Dodaj do ulubionych

Tydzień temu pytałam o sobotę...

13.09.20, 11:55
A dzisiaj zapytam o niedzielę - macie jakiś niedzielny rytm ? Rutyne?
Kościół? Obiady rodzinne?

Niedziela to niestety mój znienawidzony dzień tygodnia.
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 12:06
      Od czasów szkolnych nie lubię niedziel, a zwłaszcza niedzielnych wieczorów, bo oznaczają zbliżający się powrót do obowiązków. Dlatego staram siè je spedzac jak najprzyjemniej. Albo jakiś wypad, albo byczenie się. Czasem kino/teatr/kawa z przyjaciółmi. Dziś akurat relaks na balkonie po wczorajszej imprezie. Od kilku lat niedzielna msza nie jest już punktem programu.
    • yuka12 Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 12:28
      Przez kościół znielubiłam niedzielę, chociaż do niedawna byłam bardzo wierzącą osobą. Ta konieczność porannego wstawania (w kościołach nie rk nabożeństwa są zwykle jedynie przed południem) i nerwy żeby być na czas. Potem człowiek zmęczony i niewyspany i jakoś nie umiejący się przez to cieszyć czasem z najbliższymi/znajomymi. I ta świadomość, że od poniedziałku powrót kieratu - szkoła, praca. Jedynie chyba podczas studiów i na macierzyńskich umiałam się cieszyć z niedzieli.
      Teraz już do kościoła nie chodzę, czaem z dziećmi obejrzymy jakieś nabożeństwo online (dla nich), ale nie mamy żadnych reguł. Zresztą często albo ja albo mąż pracujemy
      w niedziele. Jak jesteśmy razem i jest ładna pogoda zwykle idziemy na spacer nad morze, do lasu lub w góry, mamy też 2 parki. Gotujemy wspólnie obiad, rozmawiamy, a wieczorem oglądamy wszyscy jakiś film rodzinny. Czasem spotykamy się ze znajomymi, przed Covidem częściej 😁.
      w sumie w ciągu ostatnich kilku miesięcy zaczęłam lubić niedziele, bo przestały być wyjątkowe i niedzielne.
    • hukop Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 12:28
      Kościuł, nie mam rutyny. Mam wspomnienia... co tydzień kurczak, ziemniaki i marchewka na słodko ( lubiłam ) takie mam wspomnienie z niedzieli. Babka sztywna, matka robiła to co babka a ja to co rodzice. Dziś moja niedziela polega na tym " Misiu, suszy, podaj cole big_grin "
        • grey_delphinum Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 12:57
          Niedziela to mój dzień pracy - najpierw różne obowiązki domowe, potem praca zawodowa - taka specyfika, nie da się inaczej. Kradnę czas na forum jak teraz wink

          Za to jeden dzień pracy w tygodniu mam bardzo krótki - pracuję dwie godziny (muszę iść do firmy), a potem od 9.30 mam luuuz wink Uwielbiam to, szczególnie że m. jest w pracy, a dzieci w szkole/na uczelni wink Umawiam się wtedy na kawki z niepracującymi koleżankami, chodzę na zakupy, do kosmetyczki, jeżdżę na rowerze itp.

          W związku z powyższym nie lubię niedziel "od zawsze", bo to mój dzień pracy, a kocham środy wink
    • igge Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 13:09
      Nie
      Zero rytmu i rutyny.
      W sumie miło byłoby dzień święty święcićwink i jak przyjaciółka, każdą niedzielę zaczynać od celebrowanej mszy o 7.30 rano bladym świtem w najbliższej kaplicy. Bez wyjątku zawsze tak niedziela u niej się zaczyna.
      Ona też na niedzielę ciasto wcześniej czasem domowe ze śliwkami np popełnia.
      Oraz czasem, zawsze w niedzielę, wysyła dzieciaki z mężem do teściów na niedzielny obiadek. Sama wtedy ma ciszę, spokój, luz i lubi sobie sama pobyć, poleniuchować.
      Niedziele, wakacje, wolne dni lubię. Sobotę wolę bo za sobotą zaraz czeka niedziela. To samo z czerwcem, lipcem, bo za nim sierpień.
      • hukop Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 13:21
        igge napisał:

        > Nie
        > Zero rytmu i rutyny.
        > W sumie miło byłoby dzień święty święcićwink i jak przyjaciółka, każdą niedzielę
        > zaczynać od celebrowanej mszy o 7.30 rano bladym świtem w najbliższej kaplicy.
        > Bez wyjątku zawsze tak niedziela u niej się zaczyna.
        > Ona też na niedzielę ciasto wcześniej czasem domowe ze śliwkami np popełnia.
        > Oraz czasem, zawsze w niedzielę, wysyła dzieciaki z mężem do teściów na niedzie
        > lny obiadek. Sama wtedy ma ciszę, spokój, luz i lubi sobie sama pobyć, poleniuc
        > hować.
        > Niedziele, wakacje, wolne dni lubię. Sobotę wolę bo za sobotą zaraz czeka niedz
        > iela. To samo z czerwcem, lipcem, bo za nim sierpień.
        Biedny mąż sad już teraz wiecie dlaczego ucieka do kochanki " bo to zła kobieta była" nie musi być tak zła, po prostu pier.. i tyle. Ale rosół robiła smile
    • enigma81 Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 15:00
      Śpię dłużej niż w tyg i w soboty, jemy z mężem wspólnie śniadanie - takie większe, trwające dłużej. Jak pogoda pozwala to po śniadaniu idziemy na spacer do lasu albo nad jezioro.
      Staram się gotować tak, żeby w niedzielę nie stać przy garach i mieć więcej wolnego czasu.
      Ogólnie do południa spędzamy czas razem a później każdy jak chce.
      Dzieci już duże, mają swoje sprawy i rzadko nam towarzyszą. Obiad raczej jemy razem i to jest bardzo miłe.
    • solejrolia Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 18:29
      Mamy pewne niedzielne zwyczaje.
      Lubię rutynę.
      Po pierwsze dłuższe posiedzenie przy śniadaniu. Lubię np upiec świeże bułki, czy chociaż tosty francuskie. w tygodniu przed pracą nie za bardzo jest na to czas.
      Po śniadaniu staram się trochę uporządkować mieszkanie, odkurzyć, albo umyć łazienkę, albo uporządkować i ozdobić balkon. Nic nadzwyczajnego, żadnych generalnych porządków, ale żeby coś popchnąć do przodu.
      I obiad, jakiś lepszy (dziś knedle ze śliwkami delikatnie doprawione cynamonem, polane śmietanką z cukrem, REWELACJA!) .
      Ale zdarza się też wyjście do restauracji.
      Fajnie jak jest też ciasto (dziś sernik na zimno z galaretką, też rewelacja. )
      Staram się też coś porobić w ogrodzie.
      Dziś na przykład podlałam warzywnik, i wszystkie doniczki, i zmieniłam dekoracje przed wejściem do domu - dekoracje z wrzosów, traw ozdobnych, żurawek itd itd. Kupę zielska nasadziłam wink ze 3 godziny się zeszło surprised
      A poza tym, to już różnie:
      polegiwanie na kanapie, czy nawet drzemka, to jakiś film, to trochę poczytać, czasem jedziemy z mężem rowerami powłóczyć się po okolicy,
      a czasem nie ma luzu: mam do wykonania projekt, albo rozliczenia, albo spotkanie z klientem,..
      ....yyyy..w zasadzie to nie jest czasem, tak jest w każdą niedzielę, że trochę niedzieli muszę jednak poświecić na pracę, i trudno.
    • fragile_f Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 19:40
      Rano w sobotę i w niedzielę wstaję wcześnie i idę na 1-2h trasę po górach (marszobieg), wracam zmęczona jak koń po westernie, jem solidny lunch i coś tam ogarnę, poczytam, pogram, często też np. robię chleb albo hurtowe obiady do zamrożenia na nadchodzący tydzień. Czasami pieke ciasto albo robię domowe lody. W czasach przedcovidowych chodzilismy też do muzeum albo na spotkanie klubu ksiazkowego, wieczorem była joga.

      Ale na przykład w ten weekend jest fatalne powietrze i nigdzie nie idę, do tego mam weekend pracujący, wiec w ogole do bani.
    • ms.piggy Re: Tydzień temu pytałam o sobotę... 13.09.20, 20:25
      wysypiam sie, sniadanie i przegląd netu, potem to różnie, dziś np. szybko zmieniłam pościel, kąpiel, makeup i szybko obiad w fajnej knajpie (patio park w k-cach, polecam) później ukochany poszedł do roboty smile, a ja opalałam się i czytałam, teraz robię pranie, miałam w planach jeszcze sprzątanie, ale nie chciało mi się

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka