Dodaj do ulubionych

Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie)

10.09.20, 13:52
wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/uprowadzenie-dziecka-przez-ojca-historia-eweliny-i-przemyslawa/vx5cmls
Współczuję tej Pani, ale historia przez nią opowiedziana jest wyłącznie zerojedynkowa. Zwłaszcza sam początek brzmi strasznie niewiarygodnie, w zasadzie to jakaś kalka z '365 dni' Blanki Lipińskiej (facet wrzuca jej coś do alkoholu, gwałci nieprzytomną, ona zachodzi od tego jednego razu w ciążę, rzuca swego chłopaka, a z gwałcicielem wchodzi w związek. Po 7 tyg. poronienie, a już przy pierwszej owulacji po poronieniu zachodzi ponownie i jest szczęśliwa, mimo, że do kurczaka nędzy przecież w ogóle tego gościa jeszcze nie zna!).

Wierzę, że facet jest psycholem i przemocowcem, ale IMO historia jest miejscami podkolorowana.

Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • aerra Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 14:48
      Nie mam wyrobionego zdania - za mało danych, a tych, które są podane nie chce mi się sprawdzać.

      Wierzę natomiast że ludzie potrafią być tak głupi, że mi się to w głowie nie mieści (nie zgłoszenie gwałtu i związek z gwałcielem oraz publikowanie swoich zdjęć wraz z opisem historii, jak się ma na pieńku z psychicznym przemocowcem z kupą kasy, przed którym się ukrywa...), oraz tak bezwzględni jak ten facet.

      Czy akurat ta historia jest w 100% prawdziwa, to wyrokować nie będę.
    • ichi51e Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 14:54
      Pani ktora gada „podczas pierwszje owulacji po poronieniu byłem w ciazy” najwyrazniej nie wie kiedy dochodzi do zaplodnienia. Dobre tez ukrywanie sie - u swoich srodzicow...Wiec ze inne rzeczy tez jej sie myla tez mozliwe.
      A ze facet swir swiecie wierze.
      • riki_i Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 15:06
        Niestety przypuszczam, że początkowo Pani była zachwycona,że taaaaaaaaka persona raczyła się nią zainteresować. Okoliczności nieważne, toż to gruba ryba znana w całym Piasecznie, Lesznowoli i okolicach.

        A otrzeźwienie przyszło jak już było za późno.
        • iwoniaw Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 15:13
          riki_i napisał:

          > Niestety przypuszczam, że początkowo Pani była zachwycona,że taaaaaaaaka person
          > a raczyła się nią zainteresować. Okoliczności nieważne, toż to gruba ryba znana
          > w całym Piasecznie, Lesznowoli i okolicach.
          >
          > A otrzeźwienie przyszło jak już było za późno.


          Skoro tak, to co ci się nie zgadza i o co konkretnie pytasz?
            • iwoniaw Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 16:24
              riki_i napisał:

              > Dwie ciąże od jednego strzału? Pani niby jest i nie jest ofiarą (początek znajo
              > mości). Stąd pytam o opinię.

              A co w tym takiego dziwnego? Wystarczy, że akurat się pan w dobry moment wstrzelił, jeśli pani miała regularne cykle, to nie trzeba doktoratu z ginekologii, żeby wiedzieć, kiedy szansa jest. Ci do bycia ofiarą - pani wyraźnie mówi, że po początkowym gatalnym wrażeniu panu się udało zrobić lepsze i ona, na swe nieszczęście, to kupiła. No głupio, ale dość typowo, naprawdę nie wiem, o co ci chodzi.
                • iwoniaw Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 16:49
                  ggrruu napisała:

                  > No nie, dać gwałcicielowi szansę na zrobienie lepszego wrażenia to nie jest nic
                  > typowego

                  Ale że co, chcesz powiedzieć, że na świecie niedobór głupich/naiwnych/podatnych na manipulacje/wierzących, że "przy niej się zmieni"?
                    • iwoniaw Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 07:10
                      ggrruu napisała:

                      > Myślę że po gwałcie to jedna mało typowe zachowanie jednak

                      No bo tu ani pani nie jest specjalnie typowa (zaburzona na bank i to mocno), ani pan przemocowiec psychopata. Historia z życia patologii, jak to zazwyczaj linkowane przez Ryśka. Niemniej w takich środowiskach nie taka nieprawdopodobna, jak autor wątku sugeruje, a już na pewno nie w tych miejscach, które budzą jego największe wątpliwości (typu: zajście w ciążę bez wielomiesięcznych i codziennych starań).
              • riki_i Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 16:41
                Wiesz, jeśli ten facet jest taki płodzimierz, to zważywszy na tryb życia powinien już mieć co najmniej siódemkę dzieci z różnymi kobietami, jak dr Śmigielski od Werki Rosati.

                A tu jakoś tylko z tą łanią mu wyszło "od pierwszego włożenia" i to dwukrotnie w króciutkim odstępie czasu. Znam przypadek pani, którą chwilowy partner usiłował złapać na dziecko (opisywałem na forum) - jakoś ni huhu mu nie wyszło, a "awarie" zaliczał więcej niż dwa razy. Nie wspominając już dziesiątek historii gdy ludzie po parę lat się starają o dziecko.

                Jeszcze raz, krótko i treściwie. W ciążę od w jednego strzału absolutnie wierzę. Ale dwa razy po jednym strzale tuż po sobie... no sorry...
                • iwoniaw Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 16:48
                  W ogóle nie myślisz logicznie: to, że jakaś pani nie może zajść w ciążę nijak nie znaczy, że inna nie zachodzi od razu. Skąd wiesz, czy z innymi nie próbował, tylko one miały problemy/brały tabsy? To, że "niektórzy się starają latami i nic" nijak nie przeczy faktowi, że u innych "co rok prorok"'. Piszesz, jakbyś się z choinki urwał, toż to wiedza na poziomie biologii w podstawówce.
                • ggrruu Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 18:29
                  Roku,znam historię pani dziś już bardzo wiekowej. 18 lat, pier szybko raz, dziewczę zachodzi w ciążę, skandal, skrobanka pilnowanie dziewczęcia. W wieku 20 lat pani wychodzi z mąż w tempie ekspresowym, rodzi "wcześniaka" 7 miesięcy po ślubie. Po 11 miesiacach rodzi kolejne. Potem miała jeszcze jedno i kilka skrobanek. Po prostu są kobiety z taką płodnością
                • jolie Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 13:43
                  > Jeszcze raz, krótko i treściwie. W ciążę od w jednego strzału absolutnie wierzę. Ale dwa razy po jednym strzale tuż po sobie... no sorry...

                  Ale co sorry? Ja mam na koncie dwie ciąże (planowane) z pierwszego cyklu starań, a 3. ciąża to już w ogóle - jeden stosunek bez zabezpieczenia, nawet datę pamiętam.
                  • riki_i Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 15:14
                    O rany... Nie wiem czy mam gratulować, czy współczuć tak wysokiej płodności. W kręgu moich znajomych była tylko jedna taka kobieta, ale jej już w wieku nastoletnim ginekolog powiedział, że jest stworzona do rodzenia dzieci. No i faktycznie była wiatropylna. Szczytem było zaciążenie podczas jednej, w zasadzie niedokończonej, akcji na domówce, z udziałem pewnego dość znanego w Warszawie reportera telewizyjnego. Zanim mu powiedziała, to na szczęście poroniła, więc do tej pory delikwent nawet nie wie jaki był skuteczny wink (bo oni się już więcej nie spotkali).
                    • jolie Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 16:51
                      Nie wiem, czy to moja płodność, czy raczej płodność nas jako pary. Ale tego nigdy się nie wie, dopóki nie stara się o dziecko z danym facetem. I nie sądzę, że jestem stworzona do rodzenia dzieci, raczej do zachodzenia w ciążę (choć poronień żadnych nie miałam). Okazem zdrowia raczej nie jestem. Współczuć konieczności antykoncepcji?
                    • mary_lu Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 16:56
                      Riki, co ty za pierdy powtarzasz! Ginekolog dziewczynie w wieku nastoletnim powiedział, źe jest stworzona do rodzenia dzieci. Niby na jakiej podstawie? Szklanej kuli?

                      Bredzisz jak wiejska niepiśmienna babinka, a do tego dokładasz atrakcje z Pudelka i onetu 🤣
                      • cruella_demon Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 21:56
                        Akurat takie tłuki wśród lekarzy też się zdarzają. Sama w wieku ok 16 lat to usłyszałam. Podstawą miała być niby budowa mojej miednicy.
                        I nie do zachodzenia w ciążę, a konkretnie rodzenia właśnie.
                        Obie ciąże miałam zakończone cesarką z powodów medycznych, a dokładnie, bo nie mogłam urodzić 😂😂
                        • turzyca Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 12.09.20, 00:00
                          >Podstawą miała być niby budowa mojej miednicy.
                          >I nie do zachodzenia w ciążę, a konkretnie rodzenia właśnie.


                          Moja mama usłyszała coś dokładnie odwrotnego, że będą problemy przy naturalnym porodzie, wewnętrzny przekrój miednicy miał być wąski, lekarz ją mierzył jakimś narzędziem.
                          Po czym urodziła jak wszystkie kobiety w rodzinie czyli w tempie błyskawicznym. Ku zaskoczeniu lekarzy, którzy ją położyli na patologii ciąży i zaplanowali wywoływanie porodu. Przy czym salowa na patologii ciąży podczas obowiązkowego wówczas golenia stwierdziła, że lekarze głowę zawracają i tylko pościel brudzą, urodzi jeszcze dziś i to naturalnie. I się sprawdziło, za sześć godzin było po sprawie. Tak więc o ile niekoniecznie wierzę w umiejętności lekarzy w tym zakresie, to dowodów na jakąś genetycznie dziedziczoną lekkość rodzenia mam na pęczki. W możliwość przewidzenia tego przez osoby obeznane z porodami naturalnymi też wierzę.
                          • riki_i Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 12.09.20, 10:38
                            Z tą salową to mogę podać podobny przykład. Znajoma wylądowała z niemowlakiem w szpitalu, słaba saturacja, kazali przygotować się na koniec, salowa (czy też pielęgniarka, nie wiem dokładnie) tylko spojrzała na dziecko i mówi "zdrowy, nic mu nie jest". Tę prostą diagnozę lekarze potwierdzili dopiero po paru miesiacach inwazyjnych badań i maltretowania tego maluszka.
                          • jolie Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 12.09.20, 10:53
                            > dowodów na jakąś genetycznie dziedziczoną lekkość rodzenia mam na pęczki.

                            Ja bym potwierdzała rodzinną szybkość zachodzenia w ciążę - babka, moja matka i jej siostry, moje kuzynki - wszystkie kobiety w mojej rodzinie od strony matki nie musiały długo starać się o dziecko. Ale może znowu - wszystkie dobrały sobie takich płodnych partnerów? Nie wiem czy coś takiego można w ogóle odziedziczyć.
          • iwoniaw Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 13:44
            No ale też nikt nie sugeruje, że to nie zapis relacji pani, wprost przeciwnie. Wyraźnie jest zaznaczone, co jest jej relacją w 1 osobie, o co autorzy zapytali pana i co on im na to. O bohaterach różne rzeczy można powiedzieć, ale ci dziennikarze na pewno nie zasługują na epitety typu "nieprofesjonalni".
            • tt-tka Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 14:07
              Nie napisalam, ze nieprofesjonalni sa dzienniarze, tylko artykul. Zwlaszcza jak na reportaz tongue_out

              Nie chce mi sie ponownie tego czytac i wyliczac wszystkiego, ale przykladowo "trzech psychologow potwierdzilo silny zwiazek dziecka z matka" - przy jakiej okazji ? Dziecko bylo na badaniach, kiedy, na zlecenie sadu czy z inicjatywy rodzica i ktorego ?
              Nie kwestionuje silnego zwiazku, on jest dosc oczywisty, skoro pierwsze lata zycia dziecka spedzalo glownie czy wylacznie z matka, ale z tekstu nie wynika, czy psychologowie to stwierdzali w czasie, gdy syn byl z ojcem, czy z matka, w jakim byl wieku oraz jak oceniaja zwiazek dziecka z drugim rodzicem.

              Nie padlo rowniez kilka istotnych pytan, na przyklad o jej poprzedni zwiazek, czemu zdecydowala sie na druga ciaze z tym panem, wiedzac juz o nim znacznie wiecej niz wiedziala...
              • turzyca Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 15:22
                >czemu zdecydowala sie na druga ciaze z tym panem, wiedzac juz o nim znacznie wiecej niz wiedziala...

                No to akurat mniej więcej jest wyjaśnione, on ją przekonał do siebie, zdecydowała się na związek z nim, ciąża w związku dziwna nie jest, także kolejna po poronieniu. Myślisz, że w ciągu tych dwóch miesięcy między pierwszym a drugim poczęciem jej wiedza o nim się tak diametralnie zmieniła?
                • riki_i Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 16:48
                  Turzyca, kto normalny decyduje się na ciążę po:
                  1. Inicjacji znajomości poprzez gwałt
                  2. Poronieniu ww. ciąży z gwałtu
                  3. Świadomym zaciążeniu tuż po poronieniu, z tym samym gwałcicielem, tyle że tym razem dobrowolnie?

                  No powiedz mi, kto tak działa?
                • tt-tka Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 20:25
                  turzyca napisała:

                  > >czemu zdecydowala sie na druga ciaze z tym panem, wiedzac juz o nim znaczn
                  > ie wiecej niz wiedziala...
                  >
                  > No to akurat mniej więcej jest wyjaśnione, on ją przekonał do siebie,

                  No wlasnie to nie jest wyjasnione (dla mnie przynajmniej) - CZYM ja przekonal ? Tym, ze byl przystojny i mial
                  bogate wozki na skladzie ? Tym, ze podobno znal Patryka Vege ? I to jej wystarczylo do decyzji o zwiazku z gwalcicielem ???
    • turzyca Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 15:18
      Bardzo bym chciała się dowiedzieć czegoś o tatusiu pani. Bo jak można dostać w twarz i nie wyjść?

      Poza tym dlaczego ona nie ma paszportu i czeka na oddanie przez pana? Przecież jest dorosłą osobą, zgłasza zaginięcie/kradzież i wyrabia nowy.
      Ale ogólnie jestem w stanie uwierzyć w głupotę ludzką.
    • black_halo Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 15:18
      riki_i napisał:

      > wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/uprowadzenie-dziecka-przez-ojca-historia-eweliny-i-przemyslawa/vx5cmls
      > Współczuję tej Pani, ale historia przez nią opowiedziana jest wyłącznie zerojed
      > ynkowa. Zwłaszcza sam początek brzmi strasznie niewiarygodnie, w zasadzie to ja
      > kaś kalka z '365 dni' Blanki Lipińskiej (facet wrzuca jej coś do alkoholu, gwał
      > ci nieprzytomną, ona zachodzi od tego jednego razu w ciążę, rzuca swego chłopak
      > a, a z gwałcicielem wchodzi w związek. Po 7 tyg. poronienie, a już przy pierwsz
      > ej owulacji po poronieniu zachodzi ponownie i jest szczęśliwa, mimo, że do kurc
      > zaka nędzy przecież w ogóle tego gościa jeszcze nie zna!).
      >
      > Wierzę, że facet jest psycholem i przemocowcem, ale IMO historia jest miejscami
      > podkolorowana.
      >
      > Co sądzicie?

      W zasadzie po tym jak moja rozsądna i wykształcena koleżanka zapowiedziała, że bierze ślub z facetem, którego poznała na tinderze i spotkała jeden raz w życiu to już nic mnie nie zdziwi. Dlatego wierzę, że to się może zdarzyć. No może ciut podkoloryzowane ale nie bardzo.

      A zresztą, niedawno gdzieś mi migneła historia z Brazylii - przyjaciółka zorganizowała baby shower swojej ciężarnej przyjaciółce. A gdy ta przybyła na miejsce, to razem6ze swoim facetem wywiozła ją na zadupie, zamordowała i wyjęła dziecko z brzucha. Gdybym nie przeczytała to nawet bym nie wpadła, że można coś takiego zrobić.
    • m_incubo Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 15:39
      riki_i napisał:
      > ci nieprzytomną, ona zachodzi od tego jednego razu w ciążę,
      >
      > Co sądzicie?

      A ilu razy twoim zdaniem trzeba do zajścia w ciążę?
      Naprawdę, wystarczy raz, tak się właśnie zachodzi w ciążę, nie trzeba powtarzać procedury co godzinę ani co kilka dni.
    • memphis90 Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 15:48
      >Kwietniowy poranek 2020 roku. Ewelina >Krawczyk z sześcioletnim synkiem i >spakowanym w dwie walizki dobytkiem siedzą >na ławce w parku.

      Czy w kwietniu wolno było siedzieć na ławce w parku czy też parki były zamknięte pod groźbą mandatu w wysokości 30tys zl...?
    • damajah Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 15:56
      Wszystkim paniom które pytają "jak można dostać w twarz i nie wyjść" lub ogólnie dziwią się jak można być z kimś kto stosuje przemoc chcę napisać: Nie. Macie. Pojęcia. O. Czym. Piszecie.!!! Nie przeżyłyście dnia życia tej dziewczyny, nie "chodziłyście w jej butach" więc nie oceniajcie. Nie rozumiecie tych mechanizmów jakie działają w ofierze przemocy. Ja rozumiem, bo doświadczałam przemocy psychicznej przez wiele lat. I wyrwanie się z tego zajęło mi mnóstwo czasu i wymagało ogromnego wysiłku - a to że mi się udało uważam za wielki sukces. Ta historia jest bardzo prawdopodobna niestety. Wzór zachowań Pana dobrze mi znany (chociaż na szczęście nie w takim natężeniu) a dziewczyna po prostu podatna na bycie ofiarą psychopaty. Jak i ja - a wynikać to może z dzieciństwa, charakteru, przeżyć...wielu czynników.
        • jowita771 Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 17:11
          Ja też wierzę, nie widzę w tej historii nic nieprawdopodobnego - facet opowiada różne rzeczy na temat matki swojego dziecka, odwraca ogonem, ma na wszystko dowody, nagrania, zdjęcia, ale jak poprosili, żeby pokazał, to koniec tematu. On się wydaje niewiarygodnie podły z tego, co pani opowiada, a jednocześnie odniósł duży sukces zawodowy, sporo ludzi wypowiada się o nim, że sympatyczny, świetny gość itp. Tacy ludzie istnieją, facet jest prawdopodobnie psychopatą, robi dobre wrażenie, obejrzałam go sobie na youtube. Nie sądzę, żeby babka to wymyśliła, współczuję jej bardzo.
      • turzyca Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 20:10
        >Ja rozumiem, bo doświadczałam przemocy psychicznej przez wiele lat.

        No właśnie lat. I klasycznie przemoc narasta, zaczyna się od małych aktów, potem miesiąc miodowy, ale też urabianie ofiary, że jest nic nie warta, potem kolejny akt, trochę intensywniejszym cykl się powtarza, przemoc rozrasta, i nagle kobieta jest z trójką dzieci i bijącym mężem.
        A tu popatrz masz znajomość, w której poważna przemoc fizyczna - spychanie ze schodów, bicie po twarzy pojawia się w ciągu pierwszych miesięcy. To nie są szturchnięcia, przy których można udać, że pan się zatoczył, to jest wyraźne bicie.
        O przemocy psychicznej i ekonomicznej nie wspominam.
        I w tej sytuacji dziewczyna nie zwiewa od razu natychmiast, jak najszybciej, jak najdalej, tylko zostaje, żeby dziecko miało ojca.
        Dlatego chciałabym czegoś się dowiedzieć o rodzinie pochodzenia, bo takie schematy są bardzo rzadkie.
        • ichi51e Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 21:58
          sory, ona poszla z nim (srednio lubianym) z pracy na impreze podczas ktorej stracila przytomosc a rano si okazalo ze byl seks i to bez zabezpieczenia (umyslnie) bo pan mial nadzieje ja zaplodnic. jesli to nie jest sygnal ostrzegawczy to ja juz nie wiem co jest
          • ichi51e Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 21:59
            "13 czerwca 2014 roku pojechaliśmy na imprezę firmową do Jachranki. Był alkohol. Nie chciałam pić, zwłaszcza z pracodawcą. Przemek namówił mnie jednak na drinka. W pewnym momencie źle się poczułam. Zaczęły mi drętwieć nogi, ręce i już nie pamiętam, co było dalej. Obudziłam się w pokoju Przemka. Powiedział: „Ty już zostaw tamtego, bo i tak będziesz ze mną w ciąży”. Osłupiałam. W jakiej ciąży? Co on wygaduje? Po kilku tygodniach okazało się, że w ciąży jestem."
          • turzyca Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 01:51
            Ogólnie syren alarmowych jest w tej opowieści tyle, że wystarczyłoby do wyposażenia wszystkich ochotniczych straży pożarnych w sporym województwie.
            I przy całej świadomości, jak się rozwija związek przemocowy, włącznie z umiejętnością wyłapania jego pierwszych oznak u znajomych par, nie ogarniam, jak się można wpakować w takie bagno, jak opisane, skoro wszystko wyje ostrzegawczo i błyska czerwonym światłem. To nie jest miły misiu, który po udupieniu kobiety ciążą i kolejną ciążą jeszcze w połogu (kazus trenerki, która wiała z noworodkiem, roczniakiem i dzieckiem przedszkolnym w trakcie pandemii), nagle ujawnia swoje brutalne oblicze, tylko przemocowiec od pierwszego spotkania. I co pcha kobietę do takiego związku? I to dziewczynę po studiach, od lat ogarniającą życie samodzielnie, mającą doświadczenie związkowe i bardzo przyzwoite zarobki, o czym świadczy choćby powiększenie biustu. Bo jeszcze jakoś jestem w stanie zrozumieć 17-latkę z kiepskiej okolicy, czy to wieś daleko od szosy, czy podwórko daleko od ulicy, która wpada w takie bagno z braku doświadczenia życiowego i możliwości zarobkowych oraz z potrzeby ucieczki z domu rodzinnego. Ale tutaj?
              • ichi51e Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 06:51
                Z tym ze pani musi byc nieco dziwnego srodowiska skoro w opisie „meza-tuza pada” „ – Wypożycza samochody warte miliony: ferrari, lamborghini, maserati. Współpracuje z Patrykiem Vegą przy jego filmach, przyjaźni się ze znanymi aktorami – mówi Ewelina, kiedy w końcu się spotkamy. –”

                No boze... faktycznie prawie jak Bill Gates
                • riki_i Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 11:37
                  ichi51e napisała:

                  > No boze... faktycznie prawie jak Bill Gates

                  A nie? Na Polskę przecież to istny heros! Stoją fury za miliony, przychodzą ciągle topowi celebryci... Mało? I jeszcze rzecz się dzieje na podwarszawskim zadupiu.

                  Ja wiem, że na emateczce to nawet Musk i Buffet nie robią żadnego wrażenia, ale bądźmy poważni. Ta laska to napływ bodajże gdzieś z Ostrowca Świętokrzyskiego....
            • kochamruskieileniwe Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 09:37
              Obawiam się, że robisz błędne założenie.
              I przy całej świadomości, jak się rozwija związek przemocowy, włącznie z umiejętnością wyłapania jego pierwszych oznak u znajomych par, nie ogarniam, jak się można wpakować w takie bagno, jak opisane, skoro wszystko wyje ostrzegawczo i błyska czerwonym światłem.

              Zakładasz, że pani miała tą swiadomość. Raczej nie - to Ty ją masz.

              Jest całe mnóstwo kobiet (dorosłych!), które tej świadomości nie ma.

              A ad rem.\
              Uważam, że pani trochę się wybiela. Normalne zjawisko. Rzadko kto, jest w stanie mówić o sobie z całkowitą obiektywnością.
              Natomiast w to, że istnieją ludzie typu "dusza człowiek", brylujący w towarzystwie, mający doskonałą opinię człowieka uczynnego w środowisku znajomych itp, a jednocześnie potrafiący stworzyć piekło w domu dla swoich najbliższych - w to, na sutek pewnych życiowych doświadczeń - wierzę.
              • tt-tka Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 09:58
                kochamruskieileniwe napisała:

                > Obawiam się, że robisz błędne założenie.
                > I przy całej świadomości, jak się rozwija związek przemocowy, włącznie z umi
                > ejętnością wyłapania jego pierwszych oznak u znajomych par, nie ogarniam, jak s
                > ię można wpakować w takie bagno, jak opisane, skoro wszystko wyje ostrzegawczo
                > i błyska czerwonym światłem.

                >
                > Zakładasz, że pani miała tą swiadomość.


                Cytat z pani "bil, ponizal, wykorzystywal. Potem mialam mu tez urodzic dziecko".

                > Raczej nie - to Ty ją masz.

                Jezeli pani bita i ponizana nie ma swiadomosci, ze facet jest przemocowcem, to nie wiem, czego jeszcze jej potrzeba, zeby te swiadomosc zyskala.
                • kochamruskieileniwe Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 10:07
                  niedwno był tu post pani, która własnie usiłuje się wyrwać z przemocowego związku. Po (bodajże) 20 latach . I sama pisała, że fakt bycia w przemocowym związku doszedł do niej po latach.W tamtym wątku odezwała się inna forumka, która wyrwała się z takiego związku.
                  Obie, przez lata nie zdawały sobie z tego sprawy.
                  Na marginesie - obie wychowywane były w podobny sposób...(kobieta ma służyć mężczyźnie itp)

                  Kurcze, narawdę ldzie są równi. gdyby wszyscy byli kuci na cztery nogi, jak tu na tym forum, nie byłoby tylu nieszczęść na świecie.
                  Ileż kobiet wchodzi w związki a z alkoholikami na zasadzie "bo ja go zmienię"?
                  To złożony problem związany ze sposobem wychowania/środowiskiem ip itd...

                  A co do reakcji policji w Piasecznie oraz sposobu działania sądu - zpomniałam dodać, że jakoś zdziwiona nie jestem. Niestety.

                  • tt-tka Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 10:33
                    kochamruskieileniwe napisała:

                    > niedwno był tu post pani, która własnie usiłuje się wyrwać z przemocowego związ
                    > ku. Po (bodajże) 20 latach .

                    Nie kojarze, nie czytalam. Ale syndrom gotowanej zaby (zabe gotuje sie powoli) to nie to samo, co na dzien dobry zostac rzucona we wrzatek, jak pani z artykulu.

                    I
                    >
                    > Kurcze, narawdę ldzie są równi.

                    Rozni.

                    >gdyby wszyscy byli kuci na cztery nogi, jak tu
                    > na tym forum, nie byłoby tylu nieszczęść na świecie.

                    Nie trzeba byc kuta na cztery nogi, ani nawet na jedna, by uznac gwalt na poczatku znajomosci za kiepski prognostyk.
                    • turzyca Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 12:27
                      >Ale syndrom gotowanej zaby (zabe gotuje sie powoli) to nie to samo, co na dzien dobry zostac rzucona we wrzatek, jak pani z artykulu.

                      Dzięki Tt-ka za obrazowe przedstawienie problemu. Bo o to właśnie chodzi. Nigdy nie dziwię się ludziom w sytuacji powoli gotowanej żaby, rozumiem, jak działa mechanizm narastania przemocy w związku. Ale tutaj nie ma tego mechanizmu, tu przemoc jest od razu, na wstępie, wyraźna i brutalna. I że ta żaba z tego wrzątku nie próbuje wyleźć ze wszystkich sił, to jest dla mnie nie do ogarnięcia.


                      Teraz mnie naszło, że możliwe, że to jest ta przemilczana część. Że ona potraktowała to jako cenę wejścia na te "salony", spotykania gwiazd znanych do tej pory tylko z telewizji. Koszt awansu społecznego.
                      • ichi51e Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 12:34
                        To tez jest proste. Laska mysli ze zlapala pana boga za nogi. On takie wszechmocny, brutalny, obroni - on tu pan i wladca a ja jego krolowa. To ze szrurchnie czasem i awanturnty to w sumie czesc obrazka a i przeciez lobuz kocha najmocniej. Niby wie w co sie pakuje ale mysli ze ona cwansza a wszyscy na okolo po prostu nie rozumieja jak bardzo on ja kocha i zazdroszcza.
                        • ichi51e Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 12:37
                          Zreszta w tym art taki dziwny miks - on chce dziecka a potem jednak nie i z dzieckiem ona sama. On daje na operacje piersi - potem katuje ja dzienniczkiem laktacyjnym. On taki macho - a potem matce sie spowiada ile zonka mleczka udoila... krol zycia i czlowiek z miasta a w rzeczywistosci frustrat i kontroli ma tyle co nad nia.
                          • turzyca Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 13:08
                            >on chce dziecka a potem jednak nie i z dzieckiem ona sama.

                            To akurat jakoś zrozumiałe, chce następcy tronu, a nie obowiązków wobec krewetki, którą trzeba obsługiwać 24/24 w tym przewijać. Jak krewetka się przepoczwarzyła w małego człowieka, który sam je z talerza i sam sobie tyłek wyciera, to zyskała wejście na salony.
                      • tt-tka Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 12:45
                        turzyca napisała:


                        > Teraz mnie naszło, że możliwe, że to jest ta przemilczana część. Że ona potrakt
                        > owała to jako cenę wejścia na te "salony", spotykania gwiazd znanych do tej por
                        > y tylko z telewizji. Koszt awansu społecznego.
                        >

                        Bardzo mozliwe. Cena okazala sie mocno wygorowana, a "awans spoleczny" - zluda.
                        Niemiej jak na artykul tych przemilczen jest tu duzo za duzo.
    • arista80 Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 16:14
      Riki znów oddaje się hmm lekturze artykułów odpowiednich do jego ilorazu inteligencji, ale oczywiście zaraz zacznie się bronić, że on tak naprawdę to chciał poczytać o stopach procentowych, a to że zamiast stóp procentowych są znowu artykuły o panienkach seksie i biednych misiach, to nie jego wina, bo zmuszono go.
      • riki_i Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 16:46
        To wyskakuje jako jedna z głównych wiadomosci na Onecie. Takie mamy czasy. Rozumiem, że zdaniem emamuśki na widok podobnego nagłówka należy krzyczeć "apage satanas!", zmawiać trzy zdrowaśki, a następnie okadzać telefon dymem z eukaliptusa. Broń Boże nie czytać i nie linkować.
        • sasanka4321 Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 16:57
          riki_i napisał:

          > To wyskakuje jako jedna z głównych wiadomosci na Onecie. Takie mamy czasy. Rozu
          > miem, że zdaniem emamuśki na widok podobnego nagłówka należy krzyczeć "apage sa
          > tanas!", zmawiać trzy zdrowaśki, a następnie okadzać telefon dymem z eukaliptus
          > a. Broń Boże nie czytać i nie linkować.

          Nie. Wystarczy nie czytac big_grin Reszte rytualow mozna sobie darowac. I o ile znam kilka kobiet (w tym moja babcie), ktore moglabym podejrzewac o przeczytanie tego artykulu, jakby juz im sie tak chamsko wcisnal jak Tobie wink , o tyle nie znam ani jednego mezczyzny, ktoremu wpadloby do glowy to czytac. O linkowaniu i dyskusjach to juz w ogole nie wspomne. Jestes... hmm... baaardzo nietypowy big_grin
          • arista80 Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 19:56
            Rysiek przyznaj się po prostu sam przed sobą: lubisz artykuliki niskich lotów, z panienkami, seksem, wrabianiem biednych misiów i skandalami w tle. Tak to już jest. Jeden wejdzie na onet, zobaczy nagłówek tej "głównej" wiadomości i stwierdzi, że szkoda czasu na takie bzdury, a inny (czytaj rysiu) poczuje się "zmuszony" przeczytać i jeszcze skomentować na emamie.
              • iwoniaw Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 07:22
                riki_i napisał:

                > W kółko jestem posądzany o to, że moje opowieści są wyssane z palca, a jak link
                > uję rzeczy w podobnym guście z innych źródeł to jest wrzask 'a po co to czytam
                > i dlaczego lubuję się w takich opowieściach'. Emamie nie dogodzisz.

                Ależ o co ci znów chodzi? Twoje opowieści są o patologii, linkujesz historie z życia patologii i nieodmiennie oburzasz się, gdy ematki ci po raz kolejny napiszą, że nie podzielają twej fascynacji patologią i nie uznają tych opowieści za "z życia wzięte", gdyż życie normalnych ludzi tak NIE wygląda, bez względu na ich status społeczny, zaplecze finansowe etc. Oczywiście kończy się tak, że ty w to nie wierzysz, zwyzywasz znów kogoś od kur na grzędzie i po raz kolejny zrobisz z siebie idiotę - fascynata tabloidów dla emerytek bez szkoły.
                Naprawdę normalni ludzie sobie inne lektury znajdują, spróbuj i ty. Pisanie w kółko o jakichś dewiantach i wariatkach to już u ciebie natręctwo, w dodatku wciąż się upierasz, że "tak wygląda świat". No więc nie, nie wygląda i dlatego też "emayki nie zadowolisz" wciskając tu historyjki o patologii jako opis świata.
    • cruella_demon Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 10.09.20, 17:27
      Komon, przecież pani to ewidentnie uboższa wersja dubajówek i z panem w relacje weszła zapewne świadomie i za kasę.

      Natomiast wierzę, że pan psychol i ją bił, ale wierzę też, że pani pijaczka, bo zwykłego człowieka nie skazuje się za jazdę po pijaku.

      Ku nieszczęściu tego biednego dziecka zapewnie oboje są siebie warci.

      Od razu przypomniała mi się ta instapi##zda przypalająca córeczkę lokówką.
    • lauren6 Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 10:36
      A czy to nie jest przypadkiem tak, że w bestsellerze Blanki Lipińskiej bohaterka zachodzi w ciążę z porywaczem, zakochuje się w nim, choć jest totalnym psychopatą? Nie ulega wątpliwości, że niektóre kobiety są głupie jak but i mit "łobuz kocha najmocniej" trzyma się mocno, podsycany przez głupkowatą "literaturę".

      Jeżeli chodzi o to co się działo po urodzeniu dziecka to w 100% wierzę tej pani. Zakochała się w psychopacie to teraz jest połączona wspólnym dzieckiem z psychopatą.

      Historia nadaje się na film. Thriller, który powinien być puszczany młodym kobietom na otrzeźwienie po 365 dniach.
    • 71tosia Re: Czy wierzycie tej Pani w 100%? (długie) 11.09.20, 10:49
      mysle ze pani ma sporo problemow (jazda samochodem po kilku kieliszkach wina z malym dzieckiem?) ale pan jeszcze wiecej. Pani troche czuje sie winna i troche sie wybiela ale pan ma zerowe poczucie ze cos jest nie tak. Jednak pan ma na tyle znajomosci i pieniedzy ze spora szansa ze w koncu pozbawi pania kontaktu z dzieckiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka