Adopcja na odległość - co sądzicie

    • anorektycznazdzira Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 26.08.20, 11:49
      Ja uważam, że to fajne. Zastanawiałam się nad taką formą wsparcia, ale trochę mnie przestraszyło właśnie długoterminowe zobowiązanie- gdyby u nas coś się stało, ucierpi jeszcze to "adoptowane" dziecko bo nagle zostanie na lodzie uncertain
      Po analizie, niewiele się różni taka forma wsparcia osób w potrzebie od zwykłej wpłaty na fundacje działające w krajach Afryki czy Bliskiego Wschodu. Oni wiedzą, co potrzeba, tam jest dziura bez dna, ile nie wpłacisz, to komuś pomogą. Tak więc różnica jest w tym, że:
      - płacisz naprawdę regularnie, bo zwykłe wpłaty tzw dobroczynne można sobie robić albo nie jak ci się przypomni i pewnie metoda stałego zobowiązania wpłacisz realnie więcej
      - informacja o konkretnej osobie której pomagasz to tylko ułatwienie psychiczne dla darczyńcy, jest fajnie wiedzieć komu pomagamy i widzieć efekt konkretnej naszej pomocy a nie ogólnie, że np. "wsparam Bejrut". Dla potrzebujących en masse to nie robi różnicy smile
      • black_magic_women Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 26.08.20, 21:35
        Przypomina mi się moja mama. Pewnego dnia oznajmila mi, że ma dziecko. Jak to, co to? Ano ADOPTOWAŁAM chlopca z Afryki mówi. Pokazała mi nawet zdjecie. I na tym opowieści się skończyły, a mineły ze 3 lata. Jeżeli zrobila zlecenie stałe to trwa, bo jak panietam jej wieczne zapominanie o rachunkach, to kiepsko się to rysuje. Reasumujac, jak ktoś chce, to czemu nie. Razi mnie tylko to sformułowanie "adopcja", nadające taką intymną konotację całemu procesowi, gdzie w 99 %ogranicza się to do płacenia.
        • igge Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 27.08.20, 21:35
          Wiesz, moje dziecko planuje adopcję źrebaka. Nawet 20 zł miesięcznie dodane do innych dziesiątków stałych wydatków miesięcznych potrafi robić różnicę. Choć to malutko i jej skarbonka to udźwignie.
          Znajomy nie potrafi zrozumieć słowa " adopcja" w kontekście zwierząt. Albo " pet parents" o opiekunach psa/ kota.
          Wg mnie to ok.
          Podkreśla wagę odpowiedzialności za kogoś, za ktosia. Tym ktosiem może być i zwierzę.
          Samo płacenie, niby niewiele, ale to już jest coś. Duże coś jak widzę koszty leczenia/ ratowania kotów/ koni. Stosy podarowanych drogich jakościowych kocich puszek, mleka dla źrebiąt, suplementów.
          Niektórzy nie mają zupelnie czasu, za to kasą dysponują.
          Dziecku swojemu powiedziałam, że jego decyzja ale niech weźmie pod uwagę, że oprócz wirtualnej adopcji robi kilka razy w tygodniu po kilka godzin mnóstwo fizycznej i nie tylko fizycznej pracy na rzecz tego źrebaka, którego chce adoptować. Czyli w istocie już teraz daje zwierzakowi mnóstwo kasy gdyby chciała wartość swojej pracy przeliczyć na pieniądze.
          Sumując: mnie nie razi wcale intymne słowo " adopcja".
          Adopcja dziecka. Nawet adopcja psa czy kota.
          Ta intymna konotacja jest całkiem sensowna moim zdaniem. Nawet jeśli chodzi o ograniczenie się tylko do płacenia, do kasy.
    • igge Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 27.08.20, 21:22
      Jak Ciebie stać, to jestem na tak.
      Jest to raczej stałe konkretne zobowiązanie?
      Co miesiąc wpłata?
      I wybierałabym organizację/ fundację, do której miałabym zaufanie.
      Ostatnio UNICEF molestuje telefonicznie. A tylko raz czy dwa wysłałam płatny sms.
    • chococaffe Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 28.08.20, 08:18
      arista - skoro masz obawy związane ze stabilnością Waszej sytuacji finansowej to może wspomagac ogranizację a nie konkretne dziecko? W przypadku organizacji też możesz otrzymywac raporty z tego jakie dobre rzeczy Twoje pieniądze robią.
Pełna wersja