Dodaj do ulubionych

Publiczna szkoła to szczepionka z realnego życia?

04.09.20, 17:31
www.edziecko.pl/Junior/7,160035,26267319,dzieci-ze-szkol-prywatnych-zyja-pod-kloszem-prof-uj-osiedlowa.html
Pan Profesor UJ uważa, że należy posyłać dzieci do publicznych rejonowych placówek oświatowych, bo to jest szczepionka z prawdziwej rzeczywistości, a nie życie w bańce jak w szkołach prywatnych i niepublicznych.

Ma rację? Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 17:48
      Mam wejrzenie od wewnątrz do najlepszej podstawówki w mieście bo chodzi tam koleżanka mojej córki z przedszkola. Wesoła, pewna siebie dziewczynka po dwóch latach nauki stała się nieśmiałym, zakompleksionym dzieckiem a rodzice od pierwszej klasy są piłowani przez nauczycieli, że mają pracować z dzieckiem bo poziom czwórkowy to za mało. Z dziećmi z klasy (bardzo nielicznej, to ponoć na plus) nie załapała kontaktu a z innymi się nie spotyka bo każda klasa ma świetlicę osobno. Pomijam już snobizm i nabijanie się z biedniejszych uczniów ze stypendiami w starszych klasach.
      Dla mnie szkoła musiała mieć niezły poziom i być na tyle blisko, żeby dzieci bez problemu mogły same wracać ze szkoły. Rejonowa podstawówka którą mam praktycznie pod blokiem spełnia wszystkie warunki. No i jeszcze jestem zadowolona z wychowawczyni, konkretna kobieta, nie zawraca głowy pierdołami i nie wymaga od rodziców wielkiego zaangażowania w życie klasy.
    • szafireczek Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 17:48
      No, Pan uzasadnia to potrzebą budowy solidarności i demokratyzmu, czyli należy zniżyć się do mas, bo nie każdy wygrał na życiowej loterii dobry start. Wg mnie głupie i szkodliwe - równać trzeba w górę, a sprawiedliwość to szkodliwy mit - nie istniała i nie istnieje...sam fakt, że człowiek na starcie nie jest wyposażony w równe możliwości rozwojowe w sensie biologicznym, sprawia, ze głoszenie takich tez to mrzonka i szkoda bezsensownych poświęceń - mało się osiagnie, a wiele się straci. Wynik działań - ujemny.
    • lily_evans11 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 17:50
      Powiem, że przez całą szkołę średnią, studia, różne prace, nie spotkałam się z ludźmi tak chamski, agresywnymi, pozbawionymi podstaw kultury itp., jak spora część klasy - skutecznie rozbijająca lekcje - w mojej rejonowej szkole. Do niczego mi pewne doświadczenia i relacje nie były w życiu potrzebne. Mogłabym doskonale obyć się bez tej szczepionki .
    • ggrruu Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 17:52
      Uwierzę panu profesorowi, jak pójdzie tyrać w Amazonie w ramach życia prawdziwym życiem, a nie będzie siedział w bańce szkoły wyższej. Dziwnym trafem wszystkie opowieści: nie może być milo i przyjemnie, musi boleć, musi być stres, musi być ciężko, trzeba się męczyć z ludźmi, których nie lubisz itp. dotyczą dzieci. Nie słyszałam nigdy, żeby dorosły powiedział: mam dwie propozycje pracy, w obu będę pracować tyle samo i tyle samo zarabiać, więc wybieram tę z beznadziejnym zespołem i szefem mobberem, bo to mnie zahartuje i nauczy życia.
      • lily_evans11 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 19:08
        O tak tak.
        Przypomina mi to z drugiej strony ubolewanie zdziwionych mamuś, jak można podwozić dziecko autem do szkoły, podczas gdy powinno dziarsko maszerować z plecakiem, także jak leje, pieje i grzmieje.
        Jednocześnie te same osoby nie poruszają się nijak inaczej, niż własnym pojazdem spod domu na pracowy parking i często nie mają zielonego pojęcia, jak dotrzeć gdziekolwiek autobusem.
        Sami chcemy mieć normalnych i życzliwych współpracowników, pracować na godziwych warunkach. A jednocześnie odmawiamy tego dzieciom. Hipokryzja level hard.
      • abecadlowa1 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 22:05
        Mój dzieciak miał na początku szkoły podstawowej w klasie agresywną dziewczynkę, z zaburzeniami zachowania. Cała klasa męczyła się z nią ponad rok czasu, zanim rodzice wymusili rozwiązanie problemu. Syn przychodził ze szkoły zmęczony i zniechęcony, nie lubił chodzić do szkoły. W domu mówił głównie o tej dziewczynce i jej wyczynach, mocno to przeżywał, choć sam nigdy nie był bezpośrednią ofiarą jej ataków. Pamiętam, że wtedy wyobraziłam sobie, jakby to było gdybym w pracy miała, w jednym pokoju toksycznego współpracownika z zaburzeniami osobowości, który zatruwałby wszystkim samopoczucie codziennie przez osiem godzin.
        Zdarzyło mi się wcześniej zrezygnować z pracy, która była całkiem ok. tylko panowała napięta atmosfera między ludźmi.
        Po co mamy przyzwyczajać własne dzieci do znoszenia trudnych warunków, które są dla nich przykre? Po to żeby w przyszłości wybrały pracę, w której będzie tak zła atmosfera jak w szkole, bo są już przyzwyczajone do wytrzymywania okoliczności które im nie służą? Czy to nie ta sama zasada, która sprawia, ze dziecko alkoholików wybierze uzależnionego partnera, a dziewczynka z przemocowego domu wyjdzie za mąż za agresora?
        • ichi51e Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 05.09.20, 00:14
          Tu bardzo dobrze widac ze jedyne czego szkola uczy to
          - znosic agresora (bo chory bo latwiej bo madry glupiemu)
          - jak juz sie nie da go zniesc to nalezy problem usunac z oczu (wywalic ze szkoly przeniesc na NI)
          A problem dalej jest ani zaburzonego nie przystosowalismy ani neurotypowych nie nauczylismy sobie radzic z problemem.
          • abecadlowa1 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 05.09.20, 09:28
            ichi51e napisała:

            > Tu bardzo dobrze widac ze jedyne czego szkola uczy to
            > - znosic agresora (bo chory bo latwiej bo madry glupiemu)
            > - jak juz sie nie da go zniesc to nalezy problem usunac z oczu (wywalic ze szko
            > ly przeniesc na NI)
            > A problem dalej jest ani zaburzonego nie przystosowalismy ani neurotypowych nie
            > nauczylismy sobie radzic z problemem.
            >

            Dziewczynka została w tej klasie do końca sp. Udało się jej skutecznie pomóc i chyba wymuszono działania ze strony jej rodziców. Cała klasa przez rok chodziła na socjoterapię.
              • abecadlowa1 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 05.09.20, 10:06
                triss_merigold6 napisała:

                > Że jak?! Rodzice zgodzili się na jakieś praktyki psychologiczne wobec własnych
                > dzieci zbiorczo, bo instytucja odgórnie uznała, że mają funkcjonować jako zabaw
                > ki terapeutyczne jednego zaburzonego dziecka? To koszmarnie nie fair, nie czuje
                > sz tego?

                To nie była inicjatywa szkoły, tylko rodziców. Gdy to się działo, postrzegałam sytuację tak jak Ty. Byłam wkurzona, chciałam chronić swoje dziecko i pozbyć się jak najszybciej problemu. Chciałam wówczas przenieść syna do innej placówki, ale on bardzo chciał zostać ze swoimi kolegami w klasie. Zatem zgodziłam się na udział w zajęciach socjoterapetycznych (podpisałam zgodę, której mogłam też nie wyrazić). Podjęte działania, choć wymagały zaangażowania i wysiłku okazały się skuteczne. I dziś, po kilku latach uważam, że moje dziecko odniosło korzyść z tamtego rozwiązania - doświadczyło tego, że da się skutecznie zmienić sytuację na lepszą i poprawić funkcjonowanie całej klasy bez eliminowania osoby z problemami. Przy czym wiem, że to nie zawsze może się udać, więc nigdy nikomu nie będę tego rekomendować.
          • sofia_87 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 12:09
            A jak w dorosłym życiu radzisz sobie z agresywnym czy nieprzystosowanym osobnikiem?
            Wzywając policję lub, jeśli to jest kolega z pracy, zwalniając się lub domagając się przeniesienia/zwolnienia agresora aby nie mieć z nim kontaktu. Ggrruu ma rację, oczekujemy od dzieci aby znosily sytuacje, których dorośli by nie zniesli.
            • ggrruu Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 14:08
              Wiesz to jest coś co mnie nieziemsko wkurza. Na forum oczekują że siedmiolatek będzie dojrzałe komunikował problemy i emocje, a jakoś jedną z drugą z własną tesciowa nie potrafi normalnie sprawy załatwić tylko jakieś pasywno-agresywne pojazdy stosuje.i tak z wieloma rzeczami. Niby od dzieci się NIC nie wymaga dziś, a moim zdaniem wymaga się więcej niż od dorosłych
        • igge Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 22:43
          No my zakładaliśmy, że dziecko jak coś jest/ będzie nie tak - to nam powie, a my zareagujemy. I reagowaliśmy jak było trzeba.
          Na koniec podstawówki w przypadku cyberprzemocy słabo zareagowaliśmy bo moje dziecko niestety nie chciało mocnej reakcji ( potem żałowało)i musiałam grzecznie i bez slowa patrzeć na ognisku na rodziców i małego, który chamsko się wyjątkowo zachował zamiast z mety spowodować obniżenie mu na świadectwie oceny ze sprawowania bo zasłużył, a nauczycielka nie dopilnowała tego co działo się na lekcji.
    • daniela34 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 17:57
      Ja sobie bardzo cenię doświadczenie mojej rejonowej podstawówki- dla wychuchanej jedynaczki z dobrego donu to rzeczywiście było zetknięcie z inną rzeczywistością. Bardzo też doceniam to, że mnie-najlepszą uczennicę i potem kilkukrotnego olimpijczyka posadzili w czwartej klasie z najsłabszym uczniem. Mieliśmy dzieciaki z rodzin patologicznych (z melin), mielismy dzieci z ojcami w więzieniach, jakieś papierosy, alkohol, nawet klej-pojawiały się. Ale w porównaniu z tym, co nieraz tu czytam to u mnie w szkole naprawdę był spokojny, bezpieczny raj. Osiedliła podstawówka osiedlowej podstawowce nierówna.
    • mary_lu Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 18:18
      To jestem antyszczepem.

      W swojej szkole syn ma świetne warunki do nauki i rozwoju, nikt nie wymyśla bzdur, nie przerzuca odpowiedzialności za naukę na rodziców. O takim drobiazgu jak biegła znajomość kilku języków w połowie podstawówki nie wspomnę, bo w sumie najważniejsze było, żeby syn był bezpieczny i szczęśliwy.
      • ophelia78 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 05.09.20, 14:24
        Biegła znajomość kilku języków w połowie podstawówki...

        Aha. Na pewno.
        Polowa podstawowki do przelom 4 i 5 klasy.
        Kilka języków to więcej niż 2.
        Biegła znajomosc tzn ze potrafi (choć z nieperfekcyjnie) powiedzieć w jez obcym to samo co w ojczystym, czyli zrozumie film w TV, przeczyta lekturę, napisze opowiadanie.

        Czyli 10 latek trzema jezykami posługuje się niemal tak jak polskim.
        Takie cuda tylko na ematce
          • lily_evans11 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 09:37
            Ale nie tak. Jeśli dziecko w kilku językach potrafi płynnie powiedzieć na tym etapie, jak spędziło weekend, powiedzieć lekarzowi, co je boli, poprosić o coś w sklepie, napisać list do rówieśnika, brać czynny udział w rozmaitych rozmowach z rówieśnikami, to super, świetnie - ale nadal nie jest to "płynna znajomość języka", to jest dobrze opanowane A2.
            • iwoniaw Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 10:33
              potrafi płynnie powiedzieć na tym e
              > tapie, jak spędziło weekend, powiedzieć lekarzowi, co je boli, poprosić o coś w
              > sklepie, napisać list do rówieśnika, brać czynny udział w rozmaitych rozmowach
              > z rówieśnikami, to super, świetnie - ale nadal nie jest to "płynna znajomość j
              > ęzyka", to jest dobrze opanowane A2.
              >

              Czy wobec tego twoim zdaniem dziecko w połowie podstawówki nie mówi biegle w ojczystym języku? No bo przecież na bank nie potrafi prawidłowo użyć wielu słów, co chwilę pyta "a co to jest x?", "co znaczy y?", nie zna miliona definicji różnych wyrazów itp.
              Nie rozmawiamy tu o możliwości otrzymania certyfikatu na tłumacza przysięgłego, tylko o kompetencjach językowych odpowiadających tym, jakie ma przeciętny natywny użytkownik w podobnym wieku. Jeśli ogląda bajki dla dzieci, czyta książki przeznaczone dla tej grupy wiekowej, jest w stanie się dogadać się w codziennych sytuacjach, rozumie, co do niego mówią ludzie w sklepie czy na ulicy, to tak, jest to biegła znajomość języka, nawet jeśli nie potrafi taki dzieciak wskazać w zdaniu okolicznika i nie rozumie wyrażenia "reakcja zobojętniania".
            • ggrruu Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 10:56
              Moim zdaniem chodzi o znajomość adekwatna do wieku. Jeśli dziecko wychowuje się np. w rodzinie dwujęzycznej to w wieku 10 lat posługuje się biegle dwoma językami, ale na poziomie dziesięciolatka. Chodzi o to, że rozwija te kompetencje na tym samym poziomie. Przecież i trzylatek może mówić płynnie, tylko na poziomie trzylatka
        • alicia033 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 05.09.20, 18:42
          ophelia78 napisała:

          > Biegła znajomość kilku języków w połowie podstawówki...

          > Takie cuda tylko na ematce

          kwestia środowiska. Są takie, w których 3-4 języki w bieżącym użyciu to standard. Np. różnojęzyczni rodzice, język miejsca zamieszkania i angielski jako język wykładowy szkoły. Albo dwa różne języki rodziców, język wykładowy szkoły tożsamy z językiem miejsca zamieszkania plus język opiekunki.
          Nihil nowi, jak się popatrzy w perspektywie historycznej np. na Łódź w początku XX w. (rosyjski, niemiecki, polski, jidisz - polecam poglądowo "Moje młode lata" Artura Rubinsteina) czy średnie/wyższe warstwy społeczne w tym samym okresie. Taki Jarosław Iwaszkiewicz, jako piętnastolatek wychowany na Kresach, operował rosyjskim, polskim, niemieckim, ukraińskim, francuskim i łaciną. Z czego rosyjskim, polskim, francuskim, niemieckim i ukraińskim porozumiewał się normalnie na codzień.
        • nikki30 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 19:17
          >Biegła znajomość kilku języków w połowie podstawówki...
          Moi synowie w 5 klasie rejonowej podstawówki w Warszawie zdawali razem z 12 innymi osobami certyfikat Delf. W szóstej klasie kolejny.
          W 5 klasie, 12 osób w komunikatywny sposób porozumiewało się w języku francuskim. W 8 klasie, ponad tydzień spędzali na wymianie językowej i robili kolejny certyfikat na poziomie Delf B2. Do wszystkich certyfikatów przygotowywali ich nauczyciele.
          O znajomości angielskiego nie wspomnę, ale tu dzieci uczyły się w własnym zakresie do 7 klasy.
      • abecadlowa1 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 21:49
        chococaffe napisała:

        > Mam wątpliwości co do założenia, że im trudniejsze życie tym prawdziwsze. Tymcz
        > asem trudniejsze jest po prostu trudniejsze, a prawdziwe jest każde.

        To chyba zależy od człowieka, jego osobowości i potrzeb. Większość ludzi lubi lub przynajmniej dobrze znosi spokój, ład, harmonię, porządek, jasne oczekiwania, przyjazną komunikację. Ale istnieje taki typ ludzki, rodzaj awanturnika, który wzrasta w, zdawałoby się, niesprzyjających warunkach. Lubi zadymy, silne emocje, adrenalinę, chaos. Świetnie odnajduje się w takich warunkach. Gdy nic się nie dzieje, to awanturnik jest sfrustrowany. W takim sensie trudniejsze, intensywniejsze życie bywa postrzegane jako atrakcyjniejsze.
      • igge Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 10:32
        Choco, generalnie zgadzam się ale czyżbyś nie zauważała, że po prostu znajome dzieciaki z szansą na prywatną płatną edukację i opiekę zdrowotną RZECZYWIŚCIE mają ( i oby zawsze do końca swoich dni miały) życie nieco odrealnione i RZECZYWIŚCIE pod kloszem.
        Wcale nie twierdzę, że w związku z powyższym rodzice masowo i altruistycznie i dla budowy lepszego społeczeństwa powinni posyłać dzieciaki do bezpłatnych państwowych szkół.
      • igge Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 11:15
        Nie zgadzam się.
        Pan po prostu może za dużo i idealistycznie oczekuje od rodziców, w naturalny i oczywisty sposób skupionych na SWOIM dziecku i tego dziecka przyjemnym i nastawionym na edukacyjne sukcesy codziennym chodzeniu do w miarę najlepszej szkoły.
        Nie zawsze jest to państwowa szkoła.
    • iwoniaw Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 18:29
      Rejonówka rejonówce nierówna. Ciekawa jestem gdzie mieszka pan profesor wysyłający dzieci do podstawówki "za płotem", bo coś mi się zdaje, że w otoczeniu rodzin o podobnym statusie, a nie w rejonie z "całym przekrojem społecznym".
      Osobiście mnóstwo lat temu szukając podstawówki dla dzieci jak najbardziej zwracałam uwagę na to, co to za miejsce, a więc także, kogo tam spotka. I zdecydowanie NIE życzyłam sobie "pełnego przekroju społecznego", podobnie jak nie chcę takowego mieć za sąsiadów, znajomych czy współpracowników. I sądzę, że pan profesor też miał podobne kryteria (i przywoitą szkołę publiczną w zasięgu).
      Zasadniczo to koszty szkoły to zupełnie inny temat, posłanie do publicznej też nie musi się równać posłaniu do rejonu - i czy takie dziecko zapisane do szkoły nie prywatnej, ale i nie tej, która mu przysługuje z rozdzielnika, jest "zaszczepione"normalnym życiem czy nie? 😉
        • iwoniaw Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 18:47
          No to też. Powodów do posłania dziecka poza rejon może być wiele, ale ja specjalnie się odnoszę do aspektu, na który kładł nacisk pan profesor z artykułu. Zwracanie uwagi na to, w jakim towarzystwie kilkuletnie (a potem wczesnonastoletnie) dziecko będzie spędzać pół dnia wydaje mi się zachowaniem normalnym i pożądanym u troskliwego rodzica, a nie jakimś dziwnym wymysłem czy niemal wstępem do apartheidu, co zdaje się sugerować wywiad.
      • szeera Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 19:08
        "I zdecydowanie NIE życzyłam sobie "pełnego przekroju społecznego", podobnie jak nie chcę takowego mieć za sąsiadów, znajomych czy współpracowników. I sądzę, że pan profesor też miał podobne kryteria (i przywoitą szkołę publiczną w zasięgu)."

        Już kiedyś pisałam, że ja chodziłam do takiej szkoły podstawowej. Naprawdę z pełnym przekrojem społecznym. Nie uważam, żeby mi to w czymkolwiek przeszkadzało, za to widzę dużą wartość tego czego w związku z tym się w podstawówce nauczyłam. Wady szkoły które widzę po latach wynikały z całkiem czego innego niż pochodzenie społeczne uczniów. Tylko, że uważam, że to był dość uczciwy przekrój społeczny - tzn. odzwierciedlony również ilościowo. Większość dzieci była ze "zwyczajnych" rodzin, rodziny które miały poważne problemy stanowiły mniejszość i pewna część rodziców to byli ludzie o wysokim wykształceniu i pozycji społecznej. Wg mnie to naprawdę działało i nie uważam, że dla dziecka z wysokim kapitałem społecznym było to w jakikolwiek sposób gorsze doświadczenie niż bardziej posegregowana szkoła.

        Zdaję sobie sprawę, że takich szkół w wielu polskich dużych miastach już nie ma, ale postępująca segregacja na coraz wcześniejszym etapie edukacji nie służy wg mnie nikomu. Szkoły podzielone wg klas społecznych (co np. u mnie jest normą) sprawiają, że nie da się posłać dziecko do szkoły z całym przekrojem społecznym, trudno się wtedy dziwić temu, że rodzice z klasy średniej wysyłają dzieci do szkół dla klasy średniej, nieważne czy prywatnych czy publicznych.

        • triss_merigold6 Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 19:16
          Chodzilam krótko do szkoły z pełnym przekrojem, z dominacją dzieci z rodzin robotniczych. Nienawidziłam tego miejsca, brzydziło mnóstwo zjawisk i zachowań postrzeganych jako norma, mam fatalne wspomnienia. W tym zakresie moich równościowo nastawionych rodziców, którzy nie rozumieli, na czym polega problem, uważam za mało przytomnych.
        • iwoniaw Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 20:31
          szeera napisała:


          > Zdaję sobie sprawę, że takich szkół w wielu polskich dużych miastach już nie ma

          No właśnie, a pan profesor zdaje się wierzyć, że jego dzieci do takiej chodzą 😉 Ja natomiast powątpiewam, że trzymałby dziecko w szkole z "całym przekrojem społecznym" (ja nie czyniłabym tego na pewno, co najmniej molestując dyrekcję o podjęcie działań zmierzających do zainteresowania częścią wspomnianego przekroju sądu rodzinnego i służb socjalnych).

          > , ale postępująca segregacja na coraz wcześniejszym etapie edukacji nie służy w
          > g mnie nikomu. Szkoły podzielone wg klas społecznych (co np. u mnie jest normą)
          > sprawiają, że nie da się posłać dziecko do szkoły z całym przekrojem społeczny
          > m, trudno się wtedy dziwić temu, że rodzice z klasy średniej wysyłają dzieci do
          > szkół dla klasy średniej, nieważne czy prywatnych czy publicznych.
          >

          No więc właśnie. Ja chodziłam do szkoły - molocha z dziećmi z różnych środowisk, ale margines był tam marginesem również ilościowo, dzięki czemu nie nadawał tonu całej społeczności.
          • szeera Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 21:09
            "o podjęcie działań zmierzających do zainteresowania częścią wspomnianego przekroju sądu rodzinnego i służb socjalnych"

            Miałam w klasie dzieci których rodziny były pod opieką kuratora - czyli już ktoś się zainteresował. Dla mnie jako koleżanki z klasy nie miało to znaczenia - to akurat nie były dzieci które utrudniały pracę na lekcji, mimo że przeważnie uczyły się słabo. Problemy sprawiali uczniowie, którzy dziś pewnie zostaliby zdiagnozowani i mam nadzieję otrzymaliby jakąś pomoc, nie korelowało to z klasą społeczną.

            Wg mnie tu w grę wchodzą dwie, odrębne rzeczy - szkoły prywatne segregują wg klasy społecznej, ale też łatwo wykluczają wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób nie pasują do szkoły, nawet jeśli są gotowi płacić.

            Odnoszę wrażenie, że to wykluczenie uczniów "problemowych" najwięcej zmienia dla rodziców i uczniów. Tego nie mogą zrobić szkoły rejonowe, a jednocześnie nie potrafią też z takimi uczniami pracować.

            • iwoniaw Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 04.09.20, 21:56
              Z tym też się zgadzam i szkofa, że profesor z linka yego noe dostrzega. I że wszystko widzi na opak - jego zdaniem problemy rozwiązałaby przymusowa, sztywna rejonizacja (gdy w rzeczywistości to by tylko "uwiązało" w nieciekawych klimatach część dzieci z rodzin zbyt mało zamożnych, by się wyprowadzić ze średniej okolicy), podczas gdy jest dojładnie odwrotnie - to fajne szkoły przyciągają rodziców, którzy widząc zaangażowanie i możliwości dobrze prowadzonej publicznej placówki nie mają pokusy, by płacić za coś podobnego żywą gotówkę i jeszcze tracić czas na dojazd.
              Przy czym oczywiście to nie jest łatwe, by "zrobić" dobrą szkołę, która jest rejonowa (więc nie może wybrzydzać co do narybku) i ograniczona dość mocno przepisami (i finansami). Ale takie szkoły są przecież, fakt, że głównie tam, gdzie im pomaga struktura społeczna rejonu.
                • iwoniaw Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 11:48
                  igge napisał:

                  > W naszej rejonówce nawet woźne " ciocie", nie tylko dyrektor i wielu nauczyciel
                  > i były fenomenalne, serio. Inne niż w szkole ( też państwowej, doradzonej przez
                  > specjalistę), do której wcześniej woziłam dzieci.

                  Ależ ja tego nie kwestionuję, przecież piszę wyraźnie, że podział dobra/zła szkoła (cokolwiek przez to rozumieć) NIE leży na linii publiczna/niepubliczna. Co sugeruje profesor, w dodatku posługując się nieprawdziwymi założeniami (w prywatnej nie znają prawdziwego życia, w państwowej jest pełne spektrum różnic środowiskowych itd.)
                  • olena.s Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 12:16
                    > podział dobra/zła szkoła (cokolwiek przez to rozumieć) NIE leży na linii publiczna/niepubliczna. Co sugeruje profesor, w dodatku posługując się nieprawdziwymi<
                    Niczego takiego nie sugeruje, nie przekłamujmy. Mówi o swojej decyzji inaczej: " Chociaż podobają mi się różne szkoły autorskie, świetne mają koncepcje, i chciałbym, żeby moje dzieciaki tego doświadczyły, to jednak nie. Jestem głęboko przekonany, że publiczna szkoła jest jak szczepionka, która pozwala dzieciakom poznać życie i świat społeczny takim, jaki jest, a nie w jakiejś odrealnionej, lepszej wersji."
                    • iwoniaw Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 18:24
                      Oczywiście, że sugeruje: nawet w tym zacytowanym przez ciebie fragmencie twierdzi, że szkoły niepubliczne sprawiają, iż dziecko nie żyje w realnej i prawdziwej rzeczywistości i że tego "przekłamania" nie rekompensuje nawet super hiper program, także taki jego zdaniem ze wszech miar atrakcyjny i pożądany.
                      Co jest oczywistą bzdurą, niemniej jednak on się właśnie przy tej bzdurze upiera. Wymyślił sobie, jak wygląda szkoła niepubliczna i wali w chochoła. Trudno coś takiego traktować poważnie, zwłaszcza mając osobiste doświadczenia z różnymi szkołami i ich zaletami i wadami.
                      • olena.s Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 11:28
                        A skąd. Mówi o społeczeństwie, jakim ono jest naprawdę, a nie społeczeństwie z pewnej bańki kulturowo-finansowej. I naturalnie ma tutaj pełną rację (opowieść nauczycielki ze społecznego liceum o podopiecznej, która doznała szoku kiedy znalazła się na dworcu Wa-wa Wschodnia i zobaczyła "drugą połowę"). Natomiast rozwiązanie tego jest niestety bardzo trudne, kosztowne, długotrwałe i idealistyczne: to wzorzec skandynawski, gdzie poza wszystkim innym rodzicom nie opłaca się szaleć żeby dziecko znalazło się poza powszechnym systemem. Bo powszechny system działa skutecznie i wystarczająco dobrze.
                        • olena.s Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 11:34
                          I - uczciwie mówiąc - nigdy nie osiągnie się ideału. Dzieci miejskie są w bańce miejskiej, wiejskie - w wiejskiej. Szkoły muzyczne, wyznaniowe, dla nadzwyczajnie uzdolnionych też stanowią bańki.
                          Ale żeby ten ideał osiągnąć trzeba by było bardzo solidnie przebudować cały system szkolny, od przedszkola w górę, łącznie ze szkoleniem kadry.
                        • chococaffe Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 11:42
                          opowieść nauczycielki ze społecznego liceum o podopiecznej, która doznała szoku kiedy znalazła się na dworcu Wa-wa Wschodnia i zobaczyła "drugą połowę"

                          Wybacz , ale to jest wlasnie śmieszny argument w kontekście szkół publicznych/niepublicznych. Z gatunku "moja uczennica z prywatnego LO jest blondynką" - ergo wszyscy uczniowie prywatnych LO są blondynami, w państwowych nie ma blondynów.
                            • olena.s Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 12:21
                              Tu nie chodziło o syf przecież! Chodziło o skoncentrowaną obecność ludu, także prowincjonalnego, także nieświeżego, także wczorajszego etc. I pewnie - ale to mój domysł - o doznanie, że to właśnie nie jest slums w Rio, tylko sąsiedzi i rodacy.
                              W opowieści tej nauczycielki która obserwowała i reagowała na swoich podopiecznych wybijał się także ewidentny lęk tej dziewczyny. Dworcowy tłum odebrała jako zagrażający. Przy czym, podkreślam, była to klasa z etosowego liceum społecznego, które udziela wsparcia, przyjmuje dzieci wymagające dopłat, a nie szkoła dla aspirujących milionerów.
                              • olena.s Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 12:26
                                Na koniec może disclaimer:
                                Wierzę w wartość spójności społecznej. Przy okazji, ponieważ sama miałam z uwagi na rozjazdy dziecko w bańce baniek (koledzy z royal family, kumpel posiadający na własność tygrysa, kumpelka, która dostała na 12 urodziny w prezencie osiedle mieszkaniowe), to w czasie polskich wakacji stawałam na łbie, żeby dzieciątko miało okazję nie tylko nadbudować się kulturowo, ale także zapoznać z jak najszerszym społecznym rozrzutem. Uważam to bowiem zarówno za indywiduany zysk dziecka, jak i za działanie prospołeczne.
                                • chococaffe Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 12:45
                                  Olena , kompletnie mieszasz kilka spraw. Każdy , a przynajmniej większość wierzy w wartość spójności społecznej. Ale to nie oznacza, że nalezy bezmyślnie stereotypizować zjawiska i ludzi.

                                  Sama zauważasz, że tzw "klosz" to zjawisko szersze niż typ szkoły i zakładasz, że akurat Twojej córce wystarczą wakacje ze "społecznym rozrzutem" , innym nie. Ach, sorry , wszyscy inni z niepublicznych szkoł latają prywatnym jetem na Baleary. Mylisz rzeczywistość międzynarodowej szkoły w Katarze z rzeczywistością szkół prywatnych od 1000 pln plus czesnego i wszystkich wrzucasz do jednego worka.

                                  I tak jak pisałam wiekszość uczniów "prywatnych" nie odkrywa w liceum rzeczywistości "dworca wschodniego" , zna ją znacznie wczesniej. Jest to przerażająco głupie uproszczenie utrwalające stereotypy.

                                  Tak jak słynne warszawskie przedszkolaki, które popłakały się na widok czarnoskórego w McDonaldzie - po co wciskac ludziom taki kit? Mało mamy podziałów?
                                  • olena.s Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 12:56
                                    "I tak jak pisałam wiekszość uczniów "prywatnych" nie odkrywa w liceum rzeczywistości "
                                    Zapewne większość nie. Ale mniejszość - tak. Opisana przeze mnie sytuacja zapewne jest jaskrawa. Mniej jaskrawych jest jednak multum. I nie dotyczą one tylko licealistów. To jest na przykład niezrozumienie, dlaczego ktoś upiera się przy autokarze. Albo czemu nie przychodzi na urodziny w trzeciej klasie. Albo dlaczego nie ma nowych butów.
                                    >Mało mamy podziałów?<
                                    Histeria. To nie jest walka polityczna. To jest rozmowa o tym, jakie wartości społeczne niesie (albo - powinna nieść) szkoła publiczna i debańkowanie dzieci.
                                    Odsetek uczniów w szkołach płatnych rośnie. O ile nie mam żadnych skłonności, żeby chcieć takie szkoły zamykać, o tyle nie postrzegam tego jako korzystnego zjawiska. Bardzo, bardzo bym chciała, żeby państwo działało tak, by rodzicom przestało się opłacać płacenie - poza podatkami, z których szkoły publiczne są utrzymywane - parunastu tysi rocznie. Ty nie?
                                    • chococaffe Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 13:03
                                      Ale podziały, o których piszesz nie przebiegaja na linii szkoła publiczna /szkoła niepubliczna - to ogromne uproszczenie. O ile pamiętam dyskusja samolot vs autokar miała miejsce w szkole publicznej i własnie w szkole publicznej nie rozumiano dlaczego autokar. Dla odmiany, dzieci w szkołach niepublicznych często w ogóle nie jeżdżą na zagraniczne wycieczki więc nawet takich dyskusji nie ma.
                                    • olena.s Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 13:16
                                      P.S.
                                      >zakładasz, że akurat Twojej córce wystarczą wakacje ze "społecznym rozrzutem" , innym nie. Ach, sorry , wszyscy inni z niepublicznych szkoł latają prywatnym jetem na Baleary. Mylisz rzeczywistość międzynarodowej szkoły w Katarze <
                                      Wskazałam na osobiste doświadczenia, żeby podkreślić, że ponieważ miałam skrajny punkt obserwacyjny, i ponieważ miałam dużo czasu, żeby rozważać i modelować konsekwencje osobistej sytuacji, to może warto zauważyć te wnioski. Nie rozumiem twojej zjadliwości: nie wartościuję indywidualnych decyzji życiowych wszak. Wszystkie tu pewnie kierujemy się egoistycznym dobrem własnych dzieci i chęcią maksymalizacji ich życiowych szans. I ja też, naturalnie.
                                      W moim przypadku moje działania okazały się efektywne (dzieciak już na studiach, praca wychowawcza dokonana). Ale czy chciałoby mi się tak dalece modelować pod kątem konkretnych społecznych obaw przebieg wakacji i ferii, gdyby moim punktem wyjścia była nie szkoła międzynarodowa, ale zwyczajne życie warszawskiej klasy średniej? Pewnie nie.
                                      • chococaffe Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 13:23
                                        Ale czy chciałoby mi się tak dalece modelować pod kątem konkretnych społecznych obaw przebieg wakacji i ferii, gdyby moim punktem wyjścia była nie szkoła międzynarodowa, ale zwyczajne życie warszawskiej klasy średniej? Pewnie nie.

                                        zapewne nie. Wtedy jak to zwyczajna warszawska klas srednia wsiadłabyś w prywatnego jeta i poleciała na Baleary smile Ale ponieważ miałaś skrajne doświadczenia to się "wysiliłaś" (btw co to było - obozy Caritasu? ).

                                        Nie pojmujesz, że zjawiska o których piszesz nie mają wiele wspólnego z typem szkoły, a całokształtem sytuacji finansowo-menatalno- środowiskowej.
                                        • olena.s Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 13:38
                                          >Nie pojmujesz, że zjawiska o których piszesz nie mają wiele wspólnego z typem szkoły, a całokształtem sytuacji finansowo-menatalno- środowiskowej.<
                                          Skąd założenie, że "nie pojmuję"?
                                          Szkoła jest lejkiem, którym ten całoksztat spływa, i kształtuje od najmłodszych lat kolejne generacje.
                                          >zapewne nie. Wtedy jak to zwyczajna warszawska klas srednia wsiadłabyś w prywatnego jeta i poleciała na Baleary smile Ale ponieważ miałaś skrajne doświadczenia to się "wysiliłaś" (btw co to było - obozy Caritasu? ).<

                                          Ciekawe, skąd u ciebie konieczność naskakiwania na dyskutanta?
                                          Odpowiem ci jednak, ignorując zaczepki. Działałam tak, że moje dziecko było zakolegowane z dzieciakami wiejskimi i blokowiskowymi. Żeby młodo nauczyło się samodzielnego poruszania po mieście oraz tego, co w lengłidżu nazywa się "street-smart". I żeby czuło się równie swobodnie z kolegą z 10 hektarów ziemi klasy IV, jak z koleżanką z hinduskiego pałacu, ani nie drąc nosa, ani też nie czując się śmieciem.
                                            • olena.s Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 13:54
                                              Nie mówiłam o blokach, ale o blokowiskach. I naturalnie, że część moich wyzwań brała się z ograniczeń czasowych, to co ja musiałam wtłoczyć - właśnie sztucznie modelując - w okres dwumiesięcznych wakacji, alternatywna warszawska ja spokojnie załatwiałaby w ciągu 9 miesiecy roku szkolnego, albo wręcz zlała, uznając, że dzieciak sam zassie te umiejętności w swoim własnym czasie. Niemniej, przynajmniej w ramach moich prywatnych kręgów, w efekcie dziecko wcześniej zyskiwało doświadczenia i umiejętności niż jego warszawscy równolatkowie z mojego środowiska i były one sporo szersze. Analogicznie z zarobkowaniem zresztą.
                                              Tylko w zasadzie nie bardzo rozumiem cel twojego śledztwa? W każdym razie mam nadzieję, że wyjaśniłam ci dlaczego uznałam, że muszę podejmować pewne działania, jaka logika mną kierowała i jakie wybierałam środki. A teraz jeżeli pozwolisz wolałabym wyjść poza sprawy prywatne.
                                              • chococaffe Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 14:06
                                                Moje "śledztwo" pokazuje, że modelujesz to co wiele dzieciaków ze szkół niepublicznych ma na co dzień.

                                                Jednoczesnie przyjmujesz argument o uczniu z PRYWATNEJ szkoły, który dostał szoku na dworcu wschodnim, za taki, który udowadnia oderwanie od życia dzieci ze szkół niepublicznych. A nie ewentualnie anegdotyczny przykład nie wiadomo czego.
                                            • chococaffe Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 14:02
                                              Współczesny polski system szkolnictwa niepubliczneo jest bardzo świeżutki - 30 lat max. Na bieżąco starał się odpowiadać na RÓŻNE potrzeby społeczne stąd różnorodność zarówno szkół jak i samych uczniów jest ogromna, o wiele , wiele wyższa niż w krajach z długą tradycją takiej edukacji (a związku z tym naleciałościami społecznymi) . Pierwsze szkoły niepubliczne były kierowane do wyzwolonego "inteligenta" nie do "bogacza" , potem pojawiły się oferty luksusowe (pomijając najstarsze międzyanrodowe, które były od dawna), oferty "płać i rób co chcesz", szeroka oferta szkół wyznaniowych (z na ogół niskim czesnym) i dziesiątki innych typów, w tym mieszanych. Każdy typ jest kierowany do innego odbiorcy, a w każdym sa też uczniowie przypadkowi (rodzice nie doczytali o co chodzi w danej szkole). Dlatego w wielkim worze "szkół prywatnych" znajdują się dzieci z blokowisk i dzieci z willi w najdroższych rejonach. Jednoczesnie przy stereotypach (prywatne są dla rozpuszczonych bachorów milionerów) wiele "milionerów" woli wysłać dzieci do placówki rejonowej (zwłaszcza, że zwykle mieszka w przyzwoitej dzielnicy, bez "patologii"), bo do nie chce, żeby dziei im się zepsuły w tych przyczółkach oderwanych od życia bachorków.
                                      • chococaffe Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 07.09.20, 13:26
                                        nie wartościuję indywidualnych decyzji życiowych wszak. Wszystkie tu pewnie kierujemy się egoistycznym dobrem własnych dzieci i chęcią maksymalizacji ich życiowych szans. I ja też, naturalnie.

                                        nie chodzi o prywatne wybory tylko o stereotypizacji wyborów i przyszywanie im łatwych łatek.
            • igge Re: Publiczna szkoła to szczepionka z realnego ży 06.09.20, 11:38
              Zdarzają się rejonowe lub pojedynczy nauczyciele, którzy biorą na siebie taki wysiłek i pracę. Ogromnie szanuję w związku z tym jednak szkoły państwowe. Wiem, że problemowi uczniowie zdarzają się w prywatnych teoretycznie ale znajome prywatne starają się odsiać kandydatów i pracować z najbystrzejszymi lub i bezproblemowymi, a państwowe rejonowe biorą wszystkich jak leci i dilują z problemami, ku mojej głębokiej wdzięczności. Choć niestety Ci najzdolniejsi wtedy jednak tracą edukacyjnie znacznie. Ale oni i tak egzaminy piszą najlepiej i bez pomocy i z kłodami rzucanymi pod nogi. Pewnie przesadzam bo akurat znam kilku takich bystrzaków z państwowych szkół.
              Coś tam na pewno stracili nie będąc pod kloszem i bez chuchania dmuchania.
              Szkoła demokratyczna skupia się często na słabszych i wymagających czasu więcej, pomocy, wsparcia, kwalifikacji większych pedagogicznych, metodycznych itd