Dodaj do ulubionych

żeńskie końcówki

27.09.20, 21:14
tak mnie dzisiaj naszło
jest wilczyca, jest lwica , czarownica, chłopczyca i jest caryca. nikt żadnej z nich nie posądziłby (no dobra, może by się ktoś znalazł) o słabość, 'gorszość'.
ale przy żeńskich odpowiednikach zawodów mamy takie lekceważące -ka. lekarka, psycholożka etc. a dlaczego nie psycholożyca, senatorzyca?

osobiście nie znoszę tych wszystkich -ka.

początkowo mnie naszły lisice i wilczyce i pomyślałam, że to tylko w odniesieniu do zwierząt, ale jest caryca. caryca Katrzyna. nikt chyba by nie wpadł na pomysł by powiedzieć carka.

inaczej brzmi kotka (bo to od zdrobnienia kotek) inaczej kocica. kotka umniejsza, ugłaskuje. jest kot i kocica. a jednak mówimy: mam kota (nie kotka) i kotkę .
są problemy z ministra i śmichy-chichy, że jak to tak. a to przecież najbardziej oczywista rzecz (łacina): magister - magistra, minister - ministra, premier - premiera.
tylko mnie to - ka razi??
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: żeńskie końcówki 27.09.20, 21:25
      -ica, -yca

      Hmmm.
      Pierwsze jakie mi przyszły do głowy to "niewolnica" i "nałożnica". Jeszcze "papieżyca".
      Nie jestem pewna, czy to taki dobry formant.
      Popatrz, na przykład "aktorzyca" - jak Ci się kojarzy? Mnie niezbyt miło sad


    • tt-tka Re: żeńskie końcówki 27.09.20, 21:27
      Mnie nie razi -ka w koncowce, natomiast zlosci mnie, gdy nie odroznia sie zenskiej formy od zdrobnienia smile

      Gramatyka polska tworzy formy zenskie poprzez koncowki -ini, -yni, -ica, -yca, ale tez przez inne, np -ka. I osobiscie nie odbieram kotki jako zdrobnienia od kocicy, tylko jako okreslenie innego (charakterologicznie czy rozmiarowo) zwierzaka. Klaczka jest zdrobnieniem od klaczy, ale poczwarka nie jest zdrobnieniem od poczwary. Ani pieczarka od pieczary. Podobnie lekarka, studentka, tramwajarka nie jest zdrobnieniem, tylko zwyczajnie zenska forrma. Co robic, polska jezyk trudna jezyk smile

      Przy wyrazach pochodzenia lacinskiego zgadzam sie, magistra czy ministra, tak, jak najbardziej. Ale mamy tez wyrazy innego pochodzenia...
    • ga-ti Re: żeńskie końcówki 27.09.20, 21:31
      No to ja jakaś niewyuczalna jestem, zdecydowanie wolę panią psycholog od psycholożki, czy panią pedagog od pedagożki. Podobnie z panią premier, czy panią minister.
      A z tym -ca to też udziwnienie wink
    • veryvery Re: żeńskie końcówki 27.09.20, 21:36
      Kwestia osłuchania, kiedyś na przykład słowa studentka czy lekarka brzmiały śmiesznie I były wykpiwane jak teraz psycholożka, aby jedynie razi mnie słowo ministra bo w języku polskim nie ma derywatu-a, powinno być ministerka albo ministrowa (chociaż ta to bardziej kojarzy się z żoną ministra, ale słowa królowa, krawcowa, kadrowa, szefowa już nie są 'odmężowe' tylko wskazują na funkcję lub zawód pełniące przez kobietę)
    • buldog2 Re: żeńskie końcówki 27.09.20, 21:59
      Tu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,28,170281185,170281185,Goscinia_czlonkinia_.html

      szeroka dyskusja na temat. Opinia kobiet jest prawie jednomyślna, jak sobie przypominam.
      Walka z nowomową, stanowioną przez następców Wielkiego Językoznawcy, nie godzi w prawa kobiet.
    • bi_scotti Re: żeńskie końcówki 27.09.20, 23:12
      ganesza napisała:

      > inaczej brzmi kotka (bo to od zdrobnienia kotek) inaczej kocica. kotka umniejsz
      > a, ugłaskuje.

      Well, wszystko zalezy co sie komu z czym kojarzy wink Mnie np. kotka forever z "Kotka na Goracym, Blasznym Dachu" i koniecznie z Elizabeth Taylor as Maggie - unforgettable! And definitely nie ma w tej postaci/roli/ET NIC ale to NIC umniejszajacego smile Cheers.
    • tt-tka Re: żeńskie końcówki 27.09.20, 23:58


      > inaczej brzmi kotka (bo to od zdrobnienia kotek)

      A listonoszka od zdrobnienia listonoszek. Przedszkolanka od zdrobnienia przedszkolanek. Nauczycielka od zdrobnienia nauczycielek. smile

      Formant -ka sluzy do tworzenia zdrobnien, owszem, tyle ze od slow rodzaju zenskiego, mysz - myszka, suka - suczka. Sluzy ten do tworzenia zenskich form nie bedacych zdrobnieniami, kot - kotka, aktor - aktorka.

    • katriel Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 00:10
      Mnie -ka nie razi. To normalna, neutralna końcówka formy żeńskiej. Z formami nauczycielka, lekarka, dyrektorka jesteśmy osłuchani; z adwokatką czy prezeską trochę mniej, ale też się słyszy. Skoro jest taka potrzeba, można dalej poszerzać obszar zastosowania tego formantu. Wiem, że niektórych razi końcówka -lożka, która powstaje przy zastosowaniu go do róznorakich -logów. Mnie osobiście biolożki i psycholożki nie przeszkadzają, ale nie upieram się przy nich. Sama używam tych form najczęściej w mowie potocznej, tam gdzie pani psycholog brzmiałaby zbyt formalnie. Nie podoba mi się architektka, adiunktka i chirurżka, bo za trudne do wymówienia, ale nie mam ewidentnie lepszych pomysłów: każda forma, jaką potrafię sobie wyobrazić, ma wady. Na kobietę-chirurga chyba najchętniej mówiłabym chirurgini, ale co z pozostałymi, nie wiem.

      Razi mnie natomiast - zdecydowanie! - -ica/yca. Brzmi dla mnie zwierzęco, ordynarnie, pejoratywnie. Pasuje do nazw samic zwierząt (i tam jest jeszcze w miarę neutralna), a w przypadku nazw okreslających ludzi - do tych o wyraźnym nacechowaniu ujemnym: chamica, łotrzyca. Caryca - choć wiem, że tak naprawdę to po prostu zapożyczenie z rosyjskiego - łączy mi się z tą ostatnią kategorią: nie mamy królicy ani cesarzycy, ale car to z definicji znienawidzony władca wrażego imperium, bardziej obelga niż tytuł honorowy. W szkole o nauczycielkach mówiło się z końcówką -ica/yca, żeby okazać swoją niechęć czy pogardę do nich: chemica czy biologica to nauczycielka wredna i nielubiana. Na -ica/yca kończą się też nazwy chorób, w tym pasożytniczych: płonica, błonica, różyca, wszawica, owsica. Neutralna może jeszcze być -ica tam, gdzie w rzeczywistości jest częścią końcówki -nica, odpowiednikiem męskiego -nik: czarownica, pracownica, zakonnica i niewolnica są równie OK, jak czarownik, pracownik, zakonnik i niewolnik.

      Co do łacińskiej końcówki -a - nie jestem fanką, polszczyzna to odrębny język i co brzmi naturalnie po łacinie, nie musi tak brzmieć po polsku, ale magistrę i ministrę mogę zaakceptować. Zdecydowanie natomiast wolę premierkę od premiery - po pierwsze, premier to z francuskiego, a nie bezposrednio z łaciny, po drugie, premiera znaczy już coś innego. Dla rdzennie polskich nazw osób mających formę przymiotnikową, takich jak motorniczy, leśniczy, myśliwy czy stójkowy, żeńskie odpowiedniki z wymianą -y na -a są oczywiście najbardziej naturalne.
      • buldog2 Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 00:52
        Zaakceptować można cokolwiek się chce, chodzi o to, by zmiany nie były wprowadzane na siłę, zgodnie z tym, co Wielki Językoznawca tow. Stalin, czy jakieś gremium polityczne wymyśli, ale żeby zachodziły w sposób naturalny. Wchodzenie do kanonu nowych form (jak np. wspomniane w wątku na Kraj przekonywające - przekonujące) trwa dekady i, moim zdaniem, powinno być zaakceptowane przez większość, nie narzucone jej przemocą.
          • buldog2 Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 10:47
            Na przykład na tym, że kiedy zaproszona do TOK FM kobieta zwraca prowadzącemu mówi, że nie lubi, kiedy narzuca jej własne formy językowe i prosi, by nie zwracał się przy użyciu jednego z tych neologizmów, nie pamiętam jakiego, on wbrew jej woli nazywa ją [neologizm] i tłumaczy, że robi dla dobra wszystkich kobiet, w tym jej samej [ja ją uszczęśliwiam, a ona swoje! Jaka głupia!]. Tak jak Dorn mówił, że wszyscy są zwolennikami PIS, tyle że nie wszyscy o tym wiedzą.

            Dzwonię do studio (taka audycja, że było można) i po tym, co na temat, na koniec zwracam uwagę na, nie że niestosowność, na chamstwo i skandaliczność jego zachowania. Facet zmieszany, ja nie "ciągnę" tego dalej, mówię dziękuję, do usłyszenia i wyłączam się. Po dwóch dniach znów go napotykam i słyszę: może się to komuś nie podobać, a ja będę mówił [neologizm]. Erudyta, filozof.

            To właśnie jest przemoc. Przemoc i chamstwo.
            Przykładów mnóstwo.
    • folivora Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 00:16
      Jedyny plus braku feminatywów w języku: można było się pośmiać z nagłówka w gazecie, że o ironio, "Krzysztof Bosak wziął ślub z prawnikiem ordo iuris" big_grin A sam Bosak, mówiąc o swojej żonie, używa tego strasznego lewicowego słowa prawniczka!
      I nie, lekarzyca nie jest bardziej logiczna od lekarka. Język polski jest bardziej skomplikowany niż wywodzenie, że jak Darek to Dariusz, to Marek to Mariusz wink
      • tt-tka Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 00:53
        folivora napisała:

        > Jedyny plus braku feminatywów w języku: można było się pośmiać z nagłówka w gaz
        > ecie, że o ironio, "Krzysztof Bosak wziął ślub z prawnikiem ordo iuris" big_grin

        Posmiac sie ? Wlos na lydkach zjezyl mi sie z przerazenia, gdy uslyszalam, ze w damskiej toalecie widziano malujacego usta prokuratora okregowego !

        PS prokuratora okregowego Anne B. smile
          • tt-tka Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 10:17
            m_incubo napisała:

            > No jednak prokurator okręgową,

            No jednak nie smile - z tym przykladem zwrocilam sie do poradni jezykowej, pytajac i profesora, i profesor(ke), oboje odrzekli, ze przymiotnik powinien zgadzac sie rodzajem z rzeczownikiem, ktory okresla (gramatycznie slusznie)

            > ale ja wolę prokuratorkę wink

            ja tez smile
            >
    • mama-ola Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 08:28
      Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Nikogo nie rażą formy, z którymi się osłucha. Były kilkadziesiąt lat temu śmichy z "posłanki", ale już ich nie ma, prawda?

      Rada Języka Polskiego powinna wybrać dobrze jej zdaniem brzmiące nazwy żeńskie dla wszystkich zawodów i funkcji i wpisać je do słownika poprawnej polszczyzny. Wówczas upowszechnią się w tekstach i innych materiałach dziennikarskich, a za 30 lat nie będzie takich wątków jak ten.
      (Tak jak nie ma np. wątku "nie cierpię słowa posłanka, wolę pani poseł").
    • jasnoklarowna Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 08:43
      Mnie żeńskie końcówki te dodawane na siłę, tzn nowe też śmieszą, irytują czasem i ja bym sobie nie feminizowała gdybym taką ministrą była, ponadto cały czas uważam że jestem magistrem a nie magistrąsmile

      Ale czytając ten i sąsiedni wątek taka mnie naszła refleksja:
      od lat funkcjonują w obiegu żeńskie końcówki od słów/rzeczowników takich zwykłych typu kucharka, fryzjerka,
      lekarka.
      A takie głównie męskie zakończenia były dla funkcji wzbudzających szacunek, może ważniejszych, nie powszednich, nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi.
      Tak jakby lata temu te funkcje były zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn i się utarło że skoro mężczyźni je pełnią to żeńskie formy nie są potrzebne.
      pan/pani doktor
      pan/pani sędzia
      pan/pani profesor
      pan/pani minister, prezes,premier, itp.

      Nawet jak je teraz zfeminizujemy, to mimo że poprawnie językowo brzmią sztucznie bośmy nieosłuchane z nimi.
      Poza tym doktorka, profesorka, prezeska trochę ujmują w sensie pani doktor dostojniej brzmi niż pani doktorka.

      ciekawe, też macie takie odczucie?
      nie odbierając niczego profesorkom, doktorkom itp.
      Nie ma się natomiast takiego wrażenia przy funkcjach zwykłych, codziennych, nieprestiżowych:
      sekretarka, kucharka, sprzątaczka nikogo nie drażni, nie śmieszy dodawanie tu żeńskich form.
      Ciekawe czemu?
      pomijam, że taki np sędzia nie ma innego odpowiednika do dziś poza pan/pani sędzia, bo sędzina to żona sędziego. A przecież kobiet sędzi/ów jest obecnie cała masa.
      • woman_in_love Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 09:00
        Nie ma się natomiast takiego wrażenia przy funkcjach zwykłych, codziennych, nieprestiżowych:
        sekretarka, kucharka, sprzątaczka nikogo nie drażni, nie śmieszy dodawanie tu żeńskich form.
        Ciekawe czemu?


        Dlatemu, że podludzi żeński pasuje do kuchni i domu (kucharka, sprzątaczka) oraz usługiwania mężczyźnie (kucharka, sekretarka). A do poważnych prac to już nie: stąd nie może być pilotki, sędziny czy prezeski. Tzn. mogą być, ale w ramach heheszków.
      • buldog2 Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 09:38
        Tu pełna zgoda.
        Czarno na białym widać, że podstawowe zło jest nie w języku, ale w relacjach. I relacje, i atrybuty znaczeń (desygnatów) należy na siłę, jak najbardziej na siłę, zmieniać.
        Natomiast niekoniecznie, a na pewno nie w pierwszej kolejności i nie na siłę, zmieniać język. Zamiast.
      • m_incubo Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 10:02
        No, bo taki jest odbiór, sprzątaczka jest ok, doktorki i prezeski raptem są lekceważące i niejedna pani doktor się oburza za nazywanie jej doktorką. Najczęściej taka, której z kolei nazywanie panią doktor niczego nie dodaje. Znam panie doktor, które nie powinny być nawet salowymi.
        • tt-tka Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 10:35
          m_incubo napisała:

          > No, bo taki jest odbiór, sprzątaczka jest ok, doktorki i prezeski
          > raptem są lekceważące i niejedna pani doktor się oburza za nazywanie jej dokto
          > rką. Najczęściej taka, której z kolei nazywanie panią doktor niczego nie dodaje
          > . Znam panie doktor, które nie powinny być nawet salowymi.
          >


          tez znam...

          Boru, jak mnie wkurza, gdy dostaje korespondencje adresowana imiennie do mnie z naglowkiem Drogi Kliencie, Szanowny Wyborco itp. Nadawcom sie zdaje, ze mnie w ten sposob dowartosciowuja ? Zaczelam odpisywac w stylu Szanowny panie dyrektorko, Szanowna pani Zygmuncie Iksinski !
    • memphis90 Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 08:55
      Chłopczyca nie jest odpowienikiem chłopca, tak na starcie, mamy chłopca i dzewiczynkę, a nie chłopca i chlopczycę... Odpowiednikiem lisicy, króliczycy, lwicy czy wilczycy jest kobieta (samica homo sapiens), więc nie musimy wyważać otwartych drzwi. Końcówka - ka wynika z form grmatycznych, nie z niższości względem końcówki - życa/rzyca, skad w ogóle taki pomysł? Kotka nie pochodzi od "kotek" , tylko kot, ma ten sam rdzeń/temat. Nie wiem, czy slowo kocica jest w ogóle poprawne? I ostatnie - nie wiem skąd pomysł, że zmiana rodzaju rzeczwonika w języku łacińskim polegala na zmianie ostatniej literki na a i siup, już starożytni mieli swoją premierę na szczycie rządu? Przyznaję, łacinę miałam ponad 20 lat temu, więc mogę się mylić, ale w znalezionych w necie przykładach "magistra" zdaje się wynika z odmiany przez przypadek słowa "magister" , a nie z utworzenia formy żeńskiej? W łacinie i w języku polskim rzeczowniki mają stałe przypisany rodzaj i jeśli chce się go zmienić, to trzeba stworzyć nowe slowo.
      • tt-tka Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 09:54
        memphis90 napisała:

        > Nie wiem, czy slowo kocica jest w ogóle poprawne?

        Owszem. Oznacza kotke dojrzala lub, jesli wolisz, po doswiadczeniach seksualnych. Analogicznie do kocura.
        Wiedze te nabylam od zoologa, nie od jezykoznawcy smile

        >I ostatnie - nie wiem skąd pomysł, że zmiana rodzaju rzeczwonika w jęz
        > yku łacińskim polegala na zmianie ostatniej literki na a i siup, już starożytni
        > mieli swoją premierę na szczycie rządu? Przyznaję, łacinę miałam ponad 20 lat
        > temu, więc mogę się mylić, ale w znalezionych w necie przykładach "magistra" zd
        > aje się wynika z odmiany przez przypadek słowa "magister" , a nie z utworzenia
        > formy żeńskiej?

        Z utworzenia formy zenskiej. Historia magistra vitae.

    • jdylag75 Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 09:01
      Myślę, ze można wybierać te formy, które nam bardziej odpowiadają, to ludzie tworzą język.
      Nie rozumiem kierunku tworzenia żeńskich form z męskich, wg mnie w wielu przypadkach można zrobić na odwrót, np: kierowca - kobieta, kierowc - mężczyzna.
    • reinadelafiesta Re: żeńskie końcówki 28.09.20, 09:22
      Nie jestem zwolenniczką wprowadzania zmian językowych na siłę i odgórnie. Czym innym jest, jeśli zmieniają się okoliczności przyrody, np. kobiety zaczęły studiować i weszła forma studentka, albo kobiety zaczęły kandydować do sejmu i ustaliła się forma posłanka - stało się to w sposób naturalny, język odpowiedział na potrzeby rzeczywistości. Są formy żeńskie (nauczycielka, lekarka), są formy do nich oboczne ( pani dyrektor/dyrektorka, pani reżyser/reżyserka) i być może z czasem pozostaną w użyciu tylko te drugie, choćby dlatego że język dąży do uproszczenia. Ale przerabianie form już istniejących, funkcjonujących i mających się całkiem dobrze, wprowadzanie psycholożki, kardiolożki ze względów ideologicznych jest bez sensu. Przypomina zęboleka zamiast dentysty, co było kiedyś propozycją purystów językowych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka