Dodaj do ulubionych

Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja?

17.09.20, 17:12
Taka mnie refleksja naszła. Spotykam się z jedną, drugą czy piątą kuzynką raz na 3 lata. Średnio. Niektóre wesela, pogrzeby, chrzściny, komunie, święta. Nie wiem realnie co się u tych ludzi dzieje, czym żyją. I vice versa. Tak naprawdę kontakt regularny mam z jedną wiekową już ciotką. Lubimy się, widujemy 2-3 razy do roku, dzwonimy. Gdy jej zabraknie, nie będzie autentycznie nikogo, z kim miałabym realną więź, czy nawet ochotę na budowanie takowej. A rodzina teoretycznie duża. Ale to dalsza rodzina. Rodzice nie żyją, siostra również. Ja mam męża i dziecko. Swoje grono bliższych znajomych i przyjaciółkę. Zastanawiam się czy jest sens podtrzymywać fikcję i po prostu po odejściu cioci wycofać się z tego kręgu. Nie żalę się w żadnym wypadku, raczej głośno wypowiadam swoje myśli. Wiem, że to całkiem normalne i typowe w polskiej rzeczywistości, że dalsza rodzina tak naprawdę nie gra żadnej znacznej roli w naszym życiu. Rozmawiałam o tym z mężem i ma podobne przemyślenia. No ale on już dawno z dalszą rodziną nie ma kontaktu, wyłącznie z rodzonym bratem. A Wy? Utrzymujecie powierzchowny kontakt z dalszą rodziną? Jeśli tak, to czemu?
Obserwuj wątek
    • swiezynka77 Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 17:26
      z kuzynką nr 1 widuję się raz na 10 lat, z kuzynką nr 2 widziałam się niedawno po 30 latach przerwy (wyemigrowała z matką). kuzynki 1 i 2 widziały się w zeszłym roku pierwszy raz od urodzenia... a wszystko to przez moich wujków którzy byli niestali w uczuciach i potem tylko weekendowo widywali swoje dzieci, a dalsza rodzina wcale.
    • daniela34 Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 18:02
      Hmm, była tu jedna taka co dla częstszego kontaktu dziecka z kuzynami i dziadkami chciała je rozdzielić z ojcem, więc nie wiem czy to taka fikcja w Polsce.
      Ja utrzymuję kontakt z kuzynkami, w dziecinstwie był bardzo częsty, teraz luźniejszy, ale wiemy co się u nas dzieje, sporadycznie się odwiedzamy, częściej dzwonimy/piszemy. Nie mam powodu go zrywać czy rozluźniać. W sytuacjach podbramkowych pomagamy sobie
    • cosmetic.wipes Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 18:51
      Mam nieczęste (na żywo) kontakty z dalsza rodzina od strony ojca. Natomiast relacje są ciepłe, serdeczne i żarliwie podtrzymywane przez wszystkie strony. Mamy mnóstwo wspólnych tematów, pomagamy sobie, wspólnie prowadzimy poszukiwania genealogiczne.
      Ale to są fantastyczni ludzie, z rodziną od strony mamy jest słabiej, raczej kurtuazyjnie.
    • kolteta Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 20:17
      Nie mam kontaktu tylko z jedna kuzynka na 5. Z pozostałymi kontakt dobry lub bardzo dobry. Dla mnie rodzina jest bardzo ważna i od małego ten kontakt był budowany. Jedna kuzynka jest mi bliska jak siostra, nie wyobrażam sobie kontaktować się z nią raz na 2-3 lata.
    • hexella Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 20:18
      Niczego na siłę nigdy nie podtrzymywałam. Odkąd zmarli moi dziadkowie, u których w dzieciństwie spędzałam wakacje, rozluźniły się, a z czasem w końcu zanikły moje kontakty z wszelkimi ciotkami i kuzynami. Jestem zdania, że w relacjach międzyludzkich nie liczą się więzy krwi , a szczere zaangażowanie. Dlatego ważniejsi są dla mnie moi przyjaciele, niż odziedziczona rodzina. Im jestem starsza, tym mam większą odwagę, żeby świadomie kształtować swoje otoczenie, nie zmuszać się do niechcianych kontaktów. Nie widzę w tym żadnego sensu.
      • alessa28 Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 20:30
        hexella napisała:

        > Niczego na siłę nigdy nie podtrzymywałam. Odkąd zmarli moi dziadkowie, u któryc
        > h w dzieciństwie spędzałam wakacje, rozluźniły się, a z czasem w końcu zanikły
        > moje kontakty z wszelkimi ciotkami i kuzynami. Jestem zdania, że w relacjach mi
        > ędzyludzkich nie liczą się więzy krwi , a szczere zaangażowanie. Dlatego ważnie
        > jsi są dla mnie moi przyjaciele, niż odziedziczona rodzina. Im jestem starsza,
        > tym mam większą odwagę, żeby świadomie kształtować swoje otoczenie, nie zmuszać
        > się do niechcianych kontaktów. Nie widzę w tym żadnego sensu.

        Chyba też zaczynam tak myśleć. Po śmierci mojego taty i dziadków, parę lat temu, relacje rodzinne uległy mocnej weryfikacji.
        Też mam b. duża rodzinę ze strony i mamy i taty ale na codzień to jest naprawdę wąskie grono. Bardzo ograniczone.
        Moja mama nie utrzymuje (z jego winy ale to dluuuuga historia) ze swoim rodzonym bratem kontaktow od hmmm.. 20 lat? Jakoś tak a może i więcej.
        Tak BTW w dużej mierze za mocno poluzowane więzi odpowiada moja druga babcia, straszna intrygantka, która całe lata sklocala rodzinę ze sobą a teraz, kiedy jest już wiekowa, na odkrecanie trochę późno.
        Dlatego też skupiam sie na otaczaniu się tymi, którzy naprawdę coś dla mnie znaczą. Tylko tyle i aż tyle.
        >
        • hexella Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 20:57
          właśnie te intrygi pamiętam z dawnych czasów. Kto kogo zaprosił na ślub, ile wydał, a czy na pogrzebie miał wystarczająco czarne ubranie i czy trumna aby nie za tania, bo auto woleli kupić. Nie było w tych relacjach naturalnej serdeczności, tylko jakaś taka rywalizacja. Bez żalu opuściłam ten duszny krąg.
    • ruscello Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 20:22
      Z moją dalszą rodziną widujemy się sporadycznie na ślubach, okrągłych urodzinach pokolenia rodziców, itp. Lubię ich, ale wszyscy się porozjeżdżali, zakładają rodziny i nie ma czasu na spotkania. Z kolei mąż ma malutką rodzinę, wszyscy w jednym mieście, dzieci w podobnym wieku, więc widujemy się dość regularnie.
    • solejrolia Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 21:46
      Z jedną częścią rodziny ucięłam kontakt.

      Żadne chrzciny , pogrzebów, na szczęście, nie było, bo jednak źle im nie życzę, wesele nawet jakieś było po drodze, ale specjalnie się zdystansowałam, byle tylko przywitać się i iść w swoją stronę.
      Nie chcę mieć z tą częścią rodziny żadnej relacji, i nie chcę tam jeździć. Nawet jak zapraszali, to wprost odmawiałam. Moje kuzynki, kuzyni, wujostwo, mają inny światopogląd, i odmienne od naszych poglądy na wiele aspektów życia, zatem krótko pisząc, inny świat, i mam ich gdzieś tongue_out

      Natomiast odnowiłam relację z inną częścią rodziny, z wielką ogromną chęcią spotkałam się z moimi dwiema kuzynkami, wujkiem, dawno nie widzianymi. Mam nadzieję, że moja wizyta u nich była na tyle przyjemna, że nas również odwiedzą.

      No a poza tym to trzymam się z moimi bliskim, tymi na miejscu. Plus najbliżsi mojego męża.
      Do tego znajomi, niektórzy są od dawna na zasadach "jak rodzina".
      I jak się nas zliczy, to wcale tak mało nas nie jest.
      Także nie jest źle. wink
    • koronka2012 Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 23:05
      Moi rodzice mają po kilkoro rodzeństwa, to rodzeństwo ma standardowo po dwoje dzieci. Kuzynów w 1 linii ci u mnie dostatek, a mniej więcej stałe kontakty utrzymuję obecnie z 2 osobami, choć w zasadzie wszyscy mieszkamy niedaleko. Nie mam z nikim konfliktów po prostu nie czuję żadnej szczególnej więzi rodzinnej, tych fajnych traktuję jak znajomych, pozostali średnio mnie interesują. Mam dwóch kuzynów w wieku mojej córki, zauważyłam, że mają problem jak się do mnie zwracać, chyba nic dziwnego że bliżej mi mentalnie do ich rodziców niż do nich tongue_out Kumpluję się za to z daleką kuzynką, w dzieciństwie spędzałyśmy razem wakacje, a i wiekowo jesteśmy zbliżone, zainteresowania też mamy podobne.

      Generalnie uważam więzy krwi za przereklamowane. Albo ludzie się lubią albo nie. Głupie jest ciśnienie na relacje "bo to rodzina" jeśli ludzie nie nadają na tych samych falach.
    • stara-a-naiwna Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 17.09.20, 23:05
      nie utrzymuję powierzchowynych kontaktów


      mam poprawne kontakty, nie za częste ale mam.
      Rozmawiam z kuzynkami, czasami się widujemy (kilka razy do roku), jestem szczerze zainteresowana co u nich, życzę im dobrze.

      Z jendą kuzynką nie mam kontaktu, jakiś czas temu spotkałyśmy się w lidlu. Pogadałyśmy co u której i też było o.k
    • jkl13 Re: Czy dalsza rodzina to zwykle fikcja? 18.09.20, 12:40
      Z kuzynami z mojej strony, w tym tymi najbliższymi (typu rodzeństwo cioteczne) nie utrzymuję żadnych kontaktów. Nie znam tych ludzi, niektórych nie widziałam nigdy na oczy. Wynika to z faktu, że moja matka to niezła intrygantka i skutecznie odrzuciła wszystkich od siebie. Z kolej ojciec na drugie imię mógłby mieć "święty spokój", więc nie nalegał na te kontakty. Nie widywałam kuzynów jako dziecko, nie mam potrzeby nawiązywać z nimi relacji jako osoba dorosła...
      Z kolei rodzina męża jest wielka (obecnie to ok. 200 osób), licząc tylko rodzeństwo jego dziadków i ich dzieci i wnuki, więc siłą rzeczy nie da się utrzymywać kontaktów ze wszystkimi. Dzięki teściowej, która wie wszystko o wszystkich, wiemy, co się u nich dzieje, choć nie spotykamy się prawie wcale. Regularny i serdeczny kontakt mamy tylko z jednym kuzynem męża i jego dziećmi. Z racji odległości widujemy się zwykle raz do roku, ale kontakt telefoniczno - cyfrowy mamy znacznie częstszy i jesteśmy na bieżąco ze swoim życiem.

      Więc w mojej sytuacji dalsza rodzina to fikcja (poza 1 rodzynkiem) i w sytuacji podbramkowej na pewno nie zwracałabym się do nich o pomoc, bo to obcy dla mnie ludzie. Mam natomiast stały kontakt z moim rodzeństwem i 2 parami przyjaciół i wiem, że do nich mogę się zwrócić ze wszystkim i na pewno mi pomogą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka