Dodaj do ulubionych

Kobiety pistolety

19.09.20, 15:31
Byla taka piosenka Marii Peszek...

Znacie takie kobiety?
Takie, ktore zawsze i wszedzie sa seksowne i uwodzicielskie. Zawsze perfekcyjnie odstawione, nawet na gorska wedrowke, oczywiscie nie, ze w szpilkach na Giewont, ale nawet jak stroj sportowy to taki seksi i fryzura i makijaz.
I nie, nie chodzi mnie o kobiety z wrodzonym magnetyzmem, ktore nawet saute i w dresie doprowadzaja mezczyzn do szalenstwa- czyli typowa ematka wink.
Raczej takie tzw. "nastarane" i nie chodzi tylko o wyglad, ale styl bycia, flirciarski do kwadratu. Cos jak Marylin Monroe, ktora oczywiscie miala silne warunki wyjsciowe, ale jej wizerunek to zasluga pracy, specyficznej kreacji, zachowania.
Co daje bycie taka kobieta?
Obserwuj wątek
    • abecadlowa1 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 15:43
      poczkodovana napisała:

      > Byla taka piosenka Marii Peszek...
      >
      > Znacie takie kobiety?
      Znam.

      > Co daje bycie taka kobieta?
      Wydaje mi się, że poczucie kontroli nad własnym wizerunkiem, a czasami wręcz możliwość schowania się w nim - coś jak zbroja.

      • chatgris01 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 15:59
        abecadlowa1 napisała:


        > Wydaje mi się, że poczucie kontroli nad własnym wizerunkiem, a czasami wręcz
        > możliwość schowania się w nim - coś jak zbroja.
        >

        Chyba dobrze Ci się wydaje, dokładnie tak było u Marilyn Monroe.
          • chatgris01 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:07
            Ale wizerunek seksbomby dawał jej władzę.
            Sama wspominała, że zaczęła być dostrzegana dopiero, gdy wyrosły jej piersi, przyciągała uwagę i to ona dyktowała warunki. Wcześniej była niewidzialna (BTW, z tego samego powodu, tzn. że znów stanie się "niewidzialna", tak panicznie bała się starości).
            • jolie Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:17
              Uroda i atrakcyjność dają władzę każdemu - czy to kobiecie, czy mężczyźnie. MM chyba już tak zrosła się ze swoim wizerunkiem, że sama nie wiedziała, kim jest. A może to zagubienie, to też kolejna kreacja, która dawała inne korzyści.
              • chatgris01 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:36
                Ona rozdzielała rolę "Marilyn" od roli "Normy Jean". Jakby wchodziła w całkiem inną osobowość (zresztą nic dziwnego, przez wizerunek seksbomby i obsadzanie w rolach słodkich idiotek nie pamięta się na ogół, że była również świetną aktorką, miała wielki talent).
                Wspomina o tym Simone Signoret.
                • jolie Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 17:28
                  Nie wiem, jak z tym wielkim talentem, bo dla mnie w "Skłóconych z życiem" to ona tak sobie zagrała... Nie wyobrażam jej sobie w takiej roli jak Elisabeth Taylor w "Kto się boi Virginii Woolf", pewnie bałaby się być brzydka i odrażająca (również fizycznie). Albo Blanche Dubois w "Tramwaju zwanym pożądaniem". Ale to tylko moje przypuszczenia.
        • ferra Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 21:55
          MM miała borderline.

          "Post mortem u największej z ikon Hollywood zdiagnozowano (między innymi) zaburzenie osobowości typu borderline, określając ją - zgodnie z psychopatologicznym wzorcem - jako emocjonalnie chwiejną, impulsywną, wymagającą nieustannej atencji, ze skłonnością do teatralnych zachowań i nadmiernej dbałości o wygląd zewnętrzny. Idealna charakterystyka gwiazdy filmowej? Owszem, ale jednocześnie tragiczny efekt nieszczęśliwego dzieciństwa."
      • huang_he Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 15:59
        Ależ nie. Dla takiej kobiety maską jest bycia saute. Bycie piękną, zadbaną i adorowaną to sens życia. Takie osoby, nawet jak znajdą się nagle w szpitalu, to pierwsze co będą dbały o paznkocie, o włosy, o piękną koszulę i seksi szlafroczek z kieszoną, w której będzie szminka.
        Moja babcia jest akurat na etapie wybierania ubioru do trumny, ma już chyba trzeci zestaw. A że nie umarła, a tyle ciuchów nowych można dostać, to podejrzewam, że zmieni się ten zestaw jeszcze nei raz.
    • huang_he Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 15:55
      Znam jedną i jest to moja babcia. Zawsze taka była. Warunki wyjściowe niezłe, bo faktycznie ładna i z figurą bardzo apetyczną. Nigdy nie widziałam jej bez pomalowanych paznokci, zawsze ma zrobione włosy. Ma ponad 90 lat, a nadal robi jakieś akcje typu "nie wpuszczę do domu taksówkarza, bo co ludzie powiedzą, że ja go podrywam? hahaha" itp. Lata po kosmetyczkach, masażystach, manikiury, pedikiury. I tak - gdzie się nie pojawiła, tam robiła show i autentycznie wszyscy faceci dostawali przy niej małpiego rozumu. Na ulicy widywałam tych, którzy stawali i się za nią oglądali. Zresztą nadal potrafią to robić (oczywiście dotyczy to wiekowo jej bliskich, heh). Ma dochodzących sąsiadów, którymi rozgrywa jakieś swoje gierki, napuszcza ich na siebie i traktuje jak śmieci.

      Ogólnie świetny obiekt do obserwowania i na stare lata mało szkodliwy. Jako młoda i piękna kobieta była upiorna. Łącznie z tym, że od 50 lat nie rozmawia ze swoją starszą siostrą. Siostra zagranicą od czasu wojny, babcia kiedyś do niej pojechała i mąż siostry nagle dla babci oszalał. Do konsumpcji na pewno nie doszło, babcia żywiła się tylko flirtem i atencją, ale wystarczyło.
            • majenkir Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:12
              Moze i grubo, ale ja tez mialam takie wrazenie po przeczytaniu wink.
              Faktem jest, ze huang umie ladnie opowiadac smile, cos jak moja kolezanka z liceum, ktora zawsze chwalila swoj pokoj - ze jest caly w antykach. A to bylo skladowisko rupieci od sasa do Lasa wink.
          • huang_he Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:10
            Och, tylko nie stara. Tzn. stara, ale nie dlatego pierdolnięta. Bo pierdolnięta była zawsze.
            Myślę, że w pewien sposób to odbicie traumy wojennej (ukrywanie Żydów, przeszukania, aresztowanie ojca, powstanie warszawskie, nie widziała rodziców przez ponad rok? Dwa? Nie wiedziała, czy żyją. Skatowany brat, siostra, która uciekła i zobaczyły się pierwszy raz dopiero po kilkunastu latach). W sumie może i taka byłaby bez tego, ale biorąc pod uwagę, jak w tej chwili przykłada się dużą wagę to traum dziecięcych, to może coś w tym jest. Jako matka jednocześnie kochająca na zabój i krzywdząca dzieci. Taka, co się w ogień rzuci dla dziecka, ale jak się wścieknie, to zabije słowem. Osobowość narcystyczna z urojeniami. Taka, dla której liczy się najbardziej piękno zewnętrzne, piękne stroje, biżuteria. I to nie jest dla niej zbroja, tylko druga skóra.
          • morgen_stern Re: Kobiety pistolety 20.09.20, 05:55
            Mnie się niestety też tak wydaje, to są osoby z głębokim zaburzeniem i potrzebą bycia wciąż w centrum uwagi, może jakiś nigdy niezdiagnozowany borderline? Jakie męczące musi być takie życie...
      • fil.lo Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:08
        Najpierw chciałam odpisać (na startowy post), że nie znam, ale po przeczytaniu Twojego zmieniam zdanie, oczywiście moja babcia była taka właśnie. Szyła sobie eleganckie i dość ekstrawaganckie ciuchy, co szczególnie w PRL-u rzucało się w oczy, fryzjer był dla niej ważniejszy od rodzinnej okazji, zawsze jakimś cudem zdobyła buty albo torebkę, jakich nie miał nikt. Miała ogromne powodzenie do późnej starości, oczywiście w odpowiednich grupach wiekowych wink Lubiła tańczyć, flirtować i zawsze, ale to zawsze musiała lepiej wyglądać od wszystkich kobiet w okolicy.
        Choć zwrot "kobiety-pistolety' kojarzy mi się raczej z paniami prezeskami w wielkich firmach, niż z opisem Poczkodovanej.
        Ale do tego startowego opisu moja babcia pasuje jak ulał.
        Co o tym myślę? Że lepiej zająć się w życiu czymś innym, niż nieustannym wyglądaniem (co nie znaczy, że jestem wyglądową abnegatką).
      • nuclearwinter Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:10
        Jedna moja babcia była chyba trochę podobna, tzn. nic nie wiem o aż takich miłosnych podbojach i na ulicy się chyba za nią nikt nie oglądał, ale zachowanie i dbałość o wygląd się zgadza. Była w młodości dość ładna, taka troszkę laleczka w typie Marylin Monroe - krótkie, platynowe loki, zadarty lekko nosek, długie rzęsy, kobieca figura. Pracowała z prawie samymi facetami i bardzo jej pochlebiało ich zainteresowanie. Była zawsze mocno kokieteryjna i uwodzicielska, przy czym też mocno infantylna i skupiona na sobie. Zawsze podejrzewałam u niej jakąś osobowość histrioniczną, czy coś w tym stylu. Nie była to moja ulubiona babcia, jak mam być szczera. I ta moja, w przeciwieństwie do twojej była już na starość mocno schorowana i skoncentrowana na swoich chorobach, przeszła jej ochota na podrywanie sąsiadów 😉
      • aandzia43 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:10
        Jesteście pewni że mąż siostry oszalał? Bo równie dobrze siostra wywalila ją ze swojego domu i życia za samo mizdrzenie się do szwagra, a ten afekt uwodzonego to sobie babcia sama dośpiewała. Tez bym mendę wywaliła bez względu na reakcję małża.
      • swiezynka77 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 17:41
        też pomyślałam o swojej babci. zawsze pięknie ufryzowana (w tym celu spała w wałkach), umalowana, pachnąca i elegancko ubrana. jednak nie była flirciarą, po śmierci ukochanego męża nie związała się z nikim. niestety zmarła w wieku 70 lat sad tak mi jej brakuje.
    • chicarica Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:03
      Znam.
      Generalnie mężczyzn którzy się na to łapią uważam za lekko upośledzonych.
      Chociaż może z ich punktu widzenia warto, nie wiem.
      Moim zdaniem szkoda życia na coś takiego, bardzo dużo energii na to schodzi.
      Można być uwodzicielską i mieć powodzenie, niekoniecznie robiąc z siebie pawianicę.
    • sumire Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:09
      Znam. W jej odczuciu pewnie coś daje, w odczuciu otoczenia... hm. Pani nie tylko flirtuje z każdym przedstawicielem płci przeciwnej, ale też jest święcie przekonana, że każdy flirtuje z nią.
      Ogólnie nieszkodliwa osoba, ale jej sposób bycia częściej budzi rozbawienie niż zachwyt.
    • krwawy.lolo Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:13
      To jedna z wielu "women legends". Takie kobiety istnieją jedynie w postrzeganiu innych kobiet. Ja takiej w moim długim życiu nie spotkałem i o takiej nie słyszałem. Marylin jest pstacią medialną, tym samym niewiarygodną.
    • nuclearwinter Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:15
      Chyba takiego połączenia dbania o perfekcyjny wygląd z kokietowaniem każdego, to w najbliższym otoczeniu nie mam. Znane mi kokietki nie są przesadnie nastarane, a mocno nastarane kobiety, które znam, są z kolei dość wyniosłe i niezbyt uwodzicielskie.

      Znałam za to kiedyś dziewczynę, wybitnie mało urodziwą i w dodatku z niefajnym charakterem (intrygantka, narcyzka, kłótliwa, egocentryczna), która była przekonana, że każdy na nią leci. Działo się to jednak wyłącznie w jej wyobraźni 😁 No ale to nie do końca ten przypadek, o jakim piszesz.
      • bywalec.hoteli Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 21:06
        nuclearwinter napisała:

        > Znałam za to kiedyś dziewczynę, wybitnie mało urodziwą i w dodatku z niefajnym
        > charakterem (intrygantka, narcyzka, kłótliwa, egocentryczna), która była przeko
        > nana, że każdy na nią leci. Działo się to jednak wyłącznie w jej wyobraźni 😁 N
        > o ale to nie do końca ten przypadek, o jakim piszesz.

        Wypisz wymaluj opis większości ematek smile
    • anika772 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:18
      Znam dwie. Jedna jest urocza i ją uwielbiam, druga, hmmm... zbyt głośna i powoduje zawroty głowy.
      Kiedyś tam doszły do mnie słuchy, że ktoś (kobieta) mnie tak opisał, jak w poście startowym; uważam to za bzdurę kompletną. Może to kwestia, nie wiem, postrzegania, porównywania?
    • gama2003 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:19
      Znam jedną taką, która chyba się łapie. Nastarana, wyjściowo atrakcyjna.
      Ze świrem na punkcie włosów. Autentycznie.
      Zawsze, ale to zawsze są na pierwszym miejscu. Dzień i celebra mycia włosów to punkt wokół którego kręci się życie. Temat non stop.
      Do tego stopnia, że udziela się otoczeniu. Nie pójdzie, nie pojedzie bo musi umyć włosy. Randka nie dziś bo wlosy ( kilka godzin czarów). Wyjazd tam nie, bo włosy.

      Piękna kobieta. Faceci pojawiają się i znikają. A ona zdziwiona jak taka bzdura ich może wkurzać. Fakt, włosy ma przepiękne.
      • jolie Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:26
        A propos świra na puncie włosów - mój prywatny stereotyp - z każdą z takim świrem, znaną mi z reala, było mi bardzo nie po drodze i w mojej ocenie one miały trochę nie teges z głową. A ja do dzisiaj nie mam cierpliwości, żeby oglądać fimiki na yt czy czytać blogi włosomaniaczek, odbieram te osoby jako bardzo dziwne.
        • waleria_s Re: Kobiety pistolety 20.09.20, 02:32
          Ja trochę też. Zwłaszcza, że im na te włosy masa czasu schodzi, wcierki, glutki siemię lniane), olejowanie na podkład, na sucho, mokro, na noc itd. Kręćka idzie dostać, a efekty cóż... Kilka stów i po keratynie lub nanoplastii ma się lepsze i nic nie trzeba robić przez parę miesięcy prócz mycia bez sls i nałożenia maski.
          Kolejna sprawa, że dla mnie te zatwardziałe włosomaniaczki to trochę naiwniary, obca kobieta z internetów staje się dla nich guru i sruu, kupują 10 polecanych produktów, tracą czas na porady na yt i wcielanie tego w życie, sekciarstwo w moim odczuciu.
    • lily_evans11 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 16:21
      Znam kilka takich, w tym jedna odstawioną zawsze z nienagannym gustem i smakiem, w połączeniu z jej ogładą intelektualną i ambicją zrobiłaby karierę że ho ho, wybrała zlowienie bogatego męża i jakaś niszową hobbystyczną działalność. Na bycie trophy wife była za mądra i w końcu się rozeszli. Bestia jest śliczna i zadbana nawet jak ćwiczy - wrzuca pełno zdjęć na fb, aż miło popatrzeć.
    • fitfood1664 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 17:17
      znam, zawsze ufryzowana, lekko umalowana, odprasowana, zawsze w spódnicy, zawsze w szpilkach, bluzkach i żakiecikach, całe liceum przechodziła tylko w szpilkach, raz pod namioty zabrała szpilki i żelazko i w tych szpilkach chodziła po polu namiotowym, dla mnie upiorna i dziwaczna, ale niektórzy faceci gustowali, nigdy nie widziałam jej wyluzowanej, jak jeszcze ją widywałam...
    • julita165 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 21:44
      Mam taka kolezanke. Ona jest zawsze i wszedzie odstawiona. Oczywiscie stosownie do okolicznosci ale zawsze tip top. Kilka lat temu miala raka szyjki macicy ( szczesliwie to chyba za nia, dobrze sie skonczylo bo juz 8 lat minelo i jest oki ), nawet po operacji, w okresie radioterapii ile razy ja widzialam, czy to na umowionym spotkaniu, czy przypadkiem u fryzjera, wygladala super. Pamietam jak byla na studiach i zaszla w ciaze. Prawie porod, juz czekala w szpitalu ale sie z niego zwolnila na egzamin- mini ( swietna figura, nawet w ciazy po prostu wyskoczyl jej zgrabny brzuszek ), szpilki, nienaganna fryzura i makijaz. Ale ja wiem, ze to kosztuje mase czasu, wysilku i pieniedzy.
      • aqua48 Re: Kobiety pistolety 19.09.20, 22:24
        Znam. To osoba w wieku już ponad 70, ale wygląda nienagannie i najwyżej na 45. Zawsze była piękną kobietą, zawsze ubrana z klasą, elegancko dobrze i modnie. Ma znakomity gust, którego jej zazdroszczę. Niczego innego nie. Przewaliła swoje życie, przegrała małżeństwo, skłóciła dzieci, które porozjeżdżały się po świecie i nie mają kontaktu, miała w pewnym okresie życia spory, znaczący majątek, który się jej rozlazł, no jak to się mówi życiowy przegryw. Ale fasada nadal nieskazitelna. Gwiazda wszędzie gdzie wchodzi. I nadal robi show. A przyznaję, że umie to robić w sposób nienachalny, dyskretnie, delikatnie prowokująco i uwodzicielsko.
        • morgen_stern Re: Kobiety pistolety 20.09.20, 05:53
          Z wyglądem na 45 chyba trochę przesadziłaś 😀 ja mam 46 lat i jakby jakaś siedemdziesięciolatka wyglądała jak ja byłaby chyba światowym fenomenem i dziwem z mutacją genetyczną. Można się świetnie trzymać na starość, ale bez przesady..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka