Dodaj do ulubionych

Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo

09.09.20, 14:23
do głowy coś takiego?

Czy tam sobie, właśnie książkę na temat cognitive disorders versus Wychodzenie z depresji i natrafiłam na takie zdanie.


"If a person were condemned to spend months in isolation, cut off from all normal activities and interpersonal relationships, a substantial depression would result."

Tak po prostu would result, bez jakichkolwiek innych czynników. Wystarcza powyższe....

Hmmmm...

Co Wy na to?
Obserwuj wątek
      • raadhiyah2020 Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 09.09.20, 20:00
        Dokladnie. A zeby nie wpadli w zbyt gleboka depresje i nie az tak duzo to takiego prawdziwego lockdown nie bylo, byl taki na polgwizdka. Wiadomo, wirus nie jest niebezpieczny wiec prawdziwego lockdown nie wprowadzono. Jednak cyrk trwa bo wciaz jest potrzebny politykom, trwale zmiany potrzebuja sporo czasu. A wiec mamy kreowanie drugiej (i pewnie kolejnych) fall, mamy cyrki w szkolach, sklapach itd, mamy ograniczona edukacje, ograniczony dostep do opieli zdrowotnej, zastrzaszanie itd. A ludzie to wciaz lykaja.
    • beataj1 Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 09.09.20, 14:37
      Ja myślę że pomysłodawcom lockdownu nie przyszło przede wszystkim do głowy że ludzie tak się ze sobą pieszczą. Nagle parę tygodni spędzania czasu w domu i z rodziną sprawia, że ludzie są na krawędzi życia i śmierci z deprywacji sensorycznej a nastolatkowie zmuszeni do korzystania z komputerów stali się straconym pokoleniem.
      Depresja przy tej grozie to pikuś.
      • berber_rock Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 09.09.20, 15:09
        araceli napisała:

        > Histeria w pełni. Siedzisz w domu od pół roku?

        Dlaczego histeria?
        Do pracy nie chodzę bo jest teleworking.

        Ze znajomymi się widuje mniej niż kiedyś, bo dużo ludzi jednak ma jakieś dziwne leki chociażby z powodu np. mieszkają z rodzicami.

        Lubie różne sporty i tym sobie potrafiłam zapełnić sporo czasu, no ale chyba przyznasz ze w maseczkach to raczej sprawia mniejsza frajdę, więc też chadzam rzadziej niż kiedyś.

        Koncerty i takie tam chyba się jeszcze nie odbywają, bo jest limit 150 osób na sali, więc średnio się opłaca to organizować.
        • gris_gris Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 09.09.20, 15:20
          berber_rock napisał(a):

          > araceli napisała:
          >
          > > Histeria w pełni. Siedzisz w domu od pół roku?
          >
          > Dlaczego histeria?
          > Do pracy nie chodzę bo jest teleworking.
          >
          Przeciez mozesz chodzic do pracy, musicie przeciez miec podzial na druzyny i przydzial dni dla osob chciacych pracowac w biurze? Ok, 20% wydzialu, no ale mozesz sie zglosic chyba? Ja sie nie zglosilam, bo mi sie o wiele lepiej pracuje z domu wciaz, ale znam takich , ktorzy chodza dwa dni w tygodniu, i takich, ktorzy sa codziennie (m.in. sekretariat, management, ale nie tylko).
          • berber_rock Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 09.09.20, 15:28
            He he

            To teraz powiem Ci dowcip.
            U mnie 20%=1.5 osoby.

            Limit został wyczerpany przez jedną osobę, która akurat ma dosyć nieciekawa sytuację rodzinna i siedzenie w biurze to dla niej błogosławieństwo.

            Owszem, czasem wpadam do pracy. Natomiast nie nazwałabym tego jakimś socjalizowaniem się, bo zwykle wtedy oglądam puste biuro.
    • mamtrzykotyidwa Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 09.09.20, 15:03
      Dla mnie to raj. Wreszcie nie muszę nigdzie łazić i zupełnie legalnie mogę z domu nosa nie wyściubiać. Kurierowi mogę paczkę kazać pod bramą zostawić i nawet nic podpisywać nie muszę. Nie muszę wpuszczać inkasentów, kominiarzy, dostawców i diabli jeszcze wiedzą kogo...- każdemu mogę powiedzieć, że mam kwarantannę i sam się zaraz śpiesznie oddala od mojej furtki, a nawet nie muszę nic mówić, wystarczy, że w masce wyjdę, a już zwiewają.
      No raj na ziemi, po prostu. Nikt mi głowy nie zawraca, żadnymi wizytami, nikt nic ode mnie nie chce. Nawet recepty na lekarstwa mogę w 5 minut przez telefon załatwić, bez łażenia do przychodni, potem dzwonię do apteki, podaję kod i następnego dnia czeka na mnie do odbioru przez okienko w drzwiach, to co mi potrzebne. Potrzebuje coś z urzędu gminy, dzwonię i załatwiam natychmiast - przez telefon! Bez zbędnego łażenia, stania w kolejkach, czekania... Oby tak zostało na stałe! Cudne dni. a kiedyś trzeba się było po piętrach nalatać od pokoju, do pokoju i odsyłali z kwitkiem, bo niedasie. Szkoda, że ten czas coraz bardziej zbliża się ku końcowi. Depresja? Depresja to mnie dopadnie pewnie, jak wszystko wróci do tej nienormalnej "normalności", bo znowu trzeba będzie marnować czas na łażenie po wszystko i załatwianie wszystkiego.
    • berber_rock Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 09.09.20, 15:16
      Dziewczyny,

      Ale ten wątek nie miał służyć wyliczaniu kto miał gorszy lockdown.

      Po prostu zdziwiło mnie ze każdy psycholog jest świadomy, do czego zwykle prowadzą zastosowane przez różne rządy środki.
      A mimo wszystko te środki są wprowadzane!

      My to my, ale zastanawiam się, w jakim stanie wyjdą z tego Australijczycy?
    • turzyca Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 09.09.20, 15:51
      Jak juz wiele razy pisalam, Niemcy bardzo szybko uwzglednili to w zaleceniach dla ludnosci i zalecali utrzymywanie dystansu fizycznego, ale nie spolecznego, codzienne uprawianie aktywnosci fizycznych/sportowych, utrzymywanie stalego rytmu dnia i planowanie dni i tygodni.
      Dystans fizyczny a nie spoleczny oznacza, ze nalezy podtrzymywac kontakty spoleczne, tylko zachowywac odstep 2-metrow. Mozna bylo np isc do parku i siedziec na oddzielnych kocach.
        • turzyca Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 10.09.20, 04:47
          >Tym bardziej to wkurza gdy wyszło na jaw że co najmniej połowa z tych durnych zakazów była kompletnie zbędna.

          Oczywiście!
          Od marca wiemy, że w sumie jedyną metodą zarażenia się jest bezpośrednie nachuchanie na siebie. Czyli bezpośredni kontakt twarzą w twarz, im dłuższy tym ryzyko większe.
          Z sensem jest więc rozrzedzanie skupisk ludzkich, szczególnie takich gdzie ludzie spotykają się dłużej. Oraz uniemożliwienie przypadkowego chuchania na siebie czyli maseczki.
          I tyle.

          Mandaty dla rowerzystów były bez sensu.
          Zamykanie cmentarzy było bez sensu.
          Uzależnienie liczby klientów w sklepie od liczby kas też jest bez sensu - znam taką minibiedronkę, koło stacji metra, która ma chyba 10 kas (większość samoobsługowa), bo tam ludzie wpadają po jedną, dwie rzeczy i wychodzą, w głębi osiedla czterokrotnie większy sklep ma osiem kas. O tym że sklepy dostawiają kasy mobilne, niedziałające, już nie wspominam.
          Polityka PKP, które na trasie Warszawa-Poznań-Berlin sprzedaje miejsca praktycznie wyłącznie w wagonie bezprzedziałowym, blokując możliwość podróży w przedziałach (serio, wagony z przedziałami są puste, wagon bezprzedziałowy nabity do ostatniego miejsca) jest bez sensu.
          Owijanie przycisków w komunikacji miejskiej było bez sensu.
          Plakaty, żeby jeździć metrem w rękawiczkach, były bez sensu. Za to stworzenie jednokierunkowego dojścia do wind byłoby z sensem, te korytarze są wąskie, ale tego akurat nie zrobiono.


          Bezsensowne działania władz powodują, że ludzie nie są w stanie rozróżnić prawdziwego zagrożenia i w efekcie olewają wszystko, łącznie ze zdrowym rozsądkiem. Państwo z papieru toaletowego.
      • turzyca Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 10.09.20, 04:54
        >przepraszam bardzo, komu lockdown zaskutkował "isolation, cut off from all normal activities and interpersonal relationships"??? Gdzie Ty byłaś, w karcerze, w celi ascety, na bezludnej wyspie, w izolatce?
        Nic Ci nie cut off, tylko najwyżej partially limited, więc hold on.

        Zależy od etapu życia, nie? Jak jesteś dwulatkiem (lub mamą dwulatka, hehe), to dużą częścią rutyny dnia jest plac zabaw i bezpośrednie kontakty z innymi dziećmi.
        Tych kilka miesięcy ograniczeń to dla dwulatków oznaczało mniej więcej 1/6 ich życia w całkowitym odcięciu od normalności.

        W sumie to nie znam żadnego dziecka przedszkolnego, które byłoby w stanie prowadzić życie społeczne przez Skype.
      • nangaparbat3 Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 10.09.20, 08:53
        Wydaje mi się, ze to trochę inaczej. Osoby mające skłonność do izolowania się (a w wypadku osób z depresją czy skłonnością do depresji tak właśnie jest) mogły się izolować do woli. Utrzymywanie kontaktów społecznych wymagało pewnego wysiłku, większego niż zazwyczaj, a izolowanie się stało się cnotą. W zwykłej sytuacji osoby skłonne do izolacji są zmuszone do wychodzenia z domu, spotykania się z innymi.
        W czasie samej izolacji osoby z lękiem społecznym, mniej skłonne do kontaktów czy unikające ich czuły się lepiej niż normalnie - teraz jest im trudniej wrócić do codziennych kontaktów, niektórzy są w bardzo złej formie, potrzebują specjalistycznej pomocy (z tym że to nic nowego, potrzebowali jej i przed ozolacją). . Jednocześnie niektórzy jakby się wzmocnili trwale Być może nie ma to wiele wspólnego z lockdownem, tylko z dojrzewaniem.
        Piszę tu o starszych nastolatkach, bo z takimi mam codzienny kontakt.
    • anika772 Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 09.09.20, 19:58
      Natrudziłam się żeby tego uniknąć, łatwo nie było. Nie było normalnie, ale miałam plan dnia, stałe czynności, pracę (goovnianą, ale jednak).
      Bałam się, owszem. Narracja "wszyscy zginiemy", miało być przerwanie łańcucha dostaw, puste sklepy, załamanie gospodarki, anarchia, plądrowanie, trupy w ciężarówkach... <tak wiem, za dużo filmów i literatury apokaliptycznej>
      Potem kiedy się okazało, że nic z tych rzeczy, była wściekła sama na siebie.
      Więcej się nie dam zastraszyć. Ani pustymi sklepami ani powikłaniami po bezobjawowym covidzie.
    • anahera Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 10.09.20, 04:12
      Mieszkam w Melbourne. Dzis w mediach mnostwo przypomnien ze jest R U OK Day. Pytaj kogo wlezie jak sie czuje. A obok pelno historii typu "mezczyznie umierajacym na raka w innym stanie premier pozwala na wizyte tylko jednego z czworga dzieci" (nie pojedynczo maja go odwiedzac tylko wogole na przekroczenie granic miedzy stanami dostalo pozwolenie jedno dziecko. Mowa o malych, nie doroslych dzieciach. Inna historia - kobiecie z Canberry (gdzie ostatni przypadek covida byl 80 dni temu) odmowili wjazdu do stanu Qld w celu pozegnania sie z umierajacym ojcem. Teraz dostala pozwolenie na wjazd na pogrzeb, ale najpierw musi odbyc kwarantanne czyli i tak na pogrzeb nie zdazy.

      Rzad ma gleboko w zadzie depresje i wogole zdrowie psychiczne swoich obywateli. Jadac rano na zajecia sluchalam wywiadu z pracownikiem Child Protective Services przytaczajacym statystyki zwiazane ze wzmozona czestotliwoscia samobojstw u dzieci w ostatnim polroczu.

      To jest jakis koszmar.
    • mia_mia Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 10.09.20, 04:50
      Powodem depresji może być także śmierć najbliższych lub wogóle śmierć w otoczeniu zwłaszcza jeśli to nie pojedynczy przypadek, może być też to własna ciężka choroba z powikłaniami (covid to ruletka) a nawet „tylko” lęk przed nią albo u bliskiej osoby, spadek formy uniemożliwiający normalne wcześniej aktywności typu jazda na rowerze czy treningi.
      Poza tym wszystkim isolation and cut off w Polsce akurat się nie przyjęły.
      • berber_rock Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 10.09.20, 08:26
        mia_mia napisał(a):


        > Poza tym wszystkim isolation and cut off w Polsce akurat się nie przyjęły.

        Może w Polsce tak. Ja nie pisze z Polski. U nas z ciekawszych pomysłów było 250 EUR za siedzenie pupa na trawie w parku. Bo rzekomo tak się roznosi wirusa (potem w tym samym miejscu usiądzie ktoś inny).

        A do forumek pytających o możliwość spotkania ze znajomymi. Właśnie wczoraj próbowałam coś nagrać na weekend.
        Dostałam odpowiedź że może lepiej przez Zooma albo Teamsa.
        No ludzi już kompletnie pogrzało.
    • chococaffe Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 10.09.20, 08:19
      Jeszcze raz o izolacji i depresji. Jakoś tak wczesną wiosną media obiegły zdjęcia ojca stojącego pod oknami szpitala dziecięcego z "transparentem" KOCHAM CIĘ CÓRECZKO. Dzieci chore na powazne choroby , w tym nowotwory i lekarze podejmujący decyzję: wpuścić rodzica i potencjalnie dobić dziecko czy nie wpuścić a dziecko i tak morze umrzeć, tyle, że samotnie.

      I kiedy czytam laski, które są "izolowane", bo nie moga na weekend skoczyć do sąsiedniego kraju i nie ogarniają, że mogą się spotykać z ludźmi jeżeli chcą (ale co to za spotkania, tylko do 150 osób, a sport to ja chcę na siłowni koniecznie itp) to mi się słabo robi.
    • nangaparbat3 Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 10.09.20, 09:01
      No i co?
      Powodem depresji, czy raczej zaburzeń lękowo-depresyjnych, nad podziw często bywa choćby szkoła. I co? Coś się zmienia? Ktoś coś z tym sensownego zrobił przez ostatnie 30 lat? Wyjmuje się część dzieci z systemu, ale szkoły niepubliczne niepokojąco i coraz bardziej przypominają te najbardziej wymagające i nakręcające rywalizację państwowe.
      Każda decyzja ma pozytywne i negatywne skutki. W sytuacji zagrożenia trzeba wybrać. Czy doprowadzenie do sytuacji jak w Madrycie, gdzie przerabiano lodowisko na kostnicę, miałoby pozytywny wpływ na osoby z depresją/zagrożone depresją?
      A potem i tak wprowadzono izolację.
    • erzulie Re: Czy pomysłodawcom lockdownow nie przyszlo 10.09.20, 19:05
      Obudziłam się dzisiaj, spojrzałam na telefon i zastanowiłam: koofa, jakim cudem dzisiaj czwartek?!
      W nocy z niedzieli na poniedziałek trzy piętra niżej zjawili się najemcy krótkoterminowi. Wrzask, darcie mordy, skandowanie od 2.30 do 5 rano. Na nic nie zwracają uwagi, policji nie wpuszczają. I tak trzy noce z rzędu. Dopiero ostatnią noc udało mi się przespać dłużej niż 3-4 godziny. Wczoraj nie wiedziałam jaki jest dzień tygodnia, nic nie zrobiłam w pracy, waliło mi serce, a głowa tak bolała, ze miałam ochotę sobie ja uciąć, w dodatku środki przeciwbólowe nie pomagały.
      I teraz, niech ktoś mi powie, dlaczego władze na to pozwalają. Przecież ogólnie wiadomo jaki wpływ na zdrowie psychiczne ma hałas i deprywacja snu. Dlaczego nie jest zabroniona działalność hotelowa w budynkach mieszkalnych?
      A lockdown byl cudownym okresem wyciszenia i spokoju.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka