Dodaj do ulubionych

Jak nauczyc sie doceniac dzieci...?

26.08.20, 19:15
Siedze sobie pije kawke dzisiaj i naszlo mnie ze w sumie caly czas mam jakies takie wewnwtrzne poczucie ze nie jestem dosyc dobra. Ze to mozna poprawic tamto, w sumie nie ma sie co wymadrzac lepiej cicho siedzie nie robic z siebie przemadrzalego itp. no i uswiadamiam sobie ze to pewnie efekty wychowania. zasmucam sie i nagle orientuje sie ze ja tez jakos nie umiem dziecku okazac ze je doceniam ze jestem dumna itp. smutek mnie zlapal.
Ktos moze ma jakies rady?
Obserwuj wątek
    • antonina.n Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 19:20
      Od tej pory doceniać i mówić, ze jest się dumnymsmile

      PS: Jednym z efektów naszego „dawniejszego” wychowania jest ciagłe niedocenianie siebie. Np. jako rodzica- że za mało chwałę, za nie doceniam
      I tak dalejwink. Tymczasem, jeśli masz jako rodzic takie refleksje jak ta dzisiejsza to już znaczy, ze jesteś po prostu super mamąsmile.
    • aguar Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 19:21
      Na początek roboczo udawać, że się docenia = zachowywać przy nich, jakby się doceniało smile Wtedy jesteś spokojna, że nie ucierpi i powoli pracujesz nad sobą. Też się przyłapuję na tym, że bym chciała, żeby moje dziecko coś tam... Zwłaszcza, że mam jedno.
      • bookends Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 19:32
        Jak dziecko jest bystre to się łatwo zorientuje, że to ściema. Doceniać trzeba szczerze, bo to ma moc. Taki permanentny zachwyt jest mało wart. Trzeba też umieć być krytycznym, czyli starać się zachować obiektywizm. Wówczas można o wiele bardziej wsprzec, zbudować wiarę dziecka w siebie, bo ono będzie czuło, że pochwały, duma docenenie jest prawdziwe i ma odbicie w rzeczywistości, a nie ze jest doceniane, bo jest dzieckiem tych konkretnych rodziców. Kocha się bezwarunkowo, wspiera itp, ale oceniać, doceniać trzeba zgodnie z prawdą. Oczywiście nie chodzi o walenie prawdy między oczy tylko wyważone oceny.
        • aguar Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 19:45
          "Jak dziecko jest bystre to się łatwo zorientuje, że to ściema. Doceniać trzeba szczerze, bo to ma moc."
          Tak by było idealnie, ale obawiam się, że nie każdemu uda się błyskawicznie przestawić więc z dwojga złego lepiej nie dawać dziecku poznać, że się ma wątpliwości dotyczące jego wartości. Jako docenianie, rozumiem nie entuzjastyczną ocenę każdego postępku, niezależnie, jaki będzie, tylko całościowe docenianie - czyli uważam moje dziecko za wartościowego, dobrego człowieka, kogoś, kto jest w porządku, kto sobie potrafi poradzić, kto zasługuje na uwagę innych ludzi, na to, aby być lubianym, szanowanym, kochanym.
        • jolie Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:08
          >Jak dziecko jest bystre to się łatwo zorientuje, że to ściema. Doceniać trzeba szczerze, bo to ma moc. Taki permanentny zachwyt jest mało wart.


          Widzę jednak pewne niebezpieczeństwo- nie każdy rodzic ma tyle kompetencji, żeby nie przesadzić z krytyką w imię obiektywizmu. Bo właściwie co mi dawały twierdzenia (jak najbardziej prawdziwe) matki typu "włosy masz piękne, ale jesteś za niska"/"z polskiego jesteś świetna, ale nie odziedziczyłaś po mnie zdolności matematycznych", itp. Małe dzieci trzeba imo chwalić nawet trochę na wyrost, przy większych doceniać wysiłek, pracę.
          • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:33
            Nic nie dawały, bo "ale" z założenia skreśla to co było wcześniej, jest zaprzeczeniem. Poza tym powiedzenie, że ktoś jest "za niski" nie jest żadnym obiektywizmem - jest wyłącznie opinią. Bo co to znaczy? Za niski względem czego? Za niski, żeby zawodowa w kosza grać? Za niska na modelkę wybiegową?
            • jolie Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:30
              "Za niska" wg mojej matki to chyba na to, żeby być uważaną za zgrabną i piękną. Tak właściwie to się z tym nie zgadzam, bo jestem niska i zgrabna, ale to powiedzieli mi dopiero faceci (choć muszę oddać sprawiedliwość ojcu, który gdy słyszał matki wywody to zawsze mówił coś w stylu "daj jej spokój, ona jest mądrą i ładną dziewczyną", wiadomo, że w szczegóły mojego wyglądu się nie wgłębiał, bo to by było obleśne). Moja matka była (i w sumie dalej jest) atrakcyjna i pewnego joba na punkcie urody jak najbardziej miała.
                      • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 08:30
                        Obiektywne stwierdzenia o mnie to powiedzenie, że mam 160 cm wzrostu, albo że np. 70 procent kobiet w Polsce jest ode mnie wyższych. Mówienie, że jestem za niska nie jest żadnym obiektywizmem.
                        Inna sprawa, że w ogóle nie widzę powodu do rozprawiania o cudzych cechach wyglądu. Po co mówić niskiemu, że jest niski, a wysokiemu, że wysoki? To tak, jakby koniecznie musieć poinformować blondyna, że ma jasne włosy, bo pewnie o tym nie wie i czeka na tę uwagę.
                        • jolie Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 10:35
                          >Inna sprawa, że w ogóle nie widzę powodu do rozprawiania o cudzych cechach wyglądu.

                          Dziwi Cię to w dzisiejszym świecie? Mało jest wątków na ten temat na ematce? Sama zresztą się w nich udzielam. I jak najbardziej w realu o tym się rozmawia, gdy ktoś bardzo się podoba. Ja też nie jestem od tego wolna, nieraz mi się wyrwało "ale masz piękną córkę", gdy koleżanka pokazywała mi jakieś zdjęcia (dziewczynka moim zdaniem jak z obrazka, prześliczna). Wiadomo, że przykrych rzeczy na temat wyglądu się nie mówi, żeby kogoś nie urazić. Tak, najlepiej chwalić za przymioty umysłu i osobowości, zgadzam się.
                          • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 10:46
                            Dziwi mnie to, szczególnie że potem jest biadolenie jak to kobiety sa uprzedmiotowione, bo liczy się tylko wygląd. Ale od małego: jaka jesteś śliczna, jakie masz pieken włoski, jak ładnie wyglądasz, och jaka piękna sukienka. Czyli nakierowanie na to, że wygląd jest szalenie ważny. Ja nie rozprawiam o wyglądzie moich córek. Nie odpowiadam im że są ładne czy brzydkie. Zresztą dla mnie dziecko to dziecko nie umiem oceniać w takich kategoriach. Są zwyczajnymi dziećmi i tyle.
                            • jolie Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 11:34
                              Masz sporo racji. Ja akurat pod tym względem cieszę się, że nie mam córek - bo zawsze ktoś (plus pewnie i ja, choćbym bardzo się kontrolowała) oceniałby je przez pryzmat wyglądu. Lubię patrzeć na ładnych ludzi i lubię sama ładnie wyglądać. A czy tego chcę, czy nie uroda mnie w dużej mierze definiowała, w relacjach z facetami na pewno.
                              • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 12:01
                                Chyba każdy lubi ładnie wyglądać. Ale mimo wszystko częściej jestem skoncentrowana na sprawności moich nóg niż na tym, jak się prezentują. i w takim duchu wychowuję córki. W sumie trzylatka chyba jeszcze nawet nie wie, że człowiek może być ładny lub brzydki, bo my się w domu w ogóle nie posługujemy takimi kategoriami, nie słyszała, żebyśmy o kimś tak mówili. Ja sama nie definiuję się przez wygląd, co nie oznacza, że jest mi on kompletnie obojętny. I córkę też pytam, czy jej się jakieś ubranie podoba, czy je lubi itp. ale nie mówię, że jest śliczna.
                                • jolie Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 12:13
                                  Są badania z psychologii społecznej które wskazują, że niemowlęta dłużej patrzą na twarze symetryczne, młode, z dużymi oczami, malym nosem, stereotypowo ładne. Nie wiem kiedy wyksztalca się chęć podobania się i porównywania urody u dziewczynek, ale chyba dosyć wcześnie. Możliwe, że jeszcze nie u trzylatek. Na pewno otoczenie to rozbudza - bajki z księżniczkami, kultura obrazkowa. Znajome mi matki córek twierdzą, że już w przedszkolu ich dzieci przebierały się w ich ubrania, zakładały biżuterię, lubiły być czesane i marzyły o pomalowanych paznokciach jak u mamy. Może mam specyficzne znajome.
                      • ichi51e Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 08:34
                        1. Nie ma sie na to zadnego wplywu zadreczanie kogos wzrostem jest po prostu strata czasu.
                        2. Moze to tylko ja ale w przykladach startowych ja wyczytalam “niz ja/ode mnie” w jednym bylo ze niska w srugim ze cos tam inaczej niz ja. Takie teksty to swiadcza o problemach gadajacego nie sa komplementami tylko szpilami ktorymi ktos sie dowartosciowuje. Dramat dramat
          • bookends Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:07
            W ogóle nie w tym rzecz... Bardziej chodzi o to, żeby nie kłamać, a nie wytykać wady. Można powiedzieć, że masz piękne włosy i nie wypowiadać się w kwestii wzrostu, bo po co. Nie chodzi sprawianie przykrości tylko nie ściemnianie. Jak mnie dziecko pyta czy ma talent muzyczny ładnie śpiewa, a nie nie śpiewa, to mówię, że nienajgorzej. Jak drąży temat i chce do the voice kids, to mówię, że aż tak dobrze nie śpiewa, ale ma super zdolności do języków, co jest zgodne z prawdą. Nie zachwycam się wszystkim po prostu i nie udaje, że jest najlepsze we wszystkim. Zawsze mówię, że każdy ma mocne strony i na tym warto się koncentrować.
            • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:16
              Przede wszystkim najlepiej popracować nad tym, żeby przestać myśleć o wszystkim w kategoriach wada/zaleta, lepszy/gorszy. Wada to jak ktoś jest wrednym chamem. To, że jest niski/wysoki to neutralna informacja. Tak samo jak kolor oczu, czy włosów. Chora jest ta potrzeba robienia rankingów we wszystkim.
              • bookends Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:35
                To było w kontekście poprzedniej wypowiedzi, że obiektywizm równa się krytykanctwu i dlatego na wszelki wypadek lepiej chwalić na wyrost. No ja się z tym nie zgadzam. Przede wszystkim ja w ogóle nie miałam na myśli cech fizycznych, to autorka tamtego posta o tym pisała, więc się do tego odniosłam. Mnie chodziło o umiejętności i predyspozycje, jakieś talenty. Po wuj ściemniać, że ktoś świetnie rysuje jak to nie prawda? To nie ma żadnego związku z rankingiem (wtf?). Nawijanie maronu na uszy swoim własnym dzieciom i chwalenie za każde pierdnięcie, wpoeranie, że są najmądrzejsze i najlepsze we wszystkim jest szkodliwe prawie tak bardzo jak ciągle krytykowanie.
                • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:38
                  Ja nie piszę w ogóle o chwaleniu. Chodzi mi o to, że w ogóle nie widzę potrzeby ciągłego oceniania dziecka, ani na plus, ani na minus. Czy to jest takie ważne, czy ładnie rysuje? Dla mnie jest ważniejsze, czy lubi rysować, czy jest zadowolone z rysunków, czy dobrze się bawiło w trakcie rysowania itp.
                  • bookends Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 00:14
                    Wg mnie istotne o tyle, że jakoś kierunkuje. I jak mnie pyta dziecko czy ma talent muzyczny to odpowiadam zgodnie z prawdą, że nieszczegolny - w nieco mniej obcesowy sposób może. Jeśli lubi śpiewać, to oczywiście niech śpiewa, ale kariera w tym kierunku jest mało prawdopodobna. Bo akurat moje dziecko marzy o karierze wokalnej i chce brać udział w konkursach talentów itp. Wolałabym móc powiedzieć, że ma talent, ale nie mogę, więc jednocześnie mówię o innych talentach, prxekierowuję. No i jednak predyspozycje są istotne jeśli ktoś marzy o czymś konkretnym. I nie mówię tu o 3,4 latkach, tylko starszych dzieciach.
                      • black.emma Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 13:04
                        To napiszę wprost o co mi chodzi bo zawsze mam dylemat. Dziecko polubiło rysowanie dość późno, nie zmuszałam, zachęcałam, pokazywałam i spokojnie czekałam czy zaskoczy. Ok, zaczęło rysować jak szalone, ale szybko, na odwal i niechętnie próbowało nowości. Więc delikatnie mu podpowiadałam, że może najpierw dokończyć 1 rysunek, że taki świetny pomysł, więc warto się przyłożyć do pracy, że warto pracować nad estetyką całej pracy itd. Nigdy nie ingeruję w sam temat pracy/pomysł. I tak się zastanawiam, czy to już krytykanctwo? W sumie to "krytykanctwo" przyniosło efekty, bo zaczął zauważać szczegóły, chce mu się pokolorować, zaczyna korzystać z różnych technik. I sama nie wiem, czy słusznie robię, czy zostawić na żywioł, niech sam do tego dojrzeje....
                        • ichi51e Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 13:12
                          Dobrze robisz i mysle ze nie ma nic zlego w konstruktywnej krytyce. U na srysuje ludziki bez nosow i zapytalam sie o co chodzi. Okazalo sie ze nosy sa obrzydliwe i predzej mu reka odpadnie niz nosy beda. Taka wizja artysty. Ale mysle ze pogadanie duzo mi i dziecku dalo bo to bylo autentyczne zainteresowanie do tego dziecko mialo okazje obeonic swoja wizje... tak mysle.
                          • black.emma Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 13:17
                            Wizji artysty w ogóle się nie czepiam, bo to przecież działalność twórcza smile W dodatku bardzo mi się podobało to, że ma bardzo sprecyzowane zdanie dlaczego narysował akurat tak a nie inaczej i to wg. mnie jest super i to chwalę zawsze - tak jak u twojego syna, fajna okazja do pogadania. Natomiast nieraz było jakieś "ale", bo widzę kiedy się stara a kiedy nie, zwracam uwagę na szczegóły. I tak przy okazji twojego wątku się zastanawiam, czy nieraz nie jestem zbyt czepialska. Może dziecko to odbiera właśnie tak, że mama nie chwali, tylko zawsze coś tam znajdzie sad
                            • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 13:21
                              To raczej chodzi o to czy w ogóle musisz wydać opinię. To normalne że człowiek raz się stara, a raz mu się mniej chce. Jego sprawa, pewnie sam doskonale wie, czy włożył w coś wysiłek czy zrobił bez zwracania uwagi na szczegóły. Na tej zasadzie co raz robię wystawny obiad a raz makaron z gotowym pesto. I sama wiem że ten drugi to żaden wyczyn, nie musi mi tego nikt mówić
                            • nenia1 Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 14:14
                              black.emma napisała:

                              > Natomiast nieraz było jakieś
                              > "ale", bo widzę kiedy się stara a kiedy nie, zwracam uwagę na szczegóły. I tak
                              > przy okazji twojego wątku się zastanawiam, czy nieraz nie jestem zbyt czepials
                              > ka. Może dziecko to odbiera właśnie tak, że mama nie chwali, tylko zawsze coś t
                              > am znajdzie sad


                              black.emma napisała:

                              > Natomiast nieraz było jakieś
                              > "ale", bo widzę kiedy się stara a kiedy nie, zwracam uwagę na szczegóły. I tak
                              > przy okazji twojego wątku się zastanawiam, czy nieraz nie jestem zbyt czepials
                              > ka. Może dziecko to odbiera właśnie tak, że mama nie chwali, tylko zawsze coś t
                              > am znajdzie sad

                              Mnie się wydaje, że my za bardzo szukamy jakieś idealnych rozwiązań, jakiś zasad, które
                              powinny jasno określać co robić, jak robić, ile razy robić, za bardzo analizujemy i nieco się zadręczamy.
                              Wszyscy jako rodzice popełnimy błędy, nie ma innej możliwości. Dlatego, według mnie, warto być otwartym na informacje zwrotne od dzieci, zachęcać do otwartej rozmowy, one same nam powiedzą co je wkurza, co im przeszkadza, o ile pozwolimy im na krytykowanie nas i wyrażanie własnego zdania i będziemy potrafili przyjąć to naturalnie. Ja pozwalam córce się krytykować i gdy się zgadzam, mówię "masz rację" gdy się nie zgadzam mówię coś w rodzaju "nie sądzę, widzę to inaczej, ale przemyślę co powiedziałaś".

                              Inna sprawa, że też zbyt często, według mnie, traktujemy dzieci jakby były z cukru i groziła im zaraz jakaś trauma. Dzieci, gdy wiedzą, że ogólnie są kochane, akceptowana, wspierane, potrafią zrozumieć, że czasem się zdenerwujemy, czasem mamy gorszy dzień i mamy swoje wady, jak wszyscy, i potrafią sobie z tym poradzić, ogólnie ludzie mają duże zdolności adaptacyjne, nie ma co dzielić włosa na czworo, dziecko sobie z wieloma rzeczami poradzi samo, także z naszą niedoskonałością rodzicielską smile
                    • mia_mia Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 14:11
                      Można zapytać się dlaczego tak narysowało, można na wesoło (ten czołg ma taką krzywą lufę, jak będzie strzelał albo widzę, że w armii brakuje lakieru do czołgów bo tyle tu białych plam), można porównać z innym rysunkiem dziecka, można powiedzieć co się w danym rysunku podoba bardziej, a co mniej.
                      Można porysować z dzieckiem i potem omówić co się komu podoba w pracy drugiej osoby, a co nie.
                • jolie Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:45
                  >To było w kontekście poprzedniej wypowiedzi, że obiektywizm równa się krytykanctwu i dlatego na wszelki wypadek lepiej chwalić na wyrost. No ja się z tym nie zgadzam.

                  Ja nie uważam, że obiektywizm równa się krytykanctwo. Uważam, że trzeba sporo wyczucia u rodzica, żeby umiejętnie balansować między szczerością a budowaniem pozytywnego obrazu siebie u dziecka. Łatwo przesadzić (w obydwie strony).
          • bookends Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:12
            No nie warto chwalić na wyrost. To wbrew pozorom obniża wartość oceny i podkopuje wiarę w siebie. Na takiej zasadzie, że eee to matka, dla matki zawsze jestem najlepszy/a. Niechwalenie na wyrost nie oznacza wcale krytykowania od czapy i wytykania wad i bezinteresownego dowalania.
            • jolie Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:39
              Zgadzam się, że nie chodzi o bezsensowną krytykę, ale ja nie potrafiłam nie zachwycać się moimi chłopcami, gdy byli maluchami. Tak, wystarczyło mi to, że są i jak najbardziej był to powód do okazywania im radości z tego powodu. Teraz starsi już nie są tacy przutulaśni, wstydzą się przy kolegach, gdy jakoś czule do nich coś powiem czy przutulę, zatem nie chcę ich wprawiać w zakłopotanie i publicznie ściskam tylko najmłodszego. Chwalę, że podjęli jakiś wysiłek, przełamali się, fajnie się zachowali.
              • bookends Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 00:19
                Rozumiem, tylko nie wiem co przytulanie ma wspólnego z chwaleniem. Często przytulam dziecko, ale nie chwale za każde pierdnięcie. Mnie ciągle chwalono w domu. Szybko poczułam, że to nie było obiektywne. Potem trudno było mi uwierzyć w rzetelność zachwytów i miałam wątpliwości czy jestem w czymś faktycznie dobra czy to tylko pochwały zachwyconych rodziców.
                • jolie Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 10:26
                  Napisałam o tym przytulaniu, bo jak wcześniej zaznaczyłam, trudno było mi nie zachwycać się moimi małymi dziećmi. Wystarczył mi sam fakt, że są. I chwaliłam za oczywistości (typu "pieknie to powiedziałeś" "ślicznie ci w niebieskim", "bardzo mi się podobał twój taniec na przedstawieniu"). Im dziecko starsze, tym więcej powodów do chwalenia za konkretne zachowania i osiągnięcia. A z perspektywy matki nastolatka - więcej powodów do bycia wkurzonym na dziecko. Rozumiem też to, o czym Ty piszesz- że dziecko chwalone non stop, nie zna swoich mocnych stron. Ale jednak inaczej rozmawia się z maluchem, inaczej ze starszym dzieckiem, inaczej z nastolatkiem.
    • just_shelly Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 19:31
      Normalnie. Głośno artykułować to, co sobie o dziecku pomyślisz. Tez pochodzę z domu gdzie nie chwalono, bo jeszcze by się dziecko rozpuściło. Głośno były tylko krytyczne uwagi.
      Mam często takie coś, ze patrzę na moje i myśle jakie są fajne i jak je kocham. I zaraz im daje buziaka albo przytulam (ostatnio nawet nastolatek się nie wyrywa 😁) i mówię ze kocham.
      W dzieciństwie nie pamietam żeby słowo kocham padało w domu. Ani z mojej ani rodziców strony.
      W moim słychać je często smile to mnie uszczęśliwia.
      No i od maleńkości zachwycam się głośno każda pierdolą typu piekny rysunek, prosty szlaczek, mówię jacy są mądrzy i piękni. Ze jestem szczęśliwa ze jestem ich mama.
      Normalnie jak patrzę na szaleństwo Majdanow z Henrykiem to jakbym przeżywała to kolejny raz smile))
      No i staram się z nimi spędzać czas co jakiś czas z każdym osobno. Żeby mieli mnie tylko dla siebie.

      Moje i na bank Twoje dzieci są tak fajne, zaskakujące, mądre, piękne i dobre, ze trudno ich nie doceniać (nawet jeśli raz na jakiś czas podniosą nam ciśnienie do poziomu krytycznego 😎).

      O jesu ale naslodzilam 😁
      • mia_mia Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 23:49
        Rzeczywiście się nasłodziłaś. Dzieci nieważne czy staną na głowie z wysiłku czy machną od niechcenia kreskę dostają ten sam komunikat. A przecież można poprzestać na komunikacie, że jesteś szczęśliwa, że jesteś ich mamą, który jest prawdziwy.
      • bookends Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 00:29
        Tiia, moi rodzice też się mną zachwycali i potem miałam spore problemy, żeby uwierzyć w siebie, bo jasne było dla mnie, że nie są obiektywni, a ja wcale aż taka świetna nie jestem. Dlaczego panuje powszechne przekonanie, że permanentny zachwyt to okazywanie miłości, a brak pochwal na każdy temat to wieczne niezadowolenie i krytykowanie? Przecież taki kompletny brak obiektywizmu i ciągły zachwyt nie jest dobry.
          • ichi51e Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 08:54
            Z jednej strony zgadzam sie z drugiej nie. Rodzic ktory falszywie komplementuje wysyla sygnal “nie widze cie” “nie istniejesz” “widze swoje wyobrazenie nie ciebie” i dzieciak cale zycie goni za mirazem. Z drugiej strony srubowanue podnosi poprzeczke (i jest niesprawiedliwe ale ciagnie cie w dobra strone (gdy realistyczne). U mnie w domu mam wrazenie ze w ogole nie bylo tematu jestes jaki jestes (nigdy nie ogladano moich swiadectw, jak poznalam tz to bylam w szoku ze jego matka mi opowiada z duma ze wnuczka byla 3 w klasie z Geografii i pierwsza z polskiego i nienawidza jej za to - u mnie padalo “nie porownuj sie z innymi, moglo byc lepiej” Od 4 klasy mama nie chodzila na wywiadowki bo po co szkoda czasu widomo ze dobrze mi idzie a jak moglo inaczej?
            • pade Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 09:09
              No i robisz dokładnie to, co Twoja mama. To przecież oczywista oczywistość, że dobrze ci idzie, więc nie zwracam na to uwagi, ale jak ci źle pójdzie, to usłyszysz "mogło być lepiej".
              Ichi, nie na pochwałach trzeba się skupiać, a na dostrzeżeniu dobrych stron, na włożonym wysiłku i przede wszystkim nie można postrzegać umiejętności jakie dziecko posiada jako czegoś wrodzonego, oczywistej oczywistości, bo własnie takie podejście skutkuje w przyszłości perfekcjonizmem i niską samooceną.
        • just_shelly Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 08:42
          Ale to płynie z serca, nie jest sztuczne. Ja się nimi zachwycam.
          Co nie znaczy (co zreszta dopisałam na koniec), ze zawsze jest tak pięknie, bo daje im tez jasny komunikat ze czegoś nie akceptuje, czy ze oczekuje zmiany zachowania.
          I jesteśmy konsekwentni.
          Czyli mamy np umowę, ze średnia ma być minimum 4,3. I jeśli w trakcie roku szkolnego widzimy pogarszające się oceny to interweniujemy. Do tego stopnia, ze syn miał korepetycje (mimo wysokiej średniej) z jednego przedmiotu (mimo oceny dobrej na koniec) do końca lipca. 2 razy w tygodniu. Dlaczego?
          Ponieważ sobie ten przedmiot olał na początku semestru i ledwo to cztery wyciągnął. Daliśmy mu lekcje, ze lepiej jest pracować systematycznie w ciągu roku szkolnego, niż ciągnąć naukę w wakacje.

          Podobnie w sytuacji kiedy córka nabroila konkretnie w internecie. Dostała wykład na temat konsekwencji różnych zachowań, tego ze w necie nic nie ginie i szlaban na komórkę.

          Wiec to nie jest 24/7 lukru. Ale jest go faktycznie dużo. I lubię to smile
          • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 08:59
            Daliście mu raczej lekcję, że jak ktoś jest silniejszy to może renegocjować warunki umowy po fakcie. Czyli on swoje zrobił zgodnie z umową, średnią miał jak trzeba, ale wam się nie spodobał sposób realizacji. Dlatego umowy między dziećmi a rodzicami to fikcja i taka ładna nazwa, która sugeruje partnerstwo. A nieprzypadkowo dziecko nie ma zdolności do czynności prawnych i nie może podpisywać umów wink Bawi mnie zawsze, jak słyszę na placu zabaw: Zosiu, ale przecież umawiałyśmy się, że o 16 wychodzimy.
            • just_shelly Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 09:49
              A nie nie! Umowa była taka, ze skończy na korepetycjach dany dział. Sztywno ustalony. I powiedziane, ze im szybciej go skończy przerabiać, tym szybciej będzie miał wakacje. Poziom lenistwa i olewki w tym temacie miał taki, ze z korepetytorka ręce rozkładalysmy. On był chyba przekonany, ze tylko tak gadamy i ze skoro będzie miał 4 na koniec, to odpuścimy przerobienie umówionego działu do końca.
              No i się zdziwił.
              Gdyby przysiadł na tyłku i przyspieszył prace w czerwcu, miałby luz w lipcu 🤷‍♀️
              Wiec lipiec to nie była kara tylko praca w ramach wcześniejszej umowy.
    • srubokretka Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 19:43
      Za malo info, zeby doradzac.
      Ja nie lubie pochwal, doceniania itp przez rodzicow. Od zawsze bardzo latwo wyczuwam falsz. Jak slysze jak rodzice pieja z zachwytu, bo dziecko zrobilo byle co, to automatycznie pojawiaja sie we mnie negatywne odczucia, jakis taki bunt.
      Moje dzieciaki sa amerykanskie , wiec pewnie beda mialy zryta psyche , bo maja matke , ktora ich za malo docenia, ale mam to w d. Kazdy ma jakis problem przez rodzicow, a jak nie ma to sobie go wymysli z nudow lub z powudu czytania psycholkowych ksiazek. Jestem na takim etapie, w ktorym uwazam , ze tego typu problemy sa sztucznym tworem i zasluguja tylko na ignora. Na takie rozkminki najlepiej jest wyjsc z dzieckiem na spacer, pocwiczyc, pograc w noge i wylaczyc myslenie.
          • gaskama Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:25
            Przemyslalam, to co napisałaś i myślę, że Polska to nie Ameryka. Ty cie nikt zbytnio chwalił nie będzie. Lisz raczej na krytykę i niezadowolenie. Więc polski rodzic musi się zachowywać jak amerykański. Dziecko i tak od życia odpowiednią dawkę krytyki otrzyma.
        • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:37
          Zależy co nazywasz pochwała. Brawo, ślicznie, och jak super i te egzaltowane piski są dla mnie nieznośne i nie w moim stylu. I uważam, że uczą szukania potwierdzenia na zewnątrz, a to nie jest wcale takie fajne. Bo potem taki człowiek robi wszystko, żeby się przypodobać otoczeniu.
          Dla mnie docenienie to powiedzenie: dziękuję, że mi pomogłaś czy coś w tym stylu.
        • srubokretka Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:27
          Tak, duzo zalezy od egzemplarza jaki sie trafil.
          Ja bylam zakompleksiona jako dziecko. Nauczyclam sie wyszukiwac realne powody doceniania siebie samej.
          We wspolczesnym, nierownym swiecie bardzo latwo jest sie dolowac. Dlatego zdrowa samoocena jest kluczem do zdrowia psychicznego.

          Jezeli twoje dziecko jest zakompleksione, to moze postaraj sie znalezc przyczyne. U mnie duzo bylo powodow. Wyleczylam sie dosc pozno, jak wyjechalam za granice. Zaczelam byc soba, bo nie bylo juz schenatow i presji otoczenia. Pozniej problem powrocil, bo wyszlam za maz i presja otoczenia znowu mnie rownala z poziomem chodnika, ale doswiadczenia zyciowe robia swoje. Nikt nam kregoslupa nie wzmocni. Mozemy to zrobic tylko my sami. Rodzice moga pomoc na pewnym etapie, ale nie wiem czy chwalenie to jest dobra metoda.
          • gaskama Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:31
            Ja poszłam z synem do psychologa. Okazało się, że wysportowany chłop, z najlepsza średniej w szkole z 700 uczniami ma ... niską samoocenę. Rozmowy, wzmacnianie, pochwały, itd. pomagają. Oczywiście pewnego siebie lwa salonowego z niego nie zrobię.
            • jagoda2 Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:49
              gaskama napisała:

              > Ja poszłam z synem do psychologa. Okazało się, że wysportowany chłop, z najleps
              > za średniej w szkole z 700 uczniami ma ... niską samoocenę. Rozmowy, wzmacniani
              > e, pochwały, itd. pomagają. Oczywiście pewnego siebie lwa salonowego z niego ni
              > e zrobię.
              >
              A skąd ta niska samoocena? Co psycholog uważa? No bo jakaś przyczyna chyba jest?
                • jagoda2 Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:43
                  gaskama napisała:

                  > Jest ambitnym perfekcjonistą i do tego megawrazliwcem. Więc my w przeciwieństwi
                  > e do większości rodziców syna osiągaliśmy od nauki, namaeialismy na imprezy, ko
                  > ncerty, wyjazdy ze znajomymi. Odnosimy spore sukcesy😜
                  >

                  A po kim odziedziczył ambicję, perfekcjonizm i takie wzorce? Bo to często jest efekt nieświadomego naśladownictwa i dużych wymagań (ambicji) rodziców. Nadwrażliwość to odrębna kwestia, ale niewątpliwie nie pomaga w tej sytuacji..
                  Dobrze, że odciągacie go od tego swojego rodzaju pracoholizmu.
                    • jagoda2 Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 08:22
                      gaskama napisała:

                      > Odziedziczył po mamusi i tatusiu. Genów nie oszukasz. Ale my zyskaliśmy z wieki
                      > em i ... z psychologiem trochę dystansu. Jego uczymy tego. Ale walka nie jest ł
                      > atwa. Bo jest to też walka ze sobą samym.
                      >
                      I z nim pewnie będzie tak samo jak z Wami: z czasem (może) trochę odpuści, wyluzuje. A może nie. Sądzę, że dużo zależy też od przyszłego otoczenia, środowiska pracy. I praca z psychologiem albo (lepiej) z psychoterapeutą przez lata.
            • srubokretka Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:54
              > z najlepsza średniej w szkole z 700 uczniami ma ... niską samoocenę.

              to jest bardzo czeste. W Nowym Jorku powstal specjalny oddzial zlozony z psychologow specjalizujacych sie w chorobach psychicznych dzieci dobrze uczacych sie. Oni z gory zakladaja, ze dzieci z bdb wyniakami ze wszystkiego to ich przyszli klienci. Rodzice sa przyczyna w 99% przypadkow. Cos za cos, niestety.
        • srubokretka Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:00
          >A już zwłaszcza nie nalezy porównywać z innymi.

          tak, to zostaje do konca zycia. Bardzo ciezko , to pozniej z siebie wyrzucic.Tym bardziej , ze sa ludzie, ktorzy automatycznie sami siebie porownuja do innych. Jezeli to polaczymy z rodzicem, ktory porownuje... katastofa.
        • jagoda2 Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:46
          nangaparbat3 napisała:

          A już zwłaszcza
          > nie nalezy porównywać z innymi.

          To się chyba często zdarza, kiedy dzieci jest kilkoro (przynajmniej dwoje) w rodzinie? Wydaje mi się to w pewnym sensie nieuniknione, naturalne, co nie znaczy, że dobre, ale chyba czasami naprawdę trudno uniknąć porównań.
    • trillian Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:25
      Po prostu mówisz że jesteś dumna że sobie z czymś tam poradził (tylko to musi być konkretne, szczegółowe i szczere, a nie takie ogólne pitu pitu). Np. ostatnio mój syn się wstydził rozmawiać przez telefon z kuzynem. Ja pogadałam i się rozłączyłam. On chodził długo po domu i się zbierał na odwagę i w końcu sam zadzwonił i porozmawiał. Powiedziałam mu że jestem dumna że się zebrał na odwagę a jego to bardzo ucieszyło, cały dzień później chodził i dopytywał czy jestem dumna i dlaczego. Ucieszyło go nie tyle to co ode mnie usłyszał, ale myślę że zwróciłam uwagę na to że może być z siebie zadowolony. Tak widzę rolę rodziców, dziecko nie ma nas zachwycać, tylko mamy je nauczyć wiary w siebie.
      W ogóle nie jest łatwo mądrze chwalić. Polecam rozdział o pochwałach z "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły"
    • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:26
      Raczej nauczyć dziecko, żeby nie czekało, aż je ktoś doceni, tylko żeby samo siebie doceniało. Nie ma sensu gonić za zadowoleniem innych ludzi. Nieważne, czy Ty jesteś dumna z dziecka. Ważne, czy ono umie być dumne z siebie i swoich osiągnięć.
    • thank_you Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:27
      Rożnie to bywa z dziećmi, w mojej rodzinie wg matki byłam słaba we wszystkim, zawsze nie dość dobra a wg taty najlepsza na świecie. Ludzkie gadanie nijak nie wpływa na pogorszenie mojego mniemania o sobie. Komplementy zreszta tez nie. wink A co do synka... gdybym mogła, to bym go zaglaskala, jest świetnym, mądrym dzieckiem, utalentowanym, chwalonym, kochanym i... ciagle szuka we mnie aprobaty. sad
    • yuka12 Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:39
      Nie wiem. Córę doceniam bardzo, bo się stara, pomaga, dużo się sama uczy itd. Z synem jest dużo ciężej. Jakakolwiek czynność domowa jest poprzedzona groźbami i prośbami, nawet głód go nie zmusza do ruszenia się. Potrafi np. leżeć w łóżku bez śniadania do popołudnia. Z komórką. Nie zapyta ani w czym pomóc, ani co jest na obiad. Ciężko chwalić kogoś, kto robi wszystko na siłę, na odwal i po długich prośbach z krzykiem. Najchętniej zabrałabym mu smartfona i wyrzuciła tv - oba urządzenia zaistniały w domu z inicjatywy męża i wbrew moim radom. A z synem muszę radzić sobie ja, mąż twierdzi, że go wkurza i wychodzi.
    • mia_mia Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 20:45
      Nie chwal dziecka na tle innych dzieci, chwal jego własne postępy. Nie musi rysować najpiękniejszych rysunków na świecie czy tylko w klasie, wystarczy, że postara się bardziej niż wczoraj. Jeśli widzisz rysunek to powiedz co ci się bardzo podoba, a co mniej, a może on ma inne zdanie (oczywiście rysunek to przykład).
      Moje dziecko z tych ładnych i zdolnych, komplementy słyszane z każdej strony wcale nie wychodzą na dobre, bo dla otoczenia taki może być, ale przecież nie jest w żadnym obszarze ewenementem na skalę światową. Ważne jest, żeby poznać swoje mocne i słabsze strony, to ułatwia życie.
      • ggrruu Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 26.08.20, 21:05
        A w sumie po co dzielić się z kimś nieproszonym informacją o tym, co się nie podoba? Zakładam, że masz na myśli podobanie się lub nie, a nie zachowania w rodzaju bicie itp.
        Ale serio trzeba np. dziecku powiedzieć: nie podoba mi się ta fryzura?
        • klaramara33 Re: Jak nauczyc sie doceniac dzieci...? 27.08.20, 09:11
          ggrruu napisała:

          > A w sumie po co dzielić się z kimś nieproszonym informacją o tym, co się nie po
          > doba? Zakładam, że masz na myśli podobanie się lub nie, a nie zachowania w rodz
          > aju bicie itp.
          > Ale serio trzeba np. dziecku powiedzieć: nie podoba mi się ta fryzura?
          Zdarzało się, że syn wracał od fryzjera z nieciekawą fryzura więc to powiedziałam. Chcę, żeby był oswojony z faktem, że może się coś komuś nie podobać w nim, a najważniejsze to, żeby mu się podobało. Chwalę często moje dzieci ale też krytykuję, jeśli zrobiły coś złego.
          Wskazuję na mocne i słabe strony. Staram się, żeby znały prawdę na swój temat w mojej wersji, i żeby wyrabiały swoje zdanie, nie ukrywając , że w czymś czują się słabe. Nie ma ludzi we wszystkim dobrych.