Dodaj do ulubionych

Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0

12.09.20, 10:13
weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,26287987,ludzie-pieknie-ubrani-pachnacy-najlepszymi-perfumami-na-co.html i tak dobrze że wszy nie mają. Jak to luksus rozleniwia. A może to jednak wychowanie?
Obserwuj wątek
          • iwoniaw Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 18:59
            po tym tygodniu syf musi być niesamowity.
            >

            Niewątpliwie jest i na pewno sprzątaczka w takich warunkach ma co robić - ale nadal to jeszcze nie jest syf "nowe formy życia pod kanapą wynajdują koło i zakładają organizacje plemienne", bo po prostu przez kilka dni nawet najbardziej ekspansywne pleśnie nie zdążą. Gdyby ktoś sprzątał po sobie, to by nie potrzebował sprzątaczki, tylko raz na parę tygodni (albo i rzadziej) najwyżej najął kogoś do umycia okien. Ja np. robię to, co zdaniem pani z artykułu każdy powinien robić, bo to wszak żaden wysiłek - czyli śmieci wrzucam do kosza, gary wstawiam do zmywarki, którą regularnie włączam i opróżniam, brudne łachy lądują w koszu na pranie, a stamtąd do pralki->na sznury->na półki - i w związku z tym - tadam! - nie daję zarobić grosza żadnej sprzątaczce. Nie wiem, czy o to chodziło p. "Valerii".
            • aerra Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 19:48
              A ja jednak widzę różnicę między takim ogólnym ogarnięciem - naczynia do zmywarki, ciuchy do kosza na pranie, a regularnymi porządkami. Odkurzam, owszem codziennie - ze względu na moją i dziecka alergię (jest zauważalna poprawa), ale już podłóg codziennie nie myję. Prysznic też, wiadomo, po myciu się opłukuje, ale szorowanie raz w tygodniu. Do takich rzeczy jest dla mnie sprzątaczka - tej bardziej upierdliwej, czasochłonnej, grubszej roboty.
              • anorektycznazdzira Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 19:53
                Sprzątaczka jest w sumie od tego, do czego jest danemu właścicielowi nieruchomości potrzebna. Ogólnie zasadą jest, że zatrudniamy kogoś, jak jest potrzebny, a jak nie, to jakby NIE. Dlatego żale sprzątaczki, że w domu brudno brzmią głupawo. Niech znajdzie dom, gdzie jest czysto- będzie musiała przetrzeć prysznic, umyć i tak sprzątnięte przez czystych właścicieli podłogi i odkurzyć półeczki- zajmie jej to godzinę i za tyle zostanie zapłacona.
                  • iwoniaw Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 20:38
                    aerra napisał(a):

                    > To oczywiste.
                    > Tylko tutaj problem chyba w tym, że jak tak syfisz na co dzień, to sprzątaczki
                    > potrzebujesz codziennie, a nie raz w tygodniu i tyle.
                    >

                    A to już zależy, jaki kto ma poziom tolerancji na syf i chaos. Nie jest rzeczą sprzątaczki oceniać, czy gacie mogą leżeć poza koszem na pranie max 5 minut czy 5 dni. Może ktoś uważać, że w syfie kilkudniowym dla niego jest spoko, w kilkunastodniowym już nie - i umawia sprzątanie wg własnych standardów. Ktoś inny uzna, że potrzebuje kogoś co 3 dni minimum, a pomiędzy i tak sam sprząta. Jak kogoś bulwersują brudne czy zabałaganione mieszkania, to powinien chyba wybrać inny zawód niż sprzątaczka.
                    • aerra Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 20:49
                      Ale myślisz, że one tak do pracodawców z pretensjami wychodziły, że są syfiarzami? Bo mi się wydaje, że to po prostu opinia prywatna.
                      I przyznam się, że tez tak mam - robiłam raz projekt graficzny dla instytucji, która narzuciła bardzo konkretne warunki tego, jak to ma wyglądać oraz doboru kolorów. I serio, w rozmowie ze znajomymi wtedy mówiłam otwarcie, że osoba decyzyjna ma za grosz wyczucia i gustu. I że zrobić zrobię (tak jak klient chce i klient był zadowolony), ale mojego nazwiska to tam nie umieszczę i do portfolio to tego nie wrzucę za żadne skarby świata.
                      I tak mniej więcej to odbieram - panie swoją pracę wykonują bez kometarza, a żalą się anonimowo po godzinach.
            • asia_i_p Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 13.09.20, 10:10
              Ja zakładałam, że ze sprzątaczką człowiek się umawia raczej na czyszczenie niż na sprzątanie. Czyli ona ten raz na tydzień porządnie odkurzy z kątami i przesuwaniem lżejszych mebli, wymyje podłogę, dokładnie zetrze kurze, doszoruje wannę/ toaletę z osadów kamienia. Codzienny brud jednak się usuwa codziennie, i codzienny porządek w jakimś podstawowym zakresie robi też. Jestem naprawdę bałaganiarą jak na ematkowe standardy, ale porzucenia brudnej bielizny na podłodze na tydzień sobie nie wyobrażam.
        • igge Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 11:05
          To też ale też są ludzie, którzy oprócz sprzątaczki powinni mieć służącego, który by krok w krok za nimi chodził i wycierał/ zbierał/ odkładał na miejsce/ czyścił syf, który produkują i który z nich spada na bieżąco. Czyli skąpią na obsłudze siebie i domu bo powinni mieć i jedno i drugie i tę sprzątaczkę częściej i tego służącego w pobliżu nonstop.
      • morekac Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 13:01
        anorektycznazdzira napisała:

        > Skoro bogaci ludzie mający sprzątaczkę żyją w "syfie", to znaczy, że jej zdecyd
        > owanie za dużo płacą
        >
        >
        Nie, płacą jej za mało. Pani przychodzi do nich raz, góra 2 razy w tygodniu. Przy takim podejściu do ładu wokół siebie powinni mieć służbę z zamieszkaniem na stałe. Albo chociaż codziennie.
    • ichi51e Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 11:58
      Wymyslone. Tzn kilka przypadkow zebrane w jeden i mamy art. Chociaz oczywiscie sa ludzie ktorzy sa syfiarzami a myslenie „po co we wyorek podnosic jak w pt przyjdzie robot sprzatajacy” nie jest wcale takie rzadkie.
      Ja tam nie lubie balaganu a poza tym doswiadczenie wykazuje ze jesli jest syf to sprzataczka ci pouklada za to nie odkurzy pod kanapa i okien nie umyje. To to ja sama moge nie widze sensu.
    • iwoniaw Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 12:23
      Skąd wniosek, że to "luksus rozleniwia"? Biedni o podobnym podejściu do otoczenia też mają taki syf, tylko sprzątaczka go nie ogląda, bo takowej nie mają.
      Zasadniczo uważam, że każdy ma swój próg, powyżej którego się w syfieniu nie posuwa, jest on różny dla różnych osób. I o ile chamskie traktowanie sprzątaczki (czy kogokolwiek) jest nie do przyjęcia, o tyle wytykanie przez sprzątaczkę, że jak przyszła do roboty, to było brudno i bałagan, jest po prostu kuriozalne. Jakby było czysto i porządek, to na sprzątaczce możnaby zaoszczędzić i by biedaczka nie musiała takiej zgrozy przeżywać.
      BTW, parę lat temu był podobny artykuł na temat książki Justyny jakiejśtam, Polki, która sprzątała niemieckie chałupy i cytaty były kropka w kropkę jak tutaj 😀
        • black_halo Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 13.09.20, 10:34
          azja1942 napisał(a):

          > Znam biednych, bogatych i średnio zamożnych syfiarzy. To nie kwestia portfela a
          > charakteru i tego że są ludzie którzy syfu jakby nie widzą i nie przeszkadza i
          > m w codziennym funkcjonowaniu

          Dokładnie tak. Ale tampony na podłodze to już przegięcie.

          Chociaż ja swoje mieszkanie ogarniam przed przyjściem sprzątaczki i schodzi na pewno że dwie godziny. Zwykle staram się, że żeby naczynia były w zmywarce już, że na podłodze żadnych śmieci, że ubrania do prasowania w koszu itd. No takie minimum.

          Luksus nie rozleniwia, niektórzy tak mają. Był tu przecież wątek Pana, ponieważ który zmienia pościel raz na 4-6 tygodni i podobno nie przeszkadza to odwiedzajacym go paniom więc?
          • antonina.n Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 13.09.20, 11:26
            W innym wątku niektórzy dowodzą, ze skoro w firmie jest sprzątaczka, to powinna ona w podskokach i „bez pyszczenia” sprzątać osobiste brudne kubki i termosy pracowników i wkładać je do zmywarki. A także, że mozna spokojnie obsrywac kible i nie używać szczotki - bo od czyszczenia jest sprzątaczka.

            Nie sądzę, żeby w owych firmach pracowali arystokraci i milionerzy. Tak wiec chyba jest to kwestia charakteru i wychowania, a nie zasobności portfela.
            • kropkaa Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 13.09.20, 13:06
              Nie rozumem tego fenomenu, ale spotkałam ludzi, którzy w domu mieli wręcz sterylnie, a pracy pozostawiali po sobie dosłownie syf, bo "sprzątaczka jest od tego, żeby sprzątać i nie będę jej pracy odbierać". Nie chodzi nawet o pozostawienie kubka na biurku, ale gdy opuszczali kuchnię, to jakby kilka osób obiad jadło rękami. Starali się tak to robić, żeny nikt nie wiedział, że to oni, a przyłapane zarzekały się "ojojoj, zapomniałam wytrzeć stołu, już idę".
            • black_halo Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 13.09.20, 14:06
              antonina.n napisała:

              > W innym wątku niektórzy dowodzą, ze skoro w firmie jest sprzątaczka, to powinna
              > ona w podskokach i „bez pyszczenia” sprzątać osobiste brudne kubki i termosy p
              > racowników i wkładać je do zmywarki. A także, że mozna spokojnie obsrywac kible
              > i nie używać szczotki - bo od czyszczenia jest sprzątaczka.
              >
              > Nie sądzę, żeby w owych firmach pracowali arystokraci i milionerzy. Tak wiec ch
              > yba jest to kwestia charakteru i wychowania, a nie zasobności portfela.

              Widzialam to na wlasne oczy wiec wcale mnie to nie dziwi. W ostatnim miejscu pracy pani na kierowniczym stanowisku byla taka syfiara i brudaska, ze robilo sie niedobrze kiedy czlowiek przebywal z nia w jednym pomieszczeniu. Podobno ma czworke dzieci.

              Natomiast prywatne kubki na biurku to prywatne kubki, w Belgii nie widzialam, zeby sprzataczka wstawiala do zmywarki. No chyba, ze kogos nie ma dwa tygodnie bo jest na chorobowym i w kubku zalega sie nowa cywilizacja.
    • mdro Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 14:47
      I właśnie przez takie teksty pewni moi znajomi wzdragają się przed zatrudnieniem pani do sprzątania. Bo ktoś uzna, że mają w domu brudno i że nadmiernie bałaganią (bo faktycznie bałaganią - np. rzucą brudne ubrania na stertę w łazience czy pokoju, zamiast ładnie poskładać i ułożyć w koszu, co tutaj jest wytknięte. I łóżka nie ścielą. I mają tendencje do gromadzenia przydasi). A mogliby czas, który przeznaczają na sprzątanie,, spożytkować dużo lepiej, i z korzyścią dla społeczeństwa (akurat i zawodowo, i pozazawodowo zajmują się - zwłaszcza ona - różnymi ciekawymi działaniami).
        • iwoniaw Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 18:03
          morekac napisała:

          > W lecie przez tydzień to różne formy życia powstaną w brudnych garach...😁
          >

          Ale nie larwy w resztkach pozostawionych w pudełku, bez przesady. To, że ktoś miał gacie pod kanapą i nie wkładał brudnych łachów do kosza, tylko rzucał na podłogę w łazience też nie wydaje mi się niczym drastycznym, choć sama tak nie robię - więc tym bardziej nie wiem, co dziwi tu sprzątaczkę? Gdyby to byli ludzie, którzy za sobą sprzątają mimochodem i idąc przez mieszkanie machinalnie wrzucali śmieci do kosza, przecierali blaty i układali przedmioty, to by nie wynajmowali do tego obcych ludzi, proste. Ja to się zastanawiam, jak właściwie panie sprzątające z artykułu widzą idealnych pracodawców i co właściwie chciałyby robić w ramach tego sprzątania, żeby mieszkańcy lokalu byli ok?
        • memphis90 Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 20:57
          Mi się w tym roku larwy zalęgły w segregowanych plastikach (które , tak na marginesie, myję przed wyrzuceniem własnie dlatego, że zalegają w pojemniku dłużej niż normalne śmieci). No ale nieraz też znalazłam jakiś zasuszony brzeg pizzy wciśnięty w poduszki kanapy (dzieci...) i na tym nijak się nic nie zalęgnie...
    • leanne_paul_piper Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 16:57
      Tacy syfiarze to dla mnie jednak inny gatunek człowieka. I nie wierzę, że coś takiego pojawia się dopiero po uzyskaniu sześciocyfrowego dochodu. Jak ktoś jest takim syfiarzem, że nie może wyrzucić resztek jedzenia do kosza a talerza wstawić do zmywarki, to widać zawsze był taka fleja i nic mu nie pomoże.
      Bleh.
      U mnie w pracy też mamy takich, którym za trudno wstawić naczynia do zmywarki. Matka nie nauczyła, to teraz tak ma.
    • memphis90 Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 12.09.20, 20:50
      >Nie ubierają się w takich sklepach jak normalny człowiek,
      No proszę, jedno z pierwszych zdań, a już przestaję wierzyć , że cokolwiek dalej będzie prawdą...

      > jej nie przeszkadza to, że on nie potrzebuje mieć pojemnika na brudne ubrania w łazience
      Ja też nie mam kosza na brudy w łazience. To jakiś obowiązek jest ?

      >po tygodniu, dwóch, robi się taka sterta, że się na niej stoi
      A to sprzątaczka tego nie sprząta?

      >sofa w salonie jest zawsze rozłożona i leży na niej skotłowana pościel
      Dyrektor finansowy śpi na rozkładanej sofie w kawalerce bez sypialni...?

      >Na tych resztkach pizzy czy sushi, bo zwykle to zamawiają, wylęga się robactwo.
      Larwy w łóżku na okruchach pizzy? To jak często ta Ukrainka tam sprząta- raz na rok?

      Dobra, dalej mi się nie chce czytać. Wjutony za 5 tysi, 30letnie żony 60letnich byznesmenów, to ewidentnie świat Rikiego.
    • wbka1 Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 13.09.20, 10:38
      Wyjaśnię cień czym polega casus ,,sprzątanie przed przyjściem Walerii". Otóż jak jesteś umówiony na 6 godzin za kwotę X, to zależy nam na tym, aby Pani zrobiła tzw grube porządki typu umycie np okien, czy posadzki - w końcu załadować zmywarkę, pozbierać rozrzucone rzeczy, czy wrzucić je do kosza na bieliznę to żadna sprawa. Natomiast twierdzę, że 6 godz intensywnej pracy fizycznej to maksimum tego co można nazwać higieną pracy, zależy mi na tym aby Pani miała różne pomoce typu : roomba, Karcher parowy, myjka do okien parowa, bo w ten sposób może zrobić więcej i co ważne- bez chemii!
      • ciszej.tam Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 13.09.20, 13:58
        No dokładnie.
        Jeśli płaci się za cztery czy sześć godzin sprzątania mieszkania raz w tygodniu, a połowa tego czasu przypada na szukanie naczyń pod łóżkami domowników to domownicy zostają z kurzem na futrynach czy coś, bo pierdolety zjadły czas przeznaczony na ten konkretny dom.

        Sama sprzątałam i sprzątano u mnie, raz pani miała spore pretensje że nie uprzedziłam że jest kot i kuweta bo ona po zwierzętach nie sprząta. Mi oczywiście do głowy nie przyszło żeby wymagać od kogoś obcego wybierania kupek mojego kota. Dogadałysmy się, obie w lekkim szoku. Mój błąd, bo faktycznie inaczej się sprząta łazienkę, w której stoi kuweta.

        Zabawne się stoi po obu stronach barykady, btw. Zresztą, jedną z pań, która sprzątała u mnie miała własną dochodzącą u siebie i mówiła że x latach sprzątania za pieniądze nie ruszy ręką za darmo, pół żart to ale w sumie to jest jedna z większych wad tej pracy - wracasz do domu i masz do zrobienia w sumie to samo co w pracy, trochę bleee.
    • smillla Re: Luksus rozleniwia czy rzecz o służących 2.0 13.09.20, 12:45
      Bo powinny być zróżnicowane stawki w zależności od zakresu pracy. I określony zakres, warunki.
      Nie widzę nic złego w tym, że ktoś tam rozrzuca majtki po żyrandolach i płaci komuś godzacemu się na takie warunki za zbieranie i pranie tych majtek.
      Nie widzę nic złego w posylaniu pięć razy z tym samym zleceniem osoby zatrudnionej do służby. Ale już jeśli zatrudnia się kogoś do sprzątania, to nie można wymagać od nuego pracy sluzącej, itp.
      Nie dogadali się ludzie co do charakteru i zakresu pracy, stąd kwasy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka