radosne i zrelaksowane. Jesli nie czujesz sie radosna i zrelaksowana w takiej sytuacji, to Twoje odpowiedzi raczej nic mi nie dadza.
                    • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:13
                      Jesli bezobjawowe dziecko zarazi rodzica, ktory bedzie mial objawy, to jemu juz wykryja. Plus to co iszesz wyglada jeszcze gorzej, bo wychodzi na to, ze te pozarazane, bezobjawowe dzieci przemieszczajace sie wszedzie i dowolnie pozarazaja kazdego kogo sie tylko da. A kazdy kto bedzie mial odpornosc na tyle slaba, by nie byc bezobjawowy zakorkuje kazda dowolna placowke medyczna. I raczej tych osob moze byc sporo, bo nie wszyscy sa 45- w pelni zdrowia i sil. Przy okazji powodujac pewnie wzrost paniki u persolnelu medycznego. Czyli bedzie jeszcze bardziej hooyowo, juz w sumie dla kazdego. Oczywiscie pod warunkiem, ze covid istnieje.
                  • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:12
                    >No a nie? Co z tego, ze sie oburzasz, >kiedy to prawda?
                    To znaczy? Rozsądny rodzic nie jest w okolicach portu w chwili, kiedy nieoczekiwanie wybucha 100 ton saletry...? Naprawdę?

                    >Czyli te slowa sa Twoje i oddaja >Twoje uczucia, nie moje.
                    Ale ja nie mam poczucia winy, że nie zaplanowałam miliona rozwiązań na hipotetyczne i nieprzewidziane okolicznosci, Ty natomiast sugerujesz, że "olewam " i "idę na żywioł". Twoje własne słowa. Daruj więc sobie kołczingową pseudopsychologię, bo niespecjalnie wychodzi.


                    >Dlatego zainteresowalam sie tym, >co sprawia, ze wiekszosc na forum >jest mimo tego radosne i >zrelaksowane
                    Dopisujesz się do mojej wypowiedzi. Nie będę odpowiadać i się kajać za jakąś rzekomą "wiekszosc" i jej zachowania.
                    • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:21
                      To znaczy? Rozsądny rodzic nie jest w okolicach portu w chwili, kiedy nieoczekiwanie wybucha 100 ton saletry...? Naprawdę? - No nie jest. Rozsadny czlowiek (nie tytlko rodzic) nie lazi w poblizu nielegalnych magazynow. Jesli chodzi o ten najnowszy wybuch, to oni tam mieli boordel, zdaje sie (jesli informacje sie nie zmienily, nie sledzilam ostatnio) i nie przestrzegali zasad bezpieczenstwa. I generalnie maja tam taka polityke, z tego co zrozumialam. Czyli sa malo rozsadni jako narod.

                      Nie kolczingowa psychologia, czepiasz sie slowek, wiec robie to samo. Do tego zmieniasz moje intencje, ktore napisalam czarnymi literkami na bialym ekranie. Do tego piszesz w mojej galazce, a masz pretensje, ze odpisuje. Skoro odpisujesz przy takich zalozeniach jak dalam, skad mialam wiedziec, ze masz inne? o.O
                      • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:41
                        * i nikt Ci sie nie kaze za nic kajac, zwlaszcza jesli nie wypowiadalas sie entuzjastycznie w tym drugim watku o przymusie edukacji stacjonarnej dla wszystkich (nie pamietam tego, a nie chce mi sie szukac). Nawet jakbys sie zreszta wypowiadala, tez sie nie masz kajac, bylam ciekawa jak optymistki zapatruja sie na ciezsze sytuacje. Na razie rozumiem, ze nie uwazaja ich za prawdopodobne. Jesli ktos nie uwaza, nie musi sie czuc winny. Pewnie nie zauwazylas, ale ja sie nie wtracam w czyjes przekonania, jedynie dyskutuje z argumentami. Jesli jade, to raczej po ciezszym kalibrze, z powodu szoku kulturowego, nie zeby komus do.przyc, bo to nie ma sensu.
                      • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:41
                        >Rozsadny czlowiek (nie tytlko >rodzic) nie lazi w poblizu >nielegalnych magazynow.
                        😂😂😂 Nie zapomnij napisac tego rodzicom kilkuset zmarłych w wybuchu w Bejrucie. Zginęli na własne zyczenie, bo mogli nie chodzić po porcie, w którym składowano kilkaset ton saletry, o której istnieniu nie mieli zapewne zielonego pojęcia... Naprawde, głupotki są śmieszne w watkach o tamponie z Gdańska, ale tutaj wypadałoby się pohamować... uncertain
                        • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:45
                          Ale czego ode mnie chcesz? Zebym pochwalala pchanie sie w szemrane miejsca? Wspolczuje im. I uwazam, ze nie sa winni, winni sa sprawcy wybuchu. Jednoczesnie nadal uwazam, ze rozsadna osoba musi uwazac, chyba ze chce ponoscic (niezawinione przez siebie) konsekwencje. Nie chodzi o to, zeby karac ofiare. Tylko o to, zeby mimo idiotow w otoczeniu nie byc ofiara. Ja sie nie wypowiadam z pozycji adwokata przestepcy. Wypowiadam sie z pozycji osoby, ktorej nie bardzo chce sie ponosic konsekwencji tego, ze ktos jest przestepca. I dlatego zadalam to pytanie.
          • trillian Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:25
            hannamontanna napisał:

            > memphis90 napisała
            > > Naprawdę oczekujesz odpowiedzi na pytanie JAK będę zajmować się dziećmi,
            > będąc w śpiączce pod respiratorem...? Naprawdę, głupie pytania tez mają pewną g
            > ranicę
            >
            > Głupie to jest nie zastanawianie się TERAZ, kto zajmie się dzieckiem, gdybym tr
            > afiła pod respirator.  

            Myślę że ktoś kto pisze "najwyżej trafią na pogotowie opiekuńcze albo same do szpitala" nie ma po prostu na stanie małych dzieci.
            • memphis90 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:46
              No to napisz jakie Ty masz plany. Ale już wiemy jakie są warunki - obydwoje rodzice pod respiratorem, dziadkowie 80+ i z grupy ryzyka, nie masz zadnych ciotek, sióstr, sąsiadek singielek ani przyjaciółek. O, pogotowie opiekuńcze nie wchodzi w grę, bo nie. Brak planów na powyższe okoliczności świadczy o braku rozsądku.
              • trillian Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 16:54
                Dla mnie te warunki które napisałaś są równie abstrakcyjne jak posiadane małego dziecka dla ciebie. Dlatego podobnie jak ty nie będę wymyślać bajek co zrobię w sytuacji w której nigdy się nie znajdę.
              • daniela34 Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:05
                Ja tylko w imieniu przyjaciółek singielek nieśmiało zauważam, że one czasem mają rodxicow z grupy ryzyka/same są w grupie ryzyka/praca wyklucza ryzykowanie wielotygodniowej kwarantanny
              • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:05
                Alez nie musisz miec odzicow pod respiratorem, moge wymyslic dowolny inny przyklad, skutkujacy taka sama sciana. Prosze bardzo:
                - rodzice w innym miescie, pracujacy. Dziecko starsze, powiedzmy ok 13 lat (zeby bylo w wieku dzieci ematek). Dodamy do tego drugie, tez podstawowkowe (bo ematki nie maja malych). Meza dalej pod respirator, do tego jednego dziubdziusia. Drugi moze byc nosicielem bezobjawowym. Dorzucimy do tego kredyt na mieszkanie i respirator dla ematki.

                Lepiej czy nadal do d.py? suspicious
      • morekac Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:09
        umi napisała:

        > No, to jest przypadek jaki chcialam wpisac w tym watku z najnowszymi wytycznymi
        > MEN.
        >
        > Ciekawa jestem, co ematki proponuja w takiej sytuacji i co zrobia te, ktore maj
        > a wiecej niz jedno dziecko, w tym zlobkowicza/przesdszkolaka plus jakies szkoln
        > e, kiedy to szkolne przywlecze im koronosyf. Zwlaszcza, jesli sie pochoruje cal
        > a rodzina. Albo cala rodzina bez jednego z dzieci. Kto to ogarnie i jak oni wi
        > dza w tym swoja prace zawodowa, zwlaszca jesli ktorys z rodzicow wyladuje w szp
        > italu. Jak ematka chce ogarnac meza pod respiratorem, ciezko chore jedno z dzie
        > ci i zdrowego szkolniaka bedacegow domu/zdrowego malucha bedacego w domu plus
        > drugie chore na dzieciecym zakaznym plus np. wlasna lzejsza korone.

        Akurat wszyscy zdrowi będą na kwarantannie typu siad na dupie, więc nie będzie problemu, gdzie latać: czy do męża pod respiratorem czy na zebranie w szkole starszego bombelka czy zaprowadzić młodszego do przedszkola czy do pracy. Zdrowy szkolniak będzie robił herbatkę mamusi.

        A co zrobi
        > w wariancie, jak oboje wyladuja pod respiratorem.

        Mało prawdopodobne, by spotkało to dwoje rodziców na tyle młodych, by miec całkiem małe dzieci.

        > c. Mozemy tez dodac jakis kredycik, ale niekoniecznie suspicious
        >
        Czy w czasie kwarantanny nie przysługuje wynagrodzenie/zasiłek chorobowy?
        • umi Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 17:25
          OK, ja rozumiem, ze bezobjawowy siedzi sobie na kwarantannie i nic mu nie jest. I rozumiem wynagrodzenie/ zasilek chorobowy.
          Ale nie o to chodzilo. Bylam ciekawa co kieruje wszystkimi optymistkami w watku (lub kilku ) o MEN. Tzn. ich optymizmem. Dodalam dowolne, prawdopodobne ciezsze sytuacje, bo jakos nie chce mi sie wierzyc, zeby wszyscy mieli tu takie idealne zycie osobiste, zdrowie, prace itd. jak deklaruje. Z Twojej wypowiedzi rozumiem, ze tak samo jak Triss liczysz na niskie prawdopodobienstwo pojawienia sie wiekszych problemow.
          • morekac Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 20:37
            Akurat mam dorosłe dzieci, więc raczej nie grozi im trauma na pediatrii. Owszem, można coś przywlec, ale niekoniecznie ze szkoły - kuzyn przed 40tką przywlókł z pracy. Nie jest nauczycielem.
      • kamin Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 21:57
        Równie dobrze ja mogę przywlec swojemu dziecku szkolnemu, przedszkolnemu i mężowi koronę. Albo mąż przywlecze. Co za różnica, kto będzie źródłem zakażenia w rodzinie? Siedzeniem dziecka w domu nie zabezpieczam się przed infekcją.
        • snajper55 Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 22:05
          kamin napisał(a):

          > Równie dobrze ja mogę przywlec swojemu dziecku szkolnemu, przedszkolnemu i mężo
          > wi koronę. Albo mąż przywlecze. Co za różnica, kto będzie źródłem zakażenia w r
          > odzinie? Siedzeniem dziecka w domu nie zabezpieczam się przed infekcją.

          Dziecko wracające ze szkoły jest większym zagrożeniem, gdyż:

          - kontaktuje się w szkole z większą liczbą osób niż statystyczny dorosły w pracy;
          - nie nosi maseczki ani przyłbicy gdy ma kontakt z dużą liczbą osób;
          - nie uważa na swoje zachowanie, tak jak świadomy zagrożenia dorosły;
          - jeśli jest zarażone to nie ma objawów i nie jesteśmy świadomi zagrożenia.

          To tak na gorąco.

          S.
            • snajper55 Re: covid co z dzieckiem? 08.08.20, 13:23
              morekac napisała:

              > No to ma do szkoły drugi srmestr nie chodzić?

              To wybór rzadzących, od tego są. Albo drugi semestr nauki zdalnej (lub inne rozwiązanie pozwalające uniknąć koncentracji dzieci), albo drastyczny wzrost liczby zakażonych.

              To są właśnie decyzje polityczne, czyli takie, których nie da się naukowo uzasadnić.

              S.
      • bi_scotti Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 15:40
        Nie wiem jak to dziala w PL, moge napisac jak to bylo gdy moje dzieci byly male - poniewaz bylismy immigrants bez bliskiej czy nawet srednio-bliskiej rodziny w zasiegu reki, dogadalismy sie z przyjaciolmi i zaplacilismy pani prawnik za legal declaration "just in case". Wiec gdyby opisana przez Ciebie sytuacja nam sie byla zdarzyla gdy nasze dzieci byly minors, jak najbardziej legalnie, nasi przyjaciele zajeliby sie naszym dzieckiem/dziecmi w naszym imieniu. I wzajemnie, gdyby rzecz dotyczyla naszych przyjaciol - my bysmy sie zajeli ich 3latkiem/kilkulatkiem etc. Skoro w opisanej sytuacji nie ma bliskiej rodziny "pod reka", ci rodzice maja moze mozliwosc podjecia podobnych krokow jesli maja jakichs naprawde bliskich/zaufanych/chetnych pomoc przyjaciol. Zabieranie/oddawanie do szpitala kogokolwiek, a juz szczegolnie malego dziecka, gdy nie ma takiej potrzeby medycznej, jest raczje nie najlepszym planem. Z urzedu to istnieja tez wszak foster families, zapewne mozna taka opcje uruchomic gdy nie ma nikogo blizszego. Na miejscu matki, ktora jak piszesz, jest jeszcze w miare okay, szukalabym pomocy wsrod znanych sobie ludzi. Wszystkim zycze zdrowia! Cheers.
    • hanusinamama Re: covid co z dzieckiem? 06.08.20, 23:03
      No ale równie dobrze mozecie miec wypadek np (ty i maz w szpitalu lądujecie) albo naprawde źle przechodzić rotawirusa (znajomi tak mieli, faceta zabrało pogotowie, matka z dzieckiem tez w szpitalu - oboje lżejsze objawy zajmowali izolatkę). Poniewaz wyobrazacie sobie najbardziej hardcorowe sytuacje mamy siedzieć pozamykani w domach przez ile?
      Szczerze to sie predzej boje ze mi dziecko zejdzie na zapalenie wyrostka robaczkowego, bo mu na czas nie pomogą bo ten straszny "coronawirus" panuje!
    • kryzys_wieku_sredniego Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 07:31
      To nie ciekawa sytuacja, jeśli oboje rodziców są w stanie wymagającym hospitalizacji, ale i takie przypadki były.
      Dziecko idzie z rodzicami, bo nie można oddać go do rodziny zastępczej ponieważ może mieć covid jeszcze nieuaktywniony. Natomiast gorzej jak oboje rodziców czują się oki a mają covid a dziecko przechodzi fatalnie, bo zabiorą na oddział zakaźny dziecięcy i tyle, rodzica nie wezmą, bo chory, bo zakaz.
    • lwica_24 Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 07:55
      To jest zawsze problem - bardziej społeczny niz lekarski. Miałam kiedyś , przed laty, wiekową pacjentkę, która opiekowała się głęboko uposledzona córką. Jak zwykle w takich przypadkach bywa całkowity brak rodziny, znajomych, przyjaciół i innych chetnych do pomocy. I jak zwykle późny wieczór. Pacjentka wymagała bezwzględnej hospitalizacji, córka absolutnie nie nadawała się do pozostania bez całodobowej opieki. I... została przyjęta razem z matka na oddział.
      Nie wiem jak dalej potioczyly się losy obu pań.
    • bib24 Re: covid co z dzieckiem? 07.08.20, 08:36
      Jakby kogoś interesowało to znam już odpowiedz.

      W tym konkretnym przypadku, ten konkretny szpital dla dorosłych przyjmie drugiego rodzica z dzieckiem, jeżeli będzie też musiał trafić na oddział. Potwierdzone ze szpitalem.
          • szkarlatna_swinia Re: covid co z dzieckiem? 09.08.20, 00:17
            To o proponujecie ?Siedzieć w domach 3 lata nie wychodzić nigdzie bo
            co jeśli przejedzie mnie samochód złapie covid etc etc.Jak nie pójdę do pracy nie będę miała na rachunki .Nie zarabiam tyle by mieć niane
            dziadkowie nie będą siedzieć parę lat z moim dzieckiem. I tak jeśli nie covid to wypierdziela mnie z mieszkania a dziecko zabiorą i?Uwierz gdybym nie musiała pracować siedziała bym w domu i przeszła na edukację domowa nawet .Życie pisze rzne scenariusze nie każdy ma fortunę a oszczędności czasem się kończą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka