Dodaj do ulubionych

nie chcialby byc w skorze ministra

14.09.20, 09:21
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26296985,abp-gadecki-o-ustawie-o-ochronie-zwierzat-nie-chcialbym-byc.html#s=BoxOpImg2 i na tym jarus sie przejedzie. O ile kazdy wsiok jest zgodny w tym ze lgbt daje dzieciom pigolki to dobre traktowanie zwieezat to zamach na sama istote wsi.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 09:42
      Nie zgadzam sie. Zle traktowanie zwierzat to specjalizacja chodowli przemyslowej. Ludzie czesto mysla ze jak dla kogos krowa czy pies ma wartosc uzytkowa to od razu jest krzywdzicielem zwierzat. Brudasy i leni trafiaja sie wszedzie - podobnie jak pedanci i pracoholicy. Wiekszosc jest zupelnie przecietna.
    • barattolina Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 10:05
      No i ma rację, z politycznego punktu widzenia.
      Tylko on nie jest od politykowania, tylko od pouczania wiernych zdaje się.

      Nigdy nie słyszałam w żadnym kościele kazania na temat tego, aby być dobrym dla zwierząt.
      Słyszałam za to, na kogo mam głosować oraz żeby nie zabijać (?) życia ludzkiego w postaci jakiejś tam komórki, która i tak nic nie czuje, w przeciwieństwie do kociaków topionych w workach na polskich wsiach i innych tego typu okropnościach.

      Wystarczy jakby ksiądz na niedzielnej mszy zająknął się w temacie jednym słowem i wierzę, że ludzie by go posłuchali, a przynajmniej część. No ale widocznie KK uznał, że człowiek jest pępkiem wszechświata i może robić wszystko kosztem innych stworzeń, a cała ziemia ma być jego poddaną. W dosłownym sensie oczywiście i nie parząc na koszty z tym związane.

      Obrzydlistwo.
      • daniela34 Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 10:17

        > Nigdy nie słyszałam w żadnym kościele kazania na temat tego, aby być dobrym dla
        > zwierząt.


        Franciszkanie i bernardyni organizują nawet msze z błogosławieństwem zwierząt 4 października, więc to nie jest tak, że w kościele nikt nic i nigdy. Ale mogło być tak, że nie słyszałaś w żadnym kościele, bo masz rację - tego jest za mało. Tak samo jak za mało jest kazań o miłości bliźniego i o tym, kto to jest bliźni.
        Natomiats mamy mnóstwo kazań o gender, LGBT i aborcji. Wydawałoby się, że to sa najważniejsze problemy katolików w tym kraju.
        • woman_in_love Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 11:06
          KK praktycznie zawsze ma takich "outsiderów". Byli nawet pojedynczy niemieccy księża, którzy krytykowali Hitlera.

          Wiesz, to główna zasada apologetyki katolickiej (dział teologii zajmujący się obroną wiary, w szczególności chrześcijańskiej, przed zarzutami przeciwników oraz uzasadniający podstawowe prawdy wiary). To coś co standardowo uprawia tu dramatisia.

          Ale na ciebie też zadziałało. Wiesz, każdy wie, że KK traktuje środowisko i zwierzęta jak goofno, ale jakby co zawsze się można bronić gadając, no ale jak to, no co wy, przecież "Franciszkanie i bernardyni organizują nawet msze z błogosławieństwem zwierząt 4 października, więc to nie jest tak, że w kościele nikt nic i nigdy." Kumasz?
          • daniela34 Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 11:29
            1. Wiem, co to jest apologetyka.
            2. Nic na mnie nie zadziałało i nic działać nie musiało, bo nie bronię stosunku polskiego KK jako całości do zwierząt, tego nic nie usprawiedliwia, podobnie jak postawa pojedynczych księże w sprawie pedofilii nie usprawiedliwia KK jako całości.
            Nie jest natomiast prawdą, że w kościele nikt nigdy nic na temat praw zwierząt nie mówi. Mówi. I zarówno dla zwierząt jak i dla ludzi żyjących w pobliżu ferm i hodowli dobrze by było, żeby ten głos był mocniejszy, lepiej słyszalny, lepiej znany, dlatego będę o nim wspominać.
              • daniela34 Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 11:51
                mid.week napisała:

                > Pracuję w korpo zatrudniajacym 7000 osob. Tylko ja i Kasia segregujemy śnieci.
                > Wiec to nie jest tak, ze nasza firma nic nie robi w temacie segregacji..

                Nie. Ale jeżeli w Waszej korporacji jeden z managerów w swoim dziale wprowadzi obowiązek segregacji, to już może być początek dla polityki firmy.
                Ale w przypadku KK chodzi mi o coś innego: KK w Polsce ma realny wpływ na życie ludzi i zwierząt. Fermy, duże hodowle- to jest głównie wieś i niewielkie miasteczka. Czyli generalnie środowisko, gdzie ten wpływ KK jest jeszcze większy niż w dużych miastach. I w takich miejscach każda akcja w obronie praw zwierząt, w której można się powołać na stanowisko KK będzie miała zdecydowanie większe szanse. Pokazanie: "Gądecki mówi co mówi, wasz proboszcz bierze kasę od właściciela fermy i słowem się nie zająknie, co tam się wyprawia, ale zobaczcie, tu są księża, którzy apelują o to, żeby zwierzęta traktować inaczej. Może racja jest raczej po tamtej stronie."
                Możecie oczywiście uważać, że po prostu trzeba zlikwidować KK, ale na dobrostan zwierząt (i ludzi, którzy w sąsiedztwie ferm żyją w fetorze) tu i teraz w Pszczółkowie Wielkim pod Kłobuckiem to tak od razu nie zadziała.
                  • daniela34 Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 12:03
                    A nurt franciszkański to spory dział w tej korpo. Nawet wpłynęli na prezesa, bo kazał wydać wewnętrzną politykę firmy, która przyjęła dla całej korpo politykę tego działu.
                    Napisałam wyżej o co mi chodziło w przypadku KK: jeżeli chodzi o realne życie ludzi (i zwierząt)- to skoro (jak pisze Brattolina)- wystarczy, żeby się ksiądz zająknął na kazaniu (ale lokalny się nie zająknie, bo właściciel fermy ufundował nowe organy)-trzeba pokazywać, że prawa zwierząt to nie jest nic sprzecznego z nauczaniem KK i powoływać się na ten nurt w kościele katolickim.
                • barattolina Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 13:59
                  Tego jest za mało.
                  Mogłoby być więcej, ale musiałoby im się zachcieć.

                  Poza tym, ta cała filozofia oparta na wyższości ludzi nad innymi gatunkami, brak poszanowania dla życia ziemskiego poza ludźmi. Ja nawet nie wiem czy to jest zgodne z Pismem Świętym, czy może to jest jakaś ich interpretacja dla wygody? Nie znam się na tym.

                  No ale efekt w każdym razie jest obrzydliwy.



        • barattolina Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 14:05
          No już tak wiele od nich nie wymagam.
          Mogliby jednak dwa zadnia na temat kastracji zwierząt chociaż powiedzieć, to chyba nic ich nie kosztuje. Zawieźliby kilka kotów swoimi autami do weta na sterylkę, zapobiegli okrucieństwu i przy okazji nauczyli ludzi.

          No ale nie, wolą gadać o Jarosławie.
    • hanusinamama Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 11:45
      Nie pierdziel z łaski swojej. Jakos w futerkach chodzą też Paniusie miejskie. Mam tesciów na wsi i nigdy zwierzeta nie byłu u nich źle traktowane a teściowie uwazają, ze nagonka na lgbt jest żenująca i szkodliwa....a to masa znajomych z wielkich miasta uwaza, ze lgbt zagraża ich rodzinie.
      Mieszkam blisko schroniska, wyprowadzamy tam psy....trafiają tylko zwierzaki z miasta....jakoś nie zauwazyłam lepszego traktowania w mieście.
    • maly_fiolek Re: nie chcialby byc w skorze ministra 14.09.20, 14:43
      Zakaz trzymania zwierząt na uwięzi jest rzeczywiście bardzo problematyczny.
      Krowy w płodne dni skaczą na siebie, popychając sie nawzajem. Inne krowy mogą w tym samym czasie leżeć, co oznacza tratowanie się. Ale ja ze wsi to jak mogę się znać?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka