riki_i
19.08.20, 10:58
Oczywiście chodzi mi o stosunkowo duże pieniądze i ludzi, którym kasę tę załatwił/załatwia mąż lub żona, bogaty tatuś, spadek, sprzedaż majątku wypracowanego przez kogoś innego, prawa autorskie po zmarłym itp. itd.
Czyli mówimy o sytuacji, gdy mamy paniusię lub facia, którzy są dość bogaci, ale sami do zgromadzenia owej kasy nijak się nie przyłożyli (ewentualne uslugi erotyczne świadczone partnerowi/partnerce tutaj pomijam).
Takich ludzi spotkałem wielu i kontakt z nimi zawsze był trudny, z powodu kompletnego fiksum dyrdum we łbie. Ten odlot prezentował się na najrozniejszych poziomach - chyba jako ekstremum uznałbym całkowite postponowanie dawcy kasy słowami "phi, on tylko zarabia pieniądze, a wszystko jest na mojej głowie" (w tym przypadku owo 'wszystko' to było wydawanie paluszkiem poleceń licznej służbie).
Ale nawet gdy nie ma kompletnego odlotu , rozmowa z takimi osobami nie jest prosta, bo rozkosznie bajdurzą na różne tematy, przekonane o tym, że mają o czymś pojęcie i swoją rację. Gdy w rzeczywistości plotą trzy po trzy para piętnaście.
W polskiej rzeczywistości najczęściej takimi osobami są żony informatyków, którym płaci się zazwyczaj dość przyzwoite pieniądze. Nawet jeśli takowa pani pracuje, to za grosiki, a prawdziwą kasę dostarcza mąż. Nie przeszkadza to owej pani wypowiadać się z pozycji osoby zarządzającej całym uniwersum.
I na koniec do hejtusi, bo loża moich psychofanek już stoi w blokach startowych. Tak, wiadomo mi o męskich przypadkach tego zjawiska vide np. Piotruś Kukulski, a wątek nie jest skierowany przeciwko kobietom. L