Dodaj do ulubionych

Co złego jest w miłości 16latków?

18.09.20, 12:45
Serio znacie tyle przykładów jak to zakochana 16latka zaprzepaściła swoją przyszłość?
Bo ja nie bardzo. Znam za to taką, której matka wybiła z głowy "umawianie sie i chodzenie ze sobą" na długo i nie wiem czy jej to wyszło na dobre.
Pamiętam, ze to jest zupełnie inna miłość niz jak sie ma 26 lat i szczerze nie chciałabym aby to ominęło moje dzieci. Nie chciałabym aby "skupiły się wyłącznie na nauce a za związki zabrały sie na studiach". Juz chyba pominę temat sexu nastolatków, bo one to robią niezależnie co my im o tym mówimy czy nie mówimy.
Tak nastolatki sie zakochują, tak bywa ze lewitują 3 cm nad ziemią, uprawiają sex, mają łamane serca. Jest ktoś kto wolałby aby jego dziecko nie zaznało zakochania w tym wieku, skupiło sie na nauce a pierwszą miłośc zaliczyło np jako 20latka? Wolałybyście nie być zakochane w tym wieku? Ja byłam. Tak złamano mi serce..ale było warto.
Obserwuj wątek
    • lily_evans11 Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 13:03
      Lepiej mieć złamane serce mając lat 16 niż np 26 i jeszcze z dzieckiem zostać. Myślę, że te młodzieńcze porażki uodparniaja na ewentualne sku.. synstwo przedstawicieli płci przeciwnej i uczą, że wszystko kiedyś może się skończyć.
      Nie każdy związek 16latkow oznacza zresztą seks na miłość boską, w 2 klasie LO naprawdę było mi do tego daleko, o ile pamiętam. Ale jak coś, to kłaść do głowy o zabezpieczeniach.
    • hexella Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 13:11
      Chyba i tak nie ma się na to wpływusmile Jak się dzieciak zakocha, to nie będzie się pytał czy może, a jak wyczuje, że starzy mają z tym jakiś problem, to będą się bunkrować i dopiero wtedy stracimy ich z widoku.
      Zakochiwałam się w tym wieku na zabój, szczęśliwie i nieszczęśliwie, i wspominam ten czas z przyjemnością. Miałam dość oleju w głowie, żeby głupot nie robić, choć cała moja wiedza była wyczytana z Bravo i Zwierciadła i Jestemsmile
      Mam tez koleżanki, które w tym m/w wieku zostały matkami, i co? Mam na tej podstawie wpaść w popłoch i opasać dzieciaka policyjnym kordonem?
      Jestem rodzicem, który nigdy nie stronił od rozmów na temat uczuć, seksu, związków. Mam poczucie, że przygotowałam młodzież do tego fajnego etapu i sobie poradzą. A jeśli nie? Pomogę im naprawić, to co może im się przydarzyć. Tak widzę swoją rolę, jako doradcy, a nie policjanta.
      I szczerze zazdroszczę, że najlepsze przed nimismile
    • daniela34 Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 13:14
      Nie wiem. Sama się zakochałam mając 15-16 lat. Byliśmy parą 3 lata. Byłam piątkową uczennicą, chodziłam na zajęcia dodatkowe, startowałam w olimpiadach. Miłość okazała się nieszczęśliwa i pozostał mi po niej uraz na kilka lat do związków, ale mimo złamanego serca zostałam olimpijczykiem, zdałam maturę (fakt, pisałam egzamin tylko z 1 przedmiotu, pozostałe miałam zaliczone), dostałam się na studia (bo te, na które olimpiada dawała mi wejście potraktowałam jako wyjście awaryjne).
      Z perspektywy uważam, że to złamane serce lepiej było zaliczyć w czasach nastoletnich, skutecznie mnie wyleczyło z naiwności. A przecież nie każda nastoletnia miłość kończy się nieszczęśliwie, jak w moim przypadku. Na ogół dzieciaki się po prostu rozstają, bo wyrastają z tej pierwszej miłości.
      Jedyne, co faktycznie może pokrzyżować nastoletnie plany na przyszłość to ciąża, chociaż moja koleżanka z LO zaszła w ciążę w maturalnej klasie, w marcu urodziła, w maju zdała maturę, w październiku zaczęła studia. Nawet wyszła za mąż za tego ojca dziecka. Dziś ma 17-letniego syna i poukładane, fajne życie, choć z mężem się rozstała.No, ale to, że jej się fajnie udało to jeszcze nie jest gwarancja dla innych, z tym, że ciąża jak wiadomo jest do uniknięcia.
    • jolie Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 13:29
      Skąd w tym wątku wniosek, że złamane serce w wieku 16 lat uodparnia na złamane serce w wieku 26 lat? U mnie coś takiego absolutnie nie miało miejsca, więcej, o wiele bardziej lightowo podchodziłam do pierwszych związków i ich rozpadu niż później (bo im byłam starsza, tym więcej w relację jednak inwestowałam). Pierwsze koty za płoty.
    • igge Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 13:42
      Różnie jest. Generalnie młodzieńcze miłości to trening w zakresie relacji i nauka i masa bezcennych uczućwink
      Pamiętam, że padłam z wrażenia jak jakaś obca kobieta po szkolnym zebraniu na chodniku zaczepiła mnie pytaniem czy mój syn, nie pamiętam już ale było to tak śmisznie nazwane, jest " uświadomiony" czy coś w ten deseń.
      Kobieta potem okazała się super babką, a pytanie jej było w związku z jej ukochaną wychuchaną jedynaczką mega zakochaną w koledze z klasy.
      Cały ten, chyba kilkuletni pierwszy związek mojego 14 letniego wtedy dziecka był najeżony dla mnie frajdą i zabawnymi sytuacjami, spotkaniami, zachwyconym promieniującym skupionym na moim dziecku wyłącznie wzrokiem nastolatki ( kiedy pierwszy raz ją na Biegu Niepodleglości zobaczyłam), spóźnionymi kilkugodzinnymi powrotami syna do domu ( szkoła w odległości 5 minut od domuwink, masa wzruszających wspomnień związanych z ex dziecka.
      Wyprawy do sklepu i doradzanie czegoś dla niej, odwożenie/ dowożenie, podbieranie moich kosmetyków, pewne trudne dla dziecka doświadczenia. Bardzo się cieszę, że miał okazję tę miłość przeżyć, że w wieku 14 lat? Tym bardziej słodko się na to patrzyło. Pamiętam wchodzi po szkole do domu i pierwsze w drzwiach do mnie pytanie: mamo kiedy można ( w jakim wieku) wziąć ślub?big_grin
      To było serio choć mądry z niego chłopak. Miał dzieciak po prostu od początku poważne zamiarytongue_out
    • ggrruu Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 14:03
      Nic. To normalny etap. Ja bym tylko patrzyła czy jest ok, to znaczy czy związek wnosi w życie więcej pozytywów niż negatywów. Problemem może być to z kim nastolatek się spotyka a nie sam fakt spotykania. Ja na zakochane nastolatki patrzę raczej z rozczuleniem niż z przerażeniem
      • triss_merigold6 Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 14:26
        Ja bym tylko patrzyła czy jest ok, to znaczy czy związek wnosi w życie więcej pozytywów niż negatywów.

        Pozwolisz, że się podpiszę?

        Uważam, że to normalny, zdrowy etap, uczuciowy odpowiednik ospy wietrznej.

        IMO jeszcze warto w luźnych rozmowach, niedotyczących bezpośrednio zainteresowanych, uczulać na zaborczość i jakieś chore emocjonalne jazdy tzn. dziewczyny i chłopaków, którzy oczekują całkowitego zrezygnowania ze znajomych, treningów, dotychczasowych wyjazdów itp.
        • igge Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 15:46
          Nie wiem czy na to w ogóle da się, będąc rodzicem, uczulić. Ty sobie latami płuca wyplujesz uczulając, a małolat czy potem młodziak - zakocha się i ma centralnie w dudzie. Największe znaczenie ma chyba jakie wzorce wynosi z domu może. A jakie wynosi?
          Czasem samemu nie zdajemy sobie sprawy do końca jakie.
          Potrzeby też jakie niezaspokojone ma? Może.
          Ale jak wpłynąć na to, do kogo poczuje dziecko nasze te legendarne motylki?
          Uważam, że nie mam na to najmniejszego wpływu.
          Ostatnio syn koleżanki powiedział jej, że zerwał z dziewczyną osobistą bo za bardzo przypominała mu jego matkęwink
          Na ile w tym prawdy?
      • jolie Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 14:59
        A co wtedy, gdy jednak osoba, w której jest zakochany 16-latek, nie jest odpowiednia? Koleżanka w pracy przerabiała coś takiego - związek syna z nastoletnią....borderką? Koszmar jakiś, chłopak zawalił rok nauki i w domu były niezłe jazdy. Oczywiście rodzice byli najgorsi, nic do chłopaka nie trafiało. A jak w końcu z nim zerwała, to zaczął się problem kolejny pt. złamane serce.
            • igge Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 16:31
              Cóż, niektórzy niestety mają wielkie trudności by pogodzić obowiązki i przyszłość swoją, do której należy się przygotować z miłością, związkiem, relacją. I nauka, szkoła cierpi bez sensu.
              Jak dla dziecka chłopak/ dziewczyna jest na absolutnie pierwszym miejsvu i nic poza tym się nie liczy to, cóż....
              Rodzice dziecka są w czarnej dudzie.
              A w przyszłości możliwe, że i dziecko w czarnej dudzie będzie jak się nie ogarnie.
        • igge Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 16:25
          Nie wiem co wtedysad
          U nas to chyba by było nic w temacie bo mój małż na pewno uważałby, że nie ma wpływu na decyzje pełnoletniej latorośli.
          Bardzo ostrożnym trzeba być wyrażając ewentualną swoją negatywną ocenę wybranki/ wybranka dzieciaka. Czy nawet jakiejś pojedynczej cechy tegoż. Do tej pory sama starałam się akceptować i polubić z całym dobrodziejstwem inwentarza. Łatwo własne dziecko zranić mówiąc nie najlepiej o jego/ jej partnerze. Chcę, naprawdę chcę lubić taką osobę i traktować ją/ jego jak członka rodziny. Jest to moim zdaniem ważne.
          Jakieś ze dwie osoby przelotnie bliskie mojemu dziecku nie były szczytem moich marzeń ale pracowałam nad sobą, ewentualne wątpliwości omawialiśmy z mężem tylko. Na szczęście długoterminowe dziecka związki na razie są fajne bardzo i z fajnymi osobami.
          Myślę teoretycznie, że nawet duża różnica wieku nie byłaby dla nas problemem, bardziej charakter.
    • kitty4 Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 14:45
      Wiesz co ? Jest dużo dobrego i dużo tez niestety złego czasami. Przypadek w moim bliskim otoczeniu : Dziewczę lat 14 i 5 m-cy zachodzi w ciążę ze swoim "Chłopakiem" lat wtedy niepełne 16. Dziecko rodzi 3 m-ce po 15 urodzinach dziewczyny i 16 i pół chłopak. Oboje bardzo niedojrzali emocjonalnie. Dzieckiem opiekują się rodzice dziewczyny.
      Rodziny nie potrafią się zupełnie dogadać w kwestii opieki nad maluchem. Tu występuje kuriozum : Obie rodziny chcą. Dziadkowie dziecka (rodzice matki) odsuwają tych drugich - dziadków i ojca dziecka od wszystkiego. Chcą tylko kasy i tego żeby tamci się nie interesowali. Ale tu jest też sytuacja niespotykana : chłopak bardzo kocha swoje dziecko, jego rodzice tez uwielbiają wnuczka.
      Sprawa trafia do sądu i obie rodziny utkną tam na kilka lat : ojciec chce dać dziecku nazwisko, rodzice dziewczyny nie chcą. Rodzice chłopaka chcą opieki na dzieckiem , rodzice dziewczyny najchętniej by ich wykreślili z życia.
      Oboje młodzi mają życie już naznaczone tym co się działo w ich wczesnym byciu nastolatkiem. Dziecko rok we wrześniu już ma - a dziewczyna dopiero w czerwcu skończyła 16 lat ( i juz ma roczne dziecko), chłopak skończył 17 lat w marcu tego roku. Wie co to sądy rodzinne, odwołania, walka o spotkania z synkiem, proszenie się strugiej strony o choć 1 godzinę z dzieckiem. Rodzice dziewczyny pozwalają mu sie widywac z dzieckiem 1 raz na dwa tygodnie przez 1,5 h. Jednocześnie wystąpili do sądu o alimenty od niego na dziecko w kwocie 1300 pln. (tak naprawdę od dziadków dziecka a nie od niego - no ale to jednak jego rodzice.)
      Aby mógł wyjść z dzieckiem na spacer , musiała byc obecna jego opiekunka prawna , musieli podpisywać idiotyczne oświadczenia a i tak tamci ich śledzili , dokądż to oni zabierają wnuczka. Rodzice dziewczyny ustalali spotkania z maluchem w takich godzinach, żeby mały był spiący i marudny i tworzyli nagranai do sądu , żeby udowodnić że tamci nie umieją zaopiekowac się dzieckiem. No cyrk na kółkach ....
      no i to właśnie wyniknęło z miłości nastolatków....
    • aqua48 Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 15:21
      Znam kilka przykładów w których 15 latki zaprzepaściły swoją przyszłość z powodu zakochania i ciąży. Wiem że nastolatki się zakochują, ale na kilka tygodni nie na całe życie i nie bardzo wierzę że robią to odpowiedzialnie. I nie, jak my z przyjaciółkami i kolegami równolatkami komentowaliśmy w tamtym okresie takie historie "miłosne" to raczej z tego co pamiętam kpiąco i na zasadzie że my mamy jeszcze przed sobą lata wolności, szkołę i dzieciństwo, zabawy, flirty, tańce, kino, wybór kierunku studiów, a one pieluchy oraz niemowlę do którego są uwiązane. Za moich szkolnych czasów bowiem ciężarne 15 latki skreślano z listu uczniów. Dlatego nawet na przykład koleżanki które zdawały maturę będąc w ciąży nie przyznawały się do swojego stanu. Jedna zataiła też fakt zamążpójścia nie wymieniając starego dowodu.
      • daniela34 Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 15:37
        Zakochanie nie oznacza automatycznie seksu, a seks ciąży.
        Nawet ciąża nastoletnia nie oznacza przekreślenia sobie życia. Za to szkoły w Twoich czasach wyrzucając takie uczennice mogły im to życie przekreślić. Moja szkoła w moich czasach też zresztą próbowała w bialych rękawiczkach wyrzucić moją koleżankę. Cała klasa sie postawiła.
        • aqua48 Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 15:49
          daniela34 napisała:

          > Zakochanie nie oznacza automatycznie seksu, a seks ciąży.

          Ależ oczywiście, ze nie automatycznie. Odpowiadałam na pytanie "znacie tyle przykładów jak to zakochana 16latka zaprzepaściła swoją przyszłość?" I tak takie przykłady znam.

          > Nawet ciąża nastoletnia nie oznacza przekreślenia sobie życia. Za to szkoły w
          > Twoich czasach wyrzucając takie uczennice mogły im to życie przekreślić.

          Pewnie tak, przekreślały, dlatego parę lat później przepisy już zmieniono i ciąża nie stanowiła już powodu do automatycznego relegowania uczennicy czy przeniesienia jej do liceum dla dorosłych pod pretekstem że łatwiej jej będzie kontynuować naukę w trybie wieczorowym. Postawa rodziców też była inna - wielu oświadczało że skoro dziewczyna jest na tyle dorosła by uprawiać seks i zajść w ciążę, to niech sobie dalej też radzi i sama o sobie stanowi. Byli młodzi którzy jakoś sobie radzili, ale większość jednak z trudem lub wcale. Miałam też kolegów i koleżanki - efekt takich wczesnych niechcianych i nieplanowanych ciąż. Dzieci w najlepszym wypadku wychowywane przez babcie, podrzucane komu się dało, niekochane lub niewystarczająco kochane. To też trauma na całe życie.
            • aqua48 Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 17:03
              hanusinamama napisała:

              > Ale nie uwazasz, ze tutaj rozwiązaniem jest dobra edukacja dotycząca antykoncep
              > cji...a nie zabranianie spotykania sie i sexu?

              Uważam że zakaz spotykania się i uprawiania seksu nie doprowadzi do..niczego. Natomiast prócz umiejętnego stosowania antykoncepcji dużo ważniejsze wydaje mi się wsparcie - czyli umiejętne prowadzenie rozmów z młodym człowiekiem na temat emocji, (nie tylko zakochania ale też rozczarowania i żalu po zerwaniu czy odrzuceniu), szukania właściwego partnera - zwracania uwagi na szczegóły, budowania związków, itp.
              Zostawienie 14-15 latka z doskonałą wiedzą o antykoncepcji jest moim zdaniem mocno niewystarczające.
      • asia_i_p Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 15:40
        Znam trzy małżeństwa, które zaczęły ze sobą "chodzić" w wieku 15 lat, obecenie ze stażem 12 lat, 20 lat i 40 lat. W takim związku jak to ze stażem 40 lat nie chciałabym być, chociaż im chyba pasuje. Dwa pozostałe - świetne związki. Ciąże zdecydowanie później, parę lat po ślubie, ale związek w obu przypadkach od pierwszej licealnej, w przypadku tego małżeństwa z 40 letnim stażem od podstawówki.

        W tej chwili ciężarnych 15-latek nie skreśla się z listy uczniów, tylko im się przydziela indywidualne nauczanie na późną ciążę i okres połogu, co uważam za bardzo fajną zmianę smile
        • vasaria Re: Co złego jest w miłości 16latków? 19.09.20, 09:59
          Jestem z moim mężem od 17 roku życia. Minęło 27 lat, w tym 22 po ślubie. Mamy 2 dzieci - 20 i 15 lat. Czytam te wasze brednie na temat miłości nastoletnich i ręce opadają. Nie ma gwarancji udanego i trwałego związku ani dla 16, ani 26 ani 36 latki. Różnie się plotą losy.
      • hanusinamama Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 15:52
        Ja majac 16 lat miałam chłopaka i bylismy parą 3 lata. Prawde mowiąc wiekszosć znajomcyh była w jakiś związkach, jedne dluższe (jeden sie slubem po studiach skonczył) inne krótsze...nie pamietam zebyśmy sie smiali w wieku 16 ze ktoś ma dziewczyne czy chłopaka...
    • nangaparbat3 Re: Co złego jest w miłości 16latków? 18.09.20, 15:33
      Skąd te wątpliwości? Jak świat światem szesnastolatki zakochiwały się i kochały, to chyba - nie lubię tego słowa, ale się narzuca - naturalne. Czy dziewczyna (uwaga! wskazujemy dziewczynę, chłopaka nie?) "zaprzepaści swoje życie" zależy od jej rodziców przede wszystkim. Jak ją wychowywali, na ile dobrą relację mają, na ile ona im ufa.
      Jeśli ktoś sobie wyobraża, że może tak po prostu zabronić szesnastolatkom miłości, często budzi się z ręką w nocniku.
      Chcę jednak dodać, że rodzice mają szansę uchronić córkę przed "zaprzepaszczeniem sobie życia" nawet jeśli zajdzie w ciążę i urodzi dziecko (domyślam się, że o to chodzi), widziałam rodziny, gdzie ciąża nastolatki nie była końcem ani nawet początkiem końca szczęśliwego (na ile to w ogóle możliwe) życia.