Dodaj do ulubionych

Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat

05.09.20, 19:42
Mój wlasny. Dziś był u niego kolega, na którego czekał od marca. Po 15 min euforii miał dość towarzystwa i chciał go zmanipulować i włączyć grę ( dzień grania był wczoraj). Nie pozwoliłam, to się naburmuszyl, był niemiły dla kolegi, mnie uderzył (!!!) w tyłek niby w żartach. Jak cos nie jest po jego myśli to się obraża, naburmusza, rozwala wyjazd, wycieczkę cokolwiek. Nie pasuje mu np. towarzystwo, to zachowuje się wyniosle i nieuprzejmie. Jest mi wstyd za niego. Rozmawiamy z nim ciągle, dbamy o niego, gdzie popełniamy błąd? A może to sprawa dla psychologa?
Obserwuj wątek
      • lwica_24 Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 19:49
        Pomysł może ok, ale jak go wcielić w życie? Powiedzieć koledze, żeby sobie poszedł? Moim zdaniem problem jest poważniejszy - kontrowersyjne, delikatnie rzecz ujmując, zachowanie nie tylko w stosunku do kolegi. Potrefi "rozwalić" wszystko, więc może jednak działania bardziej stanowcze....
      • clears Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 19:50
        Ja tak właśnie zrobiłam i na godzinę podziałało. Po godzinie znowu był kryzys. Potem mąż zabral ich na wycieczkę rowerową i bylo już ok. Był jeszcze incydent z ciastkami. Dostał 5, sobie wziąl 3 , koledze 2 ....sad Mimo że od zawsze uczymy go dzielenia się i taki też wzór prezentujemy w domu.
        • kryzys_wieku_sredniego Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 20:36
          Mój syn który jest super koleżeński to by wziął 5 ciastek ;P
          Ja zapobiegam takim sytuacją i zawsze daję dzieciom po tyle samo słodyczy, każdy ma swój talerzyk, te same kolory cukierków, po tyle samo mandarynek, batony równo podzielone, kostki czekolady identycznej wielkości - po wuj mi fochy!
          A odnośnie giercowania to dla kolegi, który jest pierwszy raz od pół roku pozwoliłabym dziecku grać, nawet poza ustalonym limitem.
        • ichi51e Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 20:38
          Serio liczysz dziecku ile ciastek wzielo?
          Mialam kolezanke bardzo jej zalezalo zeby dziecko bylo kolezenskie itp od malego. Joziu podziel sie Joziu podziel sie... nie chcial. Jak mial chyba 6 lat byla data sytuacja. Mial zelki i widze jak to dziecko WBREW sobie daje mojemu zelka a na twarzy zal i smutek. No matka zadowolona wszystko fajnie. 5 min pozniej moje dziecko oberwalo „zupelnie bez powodu”. Czasem lepiej dac dziecku spokoj
          • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 22:38
            ichi51e napisała:

            > Serio liczysz dziecku ile ciastek wzielo?
            > Mialam kolezanke bardzo jej zalezalo zeby dziecko bylo kolezenskie itp od maleg
            > o. Joziu podziel sie Joziu podziel sie... nie chcial. Jak mial chyba 6 lat byla
            > data sytuacja. Mial zelki i widze jak to dziecko WBREW sobie daje mojemu zelka
            > a na twarzy zal i smutek. No matka zadowolona wszystko fajnie. 5 min pozniej m
            > oje dziecko oberwalo „zupelnie bez powodu”. Czasem lepiej dac dziecku spokoj
            >


            Tez nie rozumiem tej mani uczenia musisz się podzielić /dać itp.
            Jakby człowiek nie miał prawa do czegoś tylko dla niego brrr.
            • laura.palmer Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 08:35
              Ja do dziś pamiętam, jak mając jakieś 12 lat zostałam sama w domu i upiekłam sobie blachę szarlotki, po czym zamknęłam się w pokoju i zjadłam wszystko SAMA. smile To była piękna chwila, całe ciasto dla mnie, bez tego upiornego "podziel się z bratem" albo "nałóż dla wszystkich". Do dziś jak słyszę "podziel się" to mnie trzęsie. Dawno temu siedziałam w mcdonaldsie i słyszałam jak matka mówi do starszego syna "zostaw mu połowę frytek, a hamburgerem to się jakoś podzielcie". Może nie miała pieniędzy na dwa happy meale, ale tak mi się szkoda zrobiło tego dziecka, że miałam ochotę wstać i kupić mu ten zestaw, tym bardziej że ten hamburger to na dwa gryzy, a ten biedny chłopiec musiał połowę oddać bratu. sad

              A i mnie przymus dzielenia niczego nie nauczył. Nie lubię pożyczać swoich rzeczy, bo moje to moje. Jak w domu są trzy czekoladki to biorę dwie, a mężowi zostawiam jedną, więc doskonale rozumiem sytuację z ciastkami. wink
                • laura.palmer Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 09:44
                  Ja też lubię dawać prezenty, bo prezenty od samego początku przeznaczone są dla kogoś. Ale dzielenie się to zgroza, ciekawa jestem czy te "podziel się" mamuśki same pożyczyłyby np. swój samochód albo komplet biżuterii sąsiadom lub oddały współpracownikom połowę swojego jedzenia, bo przecież "trzeba się dzielić".

                  Jeszcze coś mi się przypomniało z dzieciństwa, choć to bardziej okres nastoletni. Były w domu trzy posiłki - śniadanie, obiad, kolacja. Jak chciałam coś przekąsić pomiędzy, np. zrobić sobie szybko kanapkę, a w salonie przy kuchni siedziała matka, to MUSIAŁO paść pytanie "czy zapytałaś innych, czy też nie mają na coś ochoty?". K.źwa i zamiast w 5 minut zrobić sobie kanapkę, musiałam zrobić rundkę po rodzinie, pozbierać zamówienia na "mi dwie z szynką", "a mi z serem i ogórkiem", "jeszcze herbatę poproszę", "a dla mnie kawę", itd i w efekcie kończyłam w kuchni robiąc przez pół godziny posiłek dla 4 osób. Nigdy tego nie zrobię swoim dzieciom, wychodzę z założenia, że jak ktoś nie jest małym dzieckiem, osobą chorą lub niepełnosprawną, to jak odczuwa głód między posiłkami może sobie sam pójść do kuchni i zjeść co tam chce. Jako nastolatka zaczęłam w pokoju chomikować przekąski typu chipsy czy inne paluszki, bo się niestety nauczyłam, że zrobienie szybkiej przekąski w kuchni nie wchodzi w grę. tongue_out
      • saszanasza Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 20:09
        alpepe napisała:

        > Gdyby moje dziecko się tak zachowało, to zawołałabym je na stronę i dała ultima
        > tum, bawisz się grzecznie, albo kolega wychodzi.

        No akurat to by było bardzo po jego myśli, pozbyć się kolegi który się mu znudził to raczej nagroda a nie kara, ale ja też jestem za wyznaczaniem granic. Jeżeli dziecko zaprasza kolegów a potem ma fochy, zapowiedzieć, że koledzy nie bedą zapraszani.


        A potem by to ultimatum wcieli
        > ła w życie.
        >
        >
    • abecadlowa1 Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 19:55
      A czy to nie było tak, że dzieciak od pół roku czekał na kolegę, a kiedy ten w końcu przyszedł, okazało się, że nie mogą spędzić czasu tak jak sobie wymarzył (czyli grając)?
      Wygląda na to, że pojawiła się jakaś frustracja, z którą młody nie mógł sobie poradzić. Być może oczekiwania co do spotkania były tak duże (bo rosły od marca), że wizyta okazała się dużym rozczarowaniem.
        • abecadlowa1 Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 20:11
          Rozumiem. Starałam się rozebrać tę pojedyńczą sytuację. Trzeba by się przyjrzeć co stanowi wspólny mianownik tych wszystkich zachowań. Myśle, że trop który podała niżej aguar może być trafny: udział dziecka w ustaleniu reguł i obszar jego decyzyjności.
        • antonina.n Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 22:48
          3-mamuśka, ale co robisz w sytuacji, jeśli ustalasz z dzieckiem jakiś kompromis, i jednocześnie wspólne zasady. Czyli np. dziecko gra w środę godzinę. Prosi o wydłużenie czasu. Ty mówisz, Ok, ale pamiętaj, ze nie będziesz mógł pograć jutro, a jutro przychodzi Antoś. Będzie wam przykro, ze nie możecie pograć. Dziecko wybiera jednak wydłużenie gry w środę. W czwartek przychodzi Antoś, a matka dostaje od syna w dupę, bo ZGODNIE Z USTALENIAMI, poczynionymi z dzieckiem - nie pozwoliła na grę.

          Ja jestem zwolenniczką wspólnego ustalania, ale nie lubię jak mnie ktokolwiek chce wyrolować i zrobić w konia. Nawet, jeśli jest to własne dziecko.

          • ichi51e Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 08:52
            Tylko ze takie ustalenia to mozna prowadzic z kims kto rozumie jak to dziala. Sa dzieci ktore w ogole nie kumaja zwiazku - jak nie zagrasz teraz to bedziesz jutro gral dea razy dluzej. Byl wksperyment z czekoladkami i dziecmi (dostawaly chyba wiecej czekoladek im dluzesz czekaly) zaskakujaco duzo wolalo tu i teraz. Odraczanie czy dozowanie przyjemnosci to cos czego sie dzieci dopiero ucza.
          • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 09:24
            antonina.n napisała:

            > 3-mamuśka, ale co robisz w sytuacji, jeśli ustalasz z dzieckiem jakiś kompromis
            > , i jednocześnie wspólne zasady. Czyli np. dziecko gra w środę godzinę. Prosi o
            > wydłużenie czasu. Ty mówisz, Ok, ale pamiętaj, ze nie będziesz mógł pograć jut
            > ro, a jutro przychodzi Antoś. Będzie wam przykro, ze nie możecie pograć. Dzieck
            > o wybiera jednak wydłużenie gry w środę. W czwartek przychodzi Antoś, a matka d
            > ostaje od syna w dupę, bo ZGODNIE Z USTALENIAMI, poczynionymi z dzieckiem - nie
            > pozwoliła na grę.
            >
            > Ja jestem zwolenniczką wspólnego ustalania, ale nie lubię jak mnie ktokolwiek c
            > hce wyrolować i zrobić w konia. Nawet, jeśli jest to własne dziecko.
            >


            Nie wprowadzam głupich zasad.
            Nie ma u mnie dnia grania bo dzieci jednego dnia maja ochotę pograć innego czytały książki czy szły do parku.
            Pytanie o wydłużenie godziny nie przekładały by się na odmowę grania z kolega.

            Zauważyłam ze taki cyrki odstawiają dzieci właśnie które maja twarde zasady i jakiś śmieszne ograniczenia.


            Czyli z mężem umawiasz się ze sex we wtorek i sobotę od 21-23 poza tum nie pochodź bo robi cię w konia i nie trzyma się ustaleń?
            Współczuje żyć pod ustania, a nie robić w wolnym czasie to na co masz ochotę.
            A nie ze w środę od do musisz mieć ochotę na x czynność brrrr
            • little_fish Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 10:06
              Jak słyszę"dzień grania" to mam jedno skojarzenie - kiedyś był u nas szwagier, po obiedzie starszy oddalił się do swojego pokoju, co mój mąż skomentował - aaa, pewnie gierkę mają zaczętą. Na to szwagier z dumą wygłosił tezę, że jego synowie mogą grać tylko w weekendy. Efekt był taki, że za jakiś czas nasze dzieci w weekendy jeździły z nami nad jezioro, kajaki, żaglówki itp, szwagier jeździł sam, bo synowie mieli czas grania....
              • laura.palmer Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 11:05
                Wprowadzić jakieś sensowne limity, czyli nie pół godziny dziennie, albo granie tylko w środy i nie wyskakiwać z tymi ograniczeniami jak przychodzą koledzy. Ja i brat mogliśmy grać po dwie godziny w weekendy i chyba po godzinie w tygodniu, ale tylko pod warunkiem wykonania wszystkich obowiązków i odrobienia lekcji przed godziną 18:00. Rzadko się to udawało, więc zostawało granie w weekendy. wink U innych było podobnie.
                • antonina.n Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 11:22
                  Wiadomo. Ale to wszystko działa w sytuacjach, w których dziecko nie ma problemów z graniem. znam mnóstwo, mnóstwo dzieci. Dla zdecydowanej większości takie normalne podejście będzie doskonałe.
                  jednak jestem zdania, ze nie należy tak ostro oceniać decyzji autorki o zakazie gier z kolegą. Bo niektórym dzieciom taka aktywność po zupełnie nie służy. Zwłaszcza tym, które stoją na progu uzależnienia ( a bywa, ze dzieje się to niezwykle szybko i bez winy rodziców). Kto wie, może właśnie tak jest u syna autorki.
                  • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 13:21
                    Ale w sytuacji autorki to chyba nie o uzależnienie chodzi, a raczej autorka chce uchronić dziecko przed uzależnieniem ograniczając gry jednego dnia. A to przynosi odwrotny skutek.
                    Wtedy to właśnie dziecko ma niedosyt i bunt ze wszystko inne jest bleee nic robić nie będę na złość mamuśce.

                    To jest tak samo jak zabrać nastolatka na przymusowy wyjazd z rodzicami na wakacje. Nie dając mu żadnej innej alternatywy i wymagać aby cieszyły go te same atrakcje co nas.
                • little_fish Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 13:02
                  Dokładnie. Sensowne limity i elastyczność. Jak dzieci mogą grać całe weekendy to z pewnością im to na dobre nie wyjdzie. Zdecydowanie lepsze jest pozwolenie grania codziennie ileś czasu lub do ustalonej godziny, po wykonaniu codziennych obowiązków. Przynajmniej moim zdaniem.
              • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 13:16
                antonina.n napisała:

                > Cudownie. Tylko co zrobić wobec tego z dzieckiem, które ma ochotę grać CAŁY CZA
                > S?

                Zrobić tak aby coś innego było atrakcyjne.
                Wymyślić fajnie spędzanie czasu.
                Iść z dzieckiem na jakiś kompromis. Nie trzymać się twardo pozwolić dziecku przy jego gościach się pochwalić.
                Lekcje posiłki spanie szkola zajęcia dodatkowe.
                Na granie nawet codziennie zostanie mało czasu.
                  • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 13:28
                    zlota.ptaszyna napisała:

                    > Jak tak holubicie te gry to dzieci zapewne nie maja ochoty czytac ksiazek czy i
                    > sc do muzeum bo to nie stymuluje tak jak jakies latajace Ninja itp, wiec oszcze
                    > dzacie na ksiazkach
                    > i kulturze tak?

                    🤣🤣🤣
                    W Londynie muzea darmowe. Wiec kula w płot.
                    Córka z summer party co roku ,ze szkoły wychodzi za każdym razem z reklamowa książek. Wykupuje całe stoisko. W roku szkolnym tez kupuje książki wypożycza w szkoły. Syn tez zamawia przez net.
                    Jeździmy na wycieczki rodzinne. Córka ma absorbujące hobby. Syn hoduje mrówki ma szeroka wiedzę.
                    Wiesz ja sama mam gierkę na telefonie gram w nią od 7 lat. Żadna tam latające ninja.
                    Czasem gram raz na tydzień czasem codziennie coś popykam jak mam czas ochotę wenę.
                    Czasem miesiąc leży nieruszona.
                    Mam i gram Co nie znaczy ze nie czytam książek nie chodzę do kina nie widziałam muzeum na oczy, ani nie robię nic innego w wolnym czasie.
                • noemi29 Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 13:47
                  zlota.ptaszyna napisała:

                  > Ale skad to dziecko wie o tych grach?
                  > Kto mu to wciska?
                  >
                  > Ja sie na grach nie znam- w ogole nie wiem o czym wy piszecie- jakies playstato
                  > in tak? nigdy nie posiadalam i nie mam zamiaru ,
                  > i tym samym moje dziecko nie ma takiej wiedzy i dostepu do zla prowadzacego do
                  > problemow....

                  Koledzy w szkole zadbają o jego edukację a tej kwestii uncertain
                      • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 19:30
                        zlota.ptaszyna napisała:

                        > ale musicie wszystko kopiowac, jak kolega ma w domu doga niemieckiego to tez ku
                        > pujecie a jak byl na wakacjach na malediwach to tydzien pozniej tez tam jedziec
                        > ie zeby diubdzius mial wszystko to samo?


                        O Boże zbawicielka 🤣🤣🤣🤣🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                        Najlepszy tekst mojej matki jak wszyscy skoczą z dachu to ty tez?
                        Bozesz taki durny tekst ,ze szkoda gadać widzę ze ty wyznajesz takie same wartości.

                        A do tych muzeów to biegasz sama z siebie czy od gapiłaś? ? A tam byli wczesnej znajomi to co też poleciała bo oni byli jak mogłaś od gapić?
                        Jak inni maja gaz i prady w domu to ty też masz bo co to „ Solska gorsza nie stać jej na łazienkę”
                        Mieszkaj w jaskini żebyś przypadkiem czegoś nie od gapiła od innych.
                        A książki ? Przecież ktoś przed tobą wymyślił czytanie i już czytał te same książki które ty kupujesz dzieciom. Nic lepszego wymyślić nie możesz żeby przypadkiem po innych nie kopiować? 🤣🤣🤣🤣🙄
    • stara-a-naiwna Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 19:58
      miewam podobne problemy
      syn zawsze miał trudny charakter

      co robię - bardzo ostro i szybko reaguję . Nie podoba się - proszę siedzieć z boku i nie przeszkadzać innym.
      Tłumaczone było milion razy.

      Nie wiem czy to kwestia błędu wychowawczego czy "taki model" i brak dojrzałości. Mam też 7 latka i myślę, ze powoli można oczekiwać cywilizowanego zachowania. 7 lat to nie czas na bycie pępkiem świata.
    • aguar Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 19:59
      Był świadkiem, jak ktoś kogoś uderza w tyłek albo w ogóle? Mógł ktoś jego uderzyć?
      "dzień grania był wczoraj" - Nie za dużo tych reguł? Ma udział w ich ustalaniu? Może w jakimś stopniu o sobie decydować?
      "Jest mi wstyd za niego." Wie o tym? Jeśli słyszy o sobie złe rzeczy, może to demotywować.
      "Był jeszcze incydent z ciastkami. Dostał 5, sobie wziąl 3 , koledze 2 ...." Dać 4 albo 6. Do niektórych sytuacji najlepiej po prostu nie dopuszczać.
    • huang_he Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 19:59
      Za dużo rozmawiania i za dużo dbania. Czasem trzeba nawrzeszczeć, zachować się wyniośle i nieuprzejmie, do dziecka. Syn ma 7 lat, niech zobaczy, jak wygląda jego towarzystwo.

      Ja kiedyś w desperacji położyłam się na chodniku obok mojego syna, który uznał, że nie idzie dalej, będzie leżał i ryczał. I tym razem, zamiast ciągnąć, prosić, namawiać, zrobiłam to samo, co on. I syn wstało szybciutko, z błaganiem do mnie - "wstaaaaań". Potem też się kładł, ale jak tylko ja zamierzałam też to zrobić, to szybciutko wstawał.
        • abecadlowa1 Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 10:28
          delauras napisał(a):

          > Ja miałam inny sposób na walebie się na chodnik.
          > Zaczęłam robić synowi zdjęcia , śmiać się z tego co robi .
          > Mówilam że wszystkim pokażę teraz jak on się zachowuje.
          > Pomogło.

          Dla mnie nie do przyjęcia. Ale każdy sam musi zdecydować jakiego rodzaju relacje chce budować z bliskimi ludźmi.
              • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 15:47
                laura.palmer napisała:

                > To teraz wyobraź sobie, że kłócisz się z mężem, a on wyciąga telefon i zaczyna
                > nagrywać mówiąc: "no to teraz wszyscy zobaczą, jak się zachowujesz w domu". Prz
                > ecież to przemoc psychiczna w najczystszym wydaniu.

                Ta i na fb i do rodzinki rozesłać jak żoneczkę się denerwuje ,no cudnie.
                Brawo 😉
              • shmu Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 15:21
                Chyba mialas szczescie ze swoim dzieckiem. Nie znam dziecka, ktore nie rzuca sie czasem na ziemie, nie wyje nie wiadomo czemu itp. Moj jest jeszcze maly i juz mu sie zdarzylo dwa razy - raz nie wiadomo czemu, byl glodny, czekal za dlugo i poprostu dostal histerii.
                • ggrruu Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 17:04
                  No popatrz, moja ponad 3 lata a nie pokładala się na ziemi nigdy. A jak rodzic nie umie zadbać o to, zeby dziecka nie doprowadzać do stanu histerii to może trzeba go zacząć filmować z komentarzem: a teraz pokazemy wszystkim jak wygląda rodzic, który nie umie zadbać o swoje dziecko. Fajny pomysł?
                  • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 19:31
                    ggrruu napisała:

                    > No popatrz, moja ponad 3 lata a nie pokładala się na ziemi nigdy. A jak rodzic
                    > nie umie zadbać o to, zeby dziecka nie doprowadzać do stanu histerii to może tr
                    > zeba go zacząć filmować z komentarzem: a teraz pokazemy wszystkim jak wygląda r
                    > odzic, który nie umie zadbać o swoje dziecko. Fajny pomysł?

                    👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻
                  • shmu Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 21:28
                    Akurat pomyslu z filmowaniem nie popieram. Sama bylam wysmiewanym, zawstydzanym dzieckiem (przez starszego brata).
                    Natomiast to, ze dzieci z powodu frustracji rzucaja sie na ziemie to jest norma w pewnym punkcie rozwoju. Czegos chca a nie moga tego osiagnac, nie umieja jeszcze komunikowac i sa fizycznie slabsze.
                    Wiec sa sfrustrowane, placz dzialal w wielu wypadkach na ich korzysc. Wiec norma jest, ze dziecko to robi.

                    Oszczedzanie dziecku jakiejkolwiek frustracji jest praktycznie niemozliwe i krzywdzace, bo dziecko ma sie nauczyc sobie z problemami radzic. I nie, nie mowie tu o rzucaniu mu klod pod nogi, ale tez nie chronienia przed frustracjami i robienie wszystkiego, zeby dziecko nie dostalo czasem histerii.
                • ferra Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 19:55
                  ??? moje dziecko nigdy nie rzucało się na podłogę/chodnik. Nie wymuszało płaczem niczego - ponieważ zawsze mówiło normalnie co chce/ czego nie chce (od kiedy nie było niemowlęciem, gdzie rodzaj płaczu sygnalizuje inną potrzeb e) . I było wysluchiwane - gdy coś mówiło/pokazywało. Nie musiało dobijać się do rodzica płaczem/rzucaniem się, żeby wyartykułować potrzebę.

                  Dlaczego tylu debili tresuje swoje dzieci jak zwierzęta, wymuszając bezwględne podporządkowanie się, zamiast z tymi dziećmi rozmawiać i się nimi autentycznie zajmować?

                  Po uj im dzieci?
                  • conena Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 08.09.20, 13:28
                    ferra napisała:

                    > ??? moje dziecko nigdy nie rzucało się na podłogę/chodnik. Nie wymuszało płacze
                    > m niczego - ponieważ zawsze mówiło normalnie co chce/ czego nie chce (od kiedy
                    > nie było niemowlęciem, gdzie rodzaj płaczu sygnalizuje inną potrzeb e) . I było
                    > wysluchiwane - gdy coś mówiło/pokazywało. Nie musiało dobijać się do rodzica p
                    > łaczem/rzucaniem się, żeby wyartykułować potrzebę.
                    >
                    > Dlaczego tylu debili tresuje swoje dzieci jak zwierzęta, wymuszając bezwględne
                    > podporządkowanie się, zamiast z tymi dziećmi rozmawiać i się nimi autentycznie
                    > zajmować?
                    >
                    > Po uj im dzieci?
                    >

                    po to abyś mogła czuć się oświecona wśród tłumu debili tresujących swoje dzieci.


                    napisałam to ja - matka dwójki, jedno dziecko to ematkowy ideał, drugie to wymagający egzemplarz. i chociaż żadne nigdy się na glebę nie rzuciło, ale życie już mnie nauczyło, że nie ma co się wywyższać z tego powodu. i tobie życie też nosa utrze i nauczy pokory trochę.
              • norra.a Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 07.09.20, 09:51
                ichi51e napisała:

                > Dziecko to dziecko. Niedopuszczalne jest doprowadzanie do sytuacji w ktorej dzi
                > ecko zeby dotrzec do rodzica musi sie rzucic na podloge i wyc w rozpaczy.
                >

                Mój najstarszy zanim skończył 3 lata rzucił się na ziemię jakieś kilkadziesiąt razy, zazwyczaj przez takie dramaty jak: zły kolor talerzyka, który zastał na swoim miejscu przy stole, kromkę pokrojoną na 9 kwadratów, a nie 6, naciśnięcie guzika windy przed nim.... tak... te guziki to była przyczyna największych rozpaczy.
                Teraz jest już całkiem normalnym chłopcem, choć czasem zdarzają się mu też napady złości, natomiast ani jego siostra, ani 6 lat młodszy brat nigdy nie prezentowali tego typu zachowań, nie pamiętam ani jednej sceny takiego kalibru.
            • abecadlowa1 Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 12:38
              delauras napisał(a):

              > I co ciociu dobra rada radzisz ,co?

              Porad udzielam odpłatnie. Na forum internetowym wyrażam tylko prywatne opinie. A jedną z nich jest moje osobiste przekonanie, że upokarzanie ludzi polegające na wyśmiewaniu i szydzeniu nigdy nie rozwiązuje żadnego problemu, a jednocześnie negatywnie oddziałuje na jakość relacji.
              Niczego nie doradzam. Żyj tak jak chcesz.

            • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 15:45
              delauras napisał(a):

              > A dla mnie nie do przyjęcia jest rzucanie się na chodnik.
              > I co ciociu dobra rada radzisz ,co?
              > Może po główce pogłaskać i pochwalić?
              > Pózniej rosną takie rozwydrzone ,roszczeniowe co mają dwie lewe ręce ,gnojki .

              Lepiej szantażować dziecko.
              Ta najlepiej dzieci wychowywać agresja strachem.
              😤
      • verdana Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 20:06
        Pomijając niedopuszczalne zachowania - dlaczego zabroniłaś grać? Jak przychodzi kolega, który tez być może chciałby pograć, to argument, że dzień grania był wczoraj jest absurdalny. Owszem, należało zareagować, jeżeli kolega nie chciał grać , a Twój syn go zmuszał. Ale po co się w ogóle wtrącasz w zabawy dzieci, póki nie dzieje się nic złego?
          • nangaparbat3 Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 20:46
            clears napisała:

            > Eh, grałby 5 godzin. Syn nie potrafi przerwać gry .

            To macie poważny kłopot. Wydaje mi się, ze bez psychologa już się nie obejdzie. W większych maistach są już specjaliści od tego rodzaju uzależnień u dzieci. Albo idźcie do jakiegoś systemowego (pracuje z całą rodziną, moim zdaniem najsensowniejszy rodzaj pomocy).
            • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 20:50
              nangaparbat3 napisała:

              > clears napisała:
              >
              > > Eh, grałby 5 godzin. Syn nie potrafi przerwać gry .
              >
              > To macie poważny kłopot. Wydaje mi się, ze bez psychologa już się nie obejdzie.
              > W większych maistach są już specjaliści od tego rodzaju uzależnień u dzieci. A
              > lbo idźcie do jakiegoś systemowego (pracuje z całą rodziną, moim zdaniem najsen
              > sowniejszy rodzaj pomocy).


              Pytanie czy grałby codziennie ,czy dopadł by się bo gra raz w tygodniu te 5 godzin.

              Jak ma godzinie i wie ze przez tydzień nie będzie mógł grać to nie dziwie się ze nie może się oderwać.
                • ferra Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 07.09.20, 11:13
                  No tak. "zwłaszcza w obecności osoby spoza najbliższej rodziny," - co ludzie powiedzo!

                  Bo gdyby nie było nikogo obcego - to w 4 ścianach nie takie rzeczy sie "dziejo". No!.
                  Jestes kolejną Dulską i pania "ucycielka" z wdrukowaną czarną pedagogiką sprzed 100 lat?

                  Co za ciemnota cholerna.

                  Dziecko jest zaniedbane emocjonalnie. Psycholog dla starych - żeby nabrali jako takiego pojęcia po co im dziecko i jak z nim się komunikować.
                  • asia_i_p Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 07.09.20, 21:00
                    Jak na osobę głoszącą szacunek dla dziecka, wyjątkowo nie szanujesz innych ludzi w dyskusji.

                    Nandze chodziło o to, że ludzie w pewnym momencie zaczynają różnicować zachowania rodzinne/ nierodzinne. Nie bawią się z mamą w łaskotki przy kolegach z klasy, na przykład. Można dyskutować nad aspektami moralnymi sytuacji - czy to socjalizacja czy hipokryzja - ale tak po prostu jest. I jeśli siedmiolatek tego nie łapie, to raczej nie w wyrazie świadomego buntu przeciwko mieszczańskiej moralności, tylko z powodu kłopotów - pytanie z czym. Z odróżnieniem sfery prywatnej od publicznej? Ze zrozumieniem kodów kulturowych?
                    Problem nie w tym, że czasem klepnie matkę po tyłku, tylko w tym, że to może być symptomem problemów, które wpłyną także na inne sytuacje i mogą mu stopniowo coraz bardziej utrudniać życie.
                    • ferra Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 07.09.20, 22:03
                      O ile kojarzę - również parasz się pedagogiką - podobnie jak Nanga, zatem od "praktyków", 'profesjonalistów" wymagam wiedzy zarówno teoretycznej jak i praktycznej (inaczej to jest bezcelowe) zważywszy na fakt, iż takie oto osoby mają korygować w szkole zachowania dzieci, rozumieć emocje tychże dzieci, potrafić komunikować się indywidualnie z każdym dzieckiem (które jest odrębnym indywidualnym bytem w swej złożoności cech), rozpoznawać dysfunkcje. Natomiast to, co czytam - czyli zerowy poziom rozpoznawania emocji 7-latka i skupienie się na "obcych osobach" - dyskwalifikuje kompetencje pedagoga/ nauczyciela etc.

                      Jeśli Ty także masz braki w wiedzy ze studiów (sławetne zaoczne pedagogiki aby się załapać na etat w szkole i inne korespondencyjne SN-y)- skoro starasz się zracjonalizować niekompetencje koleżanki po fachu - chętnie podeślę Ci mnóstwo materiałów i prezentacji w języku polskim, ze studiów podyplomowych z pedagogiki wczesnoszkolnej - (pomimo własnego wykształcenia w 3 zupełnie innych dziedzinach) - które, zdobyłam od znajomej, będącej dyrektorem w sieci prywatnych przedszkoli- ponieważ uznałam, iż przyda mi się obszerna wnikliwa wiedza z psychologii rozwojowej dziecka (skoro w momencie urodzenia niemowlaka, nie ma dołączonej instrukcji obsługi, na wzór pralki).

                      Chronicznie nie znoszę niekompetencji w każdej dziedzinie i źle rozumianej lojalności zawodowej.
                      • kyrelime Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 08.09.20, 00:05
                        Hmm, ciężko to skomentować. Brzmisz jak domorosły psycholog. Po kilku zdaniach napisanych przez autorkę wątku orzekasz o zaniedbaniu emocjonalnym dziecka. Po drugie, dziewczyny napisały o czymś co jest faktem- wiele dzieci zachowuje się inaczej w towarzystwie bliskich osób, a inaczej w towarzystwie osób z dalszego grona. Skoro tak dobrze znasz psychologię rozwoju dziecka to pewnie znasz teorię, która zakłada, że często matka stanowi "wentyl bezpieczeństwa dziecka". Rodzice niech się udają do psychologa na konsultację, jak najbardziej. Nie zmienia to faktu, że żaden doświadczony psycholog nie odważyłby się ferować wyroku na podstawie kilku faktów wyrwanych z całości tego, co się z dzieckiem, w rodzinie oraz wokół niej dzieje.
                      • asia_i_p Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 08.09.20, 13:25
                        Ferra, nikt nie kwestionuje emocji siedmiolatka - ma do nich prawo.To z czym się nie zgadzam w tym, o czym piszesz, to sugerowanie, że okazywanie emocji przez siedmiolatka w taki sam sposób przy rodzinie i przy nie rodzinie, na pewno nie świadczy o problemie. Można by się pokłócić, że być może nie świadczy, że dziecko z jakichś powodów ma opóźniony - po prostu opóźniony, a nie zaburzony - rozwój kompetencji społecznych. Może to być jednak sygnał, że jest w ogóle problem rozwojowy, który się będzie pogłębiał, i niezależnie od tego, jak bardzo będą oczytani i wykształceni dorośli w życiu dziecka, spaprze mu sytuację w grupie rówieśniczej.

                        Wypowiadam się akurat nie jako pedagog (jestem anglistką uczącą w liceum) - ale jako matka dziecka z zaburzeniami. Ja jestem z kolei bardzo uczulona na usprawiedliwianie każdej sytuacji wzbudzającej niepokój rodziców, że "norma jest taka szeroka". Nie ma znaczenia, czy stwierdzimy, że ten siedmiolatek ma być może zaburzenia, czy też nazwiemy to, że mieści się na krańcach bardzo szerokiej normy. Ma znaczenie, że brakuje mu umiejętności, jakie mają jego rówieśnicy i trzeba mu pomóc je zdobyć, bo jeśli się nie pomoże, to może nabędzie je sam, a może nie i wtedy za kilka lat może się okazać, że jest bardzo samotny.

                        Nangi bronię nie z solidarności zawodowej, tylko dlatego, że dorzuciła do dyskucji aspekt, który się wcześniej nie pojawił - o emocjach mówiło sporo osób - a twoja reakcja była bardzo agresywna. Przemyśl ten sposób dyskutowania, bo on utrudnia odbiór tego, co piszesz, a chyba nie o to ci chodzi.
            • tiszantul Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 08.09.20, 14:59
              "To macie poważny kłopot. Wydaje mi się, ze bez psychologa już się nie obejdzie. W większych maistach są już specjaliści od tego rodzaju uzależnień u dzieci. Albo idźcie do jakiegoś systemowego (pracuje z całą rodziną, moim zdaniem najsensowniejszy rodzaj pomocy)"

              Oczywiście specjalista jest lepszy niż zwykły psycholog, natomiast zwykle poleca się "dobrego specjalistę", bo dobry jest lepszy niż zwykły.
              Gdyby wszyscy w takiej sytuacji skorzystali z Twojej rady, najbliższe terminy u psychologa miałabyś na 2050, a u psychologa specjalisty na 2085. Zdecydowanie mamy za mało psychologów i nic się nie zmieni, dopóki 40% społeczeństwa nie zostanie psychologami
        • norra.a Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 10:04
          verdana napisała:

          > Pomijając niedopuszczalne zachowania - dlaczego zabroniłaś grać? Jak przychodzi
          > kolega, który tez być może chciałby pograć, to argument, że dzień grania był w
          > czoraj jest absurdalny.

          Ja z zasady nie pozwalam grać jak przychodzą koledzy, nie po to organizuję mu towarzystwo, żeby siedzieli obok siebie pogrążeni w grze, zresztą to zwykle sprawiało więcej frustracji, awantur niż to warte. Na grę/tv/tablet jest czas po wizycie kolegów, pewnie za niedługo zgodzimy się na gry w sieci, więc tam będą mogli grać wspolnie.
          Syn ma kolegów, którzy już na wejściu domagali się gier i czasem mocno się dąsali, jak już im przechodzi to kończy się to zawsze fajną zabawą, czy to LEGO, planszowki, czy gonienie po ogrodzie z nerfami.
        • verdana Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 20:13
          Oczywiście, ze nie trzeba pozwalać. Ale jak przychodzi kolega, to co innego. Jak przychodzą koledzy, to trzeba rozluźnić pewne zakazy. Słodycze tylko w sobotę? To albo zapraszamy goscia na sobotę, albo podajemy lody czy ciasto w czwartek. Nie wolno grać? Ale z kolegą godzinę można, potem i tak ojciec ich gdzieś zabierał.
            • noemi29 Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 21:56
              madame_edith napisała:

              > W 100% zgadzam sie z Verdaną, u nas na czas gości zmieniają sie zasady

              Bez sensu. Już widziałam takie sytuacje. Dzieciak by grał , a kolega siedział i patrzył. Zresztą przecież koledze tak nie zależało.

              Mam koleżankę, której dziecko zachowuje się podobnie jak to z opisu.
              Co zauważyłam, jak ktoś do niego przychodzi, to mamusia mówi do gościa: Jasiu jest u siebie i on ustala reguły. Musisz się dostosować. Przy czym to wygląda tak, że gość się czuję jak zło konieczne . uncertain

              Ja zawsze uczyłam mojego syna, że jak ja zapraszam gości to chce by czuli się u nas bardzo dobrze. Robię ulubioną herbatę, ciasto, staram się o miłą atmosferę itd. I on robi podobnie, mimo, że jest jeszcze dzieckiem, to ma jakieś takie wyczucie .

              Często zbieram pochwały od innych rodziców i zawsze moje dziecko jest zapraszane i mile widziane.

              Może wychowujecie małe roszczeniowe książątko, a nie jesteście tego świadomi? Jak patrzę z boku na inne dzieciaki, to od razu wiem, że.za ich zachowaniem stoją rodzice niestety.
              • huang_he Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 05.09.20, 22:08
                Verdana niestety chyba nie wie, jak wygląda teraz przeciętny siedmiolatek. Gdybym takiego nie miała na stanie, to też bym mogła napisać - a niech sobie pograją. Ale to tak nie wygląda... Awantury z kolegą będą i w trakcie gry, albo nie będzie awantur, bo jak napisałaś - ów syn będzie grał, a kolega patrzył. Wyłączenie gry to będzie "za pięć minut, jeszcze chwilę, daj mi skończyć misję", a potem foch i rozdrażnienie, bo była gra, a już nie ma. Na koniec pobytu gra też nie jest lepsza, bo dzieci bawią się tylko w oczekiwaniu na grę i przychodzą co chwilę - już? Możemy już?

                Przy czym jako matka nienawidzę, jak mój syn jest zapraszany do kolegi i grają, bo potem odbieram dziecko-zombie, nerwowe, odzywające się do mnie po chamsku, nabuzowane emocjami i niekoniecznie zadowolone z pobytu. I do takich kolegów już więcej go nie puszczam. Tzn. do kolegów, gdzie rodzice ochoczo od razu dają im grę.
                • turzyca Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 10:57
                  >chyba nie wie, jak wygląda teraz przeciętny siedmiolatek. Gdybym takiego nie miała na stanie, to też bym mogła napisać - a niech sobie pograją. Ale to tak nie wygląda... Awantury z kolegą będą i w trakcie gry, albo nie będzie awantur, bo jak napisałaś - ów syn będzie grał, a kolega patrzył.

                  Ja może nie jestem na bieżąco z grami dla tego segmentu wiekowego, ale serio nie ma fajnych gier kooperacyjnych? Albo przynajmniej multiplayer?
                  Dało się na pc 30 lat temu, a teraz zupełna pustynia?
              • aguar Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 09:02
                "Może wychowujecie małe roszczeniowe książątko, a nie jesteście tego świadomi?" Rodzic, który wychowuje małe roszczeniowe książątko nie popełniłby takiego wątku, bo byłby zachwycony swoim książątkiem. Tu raczej widzę rodzica, który bardzo (może za bardzo) stara się dziecka nie rozpuścić i zależy mu, aby "przed światem" wyglądało na dobrze wychowane.
                Zgadzam się, że gry są problemem, nie można ani nie ograniczać, ani zabronić, sama wciąż szukam jakiejś drogi środka.
              • 3-mamuska Re: Naburmuszony i roszczeniowy synek 7 lat 06.09.20, 09:30
                100% zgadzam sie z Verdaną, u nas na czas gości zmieniają sie zasady

                Bez sensu. Już widziałam takie sytuacje. Dzieciak by grał , a kolega siedział i patrzył. Zresztą przecież koledze tak nie zależało.

                Mam koleżankę, której dziecko zachowuje się podobnie jak to z opisu.
                Co zauważyłam, jak ktoś do niego przychodzi, to mamusia mówi do gościa: Jasiu jest u siebie i on ustala reguły. Musisz się dostosować. Przy czym to wygląda tak, że gość się czuję jak zło konieczne . uncertain

                Ale to znowu błąd matki.
                Chodzi o to ze jak przychodzi gość to dziecko chce się pochwalić popisać nowa gra ,nowym autem. Czy co tam ma innego.
                Dlatego bez sensu jest się trzymać twardych zasad albo przekazać na gościa odpowiedzialności.