Dodaj do ulubionych

Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi?

26.09.20, 11:58
Jesli z zalozenia moje dziecko to absolutnie niewinna wrazliwa ofiara zbiegu okolicznosci ktora kazda uwage przezywa tygodniami i by nigdy nie pchnela prysnela i w ogole nic? A nawet jesli tak nie jest to czy nie jest obowiazkiem rodzica stanie po stronie dziecka?

Jakies inne pomysly czy tylko pani zas.nym obowiazkiem jest pilnowac dzieci?
Obserwuj wątek
    • kyrelime Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 12:22
      Pani ma obowiązek wyjaśniać sytuację z dziećmi i informować o sytuacji rodziców. Rozsądny rodzic również najpierw wyjaśnia i przegaduje sprawę z dzieckiem. Bez względu na to, czy dziecko niewinne czy kłamie jak z nut, ta sytuacja jest dla niego jakąś nauką. W sytuacji z wątku obok uważam, że bez względu na winę czy jej brak istotne jest pogadanie z dzieckiem o sytuacji, co mogło zrobić inaczej, co może zrobić w przyszłości itd.
    • triss_merigold6 Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 12:29
      Jeśli trudne dziecko regularnie uniemożliwia innym korzystanie z lekcji i innych zajęć, zachowuje się niebezpiecznie (nie chodzi o incydenty tylko stałe zachowania), obscenicznie lub agresywnie, to powinno zostać usunięte ze szkoły, ponieważ nie nadaje się do edukacji masowej. Nie jest rolą innych dzieci funkcjonowanie w charakterze zabawek terapeutycznych dla czubów lub zdemoralizowanych.
        • triss_merigold6 Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 12:41
          To jest kwestia nie tylko bezpieczeństwa, ale i kasy. Jeśli moje dziecko przez x czasu nie będzie korzystać z lekcji, bo czas i uwagę nauczycieli zabierze Karolek z poyebaniem w głowie, to wydam na korepetycje, na uzupełnienie materiału.
          Poza tym, dziecko ma prawo czuć się w szkole, w klasie bezpiecznie, a nie czuwać, czy Karolek z poyebaniem nie dostanie ataku szału, lęków czy natręctw głosowych.
              • volta2 Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 15:39
                oj, prawdziwe intencje chyba były inne, mianowicie utworzenie takich szkół, za które się płaci, i jeszcze żeby trudno się było tam dostać(podwójna selekcja w istocie).
                wizja, że twoje dziecko będzie terapeutyzować patologię szybko wypełniła ławki w bendarkich i raszyńskich. redatkorkowie z gazwybu tak nawołujący do edukacji włączająćej dla wszyskich, i predololo o równiania szans(wystaczy przecież chęć szczera), szybko szanse swych dzieci podwyższyli umieszczając w ww placówkach własne pociechy. ale rozkładówki były o cudownych zaletach edukacji z autysytkami(oby tylko!) w jednej klasie...
                • triss_merigold6 Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 15:48
                  Wiem, pamiętam te zachwalające artykuliki i tych profesorów fanów mieszania dzieci czy zakazu selekcji.

                  Ideę pogrzebaly punkty w rekrutacji, rodzice zorientowali się, że "trudne" dzieci w klasie z bombelkiem to nie tylko codzienne nieprzyjemności dla bombelka ale konieczność nadrabiania podstawy programowej za ich prywatną kasę.
                  • livia.kalina Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 17:35
                    Widać, że piszecie o kwestiach, o których nie macie pojęcia. W edukacji włączającej problemem nie są dzieci z orzeczeniami ale dzieci bez orzeczeń, mamuś, które orzeczeń swojego dziecka by nie przeżyły bo przecież one i ich progenitura są takie cudowne. I tak w klasie jest dwójka, trójka dzieci z orzeczeniem, bez najmniejszych problemów wychowawczych i dziesiątka „cudów natury”, którym oczywiście orzeczenie do niczego nie jest potrzebne, zresztą trudno żeby je dostały na słabe kwalifikacje rodzicielskie swych rodziców, rozwalające lekcje i stwarzające zagrożenie na przerwach. Edukacja włączająca miałaby sens wyłącznie wtedy, jakby do klas integracyjnych, prócz dzieci z orzeczeniem, była ostra selekcja pozostałych dzieci i były to zwyczajne dzieci, bez ekstremalnych problemów jakie niesie ze sobą kiepskie rodzicielstwo, uczące że dane dziecko jest pępkiem świata a całe zło leży w innych, szczególnie w tych, których łatwo jest kopać, jak np niepełnosprawni.
                    • ninanos Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 08:07
                      Już widzę ten tłum chętnych do ostrej selekcji normalnych dzieciaków smile
                      Prawda jest taka, że jak jeszcze przedszkola integracyjne ujdą, to już w podstawówce nikt nie chce aby jego dziecko chodziło do klasy integracyjnej, więc trafiają tam głównie dzieci z problemami zdiagnozowanymi bądź nie.
                      • triss_merigold6 Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 08:26
                        Gwoli ścisłości, kiedy tworzono klasy integracyjne, miały one sporo chętnych - były bardziej kameralne, mniejsze, rodzice nastawiali się, że będą głównie dzieci z niepełnosprawnościami fizycznymi.
                        Potem wyszło jak zwykle, do klas integracyjnych zaczęto pchać dzieci, które powinny być w szkołach specjalnych, a poziom zaczął spadać.
                        • ichi51e Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 09:45
                          Imho problem z klasa integracyjna jest gdzie indziej. W teorii w klasie integracyjnej moze byc 4 czy 5 dzieci z orzeczeniem. No i masz te 4 z orzeczeniem ale sa tez sprytni rodzice dzieci niezdiagnozowanych a trudnych ktorzy sobie mysla - hura mniejsza klasa i to z nauczycielem ekstra! No i z 4 robi sie 10 z czego te 4 dobrze wytresowane a 6 dziki.
                      • zwyczajnamatka Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 08:47
                        ninanos napisała:

                        > Już widzę ten tłum chętnych do ostrej selekcji normalnych dzieciaków smile


                        Myślę, że bardzo wielu normalnych rodziców byłoby za taką selekcją. Każdy kto ma dobrze wychowane i chętne do nauki dziecko życzyłby sobie dobrych warunków dla swojego dziecka. Nie każdy natomiast ma w pobliżu dobrą szkołę prywatną i nie każdego na nią stać. W publicznych szkołach dzieci powinny być dzielone, nawet nie ze względu na intelekt, ale właśnie na zachowanie i stosunek do nauki. Już w klasach 1-3 widać, które dziecko jest jakie. Mam córkę w 8 klasie i niestety, te dzieci, które gadały na lekcjach i przeszkadzały w młodszych klasach, nadal to robią. I nie są to dzieci zaburzone.
                        • ninanos Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 09:03
                          Ale doczytałaś o co livii chodziło z selekcją? O edukacje włączającą i wyselekcjonowanie do niej dzieci normalnych, bez problemów, najlepiej empatycznych. I już widzę tłum chętnych normalnych dzieciaków i ich rodziców do klas integracyjnych, którzy w nagrodę dostają kolegów z adhd, autyzmem czy innymi wadami, którzy codziennie przez lata utrudniają normalne funkcjonowanie ich pociech w szkole. Wszakże każdy rodzic o takim towarzystwie dla swojego dziecka marzy, o tym żeby jego dziecko stało się terapeutą, workiem bokserskim dla dzieciaka z dysfunkcją. Ja podziękuje, syn przeszedł w klasie 1-3 już takie piekło, wprawdzie nie w integracyjnej a zwykłej, w której było tylko jedno takie dziecko, nawet nie chce myśleć co byloby jakby było takich dzieci więcej. Wyszedł z tej próby poobijany, widziałam jak przeżywa takie zachowania. Po zmianie klasy spokój cisza, jak nawet w klasie jakieś wyskoki są, to nie odchodzą one od normy w tym wieku.
                          • zwyczajnamatka Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 09:21
                            A nie, ja integracji zawsze byłam przeciwna. Żadnej integracji! Zawsze uważałam, że to bardzo zły pomysł. A rodziców, którzy myśleli, że w takiej klasie będzie np dziecko na wózku w normie intelektualnej, podziwiam za niewiedzę o polskiej szkole.
                            Zawsze pisałam, że podoba mi się model niemiecki. Tam w czwartej klasie dzieci są dzielone i to jest świetna sprawa. U nas też powinno działać takie sito, trzy lata są wystarczające na poznanie dzieci, a później selekcja. Chcesz się uczyć - do klasy a, nie chcesz - klasa b. I po problemie.
                          • ichi51e Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 09:41
                            W klasie integracyjnej nie tyle potrzeba dzieci emapatycznych co pozwowla po sobie jezdzic tylko dzieci poukladanych ktore umieja sie dobrze komunikowac. Ktore mowia o co im chodzi i ktore staraja sie zrozumiec co drugie dziecko chce przekazac. I ktore wlasnie nie dadza po sobie jezdzic.
                            • ninanos Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 10:27
                              I dlatego jest masa chętnych rodziców dzieci poukładanych aby posłać swoje do klasy integracyjnej, w której będzie służyło za worek treningowy dla zaburzonego i jeszcze te dzieciaki przejdą selekcję i ich rodzice będą dumni z takiej nobilitacji smile To tylko w bajkach. W rzeczywistości rodzice trzymają jak najdalej swoje dzieci od klas integracyjnych, bo lata funkcjonowania w szkole takich klas nie przysporzyły im dobre sławy, ciekawe dlaczego.
                              • wapaha Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 11:45
                                nie zgodziłabym się z tobą- na przykładzie tylko mojej szkoły - w tamtym roku tylko 1 klasa ogólna i dwie integracyjne, rodzice są chętni bo kusi ich perspektywa 2 nauczycieli, mniejszej liczebnie klasy, przywilejów ( klasa nie może mieć więcej razy na 2 zmianę bo jest integracyjna). Dzieci z niepełnosprawnosciami- to głównie niepełnosprawność fizyczna

                                ROdzice dzieci "niegrzecznych" , agresywnych, z problemami bardzo cżesto wręcz unikają wszelkich diagnoz ! Nie chcą by ich dziecko miało łatkę ZA czy upośledzenia, bo to źle świadczyłoby o nich. Zapisują więc takie dzieci do zwykłych klas i to właśnie w ich- a nie w klasach integracyjnych- jest dziwnym trafem więcej dzieciaków agresywnych ( Triss podała przykład dzieciaka w klasie jej syna, a to przeciez nie była klasa integracyjna)

                                Dużo rodziców ma problem z akceptacją inności swojego dziecka. WYpierają i czarują rzeczywistość
                                • ninanos Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 12:26
                                  Jak na trzy klasy dwie były integracyjne to specjalnie ci rodzice wybory nie mieli, nieprawdaż? Poza tym piszesz o niepełnosprawności ruchowej, a ona się ma nijak do zaburzeń w zachowaniu.
                                  U nas był zdiagnozowany chłopak, który miał jakąś terapie, ale w szkole nie funkcjonował, a jak funkcjonował to na zasadzie agresji. jaką wartoość dodatnią mój syn i reszta dzieciaków wyniosła z obcowania z nim? Czy to że nie zdążyli przerobić materiału, bo nauczyciel zamiast uczyć ogarniał agresywnego, czy to że syn był regularnie bity i wyzywany przez niego, tak jak inne dzieciaki? Że chłopak ciągle niszczył rzeczy innych dzieci, a one już przywykły do tego i nawet nie reagowały?


                                  • wapaha Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 12:58
                                    Do klasy integracyjnej przyjmowane są dzieci z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Są to dzieci z niepełnosprawnoscią ruchową lub diagnozą ZA. Dobrem dzieci niepełnosprawnych w danej klasie zajmuje się dyrektor i rodzice ( przepisy w teorii). Żaden dyrektor nie będzie na tyle głupi żeby do klasy integracyjnej dać pięcioro uczniów z ZA. Takie sytuacje nie występują i jest to logiczne

                                    Problemem jest zatajanie przez rodzica problemów dziecka bądź też dzieci "patolskie" - których obecność jest niezależna od tego czy jest to klasa integracyjna czy zwykła

                                    BTW-bo to może mieć znaczenie dla dyskusji. Jestem, PRZECIWNIKIEM klas integracyjnych w polskim wydaniu
                                    • ninanos Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 13:09
                                      No to u nas w szkole w integracyjnej jest też ten " nasz" z klasy 1-3 czyli z całościowym zaburzeniem zachowania, dziewczynka z za też potrafiąca być agresywna i chłopak z czterokończynowym porażeniem mózgowym, w normie intelektualnej. I jak mój miał szanse uciec przed agresją tego z zaburzeniem bo ma dwie zdrowe nogi, tak ten z porażeniem nie jest w stanie, tylko regularnie obrywa. W szkole klas integracyjnych jest jedna w każdym roczniku.
                                      Poza tym ile by tych dzieci nie było, to nawet jedna sztuka jak w przypadku kalsy syna w klasach 1-3 skutecznie potrafiła rozwalić lekcję, zastraszyć, pobić i zwyzywać inne.

                                              • wapaha Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 21:25
                                                To nie są wyliczenia, tylko realne spojrzenie na sprawę.

                                                czyli gołosłowne, strzelone ad hoc bo tak ci się wydaje

                                                Dziecko z orzeczeniem sprawiające spore problemy wychowawcze prędzej czy później trafi do klasy integracyjnej, jak nie na początku edukacji to później.

                                                niby na jakiej podstawie ? zwłaszcza w sytuacji, że klasa ma określoną górna granicą liczbę uczniów ( 20) i nie można ot tak sobie zapisać, a "spore problemy wychowawcze" nie są podstawą do wydania orzeczenia o niepełnosprawnosci
                                                • ninanos Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 21:38
                                                  W toku edukacji liczebność klas się zmienia, jedne przychodzą, drugie odchodzą. To że w pierwszej klasie z orzeczeniem są same dzieci niepełnosprawne ruchowo wcale nie oznacza, że taki stan utrzyma się do ósmej klasy.
                                                  Całościowe zaburzenie zachowania już jest podstawą do orzeczenia, a takie dziecko sprawia spore problemy wychowawcze.
                                                  Ja nie piszę tu o drobnych występkach, ale o jazdach jaki np chłopak z klasy syna urządzał codziennie w szkole. I tak w końcu trafił do integracji w 4 klasie, ku nie zadowoleniu rodziców, którzy dostarczyli nawet opinię, że powinien chodzić nadal do środowiska które zna i czuje się w nim dobrze. On się czuł, reszta nie bardzo. Rodzice dzieci z klasy pozabierali, każdy kto mógł przepisywał dziecko gdzie indziej, klasę rozwiązano a on trafił tak czy siak do integracji i umila życie kolejnym dzieciakom.
                                                  • wapaha Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 21:46
                                                    Całościowe zaburzenie zachowania już jest podstawą do orzeczenia, a takie dziecko sprawia spore problemy wychowawcze.

                                                    ? pierwsze słyszę - podstawą do orzeczenia o kształceniu specjalnym jest orzeczenie o niepełnosprawności a tego nie wydaje sie na podst. zaburzen zachowania..

                                                    Rodzice dzieci z klasy pozabierali, każdy kto mógł przepisywał dziecko gdzie indziej, klasę rozwiązano a on trafił tak czy siak do integracji i umila życie kolejnym dzieciakom.

                                                    ale to niest standard postępowania
                                                  • ninanos Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 21:58
                                                    Nie niestety, tylko konieczność. Nikt nie chciał aby jego dziecko robiło za worek treningowy, sama nie chciałabym być codziennie obijana, dlaczego miałabym narażać na to przez kolejne lata mojego syna?
                                                    Wystarczyło przez 3 lata, powinno mi wystarczyć jak na początku odbierałam ze szkoły zapłakanego 6 latka który byl przerażony zachowaniem "kolegi", który był kopany i wyzywany. Obiecywano nam, że będzie lepiej, że chłopak jest diagnozowany, będzie miał terapie. Nie było lepiej, jego zachowanie było coraz gorsze, ataki silniejsze, dochodziły wulgaryzmy i rodzice którzy tylko kwitkiem przed nosem machali, bo on biedny i chory. Nie wierzę, że ktoś dobrowolnie narażałby na taką codzienność swoje dziecko.
                                                    Teraz są w 6 klasie, a zachowania chłopaka nie poprawiło się, przez tyle lat nie nauczył się funkcjonować w grupie i już pewnie nie nauczy.
                                                  • aerra Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 22:46
                                                    wapaha napisała:

                                                    > Całościowe zaburzenie zachowania już jest podstawą do orzeczenia, a takie dz
                                                    > iecko sprawia spore problemy wychowawcze.

                                                    >
                                                    > ? pierwsze słyszę - podstawą do orzeczenia o kształceniu specjalnym jest orzecz
                                                    > enie o niepełnosprawności a tego nie wydaje sie na podst. zaburzen zachowania..
                                                    >
                                                    > Rodzice dzieci z klasy pozabierali, każdy kto mógł przepisywał dziecko gdzie
                                                    > indziej, klasę rozwiązano a on trafił tak czy siak do integracji i umila życie
                                                    > kolejnym dzieciakom.

                                                    >
                                                    > ale to niest standard postępowania
                                                    >
                                                    Masz złe informacje. Orzeczenie o niepełnosprawności ma się nijak do orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego.
                                                    Moje dziecko pierwszego nie ma (i nigdy nie miało, bo nigdy o to nie występowaliśmy), natomiast drugie jak najbardziej ma.
          • abcccc Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 17:12
            triss_merigold6 napisała:

            > To jest kwestia nie tylko bezpieczeństwa, ale i kasy. Jeśli moje dziecko przez
            > x czasu nie będzie korzystać z lekcji, bo czas i uwagę nauczycieli zabierze Kar
            > olek z poyebaniem w głowie, to wydam na korepetycje, na uzupełnienie materiału.
            >
            > Poza tym, dziecko ma prawo czuć się w szkole, w klasie bezpiecznie, a nie czuwa
            > ć, czy Karolek z poyebaniem nie dostanie ataku szału, lęków czy natręctw głosow
            > ych.
            Trissunia ładnia spłyca. "Karolek z poyebaniem w głowie"...Po pierwsze to symptomy pewnych zachowań widać już w przedszkolu, ale wtedy każdy kto wie o sprawie jojczy nad dobrem dziecka a nawet dyr. nie podejmie radykalnych kroków (typu: zatrudnienie dodatkowego nauczyciela, zadziałanie w celu wsadzenia alkoholika w rodzinie na przymusowe leczenie). Każdy chce mieć ładnie, spokojnie a problemy wypływają w szkole, gdy dzieci więcej mówią co się w szkole dzieje.
          • grey_delphinum Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 13:33
            Zgadzam się z Triss. W klasie mojego syna byl jeden świr, który w dodatku upatrzył sobie syna jako ofiarę, bo od razu wyczuł, że ten ma krótki lont i łatwo wyprowadzić to z równowagi, więc "zabawa" byla na całego. Cale szczescie współnie z innymi rodzicami doprowadziliśmy do tego, że patus zmienił szkołę, ale skutki psychiczne moj syn ponosi do teraz.
            Wg mnie powinny być osobne placówki dla wszelkich swirow, ktore nie pozwalają uczyć się normalnym dzieciom. Niech się kiszą we własnym sosie.
            Z klasy, do której chodzi corka kolezanki na przestrzeni 2 lat wpisało się 6 osób, bo jest tam jeden chłopak, który przekona, bije, krzyczy na lekcji, a rodzice generalnie mają w dudzie. Kolezanka zamierza przeniesc córkę do innej szkoly po 3 klasie i mowi, ze posobny pomysl ma jeszcze kilku innych rodzicow. I tak jeden patus rozwalił calkiem fajny zespol klasowy 😞
    • mia_mia Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 12:31
      Raczej jest bezsilna, rodzic zrozumie (albo i nie) dopiero jak zauważy, że dziecko tą samą strategię wykorzystuje przeciwko niemu.
      Ślepa wiara we wszystko co dziecko mówi nie jest staniem po jego stronie, bo w perspektywie działa na jego niekorzyść. Minimum to wyjaśnić i omówić taką sytuację z dzieckiem, wyciągnąć wnioski, może doradzić alternatywne zachowania (jeśli np. kolega go wkurzał)
    • ggrruu Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 13:03
      Mnie jeszcze zastanawia jedno: czy Wasze dzieci kiedykolwiek miały szansę usłyszeć od Was: zachowałam się nie w porządku, popełniłam błąd, byłam nie fair? Bo jeśli nie to jak mają się nauczyć przyznawania się do błędu i tego, jak się zachować w takiej sytuacji?
    • cegehana Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 13:04
      Szkoła ma (wbrew czasem powtarzanym w necie stereotypom) spore możliwości radzenia sobie z "trudnymi uczniami" - jednym z nich jest subwencja oświatowa, która pozwala na zatrudnienie dodatkowego personelu do pomocy przy danym uczniu. To np. bo trudności wychowaczych i rozwojowych jest masa i każda wymaga indywidualnego podejścia. Innym jest np. zgłoszenie problemu do sądu rodzinnego np. Niektórym dzieciom pomaga niezbyt inwazyjna suplementacja lub leki. Oczywiście cały wysiłek podjąć muszą dorośli, a to zawsze jest trudniejsze niż zwalenie winy na dysfukncyjne dziecko, stąd często jest jak jest.
    • ga-ti Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 13:06
      Ichi, Ty chyba nie widziałaś trudnych dzieci.
      To z wątku obok zrobiło jakąś głupotę (jeśli zrobiło), wyparło się i popłakało. Nauczycielka musiała powiadomić rodziców, bo raz że to może być żrący płyn, a wiadomo że mamy covidowe wytyczne przeróżne, każdy bardziej wyczulony, rodzic musi wiedzieć, co dziecko zrobiło, dwa rodzice pokrzywdzonego będą pytać, co zrobiła, trzy może wierzy, że dziecko powie rodzicowi prawdę, czy będzie bardziej otwarte na słowa rodzica. Ot wydarzyła się jakaś sytuacja. Możliwe, że się nie powtórzy.
      A dzieci trudne, są na prawdę trudne, codziennie, po kilka/naście razy dziennie mają jakieś wyskoki, raczej większe niż mniejsze, bo na mniejsze to już nikt nie reaguje. Mówię Ci, dziecko trudne jest nie do przegapienia.
      • triss_merigold6 Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 13:13
        Dokładnie. Z moim synem do klasy chodziło dziecko z orzeczeniem o nauczaniu indywidualnym z powodu agresji. Rok jazdy bez trzymanki. Chodziło dziecko z upośledzeniem umysłowym w stopniu lekkim, obstawione wszystkimi możliwymi godzinami reedukacji i wspomagania, w dodatku agresywne. Miał w klasie (dopóki nie zmieniliśmy klasy, a potem szkoły) rasowego zdemoralizowanego patola. Nie dało się ukryć, jak fatalnie w/w dzieci wpływały na kilkulatkow.
        • grey_delphinum Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 13:43
          Ichi, wiesz na czym ma polegac to dogadanie się w praktyce? Na oczekiwaniu, że będzie się mialo coraz większą tolerancję na wysoki świra. Bo zburzony, bo chory, bo dysfunkcyjny... A gdzie dobrostan drugiego dziecka? Tak naprawdę tylko rodzice widzą, jakie koszty psychiczne ponosi.
          Napiszę szczerze - dzieci naprawdę zaburzone powinny zniknąć ze szkoły masowej, są jak robaczywe jabłka, które prędzej czy później zniszczą caly koszyk zdrowych owoców.
          • grey_delphinum Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 13:49
            Tak, te oczekiwania są po.prostu śmieszne. Ile wypadków jest w domu, bo matka czy ojciec nie są w stanie i pilnować jednego dziecka w tym samym pomieszczeniu, a nauczycielka ma mieć w 20- osobowej grupie zooma na każde dziecko z osobna i jeszcze umiejętność przewidywania przyszłości, bo nie wiadomo, co kiedy strzeli jednemu czy drugiemu do głowy.
            • iwoniaw Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 15:26
              Jasne, śmieszne jak nie wiem co, oczekiwać od nauczyciela, że patrzy, co robią dzieci pod jego opieką 😐 A może jednak jest to jego zadaniem? I owszem, wielokrotnie zdarzały się wypadki dzieci pod opieką rodziców z powodu ZANIEDBAŃ tychże rodziców.
              Szkoda, że jeszcze nikt nie napisał, że gdyby dzieci w świetlicy miały wolę przeżycia, to by nie stresowały nauczyciela głupimi zachowaniami. 😐 Po co w ogóle ten nauczyciel tam jest, nie wystarczyłoby wpuścić bachorów do sali i niech siedzą odpowiedzialnie i rozsądnie dobierając zachowania?
              • abcccc Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 17:07
                iwoniaw napisała:

                > Jasne, śmieszne jak nie wiem co, oczekiwać od nauczyciela, że patrzy, co robią
                > dzieci pod jego opieką 😐 A może jednak jest to jego zadaniem? I owszem, wielok
                > rotnie zdarzały się wypadki dzieci pod opieką rodziców z powodu ZANIEDBAŃ tychż
                > e rodziców.
                > Szkoda, że jeszcze nikt nie napisał, że gdyby dzieci w świetlicy miały wolę prz
                > eżycia, to by nie stresowały nauczyciela głupimi zachowaniami. 😐 Po co w ogóle
                > ten nauczyciel tam jest, nie wystarczyłoby wpuścić bachorów do sali i niech si
                > edzą odpowiedzialnie i rozsądnie dobierając zachowania?
                No nie wystarczyłoby wpuścić bachorów, bo ktoś musi pilnować, żeby się nie pozabijały.
                • iwoniaw Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 18:27
                  mia_mia napisał(a):

                  > Wyjęcie psikacza i psiknięcie to kilka sekund, w tym czasie inny bombelek może
                  > celować cyrklem w oko kolegi, a jeszcze inny pluć koledze w twarz. Potrafiłabyś
                  > to ogarnąć?


                  Ogarnąć? W tamtym opisie nie ma mowy o ogarnianiu, pani "nie widziała". Zatem coś jest mocno nie tak z organizacją takiej świetlicy, nie sądzisz? Być może zbyt wiele niuniusiów na jedną wychowawczynię, być może niuniusie zbyt szalejące - ale może jednak po prostu niedopilnowane i kompletny brak zasad? No niestety, jak się ma pod opieką gromadę dzieci, to się im organizuje zajęcia tak, żeby minimalizować szanse na wypadki i kontrowersje. Może trzeba animować jakąś zabawę, może dopilnować, żeby Krystynka nie siedziała obok Waldemarka, może zorganizować coś absorbującego nadaktywngo Mateuszka, by nie miał czasu na wpadanie na głupie pomysły. Fakt, nie da się wówczas siedzieć z kawą i scrollować insta na telefonie, rzucając od czasu do czasu udręczonym głosem "chłopcy, bo dostaniecie uwagę", gdy Krzyś zwisa z żyrandola, a Brajanek z Mariankiem strzelają papierowymi kulkami w Antosię...
              • grey_delphinum Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 18:25
                Co za bzdury! Nie, nie zawsze są to zaniedbania, czasami.po.prostu nieszczęśliwe wypadki, bo wyobraźni nie starcza, by wszystko przewidzieć, a ludzie jeszcze nie potrafią się multiplikowac.
                Mój syn został w trzeciej klasie oblany z góry na dół sokiem z butelki przez zaburzonego kolegę, a potem.przez niego opluty, ale nie mialam pretensji do nauczycielki, bo w tym czasie rozdzielala dwóch szarpiacych się chłopaków. Miala się rozerwać?
                Uwielbiam takie gadki osób, które nie rozumieją, że czasami sytuacja jest tak dynamiczna, że nawet nie ma czasu zareagować. Mój syn w klasach młodszych zapraszam do siebie grupy kolegów i wiem, że w ciągu kilkunastu sekund moze zacząć się afera.
                • iwoniaw Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 18:34
                  grey_delphinum napisał(a):

                  >
                  > Mój syn został w trzeciej klasie oblany z góry na dół sokiem z butelki przez za
                  > burzonego kolegę, a potem.przez niego opluty, ale nie mialam pretensji do nauc
                  > zycielki, bo w tym czasie rozdzielala dwóch szarpiacych się chłopaków. Miala si
                  > ę rozerwać?

                  A nauczycielka powiedziała matce tego kolegi, że co prawda w ogóle nie widziała zajścia, ale jest on winien? Czy jednak była świadkiem zdarzenia i nie miała wątpliwości i nie oskarżała nikogo, kto przysięgał, że tego nie zrobił i nawet podawał alternatywną przyczynę tego, co się stało?

                  > Uwielbiam takie gadki osób, które nie rozumieją, że czasami sytuacja jest tak
                  > dynamiczna, że nawet nie ma czasu zareagować. Mój syn w klasach młodszych zapr
                  > aszam do siebie grupy kolegów i wiem, że w ciągu kilkunastu sekund moze zacząć
                  > się afera.

                  Oczywiście, że tak, dlatego w normalnych świetlicach nauczycielki nie puszczają dzieci na żywioł, tylko organizują im czas (w tym gry i zabawy ruchowe po godzinach spędzonych w ławkach, żeby emergię wydatkowały inaczej niż lejąc kolegów i rozwalając im rzeczy). Fakt, wtedy w pracy pracują, co dla niektórych to już zbyt wiele.
                  • grey_delphinum Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 22:55
                    Nauczycielka zajścia nie widziała, ale i owszem - ten kolega wyparł się w żywe oczy, mimo kilkunastu świadków do końca przyrzekał, ze to nie on oblał i nie opluł mojego syna, wiec wiesz... Ale to był naprawdę patologiczny kłamca i manipulator.
                    A co do zabaw w świetlicy - moja córka nie cierpiała świetlicy, zostawał tylko pod warunkiem, że będzie mogła na niej swobodnie bawić się z koleżankami. Są dzieci, które pragną po lekcjach tylko świętego spokoju, dla nich "zabawy ruchowe" to koszmar, szczególnie jesli podczas nich Jasio szczypie, Antek drapie, a Wojtuś kopie, bo tylko taki sposób zabawy lubią.
                  • laura.palmer Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 08:25
                    iwoniaw napisała:


                    > Oczywiście, że tak, dlatego w normalnych świetlicach nauczycielki nie puszczają
                    > dzieci na żywioł, tylko organizują im czas (w tym gry i zabawy ruchowe po godz
                    > inach spędzonych w ławkach

                    A kiedy te dzieci mają mieć czas na swobodną zabawę z rówieśnikami? Nawet przedszkolaki mają coś takiego jak "czas wolny", a Ty proponujesz kilkugodzinne animowanie dzieci szkolnych, które dopiero co odsiedziały swoje na lekcjach. Brzmi jak koszmar.
                      • iwoniaw Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 27.09.20, 10:01
                        ichi51e napisała:

                        > No ale tak to dziala. Wyobraz sobie ze masz w domu 30 dzieci to co pozwalasz im
                        > na swobodna zabawe czy jednak starasz sie stosowac kontrole tlumu?
                        >

                        No więc o tym właśnie mówię - masz pod opieką grzeczną Kasię i Jasia, o których wiesz, że sobie będą spokojnie rysować przy stoliku czy układać klocki, to pozwalasz na swobodną zabawę, masz 30-osobową grupę, w której połowa to dziki, to niestetety, ale stosujesz metodę ochrony przed wypadkiem i zajęcia towarzystwa tak, by nie mieli sposobności nikogo uszkodzić/zostać uszkodzonymi. Tak, część dzieci będzie tego nienawidzić. Tak, wyjdą ze szkoły bardziej zmęczone - ale przynajmniej bez uszczerbku na zdrowiu i kolejnego konfliktu "kto jest patusem", w który oprócz dzieci zaangażują się rodzice, nauczyciele i inni uczniowie. Tak, w idealnej świetlicy każdy by spokojnie się bawił wg własnych preferencji nie wadząc nikomu - tylko że wychowawczyni świetlicy nie ma takich warunków w pracy, więc nie powinna się zachowywać jakby miała. Wiem, jest to absorbująca praca, taki lajf.
        • ichi51e Re: Jak szkola ma radzic sobie z trudnymi dziecmi 26.09.20, 16:34
          Watek w ogole nie o moim dziecku tylko o zjawisku. Zawsze w watkach o trudnych dzieciach mamy zlego rodzica ktory stoi murem za dzieckiem kontra zla klase ktora bidulka najchetniej by dala do specjalnej. No i narzekania rodzice ni wspolpracuja zaslaniaja sie orzeczeniem wszyscy winni tylko nie dziecko.... a tymczasem w watku o dziecku bez papierow czytamy ze „postapil glupio” „kazdemu sie zdarza” „zawsze stoje murem za dzieckiem” „moje nie klamie” „Wina pani bo nie pilnowala” „winne tamto dziecko bo na neigo wpadlo” - jednak cos wszystkich rodzicow laczy...