Dodaj do ulubionych

Chodzicie same na grzyby?

24.09.20, 20:57
Czy zawsze z kimś?
Ja nie mam z kim chodzić na grzyby. Córka nie lubi, mąż nie lubi wcześnie rano wstawać.
Lubię samotność, ale od zawsze las napawa mnie lękiem i sama jakoś się boję tam chodzić.
Obserwuj wątek
    • mayaalex Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 20:59
      Nie chodze ostatnio bo w Belgii nie wolno zbierac grzybow w lesie. Ale kiedys bardzo lubilam byc sama w lesie (tylko nie wczesnie rano wink A moze maz da sie namowic na pozniejsze wyjscie? Ja wiem, ze na grzyby trzeba rano ale cos tam przeciez dla Was zostanie.
    • pasquda77 Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 20:59
      Nie, dla mnie pobyt w lesie to horror, las mnie przeraża, nie lubię chodzić z kimś, a sama... nawet nie chcę o tym myśleć.Tak mam i nic na to nie poradzę, nie mam z wizyty w lesie żadnej przyjemności.
      • joanna05 Re: Chodzicie same na grzyby? 25.09.20, 16:34
        ggrruu napisała:

        > Na grzyby nie chodzę w ogóle ale biegam sama po lesie. Nie budzi we mnie żadneg
        > o lęku.
        O, to tak jak ja. Wcale się nie boję lasu, grzyby zbierać uwielbiam, ale oczy już nie tewink
        No dobra, biegam sama, albo - częściej - z dwoma psami, więc serio nie mam się czego bać. Uwielbiam las.
    • kochamruskieileniwe Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:02
      Mam jakieś 600 m do lasów. Chodzę po nim sama. No dobra, jak się syn urodził - chodziłam do lasu z wózkiem. Zawsze jakieś grzyby (w sezonie) znalazłam. Najczęściej przy dróżce.
      Ale gdzieś dalej - wolę w towarzystwie. Jakoś przyjemniej. (Chociaż, sama tez bym poszła, jakby nikt nie chciał)
    • lellapolella Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:02
      Zawsze chodzę sama, uwielbiam to. Z kimś nie lubię: nie mogę złapać klimatu. Albo ten ktoś gada, albo ciągnie się za mną krok za krokiem, albo wręcz przeciwnie, muszę go pilnować, zamiast dać się ponieść. Poza tym, stosunkowo często się gubię, a dużo przyjemniej gubi się samemu niż z kimś, kto w końcu naprawdę zaczyna panikowaćwink Nareszcie zaczęło padać, właśnie kończę pracę, żeby jutro od rana rzucić się w ostępysmile
    • znowu.to.samo Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:03
      Ja też lubię biegać sama, jeździć na rowerze sama, spacerować sama, ale w lesie sama czuje sie nieswojo. Byłam niedawno raz, właśnie na grzybach i za daleko nie uszłam.
      No nie i już. Las ma coś takiego w sobie że jakby potęguje samotność
    • stephanie.plum Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:04
      no co Ty, las?
      sama do niektórych dzielnic miasta nocą bym nie poszła, ale do lasu mogę o każdej porze.

      jeden warunek: jestem absolutnie cicho. i rozglądam się oraz nasłuchuję.

      jeszcze się nie zdarzyło, bym spotkała kogoś, kto zauważył mnie pierwszy, dotyczy to także dzików i łosi. ale je lubię spotykać. ludzi - nie zawsze.

      kiedy idzie jakiś człowiek, po prostu dbam o to, żeby mnie nie zauważył.

      co innego, kiedy jestem z dzieckiem - wtedy mam przy nodze dużego psa.

      w sumie uważam las (mój las, daleko od miast) za idealnie bezpieczne miejsce.
    • nenia1 Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:05
      Lubię las, ale grzybów nie lubię zbierać i jeszcze to wstawanie bladym świtem. Za to mój partner bardzo lubi i co roku jeździ, umawia się wcześnie rano z kolegą i razem chodzą, może też się umów z kimś znajomym.
      • karme-lowa Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:07
        nenia1 napisała:

        > Lubię las, ale grzybów nie lubię zbierać i jeszcze to wstawanie bladym świtem.
        > Za to mój partner bardzo lubi i co roku jeździ, umawia się wcześnie rano z kole
        > gą i razem chodzą, może też się umów z kimś znajomym.
        U mnie jakoś nikt nie lubi. Koleżanka, która lubi jest mocno chora więc nie da rady, a przyjaciółka 2 tyg temu urodziła i nie ma sił😜.
      • ivaz Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:23
        Nie rozumiem po co ludzie na grzyby chodzą bladym świtem, jak jest wysyp to i popołudniu grzybów można zabierać. Ostatnio pojechałam z bratem do lasu po 15 do godz. 17-tej mieliśmy dwa pełne kosze podgrzybków.
        • karme-lowa Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:29
          ivaz napisała:

          > Nie rozumiem po co ludzie na grzyby chodzą bladym świtem, jak jest wysyp to i p
          > opołudniu grzybów można zabierać. Ostatnio pojechałam z bratem do lasu po 15 do
          > godz. 17-tej mieliśmy dwa pełne kosze podgrzybków.
          Od godz 15 jest u nas tyle aut pod lasem, że ludzi z kilometra widać.
          • ivaz Re: Chodzicie same na grzyby? 25.09.20, 00:43
            Byłam w lesie ok 25 km na wschód od Warszawy, spotkałam 1 człowieka, była to zeszła sobota, godziny popołudniowe. Pewnie wszyscy inni grzybiarze już czyścili grzyby w domu o tej godzinie, ale nie wyzbierali wszystkiego, dla nas też starczyło.
            Zdarzało mi się jeździć do lasu po pracy ok. godz. 16 i jak jest wysyp zawsze miałam pełen kosz.
            • karme-lowa Re: Chodzicie same na grzyby? 25.09.20, 06:59
              ivaz napisała:

              > Byłam w lesie ok 25 km na wschód od Warszawy, spotkałam 1 człowieka, była to ze
              > szła sobota, godziny popołudniowe. Pewnie wszyscy inni grzybiarze już czyścili
              > grzyby w domu o tej godzinie, ale nie wyzbierali wszystkiego, dla nas też star
              > czyło.
              > Zdarzało mi się jeździć do lasu po pracy ok. godz. 16 i jak jest wysyp zawsze m
              > iałam pełen kosz.
              No widzisz. A ja mam do lasu ok 7 km. I nie ma takiego wysypu grzybów co grzybiarzy😊. Mała miejscowość. Pojadę 20 km jest to samo. W weekend jest najgorzej.
    • mika_p Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:07
      Nie, jakoś nigdy nie miałam na to ochoty.
      Na grzyby jeździmy jak się wyśpimy, a często i obiad zjemy. Raczej rekreacyjnie niż z nastawieniem na wielkie łupy. Niedaleko mamy, pół godziny samochodem może.
    • gaga-sie Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:08
      Uwielbiam las i zbieranie grzybów, mąż mniej, ale chodzi ze mną i zawsze muszę być w zasięgu jego wzrokuwink Kiedyś poszłam z kuzynką w czasie takiej mżawki, było już ciemnawo, ja zakutana w kaptury, że ledwo widziałam. Nawet nie zauważyłam, że przeszłam niedaleko jelenia. Potem na drodze spotkałyśmy trzech robotników leśnych z siekierami, którzy nam się ukłonili i poszli dalej. Jak w horrorze. Jeszcze nam się samochód zakopał w błocie na leśnej drodze, ledwo wyjechałyśmy. A grzybów prawie nie było.
      • karme-lowa Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:10
        gaga-sie napisała:

        > Uwielbiam las i zbieranie grzybów, mąż mniej, ale chodzi ze mną i zawsze muszę
        > być w zasięgu jego wzrokuwink Kiedyś poszłam z kuzynką w czasie takiej mżawki, b
        > yło już ciemnawo, ja zakutana w kaptury, że ledwo widziałam. Nawet nie zauważył
        > am, że przeszłam niedaleko jelenia. Potem na drodze spotkałyśmy trzech robotnik
        > ów leśnych z siekierami, którzy nam się ukłonili i poszli dalej. Jak w horrorze
        > . Jeszcze nam się samochód zakopał w błocie na leśnej drodze, ledwo wyjechałyśm
        > y. A grzybów prawie nie było.
        O rany. Dokładnie - jak z horroru🙉.
        • kochamruskieileniwe Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:35
          no to takie OT - też opowieść jak z horroru:

          Pracowałyśmy z koleżanką w Tatrach Zachodnich na górze o nazwie Osobita.
          To jest po słowackiej stronie, ścisły rezerwat - zakaz wstępu itp itd. Oczywiście - wszelkie zgody TANAPu miałyśmy. Był to pażdziernik, szybko następował zmierzch.
          Aby dojść do miejs roboczych, z doliny Bobrowieckiej (mieszkałyśmy tamże w leśniczówce) musiałyśmy przejść przez polanę na której -według słów leśniczego - w zimie dokarmiano wybudzone niedźwiedzie. Od tej polanki szedł stromy stok, po którym musiałyśmy się wspiąć, by dojść do swojego terenu. No i pewnego dnia wracamy już gdy zacząło zmierzchać.Soimy nad tą polanką i słyszymy szuranie w krzakach wskazujące na coś sporego. Zamarłyśmy, bo jednak na spotkanie z niedzwiedziem ochoty nie miałyśmy (a były, bo często parujące poranne odchody spotykałyśmy i ślady w błocie). No przeżyłyśmy chwile grozy. Szuranie w krzakach umilkło. Tak jakby to coś też zamarło... Więc ruszyłyśmy ostrożnie na dól. Po chwili z krzaków wyłonił się człowiek.. Był to polski turysta na nielegalu... Powiedził do nas, że jak zacząłyśmy schodzić to nas zobaczył i wylazł. A że tak w ogóle to mało zawału nie dostał, bo myślał, że to niedzwiedz/leśnik/tanapowiec...
          Już mu nic nie powiedziałyśmy, że my też ze strachu mało co nie umarłyśmy...
          • gaga-sie Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 22:04
            Ja już kiedyś opisywałam na forum historię, która przydarzyła się mnie i mojej koleżance na takim krótkim wyjeździe do Bukowca niedaleko Kowar. Mieszkałyśmy tam w schronisku ( początkowo same) i chodziłyśmy po okolicznych górkach. W samej miejscowości też jest kilka miejsc do zwiedzenia ( obecnie budynki odrestaurowane i trochę się dzieje). Pewnego razu poszłyśmy zwiedzić ruiny, które znajdowały się w lesie. Pogoda była piękna, słoneczna, szłyśmy sobie leśną drogą i w pewnym momencie usłyszałyśmy, że wdłuż naszej trasy słychać dziwne dźwięki, jakby COŚ szło razem z nami. Było to lekkie łamanie patyczków, szelest liści, ale zbyt lekkie na ludzką postać. Gdy się zatrzymywałyśmy, TO też milkło- zrobiłyśmy kilka prób. Nic też nie było widać, choć zaglądałyśmy. To nic, my dalej ze śmiechem wdrapałyśmy się na takie wzniesienie, gdzie były te ruiny. Tm chwile posiedziałyśmy, pamiętam, że zjadłyśmy Snickersywink Ten szelest było słychać w stałym miejscu na dole. No więc wracamy drogą w dół. Mnie zachciało się siusiu i zaczęłam się rozglądać za miejscem, a wtedy koleżanka w lekkiej panice zaczęła wołać, żebyśmy uciekały. Dodam tylko, ze to racjonalna dziewczynawink Koleżanka zobaczyła jakąś czarną postać na dwóch nogach, ale zbyt małą jak na człowieka ( coś jak pies na łapach,). Gdy zbiegałyśmy drogą w dół, to biegło lasem naszą trasą, a w zasadzie pomykało susami za drzewami. Jakoś stamtąd uciekłyśmy, ale odechciało nam się lasu i nieswojo się czułyśmy. Gdzieś tak po dwóch miesiącach w wiadomościach usłyszałam, że w tym rejonie znaleziono w studni ciała dwóch kobiet.
            • andaba Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 22:21
              Cudna historia. A te kobiety w studni to miały na sobie ślady ludzkiego napastnika, czy czegoś mniejszego?
              Nie nabijam się, historia serio mnie zainteresowała.
              I tak się zastanawam - co za wami łaziło - pies? Dzieciak? Wyobraźnia?
              • gaga-sie Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 22:33
                Kobiety chyba przez człowieka zamordowane, coś mi się potem obiło o uszy, że przez kogoś, kto je znał i raczej bez związku z historią. A co to było w tym lesie, to do dziś nie wiemy. Najbardziej niezrozumiałe dla nas były te dźwięki, bo nic nie widać, a słychać. I reagowało momentalnie, jak przystawałyśmy. Ja to bardziej pamiętam, jakby coś nie szło wzdłuż trasy, a unosiło się. Dawna historia, już minęło ponad 10 lat.
    • bywalczyni.hosteli Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:09
      Nie boję się bycia samej w lesie, przynajmniej przez wiele lat tak było. Bardzo lubię samotne spacery po lesie, jednak teraz bym tak nie robiła- za duzo drastycznych historii się naczytałam, naogladalam, nasłuchałam, więc logika, nie strach, by mnie powstrzymaly.
      Chyba, że bym miała ze sobą gaz.
            • kochamruskieileniwe Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:51
              o matko - to tak jak mój... z tym, że moj chodzi na grzyby od urodzenia.
              w zeszłym roku pojechał z nami znajomy, który średnio zna się na grzybach. Podrzuciliśmy mu syna, by się go pytał o grzyby. A my napawaliśmy się ciszą. big_grin
              (Znajomy, jakby co, bardzo lubi mojego syna...)
                • wapaha Re: Chodzicie same na grzyby? 27.09.20, 09:44
                  edelstein napisała:

                  > Mogę podrzucić mojego?😂dlatego nie lubię z nim chodzić na spacery,ja chcę na s
                  > pacerze mieć wolną głowę,a on trajkocze i trajkocze.😬
                  >

                  Edel, ciesz się ! Serio. Że jemu chce sie z tobą jeszcze gadać, że macie dobry kontakt
                  Ja wiem, że to jest irytujące i nieraz męczące ale pomyśl ..o innych. - wiesz , jak wiele dzieci nie rozmawia ze swoimi rodzicami ?
                  Wytrwałości big_grin
    • nuclearwinter Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:18
      Lubię chodzić po lesie i ogólnie lubię przebywać sama, ale sama w lesie - nie, absolutnie. Za dużo dziwnych bajek w dzieciństwie, za dużo horrorów, za bujna wyobraźnia 😉 A ciemnego pustego lasu to już w ogóle boję się nawet jak ktoś bliski jest obok, sama bym chyba oszalała ze strachu. Rano na grzyby sama też bym się nie wybrała, miałabym wrażenie cały czas, że ktoś za mną idzie albo mnie obserwuje 😄 Albo coś suspicious
    • enigma81 Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:22
      Uwielbiam las, to moje miejsce do psychicznego resetu. Bardzo często chodzą tam na spacery sama, bo lubię.
      Na grzyby też bym sama pojechała bez problemu ale mąż lubi też i zawsze ze mną jeździ smile
    • barattolina Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:41
      Boje się chodzić sama po lesie.
      Zamiast szukać grzybów rozglądam się czy ktoś się na mnie nie czai.
      Zdecydowanie wole z kimś.
      Tylko ten ktoś nie może zbyt dobrze wyszukiwać grzybów bo wtedy się denerwuje ze mi wyzbiera.

      Tak źle i tak nie dobrze.
    • daisy Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 21:54
      w lesie, oprócz niedźwiedzi czy zaskoczonych żubrów, najgroźniejsze są kleszcze... i tych staram się unikać
      co do ludzi, to myślę sobie, że gwałciciele i tym podobni raczej nie szukają ofiar po lasach, bo jednak trudno na kogoś odpowiedniego trafić; zwłaszcza o tej porze roku w lesie spotkać można raczej grzybiarza, nie Kubę Rozpruwacza
    • chloe30 Re: Chodzicie same na grzyby? 24.09.20, 22:42
      Raz mnie podkusiło pójść samej do lasu. Znaczy z psem. A nasz las jest gęsto okupowany przez rowerzystów, spacerowiczów i ogólnie pełno ludzi.
      No weszłam. 5 metrów. Pies wyczuł moj strach i sie zaparł, ja mało zawału nie dostawałam na kazdy szelest. Za dnia oczywiscie. To ruszyliśmy skrajem lasu, wzdłuż pol. Ten moj dziad, pies znaczy, co piec metrów przystawał. Nasłuchiwał, wpatrywał w przestrzeń, ze po 10 mintach biegiem do auta leciałam.
      Nigdy wiecej.
      Ostatnio z mezem byłam i jak na ustronnej ścieżce zobaczyłam siedząca grupę młodzieży zarządziłam strategiczny odwrót. A to dlatego, ze pies (ten sam) sie zaparł i nie chciał iść w tamta stronę.
      Las jest straszny

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka