a która nie miała nastoletniej miłości?

18.09.20, 17:56
ja nie i to nie dlatego, że nie byłam zainteresowana. byłam i to bardzo, ale jakoś żaden z obiektów westchnień nie był zainteresowany mną. nie byłam jakaś szczególnie szpetna, raczej zupełnie przeciętna, natomiast nieprzeciętnie zakompleksiona i z zerowym poczuciem własnej wartości. nie do końca mam pomysł, dlaczego mnie to ominęło. coś, co można nazwać związkiem, miałam dopiero powyżej 20 roku życia.

są tu takie sieroty jak ja, czy wszystkie ematki miały kolejkę adoratorów?
    • daniela34 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:01
      Eee, nie kolejkę. Mialam 1 adoratora, który mi złamał serce, drań jeden, szuja i szczeżuja 😃
      • barbibarbi Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:05
        Szuja i szczeżuja big_grin
        Piękne! I pasuje mi do takiego jednego big_grin Od dzisiaj będę go w myślach tak nazywać, bo do tej pory był "dupek" ale szuja i szczeżuja wygrywa.
        • daniela34 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:07
          Na poprawę humoru
          m.youtube.com/watch?v=vm6fMSb97Xg
          • barbibarbi Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:10
            big_grin dzięki.
          • boogiecat Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 21:31
            Kocham ja, zawsze mi wszystko od razu poprawia 😛
            • daniela34 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 21:36
              Ja też kocham tę piosenkę, wykonanie i TEKST, to jest perełka po prostu!
              • boogiecat Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 22:33
                to wiecej niz perelka, to arcydzielo, niepodrabialne, i co za klip ^^
                zodyn takiego dobrego nigdzie nie zrobil, zodyn
                zawsze troche zaluje, ze tego sie nie da zadnemu obcemu przetlumaczyc, a troche sie ciesze ze jest tylko "moje" tongue_out
                • chicarica Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 00:22
                  Zrobili ale po hiszpańsku, Rata de dos patas...
                  www.youtube.com/watch?v=9obV__MFMaY
                • krwawy.lolo Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 20.09.20, 20:40
                  To jest faktycznie geniusz endemiczny. Jak Pambuk mi świadkiem, przynależność stadna, raczej do niej przywiązanie, może być najobrzydliwszym anachronizmem. W tym przypadku warto być Polakiem.
      • znowu.to.samo Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 21.09.20, 22:17
        A wiecie mnie też taki jeden w wieku 18 l złamał serce
        Boszszsz jaka ja byłam załamana, chciałam popełnić samobójstwo.
        Dzisiaj pukam się w czoło, a na takiego dziada jak tamten nie spojrzałabym
    • triss_merigold6 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:03
      Z liceum pamiętam koleżanki, które zaczynały spotykać się z chłopakami dopiero na studiach.
    • laura.palmer Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:08
      Ja, ale to dlatego, że byłam w liceum beznadziejnie zakochana w koledze z klasy, który zwracał na mnie zerową uwagę. W klasie maturalnej okazało się, że on cały ten czas wzdychał do naszej klasowej gwiazdy, która o dziwo weszła z nim w związek, a ten związek zakończył się rok po studiach. Przyczyną rozstania było to, że wyszedł z niego straszny truteń - zaczął kiepskie studia, których nie skończył, do pracy się nie kwapił i żył na koszt rodziców, nie chciał się wyprowadzić, itp.

      A we mnie w liceum kochał się jeden kolega, bardzo fajny i wartościowy chłopak, ale nie byłam zainteresowana, bo był nieatrakcyjny (chudy i pryszczaty). Jakiś czas temu go spotkałam, wyrósł na bardzo przystojnego faceta, ma dobrą pracę, żonę i dwójkę dzieci. Mogło się moje życie zupełnie inaczej potoczyć. suspicious No ale nie żałuję, mam świetnego męża, również bardzo przystojnego. Co ciekawe, mój mąż w szkole średniej też miał zerowe powodzenie, bo był chudy, pryszczaty i chorobliwie nieśmiały. big_grin
    • ricemice Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:17
      Mi się taka nastoletnia miłość/fascynacja nie zdarzyła. I właściwie nie wiem czemu, warunki były, towarzyska też w miarę byłam. Rodzice owszem naciskali, że nauka i oceny najważniejsze, ale też nie zniechęcali aktywnie do chłopaków, to po prostu nie był temat poruszany w domu.
      Teraz jak próbuję sobie przypomnieć to przeżywałam fascynację wyłącznie bohaterami literackimi smile
      Zaczęłam randkować dopiero pod koniec studiów i nie jest mi z tym źle. Tyle tylko że męża poznałam dopiero w okolicy 30 (co też nie jest złe) ale na dzieci zdecydowałam się późno i miałam z tym problemy. Choć ostatecznie wszystko jest ok tylko później niż przeciętnie.
    • milva24 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 18:18
      To ja się zgłaszam. Kilku mi się bardzo podobało, żaden nie zwracał na mnie uwagi. W jednym nawet się "zakochałam" (w cudzysłowie bo tak naprawdę byłam zakochana w idei miłości a o chłopaku niewiele wiedziałam), próbowałam go poderwać ale mi odmówił co mnie zaraziło na jakieś dwa lata. Później na studiach bardzo chciałam kogoś znaleźć ale ci co mi się względnie podobalo wykazywali zero zainteresowania a od tych co ja się im podobałam mnie odrzucało. A później trafił mnie piorun sycylijski i za niego wyszłam smile
    • bywalec.hoteli Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 19:54
      Nie przejmuj się, masę dziewczyn miało pierwszego chłopaka po dwudziestce, a niektóre to nawet dopiero po studiach (i to fajne, mądre, ładne dziewczyny).
    • aqua48 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 20:00
      Ja, ja nie miałam. Nie czułam takiej potrzeby. A i w okolicy jakoś nie było chętnych na romantyczne uniesienia, może dawałam sygnały, że nie jestem zainteresowana? Związek dopiero później przyszedł, po 20.
    • la_mujer75 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 20:01
      Ja. Nie byłam w ogóle kochliwa. Strasznie mnie to męczyło. Nikt mi się nie podobał. Miałam wielu kumpli, nawet wielbicieli, ale nie- nic nie drgało w mym sercu!
      Dopiero po III klasie L.O. trafił mi się chłopak, który wywarł na mnie wrażenie. Przez niefortunny zbieg okoliczności nie zostaliśmy parą. Długo tego żałowałam, będąc już w innych związkach. Związkach z facetami, którzy też do końca mi się nie podobali.
      Aż w końcu poznałam mojego męża- piorun w nas strzelił. I to było wreszcie to!
      Odetchnęłam z ulgą, że jednak jestem w miarę normalna wink
    • asia_i_p Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 20:04
      Ja się interesowałam jakimiś chłopcami, ale niezbyt entuzjastycznie. Na dobre zakochałam się w klasie maturalnej, w moim obecnym mężu, ale chodzić zaczęliśmy dopiero po skończeniu liceum.
      • stephanie.plum Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 21:45
        o, to tak jak ja (oczywiście, nie chodzi o tego samego męża!)
    • fitfood1664 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 20:27
      też tak miałam, najpierw prawie żeńska klasa w LO potem zupełnie żeńska grupa na studiach
      większe powodzenie miałam w podstawówce big_grin
      tak naprawdę zaczęłam jakieś związki po odejściu z domu, bo przed, to jacykolwiek adoratorzy byli rozpatrywani w kategoriach przyszłego zięcia a mnie to bardzo wkurzało
      za to zakochana bez wzajemności byłam praktycznie ciągle od przedszkola do dwudziestki big_grin oczywiście nie w jednym i tym samym
      • gryfna-frelka Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 20.09.20, 20:34
        Niech zgadne - profil humanistyczny w LO i romanisktyka / NKJO opcja z francuskim?
    • ichi51e Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 20:41
      Ja! Chodzilam do bardzo malej szkoly a ze mna dwoch starszych braci big_grin
    • anika772 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 20:45
      Miałam platoniczną, tzn. spędzałam z nim sporo czasu po koleżeńsku, ale on nic, nic, zatem ja tylko koleżeńsko, a w domu łkałam.
      Oceny sobie popsułam przez te idiotyzmy, i musiałam potem orać żeby poprawić.
      • banicazarbuzem Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 20:51
        Ja też nigdy nie miałam takiej potrzeby choć adoratorów trochę było.
        Mój mąż jest moim pierwszym i jedynym chłopakiem. Ba, nawet nie mieszkaliśmy razem przed ślubem 😉
        Jesteśmy małżeństwem prawie 20 lat i jest nam dobrze razem 😊
        • akseinga1975 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 21:01
          Ja bylam permanentnie zakochana dopoki obiekt westchnien nie okazywal nadmiernego zainteresowania😁 to bylo bardziej gonienie kroliczka. Najbardziej wytrwaly adorator doczekal mojej dojzalosci emocjonalnej, obecnie maz od 23 lat.
      • bertie Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 23:11
        Moje platoniczne miłości powodowały, że się więcej uczyłam wink. Bo w obu przypadkach swojej platonicznej nastoletniej miłości (w podstawówce i szkole średniej) wybrałam najlepszych uczniów z mojego ulubionego przedmiotu szkolnego, więc spędzałam jeszcze więcej czasu na jego nauce, aby im dorównać.
    • stephanie.plum Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 21:43
      kochałam się bez wzajemności w dwóch (nie na raz) kolegach, pierwszy był ze mną w klasie, jak mnie nauczyciel obok niego posadził, to z wrażenia zamieniłam się w chochoła...
      dwa lata później zakochałam się w gostku o 5 lat ode mnie starszym. emocji, które odczuwałam na jego widok, ba, na samą myśl o nim, nie da się objąć żadną skalą. to było coś absolutnie niesamowitego, i ten człowiek, którego nie widziałam od lat trzydziestu, dotąd mi się śni.
      na wzajemność nie liczyłam, wszak to był młody bóg, a ja, cóż, patykowata uczennica klasy ósmej.

      więc o adoratorach nie było mowy, ale ja miłość przeżyłam! i to jak przeżyłam!

      a z mężem zaczęliśmy być parą kiedy mieliśmy po 19 lat, choć "adoratorem" nigdy bym go nie określiła...
      • anika772 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 21:51
        Aaachhhh Stefkabig_grin
      • bywalec.hoteli Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 22:02
        Ten mąż taki z rozsądku?
        • stephanie.plum Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 22:12
          no co ty. po prostu to ja byłam adoratorką, a on się na to zgadzał...

          :~)
          • bywalec.hoteli Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 23:17
            aha, to Ty go poderwałaś? wow
      • paniusia.aniusia Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 06:08
        stephanie.plum napisała:

        > kochałam się bez wzajemności w dwóch (nie na raz) kolegach, pierwszy był ze mną
        > w klasie, jak mnie nauczyciel obok niego posadził, to z wrażenia zamieniłam si
        > ę w chochoła...
        > dwa lata później zakochałam się w gostku o 5 lat ode mnie starszym. emocji, któ
        > re odczuwałam na jego widok, ba, na samą myśl o nim, nie da się objąć żadną ska
        > lą. to było coś absolutnie niesamowitego, i ten człowiek, którego nie widziałam
        > od lat trzydziestu, dotąd mi się śni.

        Mnie się też moja „miłość” z czasów nastoletnich długo się po nocach śniła . Wiele lat nie mieliśmy żadnego kontaktu. Niedawno coś mnie tknęło i poszukalam go na FB. A na zdjęciach: wielki, wytatuowany ONR-owiec, fotografujący się z atrapami broni , wstawiający faszystowskie posty.
        W 5 minut pozbyłam się sentymentów 🤪🤪
    • nena20 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 22:39
      Ja tez z tych średnio kochliwych. Jakoś interesowali się mną sami brzydale albo coś nie stykało. Czy żałuję po latach, absolutnie nie ! Moja kuzynka od 16 r.z zawsze kogoś miała, co za porażka....ani poszaleć na dyskotece ani upić się z koleżankami. Chyba jednak wolę swoją drogę.
      • yuka12 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:22
        Dużo racji nena. Jak zaczęłam na serio spotykać się z mężem, zauważyłam, że jednak ogranicza nieco sposób spędzania mojego wolnego czasu. Bo chciał się spotkać, a ja np. chciałam do klubu, jak byłam w klubie, dzwonił, czy wszystko jest ok (czego nie cierpiałam i nie lubię do dzisiaj, choć staram się rozumieć) i odciągał od zabawy, musiałam uważać na alko i wcześnie wracać do domu (razem mieszkaliśmy) itd. W sumie do dzisiaj uważam związek z drugim człowiek i posiadanie rodziny jako rodzaj rezygnacji z (przynajmniej części) własnej wolności.
    • boogiecat Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 22:55
      Ja za nastolectwa wchodzilam jedynie w zwiazki wakacyjne oraz likendowe, a wrecz przygodne.
      A z wielkiej niespelnionej milosci to bylam zakochana w takim wesolym piegowatym blondasku przez dobre kilka lat, zaczelo sie jak mielismy po 9 lat. On tez byl, ale "zycie nas rozdzielilo"- mieszkalismy w roznych dzielnicach Krakowa i widywalismy sie tak co cztery miesiace- coz to byla wtedy za radosc.
      • daniela34 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 23:07
        Jak tak wspominamy poierwsze miłości to ja się pierwszy raz zakochałam mając prawie 4 lata w... 15-latku. To była wakacyjna miłość, wierna i pełna poświęceń, bo jak sobie biedak złamał nogę to po pierwsze solidarnie się rozpłakałam, a po drugie- do końca wakacji tkwiłam przy jego boku, żeby się nie nudził w gipsie i od czasu do czasu donosiłam mu soczek albo słodycze. Niestety, miłość nie przetrwała próby czasu i powrotu do domu.
        • boogiecat Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 00:17
          daniela34 napisała:

          > Jak tak wspominamy poierwsze miłości to ja się pierwszy raz zakochałam mając pr
          > awie 4 lata w... 15-latku. Niestety, miłość nie pr
          > zetrwała próby czasu i powrotu do domu.

          ( co za wspomnienie, prawie 4 lata! )
          czyli jest szansa dla tej mlodej zdradzajacej zone z 45-latkiem
          • daniela34 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 11:08
            smile jest szansa, jak tak policzyć to różnica wieku nie była taka straszna (11 lat 😃) tylko ten mój wiek taki szokujący
            Z perspektywy czasu myślę sobie, że się biedak w tym gipsie musiał strasznie nudzić (mial 2 braci, ale go olali) i nawet 4-latka była lepsza niż nic, więc mnie tolerował u swego boku
    • kornelia_sowa Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 23:13
      Ja miałam kolejkę adoratorów i co z tego jak żadnym nie byłam zainteresowana?

      Było zauroczenie (wzajemne) w 8 klasie sp, ale niewinne takie.
      Pierwszą miłość w wieku lat 20.
      Tak, ominęła mnie nastoletnia miłość
    • liliawodna222 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 18.09.20, 23:50
      Ja smile Zupełnie, jakbym czytała o sobie smile
    • lauren6 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 00:08
      Mnie ominęła. Pewnie jak wiele nastolatek marzyłam o wielkiej miłości, ale nie o miłości do moich kolegów. Bardzo dobrze się czułam w relacjach koleżeńskich z moimi rówieśnikami płci męskiej i nie czułam potrzeby by przekraczać granicy przyjaźni. W tamtym czasie samo kumplowanie się mi wystarczyło.
    • em_em71 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 07:44
      Powiedziałabym, że większość moich licealnych koleżanek nie była w jakimś bliższym układzie z chłopakiem. Miałyśmy siebie wink Wagary, teatry, koncerty, biwaki, zakupy, wszystko razem.
      Pomiędzy 2 a 3 lo przydarzył mi się kilkumiesięczny romansik, słabo przyjęty przez psiapsółki wink
      • swiezynka77 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:03
        ja przeciwnie, byłam w męskiej klasie w LO i miałam wielu kolegów, na imprezach zdarzało się obściskiwanie z tym lub owym, ale nic więcej z tego nie wynikało. były tylko 2 klasowe pary.
        • swiezynka77 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:05
          po latach pogadałam od serca z jednym z kolegów i on wyjaśnił mi, że w tamtym czasie był zupełnie niegotowy na żaden związek, kompletnie niedojrzały. trochę mi to wyjaśniło.
    • memphis90 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 10:43
      Hmm, moje największe licealne miłostki byly zupełnie platoniczne - z rok cichego adorowania przewodniczącego rady uczniowskiej (był taaaaki poważny i taaaaki mądry itd) i kilka miesięcy wymieniania absolutnie nieromantycznych listów z gościem poznanym na wakacjach (1 wieczór!). W tym czasie trafiło się 2 chłopaków na miejscu, ale trudno to nazwać zakochaniem, pierwszy narobił mi kłopotów (nie, nie ciąża tongue_out) i w ogóle celowo ciągnął mi samoocenę w dół, drugi był odbiciem od pierwszego. O, miałam też krótką relację z gościem, który nawywal się Oliver Barret (a ja byłam na etapie czytania Segala) —spędziliśmy razem fajnie czas i nie było mowy o żadnej miłości, ale był ogólnie bardzo fajnym facetem, takim na dłuższy związek smile

      A potem już nastała ta nastoletnia milosc i ona tak sobie trwa od ponad 20 lat...
    • szara_w Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 11:51
      Jakbym o sobie czytała...
      Przeżyłam w tym wieku tylko długotrwałą miłość platoniczną - obserwacyjną, bo nie miałam śmiałości podjąć żadnych działań. Tylko śledziłam na korytarzu szkolnym cielęco-psim wzrokiem obiekt swojej miłości.
    • yuka12 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:09
      Podobnie. Tzn. jak sięgnę pamięcią, byli jacyś nieśmiało chodzący za mną chłopcy, ale nie ci którzy mi się podobali i w których się podkochiwałam. Poza tym jestem z czasów, kiedy pary zaczęły się tworzyć w szkole średniej (rzadziej), a rozkwit chodzdnia ze sobą/par przypadał na studia i później (jeżeli kierunek były zdominowany przez kobiety). Mowa o studiach 5-6 letnich, innych wtedy nie było. Jak słyszę od córy, że jej koleżanki 15-latki głównie rozmawiają o chłopakach i to co najmniej od 2 lat, a ona wolałaby o książkach, filmach, życiu itp., nie dziwię się, że z niechęcią podchodzi do tzw. życia szkolnego.
    • mia_mia Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:36
      Ja natomiast miałam kolejkę adoratorów, ale jakoś nie w moim guście. Miałam kilku „chłopaków”, ale bez entuzjazmu z mojej strony. W dzisiejszej terminologii „luźne związki”wink
    • konwaliamajowa Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:43
      Ja nie miałam. Byłam w liceum nieszczęśliwie zakochana. Miałam oddanych adoratorów już od podstawówki
      (ładna byłam). Tyle,że ja szukałam obiektu uczuć, który byłby z gruntu niedostępny. Niedostępny, czyli bezpieczny. Znalazłam. Był w maturalnej klasie, luzak, dusza towarzystwa, a przede wszystkim ujmująco życzliwy. Ja pierwszoklasistka,spięta prymuska. Założyłam,że mogę do niego wzdychać, nic mi nie grozi. Ale on mnie jakoś zauważył (może mu się przyglądałam), a może tak sam od siebie, nie wiem. Zaczęliśmy ze sobą gadać, wracać razem ze szkoły. Było przepięknie. No, ale ja i mój zespół Aspergera...Przekroczenie pewnej granicy stało się niemożliwe. Zaczęłam się przed nim kryć, udawałam,że mnie nie ma w domu. Wszystko zepsułam. Potem, na etapie LO, zepsułam jeszcze jeden kiełkujący związek, a potem dałam sobie już spokój.... Z powodu tego pierwszego bardzo cierpiałam. On chyba też.
Pełna wersja