Dodaj do ulubionych

dobra rodzina = wspólne posiłki

15.09.20, 19:37
Gdzieś w jakimś wątku przeczytałam to stwierdzenie, a niedawno spotkałam się też z tym, ze w sprawie o kontakty z dziećmi argumentem było to, że jedno z rodziców zapewnia dzieciom wspólne posiłki przy stole bez telewizora codziennie a drugie ma na to wyebane i każdy je gdzie chce i kiedy chce oraz jak chce. Zgadnijcie, który model wolą nastoletnie dzieci?
Więc pytam, o co chodzi z tymi wspólnymi posiłkami? Na czym polega ich rola i magia, ze nie da sie ich zastąpić niczym innym i że to one budują rodzinę? Że juz niemowlaki trzeba tego uczyć jako prawidłowego obyczaju? Spotkałam się też gdzieś z artykułem o niani, która wspominała, że wstrząsnąło nią że dzieci, którymi się miała zajmować, jedzą kolację na kanapie w salonie przed tv a nie przy stole w kuchni (matka im pozwala) i zagroziła matce, że odejdzie z tej patologiczniej rodziny, jeżeli matka nie pozwoli jej tego zmienić na normalny sposób jedzenia. Ja tego zupełnie nie czuję, raczej podejrzewam ze to tradycja z czasow, kiedy sie gotowalo na kuchni na wegiel i nie dalo sie tak zrobic, zeby kazdy sobie brał dowolnie jak chce. I że to była jedyna okazja do rozmowy rodziny, więc uznano, ze to wspólne posiłki są ważne a nie wspólna rozmowa sama w sobie. Jakie jest wasze zdanie i rola wspólnego posiłku w domu? (Ja od razu mówię, że w moim domu rodzinnym sie nie celebrowało bo nikt nie miał czasu a ja najbardziej ze wszystkich form posiłku lubię żarcie na kanapie przed telewizorem albo z książką a nie posiadówki z innymi i gadanie z pełnymi ustami. )
Obserwuj wątek
          • hanusinamama Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:56
            Ja nie wiem czy o prawidłowej. Nie jadamy posiłków na kanapie (wyjątkiej jest pocorn). Sidamy przy stole. Jak jest mozliwość zebyśmy jedli wszyscy razem tak siadamy i jemy. Nie twierdze ze jest to lepsze...nie wiem tylko czemu miałabym jesc patrząc np w Tv zamiast zjesc razem z reszta domowników, poromawiać.
            • kornelia_sowa Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 14:03
              U nas podobnie.
              W zasadzie tylko w weekend jemy razem obiady , bo w tygodniu każdy o innej porze wstaje, wraca ze szkoły, pkola , pracy. Czasem jemy poza domem.

              Moje dzieci widac dziwne, bo lubią jeść z nami, same nakrywają do stołu.
              Jedzenie przed tv obiadu, gdy reszta siedzi przy stole, to dla mnie brak wychowania.

              Nie spodziewam się tu poparcia dla takiej opinii, bo większość ematek uważa że strój galowy to zbedny wymysł i czarna dresowa sukienczyna wystarcza w zupełności jako elegancki ciuch do kompletu z czarnymi trampkami
      • nuclearwinter Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:04
        Coś w tym jest, tzn. wspólne posiłki są fajne jak są dobrowolną przyjemnością, ale jak to jest taki rytuał, że koniecznie trzeba siąść i celebrować ten wspólny obiad, choćby się nawet nie miało siły i chęci, to kojarzy mi się to z jakimś koszmarem i formą psychicznego terroru.
            • hosta_73 Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 21:10
              Ależ skąd, właśnie nikt nie zmuszał, tylko pozwalano jeść tak jak się lubi. Byłam zdziwiona jak koleżanki opowiadały, że w ich domach były nakazy i zakazy związane z posiłkami. Jedzenie to ma być przecież przyjemność...
                • igge Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 12:04
                  Jedyne coś w tv gdzie/ kiedy naprawdę lubię, żeby coś pysznego, najlepiej stosunkowo pracochłonnego, do ugotowaniawink stało przed nami na stole w trakcie oglądania - to kanał Kuchnia plus czy jakoś tak się nazywa, bo tam non stop coś całkiem fajnego gotują i głupio tak tylko pstrzeć, a łyżki z kąskami do spróbowania nie wysuwają się niestety z ekranu. Rzadko ten kanał włączam ale wtedy żarełko jakieś będące konkurencją do smakowitości z ekranu dobrze mieć dla oglądających.
            • nuclearwinter Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 22:42
              Mnie nikt nie zmuszał, ale miałam koleżanki, które musiały np. być na obiedzie rodzinnym w niedzielę. Albo wieczorami cała rodzina zasiadała koniecznie do wspólnej kolacji, czy się chciało czy nie, właśnie celem podtrzymywania tej rodzinnej więzi. Ani trochę im nie zazdrościłam, no ale co kto lubi.
            • antychreza Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 11:54
              hanusinamama napisała:

              > Jakies dziwne rodziny mieliście...sorry. ktoś was zmuszał?
              >
              No właśnie nikt nas nie zmuszał. Każdy jadł kiedy chciał. Chyba że akurat byli wszyscy na kupie, to się jadło razem żeby nie syfić w kuchni kilka razy zamiast raz. Tym bardziej odstawianie celebry ze wspólnymi posiłkami wydaje mi się z lekka przerażające.
              • nuclearwinter Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 11:59
                U mnie właśnie coś podobnego było. Wiadomo, że jak ludzie byli w domu, to się raczej nie chowali każdy po kątach ze swoim talerzem, ale nie było specjalnego zwoływania dzieci na jedzenie, a jak ktoś był mega pochłonięty np. książką to sobie mógł jeść i czytać, i nikt nie miał pretensji.
                • wtop.ek Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 12:36
                  Nie jadacie wspólnych obiadów, przynajmniej w weekendy, tylko każde siorbie swoje kiedy i jak chce?

                  Skąd was wzięli z pegeeru?


                  nuclearwinter napisała:

                  > U mnie właśnie coś podobnego było. Wiadomo, że jak ludzie byli w domu, to się r
                  > aczej nie chowali każdy po kątach ze swoim talerzem, ale nie było specjalnego z
                  > woływania dzieci na jedzenie, a jak ktoś był mega pochłonięty np. książką to so
                  > bie mógł jeść i czytać, i nikt nie miał pretensji.
              • igge Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 12:18
                Nie wiem co masz na myśli mówiąc celebra. Celebrowanie posiłków razem dla mnie to po prostu radość z nich i docenienie, że to coś ważnego, te posiłki. Chyba przestałabym gotować gdyby było inaczejwink
                Miło mieć jedzących bliskich, którym smakuje albo którzy chętnie jedzą to, czym chwilę wcześniej w garnkach mieszałaś.
                Z dziećmi to jeszcze większa frajda bo to rosnące organizmy i frajdowo zdrowotne ingrediencje przemycać do ich talerzy.
                Lubię bardzo gotować ale dla samej siebie to nie, nie chciałoby mi się. Lubię patrzeć jak ugotowane przeze mnie jedzenie znika w bliskich paszczach.
                W przeciwieństwie do niektórych członków rodziny, sama jak jem bez towarzystwa przy stole, to też jakoś, kurczę, mimowolnie celebruję bo używam ładnych naczyń i nic nie robię przy samotnym jedzeniu przy stole np w kuchni. Tylko jem posiłek swój, skupiam się na nim i tyle. Czasem jeszcze robię mu fotę czy dwie zanim zjem. Oprócz fotografowania to już niczym absolutnie nie rozpraszam się w trakcie zjadania, cieszę posiłkiem i tyle. Czy to celebra?
    • nangaparbat3 Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 19:48
      Wspólny posiłek to rytuał i głęboko zakorzeniony, zauważ, że jak się ludzie spotykają w grupie, to praktycznie zawsze jedzą i piją. I to wspólne jedzenie dotyczy wszystkich kultur (chyba, może ktoś zna taką, że nie), najwyraźniej zaspokaja jakieś najbardziej podstawowe potrzeby, na pewno wyraża jedność, łączy wspólnotę, takie tam.
      Ja niestety nie przepadam i nie za bardzo się starałam, jak jeszcze nie byłam sama - może bym nie była.
    • nenia1 Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 19:54
      A po cóż taka przesada w tym poście o magii i niemożliwości zastąpienia? Wspólne posiłki są po prostu przyjemne, albo się to czuje, albo nie, jak ktoś nie czuje trudno wytłumaczyć. Jak wszystko doprowadzone do przesady i wspólny posiłek może stać się gehenną, ale jeśli nie robi się z tego przymusu i nie je razem ze zbiorem sztywnych surowych zasad, w rodzaju "nie można odejść od stołu jak inni jeszcze jedzą" albo "wszyscy muszą siedzieć prosto i trzymać stopy równolegle do siebie" to czas spędzony przy stole, nieśpiesznie, przy dobrym jedzeniu, na rozmowach, w towarzystwie ludzi bliskich jest jedną z przyjemniejszych rzeczy jakie znam, które ludzie mogą robić razem.
      • daniela34 Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:06
        O, mam podobne zdanie. Staraliśmy się w domu zjesc 1 posiłek dziennie wspólnie, ale to nie był dogmat. Zdarzało się jeść na kanapie, przed TV, z książką. Lubię i tak i tak. Ale ja po prostu lubię jeść 😃
        Wspolny posiłek był sympatycznym rytuałem.
      • mama_kotula Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 08:21
        > A po cóż taka przesada w tym poście o magii i niemożliwości zastąpienia? Wspólne posiłki są po prostu przyjemne, albo się to czuje, albo nie, jak ktoś nie czuje trudno wytłumaczyć.

        Chyba, że ktoś traktuje wspólny posiłek jako okazję do nieprzyjemnych rozmów np. z dzieckiem, korzystając z tego, że dziecko siedzi na dupie i nie bardzo może wyjść, a z pełną buzią nie będzie się bronić.
          • mama_kotula Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 17:18
            No toż to piszę! że z założenia to jest przyjemność i celebrowanie towarzystwa, niestety, czasem trafi się tatuś czy dziadek (z reguły, rzadko jest to kobieta), który postanawia wykorzystać okazję, że wszyscy siedzą na kupie i nie uciekną i towarzystwo poopieprzać. Popytać o tematy drazliwe, i tak dalej.
      • igge Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 11:27
        Fajne zdanie nenia. To ostatnie w Twoim pościesmile
        Dlatego też np obiady u teściowej są takie przyjemnościowe, mimo, że daje za mało sałaty, za mało ziemniakówwink
        I uświadomiłam sobie, że mój starszak to lubi jeść z głową w smartfonie czytając, jak sam je lub zanim ktoś z nim usiądzie.
    • aguar Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 19:58
      My z mężem przeważnie jemy obiady, kolacje i pijemy kawę w tym samym czasie i pomieszczeniu, ale nie przy wspólnym stole, syn je u siebie. Może trochę dlatego, że ma neofobię żywieniową, może nie. Kiedyś się tym przejmowałam, ale mam coraz bardziej na to wy.ebane.
    • igge Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:11
      Osobiście lubię wspólne rodzinne posiłki. Jak dzieci były malutkie wkurzało mnie u dziadków bieganie za maluchem z miską i wtykanie mu łyżki do dzioba jak stanął wgapiony w bajkę w tv.
      U nas od małego było jedzenie przy stole. Teraz zmieniło się, nie jestem rygorystyczna, Twoje podejście akceptuję też. Proszę do stołu ale jak domownicy najbardziej chcieliby przy książce/ gazecie/ przed kompem - ustępuję i donoszę. Jednak nadal często jem z pełnoletnim już dzieckiembrazem posiłek, lub tylko coś popijam, przegryzam owoc, a ono je i opowiada cobtam chce. Z mężem sami też jadamy i gazeta wtedy raczej odpada.
      Myślałam kiedyś, że wszyscy celebrują wspólne posiłki rodzinne.
      Choćby śniadania jak obiad razem/ kolacja niemożliwe. Ale spytałam koleżankę, u której myślałam jest to oczywiste ( w domu siedzi obiady pół dnia gotuje, to tradycjonaliści, duży dom, jadalnia osobna) i zdumiona usłyszałam, że gdzie tam, tylko w święta jedzą razem przy stole.
      Trochę więc serwuję posiłki jak sama lubię, o ile ja je podaję.
      Trochę każdy robi co chce.
      Mama moja narzeka, że źle.
      Uważam mocno, że i tak dbamy, żeby rozmawiać ze sobą, spędzać czas, wysłuchać, być blisko - toteż ten czas przy stole razem nie jest akurat nam niezbędny. To moja fanaberia. Gdyby vzas przy posilku był jedyną czansą na spotkanie się rodziny w ciągu dnia - chyba podchodziłabym inaczej,niej na luzie do tematuwink


        • igge Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 12:50
          Wiesz musiałabyś znać bardziej całościowy obraz mojego funkcjonowania w rodzinie. Donoszę czasem/często, fakt. A kto bogatemu zabroni?big_grin
          Jakbym nie chciała i nie miała z tego frajdy - nie robiłabym tego, to proste.
          Służącą na pewno nie jestem, bez obaw.
          Aha, nikt nie dzwoni i nie zamawia do pokoju. ( ale gdyby poprosił - raczej w 80% nie odmówiłabym chyba, że akurat byczyłabym się na kanapie z książką/ z kotami/ czy na ematcewink i nie miałabym ochoty byczenia przerwać.
          U mnie jakoś tak wyszło, że dzieci czy mąż nie mają żadnych najmniejszych wymagań/ oczekiwań co do jakichkolwiek moich czynności/ decyzji/ obowiązków. Robię różne rzeczy np to Twoje skrytykowane donoszenie posiłków do pokoi bo chcę. Jak akurat nie chcę to świat i rodzina się nie wali tylko obowiązki same się robią nie moimi rękami i bez żalu do mnie. Tak to jakoś działa samo.
          Męża i dzieci ( w ich wymiarze sprawnościowym) mam zasadniczo samoobsługowych i samodzielnych. Koty i psa mniejtongue_out ale i zwierzaki potrafią o swoje się upomnieć i przypomnieć o sobie. Asertywne są choć zrównoważone i wrzaski nieznośne o extra kocią puchę tylko wieczorem przed snem.
          Sumując: donoszę posiłki plus inne obowiązki wykonuję nie z powodu bycia służącą tylko bo lubię i chcę. W takich dokładnie granicach.
          • e-ness Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 13:11
            Maaaasaaakraaa! Współczuje przyszłym partnerom życiowym twoich dzieci. Wyniesiony z domu brak szacunku, brak zasad odbija się na późniejszych relacjach.

            Nie wiem z czego tak się cieszysz, tu trzeba zatrzymać się na chwile i zastanowić nad konsekwencjami uslugiwania i braku poszanowania.
              • e-ness Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 15:23
                Jedzenie każdy kiedy i gdzie chce to jedno, przyniesienie sobie jedzenia i odniesienie brudnych naczyń to drugie.
                Idzie potem taki do ludzi o ma wszystkich za dłużących, nawet kubka w biurze kubka nie wstawi do zmywarki, nie mówiąc już o odniesieniu go do kuchni.
                Takie wsteczni kwiatki już się tu przewijsly
                Mogę się założyć ze brudne ubrania tez się walają po pokoju bo młodzież i pan mąż sami z siebie nie ogarną, skoro maja służbę w domu.
                No jak to są zasady...
                • igge Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 17.09.20, 02:33
                  Matka z talerzami zapycha KIEDY ma ochotę. A jak nie ma ochoty to nie zapycha i dzieci zapychają same. Odnoszą po sobie. Tylko jest różnie, nie zawsze tak samo. I zdarza się, że ktoś zostawi talerze.
                  Mąż to już w ogóle, poza konkurencją bo najchętniej nosiłby wszystkich na rękach i wszystko robił za wszystkich , nawet za koty gryzł tzn siekał pracowicie mięso na drobniutkie kosteczki i oddzielał od kości.
                  A mój móodszak talerzy nosić nie nosił i nie mosi bo prłbuje, lubi samodzielność bardzo ale nie wychodzi, talerz mimo 100% wysiłku spada, tłucze się, jedzenie zsuwa się, woda czy kawa wylewa. Wynika to z niepełnosprawności fizycznej po prostu i wiadomo, że do mega obsługi młodszego jestem/ jesteśmy mega wdrożeni od zawsze. Już nawet jej nie dostrzegamy. Za to kawę w ekspresie mi zrobi bo lubię mieć baristę pod rękąwink
            • igge Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 17.09.20, 02:15
              Nie ma usługiwania. Oni mi też usługują, jak chcesz to tak nazywać, w różnych rzeczach ( np kawa z ekspresu czy sprzątanie). Braku poszanowania też nie ma. Bezbrzeżny szacunek jest. Starszak wcześnie wyfrunął i nie mieszka sam. Doskonale dogadują się, też obsługi nie ma, jest partnerstwo. I on gotuje, sprząta co najmniej równie często co jego kobieta, o ile nie częściej.
    • fitfood1664 Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:13
      u mnie w domu jadało się wspólne posiłki jedynie w niedziele i święta, i to był koszmar
      obecnie w mojej rodzinie jadamy co najmniej jeden wspólny posiłek dziennie i jest fajnie, ale nie zaręczam, że nigdy nie włączamy przy tym telewizora
    • ongoing Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:22
      zamieniłabym kolejność w tytule wątku - wspólne posiłki (wspólnie spędzany czas, okazja do rozmowy, fajna sprawa dla kogoś, kto gotuje te posiłki kiedy widzi, jak inni jedzą, smakuje im) imho mogą pomagać w tworzeniu dobrej rodziny. Dla mnie to jest ważne, bardzo to lubię.
        • igge Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 13:15
          Też staram się nie za dużo rozgrzebywać i bałaganić bo szanuję pracę innych i ułatwianie utrzymywanie w domu/ w kuchni porządku.
          Ale kuchnia u nas najszybciej/ najczęściej po wypucowaniu robi się w chaosie z powrotem i zabrudzona, gotowa do kolejnego ogarnięcia.
      • bywalec.hoteli Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 10:57
        ongoing napisała:

        > zamieniłabym kolejność w tytule wątku - wspólne posiłki (wspólnie spędzany czas
        > , okazja do rozmowy, fajna sprawa dla kogoś, kto gotuje te posiłki kiedy widzi,
        > jak inni jedzą, smakuje im) imho mogą pomagać w tworzeniu dobrej rodziny. Dla
        > mnie to jest ważne, bardzo to lubię.

        Fajne to! smile
    • swiezynka77 Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:27
      Dla mnie to nie mit . Jak dzieci były młodsze to bardzo oto dbałam. teraz mają różne zajęcia i w tygodniu trudno o posiłek razem ale w weekendy zawsze jemy razem obiady. U mnie w domu każdy jadł sam i było to adekwatne do braku więzi. Zresztą widziałam jakieś badania że im więcej wspólnych posiłków domu tym mniejsze ryzyko kłopotów wychowawczych, brania narkotyków przez młodzież itp.
    • ggrruu Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:32
      Nastoletnie dzieci, które znam oczywiście potrafią zjeść kolację z nosem w serialu czasami, ale potrafią też pytać: jem kolację, ktoś ze mną siada? Albo: zaczekam aż wrócisz z psem to zjemy razem. Więc nie jadamy wszystkich posiłków razem, bo u nas jest spory rozrzut zajęć pozadomowych, ale też jak jest okazja to nikt ich nie unika.
    • ichi51e Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:45
      U mnie sie celebrowalo byl przymus siadania. Jesc nie trzeba odsiedziec owszem. Z jednejs trony fajnie wspominam i lubie te ich rodzinne posilki jak juz tam jestem. Ale u siebie jemy kazdy w swoim czasie rytmie i to na co kazdy ma ochote. Wspolne posilki od swieta.
      Ale i tak caly dzien mam wrazenie jak u chlopiw panszczyznach - caly czas w jednym pokoju na kupie, przy jednym stole bo kanapa jest w goscinnym...
    • aerra Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 20:54
      My jemy razem obiady i weekendowe śniadania. Nie uważam tego za wyznacznik czegokolwiek (oprócz wspólnego jedzenia), po prostu taki mamy zwyczaj.
      Jedzenie przy stole jednak je się inaczej niż przy kompie/TV/książce.
      Nawet tu na ematce pamiętam wątek w stylu: laptop zeżarł mi sałatkę - skupieni na rozrywce pochłaniamy jedzenie w zasadzie bezwiednie - przy stole, zwłaszcza wspólnie, je się uważniej, spokojniej i samo to dla mnie warte jest tego rytuału.
      Przy czym nie celebrujemy specjalnie - nic się dzieje jak ktoś wstanie wcześniej (a już zwłaszcza jak skończył jeść), nie trzeba siedzieć równiutko, nie pilnujemy łokci i oblizywania talerzy tongue_out
    • eilian Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 22:13
      Jeśli mamy możliwość zjeść wspólny posiłek, to jemy razem, przy stole (choć czasem zdarza się nam też zjeść pizzę na kanapie podczas oglądania filmu, itp.). Myślę, że wszyscy to lubią, nastolatki też. Rozmawiamy, śmiejemy się, to są cenne rodzinne chwile. Nie rozumiem dlaczego niektórzy w tym wątku próbują to obrzydzić, czy wyśmiać. Ja uważam, że wspólne posiłki jak najbardziej budują więź między ludźmi, oczywiście nie jest to jedyny czynnik, ale według mnie dość ważny.
      • agaagaaga123 Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 17.09.20, 21:31
        eilian napisała:

        Rozmawiamy, śmiejemy się, to są cenn
        > e rodzinne chwile. Nie rozumiem dlaczego niektórzy w tym wątku próbują to obrzy
        > dzić, czy wyśmiać.

        Ale one są cenne bo rozmawiacie i śmiejecie się, czy dlatego, że robicie to konkretnie przy jedzeniu?

        Jakby każdy jadł na kolanach przed tv lub z nosem w smartfonie ale byście się za to śmieli i rozmawiali przy innych wspólnych aktywnościach, np. warcabach albo oglądaniu "Trudnych spraw" to wasza więź byłaby gorsza niż ta gastronomiczna?

        • 3-mamuska Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 17.09.20, 21:41
          agaagaaga123 napisała:

          > eilian napisała:
          >
          > Rozmawiamy, śmiejemy się, to są cenn
          > > e rodzinne chwile. Nie rozumiem dlaczego niektórzy w tym wątku próbują to
          > obrzy
          > > dzić, czy wyśmiać.
          >
          > Ale one są cenne bo rozmawiacie i śmiejecie się, czy dlatego, że robicie to kon
          > kretnie przy jedzeniu?
          >
          > Jakby każdy jadł na kolanach przed tv lub z nosem w smartfonie ale byście się z
          > a to śmieli i rozmawiali przy innych wspólnych aktywnościach, np. warcabach alb
          > o oglądaniu "Trudnych spraw" to wasza więź byłaby gorsza niż ta gastronomiczna?
          >

          Nie była by gorsza.
          Ale w tych czasach każdy ma swoje sprawy, swoje zajęcia.
          Wiec często tylko wspólne są posiłki ,bo w sumie człowiek dla nich musi się oderwać.
          Przecież nie będą brać wspólnej kąpieli/oglądać tv i przy tym rozmawiać po co?

          Kiedyś ojciec wracał z pracy dzieci z podwórka i jadło się razem, bo ciężko było podgrzać bez mikrofalówki. Zostawił nawyk jak i wygoda.
          • malgosiagosia Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 17.09.20, 21:53
            3-mamuska napisała:


            > Przecież nie będą brać wspólnej kąpieli/oglądać tv i przy tym rozmawiać po co?

            Albo grac w warcaby? W piatke?
            Stol i siedzenie przy nim, to kontakt nie tylko werbalny, ale tez kontakt wzrokowy. Wszyscy siedza na jednym poziomie. Usmiechy, przekomarzanki, wspominki, plany na przyszlosc, opowiesci o mininym dniu itd itp. Nie pojmuje, ze ktos tego nie pojmuje.
            • 3-mamuska Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 17.09.20, 22:46
              malgosiagosia napisała:

              > 3-mamuska napisała:
              >
              >
              > > Przecież nie będą brać wspólnej kąpieli/oglądać tv i przy tym rozmawiać
              > po co?
              >
              > Albo grac w warcaby? W piatke?
              > Stol i siedzenie przy nim, to kontakt nie tylko werbalny, ale tez kontakt wzrok
              > owy. Wszyscy siedza na jednym poziomie. Usmiechy, przekomarzanki, wspominki, pl
              > any na przyszlosc, opowiesci o mininym dniu itd itp. Nie pojmuje, ze ktos tego
              > nie pojmuje.


              Nie pojmuje ze ktos nie pojmuje ,ze nie każdy lubi grać w warcaby i w piątkę.
              Jedno rozwijają przy wspólnym stole inne przy grach. A jeszcze inni oglądając film choć tego nie pojmuje jak można się skoncentrować i na filmie i na rozmowie tak aby rozmawia była na poważnie nie na odczepnego.
              Jak ktoś ze mną chce porozmawiać zatrzymuje film.
    • kotejka Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 22:19
      Wspolnr, ale bez. terroru
      Tzn w wolny dzień nie budzę nikogo na śniadanie, bo akurat podano
      Każdy śpi ile chce, jeśli może, a jedza ci, co mają ochote
      Obiad razem
      W tygodniu zawsze chociaż jeden posiłek wspólny - obiad lub kolacja
      Celebrujemy i owszem
      Tym bardziej, że jestem szczęśliwa posiadaczką tarasu
      I od. mają do października jadamy na tarasie
      To przyjemne i relaksujące
      I jest czas pogadać
      Co do zasady nikt nie czyta i nie gapi się w telefon
      Wyjątek robię tylko dla. uczących się dzieci, mogę wówczas podsunąć kanapkę
      I jeśli mąz ma jakaś tele konferencję i Bóg raczy wiedzieć kiedy skończy, to mu obiad podrzucę
      Ale jeśli nie musi być online, to też na obiad idzie do ludzi smile
      Nie uznaje jedzenia na kanapie, przed telewizorem czy w lozku
      No chyba że ktoś obłożnie chory, to ewentualnie śniadanie do łóżka rozumiem
      W przeciwnym razie można się wykulac z poscieli na kawę i tosta wink
      • igge Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 16.09.20, 17:38
        Tak taras i obiady, podwieczorki na nim, śniadania, urodziny w środku ogrodu, dalej od domu bo nie na tarasie, też u nas bywają. Nawet dzisiaj koło15 zaczeliśmy obiad, a przed chwilą jeszcze kończyliśmy desery, kawkę od męża z ekspresu jeszcze dopijam teraz. Naczynia chyba nieogarnięte, prosiłam partnera by zostawił, nie napychał zmywary bo zmęczony chyba po intensywnym koszeniu trawy. Wyniósł do kuchni tylko.
        My lubimy jeść w ogrodzie i półmiskami zastawić stół ale nie robimy tego za często nawet jak pogoda sprzyja. Kiedyś dużo częściej jak dzieci były małe. Sąsiedzi nonstop nie schodzą z tarasu od wiosny do jesieni, wszystkie posiłki, goście, my się lenimy. Nie chce nam się naczyń nosić z kuchni.
    • raadhiyah2020 Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 22:27
      Tak, wspolny posilek chociaz jeden dziennie wszystkich domownikow jest bardzo wazny, dla mnie, dla nas. Mamy wygodny dom, fajnie urzadzony i udekorowany, a wiec mamy jadalnie, przebywanie w niej to przyjemnosc. Jednak najwazniejsze jest ze jestemy razem przy stole, jemy, rozmawiamy o tym jak nam minal dzien itp. To jest przyjemne poprostu i laczy. Czasem mozna zjesc osobno i jemy, jednak na ogol nie. Kiedys o tym rozmawialismy i kazdy z nas czyli takze nastoletnie dzieci lubia te wspolne posilki.
    • odnawialna Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 22:34
      u mnie jest tak różnie, że zwykle ktoś przed posiłkiem pyta: jemy razem? i czasem jemy (najczęściej w niedzielę), a czasem każdy idzie z talerzem gdzie chce czyli: kanapa i tv, komputer, taras i słoneczko. Chyba tylko w łazience jeszcze nikt nie jadł big_grin
    • la_felicja Re: dobra rodzina = wspólne posiłki 15.09.20, 23:37
      Hej, ja znałam faceta, ktory budził całą rodzinę o wpół do szóstej, żeby razem zjeść śniadanie, bo on miał do pracy na siódmą czy jakoś tak...nieważne, ze dzieci (chłopcy w podstawówce) mogłyby jeszcze pospać, nieważne, że żona do pracy na popołudnie, za to wracała do domu po 21-szej...ważne, że rodzina razem je śniadanie...

      Ucieszyłam się jak głupia, kiedy w końcu się rozwiedli - to był mąż mojej dobrej koleżanki. Powiedziałam jej - i tak byłaś miła, że się z nim tylko rozwiodłaś, ja bym odstrzeliła...