Dodaj do ulubionych

Poszłybyście do sądu?

17.09.20, 12:58
Wiosną tego roku kupiliśmy auto za pośrednictwem firmy, która zajmuje się sprowadzaniem używanych z zagranicy. Firma miała dużo dobrych opinii w internecie, działają tak że my im odpalamy procent ceny a oni mają wszystko posprawdzać i kupione auto nie powinno wymagać nieprzewidzianych wydatków. Po tygodniu naszego jeżdżenia okazało się, że coś jednak szwankuje, a koszt naprawy to ... 5000 zł! Firma twierdzi, ze usterka powstała z naszej winy i nie poczuwa się do odpowiedzialności. Przez parę m-cy była prowadzona korespondencja zarówno przez nas jak i rzecznika praw konsumenta. Nas zlewali, rzecznikowi odpisywali, ale do winy nadal się nie poczuwają i nie chcą załatwić sprawy pozasądowo. Auto od czasu usterki cały czas stoi. Ostatnio wzięliśmy już biegłego sądowego który sporządził opinię i potwierdził wcześniejsze zapewnienia mechanika, że nie ma opcji żebyśmy to my spowodowali usterkę i ze jest to wada ukryta. Rzecznik radzi iść do sądu, uważa że (!) jeśli proces będzie uczciwy to wygramy. No i nie wiem co robić.
Poszłybyscie do sądu czy odpuściły? Niby wszystko jest po naszej stronie ale firma jest dziwnie pewna swego. Boję się kosztów, konieczności jeżdżenia na rozprawy. Sama nie wiem...
Obserwuj wątek
      • anka.g1 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 13:27
        Automatyczna skrzynia biegów. Mechanik i biegły są zgodni, że to co się z nią podziało to efekt paru lat, a nie nieprawidłowego użytkowania. To nasze drugie auto z taką skrzynią, wiemy jak się jej używa, zresztą nie wiem jak można samemu taką skrzynię zepsuć ot tak.
          • anka.g1 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 13:42
            zlota.ptaszyna napisała:

            > Ale czy oplacany przez was biegly moze twierdzic cos przeciwko wam?

            A to biegły nie jest z reguły obiektywny? Nie chciałam żeby mnie głaskał po główce tylko żeby spojrzał fachowym okiem, chociażby po to żeby móc podjąć decyzje czy jest sens iść do sądu.
              • anka.g1 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 13:53
                zlota.ptaszyna napisała:

                > No jasne ale przeciez on na tym zarabia, co mu szkodzi powiedziec zebys szla do
                > sadu, zarobi sobie jeszcze wiecej, jak wygrasz to mu bedzie milo a jak bedzie
                > wyrok negatywny dla ciebie to przeciez mu nic nie zrobisz....

                Serio? to już na niczyją uczciwość nie można liczyć? załamałam się uncertain
                  • anka.g1 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 14:12
                    zlota.ptaszyna napisała:

                    > No nie chodzilo mi o jego uczciwosc tylko naprawde sprawa kto zawinil jest nieo
                    > czywista
                    >
                    >
                    >
                    > a na poprzedniego wlasciciela nie mozecie nic znalezc? ze was oszukal, moze tak
                    > byloby prosciej?

                    Ale my nie mieliśmy kontaktu z poprzednim właścicielem. To ta firma miała nam znaleźć auto pasujące do kryteriów, które podaliśmy. Oni zajmowali sie szukaniem, sprawdzaniem i sprowadzeniem. I nie wiem gdzie mąż ma umowę, ale teraz jeszcze na stronie sprawdziłam, że auta objęte są rękojmią z tytułu wad ukrytych w pojeździe.
        • beata985 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 13:42
          Skrzynia, auto było używane przez kilka lat, coś się służyło, mogło działać jeszcze kilka lat Ale również paść od razu po zakupie. Niczyjej winy tu nie widzę chyba że Ci od sprawdzania są w stanie stwierdzić, że skrzynia ulegnie zepsuciu za tydzień czy dwa i Pani Aniu proszę tego auta nie kupować....No nie wiem.
    • mazekeene Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 13:21
      To chyba zalezy od tego jak skonstruowana jest umowa ktora z posrednikiem zawarliscie. Jest tam wyszczegolnione co on mial sprawdzic i jak? Bo chyba tylko to moglibyscie mu zarzucic. Samochody sie psuja, jesli nie sa objete gwarancja to jest to ryzyko kupujacego, tak mi sie wydaje.
      • anka.g1 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 13:56
        hanusinamama napisała:

        > Fiorma pewna swego bo pewnie z 90% osób odpuszcza...poszłabym do sądu
        >

        Większość osób z którymi rozmawiam tak uważa, włącznie z rzecznikiem praw konsumenta, ale dobrnęliśmy do końca korespondencji i nie odpuścili.
          • anka.g1 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 14:13
            zlota.ptaszyna napisała:

            > Ale proces bylby tylko o zwrot waszej oplaty, powiedzmy 5000 pln? To sie moze
            > przeciez ciagnac latami a auto nieuzywane zmruszeje.....

            Tak, proces to zwrot kasy. Rzecznik poradził wystąpić do sądu o zabezpieczenie dowodu i niby mozna w końcu naprawiać.
        • guacamole2020 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 14:15
          Bo odpuszczają poszkodowani a nie oni.

          Jesteś już solidnie podgotowaną żabą, skoro auto stoi miesiące w garażu a ty rozkminiać czy iśc do sądu.

          Doradź sie prawnika czy lepiej jest ci się sądzić o naprawę auta czy o zwrot kosztów naprawy. Jeśli pójdziesz do sądu żeby naprawili to auto będziesz miała unieruchomione przez lata. Np. przykład mojej koleżanki - na źle położonej podlodze pojawiło się wybrzuszenia. Potem przez 2 lata żyła z wulkanem w salonie, nim wygrała proces i firma została przymuszona do naprawy. Podłoga to podłoga, ale auto z kazdym rokiem traci na wartości.
          Jeśli sama naprawisz, to możesz stracić punkty procesowe. Stąd pytaj prawnika ile tych pnktów stracisz.
          Pozytyw taki, że jak naprawisz to mozesz autem jeździć, wysłać przedsądowe wezwanie do zapłaty (a moze zapłacą).
          Jak już masz tego biegłego to weź ze strony sądu i niech on tam napisze, że żadna usterka ukryta, tylko usterka niewykryta z powodu braku staranności.
        • malgosiagosia Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 17:23
          marta.graca napisała:

          > A co robisz, jak cię ktoś wyroluje?

          Ide i mowie wprost, ze zostalam wyrolowana i oczekuje zadoscuczynienia. Jesli zostaje olana, sprawe uwazam za zakonczona. Wchodzenie w sprawy sadowe uwazam za wielki blad - niepotrzebna strata nerwow, nie mowiac juz o kosztach finansowych, ze znikoma gwarancja wygranej. Do sadu poszlabym tylko, jesli musialabym stanac w czyjejs obronie, komu grozilaby utrata zycia lub zdrowia.
    • majenkir Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 16:18
      Pokaz zdjecie tej umowy. Ja kupowalam uzywane auta bezposrednio od wlascicieli i w umowie sprzedazy jest napisane, ze widzialy galy co braly wink i nawet jak nie dojedziesz do domu, to sie masz nie awanturowac, ale przez firme moze jest inaczej.

      ale jak pytasz, to ja do sadu bym nie szla. Szkoda nerwow, czasu i nastepnych wydatkow. Lepiej zaplacic te 5K, napisac im zla opinie i zapomniec o sprawie.
    • koronka2012 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 16:49
      Opinia biegłego na wasze zamówienie jest niewiele warta. Nawet gdyby był ekspertem to zależność finansowa podważa jego wiarygodność. Biorąc pod uwagę terminy w sądzie nic dziwnego że firma się nie przejmuje. Większość ludzi odpuszcza jak ma się szarpać parę lat. A i koszty adwokata będą podobne jak naprawy a nikt ci ich nie zwróci.
      • marta.graca Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 18:40
        To niezbyt skomplikowana sprawa o reklamację, ile to może byc rozpraw? 2-3? Wszystko tak naprawdę opiera się na dokumentach i opinii biegłego, a co to za wielkie szarpanie, jak do sądu i tak chodzi pełnomocnik? A koszty adwokata jak najbardziej podlegają zwrotowi, art. 98 kpc.
        • koronka2012 Re: Poszłybyście do sądu? 17.09.20, 22:54
          Druga strona zaskarży tę opinię którą mają jako nierzetelną, bo pisaną na zamówienie. Ona nie ma większej wartości dowodowej.

          Sąd wyznaczy innego biegłego (tym razem wyznaczonego przez sąd), pójdzie pismo, auto będzie wymagało być może oględzin, wpłynie opinia, druga strona zgłosi zastrzeżenia, sąd wyśle kolejne pismo do biegłego , biegły się ustosunkuje do zastrzeżeń itd.... a sprawy przed COVIDEM odbywały się co pół roku, a teraz jest mega poślizg, bo spraw nie ubyło, a te z paru miesięcy przestoju są opóźnione. Oczywiście mogą mieć fart i ta firma nie będzie przeciągać postępowania, ale szczerze wątpię.

          Przecież tzw "zwrot kosztów" nie oznacza, że sąd zwraca faktycznie poniesione koszty, a te są niemałe.
    • karola2122 Re: Poszłybyście do sądu? 18.09.20, 22:16
      anka.g1 napisała:


      > Rzecznik radzi iść do sądu, uważa że (!) jeśli proces będzie uczciwy to wygramy. No i nie wiem co robi
      > ć.
      > Poszłybyscie do sądu czy odpuściły? Niby wszystko jest po naszej stronie ale fi
      > rma jest dziwnie pewna swego. Boję się kosztów, konieczności jeżdżenia na rozpr
      > awy. Sama nie wiem...
      >
      >

      Rzecznik ma rację. Widocznie ma doświadczenie. Ja też mam, i twierdzę, że polskie sądownictwo jest do kitu. Proces naprawdę nie musi być uczciwy (w najgorszym przypadku), a w lepszym - jak to pisał ex-(chyba ex) sędzia Jarosław Gwizdak: " Rodacy, unikajcie sądów, bo to fabryka wyroków.... Sąd jest wojną, okrutnym teatrem z przepracowanymi sędziami, którzy obrabiają obywateli jak na taśmie fabrycznej. Często bez empatii, bo brakuje sił, byle wyrobić normę"

      Tekst linku


      Nie licz na sprawiedliwe rozstrzygnięcie. Może i będzie, ale niekoniecznie. Wydasz kupę kasy i stracisz dwa razy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka