a która nie miała nastoletniej miłości?

    • sumire Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 14:46
      Ja nie miałam. Tzn. nie miałam chłopaka, bo z miłości to umierałam przez połowę liceum, niestety nie dostrzegał big_grin Jak się do mnie odezwał, to przeżywałam przez tydzień...
      Ale byłam mega nieśmiałą nastolatką, w dodatku chowaną trochę pod kloszem i wszelkie damsko-męskie tematy raczej mnie krępowały. Za to na studiach gwałtownie nadrobiłam. Dwa tygodnie po przeprowadzce i rozpoczęciu pierwszego roku akademickiego byłam już sparowana smile
    • mrs.solis Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 19.09.20, 15:07
      Mialam duzo nastoletnich milosci z tym, ze platonicznych. Moje obiekty westchnien pewnie nawet nie wiedzialy, ze sie w nich kocham na zaboj i zdarzalo sie , ze rownoczesnie bylam zadurzona w dwoch naraz. Pierwszego chlopaka mialam jak mialam 16 lat , ale tylko przez okres wakacji.
    • 7katipo Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 21.09.20, 08:09
      Witaj siostro.
      Tylko ja, jak sobie teraz przypomnę, to faktycznie wyglądałam jak ósme dziecko stróża...
    • ajr27 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 21.09.20, 08:34
      Miałam do końca LO wyłącznie miłości platonicznie. Dwa razy okazało się po czasie, że moje obiekty były zainteresowane mną, więc szansa na tzw. Związek była, ale ja prezentowałam tak ostentacyjną oziębłość z obawy przed odrzuceniem, że odstraszałam. Raz, pamiętam jak dziś, spędzałam całe dnie z chłopakiem marzeń na żaglówce. Pływaliśmy po Zatoce, słońce, woda, sami, a ja, idiotka, nic nie potrafiłam zrobić! Kaleka że mnie była emocjonalna i tyle. Dopiero na studiach otworzyłam się na facetów. I odbiłam sobie zakompleksiony wiek nastoletni.
    • ga-ti Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 21.09.20, 10:23
      Ja nie miałam. To znaczy 'zakochałam' się już w 6 klasie, ale jak, ponad rok ten chłopak siedział mi w głowie i sercu smile Cudny był, nawet z perspektywy czasu stwierdzam, że był śliczny i tak po prostu fajny. No ale cóż, za młoda byłam, za bardzo niepewna siebie. Później w podstawówce jakieś większe, czy mniejsze zauroczenia, nieodwzajemnione. Ci, którzy chcieli ze mną 'chodzić' mi się nie podobali, zresztą przecież 'zabujana' byłam w kimś innym.
      W liceum jakoś mi przeszło. Miałam kilku bardzo fajnych kolegów, wesołe towarzystwo i tyle.
      Obecnego męża poznałam na studiach.
      Trochę żal tych niedoszłych nastoletnich związków, ale może nie ma co żałować, bo mogło mi sie inaczej życie ułożyć, a jest dobrze jak jest smile
    • nastjaa Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 21.09.20, 11:52
      U mnie było dość dziwnie, bo w Łodzi, w której mieszkałam nie miałam absolutnie powodzenia. Miałam dość kobiece kształty, nie byłam chudzielcem, a wtedy była moda na wieszaki. Byłam normalną dziewczyną, ale wśród rówieśników byłam chyba zbyt pulchna (nie wiem jaki miałam rozmiar jako nastolatka, bo wszystkie byłyśmy dużo nizsze, ale to taki odpowiednik 38-40, większe piersi, biodra- w stosunku do 34-36 wśród koleżanek). Interesowali się mną raczej starsi faceci (koło 30-40lat) lub totalni nieudacznicy, wychudzeni, zapryszczeni, czasem bez zębów. Z zazdrością patrzyłam na rówieśników, dookoła tworzyły się różne związki, a u mnie nic. Za to jak wyjeżdżałam do niewielkiej miejscowości w górach świętokrzyskich (miałam tam babcię) to wszyscy wymarzeni faceci byli moi 🤓 Gdyby nie to, to chyba z nikim bym się nawet nie pocałowała prawie do pełnoletności🤦 W Łodzi jak miałam koło 17 lat poznałam mojego obecnego męża - wtedy był dla mnie absolutnie nieatrakcyjny i nie podobał mi się. Ale jak się potem okazało była to dopiero moja pierwsza miłość.
    • rainbow_dash Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 21.09.20, 17:02
      ale z was nudziary! Z mojej klasy jedyne, którymi nikt się nie interesował, były po prostu brzydkie albo mega jakieś niewydarzone towarzysko. Także możecie sobie myśleć, że były inne przyczyny, ale niestety - byłyście po prostu nieatrakcyjne dla chłopaków (nie tylko urodowo)
      • ajr27 Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 21.09.20, 22:11
        A, to się zgodzę.
        Najlepsze balety zawsze odbywały się poza moim zasięgiem. Ale też, na usprawiedliwienie dodam, że chodziłam do humana. Były to klasy pomijane towarzysko zawsze i wszędzie, jako banda niewydarzonych, głupich bab (co poniekąd było zgodne z prawdą)
      • ga-ti Re: a która nie miała nastoletniej miłości? 21.09.20, 22:24
        Mnie sie wtedy wydawało, że faktycznie za ładna to nie jestem. Do tego nosiłam wielkie swetry, duże koszule, jeśli spódnice to długie. No nic nadzwyczajnego wink
        Ale jak tak sobie patrzę na zdjęcia to byłam całkiem ok, a jaką miałam fajną kobiecą figurę smile
        Nie wiem, w podstawówce byłam zawsze gdzieś w środku towarzystwa, w liceum chyba straciłam na samoocenie. Choć miałam swoją grupę w klasie (ale nie byliśmy klasowymi gwiazdami) i fajną paczkę pozaklasową, były ogniska, gitary, biwaki, wschody słońca nad morzem... ale wszystko w grupie koleżeńskiej (mieszanej płciowo).
        Na pewno nie byłam sexi big_grin
        Właściwie swoją kobiecość zaczęłam podkreślać, nosić z dumą przy moim obecnym mężu, odkrył mnie wink
Pełna wersja