Dodaj do ulubionych

Wsparcie rodziców w chorobie

10.08.20, 18:16
Wyobraźcie sobie taką sytuację. Wasza córka lat 27 zaczyna źle się czuć. Różne niespecyficzne objawy, które wpływają na jej samopoczucie. Generalnie mówi, że czuje się jakby umierała. Mąż wiezie ją do lekarza, dostaje skierowanie do szpitala, dziewczyna w tym czasie już się „zdiagnozowała” przez internet i twierdzi, że ma stwardnienie rozsiane, bo objawy są głównie neurologiczne i w sumie pasują. Na rezonansie wychodzą zmiany, ale lekarze twierdzą że nie jest to sm, ponieważ zmiany są nie w tych miejscach co trzeba. Poza tym punkcją lędźwiowa wyszła ok. Robią jej jeszcze dużo badań z krwi, żeby wykluczyć inne choroby mogące mieć związek ze zmianami w mózgu. Nic nie wychodzi. Diagnoza: depresja i objawy na jej tle. Po tygodniu proponują przeniesienie na oddział psychiatryczny i tak się dzieje. Jest rozmowa z psychologiem i faszerowanie lekami, po których dziewczyna czuje się gorzej, ma bóle głowy, mdłości. Ostatecznie mijają 3 miesiące, w tym czasie był drugi pobyt w szpitalu (innym), kolejny rezonans, jeszcze jakieś dodatkowe badania. Znowu diagnoza- depresja, psychiatra mówi, że być może nie zgadza jej się „chemia w mózgu”. Dziewczyna cały czas swoje, z sm przeszła na inną chorobę, potem na kolejną. Mówi wszystkim, że jest naprawdę chora, jej objawy są prawdziwe. Mąż przestaje wierzyć, rodzice tak samo. Czy Wy jako rodzice dorosłej już dziewczyny przejęlibyście się zdrowiem dorosłego już dziecka i uwierzyli mu? Przy zaakceptowałybyście opinie lekarzy? Okazało się, że dziewczyna jest rzeczywiście chora, ale objawy były tak niespecyficzne, że żaden lekarz nie był w stanie na tamten moment stwierdzić co jej jest.
Obserwuj wątek
        • 12gram Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:38
          Ja nie wiem jak moi rodzice by zareagowali. Przypuszczam że jeśli by wielu lekarzy orzekło że to psychika to by uznali że lekarze mają rację a ja wydziwiam. Ale znam moich rodziców i wiem że to ja mam dużo większą wiedze i możliwości rozeznania leczenia, a tym bardziej własnych objawów, znalezienia lekarzy. Oni by mi tego nie ułatwili więc dostają tylko informacje końcowe a bynajmniej nie liczę na to że się zajmą tematem.
          Znajoma ma chorobę autoimmunologiczną i kilka miesięcy zajęło znalezienie przyczyny różnych ciązkich objawów. Ale otoczenie ją znało i wiedziało że to bardzo konkretna, poukładana osoba i żadne depresje czy zaburzenia psychiczne tutaj nie wchodza w grę. W diagnozach pomagał partner i znajomi z pracy. Tez nie rodzice mieszkajacy w jakiejś małej miejscowości. Oni co najwyżej nie przeszkadzali...

    • rinoa_woman Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:23
      Dla mnie dziecko to dziecko, nie zostawiłabym jej samej sobie i pewnie bym się przejęła i sprobowała jej pomóc. Jestem też z tych ludzi, którzy wiele razy zawiedli się na lekarzach więc poszukałabym dla niej odpowiedniego specjalisty i skonsultowała objawy aby mieć wiecej opinii. Zrobiłabym tak samo jak mój ojciec. Kiedy okazało się, że mój 40letni brat jest poważnie chory to bardzo się przejął i zaczął szukac dla niego pomocy, ale trochę go przystopowałam i sama zajęłam się sprawą, bo nie chciałam żeby się ojciec denerwował, bo sam też choruje.
    • nenia1 Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:27
      Szczerze to pewnie miałabym jakieś wątpliwości, depresje są teraz dość częste, jeśli miała ileś tam badań, w tym rezonanse, kilku lekarzy mówiło to samo, można się nieco pogubić. Choć z drugiej strony, gdyby córka upierała się przy swoim to wspierałabym ją w dalszym szukaniu, zdarzają się przecież takie przypadki, że lekarze źle diagnozują i nie da się nigdy na 100% przewidzieć, kiedy to "tylko" hipochondria a kiedy to faktycznie choroba, którą chory intuicyjnie czuje. Tak całkowicie nie przestałabym wierzyć, ale wątpliwości pewnie by mogły powstać.
    • nangaparbat3 Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:36
      Moi rodzice, lekarze, nauczyli mnie dóch zasad:
      - zanim się stwierdzi przyczyny psychiczne fizycznych dolegliwości trzeba starannie przebadać i wykluczyć chorobę somatyczną
      - osoby z nerwicą hipochondryczną też chorują na choroby somatyczne.

      Na pewno szukałabym przyczyny dolegliwości i traktowała je poważnie.


      • tiszantul Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:43
        "Moi rodzice, lekarze, nauczyli mnie dóch zasad:
        - zanim się stwierdzi przyczyny psychiczne fizycznych dolegliwości trzeba starannie przebadać i wykluczyć chorobę somatyczną"

        Przyczyną fizycznych dolegliwości może być choroba somatyczna - serio?
        • nangaparbat3 Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:53
          Nie, przyczyną fizycznych dolegliwości mogą być problemy natury psychicznej.
          Ale nie należy rozpoznawać ich zbyt szybko.
          Dam Ci przykład:młoda dziewczyna ma ataki paniki, kołatanie serca, nawet omdlenia. Do tego objawy depresji. Jest leczona na zaburzenia lękowo-depresyjne. Po dwóch latach, kiedy nie ma żadnej poprawy, podczas bardzo szczegółowych badań internistycznych okazuje się, że ma znacznie uszkodzony mięsień sercowy i to jest przyczyną objawów do złudzenia przypominających panikę oraz przyczyną depresji.
      • 12gram Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:47
        jak hipochondryk cały czas sobie jakieś choroby wymyśla to w końcu wszyscy go przestają słuchać i w momencie gdy zachoruje naprawdę to nie dostaje pomocy.
        jeśli dziewczyna wygoglowała sobie że to musi być sm, potem że to musi być coś innego itd... - to się wszyscy skupili na tym, żeby potwierdzić lub wykluczyć tę konkretną chorobę .. a jak zaczęła wymyśać, że jeśli nie sm to na pewno xx to i nic dziwnego że przestano jej wierzyć... moja internistka mówi, że najgorszy pacjent to ten co sam się już zdiagnozował w internecie i przychodzi oznajmić lekarzowi na co jest chory.. zamiast mówić o własnych objawach żeby lekarz mógł wyciągać wnioski to powtarza te objawy ktore wyczytał w internecie.
      • lwica_24 Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 19:25
        Ja przez ( prawie) całe życie zawodowe trzymałam sie zasady: zanim stwierdzi sie nerwicę trzeba wykluczyć wszystkie choroby somatyczne, które sie da.
        Na początku pracy zaliczyłam wpadkę, rozpoznałam- na dyżurze- nerwicę tam, gdzie nie powinnam, bo przyczyna była zgola inna. Na szczęście pacjent był na oddziale i rano szef wychwycił mój błąd. Otrzymałam niezły opierdol i to mnie nauczylo, mniemam, że z pozytkiem dla pacjentów.
        P.S. Nie oznacza to, że psychatry nie powinno sie prosic na konsultacje w przypadkach budzących jakąkolwiek watpliwość.
    • ajr27 Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:38
      Smutna historia.
      Jestem typem rodzica zaangażowanego, ponad miarę nawet, dla mnie sprawy zdrowia dziecka są priorytetowe, nie wyobrażam sobie, żeby dawać wiarę w jakieś opowieści o nerwicy/depresji w momencie, kiedy ktoś się naprawdę źle czuje. Są granice histerii, ja akurat wiem, jak wyglądają objawy hipochondrii nerwicowej i w takim przypadku nie dałabym się przekonać.
      Mam nadzieję, że dziewczyna została dobrze poprowadzona onkologicznie.
    • asfiksja Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:41
      Na pewno nie uwierzyłabym w diagnozę "depresja", w sytuacji, w której pacjentka jest pobudzona, szuka, denerwuje się, bada itd. No nijak to nie pasuje do obrazu depresji, wręcz odwrotnie - jak mania w dwubiegunówce. W sytuacji zmian w mózgu, które mam w ręku w postaci wyniku badania (+objawy neurologiczne) bym na pewno nie odpuściła.
    • cegehana Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 18:56
      Wierzyłabym nie tylko dziecku, ale też obcej osobie. Jeśli źle się czuje, to coś jest na rzeczy - może objawy są urojone, ale ludzie zdrowi sobie nie roją objawów z nudów, tylko może np. być to nerwica. Może to być też jakaś zupełnie niepsychiczna choroba, której lekarze nie potrafią zdiagnozować (co też się zdarza). Na forach chorych na sm jest mnóstwo historii o tym, że mieli ileś tam przypuszczeń łącznie z hipochondrią zanim nie otrzymali diagnozy - czyli nie zawsze ta diagnoza jest prosta.
    • alexis1121 Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 19:07
      Odpowiem zbiorczo. To był rak, ale dziewczyna była tak skupiona na tych zmianach w mózgu, że kiedy rozwinęły się inne objawy (zaburzenia miesiączkowania) w ogóle o nich lekarzowi nie powiedziała. Z takiego względu, że między pobytem a diagnozą wiele lat później odwiedziła lekarzy paru innych specjalistów, w zależności od objawów i żaden nie miał odpowiedzi. Więc dała sobie spokój, poddała się. W międzyczasie objawy przeszły. Pretensje do rodziców zwłaszcza matki były o to, że nie pomogła jej się zdiagnozować, tzn nie usiadła z nią i wspólnie nie zaczęły szperać. Chodziło o szersze spojrzenie na chorobę, bo ona była tak zafiksowana i miała klapki na oczach, że sama nie była w stanie porzucić myślenia o sm, a potem o reszcie chorób. Mąż się wykruszył po około roku tak w ogóle. Choroby psychicznej nigdy nie stwierdzono, to a propos tego że należy ją wykluczyć. Mowa była o depresji niewiadomego pochodzenia, bo dziewczyna problemów nie miała. Po prostu jednego dnia poszła spać zdrowa, a obudziła się chora.
      • 12gram Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 19:37
        Przykre, ale jeśli ktos jest zafiksowany na jednym temacie to czasem nie da się do niego dotrzeć, czasem rodzina w ogole nie może dotrzeć "bo co wy tam wiecie". . Jeśli skupiła się na udowadnianiu że to konkretna ta choroba zamiast na śledzeniu wszystkich objawów to i tak by pewnie rodzicow nie posłuchała gdyby wtedy sugerowali że to może coś innego.. A jak sama mówisz, że lekarzom nie mówiła o wszystkich objawach? ... czy rodzicom by powiedziała? czy wtedy by ich chciała słuchać? Do tego- niekiedy rodzice kończą zajmowanie się dzieckiem jak ono za mąż wyjdzie, dziecko dorosłe, ma męża, ma swoje wybory więc rodzice się odsuwają, albo sami są mniej ogarnięci. Nie wiemy jakie tam układy.

        Mam znajomą która zachorowała na raka, ukrywała to obsesyjnie przed nawet najbliższymi znajomymi, w pracy zakazała komukolwiek o tym mówić. Zawsze w makijażu, zrobiona tak, że ja bardzo długo nie zauważyłam czegokolwiek w wyglądzie jedynie przykro mi było że nagle zaczęła mnie olewać. A potem się dowiaduję, że wtedy tam kiedyś jak się sporadycznie widywałyśmy, to wg niej "ja na pewno już wiedziałam". Tłumaczę, że nie wiedziałam, nawet nie miałam skąd się dowiedzieć bo nasze kręgi znajomych mają małą część wspólną. Ale nie -ja "musiałam wiedzieć, bo x lub y pewnie mi powiedział, i wtedy już na pewno wiedziałam, na bank i ona nie uwierzy że nie wiedziałam".. No i nie przegadasz. Mi przykro że mnie potraktowała jak wroga ktoremu nie można powiedzieć o chorobie, a jeszcze się dowiaduję, że na pewno kłamię.
        Jak ktos wejdzie w taki paranoiczny etap to czasem nie da się przegadać. On wie swoje i koniec.

        Możliwe, że dziewczynie teraz jest potrzebne wsparcie psychologa jeśli pretensje do rodziców się utrzymują a ona ma już sporo ponad 30 lat.
        • alexis1121 Re: Wsparcie rodziców w chorobie 10.08.20, 19:48
          Wydaje mi się, że jest tak jak piszesz. Wyszła za mąż, zięć lubiany, załatwił jej super opiekę, lekarzy (miał znajomosci), poza tym rzecz rozgrywała się w Niemczech, rodzice uważali że na pewno niemieccy lekarze wiedzą co mówią. Pretensje do rodziców się nie utrzymują, tylko powstały z chwilą kiedy dziewczyna dostała diagnozę. Na zasadzie, że jeżeli wtedy 7 lat temu by jej uwierzyli to mogliby pomóc jej się zdiagnozować szybciej. A ona bez wsparcia rodziców i męża poddała się w szukaniu.
          Co do twojej koleżanki to ją rozumiem, rozumiem też ciebie i twój żal, ale mogę sobie wyobrazić jakiegoś rodzaju wstyd związany z nowotworem i to że za wszelką cenę chciała to ukryć.
      • alexis1121 Re: Wsparcie rodziców w chorobie 11.08.20, 15:12
        Diagnozę depresji postawili po tym jak ją przebadali. A przebadali porządnie. Nie zrobili tylko tego jednego badania z krwi w kierunku syndromu paraneoplastycznego, ale nie było podstaw w tamtym okresie. Chociaż z tego co wyczytałam w necie to przy właśnie takich niespecyficznych objawach jest to wskazaniem.
    • 71tosia Re: Wsparcie rodziców w chorobie 11.08.20, 15:16
      mojej koleżance przez kilka miesięcy wmawiano obiawy psychosomatyczne i faszerowano antydepresantami, okazało się ze to borelioza. Mam wrażenie ze u wielu chorych lekarze majac problem z diagnoza ida na latwizne - depresja i tyle.
    • ruscello Re: Wsparcie rodziców w chorobie 12.08.20, 12:33
      Sama przez kilka lat byłam zbywana przez lekarzy, najpierw jeszcze niepełnoletnia. Poznałam wiele osób z poodbnymi probelmami (hormony, choroby autoimmunologiczne, borelioza), którym lekarze i wszyscy wmawiali, że sobie wymyślają. Więc nie tylko uwierzę córce, ale od jej narodzin czuwam, czy hormonalnie ok.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka