Dodaj do ulubionych

A wasza szkoła? Jak to pamiętacie?

27.09.20, 11:47
Na kanwie wątku - jak jest, jak być powinno - jakie macie wspomnienia ze swojej SP?

Najpierw jak u mnie: osiedle robotnicze, na którym patologia mieszkała drzwi w drzwi ze zwykłymi, dorabiającymi się w latach 90 rodzinami, czasem przemknął inteligent. Szkoła jak wynika z mojego rocznika zaczęła się jeszcze w komunie, zatem "u mienia budziet sońce", tarcze szkolne naszyte na plastikowy fartuszek i tłok, bo jesteśmy rocznikiem wyżu demograficznego.

Pierwsze lata były bardzo fajnie, chociaż w 1 klasie mieliśmy jedną panią i 42 dzieci (!), więc kobieta anioł moim zdaniem. Już od 1 klasy były ancymony, co się biły i nie były w stanie wysiedzieć w klasie, więc klasę zmniejszono przez utworzenie dodatkowej klasy, gdzie przypadkiem i losowo te małe diabełki wylądowały. Jednak szkołę wspominam jako cudowne miejsce - jednocześnie pamiętam codzienny strach, nerwy i naukę unikania ciosów. Zawsze się dobrze uczyłam, więc ja i inne osoby byliśmy mobingowani, prześmiewani, dręczeni przez rozwalających zajęcia patusów oraz ich przybocznych.

Wstyd przyznać, ale nasz dyrektor w tamtym czasie lał ich linijką po łapach i stosował kary, jednak inni nauczyciele mieli związane ręce i po prostu zwracali uwagi. Na moich oczach fajni, wrażliwi chłopcy zmieniali się w stado dręczących jeszcze słabszych (żeby nie być na końcu łańcucha pokarmowego) albo w ogóle - siedzieli cichutko by tylko tym 2-3 pacanom nie podpaść. Ja jednego bardzo lubiłam, bo był po prostu klasowym wesołkiem - błaznem, ale dziewczyn nie bił. Inny Jacuś - podkładał świnie wybranym, dręczył psychicznie słabszych, więc klasa się podzieliła na tych "fajnych" i tych podlizusów co się dobrze uczą, których trzeba ściągać w dół. Po 20 latach widze, że moje koleżanki z tej drugiej grupy fajnie wylądowały zawodowo i rodzinnie, do dziś się kumplujemy. Te głośne - zazwyczaj sprzedają mi gdzieś w żabkach czy na stacjach a dość wcześnie "założyły rodziny".

Gdy poszłam do LO, to zderzyłam się z zupełnie innym widokiem, wszystkie osoby były wręcz chorobliwie ambitne, żadnej patologi umysłowej nie zanotowałam - to był dla mnie szok, ale przegięcie było w drugą stronę - wyścig szczurów w pełni, rankingi i statystyki. Ale to inna historia...

Rejonowa podstawówka z lat 90 nauczyła mnie życia tak, że dziś wiem, że wypracowuje mechanizmy strachu, unikania i chowania się, byle mnie nie dziś nie zauważyli i nie wytypowali do dręczenia, ściągają mnie w dół bo bycie lepszym - powoduje ból, często fizyczny.

A najlepsze, że córa poszła do tej samej szkoły - mam ogromną nadzieję, że po 20 latach są zmiany w edukacji, dam szanse rejonówce. Ale będę obserwować i nie zawaham się jej przenieść do prywatnej (niestety u nas w okolicy nie ma).
Obserwuj wątek
    • 1matka-polka Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 11:57
      Z podstawowki pamietam jednego patusa, chyba byl chory psychicznie. To byla 2 albo 3 klasa. Przyszedl z nozem na lekcje i zaczal dzieciom po kolei ciac plecaki. Nauczycielka kazala sie nam nie ruszac. To byl ostatni raz kiedy go widzialam w szkole. Potem jeszcze chodzil na religie do salki katechetycznej i wyzywal ksiedza ale stamtad tez w koncu zniknął...
    • jak_matrioszka Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:05
      Moim dominujacym wspomnieniem z podstawówki jest sytuacja z lekcji matematyki. Kolega wezwany do tablicy nie umie rozwiazać zadania i matematyczka wali go reka w plecy, a on sie na tej tablicy rozpłaszcza pod siła udeżenia sad A ja czuje jak wszystko mnie boli, a najbardziej to, że ona tak może! Przez cała podstawówke żaden nauczyciel nie podniósł na mnie reki, ale niejednokrotnie widziałam kary cielesne wykonywane na moich kolegach i koleżankach i tego obrazu nie jestem w stanie pozbyć sie z pamieci.
      Poza tym wszystkie 8 moich podstawówek to były typowe dla tych czasów szkoły, z klasami 30+ uczniów, W-F na korytarzu albo pobliskim parkingu, aula była budowana zanim postawiono basen i cześć dydaktyczna, nauczali nas nauczyciele z powołania i jakieś przypadkowe świry z plecami (albo z braku innych), na przerwach nie było gdzie rozładować energii, za to były stateczne spacery w kółko po korytarzu i wygladaliśmy jak gromada smerfów wink
      • nessy Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:11
        To w mojej SP było jeszcze bardziej hardcorowo. Chłopiec nie potrafił rozwiązać zadania z matmy, za co oberwał od nauczycielki piąchą w brzuch, aż się zwinął. To była stuknięta baba, Popracowała do końca roku szkolnego i odeszła. Nie wiem, czy sama czy ją zwolnili za różnego rodzaju "incydenty" z dzieciakami.
      • pelissa81 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:12
        U nas było: 6 lub 7 klasa, kolega błazen klasowy, ale wyrośnięty ponad normę zdejmuje kapcia kolegi, rzuca nim w mapę. Mapa spada z hukiem, wchodzi nauczyciel geografii i zaprasza kolegę pod tablicę i każe wyciągnąć ręce. Bierze wtedy ciężki cyrkiel w lapę i go wali, tamten się kuli, ale przyjmuje. Też to mam przed oczami..
    • daniela34 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:10
      Podstawówka w latach 91-99, rejonowa. Stara (wtedy miala coś około 100 lat) szkoła z dawnych przedmieść, które stały się blokowiskiem i do której dobudowano tysiąclatkę. Pierwsza klasa-obowiązkowe fartuszki. W szkole mieszanka-dzieci inteligencji, robotników, dzieci z melin. Patologia byla, owszem. Ale w porównaniu do tego, co tu czytam to "pikuś". Nie było poważnej przemocy, zastraszania. Mnie-prymuskę w pewnym momencie sadzano z najsłabszymi uczniami w klasie, co bardzo doceniłam, bo dalo mi umiejętności radzenia sobie z ludźmi z bardzo różnych środowisk. ALE to byli po prostu slabi uczniowie (być może z dysfunkcjami)- nie przejawiali agresji na lekcjach, nie zakłócali tych lekcji w jakiś niestandardowy sposób. Nie bylam ani pomocą terapeutyczną ani ofiarą tych chłopaków. Po paru latach w szkole zaczęli się pojawiać uczniowie z poważniejszymi problemami-pamiętam moja sąsiadkę z ZD, dziewczynka się absolutnie nie nadawała do zwykłej szkoly, eksperyment nie trwał chyba dłużej niż kilka miesięcy. Podstawówkę kończyłam jako olimpijczyk z kilku przedmiotów z maksymalną możliwą liczbą punktów z testów po 8 klasie.
      Liceum-stara szkoła z tradycjami, jadąca na bardzo dobrej opinii i uczniach chodzących na korepetycje. Wyscigu szczurów w klasie nie było dzięki temu, że była w niej grupa rozmaitych ciekawych osobowości. Szkoła natomiast była fantastyczna w marnowaniu naszego czasu i potencjału.
    • jowita771 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:13
      Właśnie ostatnio myślałam o mojej pierwszej wychowawczyni, jaka była podła dla dzieci, które nie wyróżniały się na plus, nie mówiąc o tych, którzy wyróżniali się na minus. Z czasów przedpodstawówkowych miałam dobrą koleżankę, starszą o rok, nasze mamy się blisko kolegowały. Ta moja Ania w pierwszej klasie nie zdała i byłyśmy w klasie razem. To, czego doświadczała od wychowawczyni, to horror. Wyzwiska, czasem bicie (choć tu muszę przyznać, że bici byli też dobrzy uczniowie, nie tylko słabi). Jak może nauczyciel powiedzieć do dziecka, że nie może patrzeć na jego debilowaty pysk? Dziś myśląc o tym, mam żal do siebie, że nigdy nie zrobiłam niczego, by koleżance pomóc, nie przyszło mi do głowy, żeby powiedzieć nauczycielce, że tak nie wolno. Z drugiej strony wiem, że wtedy nie miałam szans, a ten mój żal do siebie wynika z tego, że dziś mam inną perspektywę. Opowiadałam to mamie, chyba wtedy nie mogłam zrobić nic więcej. Koleżanka nie zdała ponownie, trafiła do szkoły specjalnej i po paru latach powiedziała mi, że dopiero w tamtej szkole poczuła się dobrze, przestała się bać szkoły, czuć się głupia i stresować każdego dnia rano.
      Nie wiem, czy ta nauczycielka miała świadomość, jak koszmarnym była pedagogiem.
    • ga-ti Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:19
      1-3 chodziłam do małej wiejskiej podstawówki. Miałam cudowną panią. Uczyliśmy się grać na flecie, dzwonkach i prostych instrumentach perkusyjnych, mieliśmy bardzo ciekawe i zróżnicowane lekcje techniki, uprawialiśmy ogródek, wystawialiśmy teatrzyki, przygotowywaliśmy akademie z różnych okazji, co jakiś czas przyjeżdżali do nas muzycy z różnymi instrumentami z miasta wojewódzkiego. Dużo się działo, choć czasy i warunki były zupełnie inne niż dziś. Klasę miałam bardzo ok, byli słabsi uczniowie, ale nie było przemocy.
      Później jeździliśmy do podstawówki gminnej, dzieciaki były bardzo zróżnicowane. Część z wiosek po byłych pgrach, biedota (czasem skrajna), głód, brud, duże opóźnienia edukacyjne. Jak patrzę z perspektywy lat to dzieciaki nie dostawały potrzebnego im wsparcia, nie było adhd, nie było wszelkich dys- , nie było psychologa, pedagog zajmował się niegrzecznymi uczniami. Były darmowe zupy na stołówce. Wiadomo było kto i gdzie pali papierosy, kto kradnie jabłka z pobliskiego sadu, kto nie przyszedł do szkoły, bo dostał w domu od ojca i się wstydzi albo musi pracować w polu, bo wykopki, czy inne sadzenie.
      Ale wspominam bardzo dobrze, mimo tak zróżnicowanych dzieciaków czułam się zawsze bezpieczna, nie pamiętam, by na lekcjach były chamskie zachowania, wulgarne odzywki. Jedni się uczyli, inni nie, za bardzo się nimi nie przejmowano, póki zachowywali się odpowiednio. Nieodpowiednio zachowujący się byli usuwani ze szkoły (szkoły specjalne, ohp, pewnie nie było to ot tak, wymagało orzeczenia z poradni, ale się działo).
      Jednocześnie nauczyciele byli bardzo w porządku, nie było problemu, by zostali na przerwie wytłumaczyć coś dodatkowo. Na fizyce mieliśmy różne eksperymenty. Pracownię techniczną z prawdziwego zdarzenia, wyposażoną salę do biologii, geografii, historii (moje dzieci sie dziwią, że tak było) i korzystaliśmy z tego wyposażenia. Mieliśmy dużą salę wf i boisko.
      Kilka razy w roku organizowaliśmy dyskoteki (na które trzeba było dzieciaki dowieść i odwieść do domów dodatkowymi kursami), tworzyliśmy szkolną gazetkę, audycje przez radiowęzeł.
      Nie twierdzę, że było różowo, ja miałam opiekujących się rodziców, zaangażowanych w nasze wychowanie, ale ci, którzy nie mieli tego szczęścia nie dostali zbytniej pomocy w szkole.
      • ga-ti Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:28
        Fartuszki mieliśmy w 1-3, później już nie, ale mama pilnowała, by ubranie do szkoły było schludne i w stonowanych kolorach wink
        Jeden jedyny nauczyciel "dawał po łapach" linijką lub kijkiem bambusowym, stary nauczyciel, niedługo przeszedł na emeryturę (w tej małej szkole).
        Nie było chamskich odzywek nauczycieli. Tego doświadczyłam w lo, baby chamówy i ich niby to błyskotliwe teksty do uczniów. Nawet po latach nie wydają mi się śmieszne.
    • lellapolella Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:27
      Podstawówka rejonowa za czasów komuny. Przegląd różnych środowisk, ale ponieważ dzielnica była ze starszych, więc patologia występowała w mniejszym natężeniu niż na nowo budowanych osiedlach dla pracowników, którzy zjeżdżali do miejscowych zakładów "z Polski". Przez osiem lat miałam do czynienia tylko z jednym ewidentnym świrem, bali się go wszyscy, uczniowie i nauczyciele- był kompletnie nieobliczalny. Istniało wówczas coś takiego jak szkoła specjalna i nasz młodociany Hannibal Lecter wkrótce tam wylądował znikając mi z radarów. Było sporo uczniów słabych, sporo zaniedbanych i po prostu biednych, ale przemocy jako takiej nie pamiętam, również ze strony nauczycieli. Pamiętam natomiast hołubienie nauczycielskich dzieci, co było bardzo deprymujące. Bardzo niewielka ich część znalazła się później w liceum, jeszcze mniejsza je skończyła. Liceum było z tradycjami, którymi grono nadymało się jak Zeppelin, chociaż samo było przeciętne, poza kilkoma wybitnymi jednostkami- osobiście uczyła mnie jedna z nich i wywarła wielki wpływ na moje zainteresowania i ambicje. Gdyby nie ten człowiek, mogłabym powiedzieć, że zmarnowałam tam cztery lata w poczuciu, że prawdziwe życie toczy się gdzie indziejbig_grin
      • lellapolella Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:34
        Oczywiście, w podstawówce granatowe fartuszki z białym kołnierzykiem. Jakoś pod koniec masowo weszły kolorowe fartuchy z tworzywa, miałam chyba czerwony. Straszne badziewie, ale można było zwinąć w kulę, wepchać do torby i nie paradować w tym przez miasto. Potem się tylko strzepywało i voila, wyglądało równie fatalnie jak po zdjęciu z wieszaka.
    • rainbow_dash Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:30
      po pierwsze "pust wsiegda budiet sońce"
      Po drugie, ja ten sam rocznik - podstawówka to była istna szkoła przetrwania, większość dzieciaków pochodziła z biedoty, tudzież patologii, część w mojej klasie z domów robotniczych i osiedla zakładu pracy, ci "na dorobku" to na palcach jednej ręki można policzyć w roczniku. Ale co było najgorsze w tej szkole to nauczyciele - typowa banda bezkarnych, przemocowych ciuli po liceum nauczycielskim, bicie, poniżanie, wyszydzanie, ciągnięcie za włosy te przy uszach, żeby najbardziej bolało, krzyki na porządku dziennym. Mnie jeden debil z klasy złamał rękę, okazało się to moją winą, bo reagowałam na jego słowne zaczepki. Na wycieczkach klasowych cały przekrój patologicznych zachowań - pijaństwo, wulgaryzmy, jedna nauczycielka dosłownie słaniała się na nogach i bełkotała; nasza wychowawczyni dała z liścia koledze bo usłyszała przekleństwo, tak mu dała, że się przewrócił a ona wtedy zaczęła go kopać. Szok. Ci ludzie nadawali się do kryminału. To nie dzieci były problemem, tylko nauczyciele, bo naprawdę nic nie uzasadnia przemocy wobec uczniów.
    • lily_evans11 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:34
      Mam niemal identyczne wspomnienia z podstawówki w latach 80tych. Wyszłam z tej szkoły z mega kompleksami i obawą przed pokazaniem tego, co umiem, żeby ktoś mnie nie wyszydzal.
      Za to liceum bardzo w porządku, na początku mega ambicje, wysokoprogowa szkoła, potem wielu osobom przeszło. A ja pierwszy raz w życiu zobaczyłam, że na lekcji ludzie są cicho i ze zajęcia mogą być ciekawe wink. Szkoła miała bardzo intelektualną atmosferę, ale jak ktoś chciał ślizgać się na samych dst, to raczej dawała ludziom żyć. Dużo z tych osób robi dzisiaj niebanalne rzeczy. I najfajniejsze, że mamy ze sobą kontakt.
      • pelissa81 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:41
        To miałam taki sam szok w LO, bo szkoła z top 10 w Warszawie, więc jednak było parcie na wyniki, ale wtedy też u mnie nałożyła się sytuacja rodzinna, śmierć osoby bliskiej i bunkt... było mi trudniej nie tylko dlatego, że jak się okazało wcale nie byłam w górnej normie intelektualnej (jak mogłam sobie wymyśleć po podstawówce, gdzie wcale nie było trudno być tym prymusem i to bez wysiłku). A w LO nie dość, że zaczynało się od nowa z czystą kartką, to jeszcze osiągnięcie średniego pułapu wymagało sporo pracy a wysokiego, bo takich zdolnych po SP było dużo więcej. Przekraczało to moje zdolności...Ale jakoś ślizgałam się dalej.
        • lily_evans11 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 13:05
          No właśnie po mojej słabej podstawówce niespodziewanie okazało się, że jestem wyżej intelektualnie niż kiedykolwiek zakładałam big_grin. Po prostu to nie miało szansy nigdy się tam rozwinąć...
          A nawet gdyby nie, to widziałam, jak odpuszczali sobie ludzie, którzy dostali się do tej szkoły niemal na maksimum, woleli życie kulturalne, jakieś artystyczne zajęcia itp. To była taka szkoła, gdzie różne osoby mogły znaleźć miejsce dla siebie. Za to dzisiaj ma gablotkę poświęconą 10 najlepszym w danym roku szkolnym uczniom big_grin.
    • lauren6 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:36
      Klasę mieliśmy 35 osobową i pełne spektrum zaburzeń u dzieci: chłopca z FAS, innego z ADHD, małą borderkę, kilkoro dzieci z wyraźnym uu, których rodzice albo nie chcieli przyjąć do wiadomości, że syn/córka nadaje się jedynie do szkoły specjalnej, albo sami byli uu i mieli wywalone na edukację dzieci. Mieliśmy też w klasie 2 dziewczynki, których wiecznie nie było w szkole, bo mamusia zmajstrowała sobie z nowym panem nowego dzidziusia i ktoś musiał robić za darmową nianię.

      Jeśli chodzi o nauczycieli z podstawówki to większość dobrze wspominam, może poza 2 przypadkami klinicznymi. Jedna nauczycielka była ewidentną alkoholiczką, która codziennie przychodziła do szkoły na rauszu. Nam to absolutnie nie przeszkadzało: pani była wesoła, można było z nią pożartować i stawiała nam dobre oceny.

      Przemoc w szkole była na porządku dziennym. W szkole mojego dziecka jest dużo lepiej pod tym względem i wychowawcy raczej się angażują w gaszenie konfliktów między uczniami.
    • slonko1335 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:38
      Lata 80'te. Duże blokowisko stoczniowe i nowowybudowana ogromna szkola. My wyż demograficzny. W szkole ponad 2 tyś. w klasie ponad 30. uczniów. Klasy do K w niektórych rocznikach. Dwie zmiany. Lekcje w soboty (nie wszystkie). Uczyłam się świetnie żadne nieprzyjemności mnie z tego powodu nigdy nie spotkały. W szkole realizowalam się towarzysko nie miało znaczenia kto jak się uczy. Moja najlepsza koleżanka ledwo zdawała z klasy do klasy. Nauczyciele stawiali w kącie, rzucali kreda, tlukli po łapach, czy po głowie książka. Darli zeszyty. Muzyca huknela kolege po głowie cymbalkami. Poszlismy od razu do dyrekcji na skargę bo nawet dla nas to było za wiele
      Chłopaki się tlukli. Robilismy przed szkola groby ze sniegu lub ziemii najbardziej nielubianym nauczycielom, obrzucalismy ich zima sniezkami. Uciekalismy z lekcji, mieliśmy mało zadawane, uczyć się dużo nie trzeba było, całe dnie latalismy po podwórku. Nikt nie chodził na korki ani wysyła na zajęcia dodatkowe. No chyba że jakaś liga ochrony przyrody czy harcerstwo. Wszyscy dostali się tam gdzie chcieli do szkół srednich/zawodowych.
      • slonko1335 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:46
        Liceum. Bardzo trudno było się tam dostać. Nienawidzilam go i nudzilam jak mops. Poziom był żenująca niski. Uciekalam ciągle z lekcji i nie uczyłam się a wyniki zawsze grubo powyżej średniej klasowej. W klasie i szkole same baby praktycznie. Nie mam stamtąd wielu wspomnień szkola była bo była. Nie identyfikowalam sie z nia. Mam kilka przyjaźni zachowanych do dziś podobnie jak po podstawówce. Studia to było za to coś. Te uwielbiałam.
    • dolcenera Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:40
      Klasy 1-3 w starej szkole z tradycjami centrum miasta, miłe panie nauczycielki, dzieciaki inteligencji i nowej klasy średniej, patola marginesowa, świetlica pustawa.

      Klasy 4-8 nowa szkoła na blokowisku, mieszanka ze starej szkoły i populacji ściągniętej ze wsi ( rodzice pracowali w ogromnym zakładzie pracy tuż obok). Masakra zaczęła się w 6 klasie. Pobicia, topienie głowy w kiblu, pety, rzucanie plecakami, wyzwiska, wyśmiewanie i bójki o chłopaków, kilka s.u.k z patoli trzęsło cała szkołą, bałam się ja i bały się inne „prymuski”, można było wyłapać w.p.i.e.r.d.o.l bo Sebek się na ciebie spojrzał i Karynie się to nie spodobało, wiec czekała z przybocznymi po lekcjach.

      Liceum- zmiana dzielnicy, ogólniak sportowy, poziom średni. Zwykła miejska mieszanka, po trochu wszystkiego, bez przemocy, bez konfliktów, żeby się dostać trzeba było mieć 4/5 na wstępnych,wiec jakaś selekcja było. Dużo dzieciaków szpitalnych, nauczycielskich, administracji, kilku bogatszych, ale ogólnie poziom klasy średniej, dużo imprez i trochę dragow,
      • pelissa81 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:46
        Dokładnie tak - zaczęło się w 6 klasie, u nas tak samo...jakbyś opisała moją szkołę, ja chyba zatarłam w głowie, że to tak źle wygląda - gdy kilku łobuzów trzęsie szkoła a ty co możesz, znikasz, gaśniesz by tylko dziś nie być wytypowaną przy całej klasie do ściągnięcia gaci, naplucia do plecaka czy pokazywania, że śmierdzisz. sad

        "lasy 4-8 nowa szkoła na blokowisku, mieszanka ze starej szkoły i populacji ściągniętej ze wsi ( rodzice pracowali w ogromnym zakładzie pracy tuż obok). Masakra zaczęła się w 6 klasie. Pobicia, topienie głowy w kiblu, pety, rzucanie plecakami, wyzwiska, wyśmiewanie i bójki o chłopaków, kilka s.u.k z patoli trzęsło cała szkołą, bałam się ja i bały się inne „prymuski”, można było wyłapać w.p.i.e.r.d.o.l bo Sebek się na ciebie spojrzał i Karynie się to nie spodobało, wiec czekała z przybocznymi po lekcjach."
    • dziennikaktywnosci Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:40
      Z sp pamiętam, że w klasie miałam jedną patologiczną dziewczynkę, ale tylko rok, bo nie przeszła do następnej klasy. Nie przeszkadzała mi,.nie zaczepiała itp.

      W całej szkole była chyba tylko jedna rodzina sprawiająca problemy. Dużo dzieci, w każdej klasie ktoś. Kiedyś jedna z tych osób się na mnie uwzięła.

      Nie skarżyłam się rodzicom, ale kiedy dostalam z pięści w twarz, moja przyjaciółka poszła z tym do rodziców - zrobiła to za moimi plecami.
      Następnego dnia zostałam wezwana przez radiowęzeł do gabinetu dyrektora.
      Siedziałam tam moja mama, mama mojego prześladowcy , policjant/dzielnicowy, kurator?
      No armia...
      Na drugi dzień już miałam spokój. W ogóle to dziecko nie przyszło do szkoły. (Chyba poszło do jakiegoś ośrodka).

      Zyczylabym sobie, żeby dzisiaj tak rozwiązywano problemy agresorów. A nie głaskanie po główkach .
      • memphis90 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 16:26
        Jak ja zostałam uderzona pięścią w szkole, to ja zostałam wezwana do dyrektora i potraktowana jak przestępca... Dosłownie dyrektorka mnie zaatakowała "ale co ty mi tu w ogóle opowiadasz, co to jest, musiałas jakoś sprowokować???" Agresorce zdaje się włos z głowy nie spadł, ani ja, ani moi rodzice nie zostalismy poinformowani o wyniku postępowania. Wychowawczyni za to natychmiast przesadziła mnie z lawki, w której siedziałam od 3 lat do lawki... przed agresorką. Po jednej lekcji miałam całe włosy pozaklejane gumą do żucia. Poszłam do wychowczyni, że chcę jednak wrócić na stare miejsce, więc zrobiła mi awanturę, że "stwarzam jej ciągle problemy ".
        A, to było liceum, nie podstawówka... Z wyjątkiem tej jednej rąbnietej patuski same bardzo grzeczne, posłuszne dzieci.

        Wychowawczyni była autentycznie niezrównoważona psychicznie, potrafiła wpaść na jakąś lekcję rzucając dziennikiem i wrzeszcząc, że ma dość i rezygnuje z pracy. Miała pupilków i robiła wszystko, żeby antagonizować ludzi. Kiedy nie zarezerwowała przedziałów w pociągu na wycieczce - latała po dworcu wrzeszcząc na nas i na naszych rodziców, choć bardziej zrozumiałe byłoby, gdyby to rodzice dziubdziusiow wrzeszczeli na nią, że dziubdziusie cała noc pojadą na stojąco w korytarzu... Kilka osób z jej powodu musiało zmienić szkołę, po fakcie dowiadywaliśmy się, co się działo za zamkniętymi drzwiami, generalnie podobne rzeczy, jakich doswiadczylam sama- awantury, złośliwości. Jak jeden z uczniów popełnił samobójstwo, to w ten sam dzień zrobiła mi na korytarzu awanturę, że rada uczniowska nic w sprawie tej śmierci nie robi (potem zbieraliśmy od uczniów groszaki na kwiaty do puszki, chociaz coś takiego powinno być bez mrugnięcia okiem sfinansowane ze składek na RR, a uczniowie powinni dostać najwyżej pomoc psychologa, a nie awantury). Mnie udup..la na olimpiadzie z biologii, tak a propos wątku o olimpiadzie - żaden z moich pomysłów na pracę naukowa nie był dobry, sama nie przydzieliła mi żadnego (innym chętnym tak), więc w końcu zostałam z niczym i na olimpiadę nie poszłam. Trudno. Za to maturę z biologii najlepiej napisałam ja i kolega - gej 😂 Myslam, że jej żyłka jakaś ze złości pęknie...
    • andaba Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:41
      Wiejska podstawówka, żadnych incydentów sobie nie przypominam, jak ktoś przeszkadzał wylatywał za drzwi i po problemie.
      Linijką po łapach było, w starszych klasach był kij za piecem, którym chłopcy dostawali kary za grubsze przewiny (jak sądzę za zgodą, a nawet poleceniem ojców).
      Na psychopatę nikt nie wyrósł.

      Uażam, że niemożność wywalenia z lekcji przeszkadzającego ucznia to największy ból dzisiejszej szkoły, przez lata to funkcjonowało, teraz się wszystkim w d... przewraca.
    • laura.palmer Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:45
      Podstawówkę zaczęłam w 93 lub 94, nie pamiętam dokładnie. Wspomnienia paskudne, moje osiedle to była niestety wylęgarnia patologii i kiboli lokalnego klubu piłki nożnej. Patus był chyba w każdej klasie, w mojej trafiło się kilku plus grupka wyjątkowo wrednych dziewuch. Szkoła była bezradna, o co po dziś dzień mam żal. Każdy jeden występek (wyzwiska, przemoc, kradzieże, itp.) karany był w jeden i ten sam sposób, tj. dywanikiem u pani pedagog lub dyrektorki i postraszeniem, że "jak jeszcze raz się to zdarzy" to szkoła wyciągnie konsekwencje. A wyciągnięto jedynie raz - chłopaka z mojej klasy przeniesiono karnie do równoległej (w której miał mnóstwo kolegów, więc to żadna kara). Jak byłam w 5 klasie, przeprowadzono reformę edukacji i utworzono gimnazja. Miałam wybór - albo iść z całą klasą do rejonowego, albo pójść do innego, do którego oprócz lokalnych patusów chodziły też dzieci cyganów z pobliskiego osiedla. Wybrałam mniejsze zło, czyli swoją klasę. Odetchnęłam dopiero w liceum, pamiętam w jakim szoku byłam po pierwszym tygodniu nauki, że w klasie wszyscy są dla siebie uprzejmi i nikt nikomu nie dokucza. tongue_out Po dziś dzień jestem cięta na wszelkie przejawy agresji i patologii w szkołach, jak moje dziecko pójdzie do podstawówki to na rzęsach stanę, żeby zapewniono mu bezpieczeństwo.
    • backup_lady Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:55
      Początek lat 90. 10 klas w roczniku, każda po 26-30 dzieci. Chociaż początkowo było chyba 11, z tym ze przypadkiem lub nie w jednej skumulowało się z 20 chłopaków i 6 dziewczyn. Większość patola potrafiąca podburzyć resztę do akcji typu wrzucenie petardy do szkolnej toalety (do dziś mam widok jednej z nauczycielek która rękami chciała zatrzymać fontannę wody), po tej akcji klasę (wtedy chyba 4 lub 5) rozwiązano a uczniów rozlokowano po reszcie klas. Była też klasa (tu już na pewno celowo) gdzie w 60% dzieci były dziećmi nauczycieli, dyrektorki, wicedyrektorek, sekretarki szkolnej, nauczycieli z okolicznych szkół itp. Nauczyciele różni - matematyczka wyzywająca słabego ucznia od "hasiemoto" (coś chyba ala śmietnikowy kloszard), księdza w drugiej klasie walącego jednego z uczniów w liścia w twarz, 16 czy 17-letniego spadochroniarza jak byliśmy w klasie 7 (pojawił się w szkole dwa razy), międzyklasowe podchody gnębienia, ale to tak do klasy 6, potem ostatnie dwie klasy już raczej słabiej, ale tarcia były zawsze. Nauczyciele w większości super, pan z polskiego z niesamowitym podejściem i charyzmą (przynajmniej jak tak go wspominam, ale może moje kujońskie podejście z podstawówki zaciera realny obraz). Chyba gdybym mogła, to spokojnie chciałabym przeżyć jeszcze raz czas szkoły podstawowej.
      • triss_merigold6 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:59
        Kończyłam podstawówkę w 1989 r., było 10 klas w roczniku. Potem już kilkanaście.

        Były i kradzieże, i ciężka patologia, a szkolny wf służył do tego, żeby skutecznie zniechęcić do jakiegokolwiek ruchu i aktywności fizycznej. Przedmiot o nazwie "muzyka" podobnie, zostało wspomnienie wszechogarniającej, uciążliwej nudy.
    • julita165 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 12:58
      Moja podstawowka to l 80-te. Szczerze to raczej slabo pamietam swoja podstawowke, raczej takie mam migawki a nie jakies uporzadkowane wspomnienia. Nawwt nie pamietam imion i nazwisk wszystkich uczniow w klasie. Nauczycieli tez nie za bardzo np za nic nie moge przypomniec sobie twarzy i nazwiska matematyczki, pamietam tylko ze byla bardzo jasna blondynka. Mimo ze byly to czasy wyzu demograficznego moja szkola byla mala, tylko po 2 klasy w roczniku, niezby liczne, chyba mniej niz 25 osob. Szkola byla stara, powstala ok 1955r. Dzielnica domkow jednorodzinnych, ale takich starych, ulice tam wytyczno w l. 30-tych kiedy ta okolice przylaczono do miasta. Bylo bardzo duzo takich "starych" mieszkancow, koledzy z klasy to bylo juz 3 albo 4 pokolenie zamieszkale na tym osiedlu. Stopniowo pojawialy sie nowe domy, nowi mieszkancy i ja do nich nalezalam, przeprowadzilismy sie kiedy bylam w 1 kl. Poczatek szkoly pamietam milo, mialam dwie ulubione kolezanki, ale im dalej w las tym gorzej. Przeogromna wiekszosc uczniow w klasie to byly takie robotnicze dzieci, dosc powiedziec, ze w dwoch klas w moim roczniku, ok 50 dzieciakow tylko 3 osoby poszly do LO ! Slownie 3. Gora z 5 do jakis tevhnikow a reszta do zawodowek. No i tak ok 6 klasy wyraznie juz bylo czuc i widac ten rozdzwiek. Inne ambicje, zainteresowania, srodowisko. Poziom tez musial byc straszny skoro sami nauczyciele po kl 6 poradzili rodzicom przepisac mnie z kl b do kl a bo troche lepsza ( potem bylo chyba jeszcze gorzej bo w przypadku mojego 4l mlodszego brata poradzili w ogole jemu i jeszcze jednemu chlopcu zmienic szkole ). Jakis strasznych afer nie pamietam, byly jakies przepychanki, bijatyki ale to chlopaki, mnie osobiscie to nie dotykalo. Raz chyba w 6 kl jeden taki sie do mnie przyczepil ale to zostalo zalatwione szybko-moj tata pod szkola powiedzial mu kilka slow na ten temat. Ostatnie lata podstawowki to juz bylam taka troche odizolowana, mialam inne plany, towarzystwo. Po skonczeniu szkoly z nikim nie utrzymywalam kontaktow.no ale co sie dziwic. Jak ja szykowalam sie do matury to pewnie z polowa kolezanek do slubu. Zupelnie rozjechane drogi. Za to w LO bylo super bo tragilam po prostu miedzy sobie podobnych i do tej pory moje najblizsze przyjaciolki to kolezanki z LO.
    • male_a_cieszy Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 13:03
      Chodziłam do typowej tysiąclatki. Od pierwszej klasy mięliśmy basen w szkole. Nauka na zmiany. W klasach 1-3 było nas prawie 40 w jednej klasie. Potem stworzono drugą szkołę w naszej dzielnicy i klasy zrobiły się mało liczne. Dodatkowo w każdym roczniku od 4 klasy była tworzona jedna klasa "specjalna" do której trafiały dzieciaki słabsze w nauce i te problematyczne. Tak więc nie było w klasie ciągnięcia w dół, bo wszystkie dzieciaki były mniej więcej na tym samym poziomie. Po lekcjach sks. W ferie i wakacje mogliśmy korzystać z basenu i sali gimnastycznej. W ferie dodatkowo nauczyciele organizowali nam "kino" w szkole - odtwarzacz video i telewizor -to były jeszcze czasy gdy w TV mięliśmy jedynkę i dwójkę, a nie każdy miał odtwarzacz video w domu. Raczej wszystkich nauczycieli wspominam miło. Teraz rejonowo podlegamy pod tę samą podstawówkę, ale córka chodzi do szkoły po za rejonem i syna też tam nie puszczę. Dyrektorką jest ta sama kobieta, która była dyrektorką za moich czasów. O ile wtedy się sprawdzała, o tyle teraz mam wrażenie (po rozmowach z koleżankami, ktorych dzieci tam chodzą), że dyrektorce i nauczycielom (w znacznej mierze to są nauczyciele ktorzy uczyli mnie nawet 30 lat temu) zależy już tylko na tym aby w spokoju dociągnąć do emerytury. Średnia z matematyki na egzaminie ósmoklasisty w tym roku to trochę ponad 25%. Z polskiego i angielskiego podobnie. A wydawałoby się, że warunki fajne do pracy bo w klasach mniej niż 20 uczniów. Basen od lat nieczynny, a wszelkie inicjatywy rodziców są ukracane przez p. dyrektor.
    • disco-ball Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 13:06
      Ja mam super wspomnienia z klas 1-3. Nowa szkoła (rejonowa), wychowawczyni świeżo po studiach, która nas uwielbiała. Żadnych większych patologii, prawie cała klasa była w drużynie zuchowej.
      W czwartej klasie większość moich przyjaciol trafiła do jednej klasy w innej szkole. Klasa była „prestiżowa”, bo mieliśmy dwa języki - angielski i rosyjski smile)
      Moi rodzice nie mieli chodów u tamtejszej dyr, wiec przypadkowo trafiłam do szkoły sportowej. I to była makabra. Nauczycielka od techniki kazała nam się modlić za męża przed lekcjami, inni potrafili nawrzeszczec na dziecko i doprowadzić je do płaczu. Pierwszy raz wtedy wagarowałam, po prostu nie chciałam tam być. Dzieci różne, bez większych patologii.
      W piątej kasie przepisali mnie do tamtej „językowej” klasy w innej szkole. Atmosfera fajna, nieźli nauczyciele ale braki z czwartej klasy (przez to wagarowanie) długo się za mną ciągnęły. Patologii nie było, mieliśmy jednego geniusza- dziwaka (ale traktowaliśmy go z szacunkiem, bo pomagał i był miły). Na bank ZA, patrząc z perspektywy czasu. I pod koniec doszła niepełnosprawna fizycznie dziewczynka.
      Prawie wszyscy z tej klasy trafi do liceów.
      Z wyjątkiem tego jednego roku, naprawdę dobrze trafiłam.
    • wapaha Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 16:13
      Ja mam skłoność do widzenia świata w kolorowych barwach. Szkoła była super, nauczyciele tez. Fascynowało mnie i interesowało wszystko-przyglądałam się i nauczycielom ( ubiór, uroda, zachowanie, biżuteria) i wszystkiemu co mnie otacza. PAmiętam masę szczegółów od najmłodszych klas - od przedszkola- przebieg lekcji, leżakowanie, podwórko, zabawy, nauka- w szkole lektury, zadania -jaki miałam piórnik i tornister, relacje w klasie, kłótnie i zabawy, przerwy i zastępstwa..
      Kurde, to była przygoda smile
    • nastjaa Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 17:14
      Podstawówkę zaczęłam w 1990 r - z tego co pamiętam to mundurek i tarcza obowiązywały tylko w pierwszej klasie. Szkoła była rejonowa, znajdowała się na osiedlu bloków z przełomu lat70 i 80. Była podzielona na 3 części- szkole podstawowa, liceum i obiekty sportowe ( basen, judo,tenis stołowy, sala do koszykówki, siatkówki, baletu, aula). Wszystko było podzielone z głową- np klasy 1-3 znajdowały się w odrębnej części szkoły, z osobnym wejściem i szatnią i nikt ich nie niepokoił. Na wfie często chodziliśmy na sanki lub wrotki (mieliśmy fajnie wyposażony magazynek ze sprzętem sportowym i nawet odzieżą typu dresy gdyby ktoś zapomniał). Mieliśmy różne profile klas sportowych- judo, koszykówka, siatkówka, pływacka itd, taneczna, muzyczną i zwykłą. Mogliśmy uczyć się różnych języków - poziom był dość wysoki. Ja byłam w klasie pływackiej, miałam codziennie basen, w 2 klasie podstawówki zdałam kartę pływacką. Było mnóstwo zajęć pozalekcyjnych, chór, koła np. chemiczne, biologiczne, plastyczne, harcerstwo, zuchy + masa zajęć sportowych. Generalnie można było uczyć się wszystkiego na co tylko miało się ochotę, często wracałam do domu o 21, bo uwielbiałam to życie szkolno-sportowo-naukowo-towarzyskie. Do tego z boku szkoły, ale w budynku szkolnym działał pub, w którym spędzaliśmy wieczory. Byłam w samorządzie szkolnym - na naszą prośbę dostałyśmy nawet swój niewielki pokój- gabinet.

      Jeszcze mi się przypomniało, że w szkole mieliśmy różne koncerty (np. kiedyś grało u nas ich troje - jeszcze z Magdą Femme). Jak jeździliśmy na konkursy z chórem to dyrektor zabierał nas na płonące lody. I jeszcze była u nas bursa, w której mieszkali przystojni chlopcy- sportowcy 😅 albo uczniowie z wymiany z innych krajów.

      Mam świetne wspomnienia 🙂Wtedy myślałam, że to wszystko to norma. Niestety obecnie większość szkół nadal nie dogoniła tego co miałam te 30 lat temu.

      Liceum miałam już raczej standardowe.

    • kryzys_wieku_sredniego Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 17:21
      Lata +'85. Mała wiejska szkoła obok Wrocławia, normalna, nie pamiętam liczby dzieci w klasie ale wszyscy +& normalni. Nawet najbardziej niegrzeczny chłopak był fajny. Spotkaliśmy się prawie wszyscy 2 lata temu, wszyscy w +-normie ;P.
      Szkoła była na średnio dobrym poziomie, praktycznie jak zaczęłam naukę ze średnią trochę powyżej 4 tak skończyłam na tym samym poziomie studia.
      A wśród osób z którymi studiowałam jest kilka wybitnych perełek, którym "zazdraszczam" zainteresowań i wytrwałości.
    • sumire Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 17:35
      Podstawówka jak to w tamtych czasach - wielkie osiedle, wielkie klasy, pełen przekrój społeczny (od dzieci doktorów przez to, co się teraz nazywa patologią), trochę dręczenia, w tym przez nauczycieli. Metody wychowawcze stosowane przez moją nauczycielkę chemii to była ewidentna przemoc - szarpanie, bicie, no niefajnie. No i pamiętam z mojej klasy przynajmniej dwie dziewczynki, które raczej nie powinny były uczyć się w normalnej szkole, nie dawały sobie rady intelektualnie. Ale wtedy na takie sprawy patrzyło się inaczej, a mam wrażenie, że części nauczycieli nawet sprawiało przyjemność specyficzne traktowanie takich dzieci.
      Potem przeszłam do prywatnej podstawówki, w której atmosfera była zupełnie inna, klasa była maleńka i jakoś nie było żadnych bullies; duży był nacisk na, że tak korporacyjnie powiem, team building. Bardzo fajnie wspominam te czasy. Poza tym szkoła była w pięknym budynku, w którym mieliśmy do dyspozycji prawdziwą salą teatralną smile
      Liceum za to było niby z takich bardziej prestiżowych (aczkolwiek, nawiązując do słynnych wątków o Batorym, nie wpisałabym go do CV), ale w rzeczywistości... Hm. Temat na osobny wątek smile
    • em_em71 Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 17:36
      78-86. Toalety w tragicznym stanie. Drzwi w rzadko której kabinie byly spasowane z futrynami, klamki luzno zwisające, o ile w ogóle były, woda na podłodze i wszędzie nasr.. i nie spuszczone. Za kazdym razem bylo mi slabo jak musialam skorzystac. Standardem bylo chodzenie w 2 osoby, jedna trzymala drzwi. Co roku w czasie wakacji szkola byla malowana, wystarczalo na 2-3 miesiące.
      Najbardziej bałam się dzieciaków z domu dziecka, niektórzy byli mlodymi bandziorami.
      • baszkircef Re: A wasza szkoła? Jak to pamiętacie? 27.09.20, 19:47
        Lata 80 te najczarniejszy okres w moim życiu. Praktycznie nowe miasto, ogromne osiedle, przeładowane szkoły przeładowane klasy. Przekrój przez całe społeczeństwo. Przez całą podstawówkę byłam mobingowana przez dziewczyny z klasy, nikt mi nie pomógł, byłam z tym zupełnie sama. Podstawówka przeorała mnie psychicznie.Do dzisiaj nigdy nie miałam przyjaciółki, nie jestem w stanie zaufać kobiecie. W liceum trafiłam do innego środowiska i trochę odżyłam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka