Dodaj do ulubionych

a która nie miała nastoletniej miłości?

18.09.20, 17:56
ja nie i to nie dlatego, że nie byłam zainteresowana. byłam i to bardzo, ale jakoś żaden z obiektów westchnień nie był zainteresowany mną. nie byłam jakaś szczególnie szpetna, raczej zupełnie przeciętna, natomiast nieprzeciętnie zakompleksiona i z zerowym poczuciem własnej wartości. nie do końca mam pomysł, dlaczego mnie to ominęło. coś, co można nazwać związkiem, miałam dopiero powyżej 20 roku życia.

są tu takie sieroty jak ja, czy wszystkie ematki miały kolejkę adoratorów?
Obserwuj wątek
    • laura.palmer Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:08
      Ja, ale to dlatego, że byłam w liceum beznadziejnie zakochana w koledze z klasy, który zwracał na mnie zerową uwagę. W klasie maturalnej okazało się, że on cały ten czas wzdychał do naszej klasowej gwiazdy, która o dziwo weszła z nim w związek, a ten związek zakończył się rok po studiach. Przyczyną rozstania było to, że wyszedł z niego straszny truteń - zaczął kiepskie studia, których nie skończył, do pracy się nie kwapił i żył na koszt rodziców, nie chciał się wyprowadzić, itp.

      A we mnie w liceum kochał się jeden kolega, bardzo fajny i wartościowy chłopak, ale nie byłam zainteresowana, bo był nieatrakcyjny (chudy i pryszczaty). Jakiś czas temu go spotkałam, wyrósł na bardzo przystojnego faceta, ma dobrą pracę, żonę i dwójkę dzieci. Mogło się moje życie zupełnie inaczej potoczyć. suspicious No ale nie żałuję, mam świetnego męża, również bardzo przystojnego. Co ciekawe, mój mąż w szkole średniej też miał zerowe powodzenie, bo był chudy, pryszczaty i chorobliwie nieśmiały. big_grin
    • ricemice Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:17
      Mi się taka nastoletnia miłość/fascynacja nie zdarzyła. I właściwie nie wiem czemu, warunki były, towarzyska też w miarę byłam. Rodzice owszem naciskali, że nauka i oceny najważniejsze, ale też nie zniechęcali aktywnie do chłopaków, to po prostu nie był temat poruszany w domu.
      Teraz jak próbuję sobie przypomnieć to przeżywałam fascynację wyłącznie bohaterami literackimi smile
      Zaczęłam randkować dopiero pod koniec studiów i nie jest mi z tym źle. Tyle tylko że męża poznałam dopiero w okolicy 30 (co też nie jest złe) ale na dzieci zdecydowałam się późno i miałam z tym problemy. Choć ostatecznie wszystko jest ok tylko później niż przeciętnie.
    • milva24 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:18
      To ja się zgłaszam. Kilku mi się bardzo podobało, żaden nie zwracał na mnie uwagi. W jednym nawet się "zakochałam" (w cudzysłowie bo tak naprawdę byłam zakochana w idei miłości a o chłopaku niewiele wiedziałam), próbowałam go poderwać ale mi odmówił co mnie zaraziło na jakieś dwa lata. Później na studiach bardzo chciałam kogoś znaleźć ale ci co mi się względnie podobalo wykazywali zero zainteresowania a od tych co ja się im podobałam mnie odrzucało. A później trafił mnie piorun sycylijski i za niego wyszłam smile
    • la_mujer75 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 20:01
      Ja. Nie byłam w ogóle kochliwa. Strasznie mnie to męczyło. Nikt mi się nie podobał. Miałam wielu kumpli, nawet wielbicieli, ale nie- nic nie drgało w mym sercu!
      Dopiero po III klasie L.O. trafił mi się chłopak, który wywarł na mnie wrażenie. Przez niefortunny zbieg okoliczności nie zostaliśmy parą. Długo tego żałowałam, będąc już w innych związkach. Związkach z facetami, którzy też do końca mi się nie podobali.
      Aż w końcu poznałam mojego męża- piorun w nas strzelił. I to było wreszcie to!
      Odetchnęłam z ulgą, że jednak jestem w miarę normalna wink
    • fitfood1664 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 20:27
      też tak miałam, najpierw prawie żeńska klasa w LO potem zupełnie żeńska grupa na studiach
      większe powodzenie miałam w podstawówce big_grin
      tak naprawdę zaczęłam jakieś związki po odejściu z domu, bo przed, to jacykolwiek adoratorzy byli rozpatrywani w kategoriach przyszłego zięcia a mnie to bardzo wkurzało
      za to zakochana bez wzajemności byłam praktycznie ciągle od przedszkola do dwudziestki big_grin oczywiście nie w jednym i tym samym
    • stephanie.plum Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 21:43
      kochałam się bez wzajemności w dwóch (nie na raz) kolegach, pierwszy był ze mną w klasie, jak mnie nauczyciel obok niego posadził, to z wrażenia zamieniłam się w chochoła...
      dwa lata później zakochałam się w gostku o 5 lat ode mnie starszym. emocji, które odczuwałam na jego widok, ba, na samą myśl o nim, nie da się objąć żadną skalą. to było coś absolutnie niesamowitego, i ten człowiek, którego nie widziałam od lat trzydziestu, dotąd mi się śni.
      na wzajemność nie liczyłam, wszak to był młody bóg, a ja, cóż, patykowata uczennica klasy ósmej.

      więc o adoratorach nie było mowy, ale ja miłość przeżyłam! i to jak przeżyłam!

      a z mężem zaczęliśmy być parą kiedy mieliśmy po 19 lat, choć "adoratorem" nigdy bym go nie określiła...
    • nena20 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 22:39
      Ja tez z tych średnio kochliwych. Jakoś interesowali się mną sami brzydale albo coś nie stykało. Czy żałuję po latach, absolutnie nie ! Moja kuzynka od 16 r.z zawsze kogoś miała, co za porażka....ani poszaleć na dyskotece ani upić się z koleżankami. Chyba jednak wolę swoją drogę.
      • yuka12 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:22
        Dużo racji nena. Jak zaczęłam na serio spotykać się z mężem, zauważyłam, że jednak ogranicza nieco sposób spędzania mojego wolnego czasu. Bo chciał się spotkać, a ja np. chciałam do klubu, jak byłam w klubie, dzwonił, czy wszystko jest ok (czego nie cierpiałam i nie lubię do dzisiaj, choć staram się rozumieć) i odciągał od zabawy, musiałam uważać na alko i wcześnie wracać do domu (razem mieszkaliśmy) itd. W sumie do dzisiaj uważam związek z drugim człowiek i posiadanie rodziny jako rodzaj rezygnacji z (przynajmniej części) własnej wolności.
    • boogiecat Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 22:55
      Ja za nastolectwa wchodzilam jedynie w zwiazki wakacyjne oraz likendowe, a wrecz przygodne.
      A z wielkiej niespelnionej milosci to bylam zakochana w takim wesolym piegowatym blondasku przez dobre kilka lat, zaczelo sie jak mielismy po 9 lat. On tez byl, ale "zycie nas rozdzielilo"- mieszkalismy w roznych dzielnicach Krakowa i widywalismy sie tak co cztery miesiace- coz to byla wtedy za radosc.
      • daniela34 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 23:07
        Jak tak wspominamy poierwsze miłości to ja się pierwszy raz zakochałam mając prawie 4 lata w... 15-latku. To była wakacyjna miłość, wierna i pełna poświęceń, bo jak sobie biedak złamał nogę to po pierwsze solidarnie się rozpłakałam, a po drugie- do końca wakacji tkwiłam przy jego boku, żeby się nie nudził w gipsie i od czasu do czasu donosiłam mu soczek albo słodycze. Niestety, miłość nie przetrwała próby czasu i powrotu do domu.
        • boogiecat Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 00:17
          daniela34 napisała:

          > Jak tak wspominamy poierwsze miłości to ja się pierwszy raz zakochałam mając pr
          > awie 4 lata w... 15-latku. Niestety, miłość nie pr
          > zetrwała próby czasu i powrotu do domu.

          ( co za wspomnienie, prawie 4 lata! )
          czyli jest szansa dla tej mlodej zdradzajacej zone z 45-latkiem
          • daniela34 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 11:08
            smile jest szansa, jak tak policzyć to różnica wieku nie była taka straszna (11 lat 😃) tylko ten mój wiek taki szokujący
            Z perspektywy czasu myślę sobie, że się biedak w tym gipsie musiał strasznie nudzić (mial 2 braci, ale go olali) i nawet 4-latka była lepsza niż nic, więc mnie tolerował u swego boku
    • lauren6 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 00:08
      Mnie ominęła. Pewnie jak wiele nastolatek marzyłam o wielkiej miłości, ale nie o miłości do moich kolegów. Bardzo dobrze się czułam w relacjach koleżeńskich z moimi rówieśnikami płci męskiej i nie czułam potrzeby by przekraczać granicy przyjaźni. W tamtym czasie samo kumplowanie się mi wystarczyło.
    • em_em71 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 07:44
      Powiedziałabym, że większość moich licealnych koleżanek nie była w jakimś bliższym układzie z chłopakiem. Miałyśmy siebie wink Wagary, teatry, koncerty, biwaki, zakupy, wszystko razem.
      Pomiędzy 2 a 3 lo przydarzył mi się kilkumiesięczny romansik, słabo przyjęty przez psiapsółki wink
    • memphis90 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 10:43
      Hmm, moje największe licealne miłostki byly zupełnie platoniczne - z rok cichego adorowania przewodniczącego rady uczniowskiej (był taaaaki poważny i taaaaki mądry itd) i kilka miesięcy wymieniania absolutnie nieromantycznych listów z gościem poznanym na wakacjach (1 wieczór!). W tym czasie trafiło się 2 chłopaków na miejscu, ale trudno to nazwać zakochaniem, pierwszy narobił mi kłopotów (nie, nie ciąża tongue_out) i w ogóle celowo ciągnął mi samoocenę w dół, drugi był odbiciem od pierwszego. O, miałam też krótką relację z gościem, który nawywal się Oliver Barret (a ja byłam na etapie czytania Segala) —spędziliśmy razem fajnie czas i nie było mowy o żadnej miłości, ale był ogólnie bardzo fajnym facetem, takim na dłuższy związek smile

      A potem już nastała ta nastoletnia milosc i ona tak sobie trwa od ponad 20 lat...
    • yuka12 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:09
      Podobnie. Tzn. jak sięgnę pamięcią, byli jacyś nieśmiało chodzący za mną chłopcy, ale nie ci którzy mi się podobali i w których się podkochiwałam. Poza tym jestem z czasów, kiedy pary zaczęły się tworzyć w szkole średniej (rzadziej), a rozkwit chodzdnia ze sobą/par przypadał na studia i później (jeżeli kierunek były zdominowany przez kobiety). Mowa o studiach 5-6 letnich, innych wtedy nie było. Jak słyszę od córy, że jej koleżanki 15-latki głównie rozmawiają o chłopakach i to co najmniej od 2 lat, a ona wolałaby o książkach, filmach, życiu itp., nie dziwię się, że z niechęcią podchodzi do tzw. życia szkolnego.
    • konwaliamajowa Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:43
      Ja nie miałam. Byłam w liceum nieszczęśliwie zakochana. Miałam oddanych adoratorów już od podstawówki
      (ładna byłam). Tyle,że ja szukałam obiektu uczuć, który byłby z gruntu niedostępny. Niedostępny, czyli bezpieczny. Znalazłam. Był w maturalnej klasie, luzak, dusza towarzystwa, a przede wszystkim ujmująco życzliwy. Ja pierwszoklasistka,spięta prymuska. Założyłam,że mogę do niego wzdychać, nic mi nie grozi. Ale on mnie jakoś zauważył (może mu się przyglądałam), a może tak sam od siebie, nie wiem. Zaczęliśmy ze sobą gadać, wracać razem ze szkoły. Było przepięknie. No, ale ja i mój zespół Aspergera...Przekroczenie pewnej granicy stało się niemożliwe. Zaczęłam się przed nim kryć, udawałam,że mnie nie ma w domu. Wszystko zepsułam. Potem, na etapie LO, zepsułam jeszcze jeden kiełkujący związek, a potem dałam sobie już spokój.... Z powodu tego pierwszego bardzo cierpiałam. On chyba też.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka