Dodaj do ulubionych

Kupujecie warzywa z ulicy?

12.09.20, 07:57
Pewnie głupie pytanie, ale zaryzykuje zyebkę. wink

Jest na osiedlu taki mały sklepik ze zdrową żywnością i ekologicznymi warzywami. Wszystko wygląda fajnie, ale warzywa powystawiane są w koszach na chodniku przy osiedlowej, ale jednak ruchliwej, ulicy. Zgrzyta mi to. Czy słusznie? Kupowałybyście w takim sklepie?

Przy okazji zapytam - jak rozszerzałyście dietę niemowlakowi? Domowe jedzenie, słoiczki czy BLW? Jak domowe to z warzyw i mięsa eko, czy marketowych? Mam jeszcze trochę czasu, ale zastanawiam się po wczorajszej rozmowie z mężem, który jest mocno za słoiczkami. Mi to nie pasuje, bo kiedyś jadłam te słoiki niemowlęce przez kilka dni i moim zdaniem smakują jak by były rozwodnione, a nie chcę sobie wychować niejadka. Mąż twierdzi, że przesadzam.
Obserwuj wątek
    • madame_edith Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 08:05
      Kupuj śmiało, chyba że to sklepik przy autostradzie.
      Rozszerzałam gotując dla nich plus BLW. Słoiczki bywały, ale rzadko (były wtedy dla mnie za drogie). Czy ma to wpływ na bycie niejadkiem - nie mam pojęcia, ale moje wielkimi jadkami i smakoszami nie były nigdy więc nie pomogło unikanie słoiczków 😜
        • laura.palmer Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 08:38
          Tylko, że ja jadłam np. mus z jabłek albo słoiczek o nazwie "banan" i to było bardzo dalekie od smaku prawdziwego, rozgniecionego banana czy startego jabłka. Smak porównalabym właśnie do owocu wymieszanego pół na pół z wodą. Dania typu mięsko z warzywami były jeszcze gorsze. I tak sobie myślę, że jakby mnie w niemowlęctwie karmiono czymś takim, to pewnie nie kojarzyłabym jedzenia z niczym przyjemnym. wink
    • dziennikaktywnosci Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 08:10
      Dawałam słoiki. Uległam jakiejś modzie, presji?

      Błąd życia. Mam wybiórczojadka i to jest jakiś koszmar. Nigdzie niczego nie zje, nic mu nie smakuje.
      W przedszkolu glodował, a nie tknął
      Czemu nikt mnie wtedy nie palnął w łeb....5 słoiczków.dziennie, połowa niedojedzone i w śmietnik. Ruina finansowa.
      • eliszka25 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 15:27
        dziennikaktywnosci napisał(a):

        > Dawałam słoiki. Uległam jakiejś modzie, presji?
        >
        > Błąd życia. Mam wybiórczojadka i to jest jakiś koszmar. Nigdzie niczego nie zje
        > , nic mu nie smakuje.

        Dla obu moich synów gotowałam sama. Słoiczki jedli bardzo sporadycznie w podbramkowych sytuacjach. Młodszy od zawsze jadł bardziej zróżnicowanie, chętniej próbował nowości i dużo wcześniej jadł rzeczy, które zwykle dorośli lubią, a dzieci nie bardzo. Starszy od zawsze jadł wybiórczo, miał okresy, że jadł tylko kilka rzeczy na krzyż oraz trochę lepsze, ale nigdy nie mogłam o nim powiedzieć, że je wszystko. Podczas naszych pierwszych wakacji na Sardynii młodszy był w siódmym niebie i próbował owoców morza w różnych odmianach, a starszy syn przez 2 tygodnie żywił się pizzą z szynką gotowaną. Do próbowania nowości starszy syn dorósł jakieś kilka miesięcy temu, czyli w wieku 13 lat. W związku z tym nie sądzę, że karmienie słoiczkami czy domowym jedzeniem ma jakikolwiek wpływ na to, czy dziecko jest niejadkiem czy wszystkojadkiem.
    • nangaparbat3 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 08:20
      Kupowałabym, świństwa się zmyje po prostu, przecież te warzywa tylko leżą, nie rosną przy ulicy, nie wbudują już sobie ulicznych paskudztw.

      Dziecku dawałam próbować wszystkiego po trochę (karmiłam 11 miesięcy, z tym że pod koniec to już były dwa, z czasem jedno karmienie na dobę), to samo cośmy jedli, jak miała rok jadło wszystko oprócz grzybów (w tej sprawie babcia-pediatra wprowadziła stanowczy zakaz). Słoiki wtedy dopiero się pojawiły , nie było mnie na nie stać wieć nie maiąłm problemy, teraz myślę, że szczęśliwie.
      Acha - przez jakiś czas jako dodatek do karmienia dostawałą kaszkę na mleku i zupę jarzynową przecieraną, oczywiście soki, owoce. Miała 11 miesięcy, to ulubioną potrawą był małosolny. Podobno gotowałam jej różne warzywa i podawałam taki kolorowy talerz, każda jarzyna osobno, żeby sobie próbowała - ja tego nie pamiętam, ale teściowa do dzisiaj wspomina (raczej mnie nie chwali, więc chyba jednak prawda).
      Ważne: jak tylko była w stanie jeść rączkami, jadła samodzielnie. Straszny chlew miałam, ale uważam, że się opłaca. No i nigdy nie zmuszałam, nie zachęcałam, nie namawiałam. Miałam system: możesz nie jeść, jeśli zjesz 3 łyżki/kęsy. Bo często po skosztowaniu zmieniała zdanie. Z tego, co było do jedzenia, pozwalałam wybierać, ale nie dogadzałam, po prostu nigdy nie robiłam z jedzenia sprawy. Nie miałyśmy żadnych problemów.
    • ichi51e Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 08:21
      na czasie - wczoraj mijalam tak wstretnie wygladajacy stragan z warzywami i owocami (nad nim pszczoly w komplecie) ze az sie zastanawialam - kto w takich miejscach kupuje. do tego uwazam ze oszukuja na wadze/cenie oraz zaokraglaja
    • jeste_m_sobie Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 09:08
      Dawałam trochę słoiczki, trochę gotowane przez siebie (nawet mroziłam w porcjach, Jezu, że tez mi się chciało) oraz BLW. Kupiłam sobie nawet książkę na ten temat i byłam absolutnie zachwycona, ale ze względów organizacyjnych to jest raczej trudne do przeprowadzenia w stu procentach. BLW bardzo polecam. Nie wiem, czy dlatego, ale moja córka zawsze chętnie jadła warzywa (nie mówię, że wszystkie!), w przedszkolu była pod tym względem stawiana za wzór. Teraz w szkole i nadal je. Ale myślę, że to zależy nie tylko od tego, o podasz, ale też od tego, jaka w domu panuje atmosfera wokół jedzenia i jakie dziecko ma wzorce. Ja od początku zwracałam wielką uwagę, żeby nie zmuszać do jedzenia "ilościowo", ze względu na swoje doświadczenia z dzieciństwa. I warzyw sama dużo jem, więc bez problemu służę jako model. Ostatnio musiałam odstawić słodycze i widzę, że moja córka samorzutnie też je ich znacznie mniej - aż mnie to zdziwiło, że jednak tak wielkie jest to oddziaływanie rodzica, natychmiastowe i mimo woli.
      • hannamontanna Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 09:15
        jeste_m_sobie napisał(a):

        > BLW bardzo polecam. Nie wiem, czy dlatego, ale moja córka zawsze chętnie jadła warzywa (nie mówię, że wszystkie, w przedszkolu była pod tym względem stawiana za wzór.

        Ja tez rozszerzalam metodą mieszaną, trochę BLW trochę słoiki. Jadła wszystko (w niemowlęctwie, teraz gdy weszła neofobii, wygląda to inaczej).

        Ale myślę, że to zależy nie tylko od tego, o podasz, ale też od tego, jaka w domu panuje atmosfera wokół jedzenia i jakie dziecko ma wzorce.

        Zgadzam się. Ekspozycja kształtuje preferencje.
    • hannamontanna Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 09:09
      W niemowlectwie mamy największą wrażliwość na smaki, którą później stopniowo tracimy, wiec dzieciory odczuwają smaki bardziej intensywnie niż dorośli.
      Kilka dni temu była o tym Poranna Melisa Z. Anteckiej,tytuł "Jak kształtują się smaki dziecka".
    • julita165 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 10:36
      Co do warzyw to kupuje czasem na takim ryneczku, w jakiejs tam idleglosci ale tez przy ulicy. Nawet mi do glowy nie przyszedl ten problem.
      Co fo sloiczkow, ja karmilam syna tylko sloiczkami do 15 mz. Po prostu z wygody, to jest mega wygodne, "w szczycie" jadal nawet po 5-6 sloiczkow dziennie. Od ok 10 mz dodawalam tez cos poza sloiczkami ale to tylko owoce, chleb, wedline, jajka, obuadkiw nigdy. Do ok roku synek jadl jak wsciekly, jak tylko zaczal chodzic tak jakby stracil zainteresowanie jedzeniem, po prostu "nie mial czasu" bo musial gdzies biec 😁. Nie sadze ze to mialo zwiazek ze sloiczkami poza jedna sprawa-nie jadl miesa w innej formie niz mielone. Ani zadnych kotletow smazonych anj mies duszonych, pieczonych ani gotowanych. Do 3rz tylko mielone. Potem zaakceptowal jeszcze piers kurczaka w panierce. Schabowego w tej formie dopiero rok temu a mial wtedy 8 lat ! Mies duszonych czy pueczonych albo grillowanych fo tej pory nie, ma 9 lat.
      • laura.palmer Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 10:47
        Ja tak miałam w dzieciństwie - mięso wyłącznie mielone, ew. filet z kurczaka, ale tylko w gościach lub w restauracji. W domu nie tknęłam. Rodzice załamywali ręce, a przyczyna była taka, że do dziś potwornie mnie brzydzą tłuste kawałki, żyły, skórki, ścięgna i te białe fragmenty w filecie. U mnie w domu nikt tego nie wycinał. W postaci zmielonej zjem wszystko. smile
        • memphis90 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 15:12
          Dla mnie jedna z najbardziej obrzydliwych rzeczy była ta biała błona wokół schabowych. Do dziś mnie otrząsa... I jako dorosła kobieta, matka, do dziś nie mogę zrozumieć, czemu moja upierała się przy NIE wycinaniu tej błony podczas obróbki... Nie, to ścięgno musiało tam byc i koniec...
          • nangaparbat3 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 15:24
            Podobno trzeba jeść ścięgna i takie różne poprzyrastane dziwy, nie same mięśnie.
            Mój brat i moja córka (nie mogła się była od wujka nauczyć, za rzadko się widywali) nie jedli takiej galaretki otaczającej lub przerastającej plastry polędwicy. Oczywiście tłuszczu z polędwicy czy szynki pod żadnym pozorem. Brat mówił na to "białka", co równało się najohydniejszej ohydzie. Córka nie nazywała jakoś specjalnie, ale jej obrzydzenie nie było mniejsze.
            Geny?
          • elinborg Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 15:46
            To był mój koszmar dzieciństwa. Moja mama też tego nie wycinała, a jeszcze często taki tłustawy flaczek do tego był przyczepiony.. Obkrawałam kotlet dookoła, co oczywiście powodowało święte oburzenie. Ale jak poczułam to coś pd zębami albo zapach tego tłuszczu.. O matko..
          • mikams75 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 17:20
            o kurcze, to ja musze podziekowac mojej rodzicielce, bo do teraz wycina specjalnie dla mnie wszystkie blonki, zylki, tluszcze itp. Robila to zawsze albo po prostu robila mielone. Do dzis nie jestem w stanie zjesc poprzerastanego miesa. Odkad jestem na swoim to w ogole rzadko kupuje mieso, bo jak mam wydlubywac te paskudztwa to wole zjesc piers z kurczaka albo rybe albo mielone albo bez miesa (tu gorzej z domownikami). W restauracji tez wole zjesc hamburgera niz mieso w kawalku, bo nigdy nie wiem co sie trafi. Tak, wiem, w mielonym gorsze rzeczy sa, ale ich nie czuje.
    • leni6 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 10:48
      Nie widzę problemy w warzywach wystawionych na ulicy, przecież i tak wszystko myje albo obieram. Dietę rozszerzałam przy pierwszym dziecku BLW, a przy drugim to chyba najbardziej pasuje jedzenie domowe.
    • lauren6 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 10:54
      BWL oznacza, że gotujesz dla całej rodziny bez soli. Jeżeli Wam to nie przeszkadza to ok.
      Wychowanie niejadka na prawdę nie zależy od tego czy dziecko je słoiczki czy nie. Słoiczki to rozwiązanie dla zabieganych, którzy nie mają czasu żeby biegać na bazarek po eko warzywa, a potem ścierać marchewkę na tarce. Wszystko jest dla ludzi, słoiki również.
          • laura.palmer Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 11:44
            Dlaczego? Małe dziecko chyba się nie domyśli, że na jego talerzu leżą brokuły czy marchewki ugotowane na parze w lidlomixie, a na naszym mniej więcej to samo, ale przyprawione i ugotowane w garnku. Póki co czytałam tylko o podstawach BLW, ale jeśli ma to oznaczać, że wszyscy jemy dokładnie to, co niemowlak, to chyba sobie daruję.
            • jeste_m_sobie Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 20:49
              Poczytaj lepiej. Chodzi o pewną filozofię, powrót do tego, jak to było kiedyś. A było tak, że dziecko zaczynało sobie rozszerzać dietę, sięgając po to, co jedzą dorośli. Myśląc w ten sposób, już kombinujesz, jak by tu dziecko "oszukać". Nie tędy droga.
        • mikams75 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 11:39
          ktos to bedzie musial jesc albo bedziesz wyrzucac. Jaka jest minimalna ilosc jaka mozesz w czyms takim zobic? Duzo proscie jest ugotowac pol marchewki w malym garnuszku i przeleciec blenderem albo zwyczajnie pokroic jesli dziecko chce brac do lapki i jesc.
          Podobnie z miesem - taki maluch zjada najwyzej lyzke. No niech beda dwie jak zrobisz na dwa dni.
          • laura.palmer Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 11:49
            Myślałam o lidlomixie, głównie do kaszek i owsianek plus gotowanie na parze. Tylko, że nam na parze nie smakuje, więc może faktycznie bez sensu gotować tak jedną marchewkę i dwie różyczki brokuła. Mam jeszcze pomysł, żeby kupić małe słoiczki i nadmiar potrawki wekować, bo w tej postaci spokojnie wytrzyma w lodówce tydzień lub dwa. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.
            • mikams75 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 17:28
              serio nie warto, bedziesz miala wiecej mycia sprzetow niz to warte. Tej kaszki/owsianki to tez sie przygotowuje malutka miseczke, to szybko idzie. Nawet dla starszego dziecka ryz na mleku (my nie jadamy takich mdlych papek) - lycha ryzu + mleko, akurat w malym garuszku. Sprzet warto brudzic jak sie robi wieksza ilosc.
              U mnie najlepiej sie spisaly zwykle male garnuszki, w zmywarce spokojnie sie ich pare zmiesci. Do gotowania na parze wystarczy taka wkladka do garnka. Co do smaku - kwestia przyzwyczajenie i doprawienia np. mozesz dla was dodatkowo jakis sos dorobic.
    • mikams75 Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 11:35
      czasem kupuje warzywa z ulicy, a arbuzy to wylacznie z ulicy.

      Ja roznie karmilam dziecko - domowe plus sloiczki. BLW moje dziecko nie bylo zainteresowane.
      Byly rozne etapy, ale najczesciej kupowalam sloiczek z papka z miesa i mieszalam z papka domowa warzywna. Owoce dziecko wolalo ze sloiczkow (raczej takich plastikowych opakowan), one sa takie mdle i lagodne w smaku. Po jakims czasie sie zorientowalam, ze sa z dodatkiem kleiku ryzowego i zaczelam doprawiac domowe tarte owoce najpierw gotowa papka i kleikiem a pozniej sie udalo przejsc na owoce plus kleik.
      Natomiast niejadka nie wychowasz postepowaniem takim a nie innym, to nie jest takie proste.
    • mika_p Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 12:11
      jak miałam niemowlęta, to nie było jeszcze BLW wink

      Słoiczki, jednoskładnikowe, są dobre na sam początek, kiedy dziecko zjada pół łyżeczki. Po prostu wysiłek włożony w przygotowanie tak minimalnej ilości jest niewspólmierny do efektu. Słoiczek otwierasz, wyjmujesz połowę na miseczkę, po pół godzinie połowę zmywasz z dziecka, prawie wszystko pozostałe wylewasz do zlewu i po posiłku. Drugiego dnia reszta słoiczka.

      Do domowego gotowania dobre są mrożonki - odrobina z 2-3 paczek i już jest ciekawe danie, za każdym razem może być inne
    • aerra Re: Kupujecie warzywa z ulicy? 12.09.20, 17:56
      Kupuję, też mamy podobny warzywniak - i tak myjesz i obierasz, a tylko bez przesady, jakoś specjalnie długo na tym stoisku nie leży. Akurat w tym naszym wiem skąd biorą warzywa i naprawdę mają dobrej jakości.

      Dziecku gotowałam (i mroziłam w porcjach), z elementami BLW. Słoiczków nie jadł w ogóle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka