Dodaj do ulubionych

Jak teraz żyjecie z koroną?

07.08.20, 09:06
Chciałam Was podpytać, bo zastanawiam się, czy jest ok, czy może powinnam coś zmodyfikować. Zaczęłam się zastanawiać po wątku forumki, obawiającej się posłania dzieci do szkoły - zaskoczyło mnie, że przez tyle miesięcy udało się komuś zachowywać aż taką ostrożność.

U nas generalnie mąż ma luźniejszy stosunek do zasad, ale staram się go naprostowywać wink
I wygląda to tak:
- mąż chodzi do pracy 1-2 razy w tygodniu (kontakt ma z kilkoma osobami, w jednej z prac ma swój pokój), ja pracuję zdalnie
- mąż robi zakupy w markecie, ja tylko w małym sklepiku, a w ogóle 90 proc. online
- w sklepie, na poczcie, zawsze maski (BFE 98, po maks. 40 min. noszenia lądują w worku na zużyte), zrezygnowałam z rękawiczek (nie wiem czy słusznie), ale myję ręce dezynfekantem po wyjściu ze sklepu przed wejściem do samochodu. Jak kupuję dziecku loda czy napój to przecieram chusteczką dezynfekującą (loda w papierku rzecz jasna, w wafelku - nie tongue_out)
- babcie: moją mamę odwiedzam zawsze w masce na maks. ok. 30 min; mąż przy swojej maski nie nosi
- zabawy dziecka: kontaktuje się z dwoma koleżankami (ich rodziny są chyba bardziej narażone na ryzyko, bo jedna pracuje w zakładzie produkcyjnym, a druga prowadzi firmę, której działalność wiąże się z jeżdżeniem po Polsce i wizytami u wielu osób), bo uznałam, że całkowita izolacja niesie większe ryzyko innych problemów
- wyjazdy: w miejsca niezbyt uczęszczane, jak z noclegiem to z oddzielnym wejściem (przynajmniej dotąd tak było, ale zastanawiam się nad hotelem, który reklamuje się, że przestrzega zasad sanitarnych - może jednak odpuścić?), jak restauracja, to z pustawym ogródkiem

Jeśli chodzi o powrót do szkoły, to nie miałam obaw, ale trochę zaczynam mieć, choć placówka kameralna. Jest ktoś, kto rozważa nieposłanie dziecka do szkoły? My raczej poślemy, ale ciekawa jestem opinii innych.

PS: Triss, wiem, że żyjesz normalnie, bo wirus i wszystko co się z nim wiąże to niesmaczny żart, ale jak czujesz potrzebę napisać to, co zawsze, to się nie krępuj.
Obserwuj wątek
    • lady.madrugada Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:20
      Noszę maseczkę w sklepach, czasem zakładam rękawiczki, jak mi się przypomni i mam pod ręką, a zakupy robimy normalnie. Chodzę do pracy od lipca normalnie, z możliwością HO gdy potrzebuję (tak było i przed covidem). Do rodziców jeździmy bez maski, widujemy się często i bez ograniczeń czasowych (co to za pomysł w ogóle). Dzieci widują się z przyjaciółmi, rodziną bez ograniczeń, z różnymi osobami. Wakacje - byliśmy i w Polsce, i na wyjeździe samochodowym przez kilka krajów europejskich, dojechaliśmy do Włoch, teraz planujemy Grecję samolotem. Do szkoły dzieci oczywiście pójdą, chyba że nagle nasz powiat czy gmina zaleją przypadki zachorowań, ale póki co się nie zanosi.

      Z wirusem musimy nauczyć się żyć, przecież on nie zniknie nagle, będzie mutował i powracał, a nie zamkniemy się w domach na zawsze.
    • lily_evans11 Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:23
      Ja żyję normalnie, nakladam maseczkę szmaciankę lub jednorazową w przewidzianych miejscach, po prostu dobrze myję ręce, więc żadnych rękawic ani płynów. Nie mam zwyczaju dlubac w nosie i dotykać twarzy w ogóle. W sezonie jesienno-zimowym jak zawsze będę dbać o robienie zakupów, wizyty w aptece i rozrywki w momencie, gdy nie ma dużych skupisk ludzkich. Na szkołę czekam. Ze znajomymi i rodziną się widuję. Zrobiłabym krzywdę psychiczną matce, gdybym ją izolowała. Chodzimy z mloda po sklepach w poszukiwaniu ubran i wyposazenia szkolnego. Zaraz wyjeżdżam nad morze tongue_out.
      Rodzice dziewczynki z klasy właśnie wracają z Czarnogóry przez Chorwację. Myślę, że przeżyjemy; ).
    • enigma81 Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:24
      Żyję normalnie.
      Chodzę do pracy, mąż też. Robię zakupy tak jak kiedyś, widuję się z rodziną, z koleżankami, w niedzielę wyjeżdżam na urlop. Dzieci widują się ze znajomymi, córka z chłopakiem.
      Zakładam maseczkę tam, gdzie jest to wymagane, dezynfekuję ręce przed wejściem do sklepy/autobusu etc i po wyjściu. Do szkoły dzieci mam zamiar posłać normalnie.
      Jedyne, z czego zrezygnowaliśmy to odwiedziny u teściowej - mieszka sobie na odizolowanym zadupiu gdzie jest względnie bezpieczna i nie chcieliśmy jej ew narażać.
    • tt-tka Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:26
      Normalnie zyjemy. Tak jak zawsze, tylko czesc zycia spedzamy w masce na usciech i nosie.
      Urlop mam na przelomie wrzesnia i pazdziernika, ale jesli nadal beda obowiazywac maski, rezygnuje ze zwiedzania i wyjezdzam w glusze. Co tez nie jest rewolucyjna zmiana, bo i wczesniej sie zdarzalo.
    • roks30 Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:28
      Kosmos będę trochę złośliwa. Płatki dalej na kwarantannie? Poza tym post ten trochę tchnie desperacją. Przecież wczoraj już był wątek prawie o tym samym, ścigasz się o jak największą ilość postów czy jak? W temacie wątku: żyje normalnie z maseczka w dloni. Spotykamy się ze wszystkimi. Za 2 tygodnie mam komunię. Małą 11 osób i w domu, ale jednak. Daj spokój nie wywalaj masek, gdzie ekologia😆?
        • berber_rock Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:50
          kosmos_pierzasty napisała:


          > Zakupy teraz zamawiam online, więc zakładam, że docierają już skwarantannowane

          Z pewnością smile
          Bo sklep nie ma co robić tylko stosować jakieś czarnoksięskie procedury nad twoimi cornflaksami w spirytusie.
          • kosmos_pierzasty Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:54
            Tak, ta czarodziejska procedura nazywa się 'transport'. Nie teleportują póki co produktów bezpośrednio do klientów.
            BTW Paczka w Ruchu ma ciekawą strategię - przysyłają mail z informacją, że paczka jest ozonowana z tekstem "Jestem bezpieczna! Zostałam zdezynfekowana". To w praktyce oczywiście tylko rodzaj reklamy, ale i znak czasów smile
              • mid.week Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 14:40
                chococaffe napisała:

                > A w kawiarniach myslisz, ze wszystkie stoliki zarezerwowane, a jak podejdziesz
                > bliżej okazuje się, że na tabliczce jest napisane "zdezynfekowane"
                >
                > btw nie specjalnie wierzę w te deklaracje


                o ja widzialam jak pan dezynfekowal stoliki w knajpie - jedna ścierka przelecial wszystkie, plynu żadnego do tego nie używał smile
                • chococaffe Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 14:52
                  Ja widziała i prawdziwą dezynfekcję, i fejkową i zerową. I uwagę taksówkarza z korporacji typu" dezynfekujemy po każdym pasazerze" - "chyba Pani żartuje, jak raz dziennie to dobrze". Dlatego używam własnego płynu tam gdzie stosowne. A kiedyś jeden zaproponowal mi zdjęcie maseczki bo "covida nie ma" - kiedy odpowiedziałam, że byc moze ja mam to zamilkł big_grin

                • kosmos_pierzasty Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:42
                  Jakby Ci to wytłumaczyć: Jak kupujesz słoik dżemu w sklepie to stoi on na półce dostępny dla każdego, kto np. czyta skład i odstawia, jak zamawiasz w necie to przychodzi - ta! dam! - w pudełku. Wewnątrz pudełka nikt przez czas transportu nie grzebie...
                  • kamin Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 11:12
                    Jakby ci to wytłumaczyć. W celu dowiezienia do ciebie słoika dżemu ktoś go musi wyjąć z pudełka zbiorczego w magazynie albo zdjąć z półki w sklepie, jak akurat na magazynie się skończy. Później musi z innych pudełek wyjąć paczkę makaronu oraz płatki i marchewkę. Później te wszystkie rzeczy sobie czekają na transport, a spędzają kilka godzin w samochodzie z dostawcą/kierowcą, który to codziennie ma kontakt z masą ludzi. Również z tymi przeziębionymi, którym się nie chce akurat wyjść z domu.
                    Rzeczywiście transport ma właściwości wybitnie dezynfekujące. Lepiej wróc do samodzielnej kwarantanny jedzenia.
                  • 35wcieniu Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 11:35
                    Tłumacz dalej, bo to wesołe. big_grin Kurier który dostarcza paczki - do paczkomatu lub osobiście, ma codziennie kontakt z a) wieloma ludźmi, b) paczkami obmacanymi przez niezliczoną ilość rąk. Jak tę paczkę bierzesz do rąk, odpakowujesz i wyciągasz z niej (niechyby nawet i sterylne) rzeczy, to przenosisz to na nie.
                    Kwarantannuj co chcesz, ale wiara w sterylizujące właściwości transportu jest urocza. big_grin
            • dyzurny_troll_forum Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:16
              kosmos_pierzasty napisała:

              > BTW Paczka w Ruchu ma ciekawą strategię - przysyłają mail z informacją, że pacz
              > ka jest ozonowana z tekstem "Jestem bezpieczna! Zostałam zdezynfekowana". To w
              > praktyce oczywiście tylko rodzaj reklamy, ale i znak czasów smile

              Tiaaa, w Uberze też jest notyfikacja "kierowca zasłaniu usta i nos". A potem przyjeżdża kolo zupełnie jakby nigdy nic...
          • amast Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:33
            Teraz już nie, ale jeszcze miesiąc temu (i tak od początku kwarantanny) zakupy przyjeżdżające z F śmierdziały strasznie czymś kwiatowym. Czyli "coś" z nimi robili. Chociaż wolę nie wiedzieć co wink
            • kosmos_pierzasty Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:40
              Właśnie trafiłam na taki opis w sklepie:
              "W trosce o Twoje przesyłki w naszym centrum logistycznym wprowadziliśmy monitoring epidemiologiczny oraz restrykcyjne zasady przygotowania paczek. Wszystkie pomieszczenia są codziennie ozonowane, a miejsca pracy na bieżąco dezynfekowane. Nasi pracownicy pracują w maskach i rękawiczkach oraz mają szeroki dostęp do środków dezynfekujących."
    • cauliflowerpl Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:28
      - Wychodzę z domu prawie wyłącznie w celu uprawiania sportu albo innej aktywności ruchowej na świeżym powietrzu poza terenem zabudowanym z zachowaniem dystansu, bo wtedy nie muszę nosić maseczki.
      - Raczej nie spotykam się ludźmi a już definitywnie odcięłam się od hipochondryków latających z katarkiem na testy na covid.
      - Do końca urlopu nie odbieram telefonu od nieznanych numerów.
      - Nie chodzę do barów bo tam też trzeba mieć maseczkę.
      - Na plażę jeżdżę wyłącznie do Francji bo tam nie trzeba na świeżym powietrzu nosić maseczki.
      - Częściej płacę gotówką, żeby komuś przypadkiem nie strzeliło do głowy zamknąć mnie na kwarantannie, bo przyjaciółka matki pracownika stacji benzynowej ma covid, wprawdzie jeszcze nie szukają po transakcjach bankowych ale kto wie.
      - Nie chodzę na basen bo tam trzeba odbijać kartę. Z powodu jak wyżej.

      Reszta jak dotychczas. Zakupy od zawsze robię o 15 bo wtedy w sklepach pustki. W maseczce robię, nie mam wyjścia.
    • alicia033 Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:28
      nie tylko triss.
      Pomijając zakladanie maseczki tam, gdzie muszę oraz odgórne ograniczenia wyjazdowe żyjemy normalnie. Chodzę i chodziłam normalnie do pracy, korzystam z komunikacji publicznej, zorganizowanego fitnessu a restauracje wybieram po jakości serwowanego jedzenia a nie ogródka.
      • berber_rock Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:38
        Nie tylko triss.
        Staram się żyć normalnie, chociaż wszechobecne obostrzenia upierdliwie mi w tym przeszkadzają.
        Do pracy nie chodzę, bo póki co nasza fabryka jest cały czas na zdalnym i jeśli ktoś chce przyjść fizycznie to musi wypełnić kupę papierologii.
        Baaardzo się cieszyłam z tego że uruchomili fitness w czerwcu i pierwsza tam pobiegłam.
        Niestety od tygodnia w fitness clubach obowiązują maseczki więc chyba odpadnie.

        Co do reszty to staram się funkcjonować normalnie na tyle na ile się da wśród stada sfiksowanych histerykow.

    • redwineiswhatilike Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:30
      W tym roku zrezygnowałam z wyjazdu za granicę. Byliśmy na dwóch wyjazdach w Polsce, jeden w różne miejsca ale odludne i puste. Drugi wyjazd to Wrocław. Jeździmy lokalnie nad morze ale w miejsca gdzie jest mało ludzi. Są takie. Po prostu idziemy kawałek dalej od tłumu. Wiadomo, maseczki, i tak dalej. Praca na razie cały czas zdalna, z tym że raz na jakiś czas w biurze. Chodzę normalnie na zakupy.
      Nie boję się jakoś bardzo mocno choć zaczynam się obawiać co będzie, bo jest coraz więcej zakażeń w moim regionie a było naprawdę bardzo mało.
    • clk Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:32
      Normalnie. Udaje ze nie ma.
      W masce chodzę od 6 miesięcy bo trzeba, w miejscach publicznych.
      W domu się nie zamknę. z ludźmi wie widuje.
      Praca zdalna może być ale jestem prawie codziennie jestem w firmie
    • 18lipcowa3 Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:34
      Żyje normalnie. Jak przed. Chodzę do centrum handlowego, spotykamy się z rodziną, wyjeżdżamy, dzieci spotykają sie z koleżankami, chodzimy na basen ,siłownię, do restauracji.
      Ręce zawsze często mylismy.
      Jedyna rzecz to maseczki które zakładam jak wchodzę do sklepu . Nie dlatego że chce tylko dlatego że muszę.
      Mąż chodzi do pracy . Ja pół na pół zdalnie .
    • ichi51e Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:37
      Tz ma HO do pracy moze raz na 2 tygodnie chodzi
      Dziecko normalnie do szkoly od maja (z tym ze klase ma podzilona na 2 grupy ktore chodza w kratke, mi szkola zasugerowala posylanie codziennie zeby mial kontakt z jezykiem (jako cudzoziemiec) i dziecmi (jako zaburzony).
      W sklepie niestety znowu w masce (ech)
      Uzywam srodkow dezynfekujacych jak sie nawina i uwazam ze to genialna sprawa - mam nadzieje ze zostana na zawsze - lubie sobie rece odswiezyc.
      Na wakacje pojechalismy krajowe, niestety wszyscy wpadli na podobny pomysl wiec z informatorow wynika ze w okolicy zagrozenie wzroslo. Co ciekawe turystow na szlakach raczej malo. Za to widac ze ludziom sie masek nosic nie chce praktycznie drzwi kolejki sie otwieraja a ludzie sciagaja.
      • ichi51e Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:40
        Dziadkow widujemy bez masek (tak nawet wprosilam sie z dzieckiem na 2 tygodnie jak tylko mozna bylo juz latac) nie pozarazalismy sie nawzajem. Zaraz po nas wyprawil sie tez do nich moj brat z rodzina - rowniez bez konsekwencji.
    • mia_mia Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:41
      Ja głównie HO od początku, mąż w pracy normalnie. Rodzice w domu od początku, wnuki na odległość, ale odkąd otworzyli zakłady mama musi, bo się udusi biegać do fryzjera, na paznokcie i inne cuda, choć panikuje jak nie wiem z powodu wirusa i ma podstawy, ale ostatnio byliśmy razem na wakacjach.
      Po sklepach nie biegam bez celu i tak zostanie, maski noszę i nie mam z tym problemu (często zapominam, że ją mam i zdejmuję dużo później niż muszę)
      Dziecko do szkoły poślę, ale nie wierzę, że je otworzą na dłużej niż miesiąc jeśli wogóle otworzą.
      Ręce dezynfekuję bardzo często, mie korzystam z komunikacji publicznej jakiejkolwiek.
      Unikam restauracji bez możliwości zjedzenia na zewnątrz, ale nie zawsze to możliwe.
    • gryzelda71 Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:43
      Nawet minuty pracy zdalnej. Zakupy tam gdzie mi pasuje, anie ze jeden sklep. Maseczki tam gdzie zalecają. Fryzjer, dentysta, kosmetyczka. Komunia w lokalu z turystami z całej polski za nami. Wyjazd na żaglówkę(w portach zwłaszcza tych małych nikt nie nosi maseczek). Jedzenie w restauracjach za nami. Syn siłownia, córka nawet zdążyła połamać oba nadgarstki więc wizyty w przychodniach i sorach na na koncie(0 problemów).Tesciowa, którą za kilka godzin będę widzieć prowadzi pensjonat, a szwagierka przychodnię dentystyczną więc....
      Ale u nas w woj mało zachorowań.
      A, nigdy nie stosowałam kwarantanny na żywność. Na początku jak czytałam co forumki wyprawiają(dezynfekcja butów, klamek, pranie odzieży wierzchniej po jednej wizycie w sklepie) to trochę poczułam się jakbym igrała z losem, ale jednak nie chciało mi się.
      • joanna_poz Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:52
        my podobnie jak gryzelda.

        nie pracowalismy zdalnie, cały czas w firmach.
        zakupy, jak mi pasuje, duze raz na tydzien robiłam i przed korona, wiec to bez zmian, poza tym codziennie piekarnia i wg potrzeby.
        wakacje we Włoszech - zakwaterowanie w apartamentach, codziennie restauracje.
        syn odwiedzał 2 razy dentyste i raz ortodonte.
        odwiedzamy fryzjera, kosmetyczkę.
        towarzysko - u syna intensywnie, my z sąsiedami, jak nam dusza i okazja zagrasmile, rodzina 350 km od nas wiec się nie odwiedzamy siła rzeczy. jak z wizytą zapowiedziała nam się rodzina ze Sląska to nie wyganiałam do hotelu i ugościłamsmile
        o koronie przypomina mi nakaz noszenia maseczek i płyny dezynfekcyjne.
        mam nadzieję, że wroci stacjonarna szkoła. mam dośc szkoły zdalnej.
    • ewcia.1980 Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:46
      Powiedziałabym, że żyję absolutnie normalnie bo wirus nigdy mnie nie przerażał.
      A teraz nie przeraża mnie coraz większa liczba zarażonych bo nie przeraża mnie BEZOBJAWOWA choroba.

      O higienę zawsze dbałam, tłumów unikałam a ludzi, którzy włazili mi na plecy zawsze mnie irytowali.
      Więc .... w tej kwestii bez zmian.

      Teleporady lekarskie bardzo mi sie podobają i uważam, że powinny zostać na stałe poza normalnymi wizytami.
      Korzystałam z nich już 3 razy i dziś znowu ma dzwonić do mnie alergolog córki aby omówić wyniki testów. No fantastyczna sprawa. Nie muszę gonić do przychodni i wysiadywać tam z tłumem ludzi.
      Chociaż z wizyt klasycznych u ortodonty, alergologa, ginekologa i dermatologa też korzystałam i też było dużo lepiej bo po pierwsze w przychodni nie było tłumów a po drugie przychodziłam na wyznaczoną godzinę i wchodziłam do gabinetu. Dla mnie .... na plus.


      Jedyny minus zaistniałej sytuacji ...... w tym roku nigdzie nie wyjechałam na wakacje i nie wiem czy gdzieś pojadę. Nie dlatego, że sie boję ale dlatego, że nienawidzę tłumów. I jak słyszę, że ludzie stoją w kolejce żeby wejść na szlak np na Śnieżkę to .... dziękuję .... wolę zostać w domu i relaksować się we własnym basenie.

        • agua_de_coco Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:00
          Kwarantanna nic miłego, wiadomo; ale ja zdecydowanie chciałabym wiedzieć i mam nadzieję, że z mojego otoczenia nikt by nie zataił.
          Jeśli chodzi o życie codzienne, to pracujemy z mężem z domu, dziecko chodzi do przedszkola, zakupy robimy normalnie.
          • cosmetic.wipes Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:54
            Jeśli chodzi o moje życie codzienne, to oboje z mężem pracujemy we wlasnej firmie, a branża taka, że kilkutygodniowe odcięcie od świata spowoduje, że będziemy w czarnej dupie. Nie finansowo, bo w tym zakresie jesteśmy zabezpieczeni, ale posypią się kary za niedotrzymanie terminów wykonania umów i stracimy część klientów. Wszystkiego nie da się obrobić personelem, że względu na zakresy uprawnień chociażby.
          • mid.week Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 13:38
            agua_de_coco napisała:

            > Kwarantanna nic miłego, wiadomo; ale ja zdecydowanie chciałabym wiedzieć i mam
            > nadzieję, że z mojego otoczenia nikt by nie zataił.

            Tez bym chciala wiedziec, zeby nie narażać bez sensu innych. No ale bez sanepidu jednak wink
        • berber_rock Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:40
          mid.week napisała:

          > o tak - kwarantanna sad
          > Mam nadzieję, ze zaden ze znajomych w razie czego nie wymieni mnie w rozmowie z
          > sanepidem.

          Mój sąsiad był taki mądry że znajomemu pozytywnemu po prostu zapłacił w zamian za niepodawanie swojego nazwiska.
          Koleś jest właścicielem trzech restauracji, więc uznał ze po tym jak po trzech miesiącach pozwolono mu wznowić działalność, musi choć trochę się odkuć a nie ładować na kwarantannie.
          IMHO miał rację bo na początku sierpnia rząd HoReCe znowu zamroził, więc sąsiad pozarabial sobie raptem 1.5 miesiąca i musi z tego przeżyć całą zimę.

          Smutne, ale takie są realia.
          Tak - ludzie będą oszukiwać system, bo też muszą z czegoś żyć.
          • sumire Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 13:49
            To jedno, a drugie to to, jak wygląda kwarantanna w PL - sąsiedzi moich rodziców siedzieli w niej ponad miesiąc, wściekali się, bo łatwiej się dodzwonić do Pandudy niż Sanepidu, a Sanepid z nimi też nieszczególnie się kontaktował. Jedynie policja przyjeżdżała dwa razy dziennie.
    • chococaffe Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:48
      Chciałabym napisać, że żyje normalnie, ale nie do końca. Covid uświadomił mi ile czasu , energii itp zajmuje mi -upraszczając- kultura. Problem szkoły mne nie dotyczy, ale z uwagą obserwuję to co sie dzieje w teatrach, kinach , galeriach, salach koncertowych itd. Problem troszkę podobny do szkolnego - teoretycznie da się wszystko on line, ale to nie o to chodzi. Ogarnięcie gości/widowni (dystans, maseczki) równie łatwe/możliwe jak ogarnięcie przedszkolaków. Nie wiem jak to wszystko się skończy. Spotkałam się z opinią, że po problemie wykluczenia cyfrowego pojawi się wykluczenie z "reala" - ceny na real tak pójda w górę, że tylko uprzywilejowanych będzie na to stać.

      p.s. z rekawiczek też zrezygnowałam bo praktyka pokazała, że logiki w tym mało , ale na wszelki wypadek mam w torebce parę.
    • leni6 Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 09:59
      Oboje z mężem pracujemy zdalnie, dzieci chodzą do przedszkola, w którym są pewne obostrzenia, ale niewiele. Widujemy się z naszymi rodzicami normalnie, zakupy robimy normalnie (nigdy dużo po sklepach nie chodziliśmy). Ograniczylismy spotkania towarzyskie, ale nie zupełnie do zera, dzieci chodzą na plac zabaw tylko jak jest na nim bardzo mało innych dzieci (poza placem zabaw w przedszkolu).
    • eveeveeve Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:02
      1. Od 18 maja najmłodszy chodzi do przedszkola, ja pracuję normalnie- czyli jeżdzę codziennie komunikacją publiczną do biura.
      2. Z rodziną spotykamy się normalnie, dzieci też.
      3. Dzieci spotykają się z rówieśnikami, starsze własnie są na obozie (na obozie wszystko tak jak przedtem, mają wyjścia i wycieczki poza teren także), najmłodszy chodzi ze mną na place zabaw (nic nie odkażam, myjemy ręce po powrocie)
      4. Zakupy robimy standardowo jak przedtem, tak samo wizyty w restauracji, lodziarni itp.
      5. Na wakacje jedziemy za granicę (o zgrozo!), mamy wynajęty apartament blisko plaży.
      6. Mam nadzieję, że dzieci normalnie pójdą do szkoły,zwłaszcza, ze najstarszy zaczyna szkołę średnią (jeszcze nie wiemy jaką), a córka zaczynałaprzejawiać początki depresji z powodu braku normalnego natężenia spotkań z rówieśnikami.
      To nie jest tak że wszystko lekceważę. Noszę maseczkę w sklepie, czy autobusie. Pracowałam w komisji wyborczej- odkazałam długopis jak ktoś mi go dotykał, miałam maseczkę, przyłbicę, rękawiczki.
      Nie chodzę tam gdzie jest dużo ludzi, staję w odległości (np. w kolejce), upominam jak ktoś leży mi na plecach.
      Nie poszłam na wesele, bo w mojej opinii ryzyko większe niż w innych przypadkach.

      4.
    • pani_tau Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:08
      Maseczka, dystans, mycie rąk. W przypadku zachorowania na Covid-19 moje szanse na przeżycie wynoszą pięćdziesiąt procent a leczenie remdesivirem zmniejszy je do zera.
      Podumalam nad tym parę dni i uznałam, że więcej niż robię, żeby się zabezpieczyć, zrobić nie zdołam, więc zasadniczo nie mam się czym przejmowac. Tak samo w przypadku mojego wiekowego taty.
    • stasi1 Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:09
      Jak jeżdżę do pracy to tylko autem(chyba że wyjdzie z niej gdzieś dłuższy wyjazd pociągiem), wcześniej różnie a latem prawie wcale. Oczywiście w sklepach w maseczce ale widzę że jestem jednym z tych sumiennych. Za to w jednym zauważyłem że sklepowa do mojego dziecka gdzie ma maseczkę a następnego dnia do gościa chyba nic. W pociągu wczoraj było ciasno kobieta była bez maski za to jej syn z maską i przyłbicą.. Oczywiśce widuję się czesto z mamą bez uwarunkowań i bez maski. Oczywiście tak samo z drugimi dziadkami mojego dziecka
    • laura.palmer Re: Jak teraz żyjecie z koroną? 07.08.20, 10:17
      Ja żyję normalnie - pracuję, spotykam się z ludźmi, wychodzę do sklepów. Ale ja raczej przeszłam covida, bo miałam parę miesięcy temu tygodniowy epizod utraty węchu. Zrezygnowałam jedynie z urlopu daleko od domu, bo jestem w ciąży i boję się ew. problemów z opieką medyczną w obcym kraju. Jesteśmy teraz w czeskiej Pradze i jest świetnie. Turystów mało, ceny spadły, tłumów większych nie ma. Zauważyłam też, że Czesi olewają covida. Maski noszą wyłącznie w metrze, w autobusach, tramwajach, sklepach noszą może pojedyncze osoby. Dystansu nikt nie trzyma. Gdyby nie metro, zapomniałabym o pandemii.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka