Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły?

    • 3-mamuska Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 09.08.20, 20:09
      Nic bym nie zrobiła każdy lubi seks jaki lubi nie mi oceniać.
      Natomiast nic chciałbym mieć wnuków.
      Owszem gdyby córka sam urodziła ze związku z facetam i potem była z kobieta a to możliwe jak twierdzi młoda. To ok. Byle dziecko miało kontakt z ojcem o ile nie byłby odpadem.
      Gdyby syn miał partnera i by sobie zrobił dziecko biologiczne z Kolezanka albo jakaś dobra dusza która chce ich uszczęśliwiać ,ok.
      Ale napewno nie mówiłam bym do dziecka idź do tatusia syna i do tatusia partnera. Ojcem byłby ten biologiczny drugi po imieniu. No i oczywiście bym przekonywała syna ze dziecko musi mieć matkę.
      A przed ciąża ze to egoistyczne.
      Sadzać po starszym synu raczej dzieci nie panuje.
      Młoda ma chłopka, wiec teoretycznie dziecko możliwe ale znając jej pogody to by nie urodziła.
      Wiec narazie nie mam co myśleć.
      • chococaffe Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 09.08.20, 20:11
        Czyli matka to tylko biologiczna. Ta która adoptuje to nie matka.
    • katriel Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 10.08.20, 03:11
      Ten wątek jest strasznie długi i nie mam siły czytać go całego. Ale mimo wszystko postanowiłam napisać swoją odpowiedź, może dla kogoś będzie to coś warte.

      W sumie nie wiem, czy pytanie jest do mnie. Nie do końca rozumiem, co to jest "ideologia LGBT". To znaczy wyobrażam sobie, że ma to być z grubsza coś co ma się do homoseksualistów jak feminizm do kobiet, ale nawet feminizm ma różne odmiany i bywa różnie rozumiany. W każdym razie "normalną, klasyczną ematką" też chyba w tym kontekście nie jestem, więc jeśli są tylko dwie opcje, to może się i kwalifikuję.

      Pytanie zatem brzmi: co bym zrobiła, gdyby się okazało, że mój syn jest gejem. (Lub córka lesbijką, ale dla uproszczenia będę pisać o synu, zwłaszcza że synów akurat mam, a córki ani jednej.)

      Już na wstepie brakuje mi w tym pytaniu precyzji. Co właściwie miałoby się okazać? Że syn odczuwa pociąg seksualny do mężczyzn? Że syn uprawia seks z mężczyznami? Że syn zakochał się w mężczyżnie i marzy o związku z nim? Że syn żyje w związku z mężczyzną? To są wszystko różne sytuacje i moja reakcja też zapewne byłaby różna.

      Na wstępie powinnam chyba wyjaśnić, z jakich pozycji sama piszę. Jestem chrześcijanką, katoliczką, synów również wychowuję w wierze katolickiej. Moje poglądy na kwestie homoseksualizmu (i w ogóle seksualności) są kształtowane m.in. przez moją religię i jej teologię moralną. Otóż, katolicyzm przewiduje dla człowieka dwie alternatywne formy przeżywania swojej seksualności: albo małżeństwo (monogamiczne: jeden mężczyzna + jedna kobieta; nierozerwalne: trwające do śmierci któregoś z partnerów), albo wstrzemięźliwość (całkowita rezygnacja z uprawiania seksu). (Tradycyjnie mówi się często o trzech powołaniach, ale z punktu widzenia seksualności sytuacja osoby duchownej i nieżonatej/niezamężnej osoby świeckiej zasadniczo się nie różni.) Wstrzemięźliwość występuje, rzecz jasna, znacznie rzadziej, a jeszcze rzadziej bywa pozytywnym wyborem, kiedy to osoba świadomie decyduje, że nie chce się z nikim wiązać. Wstrzemięźliwość bywa bowiem elementem transakcji wiązanej (gdy np. młody człowiek chce być księdzem, i pewnie wolałby być żonatym księdzem, ale skoro aktualna dyscyplina kościelna nie przewiduje takiej możliwości, to decyduje się na celibat); może też być efektem niepowodzenia małżeńskiego (kiedy komuś nie udało się znaleźć współmałżonka, albo kiedy małżeństwo mu się rozpadło).

      W szczególności, jeśli ktoś odczuwa pociąg seksualny wyłącznie do osób tej samej płci, i w związku z tym nie jest w ogóle zainteresowany zawarciem małżeństwa w powyższym rozumieniu, to pozostaje mu wstrzemięźliwość. Jest to, oczywiście, trudne, ale wierzę, że z Bożą pomocą możliwe. Osoba znajdująca się nieco bliżej środka skali Kinseya, a więc ktoś przeważająco (ale nie wyłącznie) homoseksualny, może też zdecydować się dążyć do małżeństwa, z grona potencjalnych partnerów wybierając tylko osoby płci przeciwnej. Będzie miał mniejszy wybór, ale cóż. Jest to zaledwie jeden z wielu przypadków, kiedy ktoś świadomie ogranicza sobie potencjalną pulę partnerów. Sytuacja "podoba mi sie Sam, Kim i Leslie, ale podrywać będę tylko Sam, bo Kim i Leslie są facetami" nie różni się wcale tak bardzo od sytuacji "podoba mi sie Sam, Kim i Leslie, ale podrywać będę tylko Sam, bo Kim i Leslie mają mężów" (albo od sytuacji "podoba mi sie Sam, Kim i Leslie, ale podrywać będę tylko Sam, bo Kim i Leslie za dużo piją").

      Gdyby hipotetyczne "okazanie się gejem" przez mojego syna miało oznaczać po prostu objawienie się u niego homoseksualnej orientacji, bez żadnych innych zmian w osobowości i światopoglądzie, no to czekałaby go jedna z powyższych dróg. Albo nie do końca chciany celibat, albo nie do końca spontaniczne małżeństwo. W każdej z nich miałby moje pełne wsparcie; pierwszą uważam za łatwiejszą w decyzji, ale trudniejszą w wytrwaniu; drugą za wymagająca sporo elastyczności. To oczywiście musiałaby być ich decyzja, ale tak na moje oko to z moich dwóch synów starszy osobowościowo bardziej pasuje do pierwszej, a młodszy do drugiej.

      Niektórzy ludzie jednak, mówiąc "gej" mają na myśli człowieka, który nie tylko odczuwa pociąg seksualny do osób tej samej płci, ale również realizuje go co najmniej równie swobodnie, jak przeciętny heterosesualista realizuje sówj popęd. (Zdarzyło mi się czytać wypowiedź pewnego homoseksualnego chrześcijanina, który właśnie z tego powodu twierdził, że on może jest homoseksualistą, ale gejem nie jest, bo żyje w czystości.) Jeśli bym więc dowiedziała się, że mój syn żyje z innym mężczyzną, to pewnie chciałabym wiedzieć, jak on to godzi z religijnym światopoglądem, który mu wpoiłam. Czy to jest tak, że sam uważa swój związek za grzeszny, ale nie czuje się na siłach z niego zrezygnować? Czy może wyrzekł się wiary katolickiej w całości? A może wyznaje jakąś "wlasną wersję" chrześcijaństwa, w dużej mierze zbieżną z ortodoksją, ale w której jest miejsce dla związków homoseksualnych? W sumie nawet nie do końca potrafię wytłumaczyć, dlaczego uważam, że potrzebuję to wiedzieć. Chyba głownie z jakichś czysto egoistycznych pobudek, po prostu lubię wiedzieć, na czym stoję. Może jeszcze z "własną wersją" mogłabym chcieć merytorycznie podyskutować (chociaż nie wiem, czy syn by chciał), ale w pozostałych przypadkach to niespecjalnie miałoby sens.

      Nie wiem do końca, jak po czymś takim ułożyłyby się nasze wzajemne relacje. Z mojej strony warunki brzegowe są takie: z jednej strony, moje dziecko pozostaje moim ukochanym dzieckiem, nawet jeśli żyje nie tak jak uważam, że powinno, i dopóki nikogo nie krzywdzi, będę je chronić; z drugiej, nie wolno mi popierać grzechu ani robić wrażenia, jakbym popierała grzech. Wyobrażam sobie, że lawirowanie między tymi dwoma imperatywami może być trudne i niezręczne, i może spowodować rozluźnienie stosunków, co zapewne przyjmę ze smutkiem. Z tym że nie jest to sytuacja specyficzna dla homoseksualizmu syna, w sumie podobnie byłoby gdyby np. związał się z mężatką.

      A tak z trzeciej strony, jeśli nawet mój syn zdecyduje się "żyć jako gej" (to znaczy mniej lub bardziej swobodnie realizować swój homoseksualny popęd), to wciąz jeszcze może wybrać różne drogi (a ja wciąz jeszcze mogę mieć tu swoje zdanie, choć syn niekoniecznie będzie go słuchał). Wolałabym jednego stałego partnera, niż promiskuityzm. Wolałabym, żeby nie próbowali kombinować sobie dziecka. Itp, itd.

      Czego na pewno bym nie chciała, to nie chciałabym, żeby orientacja seksualna stała się dla któregoś z moich synów podstawową tożsamością. Żeby myślał o sobie najpierw jako o geju, a dopiero potem jako o synu, bracie, Polaku, chrześcijaninie itp. I jeśli sformułowanie "jestem przeciw ideologii LGBT" ma dla mnie jakikolwiek sens, to chyba właśnie taki: żeby nie robić z orientacji seksualnej sensu życia.





      • snajper55 Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 10.08.20, 04:05
        Jestem pod wrażeniem Twojej wypowiedzi. Jej rozsądku, wyważenia, logiki, obiektywizmu niezakłócanego Twoją wiarą. Jeśli wyobrazimy sobie skalę, na której jednym końcu mamy religijnych fanatyków, to Ty jesteś na jej drugim końcu. Mam nadzieję że synowie doceniają jaką mają matkę. No i że mąż też swój skarb docenia. smile

        Ale ad rem. Zauważyłem drobną lukę w Twoim rozumowaniu. Odniosłem wrażenie, że utożsamiasz katolicyzm z chrześcijaństwem. A przecież są różne kościoły chrześcijańskie. Niektóre udzielają sakramentu małżeństwa parom jednopłciowym (np. luterański kościół Szwecji). Pozwolę sobie zacytować wypowiedź Michaela Kjörlinga, sekretarza generalnego luterańskiego Kościoła Szwecji:

        "Na pytanie czy Biblia potępia homoseksualizm odpowiedział: Zalecam dużą ostrożność w czytaniu tekstów sprzed kilku tysięcy lat, powstałych w innej części świata i kulturze, do tego napisanych w praktycznie nieistniejącym dziś języku. Te teksty trzeba interpretować w ich społecznym i historycznym kontekście. Wtedy dozwolona była np. poligamia, i o tym jest w Biblii, a dzisiaj poligamia nie ma uzasadnienia i się jej zakazuje. Podobnie z homoseksualizmem – trudno odnosić biblijne cytaty bezpośrednio do dyskusji w nowoczesnym społeczeństwie, żyjącym w innych strukturach, na temat partnerstwa i małżeństwa. Kościół Szwecji uznaje, że dziś, po tym, przez co przez dwa tysiące lat przeszła ludzkość, społeczeństwo musi się przede wszystkim kierować zasadą „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. W ramach tej zasady nie potępiamy związków homoseksualnych, ale stawiamy im takie same wymagania jak małżeństwom, tzn. wierność i trwanie do grobowej deski. Taka miłość jest dobra i zgodna z wolą Boga, więc mniejsze znaczenie ma, czy jest to miłość między osobami tej samej płci, czy nie."

        Niektóre inne kościoły chrześcijańskie także udzielają ślubów kościelnych parom jednopłciowym.

        Czym byłoby dla Ciebie przejście syna do kościoła luterańskiego, gdzie mógłby żyć zgodnie z sobą i zgodnie z chrześcijańskimi zasadami? Gdzie mógłby otrzymać razem z partnerem sakrament małżeński. A potem mogliby adoptować dzieci i wychować je zgodnie z zasadami chrześcijańskimi? Czy wybór takiej drogi wywołałby w Tobie ulgę? Sprzeciw? Zawód? Wszystko to jednocześnie? smile

        S.
      • umi Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 13:51
        Podoba mi sie Twoja szczera odpowiedz. I odwaga. Ja mialam ochote strollowac ten watek, ale poniewaz niektorzy podeszli powaznie to daruje sobie yaya wink
        Jedna rzecz mnie zastanawia (o ile dobrze zrozumialam) - jesli mialabys syna o orientacji homo, czekalby go albo celibat albo malzenstwo z rozsadku? Celibat dla mnie OK, wolny wybor kazdego. Ale malzenstwo z rozsadku to moze byc tragedia dla tej drugoej strony. Nie wyobrazam sobie byc z kryptogejem, to jest oszukiwanie i kobiety i narazanie dzieci na potencjalny rozwod (nie wiem jaka kobieta dluzej wytrzyma w takim zwiazku i najgorszemu wrogowi (wrogini?) bym nie zyczyla). Strasznie hoo... ee... zle jest byc z kims i uwazac go za jedynego i najwazniejszego na swiecie,a potem dowiedziec sie, ze to z rozsadku i woli facetow. Chyba bym drania wykastrowala suspicious I podejrzewam, ze wiekszosc kobiet moze myslec podobnie. Robienie kogos w hooya na starcie jest slabe (oczywiscie, o ile Cie dobrze zrozumialam).

        Czego na pewno bym nie chciała, to nie chciałabym, żeby orientacja seksualna stała się dla któregoś z moich synów podstawową tożsamością. Żeby myślał o sobie najpierw jako o geju, a dopiero potem jako o synu, bracie, Polaku, chrześcijaninie - To jest bardzo madrze napisane, moim zdaniem.
        • paskudek1 Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 13:54
          A ty o sobie myślisz jako o Polce, matce, córce, siostrze czy jako o heteroseksualnej? Czemu do kurły nędzy heteroseksualny ludzie mają wg ciebie prawo do szczęścia, miłości, związku a homoseksualni nie bo nie i już?
          • chocolatemonster Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 14:22
            No nie? Hetero moze sobie romansowac do woli, zawierac w kosciele zwiazki (vide kursku) i jest oki ale juz homo ma byc wstrzemiezliwy bo tak. No srak.
            • paskudek1 Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 14:35
              Niby te dwa wpisy wyżej są wyważone, niby takie ludzkie a przebija z nich taka pycha, taka buta że aż boli jak to czytam. Och jaka ja jestem jedna z drugą tolerancyjna, jakbym akceptowała ale... I tu gwiazdka - możesz sobie być tym gejem czy lesbijką tylko zachowaj to dla siebie, możesz sobie być ale samotnie bo już z kimś tworzyć związek to grzech ciężki i nie będę mogła Cię tolerować itd itp.
              • umi Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 14:50
                Przeciez to jest jej religia. Dzieciak w ogole nie musi podzielac tej religii. A jesli bedzie, to chyba lepiej, ze nie bedzie hipokryta? O ile ktos mu tego nie narzuci, ma prawo do wlasnego wyboru. Nie ma obowiazku umawiania sie i nie ma obowiazku nie umawiania sie.
          • umi Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 14:48
            Jako o mnie, czlowieku. Kij w... oko powiedzmy i kotwica w plecy kazdemu, kto sie wp.rdli.. ee... wetnie w przekonania czy orientacje moja albo czlonkow mojej rodziny. Na naruszanie danych wrazliwych sa paragrafy suspicious

            Bardzo nie lubie postrzegania ludzi przez pryzmat ich religii czy orientacji seksualnej. Nic mnie nie obchodzi z kim ktos sypia poki sie z ta osoba nie zaczne umawiac. I nic mnie nie obchodza jej wybory moralne poki nie dotycza mnie. Bardzo denerwuje mnie obecna tendencja postrzegania ludzi poprzez ich etykietki. Moje zdanie i mam do niego prawo, mozesz miec wlasne i mnie tez nic do tego, poki mi go nie wciskasz na sile.
            • umi Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 14:55
              * I nie uwazam, ze tylko homo czy hetero maja prawo do szczescia. O ile nikt nie krzywdzi otoczenia, ma moim zdaniem prawo dazyc do wlasnego szczescia. Wedlug wlasnej, nie cudzej definicji. A innym nic do tego.
        • zona_glusia Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 14:01
          W drugim przypadku była jednak mowa o osobie biseksualnej, jeśli dobrze zrozumiałam.
          • umi Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 14:49
            Mozliwe. Ja nie bylam pewna, czy dobrze rozumiem. Polska mowa jednak nieco trudna wink
        • konsta-is-me Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 14:55
          Podpisuje sie pod zdaniem, ze udawanie hetero , jest najgorszym swinstwem jakie mozna zrobic drugiej stronie-tej zakochanej.
          Nie ma nic bardziej podlego.
          NIC tego nie usprawiedliwia-NIC.
          Zadne placze ani jęki gejow pt ."ale spoleczenstwo...." mnie nie nie przekonuja.
          To jest niewybaczalne.
          • paskudek1 Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 15:00
            Super, najpierw perfidny nacisk społeczny, zakaz zawierania legalnych związków zgodnych z preferencjami a potem to gej jest winien że udawał i najgorszy. A mzoe tak samo skrzywdzony i nieszczęśliwy?
            • umi Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 15:04
              Eee tam, zwiazki mozna miec. Slubu nie mozna, ale slubu nikt prawie nie chce miec w tych czasach i jest on glowna przyczyna rozwodow, wiec ten argument nieco slaby jest. Jatka jest glownie o prawa dziecka. Ja jestem za prawami dzieci (i zwierzatek tez, bo tez sie same nie obronia) takze pewnie jestewmy w tej kwestii po innych stronach barykady. Ale cala reszte mozna.
            • konsta-is-me Re: Do przeciwników LGBT, co byście zrobiły? 11.08.20, 15:10
              GDZIE jest prawny nakaz/nacisk zawierania slubow ??
              Czy nawet zwiazkow ??
              Hetero czy homoseksualnych?
              Upal zaszkodził ci na glowe ??
              Czy mieszkasz w Afganistanie ?
Pełna wersja