Dodaj do ulubionych

Kot - co w takiej sytuacji

17.08.20, 09:15
Starsza osoba mieszka sama w domku, ma kota wychodzącego, który boi się innych ludzi. jak ktoś odwiedza właściciela to zwiewa gdy tylko usłyszy samochód. Ma klapkę w drzwiach do wychodzenia i czasem znika na 2 dni Zastanawiam się co w sytuacji gdyby starsza osoba trafiła do szpitala czy zmarła Co zrobić z takim kotem? Jedzenie można mu zostawić i pewnie przyjdzie zjesc jak nikogo nie będzie w domu ale taka sytuacja nie może trwać wiecznie...
Obserwuj wątek
    • dolcenera Re: Kot - co w takiej sytuacji 17.08.20, 09:28
      Miałam taka sytuację z sąsiadami. Kot wychodzący, rasowy przez duże R, panu się zmarło na raka, pani się wyprowadziła i kota zostawiła. Przez kilka tygodni kota dokarmiałam, ale w końcu zrobiłam rundkę po sąsiadach z uczesanymi, wyeleganconym kocurem i udało mi się go wcisnąć - po jakiś 20 odmowach- rodzinie która mieszkała obok i kota znała z widzenia.

      Koty klapkowe powinny zostać na własnym terenie jeśli to możliwe, jak wizyty w szpitalu są krótkie to zawsze przez ta klapkę można wsunąć miskę z woda i karmę.
        • dolcenera Re: Kot - co w takiej sytuacji 17.08.20, 10:01
          Normalnie, koty głupie nie są.

          Jego stary dom był zamknięty na cztery spusty, czekał na nowego kupca.jak go wcisnęłam to od razu przestałam go dokarmiać, zamknęłam swoją klapkę blokada na czipy (moje 3 koty miały) i żarcie dostawał tylko u nowych właścicieli. Oni mieli wtedy dwie córki, które kota miętosily, dopieszczali mięskiem, no i pewnie grzana podłoga tez miała swój udział lol

          W każdym razie jeszcze latami łaził po „swoim” terenie, bo go widywałam z balkonu, ale na odpoczynek wracał do swojego nowego domu, bo nowi sąsiedzi nigdy go nie widzieli, a charakterystyczny był, długowłosy i dość potężny.
    • mava Re: Kot - co w takiej sytuacji 17.08.20, 10:28
      mój kot nienawidził jeździc samochodem. Nawet krótkie wyprawy do weta to był nieustanny miauk (rozdzierajacy) w samochodzie.
      Niestety, kiedy zachorował to musieliśmy jeździc często, co kilka dni. No i po kolejnej podrózy jakos przyzwyczaił sie i juz potem nie darł sie.
      Koty są w stanie "przyzwyczaic sie", zaakceptować
    • mgla_jedwabna Re: Kot - co w takiej sytuacji 18.08.20, 18:57
      Po pierwsze, porozmawiać ze starszą osobą, co ma zamiar począć z kotem w razie swojego pobytu w szpitalu itp. Odpowiedzialna właścicielka kota powinna mieć jakieś wyjście awaryjne, np. umówioną osobę, która przejmie opiekę nad kotem w razie W, choćby tylko na czas szukania mu nowego domu.

      Co do samego odłowienia płochliwego zwierza, to z pomocą mogą przyjść organizacje zwierzęce. Np. mogą pożyczyć klatkę-łapkę, pomóc w weterynaryjnym ogarnięciu zwierzaka ad hoc (np. testy na kocie choroby zakaźne, by ustalić, czy futrzak może być adoptowany przez osobę już posiadającą kota). Tylko nie można z nimi załatwiać na zasadzie "to nie mój problem, zróbcie coś", a samemu włożyć wysiłek np. w monitorowanie klatki-łapki, szukanie nowego opiekuna, dowiezienie kota do weterynarza itp.
        • mgla_jedwabna Re: Kot - co w takiej sytuacji 19.08.20, 01:32
          Przeprowadziłabym taką rozmowę, gdybym żywiła uzasadnione podejrzenie, że starsza osoba tkwi w wyobrażeniu, iż oczywiście to ja zajmę się kiciusiem w razie czego. Takie naiwne, lekkomyślnie przekonanie, że przecież kochana Mgiełka na pewno wszystko ogarnie, jest to tak oczywiste, że nawet nie trzeba jej o tym mówić.

          No sorry, ale jak się ma starszą osobę w rodzinie, to trzeba o takie rzeczy na bieżąco dopytywać się, podobnie jak o to, gdzie babcia trzyma dokumenty i wyniki badań, któremu z sąsiadów dała zapasowe klucze oraz które kółko różańcowe zawiadomić o pogrzebie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka