Dodaj do ulubionych

Czy trzymacie stronę swojego dziecka?

25.09.20, 21:58
Dziś pani ze świetlicy przyprowadziła mojego syna gdyż psiknął w oczy jakiegoś chłopaczka płynem dezynfekującym. Młody twierdzi (zalewając się łzami), że chciał sobie zdezynfekować ręce przed zjedzeniem musu i ten trzecioklasista wsadził mu po prostu głowę tak, że go psiknął.
I z jednej strony mam rozpaczającego dzieciaka (bo go straszyli uwagą) , z drugiej panią, która jak sama mówi 'my nie widziałyśmy', z trzeciej poszkodowany (który pewnie ma swoją wersję).
Syn wcześniej skarżył się na panią ze świetlicy (że się go czepia....). Generalnie jest grzeczny. Nigdy nie miał uwag, obserwuję go na treningach i jest bardzo karny i zrównoważony. Faktem jest jednak, że lubi sobie pozmyślać i jest przeczulony na swoim punkcie (nie znosi krytyki).
Przyznam, że stanęłam dziś w obronie syna. Dość stanowczo powiedziałam, że nie wyobrażam sobie żeby celowo psikał kogoś płynem dezynfekującym. Jak pisałam nigdy wcześniej nie było żadnych uwag. Nie wiedziałam jak zareagować. Jak Wy byście zareagowały?
Obserwuj wątek
    • madame_edith Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 25.09.20, 22:18
      Jakbym miała bardziej wiarygodne dziecko to bym pewnie broniła, ale mój syn z tych niewiniątek, co to złapany za rękę będzie się zapierał, że to nie jego ręka. Znam go jak zły szeląg na szczęście i jestem w stanie ustalić przebieg wydarzeń w 5 sek. No i sie nieraz zdarzyło, że był niewinny a mu sie oberwało, no ale na taką opinię sobie pracował.
    • mikams75 Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 25.09.20, 22:22
      Mowie - ok, porozmawiam z dzieckiem. W domu po wysluchaniu wersji dziecka mowie, ze mu wierze, bo do tej pory mnie nie oklamywal i nie zawiodl mojego zaufania (to wg mnie wazny element) ale zeby nastepnym razem uwazal z tym plynem nawet jesli to tamten winny, bo to piecze w oczy itp.
      Moze i mu dzieciak podlozyl glowe, moze to byla durna zabawa, moze to byl wypadek, moze tamten faktycznie go wkurzal i zaczepial az mu sie "niechcacy" psiknelo.
    • mia_mia Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 25.09.20, 22:23
      Nie broniłabym dziecka przed wyjaśnieniem sytuacji, powiedziałabym, że nie pasuje mi to do jego typowych zachowań, ale postaram się wyjaśnić sytuację i tak bym zrobiła. Nawet grzeczne dzieci miewają głupie pomysły, a stawanie po stronie dziecka nie oznacza wiary we wszystko co mówi.
      Zawsze możesz mu powiedzieć, że nie potrafisz ocenić czy to był wypadek czy nie (bo tak jest), ale wiesz, że jeśli to był wypadek to na pewno się nie powtórzy.
              • abcccc Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 12:27
                manala napisała:

                > Wybadałam, syn twierdzi jak twierdzi i twierdzi, że ma świadków ze swojej klasy
                > . Panie ze świetlicy nie widziały.
                Powiedziały ci, że nie widziały(zgodni z prawdą). Trudno, żeby widziały, jak się tam kotłują te dzieci a przekrzyczeć nie ma jak, żeby przestały.....zafunduj megafon, to może łatwiej będzie dzieciom usłyszeć. Bo normalnie słuchać (się) nie muszą a wskazane jest stawianie się i mówienie "nie" , "nie chcę".
            • memphis90 Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 09:35
              Ale nic nie ma o wkładaniu głowy między rękę a buteleczkę. Wystarczy, że jeden stoi, a drugi siedzi na krześle tuż obok, świetlica zatloczona, ktoś kogoś popchnie, ktoś się wepchnie, dzieciak się rozproszy, żel zmieni trajektorię i poleci w twarz tego siedzacego obok, z głową właśnie na wysokości rąk stojącego.

              Też mi się zdarzało nie trafić, bo mnie dzieciaki zagadały, rozproszyły, nie spojrzałam dokładnie gdzie psikam - ale płyn poleciał na ziemię, a nie w kogoś. Gdyby to była zatloczona świetlica - mogłabym kogoś trafić niechcący. O, i raz prawie sobie psiknelam w twarz, bo mi się wylot odwrócił, a ja się spieszyłam i nie zwróciłam uwagi ...
          • andaba Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 25.09.20, 22:52
            Yyy, ten żel ma 50 ml?!
            jakim cudem ktoś mógł wsadzic łeb pomiędzy dyszę a rękę? Myslałam, że to jakaś butla w przemysłowych rozmiarach, do której sie trzeba przysadzić, żeby psiknęło...

            Nie, w takiej sytuacji nie bronię dziecka, tylko je opierniczam.
          • mia_mia Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 25.09.20, 22:54
            Potrafisz sobie wyobrazić wciśnięcie głowy między taką buteleczkę, a rękę dziecka? Ja nie potrafię. Rozumiem psiknąć w odwrotną stronę, to byłoby do obronienia, ale nie to.
            Ja sobie wyobraziłam taki płyn jak do mycia szyb i wtedy to jakoś było do obronienia.
            • abcccc Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 12:12
              mia_mia napisał(a):

              > Potrafisz sobie wyobrazić wciśnięcie głowy między taką buteleczkę, a rękę dziec
              > ka? Ja nie potrafię. Rozumiem psiknąć w odwrotną stronę, to byłoby do obronieni
              > a, ale nie to.
              > Ja sobie wyobraziłam taki płyn jak do mycia szyb i wtedy to jakoś było do obron
              > ienia.
              Wy po prostu nie wiecie, jak się zachowują dzieci w tłumie i to w świetlicy, gdy jest przepływ różnych dzieci. Dzieci się kotłują a taka rzecz, którą można psikać to świetna okolica do wpychania się jedno przed drugie i zachowywania jak drób na fermie. Część się wpycha na chama (przepraszam za nazywanie rzeczy po imieniu), część zostaje wepchnięta w tą kotłowaninę, bo chciała zdezynfekować ręce...Przecież jak wam ta kobieta powie, jak zachowują się wasze dzieci to ją dojedziecie jak mobber. ...bo to NA PEWNO ONA SOBIE NIE RADZI. To przecież nie wina zmęczenia dzieci, mniejszej koncentracji w tym ciągłym świetlicowym rwetesie, braku wychowania większości. To wina nauczycielki, która broń Boże nie może wspomnieć, że dziecko źle znosi te klimaty, bo dopiero by było...przecież to jej z....y obowiązek w tym uczestniczyć, bo tak sobie wybrała.
      • waleria_s Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 02:42
        Rany, to jest dziecko. Nawet jak psiknął, to pewnie zaistniało bez świadomości, że może koledze poważnie zaszkodzić. Słyszałam od nauczycielki z rodziny, że z klas w szkole musiały poznikać silne płyny do tablic (tych przystosowanych do markerów), mają je u siebie tylko sprzątaczki. Dzieciaki tym psikały bez pomyślunku, w zabawie i dlatego płyny out. By potem nie było dramatu, że komuś dostało się do oka itd. Nie nazywaj bachorem, dziecko wystarczy uświadomić, że to są silne preparaty i absolutnie nie można na kogoś psikać, a do szkoły dawałabym od tej akcji chusteczki dezynfekujące do rąk.
    • odnawialna Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 25.09.20, 22:36
      Powiedziałabym synowi (przy pani) że mu wierzę, że nie chciał, że to przypadek, ale koledze stała się krzywda i należy go przeprosić. Ustaliłabym kiedy chłopcy się będą widzieli, kiedy syn przeprosi i powiedziała pani, że uważam sprawę za załatwioną.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 25.09.20, 23:00
      Tak, co nie oznacza, że bronie go swoim ciałem.
      Trzymam stronę dziecka, żeby nie czół się sam i bezradny, załamany itp. Natomiast mówię już na osobności mówię, co mi się w takim zachowaniu nie podoba.
      Przy czym jak nie ma świadków i nie ma winnego to pogadanka o niebezpieczeństwie jakie się wiąże z wypiciem, czy dostaniem się do oczu takiego płynu.
    • julita165 Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 00:21
      Ja powiem tak. W klasie syna jest chlopiec, bardzo sympatyczny, na ktorego jednak bywaja skargi ze kogos popchnal, noge podstawil, uderzyl itp. Rodzice zawsze go bronia ( no niemozliwe, naszy syn ? ) nauczyciele nigdy nic nie widza ( standard, oczy z tylu glowy ) .
      Chlopaczek jest fajny, wesoly, syn czasem sie z nim spotyka ale...sama kiedys widzialam.na wlasne oczy scenke. Grupka 4 chlopcow, gatka szmatka ogolnie milo, na oko nic sie nue dzieje. Nagke ten mily chlopiec popchnal drugiego tak ze ten na metr polecial. Widzialam to przez sklepowa szybe wiec nie wiem co za testy ppprzedzily ta sytuacje ale na oko klotni nie bylo. Takze nigdy nie mow nigdy
      • abcccc Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 12:29
        julita165 napisała:

        > Ja powiem tak. W klasie syna jest chlopiec, bardzo sympatyczny, na ktorego jedn
        > ak bywaja skargi ze kogos popchnal, noge podstawil, uderzyl itp. Rodzice zawsze
        > go bronia ( no niemozliwe, naszy syn ? ) nauczyciele nigdy nic nie widza ( sta
        > ndard, oczy z tylu glowy ) .
        > Chlopaczek jest fajny, wesoly, syn czasem sie z nim spotyka ale...sama kiedys w
        > idzialam.na wlasne oczy scenke. Grupka 4 chlopcow, gatka szmatka ogolnie milo,
        > na oko nic sie nue dzieje. Nagke ten mily chlopiec popchnal drugiego tak ze ten
        > na metr polecial. Widzialam to przez sklepowa szybe wiec nie wiem co za testy
        > ppprzedzily ta sytuacje ale na oko klotni nie bylo. Takze nigdy nie mow nigdy
        Oj tam, oj tam....no przecież tamten nie walnął tyłem głowy w krawężnik i nie leży jak warzywo...(ironia)
    • rb_111222333 Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 00:25
      Nie mogę sobie wyobrazić jak można włożyć głowę między rękę a butelkę z żelem, więc raczej nie wierzę w tę wersję. W takiej sytuacji jak opisałaś raczej powiedziałabym, że porozmawiam z dzieckiem w domu, bez osądzania kto ma rację. Zresztą, nawet jeśli psiknięcie byłoby przypadkowe, to też trzeba przeprosić. Moja ciocia wierzyła w każde, nawet najmniej prawdopodobne wyjaśnienia swojego syna, i to na dobre im jednak nie wyszło.
    • waleria_s Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 00:42
      Nie broniłabym. Dużo jest rodziców z frakcji: nie wyobrażam sobie, by moje dziecko zrobiło, moje dziecko nigdy... Rzeczywistość lubi okazać się inna. Zwykle musi być ta pierwsza uwaga, co ma do tego fakt, że dziecko zawsze było grzeczne? To tylko dziecko, pod wpływem chwili/emocji może zrobić coś głupiego, teraz rolą rodzica jest temat przegadać, a z uwagi nie robić wielkiej sprawy.
    • leann32 Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 00:57
      Mowie:
      - „sluchaj, chce wierzyc ze zrobiles to przez przypadek bo pewnie masz swiadomosc jak ten plyn jest niebezpieczny dla oczu kogos kto nim dostanie. Musisz zrozumiec kolege - dla niego wazne sa szczypiace oczy a sprawa czy celowo czy niechcacy jest z jego punktu widzenia drugorzedna. Pewnie wiesz tez, ze panie w swietlicy zawsze biora strone kogos kto cierpi w danej chwili wiec obojetnie jak to wyszlo - musialy stanac po jego stronie tak jakby stanely po twojej gdyby to byl jego plyn a twoje oczy.
      Oczywiscie wierze ci ze nie zrobilbys nikomu krzywdy wiec na drugi raz po prostu upewnij sie ze w twoim zasiegu nie ma niczyich oczu ( twoich tez) i temat zamkniety. Porozmawiam z paniami ze wyjasnilismy sobie sprawe i uwaga nie bylaby w porzadku, a ty mi obiecaj ze bedziesz uwazal - a koledze wyjasnij sprawe, zebyscie nie mieli do siebie żalu, to obu wam bedzie lzej.


      Do Pani:
      Szanowna Pani, jestem po rozmowie z synem.
      Uzyl plynu nie wiedzac ze kolega podsunie tam glowe, ale ma swiadomosc ze zrobil mu krzywde i z pewnoscia go przeprosi.
      Bedzie uwazac przy kolejnej aplikacji.
      Ze swojej strony prosze o wyrozumialosc i poznanie obu stron w danej sytuacji oraz dodatkowo, ze wzgledow epidemiologicznych o nie mieszanie rocznikow.
      Dziekuje.
      • milupaa Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 01:26
        Ja bym zareagowała zgodnie z danymi które posiadam na temat zdarzenia, nie broniła bym dziecka ale też go nie oskarżala. Kazała chłopca przeprosić, że swojej strony przeprosiła jego rodziców i zapewniła że to.się więcej nie powtórzy. Z dzieckiem porozmawiala typu słuchaj synu, chce Ci.wierzyć chociaż sytuacja jest podejrzana, ale ty wiesz jak.było. Wytłumaczyła mu jak niebezpieczne jest psikanie tym żelem komuś po oczach, pouczyla aby na przyszłość bardziej.uważał. I tyle. Uważam też że niesłuszne oskarżenie dziecka o kłamstwo jest dużym złem, to daje poczucie krzywdy. Z drugiej strony poblazanie jeśli kłamie i kombinuje też jest fatalne. Ale myślę że okazanie dziecku zaufania spowoduje ze przemysli sprawę jeśli źle zrobił i więcej faktycznie tego nie powtórzy.
        • ferra Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 02:18
          Brak spójności.
          Jeśli czegoś nie zrobił - to dlaczego i za co ma przepraszać awansem? Jeśli zrobił to niechcący - wtedy oczywiście.
          Jeśli zrobił - To ma się przyznać, przeprosić i zadośćuczynić, a nie zalewać łzami.

          Jeśli dwóch płakałoby jednocześnie- jeden ze strachu przed uwagą (wtf?), a drugi bo go oczy pieką - to który wygra - głośniej płaczący?
    • netlii Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 03:14
      Zaufałabym dziecku mając jednakże na względzie, że wszedł w wiek, w którym rówieśnicy będą sobie sprawiać psikusy. Sama jednak znasz na tyle swoje dziecko aby zweryfikować czy kręci czy też zdarzył się wypadek.
      Skoro założyłaś ten drugi to i trzeba poinstruować, że wskazane jest używanie żelu w sposób odpowiedzialny uważając na otoczenie i takie tam.
    • nisar Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 08:12
      Opowieść jest dziwna. Kazalabym dziecku odegrać te scenkę, w sensie, ja używam żelu, a Ty pokaż jak kolega wsadził głowę. Karkołomnosc wsadzania łepetyny między rękę A pojemnik wydaje się obalać wersję Twojego syna, co wiele osób już tu napisało.
      Dla mnie, masz w domu klamczucha i manipulanta, który im mniej wiarygodnie się broni, tym bardziej podlewa te obronę łzami.
      • manala Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 08:19
        E tam. To jest spray. spray jak wiadomo ma jakiś zasięg rozpryskiwania się. Dziecko mogło się zbliżyć na taką odległość, że spray go dosięgnął nawet jeśli był skierowany na rękę. Przed chwilą z ciekawości przetestowałam i jest to jak najbardziej możliwe. Nikt nie mówi, że napsikał mu tym prosto w oczy.
        • ira_08 Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 09:11
          >E tam. To jest spray. spray jak wiadomo ma jakiś zasięg rozpryskiwania się.

          Z takiej buteleczki? I jeszcze jak pisałaś - żel? To nie zapach do kibla, że wali dwumetrowym strumieniem. Ja też pierwsze co pomyślałam, to jakim cudem dzieciak wsadził głowę pomiędzy rękę a płyn. Przecież psika się z bliska.
    • mid.week Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 08:31
      Ja nie jestem od dochodzenia prawdy w takich przypadkach i dlubania w zeznaniach świadków. Zawsze mówię ze ok, przyjmuję wersję jaką mi corka opowiada, bo dlaczego mam zakładać ze kłamie? Niemniej jeśli klamie to ona sama musi dźwigać ciężar dyskomfortu i tego co nawywijala.
    • ichi51e Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 09:10
      Nie bronilabym dziecka przed paniami wydaje mi sie to bez sensu dziecko na swoja wersje one swoja co ja jestem jasnowidz? Wysluchalabym ich wersji zdziwila sie w domu bym pogadala z dzieckiem i pouczyla zeby zachowywal swoj rozum w kazdym wypadku i nie dawal sie sprowokowac.
    • memphis90 Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 09:21
      Jako użytkowniczka sprayu wierzę, że to mógł byc wypadek. Wystarczy, żeby nie zauważył, że wylot psikotka się obrocil i psiknal w zupelnie innym kierunku. Chyba, że wcześniej blaznowali z tym żelem albo się intensywnie kłócili, wtedy rośnie ryzyko działania celowego.
    • lauren6 Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 09:26
      Miałabym pretensje do pań, że pozostawiły "psikacz" z płynem dezynfekującym bez nadzoru do samoobsługi dzieciom. Czy one myślą, czy mają powietrze zamiast mózgu? Przecież to oczywiste, że prędzej czy później taka sytuacja będzie miała miejsce. Oczywiste też jest to, że zwalą winę na dzieciaka, choć od początku do końca wina leży po ich stronie. To tak jakby położyły na stole odbezpieczony pistolet i miały pretensje, że Piotruś zastrzelił Tomka.

      Jeśli dzieci mają same sobie odkażać ręce to żelem lub płynem podawanym przez podajnik. Żadnych aerozoli do samoobsługi. Wina czy jej brak u dziecka jest tutaj na prawdę drugorzędną sprawą. Najważniejsze jest zaniedbanie świetliczanek, które naraziły dzieci na urazy oczu.
    • mava Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 09:41
      oczywiscie, że trzymam strone dziecka. Z panią ze świetlicy mam kontakt przez kilka lat co najwyżej i to sporadyczny, z własnym dzieckiem całe życie.
      Poza tym zas...nym obowiązkiem "pani ze swietlicy" jest "opieka" nad plynem dezynfekujacym i samodzielne jego stosowanie u dzieci (np. tak jak w marketach) a nie oddawanie w uzytkowanie dzieciakom. Kazdy kto widział szkolna świetlice nie miałby raczej wątpliwosci, ze grozi to wypadkami u dzieci, właśnie takimi jak opisany. Moje dzieci sporadycznie bywały na świetlicy, kiedy godziny "nie stykaly" z moja pracą, i tylko przez godzine-dwie (czekajac na przyjazd babci lub moj w celu odbioru po lekcjach) ale i tak to, co widywałam przyprawiało o dreszcze. Nie wyobrażam sobie biegającychw tym gąszczu dzieciakow, z butelka plynu dezynfekujacego w rękach.
      Poszłabym ze skargą na świetlicznke, ze nie pilnuje wystarczajaco dzieci. Skoro pani sie "uwzieła" to dziecku i tak nie zaszkodzisz a moze pomozesz. Sama doskonale pamietam świetliczanki, ktore plotkowały przy stoliku pijac kawke a dzieciarnia kłębila się na dywanie, robiac co tylko do głowy przyszło. Moze pora ruszyc doopska swietliczanek, zeby zaczęły robic to, za co pobieraja wynagrodzenie.
      • kandyzowana3x Re: Czy trzymacie stronę swojego dziecka? 26.09.20, 11:00
        Ale przecież nie zawsze jest to kwestia kto kłamie. Często "prawda" widziana z różnych stron po prostu wygląda zupełnie inaczej. Jej syn może zupełnie szczerze wierzyć w to, że to tamten podsunął głowę, a tamten drugi może zupełnie szczerze wierzyć, że tamten psiknal mu po oczach, choć on tylko przebiegał, schylał się czy zagadywał do niego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka