Dodaj do ulubionych

Czy miałybyście pretensje do dzieci?

02.09.20, 13:30
W temacie o trupach w szafie i w tematach pokrewnych, całkiem sporo było opowieści o nieślubnych ukrywanych dzieciach, o dzieciach oddanych do adopcji, porzuconych i tego typu sprawach. I często pojawiał się wątek, że w którymś momencie życia "legalne" dzieci dowiadywały się o istnieniu "nielegalnego" brata czy siostry. U mnie w rodzinie również jest taki przypadek. Dorosłe już rodzeństwo 20+ dowiedziało się, że mają przyrodniego brata o kilka lat młodszego, którego ich tatuś zmajstrował w wyniku wpadki na wyjeździe służbowym, którego istnienie ukrywał, nie kontaktował się z nim, płacąc prostej (to nie obelga, stwierdzenie faktu) dziewczynie co miesiąc pewną sumę, żeby nie robiła zamieszania o alimenty. No i sytuacja utrzymywała się wiele lat, w końcu wyszła na jaw, bo matka chłopca jednak poinformowała o wszystkim prawowitą małżonkę. "Legalne" dzieci pana przyjęły do wiadomości, co zaszło, podąsały się na ojca, ale (podobnie jak małżonka) szybko wybaczyły, natomiast stanowczo oświadczyły, że z przyrodnim bratem nie chcą mieć absolutnie nic wspólnego. Nie mają ochoty go ani poznać, ani utrzymywać jakichkolwiek relacji. No i tytułowe pytanie: czy miałybyście pretensje do dzieci w takim wypadku, że nie chcą znać swojego przyrodniego rodzeństwa? Niezależnie już od kontekstu, czy rodzeństwo takie było ukrywane, czy zostało porzucone i się odnalazło itp.? Czy obwiniałybyście w jakikolwiek sposób "legalne" dzieci, że nie chcą mieć nic wspólnego z konsekwencjami postępowania ich ojca/matki w przeszłości?
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 13:38
      Skoro dzieci są dorosłe to maja prawo nie chcieć z kimś utrzymywać kontaktów.
      U mnie w rodzinie jest przypadek ale starszego dziecka niby legalnego po ślubie ale porzucanej rodziny do której pan się nie przyznał kolejnej rodzinie.
      I to ta kolejna nie chce mieć kontaktu ze starszym bratem.
    • beataj1 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 13:39
      Nie nie miałabym. Mało tego, uważam że to najzdrowsze i najlepsze rozwiązanie.
      Nie kupuje wizji: DNA ponad wszystko. Takie dziecko nie byłoby i nie miałoby szansy stać się prawdziwym rodzeństwem i próba oszukiwania się nie miałaby sensu.
    • netlii Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 14:10
      Opis przedstawia sytuacje, w której sam ojciec nie chce za bardzo znać własne dziecko, nie traktuje go jako członka rodziny a dorosłym dzieciom miałoby na tym zależeć? Niby kto miałby mieć do nich w takiej sytuacji pretensje?
      Ojciec, który sam nie świeci przykładem, zdradzona matka?
    • mona-taran Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 14:22
      Ja mam w bliskim otoczeniu taką, jeszcze nierozwikłaną sprawę i jestem ciekawa jak to się potoczy..
      Pan mając żonę i dwoje dzieci poznał inną panią pracując w innym kraju. Żonie o pani powiedział szybko, ale oboje uznali, że póki co, dzieciom nie będą mówić. W międzyczasie postarali się o separację, tego "póki co" minęły cztery lata, pan z nową panią ma w innym kraju małe dziecko ale starszym dzieciom ciągle wciskają kit szczęśliwej rodzinki. Tzn. pan przyjeżdża raz na miesiąc i udają że wszystko jest ok.. Panu jest to już nie na rękę, chciałby wszystko dzieciom powiedzieć, wyjaśnić szczerze, ale pani małżonka w separacji straszy traumą, tym, że dzieci go znienawidzą itp i pan się boi że tak dzieci nastawi, że faktycznie go znienawidzą i nie robi żadnego ruchu żeby sytuację zmienić... A dzieci rosną, głupie nie są, same zaczynają pytać a oni w zaparte że wszystko jest ok..
      • 3-mamuska Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 15:12
        mona-taran napisała:

        > Ja mam w bliskim otoczeniu taką, jeszcze nierozwikłaną sprawę i jestem ciekawa
        > jak to się potoczy..
        > Pan mając żonę i dwoje dzieci poznał inną panią pracując w innym kraju. Żonie o
        > pani powiedział szybko, ale oboje uznali, że póki co, dzieciom nie będą mówić.
        > W międzyczasie postarali się o separację, tego "póki co" minęły cztery lata, p
        > an z nową panią ma w innym kraju małe dziecko ale starszym dzieciom ciągle wcis
        > kają kit szczęśliwej rodzinki. Tzn. pan przyjeżdża raz na miesiąc i udają że ws
        > zystko jest ok.. Panu jest to już nie na rękę, chciałby wszystko dzieciom powi
        > edzieć, wyjaśnić szczerze, ale pani małżonka w separacji straszy traumą, tym, ż
        > e dzieci go znienawidzą itp i pan się boi że tak dzieci nastawi, że faktycznie
        > go znienawidzą i nie robi żadnego ruchu żeby sytuację zmienić... A dzieci rosną
        > , głupie nie są, same zaczynają pytać a oni w zaparte że wszystko jest ok..



        Dopóki nie ma rozwodu kasa jest.
        A poza tym tak dzieci miga go znienawidzić ze facet sam na to nie wpadł ze sobie wymienił dzieci na nowe.
        • mona-taran Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 15:20
          W życiu tych dzieci nic się nie zmieniło, bo facet pracował za granicą od zawsze i od zawsze przyjeżdżał do domu raz w miesiącu. Tak było jeszcze przed urodzeniem pierwszego dziecka, które teraz ma 11 lat.
          A o jakiej kasie mówisz? To się nie dzieje w pl, przy separacji są zasądzane alimenty i facet je płaci w terminie od zawsze+ekstrasy, to się raczej po rozwodzie nie zmieni.
            • mona-taran Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 15:34
              No nie, nie jest tak, jak piszesz. Bo pan by się chciał zajmować "starymi" dziećmi tak, jak się zajmuje tym nowym, ale niestety jest to bardzo utrudnione przez matkę "starych" dzieci. On by chciał, żeby wszystkie dzieci się znały, żeby mógł je zabierać do siebie za granicę na wakacje i po prostu chciałby być z nimi szczery. Ale się boi że przez wpływ matki je straci.
              Facet jest przez to bardzo zestresowany, ma koszmary, źle sypia i generalnie robi to z niego wrak człowieka.
    • alba27 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 14:30
      Miałam 15 lat jak dowiedziałam się że mój tata ma córkę z pierwszego małżeństwa, ok 30 jak się poznaliśmy. Fajna jest bardzo 😉 w naszym przypadku zawalili rodzice i znaczna odległość a neta wtedy nie było. Jej mama powiedziała że tata nie żyje a moja mama z przeszłości taty robiła tajemnicę bo to wstyd😁 zresztą to długa i zagmatwana historia,ale wszyscy jesteśmy dorośli i nikt do nikogo nie żywi urazy.
    • 12gram Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 14:32
      Ale kto do tych dzieci by miał mieć pretensje?

      Tam wszyscy już dorośli, nieraz rodzeństwo na stałe się wychowujące razem nie ma ochoty później ze sobą kontaktow podtrzymywac więc tym bardziej nie ma obowiązku z kimś kogo się do tej pory nie znało a łączą tylko geny. Dobrze o tym wiedzieć by się nie okazało że mój mąż to mój brat - ale poza tym w kontaktach wolna wola.
      No i kwestie majątkowe - bo jak ojciec głupi byle gdzie plemniki zostawia to lepiej majątki podzielić przed śmiercią tatusia żeby się nie okazało że domek który zawsze tatuś mi obiecał na własność to jest jeszcze kilku przyrodnich rodzeństwa..
    • aguar Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 02.09.20, 14:49
      Nie miałabym pretensji o to do dzieci, ale się dziwię, bo sama chciałabym poznać rodzeństwo, byłabym go ciekawa. I też mnie dziwi taka postawa, czyli kierowanie niechęci do brata/siostry - niczemu niewinnego i nawet bardziej od nas poszkodowanego zamiast do ojca i jego kochanki.
      • karen_ann Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 11:36
        Wszystko zależy od punktu widzenia. Znam przypadek jedynaczki, która odnalazła w tajemnicy przed rodziną obcego bękarta i odwiedziła już dorosłego, zapoznała się. Myślę że jako dziecko byłaby zadowolona z kontaktu z przyrodnim bratem ale to rodzice zdecydowali że nie będzie wiedzieć o jego istnieniu.
        Polskie podejście że to gęba przeżerająca zasób naszej rodziny czyli kasa na alimenty i konkurencja do spadku to w sumie bardzo żałosne podejście. Każdy człowiek wnosi coś do rodziny i traktowany z szacunkiem jest wartością dodaną. Może być bratem dla osamotnionego jedynaka.
        Gdy się odejmie te właśnie spojrzenie materialne i konkurencję do żarcia a postawi na współpracę i kooperację wspólnych bądz 50% genów to można na to inaczej spojrzeć i znaleźć wartość w tym, Rodzice wieczni nie są
        gdy umrą wtedy okazuje się że przyrodni brat może być wsparciem, gdyby wszystko było inaczej rozegrane..

        Dla kobiet to przeniesienie wściekłości za zdradę ojca i jego decyzję na dziecko to typowe.
        • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 11:50
          Akurat na tym forum można się czasem dowiedzieć , że nawet pełne rodzeństwo to ludzie, z którymi nie mamy i nie chcemy mieć nic wspólnego.
          Polbrat wychowany w innym domu, w dodatku przez osobę, która z pewnością nie jest godna szacunku, wcale nie musi być bliska osoba ani wsparciem w trudnych chwilach.
          Oraz właśnie może zależeć mu wyłącznie na majątku.
          Choć jak już tu pisałam, mądra żona zadba aby w takiej sytuacji po śmierci męża do podziału był jedynie rachunek z zakładu pogrzebowego
            • karen_ann Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 15:53
              Przyłączam się. Dla mnie tez dziwna logika. Zdradzający mąż jest godny szacunku ??
              a pani kochanka juz nie??zaiste szacunek po polsku. We Francji przynajmniej za trumną prezydenta soludarnie szły i żona i kochanka i wszystkie dzieci..
              W warunkach polskich zdaża się ze kochanka zostaje legalną żoną i wtedy są byłe dzieci prawda? Legalne ale jednak zamiana ról. Dla dobra społeczeństwa powinniśmy przyjąć inną moralność niż Dulskiej. Dzieci to dzieci i szacunek im się nalezy.
              W opisywanym przypadku jedynaczki przeze mnie matka tejże zabroniła męzowi kontaktów z bratem mimo ze był legalnym dzieckiem z pierwszego małzenstwa. Podłość
            • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 16:09
              Jeśli to był jednorazowy wyskok, jak w przypadku znajomych rodziców i pan się przyznał od razu, to jakoś można wybaczyć, choćby ze względu na wspólne dzieci i lata spędzone razem.
              Pani kochanka jest bez znaczenia.
              Podobnie dla dzieci tych ludzi
                  • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 17:00
                    sofia_87 napisał(a):

                    > Ależ ja odpowiadam teoretycznie, a nie na sytuację , o której pisze Karen

                    No ale teoretycznie tatuś dziecka jest niegodnym szacunku patafianem, który nie imie utrzymać wiadomego organu w spodniach. W tym kontekście pisanie o kochance jako niegodnej szacunku to podwójne standardy. Oboje zrobili źle- z tym że pan zdecydowanie mniej na ten szacunek zasługuje
                    • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 17:35
                      Ale teoretycznie to jednak bliższa ciału jest koszula.
                      A żona (o ile był to jednorazowy epizod) i dzieci jednak łatwiej wybacza ojcu, którego jednak kochają niż obcej babie, która znają tylko z najgorszej strony.
                      Btw w przykładzie, który ja podawałam jest drugie dno, otóż pani kochanka miała starsze dziecko, także z zonatym. Obaj panowie ani jej ani dzieci z nia nie chcieli, pani zamiast zrobić aborcję i pójść po rozum do głowy, zaginęła parol na innego zonatego i dzieciatego. Z identycznym skutkiem
                      • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 17:45
                        sofia_87 napisał(a):

                        > Ale teoretycznie to jednak bliższa ciału jest koszula.
                        > A żona (o ile był to jednorazowy epizod) i dzieci jednak łatwiej wybacza ojcu,
                        > którego jednak kochają niż obcej babie, która znają tylko z najgorszej strony.

                        Dla pani to też mógł być jednorazowy epizod, w dodatku pani ukochanych osób tym nie skrzywdziła. W przeciwieństwie do tatusia-płodzimierza. Nie chodzi o to, żeby nie wybaczyć ojcu ale o równą miarę w ocenianiu dla kobiety i faceta.

                        > Btw w przykładzie, który ja podawałam jest drugie dno, otóż pani kochanka miała
                        > starsze dziecko, także z zonatym.

                        No to oczywiście inna sytuacja. Ale tym razem to ja pisalam teoretycznie
                          • raadhiyah2020 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 19:26
                            sofia_87 napisał(a):

                            > O jakiej rowniej mierze Ty piszesz? Wątek jest o tym jak reagują najbliższe oso
                            > by.
                            > My możemy oceniac obiektywnie, ale od najbliższych osób, zarówno pani kochanki
                            > jak i pana, nie można tego wymagać

                            Water tak ale ta galaz dyskusji nie tylko. Stosujesz podwojne standardy, skoro kobieta jesli wiedziala ze facet zonaty jest niegodna szacunku to ten facet tak samo.
                            • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 19:36
                              To możesz obojga nie szanować, ale przyjmij do wiadomości, że ich bliscy mogą mieć na ich temat różne zdania.
                              Co więcej, kobieta ma możliwość aby nie dopuścić do urodzenia niechcianego dziecka, facet już nie.
                              Może zresztą to taki sposób żeby sobie i innym udowodnić, że to jest true love.
                              Moja koleżanka gdy była dzieckiem przeżyła taką sytuację, ojciec zdradzil matkę, wkrótce obie panie były w ciąży, kochanka nachodzila jego rodzinę, w domu było dziecko i kobieta w ciąży, groziła samobójstwem.
                              Niestety pan nie miał jaj żeby ją ostatecznie wykopać ze swojego zycia, a warunkiem zony na ocalenie rodziny było zero kontaktu z panią i jej dzieckiem.
                              • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 19:43
                                sofia_87 napisał(a):

                                > To możesz obojga nie szanować, ale przyjmij do wiadomości, że ich bliscy mogą m
                                > ieć na ich temat różne zdania.


                                Ale o kobiecie "niegodnej szacunku" napisalas ty, a nie bliscy puszczalskiego Pana. No to powiedz, dlaczego pani kochanka jest twoim zdaniem niegodna szacunku, przez co jej dziecko potencjalnie jest złym rodzeństwem dla dzieci puszczalskiego Pana. Dzieci puszczalskiego pana sa tez wszak dziecmi osoby niegodnej szacunku. No, chyba ze twierdzisz, że puszczalski pan jednak na szacunek zasługuje.
                                  • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 19:51
                                    sofia_87 napisał(a):

                                    > Ale dzieci pana mają jednak szansę na dobre geny po matce, dzieci kochanki mają
                                    > fatalne z obu stron.


                                    Ale matka ślubnych mogła być jedzą A nieślubne mogą mieć na przykład cudownego ojczyma. A kochanka mogła nie wiedziec, ze pan żonaty (nadal rozmawiamy abstrakcyjnie), albo pan jej obiecywał rozwód. Itd itp
                                      • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 20:00
                                        sofia_87 napisał(a):

                                        > A gdzieś tam jest tęcza wokół której brykaja różowe jednorozce

                                        No jak to- to mówisz, że tatus godny szacunku zdradzil fantastyczną żonę z jakąś heterą i jeszcze nie ogarnął prezerwatywy? No to tatuś puszczalski, mało bystry, podły i ze złym gustem. Słabe te geny z tej strony. Druga strona moze mie zrównoważyć
                                        • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 20:07
                                          Nie mówię, że godny szacunku, ale twierdzę, że jego rodzina może patrzeć na niego nieobiektywnie.
                                          Jako prawnik twierdzisz, że zdradzane są tylko żony jedze lub ich męskie odpowiedniki?
                                          Prezerwatywy można ogarniać, ale z prezerwatywa może być problem, miałam taka przygodę , a wierz mi, że żadne z nas nie planowalo wtedy dzieci ☺
                                          Skoro słabe geny, a to dla dziecka nielegalnego z obu stron, tym bardziej dobry ojczym tego nie zrównoważy, nie wspominając już o tym, że taki mężczyzna raczej nie chciałby mieć nic wspólnego z hetera pokatnie zapłodniona przez nieciekawego faceta 😁
                                          • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 20:16
                                            sofia_87 napisał(a):

                                            > Nie mówię, że godny szacunku, ale twierdzę, że jego rodzina może patrzeć na nie
                                            > go nieobiektywnie.
                                            > Jako prawnik twierdzisz, że zdradzane są tylko żony jedze lub ich męskie odpowi
                                            > edniki?

                                            Nie. Ale zdradzane są tez z całkiem normalnymi. Przeczytaj co piszę niżej.


                                            > Skoro słabe geny, a to dla dziecka nielegalnego z obu stron, tym bardziej dobry
                                            > ojczym tego nie zrównoważy, nie wspominając już o tym, że taki mężczyzna racze
                                            > j nie chciałby mieć nic wspólnego z hetera pokatnie zapłodniona przez nieciekaw
                                            > ego faceta 😁


                                            Pokazuję ci absurd twojego myślenia o genach w przypadku osób zdradzających i zdradzanych oraz ich dzieci. Zdradzają normalni faceci (choc szanowac ich za ten uczynek nie należy) z normalnymi kobietami (jak wyżej). Bo ludzie popełniają błędy. Czasem z tego błędu jest ciąża i czasem kochanka tej ciazy nie chce usunąć i wtedy jest przyrodnie rodzeństwo. Najzupełniej normalne dzieci najzupełniej normalnych kobiet.
                                            • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 21:05
                                              A ja Ci pokazuje, że dla żony i dzieci pana, zwłaszcza jeśli zdecydowali się zawalczyć jednak o związek, zarówno kochanka jak i jej dziecko są kimś, kogo nie chcą absolutnie w swoim życiu. Są właśnie błędem (Twoje słowa), o którym chce się po prostu zapomnieć.
                                              • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 21:10
                                                sofia_87 napisał(a):

                                                > A ja Ci pokazuje, że dla żony i dzieci pana, zwłaszcza jeśli zdecydowali się za
                                                > walczyć jednak o związek, zarówno kochanka jak i jej dziecko są kimś, kogo nie
                                                > chcą absolutnie w swoim życiu

                                                Ależ mogą nie chcieć. Nie musisz mi tego tłumaczyć,
                                                bo ja nigdzie nie piszę, ze mają chcieć. Tylko niech nie tłumaczą, że to dlatego, że to "zla kobieta była to i potomstwo podłe". Tak jak ty to robisz. Absurdalnie
                                                • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 22:39
                                                  Nigdy nic nie wiadomo, może właśnie być podle ☺
                                                  Poza tym, ja to napisałam w odpowiedzi na post, którego autorka twierdzi, że nielegalne rodzeństwo moze być super wsparciem. Może być różnie, na tym forum nie brak dowodów, że nawet z pełnym rodzeństwem różnie bywa.
                                                  Tym bardziej szkoda byłoby zaufać komuś kogo urodziła i wychowala osoba, dla której nie liczyły się w najmniejszym stopniu czyjeś dzieci i ich dobro
                                                  • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 23:45
                                                    sofia_87 napisał(a):

                                                    > Nigdy nic nie wiadomo, może właśnie być podle ☺

                                                    Może być podłe, byc szatanem wcielonym i zabijać małe kocięta. A może nie być. Oni tego nie wiedzą, bo jeszcze go nie znają. I teraz- uważaj- wcale nie oczekuję, że mają konieczne poznać. Bron Boże! Tylko tego nie kupuję tak kołtuńskiego tłumaczenia, że to dlatego, że jego matka "to zła kobieta była", bo akurat głównym winowajcą był tu tatuś
                              • raadhiyah2020 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 08:12
                                sofia_87 napisał(a):

                                > To możesz obojga nie szanować, ale przyjmij do wiadomości, że ich bliscy mogą m
                                > ieć na ich temat różne zdania.


                                Bo sa koltunami stosujacymi podwojne standardy. Facet -maz i ojciec bzyka na boku, nie jednorazowo i zapladnia inna jest dnem moralnym, a jesli jego rodzina mysli inaczej to jak napisalam koltuny moralne.

                                > Co więcej, kobieta ma możliwość aby nie dopuścić do urodzenia niechcianego dzie
                                > cka, facet już nie.

                                Facet tez ma, moze nie bzykac.


                                > Moja koleżanka gdy była dzieckiem przeżyła taką sytuację, ojciec zdradzil matkę
                                > , wkrótce obie panie były w ciąży, kochanka nachodzila jego rodzinę, w domu był
                                > o dziecko i kobieta w ciąży, groziła samobójstwem.
                                > Niestety pan nie miał jaj żeby ją ostatecznie wykopać ze swojego zycia, a warun
                                > kiem zony na ocalenie rodziny było zero kontaktu z panią i jej dzieckiem.

                                Zona kretynka, bez honoru, chciala zostac z typem ktory bzykal ja i inna w tym samym czasie. Dziecko nie ma wplywu na nic, rodzicow nie wybiera ale prawo do kontaktu z nimi ma wiec taka zdradzona zona zamiast stwiac niedorzeczne i watpliwe moralnie warunki powinna byla sie z nim rozstac. Chyba nie sadzila ze mozna stworzyc dobry zwiazek i rodzine na zgnilych moralnie podstawach.
                                • karen_ann Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 11:17
                                  Honorem dzieci nie nakarmisz. Nie każdy po porodzie od razu staje na fabryce. Skazałabyś swoje dzieci na biedę bo honor? Rozumiem jeśli masz srodki zawód i wsparcie swohej rodziny. To wszystko jest wypadkową zasobów. Jeśli kobieta nie ma srodków to w lydzkim swiecie jest skazana na samca. Tyle.
                                  • raadhiyah2020 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 14:07
                                    karen_ann napisała:

                                    > Honorem dzieci nie nakarmisz. Nie każdy po porodzie od razu staje na fabryce. S
                                    > kazałabyś swoje dzieci na biedę bo honor? Rozumiem jeśli masz srodki zawód i ws
                                    > parcie swohej rodziny. To wszystko jest wypadkową zasobów. Jeśli kobieta nie ma
                                    > srodków to w lydzkim swiecie jest skazana na samca. Tyle.

                                    Tak, wiele kobiet jest, choc w wielu cywilizowanych krajach coraz mniej bo dostaja wsparcie, nie kokosy ale zyc mozna z dziecmi bez faceta. Jednak nie ma co dorabiac do tego szlachetnej ideologii o ratowaniu rodziny jak to robi sofia_87 bo to z tym nic wspolnego nie ma. Taka kobieta czuje sie zdradzona, ponizona i nie zapomni nawet jesli bedzie udawac ze jest ok.
                                • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 12:19
                                  Och, to teraz większy problem z moralnością ma rodzina faceta, która mu wybaczyla niż kochanka, która miała w nosie rodzinę pana, ważna była ona i jej dzieci.
                                  Wiesz, ja uważam, że w relacjach międzyludzkich sprawdxa sie zasada wzajemności , w takiej sytuacji kochanka jest dnem i tak ja traktujemy, pan także może być dnem, ale przydatnym dla tej konkretnej rodziny. Kochanka jest zbędna.

                                  W tamtym przypadku niekoniecznie pani chciała z panem zostać, ale z pewnością chciała w.miarę spokojnie przeżyć ciążę i mieć pomoc przy dwójce dzieci.
                                  Och doprawdy, dziecko kochanki nie jest nic winne i ma prawa, które żona powinna respektować?
                                  To wytłumacz proszę co jest winne dziecko/dzieci żony, że jakaś szmatka z premedytacja wchodzi w ich rodzinę, nachodzi je w domu i ogólnie ich dobro ma w najglebszym poważaniu?
                                  Zasada wzajemności, skoro pani X ma w nosie dobro dzieci pani Y, to pani Y jest jak najbardziej usprawiedliwiona gdy nie obchodzą ja dzieci pani X.
                                  W tamtym przypadku dla żony wszystko skończyło się jak najlepiej, a dla kochanki jak najgorzej, choć pan chwilę z nią był.
                                  • raadhiyah2020 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 14:13
                                    Ciebie to jakis facet musial mocno skrzywdzic i widac jak wybaczylas.
                                    Zadne dzieci nie sa winne, dzieci na decyzje rodzicow nie mialy wplywu czego ty nie pojmujesz. Zadne dzieci nie sa lepsze ani gorsze. A dorosli niech rozwiazuja swoje sprawy miedzy soba ale majac na uwadze dobro wszystkich dzieci ktore na swiat sprowadzili. Niwierny maz mogl nie ruchac, po pierwsze nie bylby niewierny a po drugie nie sprowadzilby na swiat potomstwa. To on przede wszystkim skrzywdzil zone i dzieci ktore juz mial. Zadna kobieta nie jest w stanie uprawiac seksu z facetem jesli on tego nie chce. Widac chcial dlatego to szmaciarz a zona skoro wybaczyla to niech nienawiscia do dziecka meza z inna nie zieje bo to jest moraine dno.
                                    • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 14:27
                                      Ja mam wrażenie, że to raczej Ciebie skrzywdzono albo Ty się do takiej krzywdy przylozylas.
                                      Nie, nikt mnie nie zdradził, gdyby to zrobił to by miał walizki za drzwiami, ale mnie stać nawet na samotne utrzymanie dzieci na wysokim poziomie. Natomiast jestem w stanie zrozumieć kobietę, która z powodów ogólnie życiowych, choćby tylko z wygody jakoś panu wybacza. I nie, decyzja takiej kobiety, że kochanka i dziecko mają dla pana nie istniec nie jest niemoralna, ponieważ żona nie ma obowiązku zachowywać się moralnie wobec osoby, która nie zachowała się tak wobec jej i jej dzieci.
                                      Ty wciąż nie możesz załapać, że żona nie ma powodu troszczyć się o dobro dziecka kobiety, która wnajglebszym poważaniu dobro jej dzieci.
                                      A o ile żona i jej dzieci raczej nie powinny wzbudzać osobistej niechęci kochanki, bo i z jakiego powodu, to niechęć żony do kochanki i jej dziecka jest jak najbardziej usprawiedliwiona.
                                      Ależ mylisz się, moralne dno to jest kochanka i jej nienawiśc do małżeńskich dzieci pana.
                          • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 19:31
                            sofia_87 napisał(a):

                            > O jakiej rowniej mierze Ty piszesz?

                            O takiej, żeby nie pisać o dziecku jako wychowywanym przez osobę niegodną szacunku skoro bardziej niegodny tegoż jest kochany mąż i ojciec - płodzimierz.
                            Nie oznacza to, że do dzieci slubnych można mieć pretensje, że nie chcą poznać przyrodniego rodzeństwa. Natomiast nie szukajmy dla tego takiego wytłumaczenia, że to dlatego, że było wychowywane przez osobę niegodną szacunku. Przecież to absurd.
                            • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 19:45
                              Pani decyduje się na urodzenie takiego dziecka wiedząc, że to może zniszczyć innym dzieciom rodzinę, a może nawet głównie w tym celu.
                              Raczej więc bym nie podejrzewala, że wychowa empatycznego człowieka, który będzie wsparciem dla przyrodniego rodzeństwa, raczej jedyne co go bedzie interesowało to spadek
                              • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 19:53
                                sofia_87 napisał(a):

                                > Pani decyduje się na urodzenie takiego dziecka wiedząc, że to może zniszczyć in
                                > nym dzieciom rodzinę, a może nawet głównie w tym celu.

                                Ale nadal rozmawiamy abstrakcyjnie? Pani może mieć na przykład ostatnią szansę na ciążę albo tysiąc innych powodów zeby rodzic dziecko a nie nastawiać się na zniszczenie cudzej rodziny. Rodzinę niszczy puszczalski tatuś nie umiejący opanować antykoncepcji
                                  • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 20:03
                                    sofia_87 napisał(a):

                                    > Akurat pan ma do dyspozycji tylko jeden środek antykoncepcyjny, stosunkowo zawo
                                    > dny ☺

                                    Nie przesadzajmy. Prawidłowo założona prezerwatywa jest skuteczna.


                                    > Jesli chce mieć dziecko z tysiąca powodów to nie musi podawać nazwiska ojca

                                    A dlaczego miałaby pozbawiać dziecko wiedzy o pochodzeniu i alimentów dla dobra cudzych dzieci. Bliższa koszula ciału i te sprawy.
                                    • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 20:11
                                      Skoro pani nie obchodzą cudze dzieci to nie może się spodziewać z tamtej strony nic pozytywnego.
                                      Żony pana i jej dzieci także nie muszą się przejmować jakąś nieciekawa kobieta i jej dzieckiem.
                                      Akcja i reakcja, tylko, że to pani kochanka zaczęła zabawę :nic poza czubkiem własnego nosa mnie nie obchodzi"
                                      • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 20:20
                                        sofia_87 napisał(a):

                                        > Skoro pani nie obchodzą cudze dzieci to nie może się spodziewać z tamtej strony
                                        > nic pozytywnego.

                                        No jasne, że nie. Ale ty pisalas nie jako zdradzona zona tylko obiektywny zewnetrzny obserwator z założenia przyjmując, że nieślubne dziecko to na pewno nie będzie dobre rodzeństwo.

                                        > Żony pana i jej dzieci także nie muszą się przejmować jakąś nieciekawa kobieta
                                        > i jej dzieckiem.
                                        > Akcja i reakcja, tylko, że to pani kochanka zaczęła zabawę :nic poza czubkiem w
                                        > łasnego nosa mnie nie obchodzi"

                                        A dlaczego ona musi być nieciekawa twoim zdaniem? Nie pisalam, że czegoś nalezy wymagać/oczekiwać od ślubnej rodziny Pana. Ale to ty się wypowiadasz i znowu ty zakladasz, że pani będzie "nieciekawa", a wcześniej "niegodna szacunku" i ze jej dziecko nie będzie dobrym rodzeństwem dla tych slubnych.
                                        • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 21:08
                                          Nie, jako niezależny obserwator daje legalnym dzieciom prawo do negatywnych emocji wobec pani i jej dziecka oraz innego traktowania ojca.
                                          Napisałam po prostu, że lepiej z tego rodzaju rodzeństwem postępować ostrożnie, ponieważ może jak matka dbać wyłącznie o siebie, także cudzym kosztem.

                                          • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 21:16
                                            sofia_87 napisał(a):

                                            > Nie, jako niezależny obserwator daje legalnym dzieciom prawo do negatywnych emo
                                            > cji wobec pani i jej dziecka oraz innego traktowania ojca.

                                            Ależ ja też im daję prawo do negatywnych emocji.


                                            > Napisałam po prostu, że lepiej z tego rodzaju rodzeństwem postępować ostrożnie,

                                            Nie. Napisałas znacznie więcej. Z załozenua uznałaś to dziecko za złe rodzeństwo. Nie jako rozemocjonowana zdradzona żona tylko zewnetrzny obserwator.

                                            > ponieważ może jak matka dbać wyłącznie o siebie, także cudzym kosztem.

                                            To akurat zupelnie tak jak ich matka (żona pana) wg twoich rad- ma dbać o siebie i swoje dzieci kosztem innego dziecka. Bliższa koszika ciału jak sama piszesz.
                                            • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 22:46
                                              Nie sądzisz, że jest zasadnicza różnica pomiędzy zona i jej dziećmi , a kochanka i jej dzieckiem?
                                              Przyjście na świat dzieci żony w żaden sposób nie krzywdzilo innego dziecka, nie było tez sposobem na wyrwanie misia z rodziny, czego nie można powiedzieć o dziecku kochanki.
                                              Kochanka decydując się na urodzenie dziecka, którego jak rozumiem jego ojciec nie chciał, że premedytacja decyduje się na krzywdzenie czy okradanie innych dzieci.

                                              Akcja i reakcja, a tu żona i jej dzieci zostały zaatakowane, choćby tylko materialnie
                                              • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 04.09.20, 23:39
                                                sofia_87 napisał(a):


                                                > Przyjście na świat dzieci żony w żaden sposób nie krzywdzilo innego dziecka, ni
                                                > e było tez sposobem na wyrwanie misia z rodziny, czego nie można powiedzieć o d
                                                > ziecku kochanki.

                                                Przecież nie chodzi o przyjscie na swiat ślubnych dzieci Radzisz, żeby żona zadbała o dzieci ślubne tak, żeby nieślubnemu broń boże nic się nie dostało (przypominam, że dziecko nie jest winne temu w jakich okolicznościach przyszło na świat). No to ta matka dba o swoje i ta druga dba o swoje- występujac o alimenty. Blizsza koszula ciału, ale obie robią to samo. Każda dba o swoje dzieci.

                                                > Kochanka decydując się na urodzenie dziecka, którego jak rozumiem jego ojciec n
                                                > ie chciał, że premedytacja decyduje się na krzywdzenie czy okradanie innych dzi
                                                > eci.

                                                Krzywdzi dzieci ich ojciec, ale o nim nie piszesz (jako obiektywny obserwator z zewnątrz naturalnie). Kochanka nie ma obowiązku stawiać cudzych dzieci na pierwszym miejscu, ojciec ma. I jak mu to wyszło? To po pierwsze.

                                                Nic nie wiadomo nam o tym, żeby facet zrobił coś w kierunku tego, żeby dziecko na swiat nie przyszło. Nie chciał. Ale tak siedział i nie chciał czy coś w związku z tym zrobił, czy liczył, że problem rozwiąże siłą woli? Antykoncepcję też siłą woli uprawiał? To po drugie.


                                                > Akcja i reakcja, a tu żona i jej dzieci zostały zaatakowane, choćby tylko mater
                                                > ialnie

                                                Przez kogo? Przez dziecko? Dziecko nie ma wpływu na to, w jakich okolicznościach przyszło na świat. Uważasz że w ramach pokuty nie za swoją winę powinno zostać czegoś pozbawione, najlepiej zniknąć jakoby go nie było?
                                                • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 07:55
                                                  Problem w tym, że kochanka decydując się na urodzenie dziecka wie, że skrzywdzi inne dzieci, które w niczym jej nie zawinily, pani tylko chce zadbać o swoj tylek i wyrwać misia niezależnie od kosztów.
                                                  To nie taka sama sytuacja jak żony, która chroni dla dzieci majątek rodziców. Nawet w kk jest rozróżnienie napaści i samobrony.
                                                  Pisałam tu o mojej koleżance, która kochanka ojca nachodzila w domu, w domu, w którym była kobieta w ciąży i kilkulatka , pani nie odpuszczala, aż wreszcie wyszarpala misia. Co ciekawe za trzy lata gdy nielegalne dziecko zachorowało mieli czelność oczekiwać, że porzucona żona zgodzi się na to aby jej dziesieciolatka była dawca szpiku dla półbrata.

                                                  Obiektywnie, nic nie usprawiedliwia pana, ale nie próbuj wybielac pani, która z premedytacja decyduje się na dziecko z zonatym i dzieciatym, bo ona chce albo musi. Minimum przyzwoitości i troski o niewinne dzieci jednak powinno być.
                                                  • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 14:14
                                                    sofia_87 napisał(a):

                                                    > Obiektywnie, nic nie usprawiedliwia pana,

                                                    No wreszcie!


                                                    ale nie próbuj wybielac pani, która z
                                                    > premedytacja decyduje się na dziecko z zonatym i dzieciatym, bo ona chce albo
                                                    > musi. Minimum przyzwoitości i troski o niewinne dzieci jednak powinno być.

                                                    Nie wybielam pani, tyle że nie bardzo rozumiem dlaczego oczekiwac minimum przyzwoitości i troski o cudze dzieci od obcej kobiety skoro własny ojciec wykazał zerową troskę o niewinne dziatki.
                                                  • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 14:32
                                                    No popatrz, a jedna z forumek oczekuje przyzwoitości i troski od zony w stosunku do dziecka kochanki.
                                                    Pan mógł popełnić błąd, ale może chcieć też go naprawić.
                                                    Znam sytuacje, w której to żona zdradzala, przez jakiś czas, potem w dość brutalnych okolicznościach dotarło do niej ile ja i jej rodzinę to może kosztować.
                                                    Jest ok, a pani gdyby zaciazyla z kochankiem to po prostu usunelaby ciążę.
                                                  • daniela34 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 15:00
                                                    sofia_87 napisał(a):

                                                    > No popatrz, a jedna z forumek oczekuje przyzwoitości i troski od zony w stosunk
                                                    > u do dziecka kochanki.
                                                    > Pan mógł popełnić błąd, ale może chcieć go naprawić

                                                    Troski nie powinno się oczekiwać. Przyzwoitości- owszem, ogólnoludzkiej
                                                    Kochanka tez moze chciec po czasie "naprawić błąd", no ale dziecka już nie utopi.
                                                  • sofia_87 Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 15:04
                                                    Przyzwoitoscia tak, ale na zasadzie wzajemności. Jeśli jedna strona nie zna tego pojęcia, to zwalnia z obowiązku druga.
                                                    Tylko, że w tej sytuacji kochanka nie ma możliwości naprawienia błędu, ewentualnie znikając z dzieckiem na innym kontynencie ☺
                                              • 3-mamuska Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 00:31
                                                sofia_87 napisał(a):

                                                > Nie sądzisz, że jest zasadnicza różnica pomiędzy zona i jej dziećmi , a kochan
                                                > ka i jej dzieckiem?
                                                > Przyjście na świat dzieci żony w żaden sposób nie krzywdzilo innego dziecka, ni
                                                > e było tez sposobem na wyrwanie misia z rodziny, czego nie można powiedzieć o d
                                                > ziecku kochanki.
                                                > Kochanka decydując się na urodzenie dziecka, którego jak rozumiem jego ojciec n
                                                > ie chciał, że premedytacja decyduje się na krzywdzenie czy okradanie innych dzi
                                                > eci.
                                                >
                                                > Akcja i reakcja, a tu żona i jej dzieci zostały zaatakowane, choćby tylko mater
                                                > ialnie

                                                Okradnie przede wszystkim swojego dziecka jak i innych.
                              • 3-mamuska Re: Czy miałybyście pretensje do dzieci? 05.09.20, 00:29
                                sofia_87 napisał(a):

                                > Pani decyduje się na urodzenie takiego dziecka wiedząc, że to może zniszczyć in
                                > nym dzieciom rodzinę, a może nawet głównie w tym celu.
                                > Raczej więc bym nie podejrzewala, że wychowa empatycznego człowieka, który będz
                                > ie wsparciem dla przyrodniego rodzeństwa, raczej jedyne co go bedzie interesowa
                                > ło to spadek


                                Mnie się też tak wydaje ze taka kobieta po prostu chce misia wyrwać pazurami. Zrobi wszystko aby pan zostawił rodzinę..

                                Uważam ze takie kobiety które zadają się żonatymi to dno kompletne.

                                Oczywiście nie oczyszcza to pana z win i to on jest najbardziej winny. Jednak to nie wątek o tym.