Dodaj do ulubionych

Psia (i kocia?) prohibicja....

23.09.20, 18:47
W świetle ostatnich ruchów ustawodawczych .. i waszego moralnego odczucia zgodziłybyscie się na blokadę handlu psami (kotami) rasowymi do czasu az wszystke schroniskowce znajda dom?
Obserwuj wątek
        • thea19 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:38
          finalnie wygaśnie gatunek, jeśli wykastruje się ostatniego kundelka a zakaże rozmnażania rasowych. Przymusowej kastracji powinny być poddawane wszystkie psy spoza zkwp, to jedyny sposób na zminimalizowanie psiej bezdomności.
          • umi Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:19
            Przymusowej kastracji powinny być poddawane wszystkie psy spoza zkwp - To znakomity sposob, zeby nawet ludzie ktorzy chca miec normalne psy nie mieli na to szans uncertain Nie kazdy chce miec barbie na wystawy, a niektorym hodowcom peron z lekka sie gubi.. Mnie by chyba sz.g na miejscy trafil gdybym najpierw musiala zaplacic miliony monet a potem uzerala sie z psim polmozgiem (bo oddac bym nie oddala juz, ale co innego przygarnac glupiego kundelka a co innego zaplacic tysiace za psa skrzywdzonego celowym dzialaniem i miec swiadomosc, ze potem tak samo wyebani zostana nastepni, a przylozylo sie do tego reke uncertain).
            • thea19 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:37
              nie bardzo wiem o czym konkretnie mówisz ale postaram się odpowiedzieć - pies hodowlany ma udokumentowane pochodzenie, rozmnażane są psy z uprawnieniami i zdrowe (niektóre rasy mają wymóg posiadania badań zdrowotnych i psychicznych ale dla chorób genetycznych hodowcy wykonują badania i bez wymogu), rozmnażanie jest kontrolowane. Pies od hodowcy może trafić się z wadą - to jest żywe zwierzę i czasem może trafić się z chorobą wrodzoną a czasem z powikłań ciążowych lub porodu a czasem tylko z defektem wizualnym. Pies wystawowy to osobna liga - kosztuje on zdecydowanie więcej niż reszta szczeniąt i nabywca raczej wie co z nim zrobić. Pieski wadliwe tzw pety mają zazwyczaj dużo niższą cenę a czasem są za darmo. Pies bez jądra albo ze złamanym ogonem czy krzywym zgryzem albo mniejszy niż wzorzec nie jest gorszy, chorowitszy ale nie nadaje się do rozrodu. Będzie kochać tak samo jak przyszły interchampion czy kundelek.
              Psi półmózg - pies jest odzwierciedleniem swojego właściciela - jeśli kupujesz szczeniaka, to od Ciebie zależy jak się będzie zachowywał. Wzorzec rasy ma określone cechy charakteru i szkolenie takiego psa dobiera się do rasy, każdego psa trzeba wychować, ze szczeniakiem prosta sprawa - w hodowli miał prawidłowe wychowanie, socjalizację i odbierasz szczeniaka bez traum. Z każdego psa można zrobić głupka, jeśli się będzie go tak traktować. Tworzenie ras brachycefalicznych, zniszczenia ON itd nie popieram. Jest jednak taki wybór ras (w tym pierwotnych), że nie trzeba dokładać ręki do rozmnażania buldożków.
                  • joanna05 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:34
                    umi napisała:

                    > NIe. Rasy pierwotne sa cudowne big_grin I nie sa trudno wspolpracujace. Inteligencja
                    > dorownuja kotom, a interakcja z czlowiekiem je przewyzszaja. I oby hodowcy ze z
                    > wiazkow dali im jak najwiecej spokoj.

                    Zgadzam się! Cudne, madre, bardzo współpracujace. Tylko trzeba z nimi pracować, to wysiłek, dla człowieka nieraz większy niż dla psa. Bez szkoleń się nie obejdzie, jak mówia na naszym - treningi sa dla opiekunów w zasadzie, pies może być dowolny, byle to właściciel nauczył się, jak gadać z psiakami wink
                  • ciezka_cholera Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:37
                    >>nie sa trudno wspolpracujace. Inteligencja dorownuja kotom, a interakcja z czlowiekiem je przewyzszaja<<
                    Rasy pierwotne mają swój urok. Są samodzielne, bardzo wolnomyślne i niezależne. Ale nie są współpracujące. Chodzi mi tu wyłącznie o pełny obraz rasy. Myślę, że takie opinie fanów danej rasy, są dla niej krzywdzące na dłuższą metę.Tworzenie odbiegającego od realiów obrazu jakiejś rasy równa się wiele nieudanych zakupów. I bolesnych rozstań... Sama mam pierwotną mendę z odzysku - kocham ją, ale wiem, dlaczego poprzedni właściciele ją oddali i im się nie dziwię. Nie pasowała do charakteru tej rodziny, gdyby zdecydowali się na łatwiejszego pieska, pewnie by u nich został - to był dobry dom, czasami trudności w ułożeniu psa, są w stanie pokonać najlepsze chęci.
              • umi Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:07
                Nie chce tutaj robic jakiejs krucjaty anty-hodowlanej, bo forum otwarte i ktos moze zle zrozumiec, a potem obrazic sie na hodowle. A czasem lepiej, zeby niektorzy skorzystali wlasnei z nich, sama cena psa jest pierwszym sprawdzianem determinacji przyszlego wlasciciela. Najogolniej - hodowla skupia sie na wzorcu rasy, w ktorym duza role odgrywa wyglad. Owszem, najmadrzejszego psa mozna zepsuc, tu masz racje. Ale jednoczesnie kazdy pies ma swoje limity, tak samo jak kazdy czlowiek je ma. I jesli to to jest priorytetem, rasowosc czy nie jest mniej istotna. Z tym, ze wiekszosc ludzi i tak nie wykorzystuje maksimum mozliwosci swoich psow, bo po prostu sie tym az tak nie interesuje albo zwyczajnie nie potrzebuje. Mala grupe interesuje. I wtedy to co napisalam ma znaczenie.
                • thea19 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:25
                  no mają limity, intelektualne również. Mam 4 osobniki jednej rasy i widzę różnice. Pies interchampion ma wszystkie cechy ze wzorca, jest uroczy, zabawny, elastyczny (nauczył się gonić koty od suk, niektórych obcych łapie za nogawki) ale gamoniowaty na tle suk - wszelakie labirynty, tunele, tor przeszkód nie dla niego. Nie był u mnie od początku i fakt mieszkania w dużej hodowli nie był dla niego zaletą. Potrafi pięknie prezentować się na stole, u weta grzecznie znosi wszelakie zabiegi ale nie zna komend, nie słucha się, jest zazdrosny o inne psy i rzuca się na jedzenie.
                  • umi Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:34
                    No wiec wlasnie. Jesli jedynym wyborem bylyby psy z hodowli, to dla osob, ktore szukaja psa dla interakcji z samym psem mogloby nic nie zostac. Moze wielorasowiec nie wyglada tak pieknie jak te na wybiegu, ale jesli sie nie wystawia, a chce psa jako psa, to wyglad nie jest taki wazny jak pies jako on sam i radosc z kontaktu z nim. Nie uwazam, zeby to byl powod do masowego, nieprzemyslanego rozmnazania psow. Jedynie jestem zdania, ze nie wszystko powinno sie zostawic hodowcom ze zwiazkow, bo nie kazdemu beda odpowiadaly ich kryteria. I te kryteria nie sa tez zbyt dobre dla gatunku jako calosci - nie wybiera sie naturalnych cech, ale te udziwnione i w praktycznym zyciu z psem nie az tak potrzebne, o ile sie nie chce wystawiac.
                    • thea19 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 24.09.20, 09:13
                      95% psów w hodowlach rodzi się dla towarzystwa/pracy czy czego tam człowiek oczekuje od psa. Wystawowych jest te 5% bo wybiera się osobniki najlepsze i dopiero je rozmnaża po uzyskaniu uprawnień. Moja rasa nie jest udziwniona, od lat jest bez zmian.
                    • karola2122 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 24.09.20, 21:31
                      umi napisała:

                      > Moze wielorasowiec nie wyglada tak pieknie jak te na wybiegu, ale jesli sie nie wystawia, a c
                      > hce psa jako psa, to wyglad nie jest taki wazny jak pies jako on sam i radosc z
                      > kontaktu z nim. Nie uwazam, zeby to byl powod do masowego, nieprzemyslanego ro
                      > zmnazania psow. Jedynie jestem zdania, ze nie wszystko powinno sie zostawic hod
                      > owcom ze zwiazkow, bo nie kazdemu beda odpowiadaly ich kryteria. I te kryteria
                      > nie sa tez zbyt dobre dla gatunku jako calosci - nie wybiera sie naturalnych ce
                      > ch, ale te udziwnione i w praktycznym zyciu z psem nie az tak potrzebne, o ile
                      > sie nie chce wystawiac.

                      Mylisz się, wygląd jest bardzo ważny, nie mniej, niż np. zdrowie psa. Wolę w typie rasy, ładnego i zdrowego, niż rasowego ładnego i chorego lub zdrowego brzydkiego kundla. Ty też chyba wolisz mieć ładnych ludzi w otoczeniu, ładne rzeczy w domu itd., prawda? A nie tylko praktyczne
            • iwoniaw Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:06
              nangaparbat3 napisała:

              > Dlaczego? Mieszańce są zdecydowanie zdrowsze i mądrzejsze.

              Skąd taki pomysł? Nawet z tzw. dowodów anegdotycznych mogłabym wymieniać przypadki ześwirowanych kundli. Oczywiście, są też kundle zrównoważone i kochane, niemniej psychicznie chorych psów z rodowodem praktycznie nie ma, a o tych bez papierów to co chwilę czytamy w artykułach z cyklu "zagryzione dziecko" albo "tylko" w wątkach "nie da się spokojnie przejść ulicą wzdłuż posesji psiarza".
              • umi Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:18
                Sa tez. Nie sledze tego, ale pamietam kilka afer z obronnymi. I niektrore byly z papierami, za grube tysiace. Co prawda przy rodowodowych jest duzo mniejsza szansa na glupote wlasciciela, bo trzeba wiecej determinacji zeby takiego zdobyc, nie wystarczy isc na pokatny bazarek. Wiec i ludzie w wiekszosci sa bardziej swiadomi i jednak rzadziej popelniaja bledy.
                Natomiast sporo pogryzien to jednak psy w typie rasy (tak na prawde majace bardzo duzo cech danej rasy, wiec teoretycznie te pozytywne powinny jednak przewazyc). I wiele wynika z glupoty wlasciciela, nie psa. Tak samo jak z kundelkami. Zeswirowane psy - czy rasowe, czy nie, to jednak mniejszosc. Wiekszy problem to nieporadni wlasciciele.
              • nangaparbat3 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 22:09
                Z doświadczeń moich własnych, rodiny i znajomych.
                Aktualnie mamy najbardziej rasowego psa z rodowodem i co chwilę kłopoty, chociaż jest zjawiskowo piękny i ma mnóstwo innych zalet. Od dwóch lat jedzie na antydepresantach, szkółka go wywaliła, pani behawiorystka się wycofała rakiem. KOcham go całym sercem, ale jest jak jest.
                To zresztą żaden argument, natomiast po to jest rozmnażanie płciowe, zeby geny się mieszały, a samice wybierały ojców swoich dzieci, i tyle. W każdym razie suczki.
              • nangaparbat3 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 24.09.20, 09:12
                Dzikiego nie, ale pewnie by się uśrednił.
                Trochę szkoda, bo niektóre rasy są naprawdę piękne. W naszego rodowodowca patrzę jak w obraz, nadzwyczajna uroda i ten wyraz głębokiej mądrości i dobroci - ale z drugiej strony: trzustka, dysplazja (póki co jest OK, ale schorzenia typowe dla rasy), no i spectrum. Naprawdę, przy całej niewątpliwej inteligencji, dobroci, łagodności i pogodzie ducha zachowuje się jak sześciomiesięczniak najwyżej. Szkółka nas wywaliła, pani behawiorystce opadły ręce.
    • kozica111 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:07
      Moje pytanie wynika z obserwacji, jestem w kontakcie z kilkoma fundacjami.Gdy pojawiają sie psy/szceniaki w typie rasy chętnych na pęczki...kundelki natomiast maja małe wziecie...z czego to wynika..jak ktos chce mieć psa to chyba psa a nie rasę...
      • joanna05 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:25
        kozica111 napisała:

        > Moje pytanie wynika z obserwacji, jestem w kontakcie z kilkoma fundacjami.Gdy p
        > ojawiają sie psy/szceniaki w typie rasy chętnych na pęczki...kundelki natomiast
        > maja małe wziecie...z czego to wynika..jak ktos chce mieć psa to chyba psa a n
        > ie rasę...
        No nie. Wiele osób chce i może mieć tylko zwierzę konkretnej rasy, o konkretnych cechach. I nigdy nie zdecyduje sie na wzięcie "psiej bidy" ze schroniska, ryzykujac, że zwierz okaże się straumatyzowany, po ciężkich przejściach, a więc bardzo lękliwy czy agresywny. Większość ludzi sobie z takim zwierzakiem nie poradzi. No i co zrobisz?
        a Ty ile zwierzat ze schroniska masz? I ile jeszcze weźmiesz, hę? wink
      • ciezka_cholera Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:36
        Ludzie czasami chcą wiedzieć, czego się spodziewać po swoim szczeniaczku - pod względem temperamentu, wymagań pielęgnacyjnych, podatności na szkolenie, potrzeb fizycznych... kundelki (uwielbiam, mam dwa) są pod tym względem niewiadomą - choć zwykle są przeciętne. Czasami też ktoś może chcieć kupić psa mającego spełniać jakąś funkcję - mogą chcieć psa stróżującego, pasterskiego, do dogoterapii. Łatwiej i bezpieczniej kupić psa rasowego. Duża w tym wina schronisk i fundacji koloryzujących (delikatnie mówiąc) w sprawie adoptowanych podopiecznych. Oczywiście, nie ma co się oszukiwać, dużą rolę gra też snobizm potencjalnych nabywców.
        Odnosząc się do pytania z postu startowego - nadpopulacja psów w pl bierze się głownie z rozmnażających się mieszańców. Darmowa sterylizacja to mit. Należało by zacząć od powszechnej i darmowej sterylizacji.
        • hamerykanka Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:10
          No dokladnie.
          Znajoma ma dwa pitbule ze schroniska. Jeden jest przyjacielski i garnie sie do ludzi, uwielbia glaskanie i przytulanie. Drugi-po trzech latach z nia dalej panicznie boi sie ludzi. Najlepiej czuje sie w klatce. Kiedy ktos ja odwiedza, pies sie chowa, ucieka, wpada w panike.
          i niby ta sama rasa, oba po schronisku. A jakie rozne. No i wyobrazam sobie jesli ktos, kto nie mialby takiej cierpliwosci jak oni, przygarnalby tego drugiego.
            • hamerykanka Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:48
              Nie, oba to samce. Ale ten srebrny po prostu kuli sie pod stolem jak widzi czlowieka. Znam ich od roku i dopiero dzis odwazyl sie wyjsc spod stolu i polizac mnie po rece. Dlatego ze drugi lezal rozwalony na moich kolanach (siedzialam na podlodze) i mial drapanko i calowanie.
              Ten srebrny zawsze ma takie szeroko otwarte oczy jak przerazony kot. Nie wiemy przez co przeszedl, ale to musialo naprawde byc zle, skorto po trzech latach nie ma poprawy.
              • umi Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 22:22
                To musiala byc jakas potezna trauma, nie tylko bardzo zle. Zaloze sie, ze bicie rpzy tym to nic. Ludzie to czasem $^%#%&*. Dobrze, ze dostal szanse na dom po takich przezyciach.
                Za nastepne 3 lata mu przejdzie, max 4. To wroze ja, Umi wink
                • hamerykanka Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 24.09.20, 17:33
                  Tez sie zastanawiam. Byc moze byl uzywany jako "bait' do tresowania pitow do walk psow. Sprawdzalam czy ma stare blizny, ale nic nie znalazlam. Z tym, ze czesc wystawia sie pitom w kagancach, zeby nie 'zuzywac' zbyt wiele psow. Wiec mogl byc szczuty i smiertelnie wystraszony, a nie pogryziony.
                  Niestety w tym celu czesc psow ze schroniska jest'adoptowanych", stad meksykanskie rodziny maja lokalnie problemy z adopcja psow. Robi sie im problemy. Przez pol roku bedac pracownica schroniska napatrzylam sie...
                  Niestety to sport bardzo popularny tam, gdzie jest duzo Meksykanow, a wiec w Teksasie i Kolorado. W Kolorado pracowalam rok w Animal ER. Polowa psow przynoszonych to byly pity, czesto doslownie porozrywane na kawalki. Nie zapomne jednego, ktorego skora doslownie zostala oderwana od miesni. Byl jak w worku-kiedy usilowalam oczyscic rane na karku lejac wode , wyplywala w okolicach zadu. Nie dalo sie go uratowac, a zreszta skora i tak by obumarla. Ale mimo to, mimo tych wszystkich ran byl spokojny i lizal mnie po rekach.
                  Nienaiwdze ludzi ktorzy robia walki psow i ktorzy na nie chodzasad
      • jak_matrioszka Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:37
        Jak kupujesz jedzenie, to bierzesz cokolwiek jadalne, czy to co lubisz?
        Perfumy wybierasz ze wzgledu na zapach, czy wystarczy że to perfumy?
        Wybierajac partnera życiowego kierujesz sie własnym gustem, czy może być dowolny egzemplarz, byle gatunek sie zgadzał?

        Tak, ludzie czesto chca zwierze w określonym typie i wcale nie czyni ich to dziwnymi ani gorszymi. Ani odpowiedzialnymi za innych ludzi, którzy przyczynili sie do rozmnożenia kundli czy porzucili je. Cheć posiadania dużego psa nie czyni ze mnie gorszego człowieka od kogoś, kto adoptuje ze schroniska malutkiego przedstawiciela gatunku. Ktoś komu przyjemność sprawia kupienie MCO nie jest gorszy od kogoś, kogo zauroczył czarny przybłeda znaleziony pod balkonem.
        • iwoniaw Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:35
          kozica111 napisała:

          > Ty lubisz zwierzeta? Moze ciebie uspic boś ruda?

          Ach, ta miłość do zwierząt, która objawia się chęcią usypiania ludzi 😂😂😂 Wzruszające, że tak kochasz pieski i kotki, że im życzysz wieloletniej wegetacji w klatce. A ruda to sama jesteś 😛
        • ciezka_cholera Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:42
          ale iwoniaw ma rację. Ile ja widziałam ogłoszeń piesków seniorów, które całe życie - od szczeniaczka - spędziły w schronisku. W błagalnym tonie, żeby chociaż na stare lata zaznały domu. Jaki to ma sens? Naprawdę uważasz, że to służy tym zwierzakom? Ja uważam, że w przypadku zwierząt, ważniejsza jest jakość życia niż jego długość. Poza tym, organizacje prozwierzęce, powinny zajmować się dobrostanem całej populacji a nie jednostek
          • umi Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:57
            Bo psy w schronisku gina. A im lagodniejszy i im bardziej nadaje sie do domu, tym mu tam gorzej. Klatka to nie jest miejsce dla psa ani cale stado, ktore na siebie warczy ze stresu i braku przestrzeni nie jest dobrym otoczeniem dla psa domowego.
            Ja jestem przeciwna usypianiu psow. Te nierasowe albo w typie rasy sa czasem naprawde super psiakami i przyjaciolmi calej rodziny, a z rasowymi pieknosciami, ktorym papier daje glejt na zycie bywa orka na ugorze, latanie po wetach i behawiorystach.
            • ciezka_cholera Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:12
              >>Ja jestem przeciwna usypianiu psow. Te nierasowe albo w typie rasy sa czasem naprawde super psiakami i przyjaciolmi calej rodziny, a z rasowymi pieknosciami, ktorym papier daje glejt na zycie bywa orka na ugorze, latanie po wetach i behawiorystach. <<
              Zgadzam się z tym. Niektóre rasy są trudne, ale decydując się na taka, potencjalny nabywca wie, czego się spodziewać (albo powinien wiedzieć). Niektóre kundle też bywają trudne, ale tego nikt się nie spodziewa, a fundacje często ten fakt ukrywają. Mieszańce, zwłaszcza te z ciężką przeszłością, to tez nie zawsze są psu dla niezaawansowanych. Natomiast funkcjonuje mit, że zawsze się odwdzięczą bezwarunkową miłością za podarowany im dom. Psy nie wiedzą, czy są "bezwartościowymi" mieszańcami, czy cennymi rasowcami - nadal są psami, z całym swoim bagażem doświadczeń.
              • umi Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:23
                Wiele mieszancow nie ma ciezkiej przeszlosci. Calkiem sporo psow schroniskowych po prostu nie znalazlo chetnego. Albo go mialo, ale sie wymiksowal - niekoniecznie przez problemy z psem, niektorzy maja problemy z wlasna glowa i traktuja zwierze jak zabawke, ktora sie nudza. Dopiero kiedy taki pies przejdzie swoje w systemie zaczyna z nim byc zle. A i tak wiekszosc dochodzi do siebie po kilku tygodniach dezorientacji.

                Psy nie wiedzą, czy są "bezwartościowymi" mieszańcami, czy cennymi rasowcami - nadal są psami, z całym swoim bagażem doświadczeń - Prawda. A ludzie niestety inaczej traktuja problematycznego rasowca i problematycznego kundelka.
                • ciezka_cholera Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:40
                  >>Wiele mieszancow nie ma ciezkiej przeszlosci. Calkiem sporo psow schroniskowych po prostu nie znalazlo chetnego<<
                  Przedłużający się pobyt w schronisku, to jest ciężka przeszłość. Taki pies jest okrutnie niezsocjalizowany, a to naprawdę osobie bez doświadczenia może sprawić problem - nawet jeśli pies jest do odpracowania. Największym atutem i jednocześnie wadą kundli, to ich przeciętność. Zwykle nie są bardzo trudne i w miarę dobrze znoszą przeciwności losu. Ale jak ktoś sobie wymarzył 2 kilogramowego karzełka albo 60 kilogramowego olbrzyma, to raczej wśród mieszańców nie znajdzie. To samo dotyczy charakteru i temperamentu, a nawet szaty. Ja absolutnie nikogo nie chciałabym zniechęcać do przygarnięcia mieszańca, jak już wyżej pisałam sama mam dwa, ale mam też dwa rasowce - i jedna jest cudowna, a druga to największa psia menda, ale i tak ją lubię big_grin Wiem czemu ludzie się decydują na jedną opcję i na druga i żadna mnie nie mierzi.
        • iwoniaw Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:31
          rosapulchra-0 napisała:

          > Nie, usypiane starych psów jest nieludzkie.
          >

          Nieludzkie jest też trzymanie ich w klatkach w schronisku aż do śmierci, często długie lata. Pies jest stadny, jeśli nie ma swojego domu, swoich ludzi, a otoczenie złożone z innych psów (w klatkach obok) ma skrajnie nienormalną strukturę, to jakie jest życie (czy raczej wegetacja) takiego psa? Po jakimś czasie w yskim miejscu pies się już nawet nie da zsocjalizować na tyle, by normalnie żyć z ludźmi w domu, wychodzić na spacery bez stwarzania zagrożenia dla ludzi, innych zwierząt i siebie. Dla mnie trzymanie psów w schronisku w nieskończoność to męczenie ich. Podobnie jak uporczywe terapie zwierząt chorych.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:34
      Nie.
      Lubię rasowe, nie mam z rodowodem tylko z domowej hodowli.
      I nie rozumiem o co chodzi z tymi hodowlami domowymi, gdyby psy były rozmnażane tylko pod szyldem związku to szczeniak jakiejkolwiek rasy kosztowałby w okolicach 15-20 tyś.
      Ja kocham psy ale nie dałabym takiej kasy za pupila.
      • ciezka_cholera Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:47
        >> nie rozumiem o co chodzi z tymi hodowlami domowymi, gdyby psy były rozmnażane tylko pod szyldem związku to szczeniak jakiejkolwiek rasy kosztowałby w okolicach 15-20 tyś.<<

        Psy rasowe kosztują tyle, ile kupujący są chętni za nie zapłacić, a sprzedającym się to jeszcze opłaca. Jak w każdym innym handlu.
      • barattolina Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:48
        Chodzi o to, ze tzw. domowe hodowle to rozród zwierząt bez jakiejkolwiek kontroli.
        A wiesz do czego prowadzi pazerność i pęd ku kasie.
        Kupujesz zwierzęta poza rodowodem, produkowane w skandalicznych warunkach - wspierasz okrucieństwo.
        Dlatego potrzebne są związki i potrzebne są wysokie ceny.
      • karola2122 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 24.09.20, 22:05
        kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

        > Nie.
        > Lubię rasowe, nie mam z rodowodem tylko z domowej hodowli.
        > I nie rozumiem o co chodzi z tymi hodowlami domowymi, gdyby psy były rozmnażane
        > tylko pod szyldem związku to szczeniak jakiejkolwiek rasy kosztowałby w okolic
        > ach 15-20 tyś.
        > Ja kocham psy ale nie dałabym takiej kasy za pupila.

        absolutnie się zgadzam. Rodowód nie daje gwarancji dobrych warunków utrzymania na początku (w tym zdrowej niewyeksploatowanej matki), ani dobrego zdrowia; brak rodowodu (czyt. hodowla domowa) niekoniecznie oznacza złe warunki utrzymania, chociaż oczywiście może
        • iwoniaw Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:47
          triismegistos napisała:

          > Akurat prohibicja przyniosła całkiem dużo dobrego, tylko trudno ocenić, czy sum
          > arycznie się to wszystko opłaciło.
          >

          W każdym razie nawet w kraju takim jak Pl, gdzie dostęp do alkoholu 24/7 jest powszechny, jakoś się przyjął monopol spirytusowy, a handel bimbrem bez akcyzy jakoś nie ma wielu zwolenników i to nie z powodu praworządności obywateli...
    • umi Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 19:51
      Jestem za edukacją ludzi z czym sie wiaze posiadanie psa i za nie pozwalaniem na masowe rozmnaznie "na akord" (takze legalnym hodowlom) ale przeciw przymusowej kastracji. Jestem za darmowa dla tych, dla ktorych to duzy wydatek. I za wysokimi karami za znecanie sie nad zwierzetami.
      Uwazam, ze to zloty srodek i by wystarczylo.
    • sumire Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:13
      Nierealne i myślę, że zaowocowałoby rozkwitem czarnego rynku. Naród mamy mega sprytny, jeśli chodzi o omijanie wszelkich blokad i zakazów.
      Uważam, że powinna być większa kontrola nad hodowlami - i nad rozmnażaniem ile wlezie, i nad eksperymentami typu "zróbmy mopsikowi jeszcze bardziej płaską mordkę". No i propagowanie sterylizacji, jednak. Ale odgórne blokady tego rodzaju zrobiłyby więcej złego niż dobrego.
    • nenia1 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:37
      Przepełnione schroniska nie są wynikiem istnienia zwierząt rasowych, tylko nieodpowiedzialnych ludzi i niekontrolowanego rozmnażania kundelków czy dachowców. Znakowanie, rejestracja, sterylizacja i kastracja, na tym powinno się skupiać a nie na łzawych wpisach, za którymi nic nie idzie typu "nie kupuj, adoptuj". Jeśli eliminacja jakiś ras tu wyłącznie tych modyfikowanych sztucznie, ze szkodą dla zdrowia zwierząt, wszelkiego rodzaju bassety, mopsy, pekińczyki, tu też powinna działać jakaś edukacja, żeby ludzie nie kierowali się wyłącznie modą i ślicznymi oczkami, tylko przed zakupem wiedzieli co nieco i nie kupowali ras zniekształconych, co w efekcie przekłada się na cierpienie zwierząt.
      • karola2122 Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 24.09.20, 22:16
        nenia1 napisała:

        > Przepełnione schroniska nie są wynikiem istnienia zwierząt rasowych, tylko nieo
        > dpowiedzialnych ludzi i niekontrolowanego rozmnażania kundelków czy dachowców.
        > Znakowanie, rejestracja, sterylizacja i kastracja, na tym powinno się skupiać a
        > nie na łzawych wpisach, za którymi nic nie idzie typu "nie kupuj, adoptuj". Je
        > śli eliminacja jakiś ras tu wyłącznie tych modyfikowanych sztucznie, ze szkodą
        > dla zdrowia zwierząt, wszelkiego rodzaju bassety, mopsy, pekińczyki, tu też pow
        > inna działać jakaś edukacja, żeby ludzie nie kierowali się wyłącznie modą i śli
        > cznymi oczkami, tylko przed zakupem wiedzieli co nieco i nie kupowali ras zniek
        > ształconych, co w efekcie przekłada się na cierpienie zwierząt.

        Tak, to prawda, mój pekińczyk z domowej hodowli (niech nikt nie mówi o pseudo-hodowli w przypadku, gdy szczeniak dorastał w domu i spędzał czas w łóżku siedmioletniej córki właścicieli swojej matki), i wygląda tak, jak pierwsze pekińczyki, które dotarły do Europy, a nie te współczesne zmodyfikowane psiaki. Niestety, nie mogę się zaangażować do przywrócenia standardu rasy (byłyby też zdrowsze), więc dałam wykastrować psiaka jako nieprzeznaczonego do rozrodu, czego żałuję, bo rasa skorzystałaby i z punktu widzenia i wyglądu, i zdrowia, i charakteru. Zresztą charakter pekińczyków mi się wyjątkowo podoba, więc tego bym nie zmieniała <3
    • hanusinamama Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 20:55
      Schroniska dla zwierząt są zapchane nie dlatego, ze ludzie kupują rasowe psy. Dlatego ze masa nieodpowiedzialny jełopów bierze sobie pieska bez pomyślenia i zastanowienia jakie z tym wiążą się utrudnienia, problemy czy koszty. Piesek w rodzinie doczeka do ferii czy wakacji - nie ma go z kim zostawić- bach w lesie wywalić z auta. Kot sie rozchoruje - bach wywalić gdzieś przy drodze. W mojej rodiznie tylko takie znajdy od lat
      • ciezka_cholera Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:07
        Gdyby tak było, to problem by sam się rozwiązał przy jednym psim pokoleniu - maksymalnie w ciągu 20 lat. Problemem jest rozmnażanie się mieszańców, a darmowa sterylizacja jedynym rozwiązaniem.To dla gmin i tak by była ogromna oszczędność w porównaniu do utrzymania schronisk.
      • berdebul Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:12
        Schroniska są pełne, bo masa idiotów nie kastruje zwierząt. Gdyby za każdy miot (rasowy, czy nie) należało odprowadzić zaporowy podatek to problem rozwiązałby się szybciutko.
        Znakowanie psów. Odpowiedzialność właścicieli. Edukacja. Tanie, dotowane kastracje. Jedna baza oznakowania psów.
        • iwoniaw Re: Psia (i kocia?) prohibicja.... 23.09.20, 21:25
          Dokładnie, ludziom się nie chce sterylizować zwierząt, albo wręcz wierzą w głupie przesądy, że kotka/suka "musi choć raz mieć młode" i potem z tego tylko masa kociego/psiego nieszczęścia po schroniskach. Poza tym wysoka cena zwierzęcia nie musi być niczym złym - po pierwsze, nie każdy musi mieć zwierzę bez żadnego zachodu, po drugie, jak się wyłoży na coś okrągłą sumkę, to się o to dba. Sama byłam świadkiem zmiany podejścia u osoby o światopoglądzie "pies to do budy ma być uwiązany i dać mu tam jakieś ochłapy" gdy jej dzieci/wnuki sprawiły sobie rasowca. Rasowiec bywa zostawiany pani pod opieką np. gdy rodzina jedzie na wakacje i ma tę opiekę troskliwą i staranną, bo to wszak "taki drogi, rasowy pies". Jak dla mnie lepsza taka motywacja niż pies "za darmo" i brak tej motywacji u człowieka w ogóle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka