Dodaj do ulubionych

Znacie kogoś kto wyszedł po papierosy?

28.08.20, 11:12
Dla nierozumiejących tematu wyjaśniam, że kiedyś bardziej dzisiaj mniej popularnym określeniem zniknięcia danej osoby było właśnie takie określenie. Obrazowo przedstawiało się to zazwyczaj tak: pan Janusz 45l. w sobotnie popołudnie wyszedł w klapkach po papierosy i już nie wrócił do domu. Żona i dwójka dzieci są załamani. (Zresztą nie tylko w Polsce funkcjonuje to powiedzenie). W skrócie: znikający ludzie bez wyraźnych i jednoznacznych przyczyn. Czyli nie chodzi o to, że ktoś miał wielkie długi, porachunki z mafią, prowadził wielkie interesy itp. tylko o zwykłych, szarych ludzi, pozornie bez większych problemów.

Czy znałyście kogoś, kto był w podobnej sytuacji? Tzn. nie osobę, która zniknęła ale otoczenie takiej osoby. Albo w ogóle zetknęłyście się w jakiś sposób z takim przypadkiem? Ja owszem, chociaż nie w bardzo spektakularny sposób. Na "moim" osiedlu mieszka również kuzynka, córka siostry mojej mamy. Przez 2 lata mieszkała z chłopakiem. Mieli wówczas po trzydzieści-kilka lat. Pewnego dnia chłopak zniknął. Tzn. bez żadnej awantury, czy jakichkolwiek ewidentnych przyczyn wyprowadził się od niej. Nic na to nie wskazywało. Po prostu przyszła po pracy, chłopaka i jego rzeczy nie było. Telefon nieaktywny. Konta na portalach społecznościowych zostały, ale od tamtego dnia nie były używane. Kobieta nie wiedziała, co myśleć, po bezskutecznych próbach kontaktu przez tydzień, zadzwoniła do jego matki, która o niczym nie wiedziała. Obie zgłosiły sprawę na policję i na tym się skończyło. Właśnie mija szósty rok od tego wydarzenia. O porwaniu czy jakichś kryminalnych sprawach mowy raczej nie ma, bo facet zabrał swoje rzeczy z mieszkania. Po prostu wyprowadził się i zerwał kontakty ze wszystkimi, matką i resztą rodziny również. Znacie przypadki w tym stylu?
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka