Dodaj do ulubionych

Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności

15.08.20, 00:14
Dużo rozwodowych wątków, więc co powiecie na to: Znajomi rozstają się, bo pan uważa, że za depresję dorosłej już córki odpowiada jego żona. Ich córka niedawno osiągnęła pełnoletność, chodzi na terapię, przyjmuje antydepresanty, lecz póki co nie ma efektów. Główne pretensje męża dotyczą tego, że żona nie dopilnowała jej aktywności w internecie (za wczesnej nastolatki) i obecne problemy córki to właśnie wynik przebywania na dziwnych forach itd. Wyszło to jakoś przypadkiem, zobaczył w historii niepokojące treści (nie chcę ujawniać, ale hardkor mocny), awanturę zrobił żonie, że jak mogła tego dyskretnie nie kontrolować, że nastoletnia córka ma lepszy kontakt z matką, słowem, umył ręce od odpowiedzialności. Gdy koło 16 r.ż. u dziewczyny pojawiły się objawy depresji, a wkrótce została zdiagnozowana, werbalna agresja pana i wyrzuty tylko eskalowały, na zasadzie: Widzisz, jej stan to twoja wina, ty do tego dopuściłaś. Ewidentnie nie może się pogodzić z 'niedoskonałością' dziecka, żona nie jest w stanie wytrzymać tej sytuacji, oskarżania, pretensji i podjęli decyzję o rozwodzie. Znajoma jest załamana, bo raz- leczenie córki nie przynosi efektów, dwa- pod wpływem wyrzutów męża ma do siebie żal za niedopilnowanie, przeoczenie, że córka za dużo siedzi w internecie, po trzecie- boi się o wpływ rozwodu na kondycję psychiczną ich jedynego dziecka, że to tylko ją pogrąży.
Co myślicie, ja jestem w głębokim szoku, że znajomy okazał się tak bucowaty i tym paskudnym podejściem 'wychowuj sobie sama', ja umywam ręce.
Obserwuj wątek
    • trampki-w-kwiatki Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 00:22
      Dobrze, że się go pozbywa, bo taki mąż i tatuś to kula u nogi.
      Są ludzie, którzy mają taki problem z poczuciem własnej wartości, że nawet choroba dziecka pogrąża ich w poczuciu niedoskonałości. Żeby się przed tym obronić zwalą oczywiście winę na innych. Nie powie sobie "byłem niedoskonałym rodzicem, coś przeoczyłem", ale oskarży żonę.

      Pan powinien trafić na kozetkę, ale oczywiście nie trafi. Niech ginie w mule i nie zatruwa tym kobietom życia. Żona cierpi, bo wpędza ją w poczucie winy, kto wie czy do tej córkowej depresji tatuś też nie dołożył swojego kamyczka.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 00:33
      Ha, to ja bym popytała w rodzinie męża (tak na złość) o innych osobników ze skłonnościami depresyjnymi, bo często jest tak, że ten co atakuje odsuwa podejrzenia od siebie.
      Ja wiem, że depresja nie wybiera ale nie zaszkodzi nadstawić ucho.
      Poza tym jak ktoś szuka informacji to znaczy, że coś go do tego skłania a to oznacza, ze jest z nim "coś nie tak" juz na etapie szukania.
      Np. anoreksja, szukasz informacji po forach i się do nich zapisujesz nie bo masz taką fantazję tylko widzisz niedoskonałości swego ciała, masz problemy ze sobą z wagą z akceptacją przez otoczenie wg ciebie.
      • waleria_s Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 00:48
        Ich córka poszukiwała gorszych informacji, odwiedzała paskudne strony, nie chodziło tam o fora anorektyczek itp. Tłumaczyła głupią ciekawością, testowaniem własnej odporności na 'mocne' i szokujące treści. Wydało się, wytłumaczyła, był spokój, problemy z depresją zaczęły się później i tu znajomej tłumaczę, że wbrew oskarżeniom męża to nie musi być ze sobą powiązane, bo to bardziej złożona choroba, coś mogło zaszwankować w biochemii mózgu.
        • igge Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 15:01
          Biochemia to podstawa. Czasem geny. Plus tysiąc innych powodów i dopiero razem wzięte, splot kiepskich zdarzeń, okoliczności, predyspozycji, wrażliwości, historii, doświadczeń życiowych i bach masz tragedię. Nieszczęście. Dzieciak ( dorosły lub prawie dorosły nawet) się rozsypuje jak domek z kart.
          Sens życia znika, pod skórą rozpacz, którą niechcący łatwo zadrapać, zranić, rozlać.
          Jak dziecko ma coś, co trzyma go w pionie, np życiową megapasję, to zabranie jej nieostrożne może być dosłownie zabraniem sensu życia, zabraniem chęci życia.
          I potem nie ma już drogi wstecz, cofnięcia złej decyzji, która była zapalnikiem choroby. Bo poskładać połamane w środku dziecko wymaga masy czasu ( nawet lat), masy kasy, masy różnych działań, czynników, przypadków szczęśliwych, wielu bliskich i wielu kompetentnych ludzi, szeregu środków. Team work😉.
          Leki i terapia to tylko jeden z elementów budowania sensu i chęci życia od nowa.
          Szczęśliwcom wybranym ( zazdraszczam), może, szybko lub w ogóle pomagają jakieś, w końcu, bo dużo ich jest do testowania, leki. Terapia przydaje się ale to mozolny i powolny proces, w dodatku bez pomocy ze strony leków jest hmm jeszcze wolniejsza i jeszcze trudniejsza.
          No i terapeuta musi być odpowiedni bo zły wybór terapeuty to dużo zmarnowanego czasu. Kasy też. A wiem, że niektórzy rodzice kierują się kasą i czasem przez to ich dzieci wcale nie odnoszą korzyści z terapii bo nie każdy terapeuta w trakcie zdobywania certyfikatów/ edukacji ( a można wtedy pracować jako terapeuta, to legalne wydaje mi się) pomaga równie profesjonalnie/ skutecznie jak ten nieco droższy ale już po wszelkich możliwych kursach, certyfikatach, z praktyką i doświadczeniem klinicznym, diagnosta.
          Ja jestem teraz na etapie bardzo ostrożnej nadziei wreszcie.
          Nic nie wiem, to moje dziecko w końcu nie ja sama, znam je najlepiej ale przecież nie do końca. Ale wreszcie jestem dobrej myśli zamiast w czarnej dudzie.
          Jakieś partnerskie rozgrywki, obwinianie sranie, złe układy między rodzicami na pewno przeszadzają dziecku w drodze ku zdrowiu. Ale czasem nie ma się na to wpływu, nieprawdaż?


          Autorce wątku radzę wspierać matkę dziecka.
          Nie wiem czy jest w stanie wspierać ojca. Ogarnięty to on nie jest skoro strzela w stopę i sobie i żonie i dziecku.
    • makurokurosek Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 01:37
      Poważne problemy zdrowotne to bardzo trudny test dla małżonków i niewiele małżeństw go zdaje.
      Gdybanie co ja bym zrobiła, jak ja bym się zachowała, jest o kant ....
      Każda osoba na swój sposób radzi sobie z problemami dziecka czy to poprzez obwinianie siebie, obwinianie innych ale niezależnie jaką drogę wybierze wynika ona z rozpaczy i bezsilności.
      Póki samemu nie przyjdzie się mierzyć z taką sytuacją, nie powinno się oceniać innych, zwłaszcza że tak naprawdę o życiu innych mamy dość słabe pojęcie

      • waleria_s Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 01:47
        Staram się nie oceniać, ale znajoma jest wrakiem obecnie i z obniżoną do zera samooceną, zwłaszcza jako matka. Tak, ja rozumiem, że nie podołał, depresja dziecka (nawet blisko pełnoletności jak u nich) to jest cios. Tylko on swoim zachowaniem i pretensjami zgnębił znajomą, trudno o neutralną ocenę przemocy psychicznej.
        • makurokurosek Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 02:07
          Rok temu przechodziliśmy problemy zdrowotne córki i wierz mi w takich sytuacjach nie potrzeba drugiej osoby aby być wrakiem z obniżoną do zera samooceną.

          "Tak, ja rozumiem, że nie podołał, depresja dziecka (nawet blisko pełnoletności jak u nich) to jest cios"

          Mało kto jest w stanie od razu sobie z tym poradzić. W opisanej przez ciebie sytuacja ani matka ani ojciec z zaistniałą sytuacją sobie nie radzą, a to jak się zachowują jest reakcją na poczucie bezsilności.
          To tak jak z żałobą po śmierci bliskiej osoby, każdy z nią sobie radzi na swój własny sposób i u każdego poszczególne etapy żałoby mają inną długość.

          "Tylko on swoim zachowaniem i pretensjami zgnębił znajomą, trudno o neutralną ocenę przemocy psychicznej."

          W przypadku zmagania się małżeństwa z nagłą chorobą natury dziecka trudno mówić o przemocy psychicznej. To naprawdę jest temat trudny i każdy z nim sobie radzi na swój sposób.
          To tak jakbyś obwiniała rodzica samobójcy o to, że nie obwinia siebie tylko innych

          Ci ludzie, niezależnie czy przetrwają jako małżeństwo czy nie, potrzebują terapii
      • igge Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 02:25
        Ja się mierzę z podobną trochę sytuacją. I lepszą, bo nikt mnie nie obwinia i generalnie jako para u nas gra i buczy, i gorszą, bo mamy dużo więcej równie poważnych problemów zdrowotnych i innych.
        Nie oceniam tutaj tylko staram się zrozumieć. Ale pora spać, może jutro.
      • ichi51e Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 10:32
        Taki typ to niestety efekt wychowania w ktorym zawsze ktos byl winny. Malo tego na tym nie konczylo jestes niezdara jestes glupkiem a pamietasz... zero uczenia odpowiedzialnosci za siebie tylko dochodzenie kto zly kto glupi Potem wyksztalca sie taki mechanizm wszyscy winni tylko nie ja.
          • ichi51e Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 16.08.20, 09:48
            Mi sie wydaje ze jest troche latwiej jak to sie wyvhwyci jak dziecko jest male (bo taki rodzic odruchowo powiela schemat - dziecko cos rozleje a ten „ty niezdaro!” Wtedy po prostu trzeba spokojnie powiedziec. „Nic sie nie stalo. Po prostu wylales. Zdarza sie” a rodzicowi drugiemu kazac sluchac siebie I zastanowic sie co chce przekazac i jaki ma byc tego cel. Trzeba sie komunkowac Zwracac uwage swiecic przykladem i uczyc innych wzorcow. Czasem po prostu 1. Nieswiadomi 2. Nie umie inaczej. Mi 15 lat zajelo i doszlam do moemntu ze facet sam sie reflektuje „boze co ja gadam?”
    • nenia1 Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 10:27
      waleria_s napisał(a):

      > Co myślicie, ja jestem w głębokim szoku, że znajomy okazał się tak bucowaty i t
      > ym paskudnym podejściem 'wychowuj sobie sama', ja umywam ręce.


      Jesteś w głębokim szoku bo najwyraźniej dobrze go nie znałaś. To nie jest tak, że on się nagle zmienił,
      on taki był, tylko nie widziałaś tego, być może nie było silnej przyczyny która by jego charakter wydobyła
      na wierzch.
      • waleria_s Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 15.08.20, 15:54
        Miała przegrzebywać historię córki bez żadnych podstaw do takiej kontroli? Czasem nie da się pewnych rzeczy wyłapać, rodzice potrafią przeoczyć narkotyzowanie się dziecka, a co dopiero internetową aktywność. Paskudne jest to zaprezentowane podejście, ojciec tak samo jak i matka wychowuje dziecko, tak, dorastającą nastolatkę też.
        • mail-na-gazecie Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 16.08.20, 08:52
          Kobieta ma wielki atut. Swoją intuicję.
          Mam dwóch dorastających synów, z którymi dużo rozmawiam i tak, dyskretnie kontroluję, co robią w internecie. Nie wyobrażam sobie, aby delikatniejsze kwestie zrzucić na męża.
          Jeśli widziałabym problem, to najpierw rozmowa z mężem i dalej wspólny front. Mężczyźni są bardziej konkretni i trudniej wyłapują pewne sygnały. Pani niestety "dała ciała" i mąż ma słuszny żal
          • jolie Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 16.08.20, 08:59
            Dziwne jest to, co piszesz. I jakie w tej obecnej sytuacji znaczenie ma, kto jest "winny"? To w ogóle nie pomoże córce, zupełnie bezproduktywne analizy wstecz. Oboje rodzice powinni zastanowić się, jak własnemu dziecku pomóc i wspólnie działać, to jest aktualnie najważniejsze. Facet jest niedojrzały i wygodny- żona "zawiniła", niech ona się martwi. Buc.
            • mail-na-gazecie Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 16.08.20, 09:39
              Swoje zdanie wyraziłam ostro w opozycji do rad pochodzących najprawdopodobniej od rozwódek typu: kopnij go w dupę, po co Ci taki.
              Zgadzam się, że trzeba działać wspólnie, więc niech pani mama obudzi się i sprawę dalej poprowadzi we współpracy z mężem z troską i psychologicznym wyczuciem właściwym kobietom. Wszystko da się naprawić, nie trzeba się rozwodzić zwłaszcza teraz.
              • jolie Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 16.08.20, 09:52
                Kobieta nie dość, że nie ma wsparcia, to jeszcze jest oskarżana i obwiniana. Nie dziwię się, że na męża nie może patrzeć. Decyzja o rozwodzie jest emocjonalną, faktycznie warto chyba trochę poczekać. Ale druga strona musi chcieć dialogu.
    • nisar Re: Rozwód i uciekanie od odpowiedzialności 16.08.20, 09:27
      Z postu startowego wnioskuję, że dziewczyna odwiedzala strony np dla samobójców, tak mi się jakoś nasuwa. I to, że potem ma depresję, nie wynika moim zdaniem z siedzenia na takich stronach. Przeciwnie, musiała mieć już zaburzenia wcześniej SKORO ciągnęło ją do takich tematów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka